szukam Nowych Zon!!!

25.01.05, 09:56
Witam, serdecznie dziekuje za przyjecie mnie do tego milego Forum, mam
nadzieje, ze mi pomoze. Otoz jestem druge zona mezczyzny-ojca nie moich
dzieci i bardzo chcialabym sie wlasnie z takimi kobietami pomowic. Nie radze
sobie z eks, nie akceptuje mnie, nastawia przeciw mnie dzieci. Czuje sie
potwornie zle. Czy ktoras Macoszka moglaby mi doradzic, jak odnalezc sie w
takiej sytuacji? pozdrawiam!
    • alka23 Re: szukam Nowych Zon!!! 25.01.05, 10:45
      nie tylko zonom byłe utrudniaja w ten sposob zycie!
    • lilith76 Re: szukam Nowych Zon!!! 25.01.05, 12:09
      witaj smile
      tu chyba może pomóc spokój, ignorowanie, zminimalizowanie do granic możliwości
      kontaktów z eks i życzliwość, przyjaźń dla dzieci męża. nie napisałaś w jakim
      są wieku - jeśli są już starsze, to może same zorientują się, że nie jesteś
      taka najgorsza.
    • e_r_i_n Re: szukam Nowych Zon!!! 25.01.05, 12:46
      Eks nie musi Cię akceptować, Ty nie musisz sobie z nią radzić. Jedyna metoda -
      odpuścic jej zachowania, choc wiem, ze to nie jest latwe.
      Nastawienie dzieci przeciwko Tobie to już większy kaliber problemu, ale tak
      naprawdę i na to nic nie poradzisz. Myślę, że jeśli bedziesz zachowywac sie ok,
      to tak jak pisze lilith - predzej czy pozniej dzieci same okresla swoj stosunek
      do Ciebie i zdanie ich matki nie bedzie mialo znaczenia.
      W ogole w tym ukladzie zachowuj sie fair. Nawet jesli teraz za to dostajesz po
      glowie, to z czasem wyjdzie na Twoje. Ja sie tego trzymam i poki co skutki sa
      takie, jak trzeba smile
    • nikita333 Re: szukam Nowych Zon!!! 25.01.05, 14:19
      Ja też jestem "nową żoną" i u nas sytuacja podobna, może ostatnio trochę
      przycichło, ale przez lata (jesteśmy razem już siedem, od czterech małżeństwem)
      eks robiła wszystko, żeby nam dopiec, łącznie z nastawianiem dzieci nie tylko
      przeciwko mnie, ale i ich ojcu. Tak jak słusznie dziewczyny pisały, tylko
      spokój może Ci pomóc. Niewiele poradzisz, skoro eks tak się zachowuje. Nie czuj
      się winna i staraj się nie przejmować. Wiem, że to niełatwe, ale z
      doświadczenia też wiem, że to jedyne sensowne wyjście. Nie warto się denerwować
      i tracić zdrowia. Warto natomiast nie odpłacać pięknym za nadobne i być "w
      porządku". Jeśli będziesz miała okazję spotkać się z dziećmi, one same Cię
      ocenią i nawet jeśli od matki słyszą co innego, same będą wiedziały, jaka
      naprawdę jesteś, dzieci nie są głupie...
      Jedyne, co warto zrobić, to zachować spokój. Ostatecznie była żona nie musi Cię
      akceptować, w końcu to nie za nią wyszłaś, tylko za swojego faceta i tego się
      trzymaj

      pozdrowienia
      • martuniunia1 Dziekuje za pokrzepienie! 25.01.05, 22:18
        Kochane Macoszki! Nawet nie wiecie, jak mi bylo i jest ciezko, choc ostatnio
        troszke sie uciszylo, podobno eks poznala kogos i chyba szlachetnie sobie
        odpuscila. Ciekawe, na jak dlugo.
        Kiedys mialam wieeeeelkoe marzenia wspanialego zamazpojscia, bylam "panna z
        dobrego domu", moja rodzina z trudem pogodzila sie ze slubem z rozwodnikiem. I
        nigdy nie sadzilam, ze bedzie mi tak trudno. Krach w firmie meza, brak kasy,
        kosmiczne alimenty, agitacje eks. Koszmar! Nie ma dzieci, wiec bardzo boli
        mnie, ze musze poczekac na swoje malenstwo, bi musimy placic alimenty, w
        dodatku niepracujaca eks- bogata pani na wlosciach- robi wszystko, by nie
        lubily mnie dzieci.
        A co powiedzialybyscie na jedna rzecz:
        Kiedy zabieramy gdzies dzieci, maz wchodzi po nie do tamtego domu, czasem
        rozmawia z eks, to trwa kilka lub kilkanascie minut, dla mnie cala wiecznosc,
        bo siedze sama w aucie. I wtedy nerwy mi puszczaja! Bardzo boje sie, ze eks
        nastawi meza przeciw mnie, bedzie mu slodzic i go kokietowac, bo niby wciaz go
        kocha i chcialaby, by wrocil. a wiadomo: stara milosc nie rdzewieje, Zdarza
        sie. Dlatego wpadam w histerie, kiedy tam przebywa i rozmawia. Prosilam, by tam
        w ogole nie wchodzil, o dzieciach rozmawial przez telefon. Boje sie. Ale ona za
        kazdym razem zmusza go do wizyt, szantazuje: jak nie wejdzie, nie pojada. A
        mnie po prostu trafia! Jak sie wtedy zachowac? Czy maz rzeczywiscie nie
        powinien tam wchodzic?
        Kochane Panie, co Wy na to?
        • chalsia Re: Dziekuje za pokrzepienie! 25.01.05, 22:41
          Radzę Ci iść do psychoterapeuty, bo reakcja Twoja jest, hmmmmmmm, no, pokazuje
          jak masz niskie poczucie wartości i jak mało ufasz swojemu M, czyli po prostu
          masz problem z sobą.
          Jeśli M Cię kocha to kwadrans z eks żoną PRZY DZIECIACH (o czym zdaje się
          zapominasz) nie jest dla Ciebie zagrożeniem. A nawet jakby pół dnia razem
          spędzili, też by nie był.
          Natomiast Twoje namawianie go by tam nie wchodził, a o dzieciah rozmawiał tylko
          przez telefon mądre nie jest - bo może obrócić się albo przeciw Tobie, albo
          przeciw dzieciom.

          Chalsia
          • gosza26 Re: Dziekuje za pokrzepienie! 25.01.05, 23:09
            Mam zgoła nieco inne zdanie, może dlatego że doświadczyłam w życiu świństw
            jakich mało. A faceci są czasami jak dziecko we mgle, które zupełnie straciło
            grunt pod nogami. Polecam jednak pewne kroki jedynie przy akceptacji M.
            • martuniunia1 Re: Dziekuje za pokrzepienie! 26.01.05, 14:33
              Kochane Panie, gdzies ktoras z Was slusznie zauwazyla, ze Maz moze byc
              nieprzewidywalny... Rzeczywiscie, tamta Go szantazuje, nastawia przeciw mnie,
              po prostu "leci na niego". Wiec chyba uzasadnionym wydaje sie, ze czuje sie
              zagrozona. Nie mialabym potrzeby pojsc do terapeuty, gdyby nie bylo takich
              okolicznosci, zawsze bylam normalna... Zaufanie zaufaniem - wzgledem meza ok,
              ale tamtej czarownicy nie da sie ufac... Ot...
          • poxywka Re: Dziekuje za pokrzepienie! 26.01.05, 10:56
            Chalsiu Gosza ma racje - generalnie ludzie czasem sa nieprzewidywalni; wydaje
            mi sie, ze tylko M moze rozwiac te obawy; duzo rozmow; wyobrazam sobie taki
            niepokoj i zazdrosc; w zyciu zdarzaja sie rozne dziwne scenariusze, chociaz ja
            tez nie sadze, zeby nagle M wrocil tam; a moze M za bardzo ulega exsi i daje
            sie szantazowac ? jesli opowiada, ze eksia namawia go do powrotu a jednoczesnie
            nie zapewnia wystarczajaco i nie pokazuje martuniuni, ze takia droga nie
            istnieje, to mozna sie nabawic nerwicy; wiadomo, ze ograniczanie kontaktow
            bezposrednich to nie jest droga do sukcesu a raczej innych klopotow; raczej
            chodzi o danie exsi do zrozumienia, ze juz nic sie nie zmieni i duzo czulosci
            dla martuniuni;
            jak juz pisalam kiedys - nalezy exsie wyswatac i bedziecie mieli spokoj...
            pozdrawiam
            poxywka
            • konkubinka Re: Dziekuje za pokrzepienie! 26.01.05, 16:07
              mezczyzni nie sa nieprzewidywalni.Kobiety uwodza a mezczyzna jak jest slaby to
              moze ulec.
              Tylko mnie sie wydaje , ze nie zona jest problemem.A raczej maz.Skoro boisz
              sie , ze uwiedzie go byla zona to nie wiem czy jestes w stanie w ogole
              akceptowac kobiety w jego zyciu.
              O tej wiesz i o tym co robi .Mysle , ze gdyby chcial jej ulec zrobilby to i
              wcale nie mowil jak jest naprawde.
              I wybacz ale jezeli spodoba mu sie np babka w pracy i bedzie go uwodzic nie
              sadze aby Cie o tym informowal.Bo tacy wlasnie sa faceci.
              Lepiej skup sie na sobie i na tym co zrobic i co mu dac z siebie aby na byla
              zone nie polecial.
              • nikita333 Re: Dziekuje za pokrzepienie! 27.01.05, 10:15
                Wiesz, wydaje mi się, że jeśli twój M będzie chciał skoczyć w boczek (wybacz),
                to zrobi to bez względu na to , czy pozwolisz mu wchodzić do mieszkania byłej ,
                czy nie, bo sposób inny znajdzie, jak będzie chciał. Ale może wcale nie chce,
                może tam wchodzi dla świętego spokoju, żeby się nie kłócić, tylko zabrać
                dzieciaki i wyjść bez zbędnych przepychanek... a jeśli będziesz mu kołki
                ciosać, że tak robi, to się może chłopak zdenerwować, bo jeżeli nic złego nie
                robi, to może mu być przykro z powodu takiego braku zaufania... może spróbuj
                troszkę wyluzować i zamiast się zamartwiać, bądź dla niego miła i okaż mu, że
                go kochasz, a nie miej ciągle pretensji... i wogóle ogranicz temat eksi a skup
                się na Waszym małżeńswie. Ja byłam w bardzo podobnej sytuacji, ale powiedziałam
                sobie, że najważniejsze, że jesteśmy razem i tego się trzeba trzymać... jeśli
                stworzysz lepszą atmosferę zamiast ciągłych pretensji, to może nie będziesz się
                musiała tak obawiać, że tamta go zbajeruje, uwierz, że to Ty możesz być dla
                niej konkurencją!!! w końcu to Ciebie wybrał, a z nią się rozstał, więc chyba
                zrobił to z jakiegoś powodu!! Nie jesteś od niej gorsza!

                pozdrowionka
                • nikita333 Re: Dziekuje za pokrzepienie! 27.01.05, 10:18
                  Aha, i jeszcze jedno - faceci naprawdę nie są idiotami którzy dadzą się
                  manipulować każdej babce, przecież to nie bezwolne marionetki... to taki sam
                  głupi stereotyp jak to, że blondynki są głupie ...
    • rex1 Re: szukam Nowych Zon!!! 26.01.05, 21:07
      czytałam ostatnio na innym forum o mężczyźnie,ojcu 4 dzieci.Czy to Twój mąż?
      Przepraszam że pytam,ale te wątki wydają mi się jakieś takie spójne
      • martuniunia1 Re: szukam Nowych Zon!!! 26.01.05, 21:20
        Nie bardzo wiem, o co chodzi, jakie forum? Ja niestety nie znam innego tego
        typu.
        • ania_rosa Re: szukam Nowych Zon!!! 26.01.05, 23:06
          Psychoterapia nie jest ani dla "normalnych", ani dla "nienormalnych" tylko dla
          ludzi.
          To pierwsze primo.
          Drugie primo to to, że choć ostatnio zgadzam się w prawie wszytskich kwestiach
          z Konkubinką, to nie wyrażam nigdy zgody na postulat "meżczyzna jest
          uposledzoną formą istoty odczuwającej imperatywy moralne". Mężczyzna nie jest
          ani dzieckiem błądzącym we mgle, ani robaczkiem bez kontroli nad przyrodzeniem,
          ani żadną zinfatylizowaną formą człowieka. Jest człowiekiem, który posiada
          prawa i obowiązki, z tym że usłużne kobiety czesto te obowiązki starają się
          ograniczać, coby wspólne życie usłać różami. Nie będę oryginalna, jeśli
          stwierdze, że to nie przynosi nikomu korzyści, a najmniej samym partnerkom.
          Natomiast bezradnośc kobiet często pcha do takich generalizacji. Sprzyja to tez
          umacnianiu się wzorca "biedaczka, którego trzeba kontrolować" i kolejne
          pokolenia "upośledzonych w zakresie odpowiedzialności" zasilają szeregi
          społeczeństwa.
          Na dłuższą metę takie zycie mozna o kant d..y potłuc, bo zaczyna się ono
          sprowadzać do przewidywania, czy misio pysio tym razem stanie na wysokości
          zadania, czy sytuacja już dojrzała do przetrzepania mu portfela w poszukiwaniu
          prezerwatyw i czy nie należy wkroczyc do akcji motywując to "czułym nadzorem
          nad naszym niesfornym podopiecznym".
          Dlatego po trzecie primo, jeśli kogoś kłuje w oczy kontakt męza z Eksią, to
          obstawiałabym, że pies nie jest pogrzebany w koronkowych peniuarach Eksi, a
          zupełnie gdzie indziej.
          Tyle się mówi o zaufaniu, że stało się ono już mdłym banałem, ale- jak każdy
          truizm- zaufanie i tak pozostaje podstawą.
          Chyba, że ktoś się spełnia w roli funkcjonariusza śledczego, który realizuje
          swój związek poprzez metody kontroli. Ale to kiepski związek, jeśli opiera się
          na zamordyzmie (chocby ten zamordyzm miał formę subtelną i ograniczał się do
          dyskomfortu wewnęrznego i nerwowego obgryzania paznokci pod domem Eksi).
          Ja bym tam zaczęła od dowartościowania swojej pozycji w związku i odkreslenia
          przeszłości Exa grubą krechą.

          Te chutliwe Eksie to często taka sama nadinterpretacja jak wredne macochy.
          Zauważam tylko, że jedynym beneficjentem antagonizmu i zazdrości między
          kobietami staje się mężczyzna. Żadna z kobiet na tym nie skorzysta, ale cóż...
          jestesmy przyuczane do rywalizacji o faceta, a nie do dbania o swój komfort
          osobisty.

          Rosa
          • nareene Re: szukam Nowych Zon!!! 27.01.05, 08:46
            Kobiety już tak są skonstruowane, że boją się utracić kontrolę. Podświadomie
            uważamy, że wszystko jest na naszej głowie i że to MY jesteśmy w głównej mierze
            odpowiedzialne za związek. Nie wiem czemu tak się dzieje - czy to czasy takie,
            czy mężczyźni mniej stanowczy... Marzę czasem, żeby się zrelaksować i zacząć
            wierzyć, że mój facet sam sobie poradzi (bo przecież sobie poradzi!). Staram
            się mu zaufać ale jakiś niepokój zostaje. Ciekawe czy da się to zwalczyć.
            Przecież taka ciągła gotowość na rozwiązywanie cudzych problemów jest
            wykańczająca psychicznie.
          • konkubinka Re: szukam Nowych Zon!!! 27.01.05, 08:58
            "Drugie primo to to, że choć ostatnio zgadzam się w prawie wszytskich kwestiach
            z Konkubinką, to nie wyrażam nigdy zgody na postulat "meżczyzna jest
            uposledzoną formą istoty odczuwającej imperatywy moralne". Mężczyzna nie jest
            ani dzieckiem błądzącym we mgle, ani robaczkiem bez kontroli nad przyrodzeniem,"

            Alez Roso, przeciez o tym napisalam.Chyba zgodzisz sie ze mna , ze facet i tak
            zrobi co chce i byc moze zaslepiona zazdroscia o eksie kobieta nie zauwazy jak
            jasnie Pan bedzie za przeproszeniem obracal swoja sekretarke.
            "wszedzie dookolo czycha pokusa gola..."byla taka piosenka.
            Uwazam , ze facet na poziomie a chyba kazda z nas stara sie takiego znalezc wie
            jakie ma prawa , jakie obowiazki.
            No , chyba ,ze swiadomie ktos wiaze sie z facetem bez zasad .
            Mnie osobiscie nie chcialoby sie wiecznie zastanawiac czy moj pracujacy jako
            serwisant M, wlasnie podrywa sekretarke w jakiejs firmie czy tez ona jego i czy
            cos z tego bedzie.
            Przeciez to meczarnia!
            Poz tym wiem , ze moja next w ten sposob przezywala pewne sprawy i dlatego ex
            przywozil ja i patrzyla z samochodu jak gadamy.Postanowilam to zmienic i , ze
            trafila sie okazja wypilysmy drina , brudzia i gadalysmy cala noc.Poznalysmy
            sie i teraz jest ok.Bywa nawet ze ona odbiera razem z moja byla tesciowa
            dziecko ze szkoly jak eks nie moze. I jest poprostu normalnie.
            • poxywka Re: szukam Nowych Zon!!! 27.01.05, 09:42
              wydaje mi sie, ze nie mozna porownac bylej zony do sekretarki czy tez innej
              napotkanej atrakcyjnej kolezanki; zwlaszcza, ze jest to exsia ktora probuje
              odzyskac bylego; to nie jest kobieta jak kazda inna; to jest ktos z kim ma sie
              dziecko, przezylo iles tam lat, mialo wspolny majatek, rodzine, znajomych i
              czesc pozytywnych doswiadczen i sie te kobiete zna lepiej lub gorzej; dlatego
              zazdrosc o exsie wyglada inaczej niz o potencjalne rywalki np w pracy; bo jesli
              jest temat powrotu to w gre nie wchodzi nagla wielka milosc lub tez nagly
              przyplyw porzadania; te wszystkie pozostale czynniki maja znaczenie; dlatego
              uwazam, ze ona ma prawo do niepokoju a on powinien ten niepokoj rozwiewac; bo
              byc moze to jej wyobraznia, ale ja sie tej wyobrazni nie dziwie; wiadomo, ze
              nie chodzi o weliminowanie wizyt u exsi; chodzi o podejscie M do tego problemu;
              a co do zaufania; nalezy je miec - w pewnych granicach; na codzien nie uznaje
              kontroli; ale jesli sa niepokojace sygnaly dobrze jest porozmawiac i powiedziec
              o swoich podejrzeniach partnerowi; nie ma czegos takiego jak bezgraniczne
              zaufanie; gdy nie robi sie i cierpi w milczeniu gdy niepokoj nas zjada to sie
              przegrywa; czesto mozna zgasic iskre zanim sie rozpali na dobre;
              wierze, ze w tym przypadku to jedynie bezowocne proby exsi i M byc moze nie
              wpadl na to, ze ktos moze je w ogole brac powaznie;
              pozdrawiam
              poxywka
              • martuniunia1 Re: szukam Nowych Zon!!! 27.01.05, 11:10
                Poxywko!!! - I oczuwiscie inne Zyczliwe Panie, najserdeczniej dziekuje za mile
                slowa, sa mi bardzo potrzebne, bo juz mialam wrazenie, ze "zfiksowalam"... Maz
                wmawial mi, ze boje sie bezpodstawnie, a ja caly czas czulam, ze mam powody, Wy
                mnie w tym utwierdzacie, Dziekuje!
                • konkubinka Re: szukam Nowych Zon!!! 27.01.05, 11:12
                  uwazam , ze jesli uczucie do bylej zony nie wygaslo zupelnie i stwarza
                  zagrozenie, odpowiedzialny facet nie powinien zenic sie drugi raz.
                  • martuniunia1 Re: szukam Nowych Zon!!! 27.01.05, 11:19
                    Maz nic do niej nie czuje, chyba ze wstret, to ONA mydli mu oczy, zciemnia i
                    probuje uwodzic. Choc sama wniosla pozew o rozwod. Niezrownowazona kobieta.
                    • konkubinka Re: szukam Nowych Zon!!! 27.01.05, 11:36
                      to przestan sie martwic Kobieto.Glowa do gory.Swoja droga takie kobiety jak ta
                      wasza eks to chodzacy brak honoru.
                      • martuniunia1 Re: szukam Nowych Zon!!! 27.01.05, 12:05
                        dzikuje, mila Konkubinko!
                        • gosza26 Re: konkubinka 27.01.05, 12:10
                          zajrzyja na priv
    • bei :) 27.01.05, 13:03
      • milcha1 Re: :) 27.01.05, 19:47
        jeśli tak bardzo nie ufasz swojemu mężowi to dlaczego wyszłaś za niego?
        Rodzice czyli on i Ex zawsze będą mieli o czym rozmawiać. Ich tematem bedą
        dzieci.
        jeśli już cię zabiera gdy po nie jedziecie to twoje miejsce jest właśnie w
        samochodzie a mąż musi uzgodnić pewne kwestie w sprawie dzieci z byłą żoną,
        która jak sama napisałaś jest okropnym babskiem.
        Przecież na wywiadówki nie będziesz z mężem chodzić.
        Kobieto, mój mąż ma dwóch synów i nie przyszło mi do głowy odwodzić go od
        wchodzenia do domu po chłopców.
        Mój mąż i Ex zawsze będą związani poprzez dzieci. Ale to jedyna płaszczyzna
        która ich łączy.
        Kilka wizyt u psychologa dobrze by ci zrobiło. Ale wydaje mi się, że masz
        niskie poczucie własnej wartości i przejawiasz zazdrość o męża nie tylko w
        kontekście byłej żony.
        • martuniunia1 Re: :) 27.01.05, 22:59
          Milcho! Nie masz racji. Nie jestem o nikogo i nic zazdrosna, tylko o eks, bo
          podobno caly czas go kocha i chcialaby, by wrocil. Tak opowiada znajomym i jemu
          daje do zrozumienia.
          Czy nie milej byloby, gdyby mozna bylo razem wejsc po dzieci, chwilke
          porozmawiac, gdyby dzieci widzialy, ze wszyscy sie lubimy i jest ok? Znam
          rodziny, w ktorych byle i nowe zony naja dobry kontakt, spotykaja sie, razem
          spedzaja wolny czas. chyba tak byc powinno. Mnie po prostu nie zakceptowano,
          traktuje sie jako rywalke, agituje przeciwko mnie. Stad ta obsesja.
          • lilith76 Re: :) 28.01.05, 09:09
            martuniunia, skoro ona cię nie sierpi nie wymagaj aby tolerowała twoją obecność
            chociażby w drzwiach swojego domu. nawet w rodzinach gdzie eks i next się
            lubią, next nie przyjeżdża z facetem po jego dzieci i nie włazi do domu!
            wyjątkiem są sytuacje skomplikowane logistycznie - nexi jest po drodze
            podjechać z facetem, on ją odbiera z pracy. ale jechanie z nim specjalnie, to
            lekka przesada.
            twój M nie jest pierwszy, który spotyka się z adoracją byłej żony, ale przecież
            nie jest głupi. przyjrzyj się waszemu związkowi, waszym obecnym relacjom -
            jeśli jest ciepło, intymnie, to eksia nic nie wskóra, jeśli jest nie za dobrze,
            to nie skupiaj się na eksi, tylko na waszym związku.
            • milcha1 Re: :) 28.01.05, 21:29
              Byłoby lepiej dla ciebie. mogłabyś ściskać cały cza męża za rękę bo jeszcze Ex
              rzuciłaby się na niego. Nie przesadzaj. To nie są twoje sprawy. Siedź grzecznie
              w samochodzie. Kobieto nie masz za grosz przyzwoitości i litości dla dzieci
              twojego partnera?
              A dzieci nie muszą widzieć jak się wszyscy lubiecie, bo przecież dobrze wiedzą
              jaki jest stosunek ich matki do ciebie i wice wersa.
              Twój mąż to dorosły facet.
              A ja i tak nie wierzę, że jesteś zazdrosna tylko o Ex.
              mam koleżnakę, która swoim podobnym postępowaniem doprowadziła do tego, że jej
              mąż przestał się widywać ze swoim dzieckiem.
              Była chorobliwie zazdrosna o wszystkie kobiety.
              • martuniunia1 Re: :) 28.01.05, 22:18
                Mozna sie polubic,jak trzeba, wystarczy temu tylko wyjsc naprzeciw, ladnie
                wczesniaj opisala to Konkubinka, czylalas, Milcho? Na jakiej podstawie upierasz
                sie, ze jestem chorobliwie zazdrosna o mego Meza? No coz, widocznie ty wiesz
                lepiej....
                • milcha1 Re: :) 01.02.05, 18:09
                  Wystarczy uważnie przeczytać twoje posty.
                  • martuniunia1 wcale nie, 02.02.05, 11:07
                    Milcho1!!!
                    Jestem zazdrosna o Mego Meza w kontekscie Jego eks - i dokladnie napisalam,
                    dlaczego tak jest, dlaczego sie tego obawiam, nie zaobserwowalam u siebie
                    zadnej innej zazdrosci.On tez nie.Czesto o tym rozmawiamy. Nie mozna wszystkich
                    ludzi tak samo oceniac, bo tak zrobila jedna Twoja kolezanka.... To oczywiste.
                    W ogole mnie nie znasz, nie wiesz, ile mam lat, wiec Twoje komentarze wydaja
                    sie nieuzasadnione.
                    • lilith76 Re: wcale nie, 02.02.05, 15:17
                      zazdrość o faceta w kontekście on - eks nie jest niczym oryginalnym i niejedna
                      mogłaby się do tego przyznać. ja się przyznaję.
                      jednak M dokonał wyboru i coś go przy aktualnej kobiecie trzyma, czyli przy
                      tobie. jeśli coś zgrzyta i zawita mu pomysł innej kobiety, to nie tylko eksia,
                      ale i koleżanka z pracy może być zagrożeniem. lepiej patrzeć czujniej na swoje
                      relacje w związku niż bać się czegoś nierealnego.
                      dobre relacje eks - next to fajny pomysł, ale jeśli jedna strona nie ma chęci
                      to nie ma sensu jej zmuszać, ani mieć do niej żal. chyba że zaczyna szykanować
                      i nastawiać przeciwko tobie dzieci. w końcu ty też masz w swoim otoczeniu,
                      rodzinie panie które ledwo tolerujesz choć one cię lubią i za cholerę nie chce
                      ci się zmuszać do sztucznych spotkań.
Pełna wersja