jak zostać dobrą macochą?

05.05.05, 11:55
jaka powinna być "dobra macocha"? pytam poważnie. co powinno sie robić, czego
unikać i jak bronić swych praw żeby był wilk syty i owca cała. z tego co
przeczytałam tu na forum to widzę ze relacje pomiędzy tymi rodzinnymi
mieszankami są strasznie delikatne. dziewczyny powiedzcie czego już
nauczyłyście sie i co jest ważne w tych relacjach. chciałabym być świadoma
tego co może mnie czekać.
    • kicia031 Re: jak zostać dobrą macochą? 05.05.05, 12:14
      Na pewno bedzie ci latwiej, jak juz masz wlasne dzieci, ale jesli nie, to
      mozesz uzyc wyobrazni i po prostu zapytac sama siebie: Jak chcialabym, zeby
      moje wlasne dziecko bylo traktowane w takiej sytuacji - no i potem stosownie
      sie zachowywac. No i omowic to z partnerem - on moze tez miec jakis zyczenia
      odnosnie traktowania jego dzieci i dobrze by bylo je uwzglednic.
      Ale najwazniejsze jest chyba, ze lubic dziecko i nie widziec w nim rywala -
      wtedy wszystko sie ulozy.
      Powodzenia
      • grazia31 Re: jak zostać dobrą macochą? 05.05.05, 12:30
        to są moje obawy "na zapas" ale wole zapytać wcześniej niż wygłupić sie kiedyś
        przy okazji. znam jego dzieci wyłącznie z kaset video, ale za to od niemowlaka.
        mój synek ogląda je jak bajki na dobranoc. powiem wam szczerze, że dzieki temu
        polubiłam jego dzieci i mam wrazenie że znam je od zawsze. chociaż wtedy były
        małe a teraz mają naście lat i z pewnością byłabym dla nich "intruzem z piekła
        rodem" albo z "bajki rodem"... czasem mnie to przeraża ale czasem traktuję to
        jak wyzwanie. moze z czasem będę musiała złapać byka za rogi i stawić czoła
        młodzieży. na wszelki wypadek zakładam, ze wszystko będzie dobrze.
    • elf28 Re: jak zostać dobrą macochą? 05.05.05, 13:24
      Grazia, cieszę się że zadałaś to pytanie. Jestem w podobnej sytuacji.Właśnie
      wczoraj rozmawiałam ze swoim facetem na temat częstotliwości jego kontaktów z
      synem i mojego w tym udziału. Chcemy to tak poustawiać, żeby każde z nas czuło
      się w tym bezpiecznie. Ale tak czy inaczej jestem przerażona wizją widywania
      jego dziecka. Wydaje mi się, żę jak tylko relacje między nami w miarę się ułożą
      to będe mieć małego na głowie non stop. Podejrzenie stąd, że mężczyzna z którym
      jestem jest odpowiedzialny. Odchodzi od żony, ale nie od dziecka.
      Wiesz, mam takie uczucie, że spotkania z dzieckiem to trochę jak spotkania z
      Ex. Trudno mi nawet o tym pisać, bo zwyczajnie boję się tych kontaktów. A jak
      Ty czujesz się w tej (swojej) sytuacji?
      • grazia31 Re: jak zostać dobrą macochą? 05.05.05, 14:15
        niestety eksia dała szlaban dzieciom na widywanie ojca. jemu jest strasznie
        przykro z tego powodu. czasem dzwoni do nich, czasem któreś wpadnie do
        niego "po sól" i na tym wszystko sie kończy. jednak jest on świetnym i
        odpowiedzialnym ojcem i wiem że z czasem stosunki jego i dzieci zamienią się na
        lepsze. nie boje się tych kontaktów... raczej tłumaczę sobie to tak, ze on tez
        ma prawo ułożyć sobie życie, wybrał mnie, więc chyba wie że to wiąże sie z tym
        że ja też mam jakieś uczucia, prawo do głosu i że poprostu jestem obok. będzie
        musiał sobie jakos poradzić z tym wszystkim. tak zastanawiajac sie to on jest
        chyba w gorszej sytacji niż ja ze swymi obawami "co powiedzą jego dzieci".
        fakt, ze moim pobożnym zyczeniem jest aby moje stosunki z jego dziećmi były na
        zasadzie koleżeńskiej, oczywiście z pełnym szacunkiem pomiędzy obiema stronami,
        ale co bedzie, to zycie pokaże. poza tym ja tez mam swoje dziecko..., które
        bardzo go lubi, i o dziwo, sznuje bardziej niż swojego rodzonego ojca. ciekawe
        jak to wszystko bedzie dalej....
        • grazia31 Re: jak zostać dobrą macochą? 05.05.05, 14:18
          chciałabym tylko wiedzieć, od doświadczonych macoch, czego unikać i co jest
          ważne, zeby nie zepsuć czegoś zaraz na wstępie.
          • elf28 Re: jak zostać dobrą macochą? 05.05.05, 15:03
            nie wiem jak zostać dobrą macochą. Też często zadaję sobie to pytanie.
            Rozmawiałam ostatnio ze swoją znajomą, która jest już macochą. Jej obecny mąż
            ma 2 dzieciaków z poprzedniego małżeństwa a wspólnie mają dwójkę chłopaków.
            Spędziliśmy wspólnie święta Wielkanocne. Pytałam jak to jest, jak to wszystko
            sobie poukładać. Powiedziała mi jedną fajną rzecz a mianowicie, że trzeba być
            sobą, że absolutnie nie wolno się dziecku "podlizywać", że dziecko też musi
            zdawać sobie sprawę, że powinno się starać. Nawet bardziej dziecko niż Ty,
            macocha. Bycie sobą oznacza też traktowanie dziecka zgodnie z takimi samymi
            zasadami jak traktujesz swoje, to znaczy jak dziecko zacznie się niefajnie
            zachowywać to zwracasz mu uwagę, że to nieładnie i niegrzecznie. Tak samo jak
            zwróciłabyś uwagę swojemu.
    • m-m-m Re: jak zostać dobrą macochą? 05.05.05, 16:47
      Przede wszystkim nie zapominać, że to nie Twoje dziecko, nie masz praw
      rodzicielskich, ani żadnego prawa by je wychowywać. Co do zwracania dziecku
      uwagi: co wolno rodzicom to nie wolno ojczymowi/macosze. To zależy co dziecko
      zrobi, w jakim jest wieku itp.
      Nie zastepuj dziecku matki i podstwowa zasada: nie mów o niej źle, żeby nie
      wiem jak Tobie lub Twojemu M. zaszła ona "za skórę". Nie oznacza to, że masz
      dziecku we wszystkim przytakiwać, ono też musi sie troszkę o Twoją sympatię
      postarać. Nie kupuj dziecka prezentami i nie bądź jak koleżanka.
      No i przede wszystkim: goń M. do wychowywania - to jego obowiązek, a nie Twój.
      Chce być z dzieckiem - nie ma sprawy, ale nie a zasadzie, że dziecko ma
      umówioną wizytę u ojca, a tu zostaje sam na sam z macochą jako darmową
      opiekunką.
      Ufff...listę mogę mnożyć, przez 7 lat macochowania uzbierało się tego
      trochę smile))
      • elf28 Re: jak zostać dobrą macochą? 05.05.05, 16:52
        napisz więcej prosze. Dla początkującej macochy, każda rada i doświadczenie
        innej kobiety jest cenne.
      • balladynka Re: jak zostać dobrą macochą? 05.05.05, 17:30
        A co sądzicie o tym?
        Jestem bardzo ciekawa Waszych opinii bo szczerze mówiąc nie bardzo wiem jak mam
        postępować i nie jestem pewna czy to co zrobiłam jest ok.
        Mianowicie dwa tygodnie temu podczas wizyty dzieciakow (widujemy je kilka razy
        w tygodniu) maly był strasznie niegrzeczny. Zazwyczaj jest tak, że on bawi się
        z M a ja zajmuję małą (chyba z racji tego, że mamy więcej wspólnego i męskie
        towarzystwo nas średnio interesujesmile W każdym razie bawimy się z małą w balet w
        drugim pokoju (mała pląsa, ja robię za publiczność) podczas gdy chłopaki
        surfują po necie w poszukiwaniu zabawki, która ma być nagrodą za piątkę w
        szkole młodego. Nagle słyszę wrzask, wpadam do drugiego pokoju, tam sam M przy
        komputerze, młody w pokoju numer trzy siedzi naburmuszony i wyje. Powód?
        Aktualne braki w zaopatrzeniu sklepu w wybraną zabawkę. M tłumaczy, że jak nie
        ta to będzie inna, że już dzisiaj dostał zabawkę i nawet nie jest nią
        zainteresowany itd. Nagle mały rzuca tekst, że w takim razie to on idzie do
        domu, już natychmiast M ma go odwieźć. No to się ubieramy, mała wkłada buty,
        zbierają się do wyjścia. Ja w szoku ale buzię w ciup bo nie mam pojęcia co
        zrobić. Na to młody jednak zmienia zdanie, on zostaje. Mała zdejmuje buty,
        idziemy dalej pląsać, oni wracają do pokoju grać na komputerze. Po chwili mała
        pragnie grać z chłopakami w strzelanie do potworów. No więc zostaję sama, biorę
        książkę, zasiadam do czytania, nie minęło 15 minut, słyszę trzaśnięcie drzwiami
        takie, że nie powstydziłaby się go kochanka w skrajnej furiismile Pędzę znowu do
        pokoju co się dzieje, przerażona, że komuś coś się stało. Obrazek jaki zastaję
        to M siedzi smutny przy kompie, mała przy nim łupie w komputer zadowolona, że
        nadeszła jej kolej (do tej pory grzecznie czekała) a młody po walnięciu
        drzwiami znowu w drugim pokoju siedzi naburmuszony. No nie wytrzymałam i pytam
        się cicho M czemu nie reaguje? Na to on wstaje, idzie do młodego i zaczyna go
        przepraszać, tłumaczyć że go bardzo kocha, że mała też chce grać ale że on, M,
        bardzo chce z nim też grać itd itp i ani słowa o jego zachowaniu. Ja nie wiem
        czy to jest dobrze czy nie, nie jestem rodzicem, ale intuicja mi podpowiada, że
        nie i ja bym swojemu dziecku na takie traktowanie mnie nie pozwoliła.
        No i tu dochodzimy do sedna problemu bo tydzień później młody znowu okazał
        swoje niezadowolenie tacie (kanapka nie taka) w podobny sposób z tym, że tym
        razem raczył był wykorzystać w tym celu zrobiony przeze mnie obiad i zwalił był
        w złości pokrywkę z garnka na podłogę aż gruchnęło po czym wybył z kuchni. M
        stoi ze mną w kuchni i nic, pomimo wcześniejszych rozmów z nim, gdzie zwracałam
        mu uwagę, że tak chyba nie powinno być. Wiem, że większość z Was jest zdania,
        że nie do nas należy wychowywanie ale do cholery nie mam ochoty, żeby mnie ktoś
        tak traktował (albo mojego M) w naszym własnym domu. Ja nie rozumiem, skąd on
        się taki wziął? Przecież on ma niecałe 7 lat!
        Nie wiem jak mam reagować ale czuję, że nie chcę stać biernie jeśli M nic nie
        robi i czekać aż mała zacznie brać z niego przykład, aż on zacznie się tak
        odnosić bezpośrednio do mnie itd. W związku z tym zawołałam grzecznie małego i
        jak przyszedł poprosiłam o podniesienie pokrywki i odłożenie jej na miejsce.
        Przyszedł, podniósł, podziękowałam, młody był zdziwiony ale nie odczułam
        jakiejś strasznej wrogości z jego strony. Wszystko ok na pierwszy rzut oka.
        Jestem naprawdę ciekawa Waszych opinii. Obawiam się, że sytuacje będą się
        powtarzać, więc wolałabym wiedzieć jak postępować. Jak pewnie pamiętacie moje
        wcześniejsze posty i tak stąpamy po cienkim lodzie wzajemnych relacji więc nie
        chcę popełniać błędów ale nie zamierzam też, żeby ktoś we mnie walił jak w
        bęben, nawet jeśli ma tylko 7 lat.
        • elf28 Re: jak zostać dobrą macochą? 05.05.05, 17:56
          Balladynka, myślę, że masz anielską cierpliwość. I tak znosisz za wiele. To, że
          wychowanie dzieci jest rolą rodziców i nam nic do tego - to jedna strona
          medalu, ale druga jest taka, że Tobie również należy się szacunek. Pewnie
          gdybym była w Twojej sytuacji, powiedziałabym małemu (z łagodną stanowczością w
          głosie), że kiedy tak się zachowuje to jest mi bardzo przykro (dodając
          oczywiście dlaczego). Dzieciaki dużo wiedzą i dużo rozumieją, bo głównie
          działają w oparciu o emocje. Inna sprawa, że mały w ten sposób sznatażuje
          emocjonalnie Twojego M, i tutaj jego rola, żeby powiedział dziecku, że takie
          zachowanie jest nie do przyjęcia - mimo całej miłości jaką do niego czuje.
          Walcz o swoje! To, że jestś macochą, nie oznacza że masz takie zachowanie
          znosić z pokorą, bo to nie Twoje dziecko. Jestem zdania, że trzeba ustawiać
          swoje granice. Nie tylko w relacjach z dziećmi narzeczonego, faceta, męża ale
          także w zwykłych ludzkich relacjach.
        • m-m-m Re: jak zostać dobrą macochą? 05.05.05, 18:10
          Dziewczyny, dziecko, które ma 7 lat nie jest już małym dzidzusiem!
          Koniecznie trzeba ojca popchnąc do wychowywania dzieci, nie wyręczać go.
          On MUSI zareagować po takiej scenie, bo jak syn jego będzie miał lat "naście"
          to zamknietatę w przysłowiowej komórce. M. powinien zwrócić mu uwagę na złe
          zachowanie, bo w przyszłości zabawki będą coraz bardziej kosztowne. Tu trzeba
          wpłynąć na zachowanie M. - jeśli dziecko się obraża, a M. jeszcze go przeprasza
          to uczy go postawy roszczeniowej i egoizmu.
          Balladynko, M. powinien też karcić syna za lekceważenie Twojej pracy (gotowanie
          obiadu), musi nauczyć dzieci szacunku do Ciebie i tego się od M. domagaj.
          • balladynka Re: jak zostać dobrą macochą? 05.05.05, 18:27
            Ale jak ja mam to qrka zrobić? M widzi przecież co się dzieje ale jakaś go
            normalnie niemoc ogarnia jak by miał zwrócić uwagę, według mnie już dawno
            przestał być niedzielnym tatusiem a nadal zachowuje się tak, jakby ten wspólny
            czas miał być tylko rozrywką i wynagradzać dzieciom brak tatusia na codzień i
            szkoda by mu było psuć atmosferę poprzez zwrócenie uwagi. Mały na wszelkie
            uwagi potrafi rzucić tekstem "to ja cię już nie kocham" albo "więcej do ciebie
            nie przyjadę" i M wtedy jest ugotowany na maksa.
            Poza tym zawsze znajduje dla małego usprawiedliwienia takich zachowań, albo że
            ma gorączkę, albo że nie spał dobrze w nocy, albo że w szkole pokłócił się z
            kolegą. No fajnie, tylko że inne dzieci jak mają gorączkę to się aż tak nie
            zachowują.
            Mnie to najbardziej żal M, bo kurna jak mu mały czasem coś takiego powie to
            widzę jak maleje w oczachsad((
            • m-m-m Re: jak zostać dobrą macochą? 05.05.05, 18:48
              Z moich doświadczeń: nic nie da się załtwić od razu. Jestem macochą tyle lat i
              przez wszystkie te lata dochodziłam do moich wniosków.
              Chcesz natychmiastowych rozwiazań, a tu nic na tychmiast zrobić się nie da. To
              musi potrwać. Musisz uzbroić się w cierpliwość i wielokrotnie wracać do tematu,
              stale i systematycznie. Wiem, że to nudne, ale konieczne. Rozmawiaj z M.,
              rozmawiaj i jeszcze raz rozmawiaj, powiedz co widzisz (że jego bezradnośc też
              widzisz), nazywaj jego zachowania "po imieniu", kropla drąży skałę.
              Dzieci sa doskonałymi obserwatorami, szybko uczą sie też manipulacji uczuciami
              swych bliskich dorosłych. Skoro inne dzieci tak się nie zachowują, to znaczy,
              że syn Twojego M. coś osiąga takim swoim zachowaniem, jednocześnie M. sam sobie
              tłumaczy swoją indolencję wychowawczą: czyniki zewnętrzne wpłynęły na jego
              syna, on nie ma (lub nie miał) nań żadnego wpływu. To niejako usprawiedliwia
              zachowanie syna i bierność wychowawczą ojca. To trzeba mu powiedzieć prosto w
              oczy i powtarzać do znudzenia przy każdej nadażajacej się okazjii.
            • judytak Re: jak zostać dobrą macochą? 06.05.05, 12:03
              chyba najszybciej poskutkuje, jak zwrócisz uwagę mężowi na to, że "pod tyranią"
              Małego w końcu główną poszkodowaną jest Mała
              ma bez słowa się dostosowywać, to zakładać buty, to zdejmować, grzecznie czekać
              na swoją kolej, a jak nareszcie coś osiągnie, to zaraz zostaje wpędzona w
              poczucie winy, bo to z jej powodu idylla rodzinna rypła...

              nawet jeśli tatuś nie potrafi być stanowczy w obronie własnym, to może w
              obronie córki?...

              zresztą, to, co on robi (nie robi), jest możliwie najgorsze dla samego Małego
              w końcu on potrzebuje ojca nie w charakterze kumpla do zabawy, tylko w
              charakterze wzorca, oparcia, kogoś, "na kogo mogę liczyć, bo jest silniejszy
              ode mnie"
              dziecko nie lubi rządzić! to złudzenie, przecież taka "odpowiedzialność za
              wszystko" jest ponad siły siedmiolatka! on właśnie chce zobaczyć, że ojciec
              jest dorosły, jest pewny siebie, wie, co robi, wie, co można, a czego nie...

              może sprezentować mężowi stosowną literaturę?

              pozdrawiam
              Judyta
              • balladynka Re: jak zostać dobrą macochą? 06.05.05, 12:07
                > może sprezentować mężowi stosowną literaturę?

                A możecie coś polecić? Będę naprawdę wdzięczna.
            • triss.m Re: jak zostać dobrą macochą? 06.05.05, 18:27
              Balladynko, macie malego szantazyste w domu .. najwiekszy problem siedzi w
              glowie Twojego faceta, ktory sadzi ze wynagrodzi dzieciom rozstanie rodzicow
              jesli bedzie spelnial ich zachcianki sad niedobrze. przypomnij mu, ze ojciec
              jest tez od wychowywania, wymagania.. jak czytam takie maile, to sie ciesze, ze
              moj M sie nie zmienil w stosunku do swoich chlopakow.. nie mozna sobie pozwolic
              wejsc na glowe !! to nie jest problem tylko rodzin po rozwodzie, w
              wielu 'pelnych' rodzinach rosna takie rozpuszczone dzieciaki, bezstresowo
              wychowane, ktore manipuluja doroslymi.. a co do macoch, jasne ze ojciec
              wychowuje, ale i macocha ma prawo we wlasnym domu powiedziec, ze nie zyczy
              sobie trzaskania drzwiami, wlazenia na glowe itd tak jak nauczycielka w szkole,
              przedszkolanka w przedszkolu, ciocia, babcia, dziadek oraz inne osoby ktore
              wspolnie wychowuja malego czlowieka! howgh. nie tedy droga do uczuc dziecka.
              PS. ja z tych, ktore piora i przyszywaja jak sie _nie_mojemu_ dziecku cos
              oberwie i pobrudzi ;-P
          • poxywka Re: jak zostać dobrą macochą? 06.05.05, 12:26
            to ja sie pozwole standardowo nie zgozic z Toba w tej kwesti smile
            narybek jest jeszcze dosc mlody i nie wyglada na zbuntowany przeciw Balladynce,
            wiec nie trzeba sie wkupiac w laski; skoro jest to rowniez dom Balladynki, to
            ma ona prawo zwrocic uwage kazdemu, kto w jej domu zachowuje sie
            nieodpowiednio; bez wzgledu na to, czy beda to jej dzieci, jego dzieci czy tez
            jakies zupelnie obce; uwazam, ze nikomu korona z glowy nie spadnie jesli sie w
            wychowanie wtraci; co wiecej to lezy w interesie Balladynki, ona to zrobi dla
            siebie, zeby dobrze czuc sie wsrod tych dzieci; wiadomo, ze nie powinna
            pozwolic sobie na wybuchy zlosci (chociaz nikt nie jest ze skaly, macocha
            rowniez), ale dzieci wychowuja nie tylko rodzice - co wiecej w pewnym wieku
            rodzice maja dosc ograniczony wplyw na wychowanie dzieci; srodowisko je
            wychowuje; uznajmy wiec Balladynke za przedstawicielke konkretnego srodowiska;
            co do M - sa ludzie ktorzy maja silny charakter, sa ludzie ulegli, sa tacy,
            ktorzy nie umieja sie postawic okreslonym osobom; M moze miec z tym problem;
            zwykle w malzenstwie tak bywa, ze jedna z osob ma ten charakter silniejszy i to
            ona jest bardziej konsekwentna i rygorystyczna; byc moze M nie potrafi ? ciezko
            bedzie wtedy to od niego wyegzekwowac zwlaszcza jak widzi dzieci od czasu do
            czasu i chcialby spedzic ten czas milo; tu nie musi chodzic o to, ze jemu sie
            nie chce; on byc moze nie umie...a jak sadze kazde skarcenie boli go bardziej
            niz jego synka ; no i duzym probelem jest to, ze widac exia pozwala na takie
            zachowania; ciezko wplynac na malego jesli na codzien takie zachowanie jest
            akceptowane; moze M zasygnalizowalby exi problem (jesli kontkaty sa normalne i
            ludzkie)?? moj osobisty niemaz przez jakis czas dawal sobie wchodzic na glowe
            mojemu synkowi (4l) ale wytworzyla sie dziwna sytuacja gdy to ja mu zwracalam
            uwage; wygladalo jakby niemaz sie bal mojego synka, jakby nie mial swoich praw;
            to moim zdaniem rodzi nieprawdziwy obraz w oczach dziecka i przeszkadza w nauce
            poszanowania dla macochy lub ojczyma; ale to moje prywatne przemyslenia i
            bardzo ciekawa jestm co psycholog by dotego dorzucil;
            pozdrawiam
            poxywka
    • johana2 Re: jak zostać dobrą macochą? 06.05.05, 11:53
      m-m-m ma moim zdaniem tylko po części rację. To nie nasz problem wychowywanie
      dzieci partnerów. Jak najbardziej. Tyko co wtedy, gdy, jak w opisywanych
      powyżej historiach - dochodzi do tego, że, aby nasz mąż odpowiednio wychowywał
      swoje dziecko, to my musimy wychować najpierw jego, to my musimy podpowiadać
      jak ma się w stosunku do swoich dzieci zachowywać i jaki ma dla nich być. To my
      de facto w końcu - pośrednio ale jednak - wychowujemy jego dzieci. Czy tego
      chcemy czy nie. Uwazam także, że nie powiinyśmy pozwolić na bylejakie
      traktowanie przez dzieci męża siebie i swojej najbliższej rodziny oraz
      wspólnego domu. I tu jak najbardziej mamy i prawo i obowiązek powiedzieć
      bezpośrednio pasierbowi o swoich myslach i odczuciach w taki sposób aby do
      niego to dotarło. To jest także nasz dom i nasze życie.
      • elf28 Re: jak zostać dobrą macochą? 06.05.05, 12:23
        Johana2, ja się z Tobą w pełni zgadzam. Uważam, że o siebie również, a może
        nawet przede wszystkim musimy zadbać.
      • m-m-m Re: jak zostać dobrą macochą? 06.05.05, 14:08
        m-m-m ma moim zdaniem tylko po części rację. To nie nasz problem wychowywanie
        > dzieci partnerów. Jak najbardziej. Tyko co wtedy, gdy, jak w opisywanych
        > powyżej historiach - dochodzi do tego, że, aby nasz mąż odpowiednio
        wychowywał
        > swoje dziecko, to my musimy wychować najpierw jego,


        I ja tak robie od 7 lat, najpierw musiałam "naprawić" tatusia oraz przyzwyczaić
        go do tego, że to jego dziecko i jego obowiązek, a nie mój.
        Jednakowoż trzeba też brać pod uwagę to, że zapewne większosci macoch zależy na
        pozytywnych kontaktach z pasierbami. I aby to osiągnąć nie należy dać dziecku
        odczuć, że się mu wydaje polecenia jaby ono było własne. Dziecko lat 7-8 (czyli
        już po okresie przedszkolnym) ma świadomość swojej sytuacji, wie, kto jest jego
        matką, a kto nie. Nie daje więc pozwolenia macosze na zwracanie mu uwagi, tzn.
        nie stosuje się do tych poleceeń zgodnie z zasadą: "nie jesteś moją
        mamusią/tatusiem". Sama doskonale pamiętam moje odczucia względem ojczyma (a
        miałam lat 8) oraz moje reakcje. Nie było w nich miejsca dla poleceń ojczyma,
        czy to miałam najpierw lat 8, a potem np. 16. Mógł sobie gadać ile chciał, ale
        ja wykonywałam tylko polecenia mamy (i ojca dopóki żył). Stąd moja propozycja,
        aby nie dawać odczuć dziecku, iż wchodzi się w rolę ojaca/ matki, bo takowa
        zakończy się niepowodzeniem.
        Oczywiście należy zwracać uwagę pasierbowi, ale o tej uwadze musi wiedzieć
        później rodzic dziecka. Johana, zwracając się do swego pasierba i mówiąc mu o
        swoich odczuciach nie nauczyłaś go szacunku dla siebie. Dowodem jest to, że
        pasierba nie udało Ci się wychować, on się po prostu wyprowadził w pewnym wieku.
        Czyli Twój wpływ był nikły na niego samego skoro jego ojciec nie miał sam
        względem niego twardej ręki.
        Macocha/ojczym nie będą nigdy autorytetami dla dziecka jeśli ma ono rodziców.
        Warto o tym pamiętać, by nie robić w przyszłości zadrażnień z pasierbami.
    • darcia73 Re: jak zostać dobrą macochą? 06.05.05, 12:55
      Moj syn ma dobrą macochę - nie musi widywac ani jej ani eksa wink
      Lubię ją, bo poradziła z eksem ale obie zdajemy sobie sprawę, ze z tej
      macoszej mąki chleba nie będzie. Uczciwie rozmawiałysmy i ona sama przekonywała
      mnie o korzysciach płynących z zerwania kontaktow. Eks i nekst wyjechali gdzies
      za granicę. Eks troche powysyłał do mnie maili i smsów - jaka to ja jestem
      wspaniała. Potem dzwonił i chrzanił bzdury a ja mu na to _"Masz kobietę, to
      bądź jej wierny, bo nie wiem czy znajdziesz nowa idiotke, ktora będzie ciebie
      chciała" i odłozyłam słuchawkę. O dziecko nie zapytał. Od tej chwili mam
      spokój. Nie mam pojecia co się z nimi dzieje.
      Dlatego myślę, ze w wielu przyapdkach korzystniejsze i dla dziecka i dla eks
      jest jesli nekst sie NIE WTRĄCA a nie chce na siłę robic z siebie supermacochę.
      Moje dziecko zna tylko jednego ojca - swojego ojczyma i nie musi byc rozdarte
      miedzy dwie rodziny. Wie, ze kiedys był ten drugi tata ale kocha tylko ojczyma,
      bo tamten nawet nie pozwolił się pokochac. Zreszta to wybór kazdego chłopa,
      ktory swiadomie niszczy swoja rodzinę, porzucając ją dla jakiejs głupiej
      panienki. A potem z tych kontaktow z ojcami i macochami sa juz tylko same
      kłopoty. Ja ich nie mam i jestem przeszczęśliwa, moja rodzina i dziecko
      również.
      • mikawi Re: jak zostać dobrą macochą? 06.05.05, 13:15
        pomijam Twoją sytuację, gdy eks porzucił dziecko i jemu podobnych ALE są
        ojcowie którzy nikogo nie porzucili, a już z pewnością nie dziecko i tacy
        ojcowie mają takie samo prawo by dzieci miały kontakt z nimi i Z ICH RODZINĄ,
        do której druga żona się zalicza (podobnie jak ojczym dziecka dla matki). Wiem
        że wiele mam chciałoby wymazać ojca z zycia dziecka, gdy pojawia się nowy
        partner, bo psuje to obrazek szczęśliwej rodzinki, ale sa granice...
        uczciwości?
        • grazia31 Re: jak zostać dobrą macochą? 06.05.05, 13:22
          Wiem
          > że wiele mam chciałoby wymazać ojca z zycia dziecka, gdy pojawia się nowy
          > partner, bo psuje to obrazek szczęśliwej rodzinki, ale sa granice...
          > uczciwości?

          własnie tak zastanawiałam sie co by było gdyby eks poszukał sobie jakąś kobietę
          na stałe czyli przyszłamacochę. szczerze mówiąc miałabym ochotę ją poznać i
          pogadać o tym wszystkim co ja czeka. tak na spokojnie. pogadać o moim dziecku,
          zaproponować ze w razie trudności podczas odwiedzin albo jakiś spostrzeżen
          niech zadzwoni do mnie... wolałabym mieć ja jako dobrą znajomą niż wroga, bo to
          w końcu odbijało by sie na moim dziecku. przecież macocha to nie potwót tylko
          też człowiek z dylematami i w równie głupiej sytacji.
      • grazia31 Re: jak zostać dobrą macochą? 06.05.05, 13:16
        > Dlatego myślę, ze w wielu przyapdkach korzystniejsze i dla dziecka i dla eks
        > jest jesli nekst sie NIE WTRĄCA a nie chce na siłę robic z siebie
        supermacochę.
        tu nie chodzi o robienie z siebie supermacochy ale o normalne życie z facetem z
        którym ma sie nową rodzinę. w końcu też ma sie jakieś prawa. przeczytaj
        poprzednie posty. przecież te dziewczyny nie bedą siedziały spokojnie gdy ktoś
        zaczyna im wchodzić na głowę? same wychowują swoje dzieci w poszanowaniu innych
        a tu wpada pasierb jak burza i zaczyna rzucać gromami i terroryzowac otoczenie.
        i jak tu wytłumaczyć swojemu dziecku że jemu nie wolno tego robić a tamte
        dziecko może?
        > Moje dziecko zna tylko jednego ojca - swojego ojczyma i nie musi byc
        rozdarte
        > miedzy dwie rodziny. Wie, ze kiedys był ten drugi tata ale kocha tylko
        ojczyma,
        >
        > bo tamten nawet nie pozwolił się pokochac.
        masz poniekad komfortowa sytuację... ale przykrą trochę... smutno tak jak
        pomyślisz że jest gdzieś tam prawdziwy ojciec który nie kocha dziecka, bo razem
        w trójke z nekst doszliście do wniosku że to fajne rozwiazanie zniknąć ot tak
        sobie z życia dziecka. cholernie wygodna sytuacja dla was wszystkich, ale co
        kiedyś dziecko powie na ta zmowe milczenia?
        > Moj syn ma dobrą macochę - nie musi widywac ani jej ani eksa wink
        > Lubię ją, bo poradziła z eksem ale obie zdajemy sobie sprawę, ze z tej
        > macoszej mąki chleba nie będzie. Uczciwie rozmawiałysmy i ona sama
        przekonywała
        >
        > mnie o korzysciach płynących z zerwania kontaktow.
        a ta macocha to musi mieć dar przekonywania jak udało sie was przekabacić. ona
        chyba najlepiej na tym wyszła.
        • darcia73 Re: jak zostać dobrą macochą? 06.05.05, 14:28
          Mój nekst miała dar przekonywania - opowiedziała mi historie swojej koleżanki i
          jej eksa, który robił wszystko by uprzykrzyć życie matce swego dziecka. A ze
          mój eks jest typem osoby, która lubi robić na złość, perfidnego szantażysty,
          który wykorzystuje słabe strony innych, kłamcy i oszusta – jestem BARDZO
          szczęśliwa, z e taka osoba jak on nie ma wpływu na wychowanie mojego dziecka.
          Mam bardzo komfortowa sytuacje i musze przyznać mojej nekst, ze miała rację.
          Moje dziecko ma ojcowska miłość i normalna rodzinę.
          Czy ona sama wyszła na tym dobrze? –Ma jakies wyrzuty sumienia, bo czasami
          pytała się, czy M jest dobry dla mojego synka, wiec to nie jest wyrachowana
          osoba. Zresztą dziwie się jej, ze wzięła mojego eksa i jest już z nim tyle
          czasu. Teraz kiedy poznałam jego prawdziwa twarz i wiem do czego jest zdolny.
          Ona przecież zna cala prawdę i tez nie lubi swojej poprzedniczki czyli
          katalizatorka, przez którego moje małżeństwo się rozpadło. Jest silną,
          despotyczną kobietą, która trzyma mojego eksa w ryzach. On takiej baby
          potrzebował. Chociaż i dla niej przyprawiał rogi...
          Aha dodam tylko, z e facet, który porzuca żonę dla innej baby z mojego punktu
          widzenia – nie ma moralnego prawa do dobrych kontaktów z eks i dziećmi. On
          rozbił tym dzieciom rodzinę, porzucił ICH matkę dla obcego babsztyla. Nie
          jest wierny i odpowiedzialny.
          W innych przypadkach jestem jak najbardziej za normalnymi kontaktami i
          szacunkiem dla macochy i ojca. Wręcz uważam kobiety wiążące się z facetami z
          przychówkiem za bohaterki, bo ja bym się na cos takiego nie zdecydowała.
          Czasami są to przecież normalni faceci porzuceni przez żony, którym życie dało
          w kość. I nie rozumiem takich eks, które później z fałszywie pojmowanej
          zazdrości(?) robią na złość byłym partnerom.
          • e_r_i_n Re: jak zostać dobrą macochą? 06.05.05, 14:33
            darcia73 napisała:

            > Aha dodam tylko, z e facet, który porzuca żonę dla innej baby z mojego punktu
            > widzenia – nie ma moralnego prawa do dobrych kontaktów z eks i dziećmi.

            Rozumiem, ze kobieta, ktora odchodzi od faceta do innego powinna automatycznie
            zostac pozbawiona opieki nad dziecmi i opieka ta powinna zostac automatycznie
            powierzona ojcu?
            • darcia73 Re: jak zostać dobrą macochą? 06.05.05, 14:50
              e_r_i_n napisała:

              > darcia73 napisała:
              >
              > > Aha dodam tylko, z e facet, który porzuca żonę dla innej baby z mojego pu
              > nktu
              > > widzenia – nie ma moralnego prawa do dobrych kontaktów z eks i dzie
              > ćmi.
              >
              > Rozumiem, ze kobieta, ktora odchodzi od faceta do innego powinna
              automatycznie
              > zostac pozbawiona opieki nad dziecmi i opieka ta powinna zostac automatycznie
              > powierzona ojcu?


              czy ty z choinki sie urwałaś?
              Zazwyczaj jest tak, ze wiekszosc matek ma instynkt macierzynski i zakorzeniony
              w sobie ideał strazniczki ogniska domowego. Zdarzają się lafiryndy (np
              katalizatorki) ale jest ich mniej niz normalnych kobiet. Jezeli kobieta
              odchodzi od mężczyzny, to rzeczywiscie w zwiazku musiało byc bardzo źle
              (przemoc psychiczna, fizyczna itp) - polecam lekture forum o przemocy w
              rodzinie. Jednak zdradzajacych kobiet jets ow iele , wiele mniej - poczytaj
              statystyki.
              Z toba erin nie ma co dyskutowac, chyba ze z apare lat jak twoj maz znajdzie
              sobie nastepną babę i zostaniesz z synkiem sama. Moze wtedy cos by do Ciebie
              dotarło
              • e_r_i_n Re: jak zostać dobrą macochą? 06.05.05, 14:53
                darcia73 napisała:

                > Zazwyczaj jest tak, ze wiekszosc matek ma instynkt macierzynski i
                > zakorzeniony w sobie ideał strazniczki ogniska domowego.

                Jaasne...
                > Jezeli kobieta odchodzi od mężczyzny, to rzeczywiscie w zwiazku musiało byc
                > bardzo źle (przemoc psychiczna, fizyczna itp) - polecam lekture forum o
                > przemocy w rodzinie.

                Jasne. A facet odchodzi od zony cud-miód, bo mu się znudziła. Kto to się urwał
                z choinki?

                > Z toba erin nie ma co dyskutowac, chyba ze z apare lat jak twoj maz znajdzie
                > sobie nastepną babę i zostaniesz z synkiem sama. Moze wtedy cos by do Ciebie
                > dotarło

                Ale byś się wtedy cieszyła, co? Jak na przeszczęśliwa osoba strasznie dużo w
                Tobie jadu. Może ta 'przeszczęśliwość' jakaś 'nienormalna'?
                • darcia73 Re: jak zostać dobrą macochą? 06.05.05, 15:11
                  Jest we mnie duzo jadu, jestem żmiją po prostu. Ale to dlatego, ze bronię
                  zasad, w ktore wierzę i przeszłam kiedys piekło na ziemi. Bol porzuconej
                  kobiety. Jest we mnie jakas potrzeba walki i bronienia moich ideałów. Ale
                  jestem szczesliwa, cholernie szczesliwa, i nawet tego nie da się opisac.
                  Spotkałam człowieka, ktory jest moja prawdziwa druga połówką, osobe, ktora jest
                  przeciwienstwem mojego eksa. Kogos na kim zawsze moge polegac. Nie mam juz
                  problemow finansówych, wyszłam z długów, ktore zostawił mi eks. mam pociechę z
                  synka.
                  Ale musze pisac o tym, bo innym kobietom dzieje się krzywda a wszyscy to
                  pieknie tłumaczą. Zawsze stanę w obronie porzuconej kobiety. ZAWSZE.
                  Erin ja Tobie nie zyczę źle, ale chodzi mi o odrobinę empatii - wyobraź sobie
                  jakbys się wtedy czuła? Strasznie nie? A twoj obecny mąż (potem eks)
                  opowiadałby twojej nekst jakim byłas potworem , bo na pewno znalazłby na cibie
                  jakiegos haka. A faceci zawsze znajdą właściwe wyłumaczenie dlaczego ta eks
                  była BE a oni tacy biedni są, bo wpadli w sidła eks ale teraz beda szczesliwi
                  bo spotkali nekst. A jeszcze jak nekst da sie zaciągnąc do łozka to w ogole cud
                  miod. Bo eks to najczesciej cierpi na oziębłosc płciową i samiec musi poszukac
                  sobie nowego obiektu. I wiele wiele innych historyjek wyssanych z palca...
                  • mikawi Re: jak zostać dobrą macochą? 06.05.05, 15:15
                    a w obronie porzucownego faceta? czy z góry zakładasz że jak go zona porzuciła
                    to miała w pełni uzasadnione powody i jest w pełni usprawiedliwiona?
                    • darcia73 Re: jak zostać dobrą macochą? 06.05.05, 15:26
                      mikawi napisała:

                      > a w obronie porzucownego faceta? czy z góry zakładasz że jak go zona
                      porzuciła
                      > to miała w pełni uzasadnione powody i jest w pełni usprawiedliwiona?


                      mikawi bo to zazwyczaj tak jest, ze wiekszosc facetów jest winna rozpadu
                      zwiazku.
                      Znam sporo osób i wsrod znajomych z mojego otoczenia zadna kobieta nie
                      zdradziła, kazda starała się ratowac zwiazek, wiele przez lata zyły z
                      nałogowcami a wsrod moich kolegow nigdy nie było "biednego" faceta. Gdzies tam
                      wsrod dalszych znajomych znalazł sie porzucony mąż ale to był sporadyczny
                      wypadek.
                      Za to panowie zdradzaja na potegę a wielokrotnie zony nawet o tym nie wiedzą.
                      • e_r_i_n Re: jak zostać dobrą macochą? 06.05.05, 15:28
                        Ok, zgoda, ze to faceci czesciej zdradzaja. Ale i kobietom sie to zdarza.
                        I obie z mikawi ciekawe jestesmy, czy Twoje opienie (palant(ka) + ktos nie
                        zaslugujacy na normalne kontakty z dziecmi) dotycza tez takich kobiet?
                        • balladynka Re: jak zostać dobrą macochą? 06.05.05, 15:44
                          e_r_i_n napisała:

                          > Ok, zgoda, ze to faceci czesciej zdradzaja.

                          A otóż nie jest to do końca pradwa, przynajmniej nie o takim ciężarze jak nam
                          się wydaje. Nie pamiętam źródła ani dokładnych danych ale byłam zaskoczona bo
                          odsetki zdradzających żon/mężów po jakimś okresie trwania związku były bliższe
                          40/60 odpowiednio niż np. 20/80 a uwaga odnośnie wyników była taka, że
                          odpowiedzi kobiet mogły nie być do końca szczere własnie ze względu na fakt, iż
                          dla faceta to powód do dumy że jest taki macho a zdradzająca babka to
                          lafirynda, także nie każda chciała się przyznać w badaniachsmile
                          Niemniej jednak dane te i tak mnie obustronnie poraziłysmile
                          • e_r_i_n Re: jak zostać dobrą macochą? 06.05.05, 15:45
                            Ok, wiec zmieniam - niech Ci bedzie, ze faceci czesciej zdradzaja smile

                            A o tych badaniach to tez cos slyszalam smile
                          • mikawi Re: jak zostać dobrą macochą? 06.05.05, 15:49
                            w końcu z kimś ci niewierni zdradzają, a aż tylu rozwódek i panien do wzięcia
                            to znowu po 30. nie ma smile) a na marginesie - widzialam zwiastun, że dzisiaj na
                            TVN o 18.00 o facetach-mężach utrzymujących nie swoje dziecko urodzone ze
                            zdrady żony
                            • e_r_i_n Re: jak zostać dobrą macochą? 06.05.05, 15:50
                              Cos a propos smile
                              forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=12264&w=23387338
                        • darcia73 Re: jak zostać dobrą macochą? 06.05.05, 17:41
                          jezeli kobieta zdradza, zostawia meza z dziecmi i odchodzi do kochanka - to nie
                          zasługuje na miano normalnej matki. Bo porzuciła dzieci. ja sobie tego nie
                          wyorazam. Ale takich kobiet jest malo. Wiecej jest ojców porywających dzieci.
                          Generalizuje, nie rozpatruje kazdego przypadku indywidualnie, bo w tym watku
                          nie ma takiej potrzeby.
                          Jezeli ktos nie kocha partnera to powinien byc uczciwy i wobec siebie i wobec
                          niego. Rozejrzyjcie sie wokoł - ja nie znam zadnej zony co zdradziła męza ale
                          niestety moja samotna kolezanka wplątuje sie w romans z zonatym facetem. Z kim
                          zdradzają zonaci? Zazwyczaj z mlodszym "towarem", dziewczynami bez zobowiązań a
                          nie z mężatkami. Ktora z Was ma ochote zdradzic partnera? Ale facet jak jest
                          okazja chetnie korzysta.
                          • jayin Re: jak zostać dobrą macochą? 06.05.05, 18:22
                            darcia73 napisała:

                            > Rozejrzyjcie sie wokoł - ja nie znam zadnej zony co zdradziła męza

                            Oj ja znam, nawet kilka... Niestety. Ale masz rację - prym w zdradzaniu współmałżonka OFICJALNIE wiodą mężczyźni. Bo kobiety się nie chwalą romansami, a nawet jeśli zdradzą, przeważa u nich "poczucie obowiązku" wobec rodziny i dzieci - i najczęściej zostają z mężem, a ich romans nierzadko w ogóle nie wychodzi w rezultacie na swiatło dzienne. Faceci z reguły są mniej gotowi do poświęceń, a bardziej wygodni i egoistyczni (z wyjątkamismile - więc częściej odchodzą, co jest uwidocznionym skutkiem ich zdrad czy romansów (albo znajdują sobie nową partnerkę i sami chcą odejść, albo zdradzana żona odkrywa zatajniaczoną zdradę i odchodzi od niewiernego sama).

                            > Z kim zdradzają zonaci? Zazwyczaj z mlodszym "towarem", dziewczynami bez zobowiązań a nie z mężatkami.

                            Nie powiedziałabym, że zazwyczaj. Może po prostu te przypadki są bardziej widoczne w "towarzystwie". Bo głośnesmile (a takie panny też czasami miewają partnerów stałych, jeśli nawet nie są "mężate", albo zostawiają tych stałych dla żonatego, wiele jest scenariuszy w życiu). A romansidła, gdzie obie strony mają współmałżonków, albo partnerów - i nie zamierzają się z nimi rozstawać z różnych powodów - zazwyczaj w ogóle ni wychodzą na światło dzienne, bo to żadnej stronie nie jest na rękę. Więc to nie jest tak ładnie i prosto powiedziane, że do "tanga trzeba dwojga": żonatego i panny.
                            smile

                            > Ktora z Was ma ochote zdradzic partnera?

                            Gdzieś przeczytałam o paskudnych zaprzeszłościach gatunkowych smile Że faceci mają w genach poligamię i większą ilość partnerek, nawet w tym samym czasie, a kobiety - monogamię, ale ze wskazaniem na zauroczenie się co jakiś czas jakimś (cytuję) "muskularnym byczkiem"smile że niby różnorodność genów dla potomstwa, gwarancją lepszych pokoleń... itd itp... i coś w tym jest, drogie panie. coś w tym jest. Zdradzanie nie jest domeną mężczyzn. Różne są zwykle tylko skutki zdradzania u mężczyzn i u kobiet.

                            > Ale facet jak jest okazja chetnie > korzysta.

                            Bez przesady.
                            Idzie facet. Idzie... Okazja smile Okazja chętna, nęci i kręci. Facet... zgodnie z tym co mówisz MUSI skorzystać, bo taką ma naturę. No, ale... Okazuje się, że korzysta TYLKO wówczas, gdy ta Okazja leży w jego guście i potrzebach. Znaczy się, jak nie ma potrzeby i ochoty na nią, to nie skorzysta. Jak mu się nie spodoba, to może przed nim nago tańczyć kankana, a on i tak palcem nie tknie. Więc bez chęci ze strony faceta - nici z Okazji. więc jej nie demonizujmy.

                            Pomijam to, że na świecie oczywiście wałęsają się różne typy, co to przelatują wszystko co ma spónicę i na drzewo nie ucieka. Ale takiego to można wyczuć z daleka i na partnera/męża to takiego kobietnika bym nie wzięła wink


                            J.
                      • e_r_i_n Re: jak zostać dobrą macochą? 13.05.05, 13:06
                        darcia73 napisała:

                        > mikawi bo to zazwyczaj tak jest, ze wiekszosc facetów jest winna rozpadu
                        > zwiazku.

                        Sorki, ze odswiezam watek, ale tak wlasnie w temacie. W ciagu ostatnich dwóch
                        tygodni dowiedziałam się o trzech rozwodach wsrod blizszych czy dalszych
                        znajomych plus o jednej sytuacji z mojego rodzinnego miasta. W dwoch
                        przypadkach kobieta miala od kilku lat kochanka, o ktorym sie maz dowiedzial
                        przypadkiem, w kolejnym rozwod byl za porozumieniem stron, ale zona niczego
                        poza alimentami nie chciala (w dniu orzeczenia rozwodu byla w 3 mcu ciazy z
                        innym facetem).
                        A w mojej rodzinnej miejscowosci kobieta przez dwa lata jezdzila na studia i
                        sie okazalo, ze zadnych studiow nie bylo. Zabrala ze soba dziecko
                        i wyprowadzila sie od faceta. Po roku walki facet przejal opieke nad synem (bo
                        matka nie byla w stanie zapewnic mu warunkow - zmieniala co chwile miejsce
                        pobytu, dziecko szkole). Po pol roku od przejecia opieki facet dostal wezwanie
                        na badania DNA, bo kobiecie 'przypomnialo' sie, ze dziecko nie jest jego.
                  • e_r_i_n Re: jak zostać dobrą macochą? 06.05.05, 15:18
                    Domyslam sie, ze bycie zdradzona mile nie jest (domyslam, bo nigdy nie bylam,
                    wiec moge sobie tylko to uczucie wyobrazac). I to nie tak, ze nie ma we mnie
                    empatii i tlumacze kazdego faceta. Bo wiem, ze sa tacy, ktorzy zdradzaja dla
                    sportu.
                    Ale sama po swojej (i mojego meza) sytuacji wiem, jak latwo mozna powiedziec,
                    ze ktos jest ta 'lafirynda - katalizatorkiem', nie znajac prawdy. Bo ocenia sie
                    latwo, Tobie tez. Dla Ciebie kazdy facet, ktory odchodzi od zony, to palant i
                    tylko znudzil sie zona i szuka nowej panienki - oraz nie zasluguje na kontakty
                    z dzieckiem, a kobieta, ktora zdradza faceta, to cierpietnica, bo na pewno
                    miala meza - przemocowca. A czasami jest tak, ze zona nie jest cud - miod
                    orzeszkiem, z silnym instynktem macierzynskim i potrzeba pielegnacji domowego
                    ogniska, a facet odchodzi, bo na przyklad ma 'przemocowca' w wydaniu kobiecym.

                    Ale juz kiedys napisalas, ze generalnie nie lubisz macoch, wiec chyba dalsza
                    dyskusja nie ma sensu.
              • mikawi Re: jak zostać dobrą macochą? 06.05.05, 15:01
                darcia73 napisała:
                > Jezeli kobieta
                > odchodzi od mężczyzny, to rzeczywiscie w zwiazku musiało byc bardzo źle
                > (przemoc psychiczna, fizyczna itp)

                czytam i oczom nie wierzę... kobiety to świętości chodzące, a jak się puszczają
                z kochankiem to w pełni usprawiedliwione są? darcia - a jesli nikt nikogo nie
                bije, nie ma przemocy psychicznej, fizycznej i żadnej patologii, ale mamusi się
                nudzi wierny mąż i to ONA znajduje sobie gacha dla którego niszczy małżeństwo -
                czy wtedy dziecko powinno zostać z ojcem czy z puszczalską mamusią która
                porzuciła męża? bo idąc twoim tokiem rozumowania odpowiedź jest jedna.
              • grazia31 Re: jak zostać dobrą macochą? 09.05.05, 07:54
                erin ma rację.

                > > Rozumiem, ze kobieta, ktora odchodzi od faceta do innego powinna
                > automatycznie
                > > zostac pozbawiona opieki nad dziecmi i opieka ta powinna zostac automatyc
                > znie
                > > powierzona ojcu?

                dlaczego to nie może działać w druga stronę? przecież mężczyzna ma takie samo
                prawo do dziecka jak matka. poza tym zdarza sie że facet porzuca matkę a nie
                dzieci. a ona zaślepiona złością nienawiścia itp podrzędnymi uczuciami odgrywa
                sie na nim kosztem dzieci. i gdzie tu instynkt macierzyński? poza tym jeżeli ma
                w sobie " ten ideał strazniczki ogniska domowego" dlaczego dopuściła do tego ze
                meżczyzna poszukał sobie innej? trzeba było dbać o siebie, faceta, rodzinę a
                nie kwękać potem, że on sobie lepszą poszukał. mężczyźni nie zakochują sie od
                razu ślepo, raczej są wzrokowcami. a kobiety w przerazajacej wiekszości jak juz
                złapią ojca swych dzieci to zapominają że należy dbac o siebie i starać sie
                nadal być atrakcyjną dla męża. a w czym te kochanki są lepsze od żon? w niczym.
                ale wracajac do tematu.
                może "nie ma moralnego prawa do dobrych kontaktów z eks", ale ta eks powinna
                dbać osobiście o to, żeby miał jak najlepsze relacje z dziećmi. jeżeli on nie
                chce to trudno, na siłę nie zmusi sie nikogo do niczego. jednak w wiekszości
                ojcowie chcą, ale niestety drogie mamusie na to nie pozwalają.

                • derena33 Re: jak zostać dobrą macochą? 09.05.05, 09:22
                  grazia31 napisała:

                  >
                  poza tym jeżeli ma
                  >
                  > w sobie " ten ideał strazniczki ogniska domowego" dlaczego dopuściła do tego
                  ze
                  >
                  > meżczyzna poszukał sobie innej?
                  -------------------------

                  Padlam ze smiechu jak to przeczytalam
                  Pogadamy dziecko za 15 lat jak bedziesz ciagle z tym samym mezczyzna.
                  -------------------------------------

                  trzeba było dbać o siebie, faceta, rodzinę a
                  > nie kwękać potem, że on sobie lepszą poszukał. mężczyźni nie zakochują sie od
                  > razu ślepo, raczej są wzrokowcami.
                  -----------------
                  A kobieta nie ma prawa by byc zmaeczona niewyspana nigdy nie moze jej bolec
                  glowa ani nic innego, a jak pan i wladca skinie palcem ma natychmiast chetnie
                  rozkladac nogi i to jest gwarancja ze pan nigdy nie odejdzie.

                  ...... ze tak powiem pociagnelam twoja mysl dalejsmile))
                  ------------------------------------

                  a kobiety w przerazajacej wiekszości jak juz
                  >
                  > złapią ojca swych dzieci to zapominają że należy dbac o siebie i starać sie
                  > nadal być atrakcyjną dla męża. a w czym te kochanki są lepsze od żon? w
                  niczym.


                  ---------

                  To swiete slowa kochanki w niczym nie sa lepsze, maja tylko jedna zalete sa
                  cudzesmile)

                  -------------
                  "nie ma moralnego prawa do dobrych kontaktów z eks", ale ta eks powinna
                  > dbać osobiście o to, żeby miał jak najlepsze relacje z dziećmi.
                  -----------------

                  Taaa.. mezczyzna jak dziecko, a ex jeszcze po rozwodzie ma dbac o jego stosunki
                  z dziecmi, by pan i wladca laskawie sie zainteresowal, a jak sie nie
                  interesuje, to ma sie uniesc honorem albo zrozumiec dlaczego pan i wladca nie
                  chce/nie ma ochoty, to przeciez jego zbojeckie prawo.
                  -----------------

                  Dziecko z jakiej ty sie urwalas epoki?



                  • grazia31 Re: jak zostać dobrą macochą? 09.05.05, 11:58
                    koleżanko, tu nie chodzi o seks, ból głowy itp. tu chodzi o marudzenie,
                    kwękanie, zatruwanie zycia innemu człowiekowi swymi wiecznymi pretensjami o to
                    ze sedesu nie opuszcza, ze dziecku skarpetki na lewa strone ubrał, ze
                    upaskudził serwetkę w salonie, że ten krawat mu do koszuli nie pasuje itp.
                    prowadzenie za rękę dorosłego człowieka, karcenie go itp. w dodatku jak to
                    robisz w wytartym dresie z papilotami na głowie i upaskudzona zupa pomidorową
                    to jest to tak obrzydliwe że on ma tego dosyć. nawet najwieksza miłość tego nie
                    wytrzyma. dzieci jak to widzą i "doznają" wrzeszczącej matki też dopasowuja sie
                    do tła. facet ma dosyć i wtedy nawet sąsiadka 10 lat starsza wydaje mu sie
                    milsza niż "strazniczka ogniska domowego".

                    A kobieta nie ma prawa by byc zmaeczona niewyspana nigdy nie moze jej bolec
                    > glowa ani nic innego, a jak pan i wladca skinie palcem ma natychmiast chetnie
                    > rozkladac nogi i to jest gwarancja ze pan nigdy nie odejdzie.

                    jasne ze ma prawo być zmęczona! jak najbardziej. sztuką jest zrobić tak, zeby
                    podczas zmęczenia facet kawe ci podał i poszedł z dziećmi na spacer. niektóre
                    kobiety tak potrafią!
                    a kochanki maja jeden atut! mają go na chwilę więc potrafią być zachwycone gdy
                    on zostawia otwarty sedes, nie skamlą za uszami gdy rozleje mu się kawa na
                    obrus.... ale gdy tylko kochanka zostaje żoną wtedy staje sie normalnym
                    zrzędliwym babskiem.
                    to samo działa w drugą stroną...
                    poza tym skąś sie biorą rozwody macochy, eksie , neksie i inne badziewia.

                    > Taaa.. mezczyzna jak dziecko, a ex jeszcze po rozwodzie ma dbac o jego
                    stosunki
                    > z dziecmi, by pan i wladca laskawie sie zainteresowal, a jak sie nie
                    > interesuje, to ma sie uniesc honorem albo zrozumiec dlaczego pan i wladca nie
                    > chce/nie ma ochoty, to przeciez jego zbojeckie prawo.

                    nie tyle dbać, co postarać sie o to żeby dzieci miały ochote widzieć swego ojca.
                    jak bedziesz ciągle wylewać zale przy dziecku na ojca i opowiadać jaki to z
                    niego s...wiel, to z najlepszego ojca zrobisz w oczach dziecka
                    śmiecia.oczywiście nie odnosi sie to do skrajnych przypadków.
                    mój były był ostatnim draniem w stosunku do mnie (robił rzeczy o których
                    niektórym nawet sie nie śniło, niestety..... był wierny jak pies)jednak jest
                    dobrym ojcem dla dziecka wiec po rozwodzie nadal spotyka sie z synem a ja
                    małemu mówie ze ojca ma jednego i należy go kochać i szanować. prosił mnie
                    nawet o to ze jak mam czas wolny i w niczym mi to nie przeszkadza to mam dać
                    znać i wtedy on przyjedzie spotkać sie z ukochanym syneczkiem.
                    a mogłabym zabronić mu przyjeżdać, mieć w nosie wyrok sądu w sprawie odwiedzin,
                    dziecku opowiadać jakiem to psycholem i zwyrodnialcem jest jego tatuś.
                    ale po co ? jak mały będzie dorosły to sam sobie uzupełni informacje, wyciągnie
                    wnioski i wystawi rachunek.
                    • derena33 Re: jak zostać dobrą macochą? 09.05.05, 12:35
                      grazia31 napisała:

                      > koleżanko, tu nie chodzi o seks, ból głowy itp. tu chodzi o marudzenie,
                      > kwękanie, zatruwanie zycia innemu człowiekowi swymi wiecznymi pretensjami o
                      to
                      > ze sedesu nie opuszcza, ze dziecku skarpetki na lewa strone ubrał, ze
                      > upaskudził serwetkę w salonie, że ten krawat mu do koszuli nie pasuje itp.
                      > prowadzenie za rękę dorosłego człowieka, karcenie go itp. w dodatku jak to
                      > robisz w wytartym dresie z papilotami na głowie i upaskudzona zupa
                      pomidorową
                      > to jest to tak obrzydliwe że on ma tego dosyć. nawet najwieksza miłość tego
                      nie
                      >
                      > wytrzyma. dzieci jak to widzą i "doznają" wrzeszczącej matki też dopasowuja
                      sie
                      >
                      > do tła. facet ma dosyć i wtedy nawet sąsiadka 10 lat starsza wydaje mu sie
                      > milsza niż "strazniczka ogniska domowego".
                      >
                      > A kobieta nie ma prawa by byc zmaeczona niewyspana nigdy nie moze jej bolec
                      > > glowa ani nic innego, a jak pan i wladca skinie palcem ma natychmiast che
                      > tnie
                      > > rozkladac nogi i to jest gwarancja ze pan nigdy nie odejdzie.
                      >
                      > jasne ze ma prawo być zmęczona! jak najbardziej. sztuką jest zrobić tak, zeby
                      > podczas zmęczenia facet kawe ci podał i poszedł z dziećmi na spacer. niektóre
                      > kobiety tak potrafią!
                      > a kochanki maja jeden atut! mają go na chwilę więc potrafią być zachwycone
                      gdy
                      > on zostawia otwarty sedes, nie skamlą za uszami gdy rozleje mu się kawa na
                      > obrus.... ale gdy tylko kochanka zostaje żoną wtedy staje sie normalnym
                      > zrzędliwym babskiem.
                      > to samo działa w drugą stroną...
                      > poza tym skąś sie biorą rozwody macochy, eksie , neksie i inne badziewia.
                      >
                      > > Taaa.. mezczyzna jak dziecko, a ex jeszcze po rozwodzie ma dbac o jego
                      > stosunki
                      > > z dziecmi, by pan i wladca laskawie sie zainteresowal, a jak sie nie
                      > > interesuje, to ma sie uniesc honorem albo zrozumiec dlaczego pan i wladca
                      > nie
                      > > chce/nie ma ochoty, to przeciez jego zbojeckie prawo.
                      >
                      > nie tyle dbać, co postarać sie o to żeby dzieci miały ochote widzieć swego
                      ojca
                      > .
                      > jak bedziesz ciągle wylewać zale przy dziecku na ojca i opowiadać jaki to z
                      > niego s...wiel, to z najlepszego ojca zrobisz w oczach dziecka
                      > śmiecia.oczywiście nie odnosi sie to do skrajnych przypadków.
                      > mój były był ostatnim draniem w stosunku do mnie (robił rzeczy o których
                      > niektórym nawet sie nie śniło, niestety..... był wierny jak pies)jednak jest
                      > dobrym ojcem dla dziecka wiec po rozwodzie nadal spotyka sie z synem a ja
                      > małemu mówie ze ojca ma jednego i należy go kochać i szanować. prosił mnie
                      > nawet o to ze jak mam czas wolny i w niczym mi to nie przeszkadza to mam dać
                      > znać i wtedy on przyjedzie spotkać sie z ukochanym syneczkiem.
                      > a mogłabym zabronić mu przyjeżdać, mieć w nosie wyrok sądu w sprawie
                      odwiedzin,
                      >
                      > dziecku opowiadać jakiem to psycholem i zwyrodnialcem jest jego tatuś.
                      > ale po co ? jak mały będzie dorosły to sam sobie uzupełni informacje,
                      wyciągnie
                      >
                      > wnioski i wystawi rachunek.
                      --------------------

                      Dziewczyno, z twojego postu mozna wywnioskowac, ze tylko takie kobiety sa
                      opuszczane przez swoich mezczyzn.
                      A nie zawsze facet zdradza bo kobieta kweka i ma papiloty na glowie.
                      Nie zawsze tez zdradza facet potwor, psychopata i zwyrodnialec.
                      O to by dzieci mialy ochote widziec sie z tatusiem, musi zadbac sam tatus,
                      mamusia moze ale nie musi.

                      P.s.Czyzby uwagi na temat nie opuszczanej deski i brudnych skarpet na stole,
                      moga stac sie usprawiedliwionym powodem do zdrady?

                      Reasumujac, chyba zbyt duzo wymagasz od nas kobiet, nie uwzgledniajac zachowan
                      drugiej strony, bo nic nie dzieje sie bez powodu i kwekajaca kobieta czasem tez
                      dlatego taka sie stala, bo mezczyzna obok niej nie zwraca na nia uwagi, nie
                      slucha jej, zaniedbuje i lekcewazy jej potrzeby.
          • elf28 Re: jak zostać dobrą macochą? 06.05.05, 14:49
            Aha dodam tylko, z e facet, który porzuca żonę dla innej baby z mojego punktu
            > widzenia – nie ma moralnego prawa do dobrych kontaktów z eks i dziećmi. O
            > n
            > rozbił tym dzieciom rodzinę, porzucił ICH matkę dla obcego babsztyla. Nie
            > jest wierny i odpowiedzialny.

            Nie wiem dlaczego uważasz, że jak facet odchodzi od kobiety do innej, to
            znaczy, że to kawał palanta. Bywają wredne baby, które potrafią uprzykrzyć
            życie, i z którymi zwyczajnie nie da się żyć. I co, facet ma się męczyć w imię
            czego? Dzieci? Przecież będzie uciekał z domu żeby w nim bywać jak najmniej.
            Znam takich przypadków kilka. "Rozwód" emocjonalny rodziców nawet jeśli są
            małżeństwem powoduje dokładnie te same skutki co rozwód w świetle prawa.
            Różnica tylko w tym, że jeśli ludzie po rozwodzie będą w stanie ułożyć sobie
            życie na nowo i być szczęśliwi, to ich dzieci będą miały z czego czerpać
            przykład. Wiem o czym piszę, bo sama jestem dzieckiem rozwiedzionych rodziców
            (ojciec zostawił mamę dla innej kobiety) i mimo tego, że im sięnie ułożyło a ja
            nie miałam normalnego domu, to wiem że dobrze, że tak się stało.
            • darcia73 Re: jak zostać dobrą macochą? 06.05.05, 14:56
              Uważam, z e facet który zostawia żonę dla innej to palant. Dokładnie tak
              uważam. Jeżeli jest mu źle w małżeństwie może odejść wcześniej, z godnością Dla
              SIEBIE SAMEGO a nie dopiero wtedy kiedy pojawi się "pocieszycielka"
              • m-m-m Re: jak zostać dobrą macochą? 06.05.05, 15:05
                Jeżeli jest mu źle w małżeństwie może odejść wcześniej, z godnością Dla
                >
                > SIEBIE SAMEGO a nie dopiero wtedy kiedy pojawi się "pocieszycielka"




                Nie palant, a wygodniś.
                • elf28 Re: jak zostać dobrą macochą? 06.05.05, 15:42
                  No bo życie jest takie jednoznaczne...
                  Różne w życiu bywa i nie można wszystkich facetów, którzy zostawiają swoje żony
                  dla innej kobiety oceniać tak samo.
                  • darcia73 Re: jak zostać dobrą macochą? 06.05.05, 17:46
                    Elf - zasady sa jednoznaczne. Relatywizm prowadzi do upadku moralności.
                    Kiedy bierzesz slub składasz przysięgę - i jest to obietnica dana ukochanej
                    Osobie - ze w ZŁYCH i dobrych chwilach bedziecie razem. Nie ma mowy tylko o
                    przyjemnościach. Jezeli nie mozesz zyc z mężem/zoną to uczciwiej jest odejsc
                    ale nie dla innej/innego.
                    • elf28 Re: jak zostać dobrą macochą? 06.05.05, 17:58
                      Inaczej myślę. Świat nie jest czarno-biały. Są odcienie szarości. Je również
                      trzeba dostrzegać. Jeśli związek się rozpada, to wina zawsze leży po obu
                      stronach (mniejsza bądź większa). Różnie w życiu bywa - dlatego daleka jestem
                      od jednozancznego oceniania co moralne a co nie. Nikt kto nie był w sytuacji
                      danego człowieka nie powinien wydawać jednoznacznych sądów.
                      • darcia73 Re: jak zostać dobrą macochą? 06.05.05, 18:15
                        odpowiedx typowej macochy smile
                        swiat nie jest czarno-biały ale są zasady ogolnie przyjete przez cywilizowanych
                        ludzi; zgodze się, ze kazda sytuację powinno sie rozpatrywac indywidualnie, ale
                        nie zawsze wina lezy po obu stronach. Przykład z zycia - osoba opowiada o
                        rozwodzie swojego brata i analizuje przyczyny - widzi wine brata a nie
                        bratowej, bo ta ZAWSZE starała się i dbala o relacje w małzenstwie. Mieszkają z
                        jednym blixniaku więc widziała na co dzień, co sie dzieje za scianą. Ale jej
                        brat zmienił zapatrywanie na zycie, awansował, obrósł w piorka, zmienił
                        towarzystwo, zaczał miec więcej pieniędzy i zmienił zone na mloda panienkę. Cos
                        mu się poprzestawiało w głowie. Zona, pomimo ze zadbana kobieta, widocznie nie
                        była juz tak atrakcyjna. Ona prosiła o rozmowy, o danie im szansy, organizowala
                        wypady za miasto, by mogli byc tylko we dwoje. I co? Klops. Facet miał to
                        gdzieś.
                        W moim przypadku wina ewidentnie była po stronie eksa.
                        A zasady są zasadami. Gdyby wszystkie kobiety miały poczucie przyzwoitosci i
                        nie brały się za cudzych męzów i odwrotnie, zycie byloby prostsze.
                        ale te rozwazania wychodzą poza temat watku
                        polecam do poczytania:
                        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=571&w=22784324
                        • elf28 Re: jak zostać dobrą macochą? 09.05.05, 09:43
                          Darcia, jestem przekonana że to różnie bywa. Jako kobieta zostawiona przez męża
                          jesteś wyczulona na takie przypadki. I żeczywiście, jeśli facet zachował się
                          jak drań, to masz prawo do żalu, bólu i takiego myślenia. I to jest Ok.
                          Opisujesz przypadek z życia. Dla mnie to jest tak, że niestety albo i na całe
                          szczęście ludzie się zmieniają. W opisywanym przypadku facet zmienił się ale
                          niestety na gorsze. Ja znam przypadek, kiedy żona po urodzeniu dziecka
                          odstawiła faceta od łóżka. I nie trwało to kilka miesięcy ale kilka lat. Nie
                          pozwowalała też na czułości, przytulania, nie doceniała jego starań, chociaż
                          facet walczył o ten związek kilka lat...no i skończyło się jak skończyło.
                          Dzisiaj widzę, jak moja koleżanka traktuje swojego przyszłego męża. Udowadnia
                          mu ciągle, że jest dziecinny, że sobie nie radzi, że nie robi tego, tamtego,
                          etc. A ja patrząc na to obiektywnie stwierdzam, że nie tędy droga. Facet po
                          pierwsze stara się, po drugie nic złego żeby czasem pokazać palcem co jest do
                          zrobieniam a po trzecie czułością i kobiecą łagodnością można więcej zdziałać
                          niż ciągłym ględzeniem i udowadnianiem, że to kobieta jest lepsza. Ja na jego
                          miejscu już bym zrezygonowała. I pewnie za parę lat, jak będą już po ślubie i
                          po pierwszym dziecku, facet zacznie mieć dość, zacznie uciekać z domu, w którym
                          nie znajdzie wsparcia (bo co by nie robił będzie zawsze źle)i w końcu spotka
                          kobitkę, która mu pokaże, że to życie we dwójkę może wyglądać inaczej... I
                          takie scenariusze też pisze życie. Uważam, że życie nie jest proste ani
                          oczywiste. Nikt nie obiecywał, że będzie łatwo i przyjemnie. Poza tym wierzę w
                          karmę i w to, że wszystko co robimy dobrego zawsze do nas wróci w podwójnej
                          ilości. Więc mam nadzieję, że kiedyś Twoje smutki się zagoją, że spotkasz
                          fajnego faceta. A cóż, Twój były - jak to mówili starożytni Chińczycy - jeśli
                          ktoś zrobił Ci krzywdę, nie rób nic - usiądź nad rzeką i poczekaj aż przepłynie
                          jego ciało (sic!) wink
        • darcia73 Re: jak zostać dobrą macochą? 06.05.05, 14:41
          grazia31 napisała:

          > > Moje dziecko zna tylko jednego ojca - swojego ojczyma i nie musi byc
          > rozdarte
          > > miedzy dwie rodziny. Wie, ze kiedys był ten drugi tata ale kocha tylko
          > ojczyma,
          > >
          > > bo tamten nawet nie pozwolił się pokochac.
          > masz poniekad komfortowa sytuację... ale przykrą trochę... smutno tak jak
          > pomyślisz że jest gdzieś tam prawdziwy ojciec który nie kocha dziecka, bo
          razem
          >
          > w trójke z nekst doszliście do wniosku że to fajne rozwiazanie zniknąć ot tak
          > sobie z życia dziecka. cholernie wygodna sytuacja dla was wszystkich, ale co
          > kiedyś dziecko powie na ta zmowe milczenia?


          mOj synek nie odczuwa braku ojca, wie, ze jest drugi tata, gdzies tam. jak
          podrosnie to mu wytłumaczę, dlaczego tak się stało. I ze lepiej nie miec
          zadnego ojca niz takiego, ktory miesza w zyciu. Tym bardziej, ze on nie teskni
          za ojcem, bo go ma na codzien w osobie ojczyma. Ogladam z nim stare zdjecia,
          opowiadam kto jest na fotografiach. Moj syn nie zyje w kłamstwie. Gdyby mojemu
          eks zalezało na kontaktach z dzieckiem - to cos by z tym zrobił. Ale jemu jest
          wygodnie. Ja nie odpowiadam za to, ze jest beznadziejnym ojcem. jest dorosłym
          człowiekiem.
          • milcha1 Re: jak zostać dobrą macochą? 06.05.05, 19:10
            A ja uważam, że zdrady, oszustwa, kłamstwa nie zależą od płci tylko od tego
            jakim się jest człowiekiem.
            Znam zdradzone żony i znam zdradzanych mężów. Jeśli mężczyzna porzuca żonę i
            dzieci dla innej jest dla mnie tyle samo wart co kobieta porzucająca męża.
            Albo mamy równouprawnienie albo nie.
            • poxywka Re: jak zostać dobrą macochą? 09.05.05, 09:29
              troche zalezy od plci; plec meska ma wyzszy poped seksulany i bardzo czesto to
              jest motorem zdrady; co do rownouprawnienia jestem jak najbardziej za, tylko co
              za pomysl,zeby kontakty z dzieckiem uzalezniac od winy czy jej braku w
              rozpadzie malzenstwa ? a kto te wine oceni obiektywnie?? a gdzie tu jest
              interes dziecka ?? jak sadze on jest w glebokim powazaniu w takim wypadku;
              jesli ojciec nie zabiega o kontakty to jasne, ze nikt go zmuszal nie bedzie -
              dziecko to samo kiedys oceni; niestety nie znaczy to, ze bedzie z takiego
              obrotu sprawy zadowolone; dzieci, tym bardziej chlopcy dosc bolesnie chyba
              przezywaja fakt, ze wlasny ojciec je olal;
              pozdrawiam
              poxywka
    • leeya Oj dziewczyny:) 09.05.05, 22:52
      Dobrych macoch nie ma!!!!!!!!
      Naukowo stwerdzone przez pana 7em

      smile)))))))))))))))))))))))

      Pozdrowka
      Leeya
Pełna wersja