wakacje, wyjazdy i inne atrakcje...

26.02.05, 18:23
powiedzcie mi jak radzicie sobie w takich właśnie sytuacjach...
jest Ki M i mieszkaja razem i mieszka z nimi dziecko K lub M...K lub M ma
dziecko gdzieś w świecie które niestety z nimi nie mieszka tylko spotykają
się, utrzymują kontakty. I dziecko które nie mieszka nie zawsze może być, KiM
mogą wyjechać na weekend np nad morze...i co wtedy?zabieramy dziecko które
mieszka z nami czy zostawiamy u kogoś żeby tamtemu które nie mieszka nie było
przykro? ale dlaczego ma być przykro temu które mieszka że nie moze
pojechać?czy może nie jedziemy wcale? a z drugiej strony czasem myślę czy to
nie sie nie odbije kiedyś bo dziecko które mieszka z nami bedzie czuło ze to
które nie mieszka jest jego przepustką do atrakcji, albo ze atrakcją są tylko
dla tego które nie mieszka a przyjeżdża? a z drugiej strony ( to pewnie
egoizm) ale dlaczego K lub M którego dziecko z nim mieszka nie może mieć
przyjemności pójścia ze swoim dzieckiem do zoo bo nie ma akurat tego drugiego?
Co z sytuacjami gdy całe lato dziecko które mieszka prosi nas byśmy poszli z
nim do zoo a my mówimy ze pójdziemy jak będzie też to dziecko które niemieszka
z nami...a potem okazuje się że to które nie mieszka ma zoo w nosie i nie chce
iść? itd? itp?

czy zdarzają się wam takie rozterki i sytuacje w których nie mozna znaleźć
złotego środka???
    • kicia031 Re: wakacje, wyjazdy i inne atrakcje... 26.02.05, 18:42
      No coz, mamy prodobny problem, moze nie az tak wielki, by nie chodzic do zoo
      czy do kina, dotyczy on zwlaszcza ferii. Poniewac my mieszkamy w innym
      wojewodztwie niz Mala, dzieciakom juz od 2 lat wypadaja ferie w innym terminie.
      W rezultacie nie mozemy wyjecvhac na narty, no bo jak tu jechac z jednym
      dzieckiem a z 2 nie? Jechac 2 razy? Tez bez sensu. Jechac osobno? Jeszcze
      gorzej.
      Nie udalo sie nam znalezc dobrego rozwiazania. A wkrotce bedziemy mieli 3
      dziecko - wtedy to juz sie zastrzelic tylko. Tak wiec przylaczam sie do prosby
      o sugestie jak rozwiazac ten problem.
      Kicia
      • milcha1 Re: wakacje, wyjazdy i inne atrakcje... 26.02.05, 19:13
        "I dziecko które nie mieszka nie zawsze może być, KiM
        mogą wyjechać na weekend np nad morze...i co wtedy?zabieramy dziecko które
        mieszka z nami czy zostawiamy u kogoś żeby tamtemu które nie mieszka nie było
        przykro? ale dlaczego ma być przykro temu które mieszka że nie moze
        pojechać?czy może nie jedziemy wcale? a z drugiej strony czasem myślę czy to
        nie sie nie odbije kiedyś bo dziecko które mieszka z nami bedzie czuło ze to
        które nie mieszka jest jego przepustką do atrakcji, albo ze atrakcją są tylko
        dla tego które nie mieszka a przyjeżdża? a z drugiej strony ( to pewnie
        egoizm) ale dlaczego K lub M którego dziecko z nim mieszka nie może mieć
        przyjemności pójścia ze swoim dzieckiem do zoo bo nie ma akurat tego drugiego?
        Co z sytuacjami gdy całe lato dziecko które mieszka prosi nas byśmy poszli z
        nim do zoo a my mówimy ze pójdziemy jak będzie też to dziecko które niemieszka
        z nami...a potem okazuje się że to które nie mieszka ma zoo w nosie i nie chce
        iść? itd? itp?"
        To już chyba wydumany problem. Dlaczego nie nożecie iść we trójkę do Z OO? A
        dlaczego dziecko które nie mieszka z wami nie może mieć w nosie w ZOO? Może
        było trzy dni wcześniej?
      • zielonydom Re: wakacje, wyjazdy i inne atrakcje... 26.02.05, 19:14
        Wypośrodkować termin wyjazdu smile jedno opuści tydzień w szkole i drugie opuści
        tydzień w szkole.I będziecie razem.
        • kicia031 Re: wakacje, wyjazdy i inne atrakcje... 26.02.05, 19:49
          Ja bym nawet na to poszla, ale exia jest legalistka: Tata ma przyznane sadownie
          pol ferii i ani dnia dluzej i zadnej elastycznosci nie wykazuje. Zreszta
          akurat w tym roku Mala miala ferie w 2 polowie stycznia a Bablek w 2 polowie
          lutego, wiec nie mielismy zadnej mozliwosci ruchu.
          Normalnie chyba musze jakas petycje wystosowac do MENu w tej sprawie wink)
          Jeszcze a propos exi, bo mi tez daje do myslenia: otoz zgodnie z
          posrtanowieniem sadu Mala przebywa z nia przez pol ferii i pol wakacji. Efekt
          jest taki, ze te exiowe pol Mala siedzi sama w domu, bo matki nigdy nie ma i
          zre kanapki, bo ktoniby mialby ugotowac obiad. Zastanawiam sie, czenu exia nie
          godzi sie, zeby chcociazby pojechala na jakis czas do nas albo chociazby do
          dziadkow, rodzicow mojego partnera. Tam przynajmniej mialaby opieke, kuzynki
          ktore uwielbia no i swieze powiertrze, jezioro i piekne lasy. Zamiast tego
          dziecko sie kisi samo w domu w goracym miescie w srodku lata...
          • anhes Re: wakacje, wyjazdy i inne atrakcje... 27.02.05, 20:05
            ...ja sie podpisuje pod petycja i to obiema rękami wink w tym roku jedno chodzi
            do zerówki i jeszcze nie było takiego problemu ale za rok juz bedzie...

            ...też powymyslali z tym feriami...
          • konkubinka Re: kicia 28.02.05, 10:25
            Nasza eksia dokladnie tak samo.I wiesz co - wydaje mi sie ze to przyklad takiej
            matki , ktora najpierw kocha siebie a potem dziecko.Moze glupio zabrzmialo ale
            ja jestem pewna w 100 procentach ze nasza eks nie pojdzie w ogien za dzieckiem,
            woli miec komfort psychiczny ze dokopala eksowi.
            Chocby teraz.Te ferie mała byla z nami ale wyjazd mielismy juz od 12 lutego
            rano (a oficjalnie ferie sa od poniedzialku 14go).Prosilismy zeby moc zabrac
            Gosie juz 11 go wieczorem, najpierw bylo stanowcze NIE , bo ferie sa od 14 go a
            wiec wezmiecie ja na swoj weekend 12-13, potem przywieziecie i dopiero
            wezmiecie 14go.
            Po interwencji kuratorki zgodzila sie na ten 11-sty.

            Jednak nie mogla wytrzymac i mimo ,ze dziecko dobrze sie bawilo przyjechala po
            nie dzien wczesniej mowiac
            "dzis ja zabieram bo dostaliscie ja dzien wczesniej a ja musze z nia isc jutro
            do kosciola na 11 sta"
    • zielonydom Re: wakacje, wyjazdy i inne atrakcje... 26.02.05, 19:30
      cyt. :"i co wtedy?zabieramy dziecko które mieszka z nami czy zostawiamy u kogoś
      żeby tamtemu które nie mieszka nie było przykro?"..........aleś to
      wykombinowała, dajże spokój dziewczyno smile

      Nie wiem jak daleko masz do morza i jak daleko do zoo smile ale....
      Jeśli x jest u Was rzadko np. raz na m-c to nie można pozbawiać drugiego
      zwykłych wypadów. Zmuszać żeby czekało z tym aż x przyjedzie.
      Jeśli jest częściej, np. co drugi weekend to z dalszym wyjazdem można poczekać.
    • pom Re: wakacje, wyjazdy i inne atrakcje... 27.02.05, 14:50
      Spojrzałambym na to z zupełnie innej strony.
      Czy wszyscy zapomnieli, że kiedy nie mieszkające dziecko jest "u siebie" to
      drugi rodzic zapewnia mu atrakcje bez zastanawiania się, że jego siostra/brat
      nie jest z nim?
      Uważam, że jeśli K i m chca wyjechać na weekend przykładowo a niemieszkającego
      dziecka z nimi nie ma - nie powinni sie ograniczać. Bo w tym czasie
      prawdopodobnie dziecko wyjedzie na weekend z drugim rodzicem.
      I wychodzi na to, że mieszkające ma mniej atrakcji niż nie mieszkające.
      • balladynka Re: wakacje, wyjazdy i inne atrakcje... 27.02.05, 17:48
        Zgadzam sie z Pom.
    • anhes Re: wakacje, wyjazdy i inne atrakcje... 27.02.05, 20:15
      problem wcale nie jest wydumany a zyciowy smile
      wywołuje wiele napięć i ognistych awantur ( bo ja awanturnica jestemwink

      Problem w tym ze ani mój ex ani exia mojego M nie zapewniaja atrakcji...

      Ale jak tylko gdzieś jedziemy i mój M dzwoni do małej i mówi ze gdzieś jedziemy
      to pierwszą jej reakcją jest pytanie "A M jest z wami..."? i co? mój M uwaza że
      przesadzam, że mały musi sobie zdawać sprawę ze on ma córkę i zależy mu na jej
      uczuciach i nie mozna jej pomijać...tylko ja jakoś kurcze przez skórę czuję ze
      w stosunku do małego to nie jest uczciwe...nie umiem tego wytłumaczyć, bo gdyby
      nie mieszkał z nami pewnie myślałabym jak mój M... to nie jest łatwe. bo tak
      naprawdę to całe nasze zycie podporzadkowane jest pod małą która znami nie
      mieszka...

      jestem egoistką...chyba...

      ...jasne że to które nie mieszka ma prawo mieć w nosie zoo...tylko to które
      mieszka na tym ucierpiałao...
      • pom Re: wakacje, wyjazdy i inne atrakcje... 27.02.05, 22:00
        > tylko to które
        > mieszka na tym ucierpiałao...

        Właśnie.
        • konkubinka Re: wakacje, wyjazdy i inne atrakcje... 28.02.05, 10:20
          Od poczatku jak przyjezdza do nas Malgosia staramy sie robic wtedy wlasnie
          wszelkie wypady.
          I to nie dla cierpien innych dzieci a z powodow finansowych.
          Rzadko kogo stac na to aby isc najpierw z jednym dzieckiem do kina a potem z
          drugim, na przyklad.
          Jednoczesnie wiem, ze moj syn , ktory ze mna mieszka ma ojca do ktorego chodzi
          i dziadkow - moich i eksa rodzicow.Chodzi tam gdy nie jest u mnie i tez ma
          rozne atrakcje.
          Poza tym wychodze z zalozenia , ze corka M tez ma matke , ktora powinna
          zapeniac jej atrakcje a ze tego nie robi to juz jej wyrzut sumienia.
          Generalnie nie staje na glowie i nie przesadzam w zadna ze stron.
          Jesli okaze sie , ze moj Bartek byl w kinie na jakims filmie z tata to nie
          ciagne go drugi raz na to samo za tydzien bo jest Malgosia.Raczej to Malgosia
          musi wywrzec presje na swoich rodzicach ,zeby zaliczyc ten film, a nie na mnie.
          Nie zapominajmy , ze sa jeszcze dziadkowie , szkola , koledzy i drugi rodzic w
          drugim domu.Łatwo tym tokiem myslenia doprowadzic dziecko do rozpieszczenia.
          Musze przyznac , ze wkurza mnie to- matka Malgosi przyzwyczaila ja ze to my
          jestesmy od wyjazdow wakacyjnych feryjnych i fundowania wszelkich atrakcji.
          Zauwazylam , ze Malgosia przychodzi do nas z pewnym nastawieniem -"a co
          bedziemy robic?" i jak widzi ze jest nudnawo to zdaje sie byc obrazona.
          Tepie to zachowanie i na kazdym kroku powiadam M aby ja przytemperowal .Niech
          obrazi sie za tydzien na mamusie.
          Moj syn ma wiele atrakcji ale jest to wywazone i nie w ramach obowiazkowych
          wyjsc co tydzien.Ani u ojca ani u mnie ani u dziadkow.Juz samo pojechanie do
          ojca i dziadkow to atrakcja a reszta tylko jest urozmaiceniem i tak fajnie
          spedzonego czasu.
          A ja wlasnie zauwazylam , ze corka M , zawsze biedna i w trudnej sytuacji ,
          korzysta na wszystkim i u wszystkich.Co to to to nie.
          • anhes Re: wakacje, wyjazdy i inne atrakcje... 28.02.05, 22:51
            ...kurcze... u nas tez własnie jest dokładnie tak samo... jak mała jest u nas to
            zawsze pada pytanie " a co bedziemy dziś robili"... a jak nie ma atrakcji to
            jest naburmuszona mina ze jest nudno... a matka ją zabiera co najwyżej do babki,
            lub ciotki i na tym koniec... pytamy ja wtedy co robi w niedziele w domu by nie
            było nudno...

            ale to czasem może zmęczyć... niewiarygodnie...

            marzę o tym jak młody pójdzie do szkoły i z ramienia szkoły bedzie miał atrakcje...

            • lilith76 Re: wakacje, wyjazdy i inne atrakcje... 01.03.05, 09:13
              to ja zaczynam doceniać dzieci M - jak się zaczynają nudzić, to znajdują sobie
              jakąś zabawę (inna sprawa, jak mieszkanie po tym wygląda), nie przyjeżdżają z
              oczekiwaniem atrakcji.
              Mały całe dnie - jak własny ojciec - spędziłby przy grze komputerowej, a Mała
              całe dnie by siedziała i gadała "o życiu i takich tam". jednak pewnie 2-3 lata
              i zaczną się na wizytach nudzić.
              • konkubinka Re: wakacje, wyjazdy i inne atrakcje... 01.03.05, 09:17
                nie Lilith, to zalezy od matki i dziecka.Tak jak napisalam wyzej moj syn jest
                inaczej wychowany- jedzie do dziadka by spotkac sie z dziadkiem, do ojca jedzie
                aby spotkac sie z tata i to jest dla niego przyjemnosc.Reszta to juz tylko
                urozmaicenie.
Pełna wersja