DZien dobry

23.01.05, 14:45
Witajcie,

Dziekuje za wstep na forum. Mam nadzieje, ze moze chociaz tutaj znajde troche
zreozumienia i osoby, ktore sa w podobnie beznadziejnej sytuacji.

Macocha jestem od dawna, ale dopiero ostatnio taka prawdziwa, 24h na dobe.
Zamieszkala z nami corka nieslubna mojego meza, po tym jak jej matka zginela
w wypadku samochodowym. Jest mi bardzo zle, nie moge sie przyzwyczaic,
sytuacje komplikuje fakt, ze mala jest wynikiem zdrady. Nie luboie jej, mimo
tego, ze rozumiem, ze znalazla sie w nieciekawej sytuacji i spotkalo ja
nieszczescie. Nigdy nie bralam pod uwage, ze moze dojsc do czegos takiego.
Smutno mi i zle. Nie lubie juz wracac do domu, nie lubie malej, nie umiem z
nia postepowac. Jest niegrzeczna, uzywa brzydkich slow, probuje histeria
wymuszac rozne rzeczy. Boje sie, ze nasza Kasia nauczy sie od niej takich
glupich zachowan. Nie wiem, co dalej sad.

Pozdrawiam
Asia

    • mamaadama4 Re: DZien dobry 23.01.05, 17:16
      Witaj na macochach. Służymy pomocą - chocby wirtualnym wsparciem. Ile lat maja
      dziewczynki?
      • jo.an.na Re: DZien dobry 23.01.05, 18:31
        Nasza Kasia 6, a Ania (corka meza) 8 lat.
    • gosza26 Re: DZien dobry 23.01.05, 17:51
      Witam!!!

      Jesteś w wyjątkowo trudnej sytuacji. Nic nie piszesz na ile masz wsparcia w
      męzu?? Jesli sie ma coś udac to na początek musicie dużo rozmawiać, o
      wszystkim. Mnie osobiście na początku pomogły 2 wizyty u psychologa, dlatego
      doradzam. Wiem również , że psycholog również pomógł bardzo Młodemu, a naprawdę
      mielismy trudną sytuacje.

      Kiedys tez myslałm, że predzej zwariuję niż to wszystko się poukłada. Do tego
      czułam, że nie zasłużyłam sobie na takie cierpienie. Jednak wielu rzeczy się
      nauczyliśmy, ale potrzeba było też dużo czasu no i rozmów.

      pozdrawiam
      • jo.an.na Re: DZien dobry 23.01.05, 18:34
        Wsparcie w mezu? On sprawia wrazenie, jakby czul sie winny i chyba tez nie
        czuje sie najlepiej w tej sytuacji. Kiedys juz uczylismy sie zyc od nowa po
        zdradzie, udalo sie troche zapomniec, a teraz wszystko wrocilo.

        W psychologow za bardzo nie wierze. Znam kilku osobiscie (tak prywatnie,
        towarzysko) i nie wydaje mi sie, zeby psycholog mogl tak naprawde cos pomoc.
        Nie sprawi nagle, ze Ania zniknie z naszego zycia sad.
        • milcha1 Re: DZien dobry 23.01.05, 18:41
          Ale może sprawić, że rozwiążecie wasz problem a na pewno przyniesie ulgę.
          A w jakim wieku jestw wasza kasia?
        • gosza26 Re: DZien dobry 23.01.05, 19:54
          Znam ten ból kiedy marzy sie tylko, żeby jakaś osoba zniknęła z powierzchni
          ziemi(u mnie akurat nie było to dziecko M.)

          Jesli twój mąż czuje się winny, ty zdradzona a dziecko jest wrogo nastawione
          nie macie innego wyjścia musicie skorzystać z pomocy z zwenątrz. Rozumiem,że do
          tego podchodzisz osobiście znając prywatnie psychologów, ale chodzi o to by
          ktoś na ciebie popatrzył własnie z zewnątrz. Obawiam się, że w tym
          przypadku ,,samo się nie ułoży,, a wasze cierpienia moga narastać. Zasięgnij
          informacji dotyczących dobrego specjalisty i idź najpierw sama, potem możecie
          iść razem z mężem. U was naprawde sprawa jest bardzo delikatna.

          Niechce być złym prorokiem ale żale , które się stłumi mogą kiedyś doprowadzić
          do rozpadu waszej rodziny.

          Dodatkowym obciązeniem jest fakt iż Ania-,,owoc zdrady,, męża mieszka z Tobą
          24h, a jesli ma się ten stan utrzymać prędzej czy później staniesz się matką
          dla dziewczynki.
    • kwiatek1974 Re: DZien dobry 23.01.05, 19:10
      witaj na formum, nie martw sie wszystko sie jakoś ułoży wiem to po sobie.
      Trzymaj sie
    • m-m-m Re: DZien dobry 24.01.05, 07:29
      Problem w tym, że wyjścia nie ma: dziewczynka musi z wami mieszkać i trzeba jej
      zapewnić dom. Tak, psycholog by się przydał: jest tu za wiele problemów:
      mąż ,ktory jest prawnym opiekunem dziewczynki, a ktory sam sobie z nią nie
      radzi + Ty i wasze wspólne dziecko,przyrodnia siostra starszej córki męża.
      Osiem lat to już dużo. Ja poznałam mojego pprzyszłego pasierba, gdy miał lat
      włśnie osiem (teraz ma 15 i od 6 lat mieszkamy pod jednym dachem) i wierz mi,
      że takie dzieckoma już mnóstwo zachowań zakodowanych i niestety co poniektórych
      nigdy nie uda się już wyplenić. Nie namawiam Cię byś była dla dziewczynki jak
      matka, bo zapewne długo (albo i wcale) nie będziesz czuła do niej miłości -
      więzi jaką masz z swego własnym dzieckiem). Rozumiem Cię, bo ja po tych kilku
      latach z pasierbem pod jednym dachem miłości do niego nie czuję, za to staram
      sie być dla niego jak najbardziej życzliwa i dobra. Matki jednak mu nie
      zastepuję, a jedynie życzliwego dorosłego. Ten psycholog jest potrzebny, bo
      Twój mąż MUSI zabrać się za wychowanie dziewczynki - to jego (a nie Twoje!)
      obowiązki i to on musi zaakceptować. Pewnie najchetniej zrzuciłby
      odpowiedzialność na Ciebie, ale do tego nie dopuść: on spowodowała, że jest
      dodatkowa osoba w jego życiu i niech on sie nią zajmuje. Nie zwalniaj go z
      podpowiedzialnośći. Wystarczający już jest bigos w tej sytuacji.
      • alka23 Re: DZien dobry 24.01.05, 09:10
        Powiedz mi m-m-m, bo juz nie chce ryż po straych watkach, jak to sie stalo, ze
        to dziekco mieszka z wami? Wniesliscie do sadu o opieke nad nim? My caly czas
        zastanawiamy sie co zrobic, bo Laura zaczyna miec normalnie nerwice.. sad
        wczoraj nasza eks uderzyła mojego M w obecności tego dziecka!
        • m-m-m Re: DZien dobry 24.01.05, 11:31
          M. otrzymał opiekę nad młodym wyrokiem sądu przy rozwodzie. Złożył dowody do
          sądu, że ex znęcała się nad młodym (obdukcje lekarskie). Zgodnie z prawem przy
          rozwodzie sąd ma obowiązek określić przy którym z rodziców pozostaje dziecko.
          Co do odebrania matce pasierba władzy rodzicielskiej to było później, a
          chodziło o to, że M. nie mógł się z nią porozumieć np. co do leczenia mlodego,
          kierunku kształcenie, czy wyjazdu na wakacje. A na to przy jej pełnej władzy
          rodzicielskiej ona musiała wydawać zgodę. Potem sąd nakazał badania w RODK,
          mnie przy tym nie było, ale wiem, że był to jakiś horror, bo fachowcy z RODK
          zrobili wszystko by wykazać, że istnieje więź matki z dzieckiem. Ale się udało
          sąd przekonać, że była się nie leczy (a miała taki obowiązek) i nic nie robi w
          kierunku poprawienia relacji z młodym (przez 3 lata nie dała na młodego ani
          grosza toteż M. zaczął ściągać alimenty od niej przez komornika)). Dopiero
          teraz, gdy pasierb ma prawie 16 lat przypomniała sobie o nim, zaczyna go
          kupować drogimi ciuchami itp.
          • alka23 Re: DZien dobry 24.01.05, 11:44
            Nie wiem jak Laura zniosłaby to, ze wniesilibyśmy do sądu o skierowanie na
            badania.. Ona bardzo mamę kocha.. choć powoli widzę, że zaczyna się jej
            buntować, co też nie jest dobre, bo matka traci w ten sposób na autorytecie!
            Kompletnie jestem w kropce.
            • m-m-m Re: DZien dobry 24.01.05, 12:34
              Ona bardzo mamę kocha..


              I dlatego małej pod opieke nie dostaniecie, bo w RODK udowodnią, że isnieje
              więź matki z dzieckiem. To nie tak jak u mojego pasierba, kiedy to matka
              okładała go równo i sąd nie miał watpliwości przy kim dziecko zostanie. To, że
              młoda się buntuje oznacza, ze moze trzeba wesprzeć się np. psychologiem, ale na
              pewno nie jest wystarczającą przesłanką do odebrania dziecka matce. a myślisz,
              ze przy was buntować się nie będzie? Kiedyś była tu taka dyskusja, iż dziecko
              na skutek konfliktów z matką przeniosło się do ojca i macochy, ale to ucieczka,
              a nie rozwiązanie sprawy.
              • gosza26 Re: DZien dobry 24.01.05, 13:24
                m-m-m napisała:

                > Ona bardzo mamę kocha..
                >
                >
                > I dlatego małej pod opieke nie dostaniecie, bo w RODK udowodnią, że isnieje
                > więź matki z dzieckiem. To nie tak jak u mojego pasierba, kiedy to matka
                > okładała go równo i sąd nie miał watpliwości przy kim dziecko zostanie. To,
                że
                > młoda się buntuje oznacza, ze moze trzeba wesprzeć się np. psychologiem, ale
                na
                > a nie rozwiązanie sprawy.
                -----------------------------
    • kicia031 Re: DZien dobry 24.01.05, 11:06
      Asiu, nie zazdroszcze ci, sytuacja jest rzeczywiscie bardzo trudna. Ale mysle,
      ze musisz sprobowac sie zmusic, zeby spojrzec na to z troszeczke innego punktu
      widzenia, moze to pomoze. Twoja pasierbica od poczatku jest niewinna ofiara. To
      nie ona dopuscila sie zdrady: zrobil to twoj maz przy wspoludziale jej matki.
      Od poczatku byla pozbawiona pelnej rodziny, teraz dodatkowo stracila mame.
      Pomysl, 8-letnie dziecko bez matki, to po prostu straszne. Do tego znalazla sie
      w innej rodzinie, gdzie jej nie chca. Nic dziwnego, ze zachowuje sie okropnie,
      chyba byloby dziwne, gdyby zachowywala sie normalnie. Wbrew temu, co radzily
      inne osoby, ja bym sugerowala, by do psychologa zabrac twoja pasierbice,
      porozmawiac jak mozna jej pomoc uporac sie ze strata i jakie sa jej potrzeby.
      Zgadzam sie natomiast, ze nie powinnas odpuszczac mezowi - to on, jako jej
      tata, powinien miec wiodaca role w zajmowaniu sie dzieckiem.
      Sprobuj wykrzesac w sobie troche wspoczucia - pomysl, jak czulaby sie twoja
      coreczka, gdyby stracila matke - a przeciez ona zostalaby z kochajacym ojcem, z
      ktorym przebywala na codzien, nie musialaby sie przeniesc do innej rodziny.
      Mysle, ze musisz sie uzbroic w duzo cierpliwosci, na pewno minie wiele czasu
      zanim twoja pasierbica wroci do rownowagi.
      Pozdrawiam i zycze powoedzenia
      Kicia
Pełna wersja