Dziecko po 13 roku życia.

03.02.05, 09:39
czy to prawda ze gdy dziecko gdy konczy 13 lat moze samo wyrazic swoja wole,
gdzie i z kim chce mieszkac?! Takie pytanie zadal mi dzis moj M i
zbaraniałam. A jesli taka sytuacja zaistnieje, powiedzmy, opieke nad
dzieckiem ma matka, ale dziecko "ucieka" do taty, i co ojciec dalej placi
alimenty?! Czy wtedy sad bierze pod uwage zdanie dziecka, jesli chodzi o
ustalenie praw do opieki?
    • kammik Re: Dziecko po 13 roku życia. 03.02.05, 09:44
      Prawda. Przy sprawie o przejecie opieki nad dzieckiem pow. 13 r.ż. brane jest
      pod uwage jego zdanie. Jesli prawo do opieki uzyska ojciec, to wowczas
      oczywiscie matka placi na dziecko alimenty.
    • pom Re: Dziecko po 13 roku życia. 03.02.05, 10:09
      Po 13 roku zycia dziecko takie prawo ma. Może zadecydować u kogo chce
      zamieszkać.
      Dzieci M maja na razie 11 i 10 lat, więc problem póki co nas nie dotyczy. Ale
      znając fantazję młodszego... Powiem krótko: nie wyobrażam tego sobie. No nie,
      buntuje się wewnątrz.
      Mamy skromne warunki mieszkaniowe, sama myślę o dziecku...
      Rozmawialismy o tym z M i stanęło na tym, że najpierw w grę wchodzi sądowne
      uregulowanie opiek oraz zmiana mieszkania na większe - wówczas możemy wrócić
      do tematu. Ale tylko w sytuacji kryzysowej (śmierć, choroba, inne kłopoty
      uniemożliwiające mieskanie dzieci z matką).

      Ale jeśli mam być szczera - wolałabym być weekendową macochą. I stanu tego nie
      zmieniać.
      • balladynka Re: Dziecko po 13 roku życia. 03.02.05, 11:37
        Rozumiem Cie doskonalne bo sama mnie taka ewentualnosc przerazasmile Obawiam się
        jednak, że sąd sądem, sytuacja kryzysowa sytuacją kryzysową, a jak Twojemu M.
        przyjdzie małe dziecko i bedzie plakac, ze chce mieszkać z Toba Tato bo tak (a
        niekoniecznie dlatego, że coś się niepokojącego dzieje w domu u Mamy), to co,
        odmówi? I co mu powie? Nie możesz mieszkać ze mną bo cię nie chcemy u siebie,
        bo nie ma dla Ciebie miejsca? Ja już to raz przerabiałam i niestety ale ojciec
        tak nie zrobi bez względu na wszystko i bez oglądania się na nikogo bo mu
        sumienie nie pozwoli. Ma i tak zbyt duzo poczucia winy w stosunku do dziecka.
        Obawiam się, że niewiele maja tu do powiedzenia kobiety w tej sytuacji. Także
        drżyjmy macochy weekendowe!

        A swoją drogą to zawsze mnie zastanawialo stanowisko samodzielnych w tej
        kwestii. To musi być strasznie przykro jeśli dziecko nagle dokonuje takiego
        wyboru. Zakładam, że większość matek bardzo kocha swoje dzieci (pomijam
        kuriozalne przypadki). Jak one się muszą czuć i czy rzeczywiście byłyby w
        stanie "oddać" dziecko i same stać się mamusią weekendową. Przecież to straszne!
        • e_r_i_n Re: Dziecko po 13 roku życia. 03.02.05, 11:39
          Mnie taka ewentualnosc o drgawki nie przyprawia (ale to zapewne dlatego, ze jak
          juz kiedys napisalam, niewiele wiem o tym, jak sie jest prawdziwa macocha). Ale
          jak tak sobie ewentualnosc taka wyobrazam, to bylabym CHYBA w stanie sie
          pogodzic z sytuacja.

          balladynka napisała:

          > Obawiam się, że niewiele maja tu do powiedzenia kobiety w tej sytuacji. Także
          > drżyjmy macochy weekendowe!

          No a z tym sie zgodze smile
        • pom Re: Dziecko po 13 roku życia. 03.02.05, 12:23
          Na oświadczenie dziecka, że chcę mieszkac u Taty "bo tak" pewnie nic nie
          zrobię, jeżeli w grę będzie wchodziło poczucie winy u M.
          Ale z pewnością nie bede sie temu biernie przygladać.
          Zresztą, mysle, że jak zobaczy, że to nie taki miód, kiedy trzeba się w domu
          spinać, sprzątac po sobie, ze nie ma taryfy ulgowej, że to nie są weekendowe
          zabawy, tylko normalne zycie tylko że w drugim domu, w którym w dodatku ryczy
          jakiś wrzaskun na nocniku. A ojciec nie zawsze ma dobry humor i czas... Cóż,
          wolę o tym specjalnie nie mysleć i się nie zadręczać.
        • ashan Re: Dziecko po 13 roku życia. 03.02.05, 12:31
          balladynka napisała:

          To musi być strasznie przykro jeśli dziecko nagle dokonuje takiego
          > wyboru. Zakładam, że większość matek bardzo kocha swoje dzieci (pomijam
          > kuriozalne przypadki). Jak one się muszą czuć i czy rzeczywiście byłyby w
          > stanie "oddać" dziecko i same stać się mamusią weekendową. Przecież to
          straszne
          > !

          Balladyno, ja nie jestem samodzielną, ale mam syna z poprzedniego związku.
          Wielu osobom trudno jest rozpatrywać poruszoną przez Ciebie kwestię, tylko
          właściwie dlaczego? Czy dlatego, że to mama powinna być bardziej związana z
          dzieckiem niż tata? Czy dlatego, ze mama powinna kochać bardziej niż tata? Czy
          dlatego, że dziecko woli/bardziej kocha mamę niż tatę? Czy dlatego, że więcej
          obowiązków związanych z wychowaniem dziecka powinno spoczywać na mamie niż na
          tacie? Czy też rozpatrujemy jakiś ranking popularności, objawiający się w tym z
          kim dziecko woli mieszkać?
          Wybacz, ale to stereotypy smile
          1. patologia: dziecko jest zanedbywane przez rodzica z którym mieszka - chce
          przenieść się do drugiego. Myślę, że dotychczasowy opiekun nie będzie myślał w
          kategoriach: och, jak mi przykro, zostałem odrzucony/odrzucona. Raczej
          odetchnie z ulgą
          2. sytuacja, gdy nastolatek zamierza zamieszkać z tatą. Śmiem twierdzić, że
          taka możliwość jest realna gdy więź z ojcem jest tak samo silna, albo i
          silniejsza niż z matką. A to jest możliwe wtedy, gdy obydwoje
          rodzice "pogrywają w tej samej drużynie", że się tak wyrażę. Tzn. że potrafili
          dotychczas współpracować w zakresie wychowania, ich wzajemne kontakty nie są
          obciążone konfliktami, mają rozliczoną przeszłość i potrafią przejść nad nią do
          porządku dziennego nie mieszając do tego dziecka. I tak samo, jak ojciec do tej
          pory z różnych względów godził się na zamieszkanie dziecka z matką, tak teraz
          matka może zgodzić się na przeprowadzkę dziecka. Myślę, że spekulowanie w
          zakresie "matka weekendowa" jest przekłamaniem. Normalne kontakty dziecka z
          rodzicem, z którym nie mieszka powinny być częstsze niż w weekendy. Powinny
          obejmować spotkania w tygodniu, częste rozmowy telefoniczne. W przypadku
          nastolatka, którego częściej w domu nie ma niż jest, mogą przybrać formę
          spotkania się z rodzicem na mieście, między zajęciami popołudniowymi. Pytanie
          ilu ojców bierze coś takiego pod uwagę?
          Zdaję sobie sprawę, że mojemu synowi może wpaść do głowy pomysł zamieszkania ze
          swoim ojcem. Zastanawiałam się nad tym, bo w formie "groźby" takie słowa kiedyś
          padły. Uważam, że dziecko ma takie samo prawo do obydwojga rodzców. A słodki
          dzieciaczek mamusi szybko dorasta, staje się samodzielny. I dochodzi do
          momentu, w którym może podejmować decyzję. I jeśli będzie chciał zamieszkać z
          ojcem to czy wyznacznikiem mojej miłości będzie wtedy kurczowe trzymanie go
          przy sobie?
          Akurat w mojej sytuacji taka możliwość jest mało realna. Ale różnie może się
          stać. I myślę, że muszę być otwarta i na taką sytuację. To jest trochę tak,
          jakby dziecko chciało wyjechać do szkoły z internatem. Czy jeśli się na to
          zgodzę to będę złą matką? Czy jeśli dziecko tego chce to znaczy, że ma złych
          rodziców?
          pozdrawiam
          a.
          • balladynka Re: Dziecko po 13 roku życia. 03.02.05, 15:07
            Nie miałam na myśli nic złego. Po prostu popatrzyłam na to z punktu widzenia
            Mamy. Pamiętam jak moi rodzice byli smutni (chociaz to akceptowali i szli, że
            się tak wyrażę, "z prądem") gdy po prostu dojrzałam i wyprowadziłam się z domu
            na swoje. A tu dochodzą jednak jeszcze kwestie osobiste, ta Next, itp itd,
            właśnie te wszystkie stereotypysmile)), różne są przecież sytuacje. To też pewnie
            zależy tak jak piszesz od stosunków między Ex. Jeśli każde z nich ma poukładane
            życie i są już obiema nogami poza tym związkiem to pewnie łatwiej ale nie
            zawsze tak jest. Także tak się tylko spytałam, bo mi by się pewnie serce
            krajało ale pewnie masz rację, że kochać dziecko też trzeba mądrze.

            Tak mnie jeszcze naszło a'propos tego częstszego widywania, że to nie zawsze
            jest możliwe pomimo chęci. Ja tam od miesiąca nie jestem w stanie
            wygospodarować paru minut, żeby odwiedzić rodziców w tym samym mieście. Ba,
            pracując w KORPORACJI nie mam czasu iść opłacić swoich rachunków, bo poczty i
            banki wcześniej zamykają w dzień powszedni, nie mam czasu kupić chleba bo mi
            sklep zamykają przed nosem chyba, że pojadę jeszcze po pracy do hipermarketu po
            jeden bochenek chleba. Także zostaje mi na takie moje zwykłe, moje sprawy tylko
            weekend a jedyny czas jaki spędzamy z M. (który też tak pracuje) razem to jest
            czas po 20-21 wieczorem. Dzieci wtedy śpią i trudno, żeby o tej godzinie M.
            jechał się z nimi spotykać. Zresztą tak samo to pewnie wygląda w pełnych
            rodzinach w dzisiejszych czasach, chyba, że ktoś ma nienormowany czas pracy.
            Wręcz uważam, że akurat w przypadku mojego M. czas spędzany przez M. z dziecmi
            w weekendy jest przynajmniej czasem wartościowym, poświęconym w całości
            dzieciom, podczas gdy będąc w związku z ich mamą myślę, że raczej prezentował
            postawę: Ja teraz odpoczywam po całym tygodniu pracy i nie wysilał się
            specjalnie na zabieranie dzieci na konie, tenisa, do cyrku itd. tylko leżał na
            sofie i pachniał.


            • ashan Re: Dziecko po 13 roku życia. 03.02.05, 18:43
              ok, ja to rozumiem smile Po prostu inna jest relacja małe dziecko - mama, a inne
              nastolatek - mama, a jeszcze inaczej wygląda to wszytko, gdy dziecko jest
              jeszcze w sferze planów. Dziecko "odłącza się" od mamy od maleńkości i jest to
              proces ciągły. Odpępowienie powinno skończyć się w momencie wyjścia w świat:
              dla niektórych to początek studiów, dla innych wyjazd do internatu w innym
              mieście/kraju. O skrajnych przypadkach można czasem poczytać "mój mąż/moja żona
              we wszytkim słucha swojej mamy" wink
              Co do czasu poświęcanego dzieciom: napisałam, jak to powinno wyglądać wg. mnie
              optymalnie. Wiem, że rzeczywistość skrzeczy i większość rodziców (również w
              rodzinach pełnych) ma poczucie, że za mało czasu poświęcają dziecku. Po prostu
              wydaje mi się, że ojciec ZWIĄZANY Z dzieckiem cierpi niewiele mniej (jeśli nie
              tyle samo) i tak samo tęskni, gdy jest pozbawiony codziennego kontaktu z
              dzieckiem, jak matka.
              pozdrawiam
              a.
    • alka23 Re: Dziecko po 13 roku życia. 03.02.05, 11:42
      dzieki za odpowiedz dziewczyny! Mnie nie przeraza mysl o zyciu z tym dzieckiem,
      jak raczej wkurza mysl, ze po kiego ja sie staram wpoic cos dziecku skoro za
      chwile mama jej co innego kladzie do glowy.. Po prostu wiem, ze nie ja jestem
      od wychowywania i taka jestem troche zniechecona dzis.. bo wiem, ze to nigdy
      nie bedzie moje dziecko. Mysle, ze moze gdybysmy mogli miec wplyw bezposredni
      na jej zycie, inaczej bym sie starała...
      • e_r_i_n Re: Dziecko po 13 roku życia. 03.02.05, 11:52
        alka23 napisała:


        > Mysle, ze moze gdybysmy mogli miec wplyw bezposredni na jej zycie, inaczej
        > bym sie starała...

        Wtedy inna by była Twoja rola. Wiec i na wiecej bys sobie mogla pozwolic (w
        kwestii wychowania). A teraz odpusc. Szkoda nerw smile
        • alka23 Re: Dziecko po 13 roku życia. 03.02.05, 12:02
          muszę chyba tak zrobić.. po kiego się starać? Skoro te wysilki zostana i tak
          zniweczone a mi i tak sie dostanie,z e zla i wstretna.. sad
          • e_r_i_n Re: Dziecko po 13 roku życia. 03.02.05, 12:05
            Badz wobec Laury w porządku, traktuj ja dobrze (bo tak chcesz) i tyle. Ona to
            doceni, a co ma wisiec, nie utonie smile
            • alka23 Re: Dziecko po 13 roku życia. 03.02.05, 12:26
              wydaje mi sie ze jestem, bo chodzi za mna jak cien, i aktualnie przezywa okres
              fascynacji mna smile ja robie wszystko najlepiej i w ogole jestem naj. Jest to w
              sumie mile i az by chcialo zeby bylo zawsze.. smile
              • e_r_i_n Re: Dziecko po 13 roku życia. 03.02.05, 12:27
                No tak, ale jakbys TY gonila do nauki i wyrzucała spac o 22, to juz bys nie
                byla pewnie taka 'naj' smile
                • alka23 Re: Dziecko po 13 roku życia. 03.02.05, 12:47
                  i tu cie zaskocze!! My jestesmy o wiele bardziej wymagajacy niz eksia. mała nie
                  oglada u nas w ogole telewizora, nie wolno jej grac na kompie, musi przepisywac
                  zeszyty (bo strasznie bazgroli) i ma swoje obowiazki, np. my robimy obiad, ale
                  to ona szykuje stol, sztucce a potem znosi wszystko do kuchni, to akurat
                  przyklad, ale nie ma tak łatwo smile Za te wszystkie nieywgody ktos zapyta, no to
                  co robimy takiego ze ona do nas lgnie?! Cytuje Laure: "Bo tu nikt nie
                  krzyczy.. ". No i moje małe sprostowanie: za te wszystkie niewygody zycia jakie
                  musi u nas znosic, wieczorem czytam jej!! Potrafi rezygnowac z telewizorni,
                  zebym tylko jej poczytala smile harry'ego tak na marginesie! smile
                  • e_r_i_n Re: Dziecko po 13 roku życia. 03.02.05, 12:48
                    Aaa, no to super smile Powiedzialabym Ci, jak jest u nas, ale to mailikiem smile, z
                    wiadomych wzgledow smile
                    • alka23 Re: Dziecko po 13 roku życia. 03.02.05, 13:19
                      no to super!! chetnie wyslucham!! Pisz!!
    • nareene Re: Dziecko po 13 roku życia. 03.02.05, 12:39
      No to jestem w temacie smile Młody ma 13 lat, jest wyższy ode mnie i wyraźnie
      wszedł w "trudny wiek". Wyraża swoją wolę średnio co tydzień za każdym razem
      zmieniając zdanie w zależności od tego, które z rodziców jest w danym momencie
      mniej upierdliwe wink Teraz szala przechyliła się na stronę matki, bo ojciec mu
      wyłącza komputer i goni do nauki. Także z tym nigdy nic nie wiadomo. Nie
      przeraża mnie myśl, że Młody mógłby chcieć zostać z ojcem. Może gdy zasmakuję
      prawdziwego "macochostwa" to zacznę sie bać wink Na razie trudno mi złapać
      dystans i przyjąć pozę wychowawcy. Mam brata w wieku Młodego i automatycznie
      przyjęłam podobną relację. Nawet jak muszę postrofować to na wesoło, po
      kumplowsku. Pewnie zaraz ktoś mnie za to objedzie z góry na dół wink
      Alka, zabiłaś mi ćwieka z tymi alimentami. W takiej sytuacji, jaką opisałaś
      chyba przede wszystkim rodzice powinni dogadać się między sobą zanim sprawa
      trafi z powrotem do Sądu. Przecież alimenty to pieniążki na dziecko i na jego
      potrzeby powinny być przeznaczane. Ojciec będzie utrzymywał dzieciaczka i
      jeszcze płacił eksi? Za co? Mam nadzieję, że na forum znajdzie się ktoś
      bardziej obeznany w prawie, bo sama jestem ciekawa.
      • pom Re: Dziecko po 13 roku życia. 03.02.05, 12:48
        Sprawa jest banalnie prosta.
        Składa sie wniosek do sądu opiekuńczego o ustalenie miejsca pobytu przy ojcu. I
        już. Kwestia, kto płaci alimenty jest naturalną konsekwencją orzeczenia sadu
        opiekunczego u kogo przebywa dziecko.
      • alka23 Re: Dziecko po 13 roku życia. 03.02.05, 12:48
        hustawki tez sie boje, choc moj M jest taki no... nie to nie. Dosc twarde
        wychowanie preferuje, nie prosi sie.. Jak by nie mogla sie zdecydowac to
        obawiam sie, ze tylko raz moglaby zmienic decyzje.. Wte albo wewte.
        • pom Re: Dziecko po 13 roku życia. 03.02.05, 12:53
          Myślę, że zanim dziecko podejmie decyzję, trzeba
          a) uswiadomć, z czym to się wiąże, że to poważna i "dorosła decyzja" (żadnych
          hustawek co miesiąc, bo to dotyczy zbyt ważnych spraw i nie ma miejsca na
          dziecinne fochy), że bedzie miał obowiązki, bedzie musiał się dostosowac do
          reguł już przyjetych w tym domu i nie będzie argumentów "a u mamy to było
          inaczej".
          b) po uświadomieniu dać dziecku i sobie czas na "okres próbny". Czyli przed
          ostateczną decyzją zobaczyć jak rzeczy wygladają w praniu. Żeby po miesiącu,
          dwóch dziecko nie powiedziało "nie o to mi chodziło, wracam".
        • chalsia Re: Dziecko po 13 roku życia. 03.02.05, 13:02
          Nie jestem pewna. Wiek nastoletni trudny jest jak wiadomo. Dla dziecka i dla
          otoczenia. W mądrych ksiażkach piszą, że zwłaszcza dla chłopca nastoletniego
          dobrym było by pomieszkanie przez jakiś czas z ojcem.
          To czy dziecko będzie chciało wrócic do swojego "pierwotnego" domu zależy od
          wielu czynników. Może być i tak, ze dziecko samo sobie wykoncypuje, ze chce co
          jakiś czas przez jakiś czas mieszkać z jednym a po tym drugim rodzicem. Czy na
          to zezwolić (zarówno matka jak i ojciec) ??? Nie ma na to jednej odpowiedzi, bo
          zależy od sytuacji.

          Chalsia

          Biorę pod uwagę taki scenariusz. Podejrzewam, że po poczatkowym okresie
          fascynacji dziecku już się nie będzie tak bardzo podobać, bo okaże się, że u
          ojca też są obowiazki, szkoła, etc, etc. I pewnie by chciał wrócić do mamy,
          która podchodzi do niego mniej "po wojskowemu". Ale jeśli ponownie znowu by
          chciał (już wiedząc, ze u ojca "nie jest letko"), to pewnie bym się zgodziła.
          Jedyny przypadek, gdybym się nie zgodziła, to wtedy gdy dziecko chciałoby w ten
          sposób rozgrywać rodziców do unikania/uciekania przed problemami (typu teraz
          pokłóciłem się z mamą, to pójdę do ojca, a potem - pokłóciłem się z ojcem, to
          wróce do mamy).
          • pom Re: Dziecko po 13 roku życia. 03.02.05, 13:14
            Poszłabym nieco dalej.
            O tym, gdzie dziecko mieszka decyduje nie tylko ojciec i matka ale także te
            osoby, które z ojcem czy matką mieszkają.
            Bo to nie jest tak, i będę tej tezy bronić, że konsekwencje związania się
            nastepnym partnerem ponosi nie tylko macocha czy ojczym. I musi pewne rzeczy
            znosić w bardziej lub mniej dla siebie uciazliwy sposób. To nie doczepka ale
            pełnoprawny członek rodziny.
            Innymi słowy, taki zwiazek to nie godzenie się ale współdecydowanie. Bo jak już
            sie podjęło decyzję o nowym związku, to trzeba partnera/partnerke brać pod
            uwage w każdej ważnej rodzinnej sytuacji. Nawet jeśli dotyczo to dziecka.
            • ashan Re: Dziecko po 13 roku życia. 03.02.05, 13:21
              Pom, ale to już powinni ustalać partnerzy między sobą, prawda? Czyli nie
              nasiadówka w składzie: mama, tata, jej mąż, jego żona i dziecko. Tylko mama-jej
              mąż, tata-jego żona między sobą, a potem rodzice rozmawiają ze sobą i z
              dzieckiem.
              pozdrawiam
              a.
              • pom Re: Dziecko po 13 roku życia. 03.02.05, 13:26
                Oczywiście! Widzę to zajęcia w podgrupach, zdecydowanie.smile
          • gosza26 Re: Dziecko po 13 roku życia. 03.02.05, 13:26
            Nie wiem jakie są ogólne zasady, natomiast mogę ci powiedzieć jak to było w
            przypadku niemęża i jego kuzyna. Sytuacja niby podobna (chłopcy, rok róznicy
            między nimi, o sytyacji prawnej sąd decydował gdy mieli po 13 lat)z tą róznicą,
            że postawa matek była inna.

            Kuzyn ustalił miejsce zamieszkania dziecka(tzn oddał sprawę do sądu). Nie było
            problemu, bo to matka się wyprowadziła zostawiając syna. Natomiast Sprawa była
            krótka,bo matka dziecka nawet nie pojawiła się na rozprawie . Ale to nie była
            sprawa o prawna opiekę.

            Niemąż miał podobnie, matka wyprowadziła się, ale niemąż niczego prawnie nie
            ustalił. Zresztą kurotorka nieźle objechała niemęża za to, że nie wystapił o
            alimenty na Młodego, przez co eks mogła szantażować obu(jak młody przyjechał do
            eks to dopiero miał kupowane ubranie ,a niemąż pieniądze na spłate jej długów,
            jak nie to wiadomo).
            W sądzie postawa matki była o tyle ważna , ze stwierdziła, że zostawiając go 4
            lata temu , myślała(!!!), że to czasowe. dlatego niezbędne była badania w
            rodeku.
            Faktem jest to że Młody miał skończone 13 lat, ale to nie jest tak, że on
            powiedział, że chce być z tatą i to wystarczy. Dopiero jak ustalono, że on
            mieszkał z ojecem cały czas, że nawet kiedy mieszkali razem(do momentu wyjazdu)
            to ojciec głównie wychowywał Młodego i ,że eks ma skłonności ,,psychopatyczne,,
            Sąd określił prawna opiekę niemęża.
            Po tym badaniu adwokat eks wniósł o zmianę jej żadań, że ona rezygnuje z
            opieki. Sąd ostatecznie matce nie ograniczył praw bo ona deklaruje chęć
            odbudowania więzi z synem,i zarzucił niemężowi ,że nie udowodnił jej alkoholizmu
            (choć eks przyznała,że piła nałogowo ale twierdzi,że już nie pije).

            Jednym słowem dopiero po ustaleniu relacji między rodzicami i dziećmi sąd
            decyduje o opiece.
          • podenka Re: Dziecko po 13 roku życia. 03.02.05, 22:17
            Oj chalsiu, też tak myślałam do momentu kiedy moa córa nie powiedziała "chcę
            się przeprowadzić do taty". Ból, mimo wszystkich racjonalnych argumentów, jest
            nie do zniesienia. Ponieważ był to u niej impuls-was nie lubię, u taty jest
            fajnie, przeszło, i chwała jej za to.
      • m-m-m Re: Dziecko po 13 roku życia. 03.02.05, 14:50
        Może gdy zasmakuję
        prawdziwego "macochostwa" to zacznę sie bać wink Na razie trudno mi złapać
        dystans i przyjąć pozę wychowawcy. Mam brata w wieku Młodego i automatycznie
        przyjęłam podobną relację. Nawet jak muszę postrofować to na wesoło, po
        kumplowsku. Pewnie zaraz ktoś mnie za to objedzie z góry na dół wink


        Nie, ja Cię nie objadę, ale w Twoim interesie nawet teraz jest nie traktowanie
        syna M. jako młodszego brata, bo to powoduje, że relacja ta przybiera formę
        koleżeńska, a z kolegą, czy koleżanką jest się z reguły na równi, a nie na
        pozycji osoby strszej, której trzeba się się jednak słuchać. Po prostu gdybyś
        miała w perspektywie mieszkanie z pasierbem to już teraz musisz to zmienić. On
        będzie coraz starszy i coraz trudniej będą możliwe jakieś zmiany.
        • konkubinka Re: ALKA 03.02.05, 19:36
          napisze na priv gazetowy- jutrosmileodczytaj oki?
          • milcha1 Re: ALKA 03.02.05, 21:06
            Tak jak napisała Gosza samo wyrażenie woli przez trzynastolatka przed sądem
            niczego nie musi zmieniać. Nie jest łatwo uzyskać przejęcie opieki nad
            dzieckiem.
            Często dzieciaki aby dokuczyć mamie odgrażają się, że chcą \zamieszkać z ojcem.
            Dlatego sprawa jest wnikliwie badana prze sąd.
            Przejęcie opieki przez ojca udaje się w kilku zaledwie procentach wśrod ojców
            składających takie wnioski.
          • alka23 Re: ALKA 04.02.05, 07:51
            jeszcze nic nie ma sad ale czekam smile
    • kicia031 Re: Dziecko po 13 roku życia. 04.02.05, 18:57
      To bardzo cenny watek, bardzo sie ciesze ze Alka go zalozyla, bo dowiedzialam
      sie wielu ciekawych rzeczy w sprawie ktora nas osobisci dotyczy. Opisze nasza
      sytuacje, i jakbyscie mogly napisac co o tym myslicie i jakie widzicie szanse
      na pozytywne rozwiazanie sprawy, to byloby cudownie.
      Coreczka mojego partnera na teraz juz prawie 11 lat. Jest bardzo zwiazana z
      ojcem no i w sumie ze mna tez, a jednoczesnie niezbyt przywiazana do swojej
      matki. My tez mamy duze zastrzezenia do sprawowania opieki przez eksie, nie
      bede tu juz wchodzic w szczegoly, ale szczerze mowiac bywa naprawde
      beznadziejnie. Mala od lat deklaruje, ze chce mieszkac z nami, mimo ze jej tata
      wcale jej nie poblaza, wrecz przeciwnie jest wymagajacym ojcem i jak jest u nas
      to ma normalne obowiazki jak kazdy domownik i wielokrotnie jej powtarzalismy,
      zeby pamietala, ze jak zamieszka z nami to nie bedzie zadnej taryfy ulgowej.
      Poniewaz eksia swoje niezadowolenie z postepowania mojego partnera manifestuje
      znecajac sie nad Mala, zdecydowalismy sie nie podejmowac na razie zadnych
      krokow i zaczekac az mala skonczy 13 lat i wtedy wystapic o opieke. Wtedy
      moglaby juz zaczac nauke w gimnazjum w Warszawie itp.
      No i w zwiazku z tym moje watpliwosci: Mala skonczy 13 lat pod koniec maja -
      czy w ogole jest szansa ze zdazymy zalaltwic sprawe opieki przed wrzesniem? Czy
      sad moze wbrew pragnieniom dziecka (ugruntowanym i wyrazanym od wielu lat)
      pozostawic ja z matka - nawet wiedzac, ze matka bedzie sie w ramach rewanzu
      wyzywac na dziecku? Czy moze przemawiac przeciwko nam to, ze nie jestesmy
      malzenstwem ( nie bardoz bym chciala brac slubu, zwlaszcza z takiego powodu wink)
      Albo to, ze przeprowadzka do nas bedzie sie wiazala z przeprowadzka z Gdanska
      do Warszawy?
      Bardzo sie martwie, ze zrobimy Malej nadzieje, ze zamieszka z nami - ona juz
      ciagle snuje plany, jak to bedzie itp - a potem nic z tego nie wyjdzie i bedzie
      jej jeszcze bardziej przykro. Babelek tez sie nastawia na mieszkanie z
      przyszywana siostra i bedzie rozczarowany, jesli nic z tego niewyjdzie... Sama
      nie wiem, co z tym wszystkim robic - czy ktos moze podrzucic jakies pomysly?
      Kicia
      • gosza26 Re: Dziecko po 13 roku życia. 04.02.05, 19:33
        Kcia masz bardzo podobną sytuację do nas przy czym rózni nas to, że dziecko
        mieszkał z ojcem.
        Hmm nie lubię dawać porad tam gdzie się nie znam, a na prawie rodzinnym-
        stosowanym.Spróbuje odpowiedzieć na niektóre pytania.

        Po pierwsze jaki jest stosunek prawny ojca dziecka, czy ma ograniczone prawa??
        Jeśli nie ma to nic nie stoi na przeszkodzie, żeby dziewczynka mogła z wami
        zamieszkać już.

        Jest jeden kłpot postawa matki, to ona zadecyduje jaka będzie wasza sytuacja w
        sądzie. Jesli jest na nie no to macie pod górkę. Musicie mieć dowody na to,że
        źle traktuje dziecko. Tutaj nie będę sie powtarzać bo wiele już było wypowiedzi
        na ten temat.

        Aha:Mala skonczy 13 lat pod koniec maja -
        > czy w ogole jest szansa ze zdazymy zalaltwic sprawe opieki przed wrzesniem?
        -----------------------------
        • kicia031 Re: Dziecko po 13 roku życia. 05.02.05, 20:42
          Dzieki za pomoc, wiem ze nie bedzie latwo. Moj partner nie ma w zaden sposob
          ograniczonych praw rodzicielskich. Ale eksia na pewno nie ustapi, ona w duzej
          mierze zyje z alimentow na dziecko, a jak Malej potrzeba jakis ubran czy cos w
          tym rodzaju, to tata musi jej kupowac. Tak wiec nie oczekujemy, by eksia byla
          chetna na przekazanie opieki ojcu, chociaz my raczej nie bedziemy wystepowac o
          alimenty, bardziaj chodzi o to, zeby Mala wreszcie miala nalezyta opieke.
          Moj optymizm w pewnym sensie wynika z przekonania, ze eksia nie zatrzyma Malej
          wbrew jej woli na zawsze, w koncu wczesniej czy pozniej bedzie sie musiala
          poddac. Oczsywiscie wolelibysmy wczesniej.
          Czekam na dalsze sugestie i porady, naprawde mi zalezy by poznac wasz punkt
          widzenia.
          Pozdrowienia
          Kicia
          • milcha1 Re: Dziecko po 13 roku życia. 19.02.05, 12:40
            Raczej trudne. Dziecko mieszka z matką i siłą rzeczy jest emocjonalnie bardziej
            związane z nią. Samo wyrażenie woli przez trzynastolatkę o niczym nie
            przesądza. Na pewno odbędzie się badanie W RODK. Cała sprawa może potrwać ok.
            pół roku plus odwołanie czyli następne pół roku. Szansę są mizerne. Poczekajcie
            aż skończy 17 lat. Wtedy ma ograniczoną zdolność do czynności prawnych. Wtedy
            są na pewno weźmie pod uwagę jej zdanie.
            A czym w ogóle chcielibyście uzasadnić przejęcie opieki nad dziec9kiem?
            • kicia031 Re: Dziecko po 13 roku życia. 19.02.05, 18:30
              No wlasnie problem w naszej sytuacji polega na tym, ze dziecko nie jest
              specjalnie zwiazane z matka, ktora nie najlepiej sie nia zajmuje, za to bardzo
              mocno zwiazana jest z ojcem. Kilka przykladow: do niedawna eksia spala do 15 -
              16, a w tym czasie mala musiala przed wyjsciem do szkoly sama sobie zrobic
              sniadania - w efekcie chodzila do szkoly glodna albo po drodze kupowala sobie
              drozdzowke. Na szczescie od paru miesiecy ma prace, wiec musi wstawac rano, ale
              ddziecku sniadan nadal nie robi. Eksia nie ma tez czasu uprac dzicku ubran,
              wiec Mala sama sobie pierze - w plynie do mycia naczyn. wyobraz sobie, jakie ma
              czyste i pachnace ubrania. Ale najgorsze jest to, ze wyrzywa na dziecku swoj
              nieopanowany temperamencik: wrzaski, wyzwiska, rekoczyny sa na porzadku
              dziennym. Mama jest tak zastraszona, ze boi sie poskarzyc - tylko czasami jej
              sie wymsknie, ze np ten lysy placek z boku glowy to dlatego, ze mama
              jaszarpala za wlosy...
              Mala jest bardzo zdolna i inteligentnas, ale oczywiscie zadnych zajec
              dodatkowych typu angielski eksia nie przewiduje, woli wypuscic dziecko na caly
              dzien na podworko...
              Takie historie mozna by mnozyc - niestety, wiekszosci tych rzeczy nie da sie
              udowodnic, tak wiec liczylismy na to, ze Mala ukonczywszy 13 lat wyrazi swoja
              wole i to wystarczy. Najwyrazniej sdie jednak ludzilismy, dobrze przynajmniej,
              ze wiemy jak sprawy wygladaja, choc jresli chodzi o ograniczona zdolnosc do
              czynnosci prawnych, to zawsze slyszalam, ze sie jej nabywa wlasnie w wieku 13
              lat (np w kontekscie podawania danych osobowych).
              Oczywiscie, mozemy poczekac, ale z punktu widzenia rozwoju emocjonalnego i
              intelektualnego dziecka, to bedzie czas w duzej mierze stracony. A bedac z nami
              poszlaby do dobrego gimnazjum, potem liceum, chodzilaby na jezyki i inne
              zajecia dodatkowe na jakie by tylko chciala no i przede wszystkim pozbylaby sie
              codziennych stresow. Ja sie jeszce martwie, ze ona jest strasznie chuda i
              raczej mala jak na swoj wiek, a eksia raczej nie odzywia jej najlepiej - wiem,
              ze nie maja w domu zwyklej kuchenki tylko mikrofale i np zamiast ziemniakow na
              obiad (jesli w ogole jest obiad!) eksia podaje puree ziemniaczane z torebki.
              Ja sama jestem matka i wierz mi, nie odrywalabym dziecka na sile od matki,
              wrecz przeciwnie. Ale widze, ze dziecko chce byc z nami, mimo, ze nie stosujemy
              wobec niej zadnej taryfy ulgoweejm musi pomagac w domu i wykonywac swoje
              obowiazki tak samo jak Babelek - a mimo wszystko woli to od bycia z matka ktora
              nic od niej nie wymaga, bo albo spi albo jej nie ma w domu...
              Rozpisalam sie, bo sie martwie... Chyba jednak musimy pogadac z prawnikiem...
            • kicia031 Re: Dziecko po 13 roku życia. 19.02.05, 18:32
              Aha, jeszce zapomnialam napisac, ze jak rozumiem jezyk prawniczy, to nie chodzi
              nam o przejecie opieki, ktora zgodnie z wyrokiem rozwodowym sprawuja oboje
              rodzice, tylko o ustalenia miejsca zamieszkania dziecka przy ojcu, tak to sie
              chyba nazywa...
              • milcha1 Re: Dziecko po 13 roku życia. 19.02.05, 19:10
                Zmianę miejsca zamieszkania ale i przejęcie opieki nad dzieckiem, bo w tej
                chwili bezpośrednią opiekę nad dzieckiem sprawuje Ex.
                Rzeczy o których pisałaś kwalifikują się jako zaniedbywanie dziecka i
                rzeczywiście trzeba wysiłku ąby to udowodnić. Natomiast jeśli matka bije
                dziecko i znęca się nad nim można robić obdukcję, iść z dzieckiem do
                psychologa - specjalisty i nie poddawać się.
Pełna wersja