wielkanoc....spowiedź...święta...

25.03.05, 11:37
..wiem że sa wśród nas prawdziwe macoszki , które wyszly za wdowców ,maja
ślub koscielny i to wszystko co trzeba... smile
Ale ja zawsze na święta przez moment zamyslam się nad kosciołem... Do
spowiedzi iśc nie mam po co.., rozgrzeszenia nie dostanę... ,komunie przyjąć
tez nie moge bozyje w grzechu.. Na codzień o tym nie myslę i nie przeszkaza
mi to, ale od święta troszeczke ..uwiera...i taki mam żal...Kiedys chodzilam
do kosciola ..teraz nie..
jak to jest że w Ameryce biora poraz kolejny ślub i to koscielny a u
nas...jestem wyrutkiem koscioła...???
    • m-m-m Re: wielkanoc....spowiedź...święta... 25.03.05, 11:52
      He, a to ciekawe, nigdy nie myślałamo sobie jako o nieprawdziwej macosze (czyli
      jakiej? wymyślonej?), bo jestem legalna żona cywilna, a nie kościelna.


      wyszly za wdowców ,maja
      > ślub koscielny i to wszystko co trzeba... smile


      Ale co trzeba i do czego? Do zbawienia na tamtym świecie?


      komunie przyjąć
      > tez nie moge bozyje w grzechu..


      I masz z tego powodu wyrzuty sumienia?
      Czego się boisz? Że diabeł weźmie Cię do piekła?
    • mimi_mami Re: wielkanoc....spowiedź...święta... 25.03.05, 12:59
      Witaj,

      Ja tez przy okazji świat przezywam lekkie załamaniesad. Przykro jest niemóc
      pójśc do spowiedzi w swieta. Ja tez czasami (jak mam załtwic cos w kościele lub
      przy okazji swiąt) czuje sie wyrzutkiem i tez nie raz zastanawiałam sie czemu w
      stanach mogą brac śluby po 100 razy a my nie. Ale jedyne co moge napisac to
      główka do góry i nie martw się !!smile Niestety nie znma odpowiedzi na żadne z
      tych pytań i co roku traktuje je jako retoryczne.wink
      Wesoły Świąt i nie martw sie smile
      Pzdr
      Mimi
    • lilith76 Re: wielkanoc....spowiedź...święta... 25.03.05, 14:36
      ciekawy artykuł

      kiosk.onet.pl/art.html?NA=1&ITEM=1221154&KAT=239
      choć dla mnie trudny do ogarnięcia. Kościół stoi pomiędzy swoimi zasadami, a
      wiernymi, którzy wybierają różne drogi i kombinuje jakby te "nożyce" się nie
      rozeszły. dla mnie to schizofremia. może łatwiej mi to mówić, bo od 17 roku
      życia jestem niepraktykująca.
    • iziula1 Re: wielkanoc....spowiedź...święta... 25.03.05, 18:36
      Ja Cie rozumiem, bo jestem wierząca i praktykujaca katoliczką.
      Nie oceniam postawy Koscioła wobec zmian moralnych jakie zachodzą w
      społeczeństwie.
      Ale cieszy mnie to,że nie jestesmy społeczeństwem amrykańskim gdzie tak lekko i
      łatwo przychodzi składanie obietnicy małzeńskiej "aż nas śmierć nie rozłączy".
      Nie wiem dlaczego nie chodzisz do kościoła?
      Czy byłas u spowiedzi i spotkałas się z negatywnym nastawieniem księży?
      Moja spowiedz swego czasu też była bardzo bolesna, lecz usłyszałam wiele słów
      które pomogły mi choc nie pochwalały bezkrytycznie wszystkiego.
      Nie sądze abyś była wyrzutkiem koscioła. Chyba że sama tak sie czujesz i
      traktujesz.
      A uwazam,że nie powinnas.
      Bóg jest przede wszystkim miłosierny.
      Pozdrawiam i życze wesołych swiat.
      Iza
    • capa_negra Re: wielkanoc....spowiedź...święta... 25.03.05, 19:16
      W Ameryce "przeważaja" protestanci, a w kociołach protestanckich ślub nie jest
      sakramentem, podobnie wspólżycie przed slubem i antykoncepcja nie są grzechem.
      Poprostu.
      Jesli chodzi o resztę ..cóż co prawda jestesmy ochrzczeni, ale niepraktykujący
      z ukierunkowaniem na niewierzący wiec .... to czy mozemy czy nie możemy przyjąc
      sakramenty nie ma dla nas znaczenia
      • gosza26 Re: wielkanoc....spowiedź...święta... 28.03.05, 11:34
        i znowu mi poleciały łzy w trakcie mszy wielkanocnej, no cóż pewnie cos ma mnie
        to nauczyć..
        • cz.wrona Re: wielkanoc....spowiedź...święta... 28.03.05, 14:13
          Świetnie rozumiem cleopę.
          Najgorsze jest to, ze kobiety, które żyją w związku partnerskim/małżeńskim z
          wcześniej żonatym kościelnie wink) facetem mają "więszy" grzech- bo w oczach
          Boga są niestety tymi, które uwodzą CZYJEGOŚ męża. Zawikłane to bardzo i
          okrutne i niesprawiedliwe- wiem. Bardzo cierpiałam przez to i niemało łez
          wylałam.
          Ale podczas tych Świąt nie przystąiliśmy do Komunii.
      • darcia73 Re: wielkanoc....spowiedź...święta... 30.03.05, 11:11
        capa_negra napisała:

        > W Ameryce "przeważaja" protestanci, a w kociołach protestanckich ślub nie
        jest
        > sakramentem, podobnie wspólżycie przed slubem i antykoncepcja nie są
        grzechem.
        > Poprostu.
        > Jesli chodzi o resztę ..cóż co prawda jestesmy ochrzczeni, ale
        niepraktykujący
        > z ukierunkowaniem na niewierzący wiec .... to czy mozemy czy nie możemy
        przyjąc
        >


        Z protestantami, to nie jest do końca tak. Ja jestem protestantka bardzo
        wierzącą. Współżycie przed ślubem i antykontecja tzw. wczesnoporonna jest
        grzechem. Co do innych form antykoncepcji to zależy od małżonków. W
        protestantyzmie nie ma kapłaństwa jak w katolicyzmie jest „powszechne
        kapłaństwa” wiernych dlatego duża wagę przywiązuje się do wolności każdego
        wierzącego. Ja sama w swoim sumieniu jestem odpowiedzialna przed Bogiem, nie
        przed instytucją kościelną. Nie ma spowiedzi tak jak w kościele katolickim.
        Jeżeli jestem członkiem jakiegoś zboru, mam demokratyczne prawo decydować o
        wszystkim co się w nim dzieje. Pastor jest „pasterzem” duchowym, dbającym o
        wiernych, nie typowym kapłanem. Małżeństwo nie jest sakramentem tylko
        przymierzem. Zerwanie przymierza i powód to rozwodu to cudzołóstwo lub odejście
        strony niewierzącej. Strona niewinna ma prawo bez grzechu ponownie wstąpić w
        związek małżeński. Strona winna już nie. Ogólnie każda sprawa jest rozpatrywana
        indywidualnie.
        • capa_negra Dzięki darcia 01.04.05, 12:11
          Wiem, że moje wiadomości sa szczatkowe.
          Bazowałam na przeczytanym kiedys w necie wpisie dziewczyny, która twierdziła że
          jest protestantką i stąd wiadomości co jest, a co nie jest grzechem w kościele
          protestanckim.
          A co jesli nie ma winnych rozpadu małżeństwa ??
          Czy protestantyzm taką opcje dopuszcza i wtedy obydwoje byli małżonkowie moga
          znów wstapic w związek małżenski ??
          Czy poprostu przyjmuje się, że zawsze któraś strona jest winna.
          • darcia73 Re: Dzięki darcia 05.04.05, 08:47
            wina jest cudzołóstwo - a wynika to z biblii; nie mam jej przy sobie, więc nie
            zacytuję ale jezeli mężczyzna łączy się z nierzadnicą, stanowią juz jedno
            ciało a on zerwał przymierze z zoną. Zona jest wolna i ma prawo wyjsc za mą,
            jezeli nie ma cudzołostwa to nie ma tez zerwania przymierza. jest to bardzo
            trudna i delikatna sprawa. Jak bede miała chwilę czasu to napisze dokladniej
            • olvi Re: Dzięki darcia 05.04.05, 09:29
              Darciu - ja tez jestem ewangeliczka - luteranka. Moj maz rozwiodl sie z
              pierwsza zona, mieli slub cywilny. Rozwod byl bez orzekania o winie. Ale mimo,
              ze pierwsze malzenstwo bylo bez blogoslawienstwa w kosciele, zanim moglismy
              wziac slub, musial na to wyrazic zgode biskup. Tak to wygladalo u nas. Wydaje
              mi sie, ze to mocno zalezy od konkretnego kosciola ewangelickiego i
              indywidualnej sytuacji - kiedy rozwod jest dopuszczalny i kiedy ponowne
              malzenstwo jest dopuszczalne.
            • capa_negra Re: Dzięki darcia - chetnie poczytam 05.04.05, 10:58
              Czekam na info
            • darcia73 Re: Dzięki darcia 05.04.05, 15:04
              jestem tzw wolnym strzelcem tzn bez oficjalnej przynalezności członkowskiej do
              zadnego zboru (cenie sobie swoja wolnośc wyznaniową) ale duchowo jestem bliska
              kociołom tzw drugiej reformacji m.in. zielonoswiatkowcom, których nizej
              zacytuję;
              W sprawie małżeństwa, rozwodu, powtórnego małżeństwa oraz planowania rodziny


              Małżeństwo jest instytucją ustanowioną przez Boga. Jest to monogamiczny i
              nierozerwalny związek mężczyzny i kobiety. (Rdz 2,23-24; Mt 19,5-6; Mk 10,6-12;
              Ef 5,31).
              Małżeństwo uważa się za zawarte z chwilą złożenia ślubowania mającego charakter
              aktu publicznego zgodnego z obowiązującymi normami prawnymi i kościelnymi. (Rdz
              24,67; 29,22-23; Sdz 14,10; Rt 4,11-13; Mt 1,18-21wink.
              Zawieranie związku małżeńskiego przez osobę wierzącą z osobą niewierzącą - mimo
              ważności tego małżeństwa - uważa się za niezgodne z wolą Bożą. (2Kor 6,14-16).
              Rozwód zawsze jest złem. (Ml 2,13-16; Mt 19,8; Mk 10,9).
              Uznaje się dopuszczalność rozwodu jako mniejszego zła w przypadkach
              szczególnych przedstawionych w Nowym Testamencie:
              klauzula Mateuszowa (5,32; 19,9),
              obie klauzule Pawłowe (1Kor 7,11.15).
              Powtórne małżeństwo, jako mniejsze zło, jest możliwe, gdy rozwód nastąpił w
              wyniku wszeteczeństwa lub z inicjatywy strony niewierzącej. Odnosi się to także
              do osób rozwiedzionych z innych przyczyn niż wyżej wymienione, jeżeli rozwód
              miał miejsce przed ich nawróceniem. Jednak w każdym przypadku kwestia
              powtórnego małżeństwa powinna być rozpatrywana indywidualnie. W związku z tym
              nie należy wymagać od pastora spełnienia posługi ślubnej, jeśli zakłóca to
              spokój jego sumienia. (Mt 5,32; 19,9; 1Kor 7.15; 2Kor 5,17).
              Duchownymi Kościoła, Starszymi Zboru i Diakonisami nie mogą być osoby
              rozwiedzione. (1Tm 3,2.11-12; Tt 1,5-7).
              Współżycie płciowe przedmałżeńskie i pozamałżeńskie, współżycie homoseksualne
              oraz inne zboczenia seksualne są grzechem. (Kpł 18,22-23; Pwt 5,18; 22,13-29;
              Mt 1,18-25; 5,27-28; Łk 1,34; Hbr 13,4; Rz 1,26-27).
              Uznaje się świętość pożycia płciowego w małżeństwie, przez które realizuje się
              biblijna zasada: "staną się jednym ciałem" i które służy prokreacji. (Rdz 2,24;
              Kzn 9,9; 1Kor 6,16; 7,3-5).
              Małżonkowie mają prawo do planowania rodziny zgodnie z ich chrześcijańskim
              sumieniem; dopuszcza się stosowanie środków antykoncepcyjnych za wyjątkiem
              wczesnoporonnych. Aborcja jest grzechem. (Rdz 1,28; Wj


              -----------------------------------

              klauzula mateuszowa:

              cyt. "A ja wam powiadam: Każdy, kto oddala swoją żonę - poza wypadkiem
              nierządu - naraża ją na cudzołóstwo; a kto by oddaloną wziął za żonę, dopuszcza
              się cudzołóstwa. "

              I odwrotnie oczywiście wink to samo tyczy się kobiet

              czyli nie mozna rozwieśc się z żoną, mężem - bez przyczyny jaka jest
              cudzołostwo tj. nierząd

              klauzule pawłowe

              Tym zaś, którzy trwają w związkach małżeńskich, nakazuję nie ja, lecz Pan: Żona
              niech nie odchodzi od swego męża. (11) Gdyby zaś odeszła, niech pozostanie
              samotną albo niech się pojedna ze swym mężem. Mąż również niech nie oddala
              żony. (12) Pozostałym zaś mówię ja, nie Pan: Jeśli któryś z braci ma żonę
              niewierzącą i ta chce razem z nim mieszkać, niech jej nie oddala. (13) Podobnie
              jeśli jakaś żona ma niewierzącego męża i ten chce razem z nią mieszkać, niech
              się z nim nie rozstaje. (14) Uświęca się bowiem mąż niewierzący dzięki swej
              żonie, podobnie jak świętość osiągnie niewierząca żona przez brata. W
              przeciwnym wypadku dzieci wasze byłyby nieczyste, teraz zaś są święte. (15)
              Lecz jeśliby strona niewierząca chciała odejść, niech odejdzie. Nie jest
              skrępowany ani brat, ani siostra w tym wypadku. Albowiem do życia w pokoju
              powołał nas Bóg. (16) A skądże zresztą możesz wiedzieć, żono, że zbawisz twego
              męża? Albo czy jesteś pewien, mężu, że zbawisz twoją żonę? (17) Zresztą niech
              każdy postępuje tak, jak mu Pan wyznaczył, zgodnie z tym, do czego Bóg go
              powołał. Ja tak właśnie nauczam we wszystkich Kościołach

              tzn. jezeli niewierzący mąz lub zona sama odejdzie - mamy prawo do rozwodu
              • darcia73 Re: Dzięki darcia 05.04.05, 15:14
                dlatego dla mnie małzeństwo jest swiete, bez względu na to czy zostało zawarte
                w kościele czy w USC. Jestem zajadłą obronczyna nierozerwalności małzenstwa,
                stąd moja niechęć do osob, ktore w jakis sposób włazą w cudze zycie czyli
                tzw "katalizatorków" i wynika to z moich przekonan i moch zasad.

                Był kiedys w moim zyciu taki dzień, w którym oddałam je Bogu a jako Swojego
                Zbawiciela uznałam Jezusa. To był dzień nawrocenia, tzw "narodzenia się na
                nowo". Chciałam, aby moje malzenstwo bylo szczesliwe, robiłam wszytko co w
                mojej mocy. Nie wyszło. Mąz mnie zdradził (klauzula mateuszowa) czyli mam prawo
                do rozwodu i powtórnego malzenstwa. Ale moj eks juz nie, on zeniac sie po raz
                drugi bedzie grzesznikiem, chyba ze ze swoja kobieta stworza tzw "białe
                małzenstwo".
                Ja mam czyste sumienie
    • e_r_i_n Re: wielkanoc....spowiedź...święta... 29.03.05, 14:36
      cleopa napisała:

      > Kiedys chodzilam do kosciola ..teraz nie..

      A dlaczego nie chodzisz do kosciola? Nie mozesz przyjmowac komunii, ale chodzic
      spokojnie do kosciola mozesz. Ja chodze i gromow nikt nie rzuca smile
    • ma.pi Re: wielkanoc....spowiedź...święta... 29.03.05, 15:26
      cleopa napisała:


      > jak to jest że w Ameryce biora poraz kolejny ślub i to koscielny a u
      > nas...jestem wyrutkiem koscioła...???

      W Ameryce jest tak, ze ksiadz moze udzielic slubu cywilnego w kosciele (bo jest
      on uwazany rowniez jako "urzedenik") i to tylko wyglada, ze oni biara kolejny
      slub koscielny, a jest to tylko slub cywilny w koscielnej oprawie. No i
      urzednik cywilny moze udzielic slubu uzywajac formulek religijnych, jezeli ktos
      sobie zyczy. Uzycie takich formulek nie powoduje, ze wzielo sie slub koscielny.
      Ostatnio bylam na slubie w ratuszu, gdzie urzednik wlasnie prowadzil taki slub
      z "religijnymi formulami". Jak dla mnie to wygladalo nie tegos ;o).

      Pozdr.
      • derena33 Re: wielkanoc....spowiedź...święta... 29.03.05, 15:40
        A ja komunii nie moge wziac przez mojego exasad wzial, zdradzil i sie ze mna
        rozwiodl, nie pytajac mnie o zdanie i spowodowal, ze teraz zmuszona jestem zyc
        w grzechu, no chyba ze zostane zakonnica.
        Wszystko przez mojego ex i jego next. Ale mam przynajmniej satysfakcje, ze ona
        tez nie moze isc do komuniismile
        • e_r_i_n Re: wielkanoc....spowiedź...święta... 29.03.05, 15:43
          derena33 napisała:

          > A ja komunii nie moge wziac przez mojego exasad wzial, zdradzil i sie ze mna
          > rozwiodl, nie pytajac mnie o zdanie i spowodowal, ze teraz zmuszona jestem
          > zyc w grzechu, no chyba ze zostane zakonnica.

          A jestes z kims zwiazana?
          Bo jesli nie, to nie rozumiem, dlaczego nie mozesz wziac komunii.
          • derena33 Re: wielkanoc....spowiedź...święta... 29.03.05, 15:45
            6lat po rozstaniu chyba mam prawo?

            Przeciez pisalam o zyciu zakonnymsmile
            • e_r_i_n Re: wielkanoc....spowiedź...święta... 29.03.05, 15:50
              derena33 napisała:

              > 6lat po rozstaniu chyba mam prawo?

              Oczywiscie, ze masz. Nie twierdze inaczej smile
              Ale w takim razie to, ze nie mozesz wziac komunii, to tez Twoja wina smile

              EOT, zeby awantury nie bylo smile
              • derena33 Re: wielkanoc....spowiedź...święta... 29.03.05, 16:02
                Taaa, to mowisz ze z powodu decyzji mojego bylego, ja mam do konca zycia zyc
                samotnie, by byc bez winy i moc przyjmowac komunie?

                Zreszta jak pomysle, ze w kosciele obok mnie stoi osoba pokroju mojej next, to
                nawet do kosciola mi sie odechciewa chodzic.

                Moze to brak pokory, ale coz...mysle ze pan Bog nas widzi i ocenia obiektywnie
                nasze zycie, a znalezc go mozna nie tylko w kosciele.
              • dyrgosia Re: wielkanoc....spowiedź...święta... 30.03.05, 08:45
                Ale w takim razie to, ze nie mozesz wziac komunii, to tez Twoja wina smile
                >
                właśnie, powinnnaś czekać do końca życia( jego lub Twojego), a tak sama jestes
                sobie winna....

                Mnie zastanawia co innego, te katoliczki rozbijające rodzinę i z czystym
                sumieniem chodzące do kościoła.....
    • cymbeline Re: wielkanoc....spowiedź...święta... 29.03.05, 21:43
      Cleopa,mam takie same odczucia i uczucia jak Ty,nie wiem czy to Cię pocieszysmile
      Też mi ciężko w świeta i zastanawiam się jak ja kiedyś przyjmę księdza po
      kolędzie,bo nie wyobrażam sobie ze będzie mi robił kazanie na temat mojego
      małzeństwa,bo jeśli tak,to chyba przestanę ksiedza przyjmować. Myślę też czasem
      na zapas i zastanawiamm sie,co będzie z chrztem naszego dziecka,jak go
      oczywiście będziemy mieli,poinformowałam już męża ze w razie czego to on idzie
      na plebanie i załatwia co trzeba,w koncu jest urodzonym marketingowcemsmile))
      Wiesz,widzę natomiast,że mój mąż jakoś nie przywiazuje to tego wagi,nie wiem czy
      ma taki charakter czy po jednym razie ma już dosć kościoła...
      Pozdrawiam serdecznie...

      P.S. A może byłaś na spotkaniach dla małżeństw niesakramentalnych?
      Ciekawa jestem jak to "wygląda". Myslałam kiedyś,żeby się wybrać,ale chyba
      odwagi mi brak...nie mogę sie zdecydować.
      • mamaadama4 Re: wielkanoc....spowiedź...święta... 29.03.05, 22:35
        Raz byłam na rekolekcjach wielkopostnych dla małżeństw nieskramentalnych w
        kościle św.Barbary w Krakowie. Nic mi to jakos nie dało, ani zniechęciło ani
        zachęciło. Było nijakie. Więc sobie dalismy spokój.
        Niemozność przystapienia do komunii uwiera mnie bardzo. Ale nie tylko to. W
        końcu spowiedź jest nie tylko po to. Dlatego mam zamiar poszukać sobie
        takiego "przewodnika duchowego" (tak to się chyba nazywa, bo mam wiele różnych
        wątpliwości i taka rozmowa czy spowiedź - niekoniecznie zakończona
        rozgrzeszeniem jest mi potrzebna.
        • gosza26 Re: wielkanoc....spowiedź...święta... 30.03.05, 10:30
          Może od końca..takie zarzuty, że ile katoliczek rozbiajających rodziny chodzi
          do Koscioła,??!! no włąśnie , nie chodzi tu nawet o samo chodzenia a możliwość
          korzystania z sakramentów. No ale i to potrafią niektórzy przeskoczyć, bo ilu
          mężów bijących żony dzielnie zasiada w pierwszych łatach itd. Ale tak naprawde
          nie chodzi o to, jak ja wypadam na tle ogółu-w końcu to nie konkurs piękności-
          ale o to na ile są moje relcje z Bogiem w porządku.

          Co do zapraszania księdza po kolezie wahałąm sie 2 lata, na 3 nie wytrzymałam
          (po rozmowie ze znjomymy księdzem) zdecydowaliśmy się. Było dosyść oschle i
          głównie ksiądz rozmawiał z M., ale wiem że to i tak całkiem dużo.

          Rekolekcje dla małżeństw niesakramentalnych, są podobnie jak inne rekolekcje,
          dla ogółu, może coś trafić do nas ale niekoniecznie(w końcu dużo zalezy od
          prowadzącego). Ale przecież są spotkania częściej w diecezjach bo sa
          duszpasterze dla takich osób . Chyba są raz w miesiącu lub rzadziej.
          • cz.wrona Re: wielkanoc....spowiedź...święta... 30.03.05, 14:14
            Cymbeline- jak będziecie mieli dzidziusia to ksiądz nie ma prawa odmówić Wam
            Chrztu.
            • cymbeline Re: wielkanoc....spowiedź...święta... 30.03.05, 20:54
              Cz.wronka,mam nadzieję,ze tak właśnie będzie,ze udzielą chrztu mojej niczemu
              niewinnej dzidzi,tylko stesuje mnie sama myśl,ze trzeba będzie iść do parafii i
              opowedzieć całą historie i tłumaczyć się dlaczego jesteśmy "tylko" cywilnym
              małżeństwem.A ja naprawdę jestem wierząca i chciałabym wychować dziecko właśnie
              w mojej wierze.
              Pozdrawiaskismile
              • m-m-m Re: wielkanoc....spowiedź...święta... 05.04.05, 11:34
                Ksiądz ma obowiązek ochrzcic dziecko, nieważne z jakiego związku ono pochodzi.
                I absolutnie nie musisz tłumaczyć się, co łączy Cię z M. Przyszłaś w sprawie
                chrztu, a nie swego związku.
          • cymbeline Re: wielkanoc....spowiedź...święta... 30.03.05, 21:05
            Wiesz Gosza26,zastanawiałam się,co masz na myśli pisząc
            "...na ile są moje relacje z Bogiem w porządku.."?
            Zaczełam się zastanawiać,jakie są moje relacje z Bogiem.Hmmm,no cóż,wydaje mi
            sie że nie są złe,przynajmniej sie staram,ale nie wiem co On (Bóg) mysli o
            swoich relacjach ze mną.Z wyjątkiem tego,ze zaprzestałam regularnego
            uczestnictwa we mszy świętej niedzielnej i z wiadomych wzgledów nie moge
            przystąpić do sakramentów, staram sie żyć tak,aby nikomu krzywdy nie
            robić,staram sie żyć zgodnie z pozostałymi naukami Boga,ale czy to
            wystarczy...??? Czy Bóg może mi kiedyś nie wybaczyć tego "jednego" grzechu
            widzac,że staram się być dobrym człowiekiem..???
            Czy ta "skaza" mojego małżeństwa niesakramentalnego może przekreślić mnie o
            obliczu Boga...???

            Ja jednak w chwilach zwątpienia trzymam się kurczowo myśli,ze tak na prawdę nie
            znane są nam wyroki Boga,nie znamy jego zamiarów jakie ma względem nas, a sam On
            jest Wszechmocny,miłościwy, litościwy i sprawiedliwy.

            Pozdrawiam gorącosmile

            P.S. Ufff...ale się rozpisałam,chyba musiałam to z siebie wyrzucić...
        • cymbeline Re: wielkanoc....spowiedź...święta... 30.03.05, 20:50
          Wiesz Mamaadama5,ja w tym roku zastanawiałam się czy nie isć na takie
          rekolekcje, były organizowane w Wielki Tydzień w mojej parafii,pewnie bym nawet
          o tym nie wiedziała,gdyby nie moja mama, która przyszła któregoś dnia z koscioła
          i mi to zakomunikowała.Miałam zamiar się wybrać,ale jakoś nie mogłam sie
          zebrać.Z tego co piszesz o takich rekolekcjach,to chyba faktycznie nie mam czego
          załować.
          Mnie również uwiera nie tylko brak możliwości przyjęcia komunii,czuję sie czasem
          po prostu gorsza,chociaż wiek kompleksów juz dawno mam za sobą,ale jakoś pomimo
          tego,że bardzo kocham mojego męża i nie żałuję,ze jestem jego żoną,to jednak
          miewam takie dni,kiedy bardzo mi smutno,mam muchy w nosie,wszystko mnie drażni....
          Walczyłam mocno z otoczeniem i stereotypami,kiedy wszyscy dowiedzieli się,ze
          wybrałam sobie rozwodnika i to jeszcze z dzieckiem,ale jestem silna i uparta
          postawiłam na swoim,choć wiele łez wylałam i nerwów straciłam.Teraz ogolnie jest
          ok z otoczeniem,tylko mi czasem smutno na serduszku...czegoś mi brak...

          Jeśli znajdziesz takiego przewodnika,o ktorym piszesz,daj znać,też jestem z
          Krakowa,ale zupelnie nie wiem,gdzie szukać tego przewodnika duchowego.

          I też miewam różne myśli,wątpliwości,i nie mam z kim o nich porozmawiać, bo w
          najbliższym otoczeniu nie znam takiego "przypadku" jak mój,a rozmowa z osobami,
          które nie są w takiej sytuacji,to jak ze ślepym o kolorach...nie ma sensu.

          Jak łapie doła,idę sobie do Mariackiego,siadam w ławeczce,modle się bardzo
          mocno, zapalę świeczkę za duszę mojego ojca i tesciowej,której nie poznałam,
          wyżale się Bogu na cały świat,wypłaczę i wychodzę z kościoła z taką nadzieją w
          sercu,ze przecież Bóg zna mnie bardzo dobrze,wie jaka jestem,jakie życie
          prowadzę i nie da mi zrobić krzywdy...

          Pozdrawiam Cię serdecznie i gdybyś kiedyś miała ochotę pogadać to ja bardzo
          chetnie,czy na priv czy w realusmile
          • cymbeline Re: wielkanoc....spowiedź...święta... 30.03.05, 20:51
            Przepraszam,miało być Mamaadama4smile
            • gosza26 Re: cymbeline 01.04.05, 10:26
              odbierz pocztęsmile
              • cymbeline Re: cymbeline 01.04.05, 23:01
                Dzięki Gosza,ja też do Ciebie skrobnęłamsmile
                • milcha1 Re: olvii 26.04.05, 20:37
                  Przy drugim małżeństwie nie jest konieczna zgoda biskupa lecz rozmowa z
                  pastorem. Chodzi o uświadomienie sobie konsekwencji ponownego wstąpienia w
                  związek małżeński oraz uniknięcia popełnienia kolejnych błędów.
                  • milcha1 Re: olvii 26.04.05, 20:39
                    Małżeństwo w kościele ewangelicko-augsburskim ( luteranie) nie jest sakramentem
                    lecz przyrzeczeniem przed Bogiem.
                    Sakramenty są dwa chrzest i komunia.
                    • olvi Re: olvii 26.04.05, 21:00
                      Pastor nam powiedzial, ze slub to slub (tj. 1-szy mojego meza), niewazne czy
                      cywilny czy nie - zawierany z zamiarem pozostania w zw. malzenskim. I dlatego
                      tak czy inaczej ponowny slub nie byl "z automatu". Praktycznie wygladalo to
                      tak, ze a) mielismy dluzsza rozmowe z pastorem i b) standardowe dokumenty do
                      slubu + tlumaczenie orzeczenia rozwodowego mojego M zostalo przeslane do
                      biskupa. O czym pastor i biskup rozmawiali, nie mam pojecia.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja