może macie jakis pomysl?

11.04.05, 23:35
...jak zwykle wyskakuję z czyms drobnym...ale już znając swoja naturę- nie
chce- by takie problemiki się kumulowały...moze Wy kochane cos wymyślicie....
to już do rzeczy....
często sie zdarza...że Pat- gdy bywa u Mamy...to zostawia tam u Niej swoje
rzeczy....
najczęsciej torby...mniejsze i większe....a to buty ( mam na myśli kupowane -
by u nas mial w co się ubraćsmile
...i bywa tak..że niby sie kupiło w miesiacu kilka par bucików....a jak do
wyjścia...to w domu sa zniszczone...albo już zbyt małe...
ostatnio tak w króciutkim czasie wyniósł trzy bluzy....
Została jeszcze tylko chyba jedna- z takich- w których slicznie sie
prezentuje....
głupio go strofowac- masz przyniesć..- bo pewnie Mama nie oddała od razu- bo
musiała wyprac...
ale nam sie nie zdarza- by rzeczy te , które kupuje mu Mama były tu
przetrzymywane- no jesli już...to tylko były wyprane, wyprasowane..i oddane...
zawsze pilnuje- by oddawac..np ręcznik z basenu itp...
Nie wiem- w jaki sposób dokonala Mama Pata cudu- że o "jej" rzeczach tak
pamieta by je zabrać od nas (np porwane na kolanach spodnie na narty...jest
zbyt cieplo- by je założyl...no i dziury...i prawie z nich wyróslsmile...a
pakowal do reklamówki- ze az milo....
Kiedys, gdy Aniol prosil- by cos tam wrócilo...to minąl już rok...i nic- mimo
wielokrotnego proszeniasmile
Mama Pata...i Jej rodzina kupuja dziecku ubrania...bardzo ładne....nie
rozumiem tego chomikowaniasad
rozpisałam się....w srode będzie jechal do Mamy...i nie wypada powiedziec-
założ to- w czym przyjechałeś- bo....bo to jest już zbyt małe...i mysle..że
znowu kolejna bluza zostanie zmagazynowana...a my pojedziemy cos kupićsmile
Ech.....
( dziecko pewnei samo głupieje- co ma w którym domu...
Moze macie jakis pomysł.....?smile

Pozdrawiamsmile
    • bei buuuu śpicie.......to miłych snów..... 12.04.05, 01:12
      • wipsania Re: buuuu śpicie.......to miłych snów..... 12.04.05, 01:37
        Bei - to Ty śpij, ale już. Jutro znowu będziesz sprzątała, prała, zmywała,
        odkurzała, denerwowała się losem ubranek, w których Młody ślicznie się
        prezentuje. Aha - i jeszcze zwalczała krety smile
        Nie wiem, co Ci poradzić. Jeśli nie ma współpracy, to możesz sobie przypominać
        i mówić jak do ściany - znam to nastawienie, że lepiej niż wyrośnie z rzeczy
        niż u was w nich chodzi.
        Ja chyba bym kupowała wcale nie śliczne - wręcz przeciwnie. Byle były czyste i
        rozmiar w miarę odpowiedni. I przede wszystkim tanie.
        Przepraszam, ale nie pamiętam w jakim wieku jest Pat. Być może coś mi się
        nałożyło z Twoim starszym synkiem, bo wydawało mie się, że jakieś 12 lat.
        Jeśli zwraca uwagę na swój ubiór (tego nie założę... tamto jest obciachowe...)
        to wytłumacz, że musi sam pilnować, bo pieniądze na grządce nie rosną. Jeśli
        zaś to olewa - tym lepiej, olewaj i Ty.
        A teraz spatki!
        • bei :) 12.04.05, 08:34
          smile)))))))))))))))
      • poxywka Re: buuuu śpicie.......to miłych snów..... 12.04.05, 09:10
        a ja Bei bym namowila Aniola aby z exia pogadal; niech pomoze dziecku przy
        pakowaniu, bo widac P nie panuje do konca nad przeprowadzkami i mu sie nie
        dziwie; co prawda chlopak juz nie jest maly, ale wiesz znam takich 2, 3 razy
        starszych od Twojego P i tez zawsze cos gdzies zostawia; nie kupowalabym
        nastepnej bluzy, bo to zadne wyjscie;
        pozdrawiam
        poxywka
    • babe007 Re: może macie jakis pomysl? 12.04.05, 12:18
      Przypomnij mi Bei, proszę, czy Pat mieszka u Was i odwiedza mamę, czy odwrotnie?

      Pozdrawiam

      Z.
      • kasia-j Re: może macie jakis pomysl? 12.04.05, 13:11
        Hmm ja nie bardzo wyobrażam sobie sytuację, że te ciuchy, które my kupujemy to
        nosi tylko u nas, a te od Mamy tylko u Mamy. Ale jeśli już macie taki układ, to
        może po prostu: przyjeżdża w ciuchach od Mamy (chyba, że Ojciec przed wyjazdem
        z tamtego domu ubiera Go w swoje ciuchy?), ale po przyjeździe zostaje przebrany
        w Wasze ciuchy, a przed wyjazdem znów zakładasz ciuchy, które kupiła Mama i
        już.
        • alka44 Re: może macie jakis pomysl? 12.04.05, 15:34
          A w międzyczasie wyrosnie i zostanie prawie nowe. Moze na następne dziecko?
        • lideczka_27 Re: może macie jakis pomysl? 12.04.05, 20:15
          Z tego co zrozumiałam, nie chodzi o to, żeby ubrania Pata zostawały u ojca (te
          od ojca), a u matki te od matki, tylko żeby Bei z mężem kupując tyle nowych
          ubrań, mieli w co dziecko ubrać i tyle. Kupują ubrania, buty, a potem to leży u
          mamy w domu (po jakiego grzyba?), a u nich chodzi w starych łachach albo za
          małych itd. Biorąc pod uwagę fakt, że chłopiec bardzo dużo przebywa z ojcem -
          chyba z połowę czasu - tyle samo co z mamą albo i więcej, wydaje mi się, że
          najrozsądniejszym wyjściem jest to, by się chłopak zmobilizował (z pomocą mamy,
          bo sam to może nie mieć do tego głowy) i by wykorzystywał te ubrania zawsze -
          tzn. po prostu miał je tam, gdzie akurat przebywa. Faktycznie - dzieciaki
          szybko rosną, ubrania przeleżą w jednym lub drugim domu, chłopak ich nie ponosi
          i już będą małe. Bei, niech mąż pogada z eksią, by pomogła się chłopakowi
          pakować jeśli on sam ma z tym problemy. Kupowanie nowej bluzy, gdy ma tyle
          nowych? I co to zmieni? - znowu będzie „na raz”? Waszego problemu to nie
          rozwiąże…

          Powiem Ci jak było i jak jest u nas. Na początku wszystkie ubrania wędrowały od
          razu do eksi. Kupowaliśmy, M. dawał jej, by mała nosiła. A potem po prostu
          dzwonił parę dni wcześniej niż mała miała przyjść i prosił o takie a takie
          ubrania (dostosowane do przewidywanej pogody, planów - np. wycieczka do lasu
          itd.). Ponieważ eksia olewała te prośby i wiele razy się zdarzyło, że mała
          przynosiła do nas w reklamówce ubrania po prostu brudne "bo jeszcze może
          donosić", a szliśmy do babci na uroczysty obiad i mała miała obiecane, że
          pójdzie w nowej sukience, która została u matki, mąż zdecydował, że eksia nie
          ma absolutnie niczego dawać, my kupowaliśmy ubrania, które były już tylko w
          domu - niestety inaczej się nie udało, ja od tej pory panowałam nad sytuacją,
          miałam ciuchy dla małej na każdą okazję, dzieciak chodził czysty i tyle. A
          teraz jest zupełnie inaczej - następuje swobodny przepływ ubrań wink (to, co Ci
          proponuję wink Małą wypuszczam z domu w jednym zestawie, drugi bierze na zmianę –
          jeśli to jest wyjście na jeden dzień – od rana do wieczora. Większą torbę
          bierze, gdy idzie na kilka dni, jedzie gdzieś, idzie na podwórko poszaleć itd -
          to wszystko tyczy się wizyt u babci. Tam albo to wykorzysta, albo nie, różnie
          bywa. Czasem babcia odniesie, czasem odda brudne bo proszę, by nie prała, gdyż
          akurat zbieram "jasne" wink albo "czerwone" wink, innym razem mała w tym od nich
          wróci, innym razem ubranie wraca do domu uprane i wyprasowane – no różnie.
          Zawsze pytam czy babcia potrzebuje jakieś szczególne ubranie (np. odświętne,
          działkowe itd.), albo w ogóle coś, w czym wnuczkę lubi - no, zwyczajnie się
          dogadujemy, żadne ubranie nie leży - babcia małej też ciuchy kupuje i ona w tym
          chodzi u nas, ale i do babci zabiera, czasem tam zostawia itd. Efekt tego taki,
          że nic nie leży bez pożytku, dodam, że niebagatelny udział w pakowaniu ma sama
          zainteresowana – taki wiek, że już byle czego nie ubierze smile
          Jeśli naprawdę napotkacie na takie trudności, że te ubrania nie będą miały
          szansy krążyć, to po prostu warto zostawić u siebie jakiś zestaw, który
          absolutnie nie pójdzie do domu mamy - znam te sytuacje, gdy trzeba gdzieś
          wyjść, do ludzi, nawet na głupi spacer, a tu dzieciak wygląda jakby z wojny
          wrócił. A jeszcze jak się ciuchy kupuje i nic z tego nie ma, to naprawdę
          wkurza, wiem o tym...
          Podobne zdanie mam jeśli chodzi o zabawki.

          pozdrówki
          lidka
      • bei Re: może macie jakis pomysl? 12.04.05, 20:56
        mieszka u nas...i u Mamysmile,,teoretycznie czas pól na pól.....
    • bei Re: może macie jakis pomysl? 12.04.05, 22:46
      och...właśnie...tu nie chodzi o ciuszki Twoje moje...tylko o to...by Pat jak
      cos zostawia- to w zamian niech ma na sobie "coś"...co jest jeszcze rozmiarowo
      dobre.....teoretycznie czas jest dzielony pol na pól....a praktycznie jest
      więcej z nami...jednak wypady do Mamy są częste...zauwazyłam- że mama Pata
      potrafiła upomniec sie o cos- co Ona mu kupiła....wiec od razu zakorzeniłam
      zwyczaj, że jesli to dla Niej jest takie ważne...to staram sie pilnować- by
      ciuszki, które mu kupiła- były u Niej...ta Pani ma b. dobry gust...potrafi też
      doskonale wybrac taka garderobę- w której P czuje sie dobrze...ja lubię go
      wystroic- tak by i jej było miło- że dbam o niego...byłoby całkiem miło- gdyby
      jednak troche rzeczy zostawało u nas..
      Boje sie..że jak A zwróci uwage...to mama Pata sie obrazi...albo ...bedzie Jej
      przykro...
      kurcze- jest mi głupio, ze piszę na nia...w końcu to mama Pata którego
      kocham....
      jejku...widzicie..i jeszcze mam poczucie winy
      • m-m-m Re: może macie jakis pomysl? 13.04.05, 10:21
        ja lubię go
        wystroic- tak by i jej było miło- że dbam o niego...


        A ona to docenia? Czy to tylko takie domniemanie Twoje, że dla niej jest to
        jakieś wyróżnienie jej syna, czy też traktuje to jako ...obowiązek macochy
        wobec pasierba? Od dbania o dzieci są rodzice.
        Bei, nie chcę się mieszać, ale potem możesz mieć sytuację jaką ja miałam z
        pasierbem: gdy nastałam, świat kręcił sie wokół pasierba, wszyscy o
        niego "dbali" : babcia, ojciec, kuzynki...rezultat: kompletna niesamodzielność
        pasierba i wymagania, że wszystko mu się należy bez względu na to jaki jest,
        dopiero wtedy zaczęło się "prostowanie" i ...wierz mi reperkusje tego są do
        dzisiaj.
        • bei m- m- m-:) 13.04.05, 10:50
          ....och...masz rację....u nas jest specyficzny dom..każde z nas- to
          egocentryksmile- w różny sposób z tym egocentryzmem szalejącysmile
          Pat ma juz taki charakter- że nie lubi nic sam..jak sie bawi..jak odrabia
          lekcje...zawsze musi mu ktos towarzyszyc......ja nie uwarzam tej cechy za wade-
          po prostu jest towarzyski...
          niektóre jednak jego postępowanie świadczyło o egoiźmie....i powolutku jest z
          niego wyciaganysmile
          Co do Mamay Pata...to myslę, że docenia...jego Mama nie boi sie go powierzac na
          tak długi czas...jak Pat jest chory- zawsze jest u nas- bo ma opieke...
          Będę Was często prosic o rady...bo boje się błędów..ja mam skłonnosci do
          przesady...jestem panikarą... i ciągle boję się- ze moze być mu źle ( dla
          dziecka rozwód jest strasznym przeżyciem)....co do niesamodzielnosci....
          .....to juz niwa Anioła...on powolutku zaczął go usamodzielniać - z moja
          pomocą...np lekcje- ma odrobic na brudno i przyniesć do spradzenia- bo było
          tak, że dziecko BARDZO zdolne..a z lenistwa pytało co sekundę o cos...smile
          ech...dłuuuga droga przed nami- jak przed każdym rodzicemsmile

          Pozdrawiamsmile
          • konkubinka Re: m- m- m-:) 13.04.05, 11:16
            a ja nie rozumiem Twoich obiekcji.
            Mam bardzo podobna sytuacje i powiem ci ze poprostu upominam sie u ojca dziecka
            mojego o rzeczy.Jezeli nie chcesz tego stosowac nalezy poprostu zostawiac cos
            na zmiane z tego w czym przyszedl.
            Kupowanie kilku par butow czy tez nawet bluz miesiecznie wydaje mi sie absurdem.

            Nie wiem czemu ale skolei moja pasierbica ma zwyczaj ze jak przychodzi do nas
            nosi to co ma u nas a przed wyjsciem do mamy przebiera sie w rzeczy od mamy ,
            nikt na nia tak nie wplywa , no chyba ze mama poprostu nie chce patrzec na
            rzeczy od nas .Ja w kazdym razie nie widze zeby to byl dla niej problem.

            Jesli chodzi o moje dziecko swego czasu ubieralam go w co lepsze zreczy do
            ojca.Ale zauwazylam tendencje chomikowania ich przez matke eksa.Teraz wysylam
            go w tych najgorszych i zauwazylam ze ma u nich na zmieane coraz wiecej.Jak cos
            z lepszych rzeczy mi wsiaknie pytam delikatie czy to jest u nich czy moze ja
            gdzies posialam i zazwyczaj znajduje sie u nich.
            pozdr
          • m-m-m Re:bei 13.04.05, 11:40
            Pat ma juz taki charakter- że nie lubi nic sam..jak sie bawi..jak odrabia
            lekcje...zawsze musi mu ktos towarzyszyc......ja nie uwarzam tej cechy za wade-
            po prostu jest towarzyski...



            No chyba, że to Wam nie przeszkadza. Ale np. u mojego pasierba było to tak, że
            pod maską towarzyskości ukryte były inne negatywne cechy jak np. zwyczajne
            lenistwo (nie chcuiało mu się samemu organizować sobie zabaw - M. czuł się
            odpowiedzialny za tę organizację), miał problemy z koncentracją więc stąd
            poszukiwał towarzystwa, aby zawsze zwalić na M., że lekcji ie odrobił, bo M.
            był w pokoju (nie to nie absurd, tak było).
            Przez to, że M. dotrzymywał mu nieustannie towarzystwa stworzyli oni
            symbiotyczny związek, gdzie pasierb był jako młodszy brat, a nie syn, razem
            oglądali filmy nie dla jego wieku, pasierb uczestniczył we wszystkich dorosłych
            spotkaniach M. z innymi dorosłuymi facetami. Był taki stary malutki: miał
            przywileje dorosłego (no, może poza samodzielnym poruszaniem się po ulicy bez
            opieki), należała mu się totalna obsługa ze strony rodziny łącznie z
            organizowaniem mu wszelkich rozrywek "bo się nudził" itp., itd.
            Naprawdę nie wyobrażam sobie co było, gdybym ja nie nastała i nie ustawiła tego
            w innym kierunku. Dzisiejsze problemy z pasierbem to byłby pryszcz na przeciwko
            problemów, które by narosły w tamtym czasie.
          • bei yyy ortograf- uwaŻam...nie wiem, jak to sie stało: 13.04.05, 15:53
Pełna wersja