kicia031
23.02.05, 11:26
Dziewczyny, siedze sobie w domu na zwolnieniu i chyba wymyslam problemy - no
ale jestem ciekawa opini osob ktore maja podobne doswiadczenia, jak sobie z
tym wszystkim radzilyscie...
Do tej pory uwazalam, ze my mamy w pewnym sensie latwiej niz inne
zrekonstruowane rodziny, poniewaz zarowno moj partner jak i ja mamy dzieci z
poprzednich zwiazkow. Latwiej jest wiec nam zrozumiec to, co oboje czujemy do
naszych dzieci, latwiej tez jest miec z nimi dobre stosunki - po prostu
traktujemy dzieci partnera task jak bysmy chcieli by byly traktowane nasze
wlasne. Oczywiste jest dla nas ze spedzamy wakacje z obojgiem dzieci, czesto
jest tak, ze ja jeszcze potem wyjezdzam z dwojka na jakis tydzien juz bez
mojego partnera. Oczywiscie mamy swoje problemy, zwlaszcza jesli chodzi o
stosunek eksi do Malej, ze ona chce mieszkac z nami itp...
Ale teraz za 2 miesiace urodzi sie nasze wspolne dziecko, ktore z natury
rzeczy - raz ze male i wymagajace mnostwo uwagi, a dwa ze nasze wspolne - na
pewno zaburzy te rownowage ktora udalo sie nam wypracowac przez ostatnie
kilka lat. Ciagle sie zastanawiam jak sobie z tym poradzimy, zeby nikt nie
byl pokrzywdzony. Sprawe komplikuje dodatkowo fakt, ze ojcu Babelka tez
urodzilo sie malestwo, co dla niego jest pretekstem, zeby zawiesic kontakty z
synem, jak powiedzila, przxynajmniej na 2,5 misiaca, bo teraz jest zajety
(wrrrr!). Chociaz Babelek robi dobra mine do zlej gry to jestem przekonana,
ze czuje sie odrzucony, a tu jeszcze i w naszej rodzinie bedzie mial
konkurencje w postaci niemowlecia.
Juz sama nie wiem, wymyslam problemy na sile,czy tez rzeczywisci mamy
problem. A moze problemem jrest moj strach przed zmianami, a reszta rodziny
poradzi sobie bardzo dobrze?
Napiszcie prosze jak bylo u was...
Kicia