maxxi26
10.05.05, 14:52
Powoli od niedawna zaczynałam się oswajać z myślą i decyzją o dziecku.
Starania mieliśmy rozpocząć od jesieni. A tu proszę - niespodzianka -
dostałam się do wymarzonej pracy. Jedno z pytanio-stwierdzeń oczywiście
brzmiało: "chyba pani nie zamierza w najbliższym czasie iść na urlop..." No i
co w takiej sytuacji. Co jest ważniejsze. I czy dobra praca i jednocześnie
odłożenie "na poźniej" dziecka jest egoizmem czy smutną rzeczywistoscia
rynkową. Bo w końcu wolałabym nie być zależna nigdy od faceta, który zawsze
moze mieć ochotę następnie wymienić dany egzemplarz na "lepszy model". Ech...
Nie wiem co robić. Juz i tak nie zdążę z dzieckiem przed trzydziestką. Ale i
tak nie żałuję decyzji, ze nie decydowałam się wczesniej na dziecko. Dopiero
teraz czuję się dojrzała. Ale cóż z tego Moje Drogie Panie...