emikk
03.06.05, 10:53
Moj M wybierając się ze swoim dzieckiem i przyjaciółmi na długi weekend
bardzo nieudolnie poprosił mnie, żebym jednak nie dojeżdżała do nich, bo jak
to określił: "chce pobyć sam z synem" Kiedy mu przypomniałam, że oprócz nich
będzie tam kupa naszych wspólnych znajomych, więc raczej nie będzie sam,
wystękał, że eks nie zyczy sobie, żebym ja tam przyjeżdzała. Wszystko mi
opadło, moje wnioski są takie: od 3,5 roku spotykam się z nieudacznikiem,
tchórzem i ofiarą losu, która daje sobą sterować. Wiem, ze związek z
rozwodnikiem wymaga nauki kompromisów, ale takie traktowanie, to już chyba za
wiele... Czas kończyć ten związek? Doradzcie, Drogie Macochy, czy to ze mną
jest coś nie tak, czy z M?