Czas zakończyć ten związek?

03.06.05, 10:53
Moj M wybierając się ze swoim dzieckiem i przyjaciółmi na długi weekend
bardzo nieudolnie poprosił mnie, żebym jednak nie dojeżdżała do nich, bo jak
to określił: "chce pobyć sam z synem" Kiedy mu przypomniałam, że oprócz nich
będzie tam kupa naszych wspólnych znajomych, więc raczej nie będzie sam,
wystękał, że eks nie zyczy sobie, żebym ja tam przyjeżdzała. Wszystko mi
opadło, moje wnioski są takie: od 3,5 roku spotykam się z nieudacznikiem,
tchórzem i ofiarą losu, która daje sobą sterować. Wiem, ze związek z
rozwodnikiem wymaga nauki kompromisów, ale takie traktowanie, to już chyba za
wiele... Czas kończyć ten związek? Doradzcie, Drogie Macochy, czy to ze mną
jest coś nie tak, czy z M?
    • wipsania Re: Czas zakończyć ten związek? 03.06.05, 11:01
      Na podstawie takiej pojedynczej informacji trudno cokolwiek powiedzieć. Może
      udało mu się "wydębić" zgodę na wyjazd z synem tylko pod takim warunkiem? Ja
      nie przeczę, że nie jest tchórzem, ale nie znam okoliczności.
      Jeśli go kochasz a on Ciebie, to raczej nie kończ
      pzdr
    • done2 Re: Czas zakończyć ten związek? 03.06.05, 11:05
      No to jak słucha exi w tej sprawie, to być może w innych też. Może dojdzie do
      tego że exia wybierze mu kolor samochodu który będzie kupował, bo stwierdzi że
      jej dziecku np. w czerwonym nie jest do twarzy...
      A swoją drogą ciekawe czy Twój M. też dyktuje jej warunki z kim dziecko nie
      może się spotykać.
    • sea_dog Re: Czas zakończyć ten związek? 03.06.05, 11:08
      Czasem ludzie nie mają już siły walczyć o swoje prawa, i jeśli ex daje mu
      nieźle popalić i regularnie ogranicza kontakty z synem, to być może musiał
      teraz dokonac wyboru. Być może też wydawało mu się, że wybrał dobrze. Jeśli
      to "wypadek przy pracy" to się tak bardzo nie przejmuj, jeśli jednak jest
      regułą, że jego była żona decyduje jak i z kim facet ma spędzać czas, to jest
      to kłopot. Nie będę Ci doradzać "pogadaj z nim", bo sama sobie nie umiem pomóc
      ani pogadać z moim M. Czasem tylko sobie myśle, że jesłi człowiek szanuje to,
      co dla niego ważne, to nie stawia drugiej osoby w takiej właśnie sytuacji.

      emikk napisała:

      > Moj M wybierając się ze swoim dzieckiem i przyjaciółmi na długi weekend
      > bardzo nieudolnie poprosił mnie, żebym jednak nie dojeżdżała do nich, bo jak
      > to określił: "chce pobyć sam z synem" Kiedy mu przypomniałam, że oprócz nich
      > będzie tam kupa naszych wspólnych znajomych, więc raczej nie będzie sam,
      > wystękał, że eks nie zyczy sobie, żebym ja tam przyjeżdzała. Wszystko mi
      > opadło, moje wnioski są takie: od 3,5 roku spotykam się z nieudacznikiem,
      > tchórzem i ofiarą losu, która daje sobą sterować. Wiem, ze związek z
      > rozwodnikiem wymaga nauki kompromisów, ale takie traktowanie, to już chyba za
      > wiele... Czas kończyć ten związek? Doradzcie, Drogie Macochy, czy to ze mną
      > jest coś nie tak, czy z M?
    • ciemnanocka Re: Czas zakończyć ten związek? 03.06.05, 11:12
      Ja przepraszam, ale mysle ze w ostatnich dniach biorytm jest chyba niekorzystny
      i wszystkim facetom oraz babom odbija rownosad
      emmik, ja mam podobne przemyslenia. Jak ex pogrozi palcem - M poleci na koniec
      swiata. I jeszcze raz mowie, nie mam tu nic w sumie przeciwko ex grozacej
      palcem, tylko facetom, ktorzy tak latwo ulegajasad
    • wipsania Dziewczyny 03.06.05, 11:34
      Jesteście ze swoimi M po 3,5 roku, 2 lata czy coś około tego.
      Mnie stuknęło 18 lat.
      I bywało też, że exia dyktowała, gdzie może zabrać Młodego i z kim. Co prawda
      przez pierwsze dwa lata chyba, a i mój M. czasami stawiał się w takich
      sytuacjach.
      Ale gdybym w pierwszym roku zerwała, bo exia nie chciała "wydać" Młodego na
      ferie, jeśli pojedzie ze mną, to nie miałabym teraz ślicznej (wspólnej) córy,
      szczęśliwego małżeństwa (mimo burz) i wspaniałego pasierba.
      Chodzi mi o to, że z czasem to wszystko powinno minąć i że bywają sytuacje,
      kiedy "niepolityczne" jest stawianie sprawy na ostrzu noża.
      Po paru latach M. miał Exsię głęboko gdzieś i sam umawiał się z Młodym bez jej
      pośrednictwa. Ale do tego potrzebna jest więź między ojcem i synem. Niech oni
      tę więź zachowują i pielęgnują - wszyscy na tym dobrze wyjdziecie. W przeciwnym
      razie może skończyć się na tym, że syn będzie od ojca chciał tylko kasę, bo
      doświadczenie podpowie mu, że nie wiele więcej nie może liczyć.

      To wszystko pisałam mając w pamięci moje własne boje i znoje. Nie twierdzę, że
      nie może być inaczej
      pzdr
      • ciemnanocka Re: Dziewczyny 03.06.05, 11:41
        to moze ja tez powinnam przeczekac...
        bo kurcze poczatki moze zawsze sa ciezkie...
        • madziaost Re: Dziewczyny 03.06.05, 12:01
          oj przeczekaj, przeczekaj...smile u nas jest tak: ja i M mamy po jednym własnym
          dziecku, jedno wspólne i jeszcze jedno w drodze.zawsze bardzo mnie bolało
          rozgraniczenie naszych "osobistych" córek, że moja to ma i tak na starcie
          lepiej, bo mieszka z nami na stałe, a jego jest z nami tylko we czwartki i co
          druga niedzielę. i z tego względu jest traktowana jak księżniczka.
          bolało mnie to, buntowałam się, ale mi przeszło. widzę, że córka M (prawie 5
          lat) garnie sie do nas coraz bardziej, bardzo kocha przyrodniego brata i nie
          byłoby chyba sensu stawiać się eksi, bo ona sama działa na swoja niekorzyść.
          eksia ma pomysł.ów sto na popsucie nam sielankowego zycia, a to ograniczenie
          widzeń ( w pozwach twierdzi, że dziecko u nas głoduje, przejmuje złe nawyki od
          mojej córki i takie tam..), a to długie wyjazdy na wakacje, żeby tylko terminy
          widzeń juz ustalone przepadły. sama podcina gałąź na której siedzi... za parę
          lat przegra z kretesem swoja walkę o uczucia małej, bo dla niej dziecko jest
          tylko i wyłacznie kartą przetargową. a my spokojnie poczekamy. i tobie też
          cierpliwości życzę. pozdrawiam. magda.
    • maja2611 Re: Czas zakończyć ten związek? 03.06.05, 11:41
      Wiem z doświadczenia jak bardzo taka sytuacja jest przykra dla Ciebie, ale
      należy pamiętać, że narzucająca warunki ex stawia naszych M. przed tragicznym
      wyborem. Jeśli M. Cię kocha to taka sytuacja jest równie przykra dla niego jak
      i dla Ciebie. Napewno wolałby osoby które kocha mieć obok siebie, ale niestety
      nie zawsze jest to możliwe.Jesli taka sytuacja nie zdarza sie często to chyba
      należy zrozumieć taką jego decyzję, a to że nie potrafił jej przekazać w jakiś
      milszy sposób zwalić na kark dużego stresu i dyskomfortu, bo takie wyjście to
      tak naprawdę nie jego wybór. U nas też jest taki problem... Też moglibyśmy
      poprostu wziąć np. Małą na wakacje, ale najgorsze konsekwencje w postaci
      krzyku, awantur, zamykania sie w toalecie, nie rozmawiania i oskarżeń o zdradę
      będzie musiała ponieść Mała. Do tego wszystkiego na 99% procent założony
      zostałby szlaban na jakiekolwiek kontakty. No i jak myslisz, przd łatwym
      wyborem stoją nasi M.?
    • ajmj Re: Czas zakończyć ten związek? 03.06.05, 11:54
      Wpisania ma racje i muszę popracować tez nad swoją cierpliwościa... Oj, Emikk
      masz problem i to nie byle jaki. Ja na Twoim miejscu tez bym sie wkurzyła. Lecz
      nie o to, ze Twój pojedzie sam z dzieckiem, tylko o to, ze w taki sposób tą
      informację Ci przekazał. Mój walczy o kontakty z córą (jak umiewink)i powiem Ci,
      że ja cieszyłabym się jeśli Pani Eksia chociażby wyraziła zgodę na jego wyjazd
      z córką. Ale nie! Owszem wyjazd tak. Ale Oni w trójeczkę!Na co ja z kolei się
      nie zgadzam (zreszta pisałam tu o tym problemie na forum i większość dziewczyn,
      tez by na taki układ nie poszła)A wracając do wyjazdu ewentualnego, (po sprawie
      w Sądzie , moze... Daj Panie Boże) to też będe i tak się czuła nie
      komfortowo... żle... będę płakać zapewne... Ale... nie będę przeciwko. I z
      drugiej strony chcę tego bardzo... Aby pobyli sami, porozmawiali, przytulili
      się, śmiali itd, itp. Mam nadzieję, ze nadejdą talie czasy, ze razem w piątkę
      będziemy się smiać i tulić. My, i jego córka, mój syn i ich siostrzyczka
      malutkasmile
    • balladynka Re: Czas zakończyć ten związek? 03.06.05, 14:04
      Emikk, z tego co pamietam to u niej tak zawsze tzn. Twój M musi na wizyty
      chodzić do niej i tam spędzać swój czas z dzieckiem. Ja co prawda nie mam
      takich problemów, że Eks nie życzy sobie abym była obecna przy spotkaniach z
      dziećmi ale są inne okazje, gdzie mój M zachowuje się podobnie do Twojego i
      sprawy, w których nie umie się Eks przeciwstawić. Kiedyś mieliśmy rozmowę na
      spokojnie na ten temat i mój M potwierdził, że po prostu w pewnych sprawach
      woli nie drażnić rekina bo jest sobie w stanie wyobrazić co Eks mu może
      zgotować jeśli podejmie ten czy inny temat. Dobrze, jeśli to zwykła awantura,
      gorzej jeśli zaważy to na kontaktach z dzieckiem. Niestety, Eksie mają takiego
      asa w rękawie, że M, jeśli mają akurat upierdliwą, wolą ryzykować konflikt z
      nami raczej niż z nią (a tym samym czasami ryzyko utraty kontaktu z dzieckiem)
      i stąd ten taniec brazylijski jaki uprawiają i traktowanie Eksi jak zgniłe
      jajo. O ile na trzeźwo rozumiem wszystkie argumenty, bla bla bla, cierpliwości
      itd o tyle czasami mnie to tak wpienia ze to się nie da opisać, bo ile można.
      (Dla nadgorliwych: trust me, nie oznacza to wcale ich autonomicznej decyzji,
      tęsknoty M za tamtym związkiem czy też wielkiej, wciąż głęboko zakorzenionej
      miłości do Eksi, ja tam swojego nie raz odsyłałam do Eksi ale coś nie chciałsmile
      Szczerze mówiąc, nie wiem co robić w takich sytuacjach: facet tu wije się
      między młotem a kowadłem, jak nie jedna wrzeszczy to druga, mogiła i masakra.
      Ja od pewnego czasu robię tak:
      - wrzeszczę i nie poddaję się wtedy kiedy mi naprawdę na czymś zależy - jego
      problem czy i jak to zrobi;
      - Gadam sobie ale to już bardziej na wesoło, tak żeby pobzykać jak upierdliwa
      mucha o czymś z czym mogę żyć póki co, wymaga naprawienia ale powiedzmy nie
      natychmiast (bzykanie go i tak wykończy prędzej czy później, bez podtekstówsmile;
      - Olewam od pewnego czasu ZNACZNĄ część rzeczy, te nieważne, z którymi mogę
      żyć, staram się traktować to z humorem i nie pozwolić aby mi to zepsuło dzień.
      Na razie działa.
      W Twoim przypadku myślę, że powoli traciłabym cierpliwość. Nie pozwoliłabym
      dłużej na takie sytuacje, że ja siedzę w domu jak jakaś persona non grata a on
      się wczasuje ze znajomymi i dzieckiem. Chyba wystarczająco dużo czasu minęło
      żeby każde z nich się odnalazło w tej sytuacji i nie robiło hecy. Co, będziesz
      jako ten wędrowiec bez przydziału ewakuować się następnym razem z domu w
      Wigilię bo dziecko przyjdzie? Bez przesady. Ile to jeszcze będzie trwać? Ja na
      pewne rzeczy powiedziałam basta i było mi wszystko jedno co się z nami stanie
      bo po prostu już dłużej tak nie mogłam. I co się okazało: chcieć to móc, M się
      nieco zbudził ze snu swego pięcioletniego.
      Pozdrawiam i życzę powodzenia. Trza być twardym a nie miętkimsmile
    • bet66 Re: Czas zakończyć ten związek? 03.06.05, 14:49
      emikk napisała:
      > Wiem, ze związek z
      > rozwodnikiem wymaga nauki kompromisów, ale takie traktowanie, to już chyba za
      > wiele... Czas kończyć ten związek? Doradzcie, Drogie Macochy, czy to ze mną
      > jest coś nie tak, czy z M?
      ________________________________________________________________________________
      Zanim podejmiesz decyzje odpowiec sobie na pytania:
      Czy bardzo Ci zależało na tym wyjeździe i dlaczego?
      Czy często maja miejsce tego typu sytuacje?
      Czy należysz do osób zaborczych, czy raczej dajesz prawo innym pobyć tylko z
      sobą samym ?
      Czy facet robi coś konkretnego w waszych wspólnych sprawach?
      Czy widac i czuć, ze mu na tobie zalezy?
    • triss.m Re: Czas zakończyć ten związek? 03.06.05, 21:15
      Zgadzam sie z Wipsania smile u nas bylo podobnie, na poczatku Ex nie podobaly sie
      kontakty dzieci ze mna (takie odgrywanie sie na facecie), wiec rozmawialam z
      nimi tylko przez telefon, pierwsze wakacje po rozwodzie spedzil z nimi sam. a
      potem .. potem spotkalismy sie wspolnie raz czy dwa i poszlo z gorki,
      polubilismy sie.. dzieciaki sie przekonaly, ze 'nie zabralam im ojca' jak
      mowila matka, ze wspolnie mozemy fajnie spedzac czas, ale glownie chodzilo o
      to, zeby dzieciaki zlapaly kontakt z M, zeby sie przekonaly, ze rozwod nic nie
      zmienia w uczuciach ojca do nich itd i matka nie byla juz potrzebna do
      ustalania kontaktow, dzieciaki same meldowaly, ze chca sie z ojcem spotkac,
      przyjechac do nas na wakacje.. ex mogla sie ugryzc w nos wink dala sobie spokoj,
      bo chyba w koncu sama zobaczyla, ze chlopcom potrzebny jest prawdziwy tata, a
      nie jej 'narzeczony', z ktorego na sile chciala zrobic 'tatusia'...
Pełna wersja