alfa36
24.02.05, 13:07
Chciałam się wyżalić. Dziewczyny, mam dość. Znów problemu z synalem mojego m.
Tylko, czy sama ich nie prowokuję? Może przestać zwracać uwagę? Przestac sie
odzywać? U mnie nieco sie pozmieniało. Nasze starania o dzidzię udały się.
Jestem w 10 tc. Póki co nie wiem, jak to sie dalej ułoży, bo ciąża jest
zagrożona. Może to moje hormony, może siedzenie w domu... W każdym razie
szlag mnie trafia jak widzę nic nie robiącego, wiecznie obijającego się 14-
latka. W dodatku on tez często choruje, ale na moje prośby dotyczące
własciwego brania leków, płukania gardla, ubierania sie właściwie nie
reaguje. A we mnie odzywa się jakiś niepokój o dzidzię- w każdym razie nie
mogę patrzec na kaszlące i kichające osoby.Jak pracowałam (choc cały czas mam
nadzieję, że wkrótce do pracy wrócę), to tego nie widziałam. Teraz koszmar.
Zastanawiam się, czy nie wyprowadzić sie do rodziców. Tylko boje się, zeby to
się źle nie skończylo dla naszego małżeństwa. Ja przyznam się wiecznie
synalowi zwracam uwagę i do szału doprowadza mnie jego gadanie pod nosem i
ignorowanie wszystkiego. A przecież zwracając mu uwagę zależy mi na tym, żeby
coś porządnie zrobił. Boje sie, że jak dziecko na świecie sie pojawi będzie
jeszcze gorzej (bo zwyczajnie nie będę miała czasu na wiele spraw) Na m nie
mogę liczyć, bo on albo synalowi pobłaża, albo się na niego wydziera. Zresztą
m też mam dość (drażnią mnie zapachy- zdaniem m- histeryzuję). W każdym
razie , jak powiedziala mi mama, sama wybrałam sobie takie życie... I nie
wiem, czy wytrzymam. A przecież miałam się nie denerwować...Dzięki , że mnie
wysłuchałyście.