Spanie przy dzieciach...

15.05.05, 17:35
Witam ponownie,

mam pytanie... hmmm... psychologiczne.

Większość dzieci w "całych" rodzinach widuje mamę i tatę razem w łóżku. Jest
to oczywiste i naturalne. Następuje jednak rozwód i rodzice nie śpią już
razem.
Aż w końcu mają spędzic weekend u ojca. Sęk w tym, że tata mieszka ze swoja
dziewczyną - a więc ma z nią wspólne łóżko i sypialnię.

U mnie właśnie tak jest... co więc zrobić? Tata i dziewczyna (ja) śpią razem
i dzieci o tym wiedzą? Czy spią w oddzielnych pokojach?
My tak zrobiliśmy (przyznam, że ten weekend "spadł" nam bardzo
niezapowiedzianie): spaliśmy oddzielnie... i żadne z nas nie zmrużyło oka sad

A jak wy rozwiązaliście taki problem? Dziewczynki są w wieku 8 i 11 lat,
rozróżniaja już seksualne od aseksualnego. Czy to nie jest tak, że
świadomość, że tata z inną kobietą śpi jak kiedyś z mamą (od rozpadu
małżeństwa minęło 3,5 roku), to świadomość, że tata "zdradza" mamę? Sama nie
wiem. Poradźcie coś na przyszłość sad
    • sacreble Re: Spanie przy dzieciach... 15.05.05, 21:06
      "Cykanie sie" przy dzieciach to najgorsze rozwiazanie. Ojciec powinien wyjasnic
      ze teraz kocha wiec i spi z inna kobietą. Gdybym była na Twoim miejscu w zyciu
      by mi do głowy nie przyszło, zeby odstawiac taka szopke z oddzielnym spaniem smile
      • czekolada72 Re: Spanie przy dzieciach... 15.05.05, 21:58
        To moze ja zadam dodatkowe pytanie - jak widzicie te kwestie PRZED rozwodem?
        Kiedy rodzice nadal sa małżeństwem, a tata sie wyprowadził? Pytam bez
        podtekstów, złośliwych komentarzy itp.
    • joaska_14 Re: Spanie przy dzieciach... 15.05.05, 22:05
      Witam,
      u Nas od samego początku nie było problemu. Dziecko od razu spało same - i
      przyjęło to bez żadnego buntu.

      Pozdrawiam
      • ania_rosa Re: Spanie przy dzieciach... 16.05.05, 00:25
        Przed rozwodem widziałabym nieszczególnie, chyba że dziecko ma np. 2 lata i tak
        czy inaczej zwisa mu kalafiorem pojęcie "rozwód". W przypadku nastolatków ma to
        jednak na pewno znaczenie. Ogólnie więc zalezy od przypadku indywidualnego.
        Rosa
        • 7em Re: Spanie przy dzieciach... 16.05.05, 09:29
          > czy inaczej zwisa mu kalafiorem pojęcie "rozwód".

          kiedys ten kwas nienawisci przezre cie od srodka jak beczke na rope. 2 latek
          kiedys dorosnie i da ci popalic, oj da

          5040
          • ania_rosa Re: Spanie przy dzieciach... 16.05.05, 11:53
            Hmmm???? Nie rozumiem, co masz na mysli pisząc o "kwasie nienawiści"? W
            sensie,że kogo miałabym nienawidzieć? Po zrobieniu szybkiej retro i introspekcji
            donoszę, że na mojej liscie nienawiści znajdują się jedynie dwie osoby: jest to
            głupia Justynka, która w podstawówce ukradła mi lalkę barbie i której obiecałam
            zemstę oraz pewien uliczny sprzedawca w Indiach, który ukradł mi 100$. Ale
            strzelaj, strzelaj 7em, bo może dowiem się o sobie czegoś, czegom jeszcze
            nieświadoma.
            A ponieważ widzę, że masz problemy z wyszukiwarką i przyswajaniem informacji, to
            specjalnie dla Ciebie moja krótka wizytówka: nie jestem macochą, jestem ex żoną,
            mam 4letniego syna.
            Rosa
          • pelaga Re: Spanie przy dzieciach... 16.05.05, 12:58
            7em ty sie z takim podejsciem do zycia budzisz, czy sie nakrecasz w trakcje
            dnia?????????
    • triss.m Re: Spanie przy dzieciach... 16.05.05, 09:14
      hmm u nas to exia rozwiazala problem, po prostu zamieszkala z facetem i
      dzieciakami w 1 pokoju .. a jak to wytlumaczyla mlodszemu synowi - 'ze duze
      dziewczyny spia z duzymi chlopakami' wink kwestia delikatna, tez sie
      zastanawialam jak to bedzie, ale dzieciaki reaguja normalnie, pakuja sie nam do
      lozka i bawimy sie w okret piracki wink najlepiej chyba tak jak radza
      dziewczyny, wytlumaczyc, ze tata kocha inna dziewczyne i dlatego z nia spi.
    • lilith76 Re: Spanie przy dzieciach... 16.05.05, 10:02
      dzieciaki prawie zawsze spały z ojcem albo mamą w jednym łóżku i było oczywiste
      dla nich, że w tym domu też tak będzie. M śpi z dziećmi na wielkim łóżku, a ja
      w drugim pokoju. ma to swoje plusy, bo jestem sową i rano nikt do mnie nie
      zagląda, nie budzi.
      ze sferą intymną życia czekamy aż dzieci zasną (a mała też jest sową, więc
      trochę to schodzi) i M wkrada się do mojego pokoiku. w dzieciństwie mieszkałam
      przez wiele lat w jednym pokoju z rodzicami, bratem i zdarzyło mi się być
      świadkiem życia erotycznego moich rodziców i było to dla mnie okropne przeżycie
      (rozumiem obcy ludzie na filmie, ale własni rodzice??? wink)) ), więc wolę
      takich przeżyć zaoszczędzić innym dzieciom.
      tak wspominany przez niektóre macoszki kąt w łazience nie zdaje egzaminu, bo i
      drzwii, i zamek są popsute smile
    • leeya Tak troche OT :) 16.05.05, 13:05
      Moze i ja mam glupie poglady, ale dla mnie szczytem wygody byloby, gdyby Pan
      Domu i Pani Domu mieli oddzielne sypialnie. Ja jestem straszna w nocy: kopie
      sie, gadam przez sen, poza tym jestem straszna sowa i niektorzy nie potrzfia
      zaakceptowac takiego stanu rzeczysmile Nieraz zdarzalo mi sie spac na kanapie, bo
      mnie moj ex wyganial z sypialni, bo mu swatlo przeszkadzalo, kiedy czytalamsmile A
      co do swery sexualnej, zawsze mozna wsliznac sie do lozka partnerasmile I
      niekoniecznie wracac do siebiesmile

      Leeya

      PS. A poza tym marzy mi sie wieeeeeelka TYLKO MOJA garderoba. I zeby w koncu
      moje buty nie musialy byc upchniete w szafcesmile
      • e_r_i_n Re: Tak troche OT :) 16.05.05, 13:09
        leeya napisała:

        > Moze i ja mam glupie poglady, ale dla mnie szczytem wygody byloby, gdyby Pan
        > Domu i Pani Domu mieli oddzielne sypialnie.

        O nie, masakra smile Ja ubóstwiam spac z moim mezem, w ogole nie lubie spac sama.
      • capa_negra :-)))))))) 16.05.05, 13:12
        Tez jestem typem kopiaco - krecącym, ale to sie da załatwić.
        Rozwiązaniem jest wielkie łoże, z dwoma materacami i dwoma kołdrami.
        Stosuje i działa!!
        Możemy byc razem i możemy byc osobno - wygodnie i przyjemnie smile))
        • leeya Re: :-)))))))) 17.05.05, 09:14
          Capa,

          Mam duzeeee lozko (160x200) ale oddzielnych kolderek nie stosowalamsmile Moze jest
          to jakis pomysl? smile Wyprobuje na pewno, jak juz bede miala z kimtongue_out

          Leeya

          PS. Ale taki wlasny "buduar"... achhhhh....
          • capa_negra Ono jest duuuże???? 17.05.05, 10:32

            • leeya na wieksze na razie nie mam miejsca:P 17.05.05, 10:34

            • capa_negra za szybko poszło - tekst TU 17.05.05, 10:58
              Ja mam takie 2 na 2.2 smile)) - no ale my jesteśmy duże ludzie smile
              A 2 kołderki są super - możesz sie pozawijac w kazda stronę, a jak się chcesz
              znaleść to bez obaw....
              I nie wyobrazam sobie jednej kołdry nawet największej, którą każde ciagnie w
              swoją stronę.
              Zreszta mam taka letnią "amerykańcką" do tego smile
              Jest wielka, normalnie zwisa z łózka do ziemi, ale i tak zdarzało nam sie ja
              ciagnąc - każde w swoja strone, wiec trafiła do lamusa smile
    • e_r_i_n Re: Spanie przy dzieciach... 16.05.05, 13:08
      Gdyb syn mojego meza bywal u nas na noc (teraz za kare przestal), to spal z
      moim mezem, ja spalam z naszym synem. Taki byl wybor syna mojego meza.
      • capa_negra Re: Spanie przy dzieciach... 16.05.05, 13:14
        A tak z ciekawości o co chodzi z ta karą ????
        I nie dokońca załapałam - przestał bywac wogóle,czy jedynie przestał nocować ???
        Coś mi chyba umnkneło- sory jeśli głupio sie pytam
        • e_r_i_n Re: Spanie przy dzieciach... 16.05.05, 13:18
          Przestal bywac w ogole - spotkania sa tylko wg ustalen sadowych, czyli
          w miejscu zamieszkania. Nawet w terminie owych spotkan nie ma mowy o spotkaniu
          w innym niz miejsce zamieszkania - z odmowa spotkala sie prosba o spotkanie
          w Wawie (zwykly wspolny spacer, nic wiecej) - reakcja na telefon w tej sprawie
          to odpowiedz 'nie, bo ja tak mowie' i rozlaczenie i nie odbieranie telefonu.
          I jest to kara dla mojego meza za jakis tam post popelniony na forum.
          • mikawi Re: Spanie przy dzieciach... 16.05.05, 13:21
            jezu... to chore!
          • pelaga Re: Spanie przy dzieciach... 16.05.05, 13:55
            > Przestal bywac w ogole - spotkania sa tylko wg ustalen sadowych, czyli
            > w miejscu zamieszkania.

            Czyli zgodnie z prawem, wiec o co chodzi?
            Moj boszzzz jakiez wzruszajace posty, biedny tatus, rozplacze sie ze
            wzruszenia. KARA... Zwykle przestrzeganie wyroku. Niektorym ludziom nie warto
            isc na reke, przekonalam sie o tym doskonale na przykladzie mojego exa, ktoremu
            tez sie nalezalo, zeby mu dziecko pod dom podstawiac i odbierac na moj koszt.
            Ojcowie, ktorzy chca sie z dziecmi widywac robia to w wyznaczonych terminach i
            dbaja zeby im nie przepadaly.
            • mikawi Re: Spanie przy dzieciach... 16.05.05, 14:04
              pelaga, nie przesadzaj, tu nie chodzi o bóg wie jakie pójście na rękę kosztem
              wyrzeczeń a chyba o dobro dziecka (???) - co by się stało gdyby się zobaczyło z
              ojcem choc na godzinę gdy jest z matką w Warszawie? co by się stało gdyby mogło
              zostać u ojca na noc - tak jak to bywało do tej pory i było z tego faktu
              zadowolone? to w końcu o co chodzi? o zadowolenie dziecka czy satysfakcję eks
              żony która pokazała kto jest właścicielka dziecka i kto nim rządzi? to w końcu
              terminy sądowe są ważniejsze czy dobro dziecka? litości....
            • e_r_i_n Re: Spanie przy dzieciach... 16.05.05, 14:12
              pelaga napisała:

              > KARA... Zwykle przestrzeganie wyroku. Niektorym ludziom nie warto
              > isc na reke

              Tak, kara za pisanie na forum. Tak to sformułowane zostało, bynajmniej nie
              przeze mnie.
              Mówisz o 'chodzeniu na reke' - a czy spotkania to tylko dla ojca sa?
              Ja myslalam, ze jednak i dla dziecka. A moze dziecko chcialoby do ojca
              przyjechac? Moze chcialoby sie czasami z bratem spotkac (przeciez wziecie go na
              wizyte 'terminowa' w gre nie wchodzi). Ale to takie drobiazgi, nie mieszczace
              sie chyba w Twoim pojeciu 'dobra dziecka'.

              > Ojcowie, ktorzy chca sie z dziecmi widywac robia to w wyznaczonych terminach
              > i dbaja zeby im nie przepadaly.

              Raz przepadaja, bo ojciec nie moze przyjechac (bo sie zdarza mu w weekend
              pracowac), a innym razem dlatego, ze dziecko z matka wyjezdza. Zwykle zycie.
              • pelaga Re: Spanie przy dzieciach... 16.05.05, 14:31
                > Ale to takie drobiazgi, nie mieszczace
                > sie chyba w Twoim pojeciu 'dobra dziecka'.

                W moim pojeciu dobra dziecka nie miesci sie nieodwiedzanie go przez kilka lat,
                a potem proba nawiazania kontaktow tylko dlatego, ze mozna bylo utracic prawa
                rodzicielskie, po czym i tak odwiedzanie dziecka raz na kilka miesiecy. W moim
                pojeciu dobra dziecka nie miesci sie nieplacenie alimentow i tlumaczenie tego
                faktu, ze nic sie nie stalo, bo dziecko z glodu przeciez nie umarlo.
                W moim pojeciu dobra dziecka nie miesci sie spotykanie sie z ojcem tego pokroju.
                Ciekawe czyje dobro ojczulek mial na wzgledzie nie odwiedzajac dziecka przez
                kilka lat.

                > A moze dziecko chcialoby do ojca
                > przyjechac? Moze chcialoby sie czasami z bratem spotkac

                A moze mu to luzno zwisa kalafiorem??? Moze lata nieodwiedzania spowodowaly
                brak jakichkolwiek wiezi??? W zyciu za kazdy blad trzeba poniesc kare.

                > Tak, kara za pisanie na forum. Tak to sformułowane zostało, bynajmniej nie
                > przeze mnie.

                I wcale sie tej reakcji nie dziwie. Gdybym miala next twojego pokroju, nie
                poszlabym na reka exowi w zadnej sprawie, dopoki nie przestalaby szkalowac mnie
                publicznie, dopoki nie przestalaby sie mnie czepiac na forach. Na reke mozna
                isc komus, kto ci nie wadzi, kto nie upierdliwia zycia.

                A wiwijanie pojeciem "dobra dziecka" jest zenujace, w momencie kiedy przez
                wiele lat to dobro dziecka mialo sie w dupie.
                • mikawi Re: Spanie przy dzieciach... 16.05.05, 14:46
                  a rozgrywki dzieckiem to się mieści w pojęciu "dobro dziecka"? skoro już tak
                  nazywasz rzeczy po imieniu? szkoda że najbardziej tracą na tym dzieci - oboje,
                  bo nie dane im będzie więź z bratem nawiązać. Szkoda.

                  > W zyciu za kazdy blad trzeba poniesc kare
                  Za co te dzieci mają ponosic karę???? I jak długo ta kara ma trwać? dożywocie?
                  bo jak narazie tak to wygląda - w każdym poście tykającym tematu osobiście
                  zaczyna się wywalanie "a czego ojciec nie dopełnił kiedyś"; Nie liczy się co
                  jest teraz. Więc jak cokolwiek ma byc lepiej?
                  Ojciec mial dobro dziecka w dupie... ale matka nie ma w dupie dobra dziecka? i
                  dlatego tak nim pogrywa?

                  a co do szkalowania - ciekawe że eks żona może szkalować publicznie eks męża
                  łącznie z wyzwiskami i wulgazyzmami i to jakos nie razi? mentalnośc kalego?
          • capa_negra Przepraszam, że zapytalam 16.05.05, 14:33
            Powinnam sie ugryśc w język.
            Ale myślałam, że to syn męza ma karę i zastanawiałam sie za co można dziecko az
            tak ukarać.
            Ale widzę, że to głownie mąz ma kare, a syn "przy okazji"

            Nie chciałam wywoływac burzy, powinnam jednak wiedziec ze "babska ciekawośc"
            może nieszczęsliwie ja wywołac.
            • e_r_i_n Re: Przepraszam, że zapytalam 16.05.05, 14:34
              Nie przepraszaj. A kare to chyba ja mam (z tego co pisze pelaga), tyle tylko,
              ze nie mnie ona najbardziej dotyka.
              • edzieckokarenina Re: Przepraszam, że zapytalam 16.05.05, 14:44
                Nie przepraszaj. A kare to chyba ja mam (z tego co pisze pelaga), tyle tylko,
                ze nie mnie ona najbardziej dotyka
                *******
                jaka kara? co Ty opowiadasz? że co? kochający tatuś ma zakaz odwiedzin dziecka?
                może odwiedzać dziecko bez przeszkód według wyroku.
                Może w głowach wam się poprzewracało? co jeszcze byście chcieli?
                a tak swoją drogą skąd masz pewność że dziecko tęskni za tatusiem i nowym
                braciszkiem? do tego aby tęsknić potrzebne są choć minimalne więzi-a tu co?
                tato pojawił się po 3 latach...śmieszne
                • magdalens Re: Przepraszam, że zapytalam 16.05.05, 14:53
                  wiesz co śmieszna jesteś ty. Ludzie szukają swoich rodziców po wielu latach i 3
                  10 czy 30 lat nie ma tu różnicy. Jeśli ojciec chce widzieć dziecko i ono to
                  akceptuje a przynajmniej się nie sprzeciwia i ojciec przyjeżdża po dziecko i je
                  odwozi, to czego mu tego zabraniać. Nie wiem czy to jest "Dobro dziecka" czy
                  nie ono samo kiedyś zadecyduje o tym a nie ty czy jego matka. Dlaczego ona
                  decyduje o tym czy to dziecko ma mieć ojca i brata czy nie??
                  Wypowiadanie się na forum kojarzy mi się z szukaniem jakichś odpowiedzi na
                  pytania. A ich nie uzyskasz jeśli nie opowiesz całej historii z twojego punktu
                  widzenia. Owszem może zostało tu za dużo powiedziane ale każdy widzi to z
                  własnej perspektywy. Sądze że matka tego dziecka też napewno dużo opowiadała i
                  nie same superlatywy o swoim ex. I nie została za to "ukarana".
                  Ale do rzeczy: tu przecież nie chodzi o rodziców tylko o dziecko!!!
                  Jeśli mogło do tej pory przyjeżdżać do ojca to nagle z powodu forum znalazło
                  się tysiąc powodów dla których już nie może przyjechać!!!
                  • edzieckokarenina Re: Przepraszam, że zapytalam 16.05.05, 15:01
                    wiesz co śmieszna jesteś ty. Ludzie szukają swoich rodziców po wielu latach i 3
                    10 czy 30 lat nie ma tu różnicy.
                    ***************
                    nie uważam żebym była śmieszna, a ty nie mieszja pojęć kobito-mówisz że ludzie
                    szukają rodziców po latach.Tu- wtym przypadku to tatuś zniknął na kilka lat
                    całkowicie zapominając o synu.Dla mnie nie ma na to żadnego wytłumaczenia, to
                    tylko pokazuje jakim on jest człowiekiem.Bez większych uczuć.Teraz po swojemu
                    stara się nadrobić stracony czas i odzyskać zaufanie syna-czy mu się to uda?
                    wszystko zależy od niego.
                    Nikt mu nie utrudnia kontaktów z synem
                    • magdalens Re: Przepraszam, że zapytalam 16.05.05, 15:04
                      no jak nie utrudnia a zakaz zabierania dziecka do siebie
                      a brak dogadania wizyt bo ojciec ma wyznaczone terminy przez sąd i tylko wtedy
                      może. A jak musi być w pracy albo zdaży się coś innego??
                      To nie jest utrudnianie???
                      • edzieckokarenina Re: Przepraszam, że zapytalam 16.05.05, 15:07
                        magdalens napisała:

                        > no jak nie utrudnia a zakaz zabierania dziecka do siebie
                        > a brak dogadania wizyt bo ojciec ma wyznaczone terminy przez sąd i tylko
                        wtedy
                        > może. A jak musi być w pracy albo zdaży się coś innego??
                        > To nie jest utrudnianie???
                        *************
                        sugerujesz że wszelkie ustalenia sądowne są do nieczego nie potrzebne?
                        po co w takim razie była ta sprawa o ustalenie kontaktów?
                        odpowiedzialny ojciec zawsze znajdzie czas dla dziecka, wykręty są domeną
                        krętaczy
                    • magdalens Re: Przepraszam, że zapytalam 16.05.05, 15:07
                      edzieckokarenina napisała:

                      a ty nie mieszja pojęć kobito-mówisz że ludzie
                      > szukają rodziców po latach.Tu- wtym przypadku to tatuś zniknął na kilka lat
                      > całkowicie zapominając o synu.

                      Ci którzy szukają rodziców to chyba nie dlatego że sami od nich uciekli tylko
                      zazwyczaj dlatego, że zostali porzuceni ( adopcje itp)
                      • edzieckokarenina Re: Przepraszam, że zapytalam 16.05.05, 15:10
                        magdalens napisała:

                        > edzieckokarenina napisała:
                        >
                        > a ty nie mieszja pojęć kobito-mówisz że ludzie
                        > > szukają rodziców po latach.Tu- wtym przypadku to tatuś zniknął na kilka l
                        > at
                        > > całkowicie zapominając o synu.
                        >
                        > Ci którzy szukają rodziców to chyba nie dlatego że sami od nich uciekli tylko
                        > zazwyczaj dlatego, że zostali porzuceni ( adopcje itp)
                        ***************
                        dziękuję za wytłumaczenie.
                        takie osoby to nie są rodzice-wykazali się swego czasu aktywnością sexualną
                        zwieńczoną sukcesem prokreacyjnym.Na tym ich "rodzicielstwo" się skończyło.
                        Rodzic to osoba troszcząca się o wychowanie i rozwój dziecka
                        • magdalens Re: Przepraszam, że zapytalam 16.05.05, 15:17
                          zgadza się , ale mimo wszystko dzieci szukają swoich biologicznych dzieci
                          A ten ojciec mimo wszystko stara się żeby spotykać się z synem i brać choć
                          częściowy tzn. na tyle na ile pozwala matka udział w jego wychowaniu, bo
                          przecież każde ich spotkanie będzie jakoś na niego wpływać!!
                          • edzieckokarenina Re: Przepraszam, że zapytalam 16.05.05, 15:23
                            magdalens napisała:

                            > zgadza się , ale mimo wszystko dzieci szukają swoich biologicznych dzieci
                            > A ten ojciec mimo wszystko stara się żeby spotykać się z synem i brać choć
                            > częściowy tzn. na tyle na ile pozwala matka udział w jego wychowaniu, bo
                            > przecież każde ich spotkanie będzie jakoś na niego wpływać!!
                            ********
                            ta dyskusja wygląda tak jabyśmy mówiły o matce zabraniającej spotkań ojca z
                            dzieckiem, tymczasem te spotkania mają miejsce.
                            Każdy "przypadek" jest inny. Ty masz ochotę dowozić dzieci/cko do ex-a -Twoja
                            wola(dobra); ktoś inny nie musi mieć tej ochoty i nie wymagajmy tego od
                            niego/niej.MOże nie miałaś aż tak nieprzyjemnych przejść z ex-em? zastanów się.
                            pozdrawiam
                            • mikawi Re: Przepraszam, że zapytalam 16.05.05, 15:28
                              a gdzie wyczytałaś że matka ma dowozić ojcu dziecko? chodzi o sytuację gdy:
                              a) ojciec chce zabrać dziecko na weekend na przykład do siebie, następnie
                              odwiezie je do domu
                              b) dziecko akurat jest w Warszawie (z zupełnie innych przyczyn niż wizyta u
                              ojca dziecka) i ojciec prosi o możliwość spędzenia z nim chocby godziny skoro
                              syn jest na miejscu.
                              • magdalens Re: Przepraszam, że zapytalam 16.05.05, 15:31
                                no właśnie ja też tak to zrozumiałam więc wydaje mi się że moja krytyka postawy
                                matki jest słuszna.
                                ale może rzeczywiście jest tu też wina exa i jego nowej partnerki. Bo wydaje mi
                                się że takie zachowanie z niczego się nie wzięło a już napewno nie z powodu
                                jakiegoś forum. Tu musiało byćcoś jeszcze mam rację???
                                • e_r_i_n Re: Przepraszam, że zapytalam 16.05.05, 16:34
                                  magdalens napisała:

                                  > ale może rzeczywiście jest tu też wina exa i jego nowej partnerki. Bo wydaje
                                  > mi się że takie zachowanie z niczego się nie wzięło a już napewno nie z
                                  > powodu jakiegoś forum. Tu musiało byćcoś jeszcze mam rację???

                                  Zakaz spotkań innych niż ustalone przez sąd jest wynikiem tylko i wyłącznie
                                  watku na forum.
                                  • magdalens Re: Przepraszam, że zapytalam 16.05.05, 17:55
                                    no to serdecznie współczuje takiej ex
                                    • leeya Re: Przepraszam, że zapytalam 16.05.05, 20:41
                                      Ach, jakze latwo ferowac wyroki, prawda? No tak, te wredne i zle ex...

                                      pozdrawiam
                                      Leeya
                            • magdalens Re: Przepraszam, że zapytalam 16.05.05, 15:28
                              zrozumiałam, że chodzi o to że ojciec chce zabierać dziecko do siebie tylko
                              matka mu na to nie pozwala. Pozwala tylko na spotkania u siebie na miejscu co
                              wyklucza spotkania z bratem.
                              też pozdrawiam
                              • lubstej Re: Przepraszam, że zapytalam 16.05.05, 15:32
                                madzia, czys ty oszalala? 10 letnie dziecko zabierac poza miejsce zamieszkania,
                                poza oczy matki?!
                                zgroza!!

                                Domali
                                nie mysleliscie o wystapieniu do sadu o zmiane ustalen sadowych - dzieciak jest
                                duzy i macie duza szanse na zabieranie go na weekendy, wakacje itp.?
                                • magdalens Re: Przepraszam, że zapytalam 16.05.05, 15:59
                                  mam nadzieję, że to był żart
                                  bo ja zostawiam 3 letniego syna poza moimi oczami z ojcem, któremu ufam na
                                  tyle, że jestem pewna, on nie zrobi krzywdy własnemu dziecku.
                                  Mówiąc o "tego" rodzaju krzywdzie ( bo krzywda już się stałą, że nie ma pełnej
                                  rodziny)
                                  • mikawi Re: Przepraszam, że zapytalam 16.05.05, 16:03
                                    tak to był żart, bo w takiej sytuacji to tylko ironia pozostaje wink
                                    • magdalens Re: Przepraszam, że zapytalam 16.05.05, 16:05
                                      mądrze powiedziane
            • kkokos Re: Przepraszam, że zapytalam 16.05.05, 15:31
              nie przepraszaj, przecież to specjalnie zostało tak napisane, by sprowokować do
              pytań, ktoś się dał sprowokować i to akurat byłaś ty smile) postąpiłaś dokładnie z
              życzeniem erinbig_grin
              • capa_negra Re: Przepraszam, że zapytalam 16.05.05, 19:35
                Nie wiem czy dokladnie z życzeniem ale....
                Uważam, że jeśli dziecko CHCE odwiedzic ojca w jego miejscu zamieszkania i ma
                czasami ku temu okazje to zabranianie tego dziecku, pomimo nawet najbardziej
                uzasadnionych zali i pretensji matki do ojca dziecka nosi znamiona karania
                dziecka.
                Nawet jesli ojciec przez ileś lat był przysłowiową swinią - skoro nawiązała sie
                nic porozumienia miedzy dzieckim, a ojcem to po kiego to psuc????
                Najbardziej uzasadnione pretensje do ojca to jedno, a stosunki ojciec - dziecko
                to drugie.
                No chyba, ze chcemy powrotu do czasów kiedy ojciec był "swinią"

                Ale już się zamykam - poraz pierwszy od dawna odezwałam sie na ten temat i juz
                żaluje.
                • e_r_i_n Re: Przepraszam, że zapytalam 16.05.05, 19:40
                  capa_negra napisała:

                  > No chyba, ze chcemy powrotu do czasów kiedy ojciec był "swinią"

                  Wiesz capo, mam wrażenie, że własnie tego najbardziej 'chcemy'.
                  • virtual_moth Re: Przepraszam, że zapytalam 16.05.05, 22:46
                    e_r_i_n napisała:

                    > capa_negra napisała:
                    >
                    > > No chyba, ze chcemy powrotu do czasów kiedy ojciec był "swinią"
                    >
                    > Wiesz capo, mam wrażenie, że własnie tego najbardziej 'chcemy'.

                    I to jest chyba clou tej sprawy.
                    - exia nie chce się wykazywać dobra wolą - jej prawo. Nie musi. Najchętniej
                    wolałaby w ogóle nie mieć styczności z ojcem dziecka.
                    - exi nie zalezy na zaiceśnianiu relacji między ojcem a dzieckiem ze względu na
                    samo dziecko - a nóż ojcowi znowu odwidzi się ojcostwo? Ucierpi na tym dziecko.
                    Lepszy taki kontakt, który gdy nagle zerwany nie narobi dziecku traumy.
                    - Ojciec nie ma specjalnej chęci na kontakty z dzieckiem, moim zdaniem gdyby
                    miał, to by się z nim po prostu spotykał. Moim zdaniem lepiej spotykac się
                    rzadko i nie ściemniać, że się chce dziecko widywać częściej. Dla mnie większym
                    obciachem jest udawanie, że się o kontakty walczy i cierpi z powodu tego, że
                    exia je "utrudnia".
                    I niby wszystko byłoby ok - bo wszyscy zdają się "nie chcieć". Oprócz jednej
                    osoby, której "niechcenie" i ojca, i matki, burzy imydż wzorowej macochy.
                    • e_r_i_n Re: Przepraszam, że zapytalam 17.05.05, 08:05
                      virtual_moth napisała:

                      > Lepszy taki kontakt, który gdy nagle zerwany nie narobi dziecku traumy.

                      A czy ma znaczenie to, gdzie odbywają się spotkania, jesli chodzi o przezywanie
                      przez dziecko konca kontaktow? Szczerze watpie.

                      > - Ojciec nie ma specjalnej chęci na kontakty z dzieckiem, moim zdaniem gdyby
                      > miał, to by się z nim po prostu spotykał.

                      I własnie, Virtual, to robi - po prostu się spotyka.
                      • virtual_moth Re: Przepraszam, że zapytalam 17.05.05, 12:34
                        e_r_i_n napisała:

                        > A czy ma znaczenie to, gdzie odbywają się spotkania, jesli chodzi o
                        przezywanie
                        >
                        > przez dziecko konca kontaktow? Szczerze watpie.

                        Też jestem takiego samego zdania. O co zatem cały ten ambaras?
                        > > miał, to by się z nim po prostu spotykał.
                        >
                        > I własnie, Virtual, to robi - po prostu się spotyka.

                        No to git. Zdaje mi się, że szukasz dziury w całym tylko po to, aby nawrzucać
                        exi, bo nie ma ochoty wykazywać się dobrą wolą. A przecież nie musi.

                        Pzdr
                        • e_r_i_n Re: Przepraszam, że zapytalam 17.05.05, 12:44
                          virtual_moth napisała:

                          > Też jestem takiego samego zdania. O co zatem cały ten ambaras?

                          "exi nie zalezy na zaiceśnianiu relacji między ojcem a dzieckiem ze względu na
                          samo dziecko - a nóż ojcowi znowu odwidzi się ojcostwo? Ucierpi na tym dziecko.
                          Lepszy taki kontakt, który gdy nagle zerwany nie narobi dziecku traumy." - jak
                          rozumiem to tylko dywagacje na temat motywow postepowania eks, nie Twoje zdanie
                          (pytam, zeby jasnosc miec).

                          > No to git. Zdaje mi się, że szukasz dziury w całym tylko po to, aby nawrzucać
                          > exi, bo nie ma ochoty wykazywać się dobrą wolą. A przecież nie musi.

                          Nie musi smile Co nie znaczy, ze mam byc z tego powodu happy. A jakbym miala
                          ochote nawrzucac, to by mto robila - okazji ku temu co niemiara smile

                          Pozdrawiam
                • pelaga Re: Przepraszam, że zapytalam 17.05.05, 09:07
                  > Uważam, że jeśli dziecko CHCE

                  Wlasnie Capa i tu tkwi odpowiedz na pytanie. Jesli dziecko chce... A dziecko
                  chce, jak ma wiez emocjonalna z ojcem. Jak nie ma wiezi to dziecku to lata. Na
                  wiez emocjonalna ojczulek zapracowal sobie sam, a raczej na jej brak sobie
                  pracowal wijac nowe gniazdko. Mysle, ze kazdej matce serce zmieknie jesli
                  dziecko CHCE (mi zmieklo), ale jesli dziecko nie chce to niby dlaczego matka
                  mialaby isc na reke komus, kto nie dotrzymuje umow, kto jej nie szanuje, kto
                  jej na reke nie idzie???
                  Erin gra dobra macoche i gloryfikuje zapedy ojcowskie swojego meza, ale bede
                  wdzeczna jesli odpowie a pytanie ile razy ojciec na wlasny koszt zabral dziecko
                  do siebie do domu od momentu sprawy, na ktorej ustalono kontakty? Mysle, ze
                  odpowiedz na to pytanie wiele z Was macoch zaskoczy smile Jak rowniez
                  czestotliwosc kontaktow (osobistych w domu matki i telefonicznych) z synem.

                  Jestem tez pewna, ze gdyby ojciec traktowal te kontakty powaznie, gdyby
                  odwolywal wizyty, na ktorych sie nie pojawia, a nie zwyczajnie olewal dziecko,
                  to i w druga strone dzialaloby to dokladnie tak samo.
                  Bo wyobrazmy sobie taka sytuacje. Ojciec ma zasadzone np. wszystkie soboty z
                  dzieckiem w domu matki, nie pojawia sie przez miesiac, nie odwolujac zadnego z
                  czterech przepadajacych spotkan, po prostu nie informujac dziecka i matki
                  odpuszcza sobie spotkania. Piatej soboty matka wyjezdza, nie informuje o tym
                  ojca, wychodzac z zalozenia, ze skoro 4 razy go nie bylo, to i teraz nie
                  przyedzie, nie zapowiedzal sie w koncu, ojciec jednak zjawia sie bez zapowiedzi
                  wczesniejszej i co robi??? Awanturuje sie, ze matka nie przestrzega terminow
                  spotkan. I co matka jest beeee??? Ilez mozna nadstawiac ten drugi policzek i
                  cackac sie z pseudo_ojcami kierujac sie dobrem dziecka, ktore tym dobrem wcale
                  nie jest??????????????? I dlaczego na tym ma zalezec tyko matce????

                  Takze kluczem do wszystkiego jest LUDZKIE podejscie do drugiego czlowieka.
                  Ale skoro niektorym wydaje sie, ze maja tylko prawa...
                  • mikawi Re: Przepraszam, że zapytalam 17.05.05, 09:17
                    a skąd TY wiesz że to dziecko NIE CHCE??? i skoro tyle o potrzebie więzi z
                    ojcem się mowi - to pytam po raz kolejny - komu korona z głowy spadnie jeśli
                    dziecko spotka się z ojcem podczas swojej obecności w Warszawie z matką? mam
                    wrażenie że mimo dawnych postów owej mamy jak to jej syn źle znosi brak
                    kontaktu z ojcem i jak jej się serce kraje, teraz jak ten kontakt się nawiązał
                    i trwa, mamie jakby zaczęło to bardzo przeszkadzać. A manipulowac dzieckiem
                    można bardzo łatwo.
                    • pelaga Re: Przepraszam, że zapytalam 17.05.05, 09:32
                      A ty skad wiesz, ze dziecko CHCE?????????????
                      Jesli chodzi o dawne posty to mi tez sie serce kroilo dawniej, ze debila za
                      meza i ojca mojego dziecka wzielam sobie, ze dziecko cierpi, bo tatusiek wije
                      nowe gniazdko. A teraz juz mi sie nie kroi, bo widzialam jasno na komunii, jak
                      wiezi ZANIKLY, nie z mojej winy, jak moje dziecko zareagowalo na dwa lata
                      niewidzianego ojca.
                      A na wiezi OJCOWIE sami sobie pracuja i sami sobie (i dziecku przy okazji) kare
                      szykuja, i tak jest to kara dozywotnia. I ja widzac teraz te zanikajace wiezi
                      nie poszlabym na reke exowi w zadnej sprawie.
                      Ile razy ojcec dziecka, o ktorym tutaj tak piszemy byl z nim na spacerze??? Ile
                      razy odrabial z nim lekcje??? Ile razy byl z nim u lekarza??? Ile razy
                      opiekowal sie nim w trkacie choroby??? Ile razy byl z nim na basenie??? Ile
                      razy gral z nim w pilke??? To wszystko mozna zrobic w miejscu zamieszkania
                      matki.
                      A jak juz o koronach mowimy... to komu ona spadnie z glowy jak bedzie
                      regularnie odwiedzac dziecko w miejscu zamieszkania jego i jego matki??????????
                      • magdalens Re: Przepraszam, że zapytalam 17.05.05, 09:37
                        bo duża różnica jest kiedy spędzi z ojcem i rodzeństwem weekend i będzie mógł
                        zagrać z nim w piłkę odrobić lekcje itd.
                        ale gdy matka na to nie pozwala to jak ma to zrobić!!!
                        • pelaga Re: Przepraszam, że zapytalam 17.05.05, 11:15
                          > ale gdy matka na to nie pozwala to jak ma to zrobić!!!

                          Magdalens zapytaj erin ile razy jej maz zabral dziecko do siebie na wlasny
                          koszt, kiedy matka wizyt u ojca nie zabraniala. Odpowiedz jest szokujaca,
                          zapewniam.
                          • magdalens Re: Przepraszam, że zapytalam 17.05.05, 11:17
                            ok może za bardzo jej broniłam, przyznaje nie mam pełnego obrazu
                            jeśli się myle to zwracam honor
                      • mikawi Re: Przepraszam, że zapytalam 17.05.05, 09:51
                        > A ty skad wiesz, ze dziecko CHCE?????????????
                        to jest odpowiedź na moje pytanie?

                        > A jak juz o koronach mowimy... to komu ona spadnie z glowy jak bedzie
                        > regularnie odwiedzac dziecko w miejscu zamieszkania jego i jego
                        > matki??????????
                        jak wyżej

                        problemy powstają m.in dlatego że ludzie zamiast je rozwiązywać wolą pograć w
                        ping-ponga na pytania i wzajemne zarzuty
                  • capa_negra LUDZKIE - to dobre słowo :-))nt. 17.05.05, 11:00

    • edzieckokarenina Re: Spanie przy dzieciach... 16.05.05, 14:20
      pelaga napisała:

      > KARA... Zwykle przestrzeganie wyroku. Niektorym ludziom nie warto
      > isc na reke

      Tak, kara za pisanie na forum. Tak to sformułowane zostało, bynajmniej nie
      przeze mnie.
      ****
      Takie informacje powinnaś zachować dla siebie –jeśli faktycznie coś takiego
      zostało powiedzianewink

      Mówisz o 'chodzeniu na reke' - a czy spotkania to tylko dla ojca sa?
      Ja myslalam, ze jednak i dla dziecka. A moze dziecko chcialoby do ojca
      przyjechac? Moze chcialoby sie czasami z bratem spotkac (przeciez wziecie go na
      wizyte 'terminowa' w gre nie wchodzi). Ale to takie drobiazgi, nie mieszczace
      sie chyba w Twoim pojeciu 'dobra dziecka'.
      *******
      Może chciałoby do ojca przyjechać?wink a kto miałby sponsorować przejazd tam i z
      powrotem?
      I kto musiałby towarzyszyć dziecku w pociągu? ojciec czy matka?wink
      • darcia73 Re: Spanie przy dzieciach... 16.05.05, 15:07
        Podsumowując - alez macochy dbają o "dobro dziecka" tj. swojego pasierba.
        Slogan "dobro dziecka" przewija sie parwie w kazdym poscie macoch. Szkoda, ze
        tylko wtedy, kiedy chca cos udowodnić
        Jeszcze raz podziekuję Bogu, ze ja i synek nie mamy "macochy" a tatuś zniknął z
        naszego zycia. O połowe kłopotów mniej. To chyba jedyne co zrobił najlepszego
        dla dobra dziecka.
        • magdalens Re: Spanie przy dzieciach... 16.05.05, 15:09
          nie jestem macochą tylko matką i sama zabieram często syna do męża żeby mógł
          się z nim spotkać jak on nie może przyjechać. I wybacz ale wydaje mi się że tu
          raczej kieruje się dobrem dziecka niż własną przyjemnością!!!
          • m-m-m Re: Spanie przy dzieciach... 16.05.05, 15:46
            często syna do męża żeby mógł
            > się z nim spotkać jak on nie może przyjechać. I wybacz ale wydaje mi się że
            tu
            > raczej kieruje się dobrem dziecka niż własną przyjemnością!!!



            Jesteś bardzo mądrą matką: wierz mi, że kiedyś Twój syn doceni to, że
            umiałaś schować urazy własne i nie obarczałaś nimi jego. Tak samo też
            postępowała wiele lat temu moja matka: NIGDY nie broniła ojcu kontaktów ze mną,
            miał je nieograniczone i ZAWSZE mógł wejśc do domu (niezależnie od tego czy mój
            ojczym akurat był w pokoju obok, czy nie). Dziś, po latach uważam, że
            umiejętność schowania własnych urazów z nieudanego małżeństwa wobec niczemu
            niewinnego dziecka to dowód klasy rodzica. I za to moją matkę dziś podziwiam i
            szanuję, a Twój syn będzie Cię podziwiał i szanował w przyszłości.
            • magdalens Re: Spanie przy dzieciach... 16.05.05, 15:56
              dzięki. Uwierz mi to wcale nie jest łatwe i często zagryzam język żeby czegoś
              mu nie powiedzieć za to pozwalam sobie jak jesteśmy sami.
    • kkokos A wracając do głownego pytania 16.05.05, 15:41
      nie wiem, czy narzeczone mojego eksa miały takie dylematy, mój eks nie - moje
      dziecko od małego (czterolatka?) zostało przyzwyczajone, że śpi z ojcem, jeśli
      ojciec jest sam, jeśli pojawia się kolejna pani, dziecko śpi samo. Pod namiotem
      płakało, bo było ciemno i się bał. W domu - także w domu jednej z narzeczonych
      eksa - spał na łóżku "w kącie za szafą, a tatuś w łóżku u tej pani", tak w
      każdym razie mój syn to opowiadał.
      No ale właściwie jeżeli mam wyrzekać na czyjąś głupotę, to tylko na eksa - on
      się dureń nie zastanawia, że wpaja mojemu synowi przekonanie, iż ojciec to
      ktoś, kto co wakacje śpi z inną panią...
      Jak piszę, nie wiem, jaki był stosunek tych pań do sprawy. Ja w każdym razie,
      jak zostałam narzeczoną tego faceta - a był on wtedy od dwóch lat rozwiedziony,
      z synami 9 i 11 lat - to trochę mnie to krępowało, że śpimy w jednym pokoju,
      chłopcy na jednym łóżku, ich ojciec ze mną na drugim. Ale nie krępowało mnie to
      na tyle, by to jakoś inaczej rozwiązać... Cóż, na swoje usprawiedliwienie mam
      to, że byłam o 10 lat młodsza i o tyle samo głupsza, forum macochy jeszcze nie
      istniało, a książeczka o rodzinach rekonstruowanych też jeszcze była mi nie
      znana...
      • magdalens Re: A wracając do głownego pytania 16.05.05, 16:05
        wiem, że mój mąż nie ma wogóle takiego problemu bo gdy syn jest u niego to on
        na noc zmyka do swojej d. a mój syn śpi z babcią ( bez obrazy dla babci wręcz
        przeciwnie to naprawdę dobra babcia dla mojego syna)
        No więc problem sięrozmywa.
        Jeśli chodzi o mnie to śpimy wszyscy razem bo mamy ogromne łóżko i mój syn
        bardzo lubi mojego M więc jakoś siędogadujemy zwłaszcza, że żadne z nas
        specjalnie się nie rozpycha. Czasem syn zasypia u niego na rękach.
        Intymne sprawy załatwiamy tak, żeby on tego nie widział ( jak spi, albo jest w
        przedszkolu, różnie)nie jestem zwolenniczką pokazywania dziecku od małego jak
        wygląda "miłość" zresztąsama jako dziecko miałam nie przyjemność zobaczyć raz
        swoich rodziców i naprawdę było to dla mnie straszne przeżycie. Pamiętam do
        dziś.
    • capa_negra WYSŁAŁAM @ ...tym co do mnie napisali :-) i ... 16.05.05, 20:10
      Nie wiem jak sprawuje sie moja poczta, wiec prosze o nawet pustą wiadomośc na
      mail gazetowy lub ten drugi smile), zebym wiedziała, że doszło smile)

      A innych serdecznie przepraszam za prywatę smile
      • edzieckokarenina Re: WYSŁAŁAM @ ...tym co do mnie napisali :-) i 16.05.05, 22:00
        Nawet jesli ojciec przez ileś lat był przysłowiową swinią - skoro nawiązała sie
        nic porozumienia miedzy dzieckim, a ojcem to po kiego to psuc????
        ********
        a skąd wogóle masz informacje że dziecko chce tych kontaktów?(mówimy
        o "konkretnym" przypadku).
        Myślę,że gdyby dziecko nalegało na inne spotkania z panem ojcem niż te do
        których zaczyna się przyzwyczajaćwink to nie byłoby większych problemów.
        Cała ta dygresja jest wyssana z palca bo ktoś lubi przemycać prywatne info na
        forum.
        • kwiatek1974 jak zwykle 17.05.05, 08:38
          Pytam się dla kogo jest to forum, jak zwykle dla biednych skrzywdzonych ex
          mamuś, kobiety dajcie na wstrzymanie jak zwykle głupie komentarze, jedna z was
          dobrze napisała, ex może szkalowac ex męża i jego partnerkę a odwrotnie nie
          może byc, prostackie rozumienie, takie komentarze głupie konemtarze zostawcie
          dla siebie. Ja wiem co to jest nie zna siostry przyrodniej nigdy jej nie widzie
          i to nie dlatego że mój ojciec nie chciał chciał i to bardzo ale dlatego że
          taka głupia baba jak jej matka zrobiłą z mojego ojca w oczach jego córki
          najgorszym sku...lem jaki może byc. Po tym wszystkim jego córka a moja
          przyrodnia siostra nigdy nie dałą sobie powiedzie prawdy mój ojciec próbwał, a
          ona była na tyle w niewiedzy i sidłach podłej matki że potrafiłą na sprawie
          alimentacyjnej napluc mojemu tacie w twarz. Wiec nie piszcie jakie to wy
          jestście dobre a ex mąż czy facet był zły bo nie chce sie kontaktowa z
          dzieckiem, czasami wcale sie nie dziwie że nie chce bo jak ma słucha głupie
          komentarze dogryzanie przy dziecku to po co narażac to dziecko na stres.

          Dodam jeszcze że Mój ojciec nigdy nie był żonaty z tamtą kobietą nawet z nią
          nie był, spotkali się na imprezie jak to wiejskie potupaje był piany w sztok a
          ona to wykożystała, myślała że to pomoże jej że mój ojciec wyjdzie za nią bo
          bedzie dziecko no przede wszystkim dobra partia z mojego ojca była. Wykożystałą
          moment i zrobiłą to co miałą zrobi tylko z innym skutkiem mój ojciec nie był z
          nią tylko poznał moją mamę, tamta miała alimenty prz okazju zniszczyłą kilka
          osób tym co zrobiłaprzede wszystkim swoich rodziców bo wiadomo jak w tamtych
          czasach było chańba dla rodziców. Dlatego mam taką nienawiśc do kobiet które
          robią z siebie i dzicka ofiary a ojczulej jest beeee.
          • kwiatek1974 no i jak zwykle 17.05.05, 08:40
          • kwiatek1974 no i jak zwykle 17.05.05, 08:41
        • magdalens Re: WYSŁAŁAM @ ...tym co do mnie napisali :-) i 17.05.05, 08:49
          jak matka będzie codziennie wmawiać dziecku, że ojciec to skur.. a jego nawa to
          kur. i że zrobią mu krzywdęto zapewniam cię, że po takim praniu mózgu żadne
          dziecko nie zechce zobaczyć ojca.

          I jeszcze jedno przecież to dziecko jeździło do ojca i było zadowolone
          Czego wszystkich ciągle oblewasz taką żółcią???
          • pelaga Re: WYSŁAŁAM @ ...tym co do mnie napisali :-) i 17.05.05, 09:17
            Ile razy jezdzilo????????????
            Piszesz o czyms o czym nie masz zielonego pojecia. Poczytaj sobie archiwum.
            Matka kontaktow nie zabrania. Stosuje sie do wyroku sadu. A jak wyrok ojcu nie
            odpowiada to zawsze mozna go zmienic. Tylko trzeba naprawde chciec widywac
            dziecko, a nie next ma pisac, ze sie chce, tylko ta exiara taka beeee jest, bo
            ogranicza.
            • magdalens Re: WYSŁAŁAM @ ...tym co do mnie napisali :-) i 17.05.05, 09:20
              może masz rację. Ja poprostu kieruje się własnym doświadczeniem.
        • capa_negra Re: WYSŁAŁAM @ ...tym co do mnie napisali :-) i 17.05.05, 10:31
          Nie mam takich informacji.
          Wyszłam z założenia ( warunkowo), że jeśli dziecko jeździ do ojca i jeśli chce
          to robic to może to świadczyc o nawiązaniu więzi.
          W takiej sytuacji gdyby tak faktycznie było, że dziecko chce jechać to
          zabranianie mu tego ze wzgledu na urazy do jego ojca jest karaniem dziecka.
          I tyle - poprostu takie jest moje zdanie OGÓLNIE.
    • magdalens pytanie do e.r.i.n. 17.05.05, 09:24
      dziecko spało u was bo chciało przyjeżdżać, i dlaczego wcześniej mogło
      przyjeżdżać a teraz nie i jak ustalił sąd??
      Acha i czy to wy po niego jeździliście?
      • leeya Re: pytanie do e.r.i.n. 17.05.05, 09:37
        To wlasnie mialam na mysli piszac wczesniej, ze latwo jest wyroki ferowac.
        Wrzuc w wyszukiwarke nick DOMALI i poczytaj. Domali to wczesniejsze wcielenie
        Erin. A potem albo odszczekaj albo podtrzymuj zdanie.

        A swoja droga, to jest wlasnie to, o czym kiedys juz kilkakrotnie pisalam: Nie
        nalezy wydawac wyrokow czy ustalac sobie zdania na jakis temat nie majac wgladu
        w calosc historii. Tak z jednej jak i z drugiej strony. Wiec czy dobrze robimy
        wierzac tylko swojemu partnerowi w to co mowi o bylym zwiazku/malzenstwie?? Ja
        wierzylam, a wszelkie "niedoskonalosci" zachowania mijego ex w poprzednim
        zwiazku tlumaczylam zachowaniem jego bylej... I co?? Potraktowal mnie tak sama
        jak ja, DOKLADNIE tak samo. Wiec trzeba bylo byc bardziej krytycznasmile)))))

        Leeya
        • magdalens Re: pytanie do e.r.i.n. 17.05.05, 10:04
          może masz rację , ale jak będę żyła z takim poczuciem to nigdy z nikim się nie
          zwiąże bo będę się bała, że mnie zostawi i potraktuje tak czy inaczej.
          Tochę optymizmu smile
          • leeya Re: pytanie do e.r.i.n. 17.05.05, 10:14
            Tu nie o optymizm chodzi, a o rzeczowe i uczciwe podejscie do swojego zycia.
            Raz juz popelnilam blad. Teraz bede ostrozniejsza. I bardziej krytyczna.

            Leeya
            • magdalens Re: pytanie do e.r.i.n. 17.05.05, 10:17
              rozumiem
      • e_r_i_n Re: pytanie do e.r.i.n. 17.05.05, 12:00
        Odpisalam na priva
    • chalsia Re: Erin 18.05.05, 00:27
      Mam kilka spostrzezeń.
      1. Uważam, że Erin z pełną świadomością tego co robi (tzn. podsyfia i jątrzy)
      napisała swój post tak jak napisała. A napisała "Gdyby syn mojego męża bywał u
      nas na noc (teraz za karę przestał), to spał z moim mężem, ja spałam z moim
      synem. Taki był wybór syna mojego męża".
      Gdyby napisała wszystko, oprócz tego co jest w nawiasie, to byłby zwykły,
      normalny post, odnoszący się do tematu watku.
      Chciany przez siebie efekt Erin osiągnęła - padły pytania i dalsze grzebanie w
      temacie "nie na temat".
      2. Erin napisała również, że może syn męża chciałby się czasami spotkać z
      bratem ale uważa, że wzięcie 3,5 rocznego dziecka na "terminową" wizytę u syna
      męża w grę nie wchodzi.
      A niby to dlaczego???????? Skoro rodzina męża Erin mieszka blisko od syna męża
      Erin, to jaki problem w tym, by:
      - zaplanowac sobie rodzinne odwiedziny u teściów w terminie przypadajacym na
      wizytę męża Erin u jego syna i zabrać młodszego brata na wizytę?
      - zabrać ze sobą młodsze dziecko na wizytę u starszego brata (jeśli by podróż w
      obie strony w jeden dzień miała być zbyt dla dziecka wyczerpująca, to ojciec z
      młodszym dzieckiem mógłby przecież zanocować u mieszkających w pobliżu swoich
      rodziców).
      Jak komuś zalezy, to działa. Mój eks ze swoją młodszą córką przyjechał na
      weekend z WWy nad morze, by spędzić z naszym dzieckiem jeden dzień. (inna
      sprawa, ze tego akurat nie pochwalam, by na taką eskapadę zabierać dziecko nie
      mające jeszcze roku).
      3. Matka syna męża Erin nie musi się dobrą wolą okazywać. Może, ale nie musi
      (jak każdy zresztą).
      Okazała się nią, godząc się uprzednio na przynajmniej 2 noclego chłopca u ojca
      w Wwie - całkowicie ponad to, co ustalone zostało w wyroku nt. kontaktów.
      Z tego co wiem z czytania od lat na samodzielnej i macochach historii
      Domali/Erin - Kamila - w obydwu przypadkach dziecko zostało przywiezione do
      ojca i odwiezione do domu przez i na koszt matki.
      Cokolwiek sie nie stało i jaki był tego powód - widocznie jakis był - widać
      matka uznała, że okazywanie dobrej woli w postaci "ponadnormatywnych kontaktów"
      ojciec-syn nie jest dobrą drogą/metodą.
      4. Jeśli od dłuższego czasu coś się dzieje, co nie spełnia oczekiwań, to się z
      tym coś robi. Jak ktoś już tu słusznie zauważył - skoro mężowi Erin nie
      odpowiada aktualna forma i częstotliwość kontaktów, i nie widzi on możliwości
      dogadania się z matka dziecka, to czemu jeszcze nie wystąpił do sadu o zmianę
      kontaktów?
      5. Magdalens zadała Erin 4 proste pytania "dziecko spało u Was bo chciało
      przyjeżdżać, i dlaczego wcześniej mogło przyjeżdżać a teraz nie i jak ustalił
      sąd i czy Wy (Erin z męzem lub sam mąż) po niego jeździliście"
      Jak dla mnie bardzo znamiennym jest fakt, że Erin uchyliła się od odpowiedzi na
      te pytania na forum (choć o tym było dużo na samodzielnej i macochach) i
      odpisała Magdalens (nota bene - nowej "macosze") na priva.
      Chalsia
      • e_r_i_n Re: Erin 18.05.05, 07:52
        Ja odpowiem tylko na pytanie 2: ano chociazby po przeczytaniu watku Twojego
        autorstwa na samodzielnej.

        Co do reszty - zanim coś napiszesz, sprawdź dwa razy swoje informacje.

        Temat z mojej strony jest skonczony.

        Pozdrawiam
        • edzieckokarenina Re: Erin 18.05.05, 08:16
          całkowicie zgadzam sie z chalsią-nic dodać, nic ująćsmile
      • mikawi Re: Erin 18.05.05, 09:13
        > 2. Erin napisała również, że może syn męża chciałby się czasami spotkać z
        > bratem ale uważa, że wzięcie 3,5 rocznego dziecka na "terminową" wizytę u
        syna
        > męża w grę nie wchodzi.
        > A niby to dlaczego???????? Skoro rodzina męża Erin mieszka blisko od syna
        męża
        > Erin, to jaki problem w tym, by:
        > - zaplanowac sobie rodzinne odwiedziny u teściów w terminie przypadajacym na
        > wizytę męża Erin u jego syna i zabrać młodszego brata na wizytę?


        heheheheeh znając te poklady dobrej woli drzemiące w eksi już widzę jak się
        godzi na wizytę w SWOIM DOMU syna erin i swojego eksa... buahahahahaha
        ROTFL
        • chalsia Re: Erin 18.05.05, 09:42
          Pytania nie zadano, to i odpowiedzi nie było. Skąd wiesz co by było???

          Dodam dla wyjaśnienia (to do Erin), że sytuacja moja a ich jest zasadniczo
          różna - mianowicie w moim przypadku nie ma absolutnie żadnej potrzeby by eks ze
          swoim młodszym dzieckiem nawiedzał naszego syna w moim domu - z prostego
          powodu - ponieważ dzieci te się znają b. dobrze i spędzają razem dzień co 2
          tygodnie u ojca. Co do rzeczownego weekendu nad morzem - eks zabrał syna na
          cały dzień, więc nie siedział mi na głowie ze swoim młodszym dzieckiem.

          Zupełnie inna natomiast jest sytuacja W przypadku rodziny Erin - rodzeństwo nie
          ma ze sobą stałego kontaktu, więc być może matka przystałaby na przyjeżdżanie
          do syna z młodszym bratem - właśnie po to by tę więź nawiązać. Nie jestem
          Kamilą, więc nie znam jej stanowiska w tej sprawie, natomiast taki byłby mój
          tok myślenia. Po za tym (zwłaszcza latem) można uniknąć ewentualnie krępującego
          siedzenia w domu i po prostu iść z dwójką na spacer.

          Chalsia
          • edzieckokarenina Re: Erin 18.05.05, 11:50
            Po za tym (zwłaszcza latem) można uniknąć ewentualnie krępującego
            siedzenia w domu i po prostu iść z dwójką na spacer
            ***
            tylko komu by się chciało?wink lepiej posiedzieć w domciu
    • cymbeline Re: Spanie przy dzieciach... 21.05.05, 18:32
      Napiszę Ci jak było u nas:
      jak poznałam mojego męża jego synek miał 3,5 roku,spędziliśmy ze sobą kilka dni
      na wyjeździe (to była moja druga randka z mężem a pierwsza z jego synkiemsmile))
      Sami nie bardzo wiedzielismy jak sobie z tym problemem poradzić więc tym
      pierwszym razem wynajeliśmy w hotelu 2 pokoje,ja w jednym a chłopaki w drugim i
      było oki.
      Na późniejszych wspólnych wyjazdach wynajmowaliśmy jeden pokój z dwoma łóżkami i
      bywało różnie.Często Młody chciał spać tylko z tatusiem a ja sama obok na łóżku
      i uwazam,że to rozwiązanie w tamtym czasie było dobre.Młody bardzo tęsknił za
      tatą i było dla mnie zrozumiałe że 3,5 latek który nie ma już tatusia na codzień
      to właśnie na takich wspólnych wyjazdach szczególnie potrzebuje tatusia. Z
      czasem wszystko się zmieniało,Młody był starszy i na kolejnych wyjazdach powoli
      oswajaliśmy go z tym,że chcemy spać razem w łozku,a jego uczyliśmy spać w swoim
      łożeczku.Jednak nie był to zakaz,jak Młody chciał z nami spać to nie robiliśmy
      problemu,zawsze miał wybór. Teraz ma 7,5 latek i od dłuższego czasu jak
      wyjeżdzamy razem to Młody pierwszy wpada do pokoju hotelowego,wybiera dla siebie
      łóżko i zaznacza,że on chce sam spaćsmile oczywiście często rano wpada nam do łożka
      robiąc pobudkę o 7 rano,albo wieczorem go usypiamy zgodnie z jego
      życzeniem,czasem tatuś a czasem ja i już dla Młodego to normalne,że my śpimy razem.
      Myślę,że dużo zależy od wieku dziecka.Nasz Młody był po prostu bardzo mały jak
      my zaczeliśmy się spotykać i myślę,że na początku był zazdrosny o mnie,że tatuś
      obejmuje obcą babę,idzie z nią za rękę itp. Dlatego pokazaliśmy mu że ja nie
      jestem dla niego zagrożeniem,że tatuś kocha go tak samo jak wtedy gdy mnie nie
      było,że ze mną można fajnie spedzić czas,że opiekujemy się nim razem i razem
      troszczymy się o niego...no i czas zrobił swoje,wszystko jak na razie dobrze się
      układa,Młody zadowolony i szczęśliwy.
      Uważam,że nic na siłę,szczególnie,jak dziecko jest małe.Trzeba troche czasu aby
      w takim układzie każde z osób znalazło swoje miejsce i dobrze się czuło.
      Zaznaczam,że ja byłam pierwszą kobietą po byłej żonie mojego męża i Młody nie
      miał huśtawek w stylu "co weekend to inna panna", no i oczywiście rodzice
      Młodego byli już po wszystkim wiec nie mieszkali razem,a Młody nie pamietał
      wspólnych wakacji,urlopu z obydwojgiem rodziców,bo nigdy takowych nie było.

      Pozdrawiamsmile))
Pełna wersja