kicia031
22.04.05, 11:11
Musze się wyżalić – zamiast cieszyć sie z narodzin Groszka, które miejmy
nadzieje nastąpią juz lada dzień znowu same problemy z naszymi starszymi
dziećmi – czy raczej z ich rodzicami, bo nasze dzieci sa tak kochane I
bezproblemowe, ze wszystkim bym takich życzyła. Wczoraj mój partner spotkał
się z córka i dowiedział się, ze podczas jakiejś kontrowersji rodzinnej nowy
mąż eksi zapytał Małą „czy chce dostać po ryju”. A eksia poprawiła informując
dziecko, ze „ma gowno zamiast mózgu”. Strasznie się tym oboje
zdenerwowaliśmy, a mnie najbardziej jeszcze wkurza moja kompletna w tej
sprawie bezsilność. Mój facet pojdzie dziś do tego osobnika przeprowadzić
poważną rozmowę, a ja właściwie oprócz wspierania go nie mogę zrobić nic,
choć strasznie mnie boli, ze doszło do takiej sytuacji i boje się, żeby w
ramach nakręcania się agresji Małą nie padła w rezultacie ofiara fizycznej
przemocy…
Najgorsza jest ta bezsilność…
Z drugiej strony tez nie lepiej – moj synek nie był u swojego ojca od
grudnia, ex raz wpadł do niego do nas do domu na godzinkę. Bąbelek zdawał w
tym roku test po podstawówce, idzie do gimnazjum i zero zainteresowania ze
strony ojca, nawet nie dzwoni żeby zapytać, co i jak, nie złożył dziecku
życzeń świątecznych, nic… W styczniu exowi urodziła się córeczka, ale nie
myślcie ze jest pochłonięty opieka nad niemowlęciem – wiem od byłej
teściowej, ze unika kontaktu z kolejnym dzieckiem jak może, cały czas
spędzając w pracy. Najgorsze jest to, ze ex wie, ze byłam przez dłuższy czas
chora i musiałam leżeć plackiem, ze jestem w ciąży, a mimo to nie przyszło mu
do głowy, ze on tez ma jakieś obowiązki wobec syna – załatwianie wszystkich
spraw związanych z gimnazjum, wakacjami Bąbelka itp. znowu jak wszystko
spadło na mnie…
Nie wiem, co zrobić. Nie chce dzwonnic do exa i domagać się kontaktu z
dzieckiem, bo już się nauczyłam, ze takie starania sa nieskuteczne. Nie chce
się po za tym narażać w 38 tygodniu ciąży na stresy i kłótnie. Ale z 2
strony – zostawić to tak, jakby wszystko było OK.? a przecież nie jest. I tak
mi szkoda mojego biednego Bąbelka, chociaż on mówi ze nie tęskni do taty i ze
wszystko OK., ale jestem pewna, ze jest mu przykro…
Napiszcie proszę jak mam się w tym wszystkim odnaleźć…