"nastawianie dzieci" przeciwko next

25.01.05, 23:30
czytam tutaj niejednokrotnie o tym, ze wasze exsie nastawiaja dzieci
przeciwko Wam. i mam jedno pytanie, jesli mozna. skad wiecie, ze one je
przeciwko Wam nastawiaja? bylyscie swiadkiem owego nastawiania? dziecko Wam
powiedzialo? czy moze po prostu dziecko Was nie lubi i tak to sobie
uzasadniacie?
pytam, poniewaz moja macocha do dzisiaj twierdzi, ze bylam przeiwko
niej "nastawiana", podczas gdy nic takiego nie mialo nigdy miejsca.
    • ania_rosa Re: "nastawianie dzieci" przeciwko next 26.01.05, 01:07
      Nie jestem macochą (jak wiadomo) i nie miałam też nigdy ojczyma/macochy. Ale
      pozwolę sobie wtrącić parę komunałów (a może to nie są wcale komunały) na
      temat "nastawiania dzieci".
      Scenka pierwsza. Pani rozstała się z Panem. Mają trzyletnią córeczkę. Pani jest
      w nowym związku, Pan także (Neksia Pana ma swoje dziecko). Pan sprzedaje swojej
      córce prawdy zyciowe w rodzaju "mama jest głupia" tudziez "nie kochaj mamy". To
      jest nastawianie. Pan prowadzi też córkę przez mroki zycia obrazowo opisując
      swoje zdanie na temat Nexta, a czyni to na przykład tak "X jest niedobry, nie
      przytulaj się do niego i nie baw się zabawkami, które ci dał". To też jest
      nastawianie.
      A potem biedna Pani spotyka się ze mną na kawie i klaruje, jakim to Ex jest
      skurwysynem i co on dziecku wciska- a dziecko posłusznie bawi się klockami obok
      niej i chłonie treść matczynej wypowiedzi. To też jest nastawianie, ale mniej
      oczywiste.
      Istnieje wiele metod indoktrynacji dzieci. Mozna to robić topornie poprzez
      komunikaty "X jest głupia, niedobra itd". Przy takiej indoktrynacji szydło
      wychodzi z worka bardzo szybko, bo male dzieci zazwyczaj nie umieją nie
      podzielić się taką informacją z drugim rodzicem. Wtedy można podjąć odpowiednie
      kroki od rozmów po wprowadzanie ograniczeń w opiece nad dzieckiem, czy nawet
      pozbawienie praw.
      Istnieje jednak szereg subtelnych manipulacji, które są narzędziami
      mistrzowskimi, a zaliczam do nich: swobodne wypowiedzi "w eter" w obecności
      dziecka, robienie stosownych min, aluzji, nasączanie głosu właściwą dawką jadu,
      oraz szczyt maestrii: sprzeczność między treścią, a formą, czyli "tatuś cię
      bardzo kocha" wypowiedziane głosem ziejącym wrogością do tatusia. Można tez
      stawiać dziecku szereg idiotycznych pytan (kogo kochasz bardziej?) i dawać mu
      delikatnie do zrozumienia, że jego sympatia do macochy, ojczyma, matki, ojca
      boleśnie rani nasze serce. Nie będę opisywac więcej metod, bo wiele z nas miało
      okazje je obserwować, czy przezyć, a innym nie ma co podsuwac pomysłówwink

      Zmierzam jednak do tego, ze na pytanie zadane w wątku nie da się tak naprawdę
      odpowiedzieć. Pomyslowość i podłość dorosłych potrafi być nieograniczona.
      Macocha (czy macochwink, którzy wyczuwają wrogośc małego dziecka, mogą
      podejrzewać, że matka/ojciec robią im krecią robotę. Nie są jednak w stanie
      tego udowodnić, chyba że zachodzi opisany przeze mnie przypadek "topornego
      indoktrynowania", bo wtedy dowody są czarno na białym. Nie oszukujmy się
      jednak: w większości przypadków mamy do czynienia z manipulacją w białych
      rękawiczkach.
      A jeszcze częściej taka manipulacja bywa nieuświadomiona przez stronę
      indoktrynującą. Wychodzę z założenia- może błędnego- że rodzic, który nie
      potrafi rozliczyc się ze swoim negatywnym stosunkiem do drugiego rodzica, tak
      czy inaczej, werbalnie czy niewerbalnie, świadomie czy nieświadomie sprzeda
      dziecku swoją wizję. Tyle tylko, że ta wizja może być głęboko zakodowana i
      wylezie po latach przy okazji zupełnie innych problemów.
      Wyłazi to zresztą w wielu postach tu i na Samodzielnej.
      Zastanawiam się też przy takich okazjach, czemu dorośli ludzie nie chcą
      korzystać z fachowej pomocy. Sytuacje zdrad, dotkliwych zawodów osobistych i
      różnych wydarzeń ekstremalnych bardzo często są niemozliwe do samodzielnego
      poukładania. Po pewnym czasie oczywiście daje się to przyładzić, ale sedno
      problemu pozostaje ukryte pod powierzchnią.
      Nie będe produkowac banałów w stylu "cierpią na tym dzieci", bo to oczywiste.
      Mniej oczywiste jest to, że cierpią na tym sami zainteresowani i ich późniejsi
      partnerzy. Jednak w tym kraju wiara w potęgę "ja sama sobie poradzę" jest
      olbrzymia, a psychologowie traktowani są z dużą nieufnością (opinie w
      stylu "znam jednego psychologa i jest głupi" czy "odbyłam jedno spotkanie z
      psychoterapeutą i mi nie pomógł". Ludzie....)

      Soł, uważam, że tzw. nastawianie nie jest ewenementem, a raczej szarą normą. I
      szczerze wierzę, że po "obu stronach barykady" ma to miejsce.

      Rosa
      • alka23 Re: "nastawianie dzieci" przeciwko next 26.01.05, 08:58
        > Istnieje jednak szereg subtelnych manipulacji, które są narzędziami
        > mistrzowskimi, a zaliczam do nich: swobodne wypowiedzi "w eter" w obecności
        > dziecka, robienie stosownych min, aluzji, nasączanie głosu właściwą dawką
        jadu,
        >
        > oraz szczyt maestrii: sprzeczność między treścią, a formą, czyli "tatuś cię
        > bardzo kocha" wypowiedziane głosem ziejącym wrogością do tatusia. Można tez
        > stawiać dziecku szereg idiotycznych pytan (kogo kochasz bardziej?) i dawać mu
        > delikatnie do zrozumienia, że jego sympatia do macochy, ojczyma, matki, ojca
        > boleśnie rani nasze serce. Nie będę opisywac więcej metod, bo wiele z nas
        miało
        >
        > okazje je obserwować, czy przezyć, a innym nie ma co podsuwac pomysłówwink

        podpisuje sie obiema rekami i nogami!! Wszytskie chwyty mialy zastsowanie!!
        Ubiore jeszcze w slowa: glupia k**, gruba k**, wieloryb, ale to juz znacie,
        dz** smile to chyba jest nastawianie.. ale stworek ma swój rozum.. smile
        • gosza26 Re: "nastawianie dzieci" przeciwko next 26.01.05, 10:17
          Ja również podpisuję się pod obiema rekoma pod postem ani. Dodam tylko, że
          pojawił się u nas konflit na tle wykształcenia o którym eks przypomina przy
          każdej rozmowie telefonicznej. A że te rozmowy są 1,2 w miesiącu to nie ma to
          znaczenia.

          Aha!Decyzję o pewnych naszych krokach podjeliśmy po konsultacji z wychowawcą i
          psychologiem.

          Myślę, że niewiele osób tu się wypowie bo to jest bardzo newralgiczny problem i
          nikt o tym nie lubi mówić.
        • aniaa31 Re: "nastawianie dzieci" przeciwko next 26.01.05, 15:17
          podpisuje sie obiema rekami i nogami!! Wszytskie chwyty mialy zastsowanie!!

          powtarzam pytanie, skad wiesz?

          > Ubiore jeszcze w slowa: glupia k**, gruba k**, wieloryb, ale to juz znacie,
          > dz** smile to chyba jest nastawianie..

          wiem, ze teraz ja zejde z tematu, ale czytalam, ze te szystkie "komplementy"
          dostaly Ci sie, po tym jak uderzylas pasierbice
      • aniaa31 Re: "nastawianie dzieci" przeciwko next 26.01.05, 11:45
        ale wiesz, w sumie nie odpowiedzilas mi na pytanie.
        ja wiem, ze sa rozne techniki manipulowania ludzmi i dzieci sa na nie na pewno
        wrazliwe. jak rowniez wiem, ze opisane przez ciebie sceny moga miec miejsce.
        pytanie, skad macochy o tym moga wiedziec, przeciez nie mieszkaja z ex meza i
        jej dziecmi. czy maja jakies dowody oprocz swoich podejrzen.
        moi rodzice rozstali sie, gdy mialam lat 16. macochy nie polubilam od
        pierwszego wejrzenia z wzajemnoscia, bo jest ona wybitnie niesympatyczna osoba
        (gdyby nie byla moja macocha, a spotkalabym ja neutralnym gruncie, nie
        polubilybysmy sie rowniez). nastawianie miejsca nie mialo, akurat jestem
        wyczulona na manipulacje a jednak opowiada ona dzis wszystkim, jakoby zle nasze
        sosunki z wynikaly z owego nastawiania. wiem, ze nie kazda macocha jest jak
        moja. ale tez nie kazdy niechetny czy wrecz wrogi stosunek do macochy czy ojca
        oznacza, ze matka sie do tego przyczynila. dziecko moze macochy po prostu nie
        lubic, albo moze sie opuszczone przez ojca i sygnalizowac to niezbyt grzecznym
        zachowaniem. tylko, ze latwiej zwalic wine za to na ta "wredna ex" niz sie
        zastanowic nad prawdziwa przyczyna.
    • ashan Re: "nastawianie dzieci" przeciwko next 26.01.05, 10:58
      aniaa31 napisała:

      " skad wiecie, ze one je przeciwko Wam nastawiaja? bylyscie swiadkiem owego
      nastawiania? dziecko Wam powiedzialo? czy moze po prostu dziecko Was nie lubi i
      tak to sobie uzasadniacie?"

      Myślę, że wszystko po trochu smile Niewiele wątpliwości pozostawiają dwie
      pierwsze sytuacje - gdy macocha jest tego świadkiem lub ma podstawy wierzyć w
      oświadczenie dziecka. Jeżeli opiera się na swoich odczuciach łatwo może
      zawędrować na manowce.
      1. dzieci przeżywają różne etapy rozwoju. Osoby nie mające swoich dzieci widząc
      różnicę w zachowaniu dziecka, jego niechęć mogą dojść do jedynie słusznego wink
      wniosku, że dziecko jest przedmiotem manipulacji. Jest jedno ale... Małe
      dzieci, całuśne przylepy potrafią prawie z dnia na dzień zmienić się w
      potworki wink, dla których ważna jest tylko mama. Tylko mama może położyć spać,
      wytrzeć pupę, bawić się klockami etc. Od pewnego czasu mam taką sytuację w
      domu. Czy to oznacza, że nastawiam dziecko przeciwko mężowi? Oczywiście nie,
      ale ktoś kto posłucha tekstów "idź sobie, ja ciebie nie chcę, ja cię nie lubię,
      nie dotykaj mnie" pomyśleć może, że biedny chłopieć jest przedmiotem wrednej
      manipulacji i umniejszania roli ojca wink.
      2. dziecko samo z siebie może nabrać awersji do żony taty - nie leży mu i już,
      tak jak ciocia Kazia.
      3. podobnie, chociaż trochę inaczej wink - dziecko w pewnym wieku samo wyrabia
      sobie zdanie na temat rodziców. W tym wypadku zaczyna zastanawiać się nad
      rozwodem: dlaczego, kto jest winien rozbicia domu. Czasami winą zostaje
      obarczona pani, z którą tata teraz mieszka - słusznie lub nie. Pamiętajmy
      jednak, że dziecku łatwiej jest przerzucić negatywne emocje (czy jest
      obwinianie za rozpad rodziny) na kogoś obcego, a nie na własnych rodziców.
      4. dziecko najzwyczajniej w świecie może stać się zazdrosne o żonę i nową
      rodzinę taty i jego zachowanie może zmienić się na niekorzyść z punktu widzenia
      macochy
      5. warto pamiętać, że nic nie jest dane raz na zawsze - to, że dziecko przez
      pierwszy rok wydaje się aniołkiem nie oznacza, że potem to się nie zmieni
      (paradoksalnie wtedy, gdy poczuje się na tyle pewnie w nowej dla siebie
      sytuacji, że pokaże na co je stać)

      Nie byłam świadkiem nastawiania mężowego syna przeciwko mnie i nie podejrzewam
      tego, chociaż widzę, że jego stosunek do mnie i do naszej rodziny się zmienia.
      Ale nic na siłę. Nie doszukuję się manipulacji Małym. Może jest, może nie. Póki
      co, jest jednak wiele innych wytłumaczeń jego zachowania, niż niechęć jego
      mamy.

      pozdrawiam
      a.
      • m-m-m Re: "nastawianie dzieci" przeciwko next 26.01.05, 11:38
        Ponieważ pasierb jest z nami widzę od drugiej strony: niestety wiele razy
        prosiłam M. by oględnie wypowiadał się do syna na temat jego matki, mówiłam mu
        też, że to boli, gdy jeden rodzic mówi źle od drugim. Choć sama tego nie
        doświadczyłam, mama zachowała się z klasą i nie powiedziała złego słowa na ojca
        to jednak domyślam się, że to boli.
        Niestety, M. tego nie rozumie i cały czas mówi źle o swojej ex, chłopak
        bezwiednie to powtarza i zdziwił się nawet, że mnie się to nie podoba.
        M. nawet kiedyś mi powiedział, że ona była tak wstrętna, że wcale nie zamierza
        prostować jej wizerunku w oczach chłopaka i nie zależy mu na tym, bo on ją
        traktował dobrze.
        Próbowałam coś z tym zrobić, ale to jest moja porażka, do M. nie dociera., nie
        udało mi się go przekonać, bo sam nigdy tego nie doświadczył, bo rodziców miał
        oboje i nie musiał popadać w "konflikt lojalności" wobec któregokolwiek z nich.
        • alka23 Re: "nastawianie dzieci" przeciwko next 26.01.05, 11:44
          u nas z kolei eks robi dokladnie to samo!!! Ostatnio Larwa oswiadczyla nam ze
          nie bedzie całowac taty, bo on slini ja... M tylko sie usmiechnal, potem
          powiedzial mi, ze to sa slowa eks, kiedy tylko probowal ja calowac.. zreszta
          takich akcji bylo wiecej..
          • omama Re: "nastawianie dzieci" przeciwko next 26.01.05, 12:27
            Nie żebym miała zamiar podważać twoje oceny, ale moje dziecię ostatnio zaczęło
            się po pocałunkach ostentacyjnie wycierać....
            • gosza26 Re: "nastawianie dzieci" przeciwko next 26.01.05, 14:01
              Pewnie znowu nie odpowiem na pytanie skąd wiem???.

              Przypomniała mi sie jedna z wizyt u psychologa. Kiedy on już ustaliła po
              rozmowie z Młodym, że on z matką nie czuje się bezpiecznie i czuje się przez
              nią skrzywdzony, ja zapytałam co my mamy zrobić teraz w takich sytuacjach kiedy
              pojawi sie tamat matki. Powiedziałam, że przecież po tym wszystkim co on
              przeżył trudno mu będzie przekazać (dla jego psychicznej ochrony), że wszystko
              jest w porządku ,a to był przypadek(tym bardziej, że on co jakiś czas miał
              jeszcze okazję na własnej skórze przekonać się co ona porafi mu zrobić). Wtedy
              usłyszeliśmy, że absolutnie nie mamy tworzyć wizerunku, którego nie ma bo on
              całkowicie straci zaufanie do nas.

              A poza tym, ja się za bardzo nie przejmowałam, że ktoś źle mówi o mnie w
              kontekście mojej osoby. O wiele bardziej ból sprawiało mi to, że dziecko to
              bardzo przeżywa. Poza tym ja byłam obcą osobą, ale ojciec, którego Młody
              przyłapał(kiedy byli jeszcze sami), że nie jadł kolacji , żeby on mógł zjeść
              usłyszał od matki, że dla ojca jest zabawką...

              więcej nie piszę bo często ludzkie tragedie są sprowadzane do zwykłych
              dyrdymałów i zwykłego teoretyzowania. przepraszam, ale się zezłościłam
              • madalenka25 Gosia 26.01.05, 14:12
                wp nie przechodzi - wysłałam na gazetowy
                • gosza26 Re: madalenka25 26.01.05, 15:02
                  odpisałam
              • m-m-m Re: "nastawianie dzieci" przeciwko next 26.01.05, 16:54
                Wtedy
                usłyszeliśmy, że absolutnie nie mamy tworzyć wizerunku, którego nie ma bo on
                całkowicie straci zaufanie do nas.


                Gosza Twój przypadek jest szczególny, rozumiem, że chłopak istotnie odzrzucił
                matkę jako taką (stąd mogłaś z powodzeniem zająć jej miejsce). W większości
                dzieci mają pozytywny obraz matki/ojca, zadziwiająco pozytywny jak na to co mu
                rodzic zrobił złego.

                Ale ja nie mówię o tworzeniu wizerunku, tylko o oględności w słowach. Czyli nie
                mówić jaka to matka była dobra, ale nie mówić też o niej negatywnie. Uważam, że
                szczególnie macocha i ojczym nie powinni źle się wyrażać o rodzicu dziecka przy
                dziecku, tylko zachować neutrealność, bo złe stanowisko wobec rodzica dziecka
                może u tegoż dziecka spowodować konflikt lojalności. Przez to, że M. mówi źle o
                matce pasierba , my nie wiemy jaki tak naprawdę pasierb ma do niej stosunek. Ma
                konflikt lojalności wobec ojca. Dziecko wybacza dużo swoim rodzicom i to, że ma
                o nich takie , an ie inne zdanie, nie znaczy, że ich nie kocha, albo, że jest
                mu przykro iż ma takiego, a nie innego rodzica.
            • alka23 Re: "nastawianie dzieci" przeciwko next 26.01.05, 14:40
              to jeden z wielu wybranych przykladow w kontekscie watku, a poza tym chyba
              wszytskie dzieci wycieraja sie po buziakach, ten tekst jednak byl dosc
              osobliwy...
          • odalie Re: "nastawianie dzieci" przeciwko next 02.02.05, 11:44
            A może on po prostu tak ma, że ślini? Tobie to nie przeszkadza, więc nie
            zauważasz... smile
    • lideczka_27 Re: "nastawianie dzieci" przeciwko next 26.01.05, 14:37
      Któregoś dnia mąż odebrał dziecko, a ta w bek. W domu wyznała, że mama mówi
      jej, że jestem, cyt. "wstrętną, obcą kobietą i ma mówić na mnie "pani"". Mama
      zabrania, koniec. Mąż najpierw porozmawiał z eks, zapytał co to jest, żeby
      dzieciaka stresować, aż potem płacze. Powiedziała, że ma do tego prawo, bo to
      jej dziecko i może mu dyktować co się podoba. Zapytał co ma przeciwko,
      zwłaszcza, że eks jest z tych matek, której wszystkie osiedlowe i pracownicze
      koleżanki są "ciociami" dla małej. Dziecko miało straszny dylemat, tkwiło w
      konflikcie lojalności. Pytało co ma zrobić, odpowiedziałam, że to, co czuje i
      czego chce. Jeśli chce posłuchać mamy, by jej nie było przykro, to może mi
      mówić pani+imię. Małej nie pasowało, skoro byłam żoną taty i miałam być mamą
      jej brata, to dlaczego mam być "panią", jak nie jestem obca. Mąż się
      denerwował, ale kazałam mu dać dziecku wolną wolę (mała była ze mną bardzo
      zżyta, czekała niecierpliwie na narodziny brata i była to dla niej trudna
      sytuacja). Nigdy nie usłyszałam od niej "pani". Powiedziała mi, że mama nie
      siedzi w jej głowie i nie wie czy ona mnie kocha czy nie, a ona mnie kocha. Tak
      samo brata, tatę i mamę. To było dla niej niezmiernie trudne, bo odważyła się
      to powiedzieć matce, która na takie wyznania szalała, która szarpała dziecko,
      gdy po wyjściu z klatki mała nie dała jej całusa na pożegnanie, tylko pędziła
      do mnie, nie do ojca i całowała mnie w brzuch. No i tak to było. Byłam ciotką,
      chwilową "mamą", gdy urodziłam i trochę trwało, by zrozumiała, że tak mówić nie
      może, a na wieść o śmierci matki zapytała od razu czy teraz może na mnie
      mówić "mamo", później mówiła tylko cicho, bez świadków, bo zabronili jej
      dziadkowie, a potem odważyła się "obronić" chęć mówienia legalnego i
      zostałam "mamą" wszem i wobec - także w przedszkolu, choć szykany ze stony
      dzieci jej z tego powodu nie ominęły. Gdy były te akcje z matką, dziecko miało
      raptem 5 lat, proszę sobie wyobrazić jak silne i zdeterminowane to dziecko
      było. Z tego wynika, że nastawianie nic nie daje, jeśli dziecko kogoś polubi,
      pokocha, jeśli wie, że to co mówi inny dorosły jest po prostu niezasadne.
      Dziecko rozlicza z tego, jak je traktujemy, jak się do niego odnosimy i wie,
      czy jesteśmy z nim naprawdę blisko czy to tylko chwilowa poza.
      Niedługo przed śmiercią eks postanowiła ukarać dziecko za tę więź i to rzutuje
      na "dziś". Jej przyjaciel (który ostatecznie został "wujkiem"), kazał dziecku
      się wynosić do ojca i "baby", skoro tak chętnie do nas lata. Matka przyniosła
      dziecku duże worki na śmieci, kazała pakować zabawki i ubrania. Oboje stali nad
      nią, a ona płakała i pakowała się. Dziecko do dziś nie rozumie, gdzie tkwił jej
      błąd i dlaczego "mama go popierała". Nie może zroumieć, dlaczego kazano jej
      wybierać i dlaczego "mama go bardziej kochała niż ją". Po "nauczce" dziecko
      miało się samodzielnie rozpakować i wyciągnąć wnioski na przyszłość...
      Mimo wielkiego żalu do matki, dziecko nadal czuje z nią więź, kocha ją, ale nie
      traktuje w sposób nadrzędny, to moje miejsce - tyle wiemy po kilkumiesięcznej
      terapii z psychologiem, tyle słyszę od samego dziecka.

      pozdrawiam
      lidka
      • alka23 Re: "nastawianie dzieci" przeciwko next 26.01.05, 14:45
        lideczko.. utoczylam łzę... wypisz wymaluj znam te sytuacje.. sad
      • aniaa31 Re: "nastawianie dzieci" przeciwko next 26.01.05, 15:17
        straszne lideczko nprawde, niestety sa i takie matki
Pełna wersja