poróżniliśmy się o Pata:(

24.03.05, 09:35
...niby nic takiego Dziecko nie zrobiło....same drobne grzeszki- jak to u
dzieci bywa....
ale poirytowało mnie to, że Aniol zbyt malo czasu mu poświęca...
w ogóle ma mało czasu (jak każdysmile )...
ale chodzi mi o to- że jest bardzo niekonsekwentny..
przykłady można mnozyć...
- prosil Pata by sprzątnąl wielki bałagan -rozdeptane ciasteczka, papierki po
czekoladach, kipiący kosz czymś co pleśnieje, butelki po coca- coli....
i wieczorkiem idzie na buziaki do lożka- i nie widzi tego- że jest dalej tak
samo...
innym razem mówi mu- by sprzątnąl rano- co wiadomo- że to ponad siły nawet
dorosłego- rankiem wstac- a tu miałby coś sprzątać...
toleruje bałagan-taki rozgardiasz zabawek- ksiazek...ale brudu !... nie
lubię brudnych ubranek w pokoju...Pat ma je przynosić na dol do prania....
i znowu powtórka- Aniol wieczorkiem na lożkowych cmokasach- wychodzi z pokoju-
mógłby zabrac te rzeczy i przyniesc...
to są drobiazgi- ale chodzi o zasady..
pamiętacie?- ustalilyśmy tu wspólniesmilesmilesmile- że jak mały cos nagminnie nie
robi- to niech Aniol go przypilnuje- albo niech zrobi za niegosmile
i nic.....
Pat ma niekiedy wpadki...jest mi wówczas przykro- czuje się jak sprzataczka i
babcia klozetowa...
Dziecko z tego wyrosnie...
ale Aniol nie egzekwuje od niego naleznego dla mnie przepraszam...
kurcze...mam taki żal...bo facet jest pedantem- przywiązuje taka wage do
porządku w domu- a nie potrafi przyuczac syna do niego ( ciągle mam na mysli
toalety....)
ooo teraz mi się przypomniało, że jak byłam w ciąży- to Pat "bawiac się" z
ruchliwym braciszkiem -tzn z brzuszkiem- powiedzial do maleństwa- "ty
bydlaku"...Aniol to słyszal, nie zareagowal...gdy powiedziałam, że mi było b.
przykro- stwierdzil, że P to dziecko- i źle nie myslał...
ale mu nie wytłumaczyl niestosownosci wyrazenia, nie powiedzial mu- że mi
było przykro..i nie padło przepraszam...
Wczoraj- rozmawial z Patem na temat jego zachowan- moment po Pat juz gral na
laptopie...
mialam zdziwoną mine..że żadnej kary ( choćby godzina mniej na kompie)..no i
Pat nawet nie przeprosil...ani nie podziękowal- a tyle sie nasprzatałam po
nim....ech....
Wcale nie jest mi lżej...
Sama ustaliłam priorytety- że Pat ma byc najważniejszy...
ale ja sie teraz z tym źle czuje.....gdy jestem raniona to mam siedziec
cicho...bo to- ze cos powiem niczego nie zmienia...
    • m-m-m Re: poróżniliśmy się o Pata:( 24.03.05, 10:16
      Bei,
      dopóki będziesz za nich sprzatać - nic się nie zmieni. Jeśli Twój M. jest
      pedantem (ale jak na razie widzę, że porządek lubi..Twoimi rękami) to dobrze,
      brudy będą mu przeszkadzały. Jeśli zaś macie takie warunki, że pasierb ma swój
      pokój - nie ingeruj w ten śmietnik, brudną ubikację zostaw też w "prezencie"
      dla M.
      Nie licz na to, że dziecko wyrośnie i np. samo z siebie nagle będzie wiedziało
      jak się zachować.
      Może to trudne, ale staraj się żyć "obok" tego bałaganu pasierba i cały czas
      goń M. Czasu on nie ma? To niech zatrudni opiekunkę i sprzataczkę do pasierba.



      Sama ustaliłam priorytety- że Pat ma byc najważniejszy


      Nie, to złe założenie: pasierb jest równoważny z Tobą i jego przyrodnim bratem.
      Nie ma powodu by go wyróżniać.
      • gosza26 Re: poróżniliśmy się o Pata:( 24.03.05, 10:45
        Bardzo mądre stwierdzenie m-m-m, on jest tak samo wazny ale nie najważniejszy.

        Ja mam dosyść krewki charakter, ale na początku uzbroiłam się w cierpliwość, bo
        ja musiałm 2 panów nauczyc porządku, chocby tego, że jeden stół nie jest od
        jedzenia, pracy i zabawy.
        dopóki nie mieszkalismy razem sprzatałam głównie ja. No ale to było coraz
        bardziej uciążliwe, bo pochłaniło mnóstwo mojego czasu. No i skoro tłumaczenia
        nie skutkowały( dotyczyło to również jedzenia bo Młody jadał w zasadzie tylko
        kilka potraw, a na kolacje zawsze to samo), przestałm byc miła.

        Starszemu juz nie tłumaczyłam grzecznie, młodszy miał jeść to co my. w swoich
        decyzjach byłam wyjątkowo konsekwentna(bywały nawet kary przez miesiąc).
        Bajka była np. czytana ale dopiero jak posprzątał, podobnie z grami planszowymi
        itd.

        przez ten cały czas bardzo dużo rozmawiałam z Młodym(nawet mi powiedział,że
        chyba wolałby lanie niż te rozmowy, te oczywiście motywująco-dyscyplinujące).

        ja również uczyłam się na swoich błędach, więc nauka była w obu kierunkach .
        a to jest jedno z najważniejszych doświadczeń w moim zyciu.
      • kasia-j Re: poróżniliśmy się o Pata:( 24.03.05, 10:45
        Podpisuję się pod słowami m-m-m. Dziewczyno, a po co sprzątasz w Jego pokoju?
        Rozumiem np. odkurzanie całego domu, mycie okien etc. ale wynoszenie brudnych
        rzeczy do prania czy śmieci - to zadanie Małego, lub jeśli jest za mały to Jego
        Ojca. Czytając Twoje posty mam wrażenie, że sama przyjęłaś taką rolę, a teraz
        jest Ci niefajnie. Jak teraz się nie postawisz, to będzie coaz gorzej, a M.
        będzie miał minę skrzywdzonego chłopca. O ile pamiętam, to masz swoje maleńkie
        dziecko, a w związku z tym sporo obowiązków. Jeszcze rola niańki i sprzątaczki
        Pasierba? To dziecko Twojego Męża i Jego obowiązek, a nie Twój.
        A wyróżnianie Pasierba wcale nie przyniesie korzyści.
        Powodzenia
        • bei myślalam..że priorytety 24.03.05, 10:58
          będa miały plastyczne podiumsmile...
          że jak ktos będzie wymagała więcej uwagi w danej chwili- to ją dostanie...
          ech...znacie to- "pytania Pro- forma" , z których wiele nie wynika- tzn nie
          wynika wiele z moich odpowiedzi...
          moze ja mam za dobrzsmile- hehehe...moze mam pokręconą psyche...a moze to już
          fizys ostatkiem sil pędzi...
          Dziewczyny.....szkoda, że nie mozecie przyjsc na kawęsmile
          jest mi smutno-buuuuuuuu- pewnikiem to pozimowe zmęczenie plus głupia fabryka
          hormonów- ( tych z pigulki) dobijają mnie...
          • natasza39 Re: myślalam..że priorytety 24.03.05, 11:06
            Ej bei jestes za dobra po prostu. Dałaś sobie wejść na łeb i tyle!
            Chłopy i dzieci, choćby były "Aniołami", uwielbiaja korzystać z tego, że moga
            się kimś wyręczyć.
            A pasierba na równi z innymi traktuj. To jest chyba najzdrowsze podejscie!
          • m-m-m Re: myślalam..że priorytety 24.03.05, 11:37
            Ej, z facetami nie da sie tak założyć, że oni się domyślą tego co Ty chcesz. Z
            mojej praktyki: mówić jasno i wyraźnie, a nie liczyc, że się którys domyśli. I
            absolutnie niczego za nich nie wykonywać z tego co należy do ich zakresu
            obowiązków. Twoja praca nie będzie doceniona, a traktowana jako należna,
            obowiązkowa i co śmiesznijsze - bezpłatna (stąd brak owego dziękuję,
            przepraszam itd.).
            Wszystkie uwagi jakie masz do pasierba dotyczące porządku kieruj do jego ojca
            i pokreślaj, że np. jego (ojca) ingerencja jest zbyt mała , bo dalej pasierb
            robi swoje. I czekaj, i znowu konsekwentnie pokazuj M. jego niedociągnięcia
            wychowawcze. Ta powtarzalność jest może męcząca i potrwa dłużej, ale się
            opłaci.
            Mój M. już w tej chwili nie podważa nizego, co ja oczekuję od niego i pasierba.
            Pasierb nie jest zwolniony z obowiazków domowych, a M.od niego to cały czas
            egzekwuje. , ale poczatki były fatalne, mogłam sie idealnie zakopać w poczuciu
            winy i obowiązku obsługi obu panów. Nie dałam się, z całą konsekwencją
            walczyłam z ich wygodnictwem i nie pozwalałam także wysługiwać się teściową
            (matką M.). Zajęło mi to 3 lata, ale teraz M. całkowicie angażuje sie
            wychowawczo.
          • poxywka Re: myślalam..że priorytety 24.03.05, 11:53
            zawsze bylam pod wrazeniem Twojego opanowania i delikatnosci w stosunkach z
            pasierbem oraz dystansu do tematu exi; tak sobie mysle, ze jednak taka
            delikatnosc przejawia sie we wszystkich aspektach zycia i w niektorych nie
            pomaga; zwlaszcza jesli trzeba zadbac w koncu o siebie; moze natomiast masz te
            przewage, ze jak juz zdobedziesz sie na mocniejszy akcent to latwiej chlopaki
            go zauwaza; ja rozumiem, ze wszyscy uwazaja, ze to rodzic wychowuje dziecko, bo
            to jego obowiazek a macocha czy ojczym moga to olac; mnie by osobiscie takie
            stanowisko jednak nie pasowalo i na Twoim miejscu sama zwrocilabym uwage
            dziecku; czy ono by to wrogo odebralo? bo to chyba normalne zasady wspolzycia
            spolecznego; inaczej kojarzy mi sie to z gluchym telefonem; jestem poczatkujaca
            (1.5roku) jesli chodzi o rodzine zrekonstruowana (coz za piekne okreslenie) i
            chociaz obowiazek wychowania ciazy na mnie jako matce to ojczym ma takie samo
            prawo do stawiania wymagan mojemu synkowi; i dziecko juz sie orientuje kto
            czego od niego wymaga (co nie znaczy ze zawsze respektuje niestety); patrzac na
            swoje doswiadczenia - czasem jestem troche zaslepiona wlasnym dzieckiem; czasem
            moj niemaz wiecej osiaga dajac znac mlodemu, ze takie zachowanie mu nie
            odpowiada, niz tlumaczac to mnie; ja sie zgadzam ale szukam 1000
            usprawiedliwien i moze dzialam za delikatnie; sa sprawy, ktore najpierw
            obgadujemy razem ale mysle, ze nauka porzadku nie jest jakas kwestia sporna;
            skoro jestescie z Patem do siebie przywiazani nie powinien tego odebrac
            negatywnie
            pozdrawiam
            poxywka
            --
            "tyle wiemy o sobie ile nas sprawdzono"
            • m-m-m Re: myślalam..że priorytety 24.03.05, 12:06
              ze to rodzic wychowuje dziecko, bo
              to jego obowiazek a macocha czy ojczym moga to olac; mnie by osobiscie takie
              stanowisko jednak nie pasowalo i na Twoim miejscu sama zwrocilabym uwage
              dziecku;


              Poxywko, jeśli dziecko jest w wieku przedszkolnym - to ojczym lub macocha mogą
              próbować być w roli rodzica. W późniejszym wieku jest to mało realne: ja sama
              pamiętam, że uwagi mojego ojczyma ignorowałam, bo nie był moim ojcem i takich
              praw do mówienia mi co mam zrobić, z czego nie - ode mnie nie otrzymał.
              Szczęście, że mama to respektowała i sama podejmowała wszelkie działania
              wychowawcze, bo inaczej miałaby bunt z mojej strony, a ojczym tekst "nie jesteś
              moim tatusiem". O to ojczym lub macocha obrażać się nie mogą, bo faktycznie
              rodzicami tego dziecka nie są i w ten sposób może mało przyjemny dzieci
              sygnalizyją im, że przekroczyli granicę dostepną tylko rodzicowi.
              • poxywka Re: myślalam..że priorytety 24.03.05, 12:20
                zgadzam sie, ze kazdy sobie w takiej rodzinie ustala po swojemu
                kontakty i dziecko nie potraktuje pewnie macoszki jak matki a ojczyma jak ojca;
                i jak w banku gdy kazesz mu wrocic przed 22 do domu kiedys wypali:" nie jestes
                moja matka"; ale Bei nie zna Pata od dwoch dni i nie zyja tak calkiem obok
                siebie z tego co pisala; glownie chodzi mi jednak o to, ze porzadek to jest
                rzecz dotyczaca wszystkich w domu; i kimkolwiek by Bei nie byla moze wymagac od
                jakiegokolwiek domownika aby go utrzymywal; do tego przeciez Bei nie zrobi
                awantury bo pewnie nie potafi smile tylko zwroci uwage; tak samo Pat moze
                powiedziec cos jej nie uzywajac ojca jako srodka przekazu; rozumiem Twoj punkt
                widzenia, ale mysle ze nie mozna przesadzac z tym niewtracaniem sie; bo jest
                jakos sztucznie; czy nie lepiej aby dziecko wiedzialo, ze Bei cos lubi, ma
                jakies potrzeby, ze cos sprawia jej przyjemniosc a cos ja boli ?
                pozdrawiam
                poxywka
                • m-m-m Re: myślalam..że priorytety 24.03.05, 12:35
                  Może tak: powiedziec pasierbowi, by coś zrobił - może, ale musi się liczyc, że
                  figa z tego będzie i ten fakt koniecznie musi przekazać rodzicowi.
                  Ja pasierba też proszę o wykonanie różnych prac, o wszystkich moich poleceniach
                  wie jego ojciec toteż pasierb ma małą szansę, że np. czegoś nie zrobi, bo mu
                  się akurat nie chce.
                  Uważam też, że jak ojciec posprząta taletę po synku, to sam zechce tego wymagać
                  od niego. Zostawiłabym pokój pasierba w spokoju, acz mówiłabym M. o śmietniku w
                  nim się znajdującym.
                  Ja nie jestem przeciw "niewtrącaniu się" jeśli pasierb jest pod jednym dachem
                  (lub przebywa tu czasowo), tylko przeciw formie w jakiej owo wtrącanie się
                  przebiega i zawsze trzeba się liczyć, że pasierb się nie dostosuje bez
                  wyraźnego polecenia ze strony rodzica i tyle.
                  • amfenix Re: myślalam..że priorytety 24.03.05, 13:17
                    I jeszcze jedno, niezależnie od tego co myślę i czuje do swojej next ( w sumie
                    tak najgorzej nie jest bo mordować jej nie mam ochoty)to nigdy nie miałabym do
                    niej prestensji o to,żezwaraca uwagę mojemu synowi aby po sobie posprzątał.
                    To mu tylko na dobre wyjść może. I gdybym się dowiedziała, że jest niemiły dla
                    swojej macochy bo kazał mu po sobie posprzątać z penością miałby burę w domu.
                    A mówienie dziękuję i przepraszam w młodm pokoleniu jest rzeczywiście
                    zanikające, a to bardzo źle.
    • edzieckokarenina Re: poróżniliśmy się o Pata:( 24.03.05, 11:16
      Pat ma niekiedy wpadki...jest mi wówczas przykro- czuje się jak sprzataczka i
      babcia klozetowa...
      Dziecko z tego wyrosnie...
      ale Aniol nie egzekwuje od niego naleznego dla mnie przepraszam...
      *******
      ech...przepraszam...ale jednego nie rozumiem....za co dziecko ma Cię
      przepraszać?...
      jeżeli dziecku zdarzy się wpadka (klozetowa jak mniemam z Twojego opisu) to
      jest to dla dziecka bardzo wstydliwa sprawa...i nie rozumiem....naprawdę ....za
      co miałoby Cię przepraszać?...że nie zdążył do ubikacji?.....
      ech...przepraszam...ale chyba za bardzo wnikam bo mi się dziś wyjątkowo nudzi w
      pracy...ech....a wiosna już niby jest...ale tak zimno na dworze,że człowiek sam
      nie wie co jest grane....
      • bei Kareninko:) 24.03.05, 12:31
        Dziecko ma 10 lat....wygląda na 13 ( wzrost, waga)..ogląda dorosłe filmy
        (przynajmniej chcialby wszytskie )..gra w dorosłe gry...i staramy sie- by byl
        PARTNEREM....a toaleta...to nie "nie dążyło"...tylko nie spuscil wody...nie
        wrzucil papieru do muszli- qrcze- byla w ciazy- a on notorycznie zostawial w
        strasznym stanie toaletę..)tpalety są trzy...P korzysta z tej na górze- przy
        sypialniach dzieci..i z tej dla gosci na dole...gdy przychodzą goscie- to ja
        newrowo spoglądam , czy P nie korzysta z tej dla nich...wiesz- byłoby mi głupio-
        gdyby goscie zastali po nim nieporzadek...często jest deska posiusiana itd
        • bei Re: Kareninko:) 24.03.05, 12:32
          sorrki za literówki
          • gosza26 Re: Kareninko:) 24.03.05, 12:36
            bei napisała:

            > sorrki za literówki

            -----------------------
            Moim zdaniem to ostani dzwonek, żebyś przestała byc taka wyrozumiała.
        • m-m-m Re: Kareninko:) 24.03.05, 12:41
          Bei, podziwiam Cię: dla mnie 10-latek na pewno nie jest partnerem.




          > newrowo spoglądam , czy P nie korzysta z tej dla nich...wiesz- byłoby mi
          głupio
          > -
          > gdyby goscie zastali po nim nieporzadek...często jest deska posiusiana itd


          Mnie nie byłoby głupio, nie moje dziecko zasikało. To obciąża Twojego M.
          Gdybym zastała toaletę przy gościach w takim stanie: natychmiast wezwałabym M.
          by to zobaczył i coś z tym zrobił.
          • amfenix Re: Kareninko:) 24.03.05, 12:59
            Mój dziesięciolatek jest strasznym bałaganiarzem, rozwala wszędzie ubrania i
            zabawki, zdarza mu sie jeść w łóżku... nie chce odnosić talerzy po jedzeniu.NIe
            chce sprzątać kotu. NIenawidzi odkurzać.
            Walka o posprzatanie jego rzeczy, jest długa i żmudna.Efekty też bardzo różne,
            ale to chyba ostatni moment aby w dziecku wpoić pewne zasady. Sprzątanie po nim
            do niczego nie doprowadzi.
            Ja z racji zaburzeń młodego zwiazanych z nadpobudliwością i koncentracją
            uwagi, czasami się poddaję w kwestii zabawek i przedzieram sie przez sterty
            bionicli i samochodzików odkładając to "na potem", ale mam świadomość,że jest
            to błąd. Staram się po nim mimo wszystko nie sprzątać. Ustalam, że owszem,
            pogra na kompie, ale najpierw sprzątnie z biurka i mimo krzyków, buntu i
            protestów staram się być konsekwentna. Na drobne zabawki kupiłam mu kolorowe,
            kartonowe pudła, jest to dla niego sporym ułatwieniem.
            Bezwzględnie przestrzegam też wrzucania brudnej bielizny do kosza na pranie (
            na exie nigdy nie mogłam tego wymusićsmile i po jego odejściu zapowiedziałam
            młodemu,że choćbym miała go zamordować, to nauczę go gdzie sie kładzie
            wieczorem skarpetkismile) bo nie wyobrażam sobie, żeby w przyszłości jakaś kobieta
            przeze mnie płakała.
            Za to mój młody ma fioła na punkcie czystości w toalecie.Sam z własnej
            inicjatywy myje sedes i wannę.Sam zakłada kostki odświeżające i wiesza papier.
            NIgdy nie zapomina o spuszczeniu wody i potrafi zwrócić uwagę osobie dorosłej,
            która tego nie uczyniłasmile.
            Chyba was czeka sporo pracysmile I to teraz, bo potem to juz trochę za pózno
            będziesmile
            • amfenix Re: Kareninko:) 24.03.05, 13:05
              Jeszcze jednosmile))
              Mój młody rozbierając się wieczorem, prowadzi czasem taki głośny monolog cobym
              go dobrze słyszała w drugim pokoju:
              mhmhm skarpetki, skarpetki....gdzie się kładzie skarpetki mhhm??? Może pod
              łóżkiem.......??? ( tu czeka na moja reakcje, ja się nie odzywam ), nie raczej
              nie, może mamie pod poduszka.....???, hmmmm też może nie, a może wrzuca się na
              lampę???? ( więć krzyczę ostrzegawczo jego imię) i już z głośnym rechotem
              recytuje: BRUDNE SKARPETKI I KAPIELÓWKI WKŁADA SIE DO KOSZA NA PRANIE !!
              • gosza26 Re: Kareninko:) 24.03.05, 13:10
                amfenix napisała:

                > Jeszcze jednosmile))
                > Mój młody rozbierając się wieczorem, prowadzi czasem taki głośny monolog
                cobym
                > go dobrze słyszała w drugim pokoju:
                > mhmhm skarpetki, skarpetki....gdzie się kładzie skarpetki mhhm??? Może pod
                > łóżkiem.......??? ( tu czeka na moja reakcje, ja się nie odzywam ), nie
                raczej
                > nie, może mamie pod poduszka.....???, hmmmm też może nie, a może wrzuca się
                na
                > lampę???? ( więć krzyczę ostrzegawczo jego imię) i już z głośnym rechotem
                > recytuje: BRUDNE SKARPETKI I KAPIELÓWKI WKŁADA SIE DO KOSZA NA PRANIE !!

                ----------------------------------------------------------------------
                O matko jakbym słyszła monologi mojego Młodegosmile)) ale nie dziwi mnie
                podobieństwo, w końcu ja tez walczyłam z jego nadpobudliwością i brakiem
                kocentracji. troche mu zostało winkale to nie to samo dziecko co 5 lat temu
                • gosza26 Re: amfenix 24.03.05, 13:11
                  jak wyżej i gratuluję syna
                  • amfenix Re: amfenix 24.03.05, 13:20
                    Tia ....., pogratulujesz mi jak walka o posprzątnie kuwety kota zostanie
                    skrócona z całego dnia do trzech godzin, a walka o posprzątnie CAŁEGO pokoju z
                    tygodnia do dwóch dni.Na razie udaje nam się robić to po jednej półce co drugi
                    dzień smile))
                    • gosza26 Re: amfenix 24.03.05, 13:25
                      ale mimo wszystko taki zywioł w domu to tez fajnie. ja byłąm bardzo spokojnym
                      dzieckiem, brat jeszcze bardziej. dlatego Młody swoimi tekstami i pomysłami
                      czasami wprowadza wiele energii do naszego życia.

                      A walka...któa mama jej nie przeszła, tylko pole bitwy czasami jest różne
                      • gosza26 Re: amfenix 24.03.05, 13:31
                        I jeszcze mi się cos przypomniało, jak Młody miał 11 lat uwielbiał mi pokazywać
                        Matrixa. Polegało to na tym,że rozpędzał się, wbiegał na oparcie narożnika, i
                        wierz mi lub nie przebiegał po tym oparciu poziomo . Podobno prawa fizyki tego
                        nie obejmują, ale ja to widziłam na własne oczy..
                      • natasza39 Re: amfenix 24.03.05, 13:33
                        JA te walki toczę juz 16 lat.
                        Dzisiaj wygrałam bitwe. Ja siedze w pracy, a Młody myje okna.
                        Mam nadzieję, że mnie szlag nie trafi jak wrócę do domu i ze nie są bardziej
                        upaparane niż poprzednio.
                        Tym niemniej wojny nie będzie, bo wszak liczą się chęci, no nie?
        • edzieckokarenina Re: Kareninko:) 24.03.05, 13:34
          Ech..bei..hihi, faktycznie to już wiekszy chłopczyk z tego Pata...ale czy oby
          nie za mały na partnera???...może on w ten sposób zanzacza swoje
          terytorium??..sama nie wiem co Ci doradzić...
          dobrze chociaż że reszta dzieciaków jest Ok, bo tak...ech szkoda gadać
          zajechałabyś się przy nich...
          tak sobie pomyślałam teraz na szybkiego...że zawsze zdarza sie jakaś czarna
          owca w rodzinie...takie życie,nie ma letko..echhh
          • bei Kareninko:) 24.03.05, 15:14
            och...to nie tak-ze czarna owca....każde dziecko..każdy dorosly ma swoje wady-
            takie trudnoznoszalne teżsmile......ja mam pretensje do Anioła- ze tylko ja tu
            zauwazam...a on jakoś nie....wymagam od Aniola- by poswięcał więcej czasu
            dziecku- na takie wychowywanie również...chcialabym- by jak cos od niego
            wymaga...czy cos mu poleci- to niech póxniej sprawdzi- czy P postaral sie cos
            zrobić....Pat jest uroczym dzieckiem....tylko- jak każdy z nas ma te swoje
            potknięcia...i trudno jest mu przyzwyczajenia zmienić....
            smile
            • monik1981 Re: Kareninko:) 25.03.05, 22:06
              Wlasnie poklocilam sie z M o Malego(11 lat)
              Ostatnio wciaz sie klocimy o niego.
              Wymiekam, bo Maly nie szanuje doroslych(M w tym nie pomaga bo czasem podwaza
              moj autorytet) nie slucha sie, nie sprzata po sobie a do tego cwaniakuje(jest u
              nas co drugi weekend, oststnio kilka razy prosilam go aby posprzatal w swoim
              pokoju,na co on glupio odpowiada ze u siebie w domu to sprzata jak wraca ze
              szkoly i udaje ze nie wiedzial ze u nas musi sprzatac).
              Najgorsze jet to ze M mnie nie wspiera.
              Ostatnio jak mu powiedzialam, ze musi wziasc sie za malego to stwierdzil ze on
              nie ma nie nigo wplywu bo go ma raz na 2 tygodnie.Zaznaczam ze exia i jej
              obecny maz wciaz twierdza ze oni z na niego tez nie maja wplywu(Faktyczne jesli
              ktos jest autorytetem dla Malego i kogos slucha to tylko M). A moj M stwierdzil
              ze przeprowadzi sobie z nim rozmowe jak bedzie starszy. Czyli kiedy jak bedzie
              maial 15 ,16lat? Chyba bedzie na to za pozno...I bedzie dobrze jak maly go
              wtedy wyslucha.
              Denerwuje mnnie to ze Maly nie ma obowiazkow u nas w domu, ze ma tylko
              przyjemnosci, nic go nie obchodzi.M np pyta sie go czy chce do nas przyjechac
              bo w ten weekend nigdzie nie pojdziemy(kino, basen,narty itp), bo jak nie ma
              rozrywki to moze Maly nie chce sie widziec z M.
              A teraz jak mu powiedzialam aby nad nim popracowal to jeszcze na mnie wyjechal
              ze wciaz wszyscy sie go czepiaja i aby dala spokoj.
              To co ja mam zrobic??? Patrzec i nie reagowac na to ze Maly ma nas w nosie?
              Znam sie z M i Malym 3 lata i powiem ze jest gorzej a nie lepiej.
              Raz tylko M wzial sprawy w swoje rece. Bylo super, Maly przynosil 5 ze szkoly,
              sprzatal po sobie nawet z exa rozmawialam i mowila ze jest ok u nich w domu.
              ale wtedy M nim potrzasnal byl konsekwentny i nie wdawal sie z nim w dyskusje.
              bylo dobrze przez jakies 3 miesiace i znow powtorka z rozrywki...

              Pozdrawiam
              • lilith76 Re: Kareninko:) 26.03.05, 18:32
                niech M sprząta po swoim synu. nawet jakby ci serce rozdzierało, że brudno, a ręce same biegły do sprzątania. jeśli problem dotyczy tylko jego pokoju i na codzień ten jest nieużywany, to zamknij go zabałaganiony. jak następnym razem chłopak przyjedzie i wejdzie do stajni Augiasza, to może zacznie sprzątać.

                u mnie było podobnie - dzieci M wyjeżdzały, a je biegłam wszystko zbierać, układać, sprzątać. najpierw prosiłam M aby je dopilnował, ale notorycznie wylatywało mu to z głowy. w końcu olałam wszytko i kazałam M sprzątać po dzieciakach. jeden raz wszystko poukładał i od następnych wizyt jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki dzieci przed wyjściem układają swoje zabawki, sprzątają i zbierają jak coś im się wyleje albo wysypie (w miarę możliwości) - teraz M już tego pilnuje.

                wytłumacz swojemu M, że jeśli teraz dla syna jest tylko "dostawcą rozrywki", to kiedy chłopak będzie miał 15-16 lat kompletnie nie będzie miał o czym z nim rozmawiać - chyba, że o antykoncpecji.
                chłopak traktuje wizyty u was jak gościnny wyjazd - nikt jadąc w odwiedziny nie oczekuje, że każą mu sprzątać smile. ale jakieś drobne sprawy, poukładanie rzeczy po sobie można od niego wymagać.
                to ten dylemat - pasierb ma się czuć jak w domu, ale głupio go zaganiać do roboty jak w domu.
                • monik1981 Re: Kareninko:) 26.03.05, 21:07
                  Co do rozmów z M to juz to przerabiałam, tlumaczyłam mu ze jesli teraz Maly
                  bedzie nas kojarzyl tylko i wylacznie z przyjemnosciami to bedziem mieli duzy
                  problem w przyszlosci.Male dziecko male wydatki duze dziecko duze wydatkismile
                  Tlumaczyłam ze skoro mama Malego traktowac jako domownika to jak kazdy domownik
                  musi miec pewne obowiazki. Na co M odpowiedzial ze maly nie przyjezdza do nas
                  sprzatac. A zaznaczam ze ja jestem w naszym domu raz na 2 tygodnie(studiuje w
                  innym miescie i jeszcze przez 2 miesiace mieszczam z rodzicami potem wyjezdzam
                  na stale do M) tak samo jak Maly i jakos mnie obowiązuje sprzatanie, gotowanie
                  itp...
                  A co do mowiemia Malemu o sprzątaniu po sobie to przypominam mu o tym na kazdym
                  kroku. Choc czasem nie wytrzymuje jak prosze go o cos 5 razy i krzykne i wtedy
                  moj M twierdzi ze ja tylko czepiam sie ciagle Malego.
                  Teraz tez prosze aby M sprzatal po nim skoro maly tego nie robi.Mam nadzije ze
                  poskutkuje choc problem jest rowniez z M bo M sam nie zawsze sprzata po sobie i
                  musze go ganiac. Takze mam podwojny problemsmile

                  Dziekuje za zrozumienie i komentarz
                  Pozdrawiam
Pełna wersja