Ex, eksia i dzieci

22.04.05, 11:11
Musze się wyżalić – zamiast cieszyć sie z narodzin Groszka, które miejmy
nadzieje nastąpią juz lada dzień znowu same problemy z naszymi starszymi
dziećmi – czy raczej z ich rodzicami, bo nasze dzieci sa tak kochane I
bezproblemowe, ze wszystkim bym takich życzyła. Wczoraj mój partner spotkał
się z córka i dowiedział się, ze podczas jakiejś kontrowersji rodzinnej nowy
mąż eksi zapytał Małą „czy chce dostać po ryju”. A eksia poprawiła informując
dziecko, ze „ma gowno zamiast mózgu”. Strasznie się tym oboje
zdenerwowaliśmy, a mnie najbardziej jeszcze wkurza moja kompletna w tej
sprawie bezsilność. Mój facet pojdzie dziś do tego osobnika przeprowadzić
poważną rozmowę, a ja właściwie oprócz wspierania go nie mogę zrobić nic,
choć strasznie mnie boli, ze doszło do takiej sytuacji i boje się, żeby w
ramach nakręcania się agresji Małą nie padła w rezultacie ofiara fizycznej
przemocy…

Najgorsza jest ta bezsilność…

Z drugiej strony tez nie lepiej – moj synek nie był u swojego ojca od
grudnia, ex raz wpadł do niego do nas do domu na godzinkę. Bąbelek zdawał w
tym roku test po podstawówce, idzie do gimnazjum i zero zainteresowania ze
strony ojca, nawet nie dzwoni żeby zapytać, co i jak, nie złożył dziecku
życzeń świątecznych, nic… W styczniu exowi urodziła się córeczka, ale nie
myślcie ze jest pochłonięty opieka nad niemowlęciem – wiem od byłej
teściowej, ze unika kontaktu z kolejnym dzieckiem jak może, cały czas
spędzając w pracy. Najgorsze jest to, ze ex wie, ze byłam przez dłuższy czas
chora i musiałam leżeć plackiem, ze jestem w ciąży, a mimo to nie przyszło mu
do głowy, ze on tez ma jakieś obowiązki wobec syna – załatwianie wszystkich
spraw związanych z gimnazjum, wakacjami Bąbelka itp. znowu jak wszystko
spadło na mnie…
Nie wiem, co zrobić. Nie chce dzwonnic do exa i domagać się kontaktu z
dzieckiem, bo już się nauczyłam, ze takie starania sa nieskuteczne. Nie chce
się po za tym narażać w 38 tygodniu ciąży na stresy i kłótnie. Ale z 2
strony – zostawić to tak, jakby wszystko było OK.? a przecież nie jest. I tak
mi szkoda mojego biednego Bąbelka, chociaż on mówi ze nie tęskni do taty i ze
wszystko OK., ale jestem pewna, ze jest mu przykro…

Napiszcie proszę jak mam się w tym wszystkim odnaleźć…
    • bei Re: Ex, eksia i dzieci 22.04.05, 12:49
      och...Kiciu...masz ciężko...
      Moj eks...nie interesował sie chlopcami..( tzn - odwiedzał ich....i spędzał z
      nimi weekendy- ale nie interesowal sie na tyle- by nawet zapytać o edukację
      dzieci...o problemy zdrowotne, o cokolwiek ze sfery przyziemnejsmile
      ..więc teraz doskonale sobie wyobrażam swoja sytuacje....
      a jaki jest Twój partner,,,( tata Groszka?)...może on w tym czasie- tak trudnym
      pomoże załatwic rormalnosci ze szkolą itp.......wiem- chlopczyk ma tatę- ale ...
      9 u mnie tak jest , że Anioł przejał obowiazki taty syna- i jest po ojcowsku z
      niego dumnysmile
      Na siłe nic nie wskurasz.....ja niekiedy piszę list do eks...grzecznie go
      informuje, o ocenach..o zdrowiu...o tym , że urósl-np buty z rozmiaru 44
      zmienil na 46)...mądry człowiek zorientowałby sie, że jak urósl- to moze
      chociaż na te buty by dał...ale nie...smileon tylko będzie sie chwalil, ze syn juz
      taki dużysmile
      a co do małej.....
      doprawdy...ręce opadają....
      trudno wytłumaczyć dziewczynce- ze ma zamknać sie pod takim deszczem
      okresleń...trudno wytłumaczyć zachowanie tak dziwne doroslych osób....no i nie
      sposób wyizolować ja przed taka ordynarnością....
      jak dobrze, że Twój dom jest inny.....
      tylko tak szkoda dziecka....

      i Ciebie...

      Twój dom jest cichą przystanią dla dzieci.......w cieple tego domu będa
      dorastac otoczeni dobrym przykładem...i miłością....kiedyś ocenia swoich
      rodziców....i to będzie nagrodą, za Twoje chmury dzisiaj.....
      uśmiechnij sie..
      38 tc...to tak blisko święto Groszka...Wasze swięto..Wasza wazna
      wiosna..przybędzie kochane słoneczko...jedno więcej...i promyki szczescia
      będzie produkowaćsmile

      Pozdrawiam
      • kicia031 Re: Ex, eksia i dzieci 22.04.05, 15:22
        Bei, dzieki.
        To nie jest tak, ze moj partner mi nie pomaga, wręcz przeciwnie, zawsze mogę na
        niego liczyć… tylko ze on ma taka prace, ze dużo wyjeżdża, często sa takie
        tygodnie, ze jest w domu tylko w weekend, albo w tygodniu wraca wieczorem i
        następnego dnia znowu gdzieś jedzie. Teraz zresztą jest jeszcze gorzej, bo
        stara się zrobić jak najwięcej przed narodzeniem Groszka, żeby potem być z nami
        dłużej jak Groszek się urodzi. Nie tu tkwi problem – tylko ze mnie przytłacza
        odpowiedzialność za Bąbelka, za podjecie zlej decyzji, w porównaniu z tym, samo
        wdrażanie tych decyzji to małe piwo…a do podejmowania decyzji właśnie Tata
        Groszka nie chce się za bardzo wtrącać, bo uważa, ze nie powinien.
        I widzę, ze j czasami gryzie go ironia tego, ze on musi zajmować się moim
        dzieckiem, podczas gdy jego córka jest zaniedbywana przez matkę – a teraz
        jeszcze przez ojczyma, a on nic nie może na to poradzić.

        To wszystko sa raczej problemy w sferze naszych uczuć niż praktycznej
        organizacji – w końcu radzimy sobie, dzieci mają co jeść, w co się ubrać,
        chodzą do szkoły. Tylko dlaczego to wszystko musi być okupione ciągłymi
        problemami – nie z dziećmi, tylko z ich rodzicami?!?!?

        • bei Re: Ex, eksia i dzieci 22.04.05, 16:51
          masz racje...najgorsze są problemy z rodzicami dzieci....
          skoro Twój partner - fizycznie nie jest możliwe- by mógl wyręczac tatę Bąbelka-
          to...jedyne- co pozostaje ( w Twoim ciazowym- a później okołoGroszkowym czasie-
          to porozmaiać z tatą Bąbelka.....niechaj chociaz w tym trudnym czasie zdejmie z
          Ciebie ojcowanie....niechaj w końcu zauważy- ze Twoje- to macierzyństwo...a do
          niego "tacierzyństwo" należy...niech sie zacznie wywiazywać z obowiązkow
          przynależnych jego roli...........
          moze jednak byc tak....że tan duży dzieciak nigdy do roli ojca nie dorośnie....
          jestes silną...i dobrą...więc jak zwykle poradzisz sobie....tylko nie wiem-
          jaka ceną to radzenie sobie okupisz....stres...nerwica...i nadwątlone
          sily....umieranie ze zmęczenia.....nie-spanie po nocach... wiem- co piszę.....i
          o czym....życze Ci- oby to ominęło Ciebie...
    • m-m-m Re: Ex, eksia i dzieci 22.04.05, 19:09
      Moim zdaniem Twój M. powinien rozmawiac o tym z matką ich córki, choć słowa
      padły ze strony jej faceta.
      Skoro ona nie broni dziecka sama, jako jego matka to niech twój M. nie
      oczekuje, że obcy facet przejmie się jego - tatusia dziewczynki - uwagami.
      Dziecko jest pod opieką matki. Tylko sąd po spełnieniu wielu warunków przez
      drugą stronę przyznać może opiekę ojcu (czyli Wam).
      Tamtemu facetowi nie zależy na dziecku, i aby mu zaczęło zależeć powinna o to
      zabiegać matka dziewczynki, a ona tego nie robi i jeszcze dokłada od siebie.
      Tamten facet pewnie nie bedzie oponował, jeśli sprawa o zmianę miejsca pobytu
      dziecka będzie sie toczyła.
      To do matki sprawującej opiekę bezpośrednią należy obowiązek dbania o dziecko i
      o relacje jego z nowym partnerem. Dopóki ex na to będzie przyzwalała, swoje
      gadki do jej partnera Twój M. sobie może (nie wyrażę sie dosadniej).
      Co Twojego własnego syna: to już duży chłopak i o buty może poprosić tatę sam
      (jeśli oczywiście tato utrzymuje z nim kontakt). Jeśli nie utrzymuje to
      niestety nic nie zdziałasz, a Twoją ciążę z innym facetem to on ma mniej więcej
      tam gdzie Ojczym Córki uwagi Twojego M. na temat tekstów wobec niej.
      Wniosek: niestety ze swoim synem i opieką nad nim zostajesz sama (tudzież z
      owymi koniecznymi do kupienia butami); z pasierbicą : Twój M. może zbierać
      takie "kwiatki" i ewentualnie starać się o przejęcie opieki nad nią (co
      oczywiście będzie trudne).
      • kicia031 Re: Ex, eksia i dzieci 22.04.05, 21:36
        m-m-m, uwielbiam cie wink)
        nigdy nie wychodzisz z formy wink)
        Mysle ze jednak lepiej bedzie, gdy panowie sobie po mesku porozmawiaja miedzy
        soba.
        Problem z butami ma Bei, ja juz przestalam oczekiwac, ze ex znizy sie do
        zainteresowania, czy jego dziecko ma sie w co ubrac. Nie oczekuje tez, ze
        bedzie sie troszczyl o moja ciaze, oczekuje natomiast, ze zatroszczy sie, czy
        zaspokojania jego syna nie cierpi w zwiazku z nawet nie moja ciaza, tylko
        zwiazanymi z nia problemami zdrowotnymi. Ale to widac tez za wiele...
        szkoda
      • bei M*M*M*:) 22.04.05, 23:06
        ...ech...


        tak sie dobrze złożyło- że mogłam sie uniesć honorem- bo jakos potrafiłam
        koniec z końcem zwiazac...mój eks- gdyby był nagabywany o poniesienie
        finansowych konsekwencji tego- ze ma dwoch synów- od razu zerwałby z nimi
        kontakty....
        to moja wina, ze z takim człowiekiem sie związałam.....ale to dobry człowiek-
        tylko ma cechy- zwane wadami, których nie potrafiłam tolerowaćsmile
        Czy potrafisz sobie wyobrazic- że on nie wiedziłą w której klasie jest jego
        syn....nie chodzilo- o ab czy c...tylko nie wiedzial..czy w 3 ciej...czy w 4
        tej... nawet gdy chcial kupić prezent dziecku- to nie wiedział- co moze mu
        kupić..czym dzieci sie interesują...nie wiedzial- co moze sprawić przyjemnosć
        chłopcom...nie byloby to takie dziwne- ale przecież spotykal sie znimi po 2 dni
        w tygodniu...niekeidy przyjeżdżał na weekendy...jeśli Kicia ma podobną
        charakterologicznie postac- to wspólczuje...
        • bei : M*M*M*:) 22.04.05, 23:08
          ...jeśli Kicia ma podobną
          charakterologicznie postac- to wspólczuje... ( oczywiście miałam na myśli eksa
          Kici- a nie Kicię)
    • darcia73 Re: Ex, eksia i dzieci 23.04.05, 08:38
      dziewczyny jestem pod wrazeniem watku - mogłby się znaleźć na samodzielnej.
      Nie mialam pojęcia, ze machochy tez maja wrednych eksów smile))

      raczej na machocach mozna sie spodziewać pochwał i prawie ze litanii
      uwielbienczych dot. eksow, wspaniałych tatusiów itp. moze teraz bardziej nas
      zrozumiecie?
      • e_r_i_n Re: Ex, eksia i dzieci 23.04.05, 16:49
        A ja znalazłam w nim potwierdzenie tezy, ze samodzielne nie zawsze kieruja sie
        dobrem dziecka przy wyborze partnera zyciowego.

        Co do rozumienia, to mysle, ze nie jest ono zaleezne od tego, kim sie jest
        (macocha, samodzielna, panna), tylko od pogladow. I od tego tez zalezy poziom
        zrozumienia (samodzielnych na przyklad).
        • darcia73 Re: Ex, eksia i dzieci 23.04.05, 21:31
          e_r_i_n napisała:

          > A ja znalazłam w nim potwierdzenie tezy, ze samodzielne nie zawsze kieruja
          sie
          > dobrem dziecka przy wyborze partnera zyciowego.

          tutaj jest wersja macochy, więc osoby w danej sytuacji nieobiektywnej

          > Co do rozumienia, to mysle, ze nie jest ono zaleezne od tego, kim sie jest
          > (macocha, samodzielna, panna), tylko od pogladow. I od tego tez zalezy poziom
          > zrozumienia (samodzielnych na przyklad).

          Zrozumieć można niektóre sprawy tylko wtedy, gdy się zna coś z autopsji zgodnie
          z przysłowiem "syty nie zrozumie głodnego", doświadczenie życiowe mają
          przeogromny wpływ na nasze poglądy; czy jestes sobie w stanie wyobrazic co
          czuła zdradzona żona? chyba nie, bo inaczej nie brałabys się za zonatego chłopa
          • darcia73 Re: Ex, eksia i dzieci 23.04.05, 22:04
            aha, dodam tylko, ze tak naprawdę nikt nie może byc do konca obiektywny nie
            znając wersji obu stron. Na tym forum zazwyczaj nie ma takiej mozliwości. Ja
            nie jestem obiektywna. Kazda samodzielna matka (taka oczywiscie, ktora nie
            odbiła potem faceta innej kobiecie) ma u mnie kredyt zaufania a do kazdej
            macochy podchodzę z rezerwą. Takie jest moje doswiadczenie zyciowe, wyniesione
            chocby z tego forum. Poźniej w miare rozwoju sytuacji pogląd na jakąś kwestię
            moze ewoluować ale zasadniczo stoję murem za samodzielnymi, porzuconymi zonami
            a nie lubię katalizatorkow. A dlatego, ze wiem jak strasznie boli zdrada i
            porzucenie.
          • e_r_i_n Re: Ex, eksia i dzieci 23.04.05, 23:16
            darcia73 napisała:

            > tutaj jest wersja macochy, więc osoby w danej sytuacji nieobiektywnej

            Zawsze na tym forum (i na samodzielnej) mamy nieobiektywne wersje zdarzen.

            > Zrozumieć można niektóre sprawy tylko wtedy, gdy się zna coś z autopsji
            > zgodnie z przysłowiem "syty nie zrozumie głodnego", doświadczenie życiowe
            > mają przeogromny wpływ na nasze poglądy;

            Owszem, zgadzam sie.

            > czy jestes sobie w stanie wyobrazic co czuła zdradzona żona? chyba nie, bo
            > inaczej nie brałabys się za zonatego chłopa

            Wyobrazaz sobie moge, ale niekonieczne wyobrazenia sa takie, jak rzeczywistosc.
            Na szczescie nigdy nie musialam sobie wyobrazac takiej sytuacji, bo z mojej
            nieobiektywnej perspektywy nic zlego nie zrobilam.
            • bei Dorciu!jestem macochą- ale nie odbilam męża eksi! 24.04.05, 09:20
              Eksia sama sobie znalazła innego- jednego...drugiego....zakochała się w innym-
              ba- nawet rozbila inny zwiazek- ale taki niesformalizowany i bez dzieci (śmię
              tak twierdzic, bo wiem, ze była przyjaciolką dziewczyny a sypiala z jej facetem)
              ....byłam zdradzaną żoną....
              a mężczyzn zajetych- omijałam- nie dlatego- ze maz mnei zdradzil- i odczułam-
              jak to jest.....jakos zawsze facet, który mial już kobietę- był dla mnie
              trędowatysmile.....
              • darcia73 Re: Dorciu!jestem macochą- ale nie odbilam męża 24.04.05, 10:28
                bei smile))))))))
                • kicia031 Re: Dorciu!jestem macochą- ale nie odbilam męża 24.04.05, 12:46
                  No ode mnie na pewno nie doczekasz sie obrony jak ty to nazywasz,
                  katalizatorkow (na swoj prywatny uzytek mam zupelnie inna nazwe). Zbyt wiele
                  wycierpialam z powodu zdrad mojego 1 meza - a co gorsze, jeszcze bardziej
                  cierpial moj synek! zebym byla w stanie patrzec poblazliwie na zdradzajacych i
                  wspolzdradzajacych.
                  A co do mojego stosunku do eksi, to nie jest on negatywny, choc zrobila wiele
                  krzywdy mojemu mezczyznie, to on w koncu sobie z tym poradzil, mysle tez, ze w
                  pewnym sensie, dzieki nieudanemu zwiazkowi z eksia i kilku latavh samotnosci
                  ktore nastapily potem teraz potrafi w pelni docenic nasze wspolne szczescie.
                  Ale nie jestem w stanie zniesc sytuacji w ktorej matka ubliza dziecku i
                  pozwala, by jej nowy partner grozil Malej w sposob wulgarny! To ze jest eksia
                  (na wlasne zresztas zyczenie - to ona porzucila meza dla jednego z kolejnych
                  kochankow) nie oznacza, ze jest swieta, choc ze wzgledu na dobro Malej
                  chcialabym, zeby tak bylo! Gdyby wszystkie eksie byly automatycznie idealne, a
                  next beznadziejne, to wiele z nas musialoby automatycznie dostac rozdwojenia
                  jazni.
Pełna wersja