krokusowo
06.01.05, 14:07
Chodze z tym w głowie już ponad miesiąc... Dotychczasowy ustalił ciszę w
temacie, niech sam sie rozwija... Ale nie wiem jak reagować w przyszłości...
wolałabym byc przygotowana.
Mała ma już 11 lat. Przyszła ostatnio i zapytała Dotychczasowego czy może z
nami zamieszkać na stałe... To pytanie pojawiło się juz drugi raz.. za kazdym
razem w podobnym momencie...
Ex wyraża sie do Małej o jej ojcu tekstami typu: dupek, debil, idiota...
Trudno.. taki poziom, choć Małej nie jest miło, bo skarży się na to.
Ale ostatnio Mała nie posprzątała pokoju i jej Mama sie zdenerwowała.
Wykrzyczała jej, że:
- jak jej sie nie podoba, to może sie do Tatuśka wyprowadzić,
- że nie dość, ze Bóg pokarał ją durnym Exem, to jeszcze dodatkowo tak
niewdziecznym Dzieckiem itp.
Ex jest osobą inteligentną, wydawałoby się że na poziomie. A tu takie
teksty... Mała bardzo to przeżyła, no bo kto by nie przeżył. Sytuacja z
podobnym stwierdzeniem miała już miejsce wcześniej. Tłumaczyliśmy Małej
zarówno teraz jak i wcześniej, że Mama była zdenerwowana i że na pewno tak
nie myśli.
Pierwszy raz pomogło.. teraz w odpowiedzi ułyszeliśmy, że to nie pierwszy raz
i że Mama często do niej tak mówi.
Mała zaczeła sie zastanawiać, czy Mama nie musi od niej odpocząć. Po namyśle
zapytała czy mogłaby się przeprowadzić do nas, choć na dwa miesiace (Włosy mi
dęba stają jak słyszę dzieciaka, który kalkuluje w głowie takie rzeczy).
No i teraz...
- z naszej strony nie ma problemu, Mała moglaby zamieszkać z nami od zaraz
(spędza u nas i tak dużo czasu; śpi nie tylko w weekendy, ale także raz, dwa
razy w tygodniu, w zależności od tego jak chce),
- na ile jest to potrzeba Małej zamieszkania z nami, a na ile dostosowanie
sie do sytuacji,
- jak pomóc Małej w takich chwilach, to jeszcze dzieciak! Dorosłewmu trudno
to zakceptować, a co dopiero dzieciakowi,
- chyba nie ma szans na to, żeby Mała zamieszkała z nami. Ex sie nie zgodzi.
A sądownie... Dotychczasowy, jedną sprawę o miesce stałego pobytu u niego już
przegrał. Opinia o nim była pozytywna, ale nie chciano wzbudzać dodatkowych
emocji w Małej... zmiana doychczasowego, życia mogłaby się na niej odbić... Z
czym się zgadzam...
Nie jestem w stanie zrozumieć jak można tak nie liczyć sie z emocjami
własnego dziecka... Nie wyobrażam sobie, zebym w największych nerwach
powiedziała mojemu Malcowi takie rzeczy.. No ale ja staż jako Mama mam
krótki, więc może mi się jedynie wydaje że wiem o czym mówię ...
z góry dzięki Babeczki za pomoc
Krokusowo