cymbeline
07.05.05, 21:53
Witam dziewczyny,
nie często tu piszę,więc troszkę przypomnę moją sytuację:
mój mąż na 7-letniego syna,a znamy się 4 lata (tyleż samo z młodym).
Młody nie wie o naszym ślubie,mieszka z mamą.Mam z nim bardzo dobry kontakt,
uwielbiam go i spedzam z nim czas jak tylko dam radę.Jako,że dzieli nas 300 km
to niestety nasze kontakty do cześtych nie należą,ale mąż stara sie jak
najczesciej bywać u młodego.
Ostatnio był u niego dzisiaj rano,po wizycie zadzwonił do mnie,no i zwaliło
mnie z nóg,ale że do południa byłam na uczelni a potem w pracy,to nie
myslałam o tym za dużo,a teraz mam przemyslenia,ale do rzeczy:
Ex powiedziałam mojemu mężowi,że usłyszała rozmowę młodego z kolegą,ponoć
młody powiedział,że nie ma już tatusia,bo tatusia rzadko widzi i mamusia szuka
dla niego nowego tatusia.....potem dodała,że ona powiedziała młodemu,że tatuś
i mamusia są po rozwodzie i tatuś już nie mieszka z nimi.
Nie wiem tylko czy powiedziała to po czy przed tym co mowił młody do kolegi.
Generalnie dostałam szoku,jakoś nie mogę uwierzyć zeby chłopiec sam wymyślił
takie herezje!!! Co o tym sądzicie,macie pewnie większe doswiadczenie niż ja,
a niektóre z was mają dzieci w podobnym wieku,więc łatwiej będzie Wam ocenić.
Chcę tylko zaznaczyć,że młody jest cudnym i bardzo wrażliwym dzieckiem,
naprawdę kocham tego dzieciaka,już na pierwszym naszym spotkaniu zdobył moje
serce i nie chciałabym żeby coś sobie wbił do główki szczególnie nieprawdę i
nie wiemy z mężem co robić. Mąż chce młodym porozmawiać jak się spotkają
następnym razem,ale ja nie wiem po prostu co mu powiedzieć,
dziewczyny,podpowiedzcie mi???? na pewno powiemy mu,że mieszkamy razem w
Krakowie,ze jesteśmy meżem i żoną ale że to nie zmienia faktu,ze ma tatusia
który bardzo go kocha itp...
Dodam,że raptem 3 godziny temu młody dzwonił do mnie i opowiadał,że był u
niego JEGO TATUŚ i że bawili się razem,a potem zapytał,czy teraz tatuś jest u
mnie.Odpowiedziałam zgodnie z prawdą,że tatuś pracuje i nie ma go w Krakowie.
Nie chciałabym,żeby młody myslał,że dlatego rzadko widzi tatusia,ze tatuś woli
być ze mną i nie chce mu sie do niego przyjechać.Prawda jest taka,że mój mąż
pracuje bardzo intensywnie i ja też rzadko go widuję,czasem 3,4 dni w miesiącu
a czasem troszkę częściej. Młody czesto dzwoni do mnie co bardzo mnie cieszy,a
jego mama nie ma nic przeciw jak na razie.Każdą wolną chwile staramy się
spedzać razem,cześciej oczywiście mój mąż z młodym,bo u mnie różnie z czasem.
Młody bardzo kocha tatusia,widać to jak są razem i dlatego nie bardzo mogę
uwierzyć,żeby młody cos takiego wymyślił? Nie wiem czy to szkoła jego mamusi
czy kolegów z podwórka...???
Do tej pory zawsze mówiłam do mojego meża,że chylę czoło przed jego Ex,ze tak
dobrze wychowuje syna,bo tak jest na prawdę,młody jest super dzieciakiem i
bardzo dobrze wychowanym.Ceniłam ją za to,że od początku nie było problemów z
tym,że ja od początku spotykam sie z jej dzieckiem.Cieszyłam się do tej pory
że nie ma problemów na lini ja-dziecko-ona itp.Młody bardzo mnie lubi,nie może
sie doczekać wspólnych wakacji i ja też
A teraz troszkę o Ex:
ma faceta,z którym jest 2 lata dłużej niz ja z moim mężem,to jest facet dla
którego rozbiła swoją rodzinę i jego rodzinę(on na dzień dzisiejszy nie ma
rozwodu i najwyraźniej nie zamierza się rozwodzić,w grę wchodzi naprawdę duża
kasa,ma też syna,tyle ze troszke młodszego.Ex spotykała się z nim już w
okresie kiedy jego żona była w ciąży i tak zostało do dziś.W dodatku on jest
szefem firmy,w które pracuje Ex.Ex długo udawała że nic nie łączy ją z tym
facetem,ale ostatnio poznała młodego ze swoim mężczyzną,spedzają ze sobą
troszkę czasu.Nie interesuje mnie jej życie i zyczę jej na prawdę wszystkiego
najlepszego,bo prywatnie nic do niej nie mam (w końcu dzieki niej mam super
męża),ale po tym co dzisiaj usłyszałam zaczęłam się zastanawiać,czy młody
mówiąc,że mama szuka dla niego nowego tatusia,nie ma przypadkiem związku z jej
partnerem....Rozumiem,że Ex chce sobie ułożyć życie,moze i faktycznie kochają
się oboje,to super,tylko mimo wszystko nie można robić dziecku, własnemu
dziecku krzywdy mówiąc mu takie rzeczy!!!!
Nie wiem co mam o tym myśleć.Do tej pory wszystko między "naszą czwórką"
ukladało się ok,tak przynajmniej myślałam do tej pory...
Przepraszam,że tak sie opisałam,ale krócej nie dałam rady.
Pozdrawiam Was dziewczyny i liczę na jakieś rady