wytłumaczcie mi jedno, bo chyba źle już ze mną

09.06.05, 22:18
ok poczytałem sobie trochę te Wasze forum, Wasze perypetie z Waszymi e-M-ami
(to skrót od mami?), ale jedno mnie dziwi? na forum "samodzielnych..." padło
takie stwierdzenie, że kobiety szukają w facetach męskości, no - fajnie; ale
powiedźcie co to jest męskość bo z tego co tu czytam:

1. jeden się wstydzi bo jego Pani ma tłuste włosy, wygląda na zmęczoną, nie
ubiera się modnie, tak więc musiała wyjść ze sklepu

2. druga od x czasu walczy z kluczami do mieszkania

3. trzecia marudzi, że M pomimo, że jest z Nią nie kwapi sie do lepszej
roboty już nie mówiąc o zaoszczędzeniu kasy

4. czwarta - ta która zadźgała swoją eksię - Alinkę, za dzbanuszek malin, po
to aby być ze swoim M., też coś wspominała, że jej to jej sprawy i ma się go
słuchać; a od jego spraw to won.

5. piąta pokłóciła się w samochodzie z M., bo nagle chciała coś dla siebie; a
ten jej gach się obraził i nie odzywał się potem do Niej, nie reagował na
telefony

itd.

wybaczcie - ja nie widzę tego.

Dalej, biorąc po uwage jw.
Nie bardzo rozumiem; wg mnie zdrowy człowiek na ciele i umyśle już dawno by
im powiedział won, a Wy - nie; twardo, czasami same się przyznajecie, że nie
jest tak jak powinno być, zaczynacie sie męczyć, ale tkwicie w tym - też tego
nie rozumiem

czyli co, tzn. że trzeba kobiety poniżać, nie okazywać żadnych uczuć, stawiać
fochy i przez to zdobywa się większy ich szacunek?
A wogóle co Wami kierowało przy wyborze tych Waszych e-M-ów są wielkimi
przystojniakami, że aż tak Wasz urzekli, bo z tego co narazie czytam to
charakterami ich - nie za bardzo.

Ok to tyle, czytam dalej to forum.
    • madalenka25 Re: wytłumaczcie mi jedno, bo chyba źle już ze mn 09.06.05, 22:24
      o żle z Tobą bo Ty tylko wersje pesymistyczne czytasz

      kurna mój sie nie kłóci, pracuje, kwiaty przynosi, klucze mam własne,wszystkie
      sprawy obgaduje ze mną nie jest M tylko Domowy,

      bo jak twierdzi mój własny i osobisty prawdziwy szowinista to forum jest po to
      bo gdy mamy PSM mogły tu powyrzucać z siebie wszystko i dalej byc miłe i uległe
      (hehe) kobitki
      • ciemnanocka Re: wytłumaczcie mi jedno, bo chyba źle już ze mn 09.06.05, 22:27
        >bo jak twierdzi mój własny i osobisty prawdziwy szowinista to forum jest po to
        > bo gdy mamy PSM mogły tu powyrzucać z siebie wszystko i dalej byc miłe i
        uległe
        > (hehe) kobitki

        ha, cos w tym jestwink
        a moj od dzisiaj bedzie chlop. i tyle. ma 110 kilo wagi to se zasluzyl hehewink
    • ciemnanocka Re: wytłumaczcie mi jedno, bo chyba źle już ze mn 09.06.05, 22:26
      Ja tu sie poczuwamsmile
      bo z tymi kluczami tojatojatoja. (i nie od x czasuuuu)

      moj chlop przystojny za bardzo nie jest (widzisz szymon, nie trzeba byc pieknym)
      ale go kocham. Dlaczego? Bo oprocz czasami idiotycznych uporow jest dokladnie
      taki, czego oczekuje w mezczyznie. Odpowiedzialny, zapewniajacy poczucie
      bezpieczenstwa, i generalnie - co by nie przedluzac - mi pasuje.
      Nie wiem czy znajdziesz gdzies idealny zwiazek. Tylko nie wszyscy narzekaja. Sa
      ludzie - i do takich moj chlop nalezy - ktorzy jakby sie dowiedzieli, ze ja sie
      wywnetrzniam na tym forum to by sie za glowe zlapali. Zobacz, nie pisze ze jest
      fajnie, ze cos sie milego wydarzylo, tylko jak mi zle i potrzebuje
      poglaskania...
      a z minusow to wiem ze nieczuly jest totalnie, strasznie mi tego brakuje ale
      wize inne rzeczy... w poprzednich zwiazkach mialam czulosc, ale brak bylo
      innych zalet, bez ktorych zwiazek nie mogl funkcjonowac...
      tak to jest, nie mozna miec wszystkiego. wazne, zeby dopasowac sie tak, zeby
      zdawac sobie sprawe z wad swoich i partnera.
      Ja na przyklad jestem balaganiarasad(( no ale dobrze gotuje hehesmile
      • ania_rosa Re: wytłumaczcie mi jedno, bo chyba źle już ze mn 09.06.05, 22:43
        Phi, Szymon, taki post to na każdym forum kobiecym mozna umiescic i postawić te
        same tezy oraz pytania.
        Samodzielnym zadac pytanie, jak bielmo mogło im oczy przysłonić; macochy wziąc
        na spytki, czemu dają się robić w okresowego konia.
        Ja tam pamiętam, jak kieeedyś na Emamie przeczytałam post pewnej Szczęsliwej
        Męzatki, która się chwaliła, że "męza przyuczyła do czystości i kultury". A
        przyuczyła go w ten sposób, że kiedyś to on wchodził do domu i krzyczał
        "herbaty!". Obecnie zaś wchodzi, krzyczy "herbaty", żona na to "a dzień dobry to
        gdzie?!", na co on odkrzykuje "dzień dobry i dawaj herbatę".
        Nauka nie poszła w las, nie?
        I za cholerę laska nie mogła pojąc, że takie nauki to może sobie wsadzić tam,
        gdzie światło nie dochodzi. Ale ludzie mają to, co się im podoba i z czym się
        dobrze czują.
        A teraz inna sprawa- mogę Wam przytoczyć trzy anegdotki o tym, jak to mój Eks
        stanął na wysokości zadania, okazał się być bohaterem i super chłopem. Mogę też
        przytoczyć trzy anegdotki, jaki to z Eksa wylazło chamstwo, złośliwośc i
        najgorsze cechy. Te klucze, tłuste włosy i tym podobne sprawy to jedynie refleks
        z życia każdej z macoch. A poza nimi są długie godziny, dni, miesiące i lata
        fajnych chwil i momentów prób, o których czasem nie chce się pisac, bo forum
        jest głównie problemowe, a nie afirmacyjne.
        Każdy, absolutnie każdy związek można strywializować. I każdy cudzy problem
        podsumowac "to po co się męczysz?".
        A prawda leży zupełnie gdzie indziej- to tylko kwestia dobrej woli, czy się ją
        dostrzeże, czy nie.
        Rosa
        • ciemnanocka Re: wytłumaczcie mi jedno, bo chyba źle już ze mn 09.06.05, 22:50
          nawiazujac do poprzedniego watku Nataszy powiem krotko - wodki jej dac, bo
          madrze gadasmile
          zgadzam sie w 100%
          i dobranoc na dziswink
          • naturella Re: wytłumaczcie mi jedno, bo chyba źle już ze mn 10.06.05, 08:42
            Właśnie, właśnie, popieram Anię-Rosę... na każdym kobiecym forum znajdziesz
            takie wątki, nie mówiąc już o forum "Psychologia". Są to problemy czasem
            rzeczywiste, czasem troszkę wydumane i rozdmuchane - bo w kobiecej naturze leży
            rozważanie spraw na 1000 różnych sposobów i dochodzenie do ponurych wniosków o
            szarej godzinie piątej nad ranemsmile Poza tym nie można na podstawie kilku wątków
            budować obrazu forum - jako, że o szczęśliwej codzienności się nie pisze, bo po
            cosmile Toż to nudne jest. Tak jak i nudna jestem ja i mój mąż, od dwóch lat,
            czyli od ślubu mamy sielankę emocjonalną, uczuciową, finansową i w ogóle każdą
            w związkusmile Teraz dodatkowo dzidzia w drodze, więc już w ogóle szałsmile Ale o tym
            to ja piszę na forach dla bab w ciąży, bo tam takie sielankowe podejście jest
            kobitom potrzebne i same lubią sobie napisać o tym, że im dobrze, że czereśnie
            jedzą, a mąż wczoraj po brzuchu głaskałsmile A tutaj to klimat nieco inny, bo
            przyjęło sie, że się tu skarżymy i prosimy o pomoc, a jeśli piszemy pozytywy,
            to w kontekście macochowych kontaktów.smile
            • gosza26 Re: wytłumaczcie mi jedno, bo chyba źle już ze mn 10.06.05, 09:31
              dziewczyny w zasadzie powiedziły już wszystko i zupełnie się z tym zgadzam.
              Może dodam z własnego podwórka.........kilka lat temu moi rodzice, moje
              koleżanki też łapały się za głowę, cóż ja takiego wyprawiam. I sama też się
              zastanawiałam, w końcu nikt nie mógł przewidzieć finału....
              A teraz jesli chodzi o kontakty z rodzicami-właśnie M pojechał zawieźć samochód
              do przyszłego teściasmile, a koleżanki: coż jedna właśnie odebrała wyrok
              rozwodowy , a druga jest z mężem ,,na poziomie tej herbarty,,(skądinąd
              atrakcyjna, wykształcona kobieta sad

              Poza tym nigdzie nie ma związków doskonałych, są tylko mniej lub bardziej
              partnerskie.
    • kika74 Re: wytłumaczcie mi jedno, bo chyba źle już ze mn 10.06.05, 12:30
      jak sie szuka ideału to powodzenia - kazdy facet ma swoje wady smile i zalety smile a
      forum czasem służy do ponarzekania smile
      Szymon zakochaj sie kiedyś to pogadamy smile
      Pozdrawiam serdecznie
      Kika
      • kkokos a ja się zgadzam z szymonem poniekąd - 10.06.05, 13:11
        a ja się zgadzam z szymonem poniekąd - bo oczywiście można, jak pisze aniarosa,
        zapytać na samodzielnych, czy bielmo miały na oczach czy co. Tyle że tym z
        samodzielnych to bielmo opadło lub właśnie opada. A wy opisujecie trudne
        związki z facetami, którzy często wydają się naprawdę niewarci całego waszego
        zachodu. I tkwicie w tych związkach i same siebie (nawzajem też) przekonujecie,
        ze jednak warto. Taki np. post ciemnejnocki z tego wątku, że jej facet ma
        dokłądnie to, czego szuka u faceta, ale ma wadę: nieczuły jest. To jest jak dla
        mnie zbyt pokrętna logika, bo nieczułość jest chyba na tyle istotną wadą, że
        jak osoba nią obdarzona może "tak w ogóle pasować mi"?? ale to oczywiście
        problem ciemnej nocki (żeby nikt na mnie nie krzyczał - ja jej nie oceniam,
        tylko piszę, że nie rozumiem).
        Oczywiście nie od dziś wiadomo, że są gusta i guściki i co jednego odrzuca,
        drugiemu się właśnie będzie podobać. Z perspektywy samodzielnych możemy się
        jednak zastanawiać, jak w ogóle wy, często także doświadczone już przez życie,
        możecie się nabrać na takie plewy, jakimi są nasi byli (symbolicznie,
        oczywiście!). Rzeczone bielmo na oczach macie czy co? Niektóre z nas i niektóre
        z was pewnie młode i głupie były (są), jak się nabierały, ale przecież to forum
        nie jest zdominowane przez naiwne 19-latki...
        Zauważcie jednak, że tendencja do wybielania facetów jest znacznie silniejsza u
        was (bo to eks wredna jest, a on biedny wciąż cierpi) niż u nas (on biedaczek,
        ona go uwiodła). To oczywiście pochodna tego, że wy z nimi jesteście, a my już
        nie...

        • mikawi Re: a ja się zgadzam z szymonem poniekąd - 10.06.05, 13:55
          bardzo uogólniasz;
          my nie jesteśmy z waszymi eks mężami (może z jednym wyjątkami na forum) tylko z
          zupełnie INNYMI facetami, fakt faktem cechą wspólną jest to że też są po
          rozwodach. Ale to tak samo można zapytać next partnerów samodzielnych mam -
          dlaczego u licha bierzecie sobie za żonę kobietę której już raz nie wyszło w
          małżeństwie? Baaa.... można zapytać samodzielną mamę która wiąże się z facetem
          po rozwodzie - kobieto, po co ci to, przecież to plew jakiejś eks żony która go
          nie chciała.
        • lilith76 Re: a ja się zgadzam z szymonem poniekąd - 10.06.05, 14:02
          kkokos, to nie tak.
          ja sobie zdaję sprawę, że mój facet mam swoje cholerne wady, ale ma także
          zalety które w nim cenię. i te zapewne zalety byłyby w oczach innej kobiety
          wadą nie do przyjęcia. za to facet - ideał dla innej, dla mnie byłby kimś nie
          do życia. pokrętnie chyba napisałam.
        • chalsia Re: a ja się zgadzam z szymonem poniekąd - 11.06.05, 02:07
          Bielmo to bielmo i dopada każdego. Ilez to razy na samodzielnej pytano nas "jak
          to my mogłyśmy takiego buca" na ojca wybrać. Tak samo można pytac tu - jakże to
          możliwe, że wybrałście takie sobie ciężki los.
          Takie samo bielmo tu i tam. Jedyna róznica - tu niekoniecznie konsekwencją jest
          wspólne dziecko.
          Kestia dopasowania i łutu szczęścia, żeby bielmo nie było bielmem, albo
          inaczej - by sie okazał, że bielmo zostało brutalnie zerwane.
          Chalsia

          PS. nie mam jakoś dziś siły by to prościej napisać.
        • jayin Re: a ja się zgadzam z szymonem poniekąd - 11.06.05, 11:56
          "Bielmo" opada na skutek sytuacji/przeżyć, w których sami uczestniczymy, ew.
          uczetniczą bliskie nam osoby - wtedy odbieramy wszystko "personalnie". Gdyby
          ZAWSZE opierać się na doświadczeniach innych, "nie-bliskich" osób - to
          musielibyśmy wierzyć wszystkim na słowo, kiedy słyszymy ich wersje zdarzeń i na
          tej podstawie uznawać musielibyśmy, że oświeciło nas i "bielmo" nam "niech
          spada". Ciężko więc, żeby np. macosze bielmo z ocząt spadło, bo Ex nie wyszło z
          M. MOŻNA brać to pod uwagę jako "ostrzeżenie", ale żeby determinować tym SWOJE
          zachowanie/życie?... Bez przesady. Owszem - moża się na tym niewąsko
          przejechać, ale można i dobrze na tym wyjść,

          Last but not least: uczucia rzadko mają coś wspólnego z logiką. To co dla "tych
          z boku" jest LOGICZNE i JASNE, dla osób "zainteresowanych" wcale nie musi take
          być.

          J.
    • balladynka Re: wytłumaczcie mi jedno, bo chyba źle już ze mn 10.06.05, 17:23
      Czuje się wywołana do tablicysmile
      W pierwszych słowach mego postu niechże sobie pozwolę zdementować te okropne
      domysły jakobym ja z tych Balladyn była. Otóż drogi Szymonie ja od innej
      balladynki pochodzę a ta z kolei z innej książki. Babska to jednak lektura więc
      nie mam do Ciebie żalu o jej nieznajomość i takie insynuacje publiczne, bo
      podejrzewam że nie przebrnąłbyś ani przez stronicę tej książki tak babska ona
      jest, nikt tam nie strzela, nie ma pościgów samochodowych, normalnie nudasmile
      Zresztą z racji mego wzrostu to ja swoją Eksię mogłabym dźgnąć co najwyżej w
      kolanosmile

      Jeśli chodzi o meritum to z chęcią bym Ci odpowiedziała na Twe pytania ale nie
      mam jakoś ochoty a to z tego powodu, że nie wydaje mi się, że Ty z życzliwości
      i czczego zainteresowania pytasz ino:
      a) coby się z nas ponabijać nieco;
      b) coby nam pokazać jakie jesteśmy kretynki.
      Jako, że żadne z powyższych mi nie odpowiada to i odpowiadać mi się nie chce,
      zwłaszcza na forum publicznym. Ja się już tu raz wyzewnętrzniłam, za więcej
      dziękuję. I chociaż nie żałuję, bo poxywce, ludwinii, ani_rosie, kicii,
      jadze2003, nooleczce, lideczce i wielu innym (w tym takiej jednej macoszce
      która się tu nie udziela ale z którą mam kontakt mailowy i którą pozdrawiam
      serdecznie) do końca życia będę wódkę stawiać i krzywdy nie dam zrobić.
      Natomiast więcej nie mam ochoty, bo nie mam zamiaru żeby ktoś sobie moim życiem
      brudną gębę wycierał. A tym bardziej nie mam ochoty pisać o rzeczach miłych i
      dobrych żeby mi je tu sprofanowano i obśmiano. Więc niech już tak pozostanie że
      ja kretynka jestem do kwadratu. Mnie to nie przeszkadza.
      Pozdrawiam,
      B
      • szymon00 Re: wytłumaczcie mi jedno, bo chyba źle już ze mn 10.06.05, 19:16
        ok poczytałem sobie to forum i łeb mnie rozbolał, jak również poczytałem Wasze
        opinie na mój post, dziękuję serdecznie (ot taka mała kultura moja); no cóż
        mogę napisać, jeśli uważacie, że źle piszę to proszę zgłoście mnie
        do "wiosennych porządków" już raz zostałem wywalony z tego forum mogę i drugi
        raz

        sam kiedyś też miałem takie okularki jak niektóre z Was, też byłem w związku
        takim jak Wy, o też widziałem wady i zalety, a nie wiedziałem tego co trzeba -
        oj jak szybciutko mi zdjęto te okularki, oj jak szybciutko się przekonałem;
        choć były również odruchy podobne do tych co były opisywane tu na forum, ale
        cóż zakochany po uszy człowiek - olał to, tłumaczył sobie to wszystko na różne
        sposoby; a potem jakie rozczarowanie mnie spotkało, o ile się ścierpiałem jak
        trudno było wrócić do porządku dziennego;
        jak wlazłem na forum dodatkowo się naczytałem o takich związkach; jak wszyscy
        piękne kadzili, po to aby się wybielić, jacy to pokrzywdzeni to są ludzie bo
        mąż odszedł czy żona odeszła, nie to nie ich wina, Oni są tacy słodcy, ...że
        dbali, że walczyli, że to druga strona taka wstrętna, nieuczuciowa i
        niewyrozumiała....a potem gówno...przyszła szarzyzna życia, codzienne
        problemy...i Ci zaczęli wymiękać jeden po drugim, jedna po drugiej, padali jak
        muchy...co się potem okazywało, że tak naprawdę to One/Oni byli jednak winni;

        myślicie, że to wszystko wyssysam z palca, fakt; piszę może trochę zgryźliwie
        (w pracy się tego nauczyłem), poczytajcie sobie lekturę forum samodzielnej
        mamy, forum ojca...to może wkońcu przekonacie się, że nawet w związkach ludzie
        potrafią być perfidni... a może i wyczuli Was na pewne sprawy, co może nie
        jednej z Was dupę uratuje, bo na tym forum też zdążyłem przeczytać trochę
        rozczarowań, upadłości ideałów i zawiedzenia; ojej a ja taki zgryźliwy
        jestem ...szkoda, że te osoby zgryźliwie nie pisują o swoich "rozczarowaniach",
        nie wyczulają Was, choćby to i tak jak widać gówno by dało; no cóż...ale
        wstrętny jestem ja
        • gosza26 Re: wytłumaczcie mi jedno, bo chyba źle już ze mn 10.06.05, 20:13
          szymon, ale kto zakochany nie ma okularków na nosie:/;
          dobrze, chcesz ostrzec przed ( ewidentnymi czasami) kłopotami i być może nie
          jedna (nie jeden) z nas(Was?) zacznie się zastanawiać nad swoim związkiem, czy
          jego niektórymi elementami składowymi.
          Problem w tym,że ludzie z reguły uczą się na swoich błędach (rzadko cudzych).
          No i każdy chce być kochany i sam kochać.I dlatego czasami postępuje się wbrew
          logice.....
        • balladynka Re: wytłumaczcie mi jedno, bo chyba źle już ze mn 10.06.05, 20:59
          Wcale nie jestes wstretny Szymon. Kika sie do Ciebie usmiechala, ciemnanocka ma
          do Ciebie cierpliwosc wprost nieziemskasmile A i ja doceniam Twoj przedni dowcip
          bo mnie jako zywo potrafisz rozsmieszyc swoimi postami, ktore nie sa glupie,
          choc zlosliwesmile I zza postow wygladasz na fajnego faceta, zreszta Natasza tu
          dla Ciebie referencje wystawiala, a jej wierze. Jestes naszym jedynym
          rodzynkiem (kraszan jeszcze byl ale sie chyba zmyl) a o rodzynka trzeba dbacsmile
          Jednakowoz, nie tedy droga Szymon. Ty cos juz tam przeszedles. My przechodzimy.
          Nie wiem co Cie spotkalo ale chocbys i sobie na wlasne zyczenie uwarzyl tego
          piwa to nie bede Cie dobijac tylko przytule i pociesze. I Ty tez badz mily
          czasami. Dyplomacja i empatia wieksze cuda zdzialaja niz Twe obecne wcielenie,
          no chyba, ze przyszedles tu jak niektorzy po prostu nam, excusez le mot,
          dopierdolic, ale chyba nie. A skoro sam masz podobne doswiadczenia to tym
          bardziej nie rozumiem, dlaczego obrales taka metode.
          A ja nic innego nie robie od paru miesiecy tylko sie zastanawiam i przydalaby
          sie jakas zyczliwa dusza.
    • edzieckokarenina Re: wytłumaczcie mi jedno, bo chyba źle już ze mn 11.06.05, 13:15
      ja myślę że szymonowi chodziło chyba bardziej nie o samo bielmowink
      (bo wiadomo-jak się kogoś kocha to nie widzi się jego waduncertain
      dopiero z czasem wszystko "wyłazi"-wyłazi znaczy zaczynamy widzieć to,czego od
      początku nie widziałyśmy choć wszyscy na około to widzieli).
      myślę że chodziło mu o to,że macoszki wchodzą w związek z facetami "z odzysku"
      czyli takimi którym już conajmniej jeden poważny związek nie wypalił.
      I przy takim człowieku należałoby być bardziej ostrożnym niż przy "czystym"
      kawalerze.
      Dobrze odebrałam Twój post szymon?
      pozdrawiam
    • agamagda Re: wytłumaczcie mi jedno, bo chyba źle już ze mn 11.06.05, 18:03
      A ja się zgadzam w zasadniczych liniach z Szymonem i KKokos . Mnie też wiele
      razy uderzył to samo spostrzeżenie. Bo co innego różowe okulary, a co innego
      klapki na oczach. I co ciekawsze, problemy z tych związków wg mnie niewiele
      mają wspólnego z problemem wynikającym z tego, że jest to następny związek a
      raczej z braku solidnych podstaw i tak zwanego partnerstwa. Tak jakby jedna
      strona, bardziej chciała, lub chciała za wszelką cenę stworzyć rodzinę, nie
      biorąc pod uwagę, lub niwelując wyraźnie sygnały płynące od Partnera(
    • poxywka Re: wytłumaczcie mi jedno, bo chyba źle już ze mn 12.06.05, 09:01
      phi - jak to powiedziala ania_rosa
      moim zdaniem odpowiedz jest prosta : nie ma idealnych facetow smilea z kims
      przeciez trzeba zyc; z garbem czy bez wszystko jedno; nalezy sie zdecydowac na
      konkretny zestaw wad i tyle; ten po przejsciach moze miec jakies fobie zwiazane
      z exia ale za to jest lepiej doswiadczony a jak wiadomo doswiadczenie uczy; a
      ze tu sie akurat pisze o wadach to chyba jasne; w temacie zalet zwykle nie
      potrzeba porad; czasem sie mozna pochwalic ale to tak niesmialo;
      a i jak dziewczyny wspominaly lepiej tu sie wykrzyczec niz na M; zdrowiej
      pozdrawiam
      poxywka
      • ania_rosa Re: wytłumaczcie mi jedno, bo chyba źle już ze mn 12.06.05, 11:00
        I jest jeszcze jedna sprawa. Rzecz nie w tym, aby szukać faceta bez obciążeń,
        garbów, traum, wad, bo sama wiara w to, że tacy istnieją to już patologia wink
        Każdy ma swój garbik o różnych gabarytach. W związku wydaje mi się wazniejsze,
        aby znać wady partnera i rozumieć jego reakcje, a nie to, żeby sobie znaleźć
        czysty i niepokalany umysł. Bo to od naszej wiedzy na temat partnera( i
        umiejętności zastosowania tej wiedzy) zalezy powodzenie związku, a nie od
        tego,że w siedemdziesiątym ósmym obmacywał Kaskę na szkolnym boisku.
        Pewna dziewczyna kiedyś napisała, że różni ją od innych żon to, że doskonale
        wiedziała, kogo sobie na łeb bierze. Rozważyła za i przeciw, a potem wyszła za
        niego. Są bardzo fajnym małżeństwem. Nie brała kota w worku, tylko od razu sobie
        założyła, że w małżeństwie z tym facetem pewne sprawy będą trudne, a inne mniej
        trudne. I pogodziła sie z tym.
        Tak więc myslę, ze to, o czym pisze Szymon, ma więcej wspólnego z poziomem
        naiwności u danej osoby, a nie z jakimś ogólnym prawidłem. Jesli człowiek jest
        myslący, to wie, że małżeństwo z facetem z arachnofobią raczej wyklucza
        założenie terrarium dla ptaszników. I tu nie ma podziału na skrzywionych i
        kawalerów/panny, bo każdy ma indywidualny zestaw cech. Jednym one pasują, innym
        nie. Związek sadysty i masochisty prawdopodobnie jest bardzo szczęsliwym
        układem, choć ja nie umiałabym go sobie wyobrazić w swoim zyciu.
        I w ogóle to nie podoba mi się klecenie teorii o bielmach czy innych diabłach
        Iwanach, bo więcej ma to wpsólnego dla mnie z gazetowymi psychotestami i
        pseudopsychologią, niż z jakimiś prawami tego świata. Równie dobrze można
        powiedzieć, że ludzie z krzaczastymi brwiami wykazują skłonności agresywne, a
        blondynki są głupie.
        Nie do końca rozumiem potrzebę uładzania rzeczywistości celem wtłoczenia jej do
        dobrze oznakowanych szuflad. Jest jak jest- trzeba patrzec, widziec, wysnuwac
        wnioski i podejmowac decyzję. A to, czy nasz mąz będzie dzieciatym rozwodnikiem
        akurat niewiele ma tu do rzeczy. Sedno lezy w tym, co my na to i jak umiemy z
        tym zyć.

        Rosa
        • ashan Re: wytłumaczcie mi jedno, bo chyba źle już ze mn 12.06.05, 13:47
          ania_rosa napisała:

          > I jest jeszcze jedna sprawa. Rzecz nie w tym, aby szukać faceta bez obciążeń,
          > garbów, traum, wad, bo sama wiara w to, że tacy istnieją to już patologia wink
          > Każdy ma swój garbik o różnych gabarytach. W związku wydaje mi się wazniejsze,
          > aby znać wady partnera i rozumieć jego reakcje, a nie to, żeby sobie znaleźć
          > czysty i niepokalany umysł.

          > Tak więc myslę, ze to, o czym pisze Szymon, ma więcej wspólnego z poziomem
          > naiwności u danej osoby, a nie z jakimś ogólnym prawidłem. Jesli człowiek jest
          > myslący, to wie, że małżeństwo z facetem z arachnofobią raczej wyklucza
          > założenie terrarium dla ptaszników. I tu nie ma podziału na skrzywionych i
          > kawalerów/panny, bo każdy ma indywidualny zestaw cech. Jednym one pasują,
          innym nie. Związek sadysty i masochisty prawdopodobnie jest bardzo szczęsliwym
          > układem, choć ja nie umiałabym go sobie wyobrazić w swoim zyciu.


          > Nie do końca rozumiem potrzebę uładzania rzeczywistości celem wtłoczenia jej
          do
          > dobrze oznakowanych szuflad. Jest jak jest- trzeba patrzec, widziec, wysnuwac
          > wnioski i podejmowac decyzję. A to, czy nasz mąz będzie dzieciatym
          rozwodnikiem
          > akurat niewiele ma tu do rzeczy. Sedno lezy w tym, co my na to i jak umiemy z
          > tym zyć.
          >
          > Rosa

          no, to pozostaje mi się podpisać pod tym smile)) (Aniu, jakieś copirajty
          pobierasz?)


          A to:
          "Pewna dziewczyna kiedyś napisała, że różni ją od innych żon to, że doskonale
          wiedziała, kogo sobie na łeb bierze. Rozważyła za i przeciw, a potem wyszła za
          niego. Są bardzo fajnym małżeństwem. Nie brała kota w worku, tylko od razu
          sobie założyła, że w małżeństwie z tym facetem pewne sprawy będą trudne, a inne
          mniej"

          mogłabym właściwie powiedzieć o swoim małżeństwie smile. Nawet to, co mnie
          zaskakuje in minus, po przemyśleniu problemu okazuje się konsekwencją spraw, o
          których wiedziałam i staje się kolejnym etapem do przejścia.

          pozdrawiam smile
          a.
          • gosza26 Re: wytłumaczcie mi jedno, bo chyba źle już ze mn 13.06.05, 12:13
            mogłabym właściwie powiedzieć o swoim małżeństwie smile. Nawet to, co mnie
            zaskakuje in minus, po przemyśleniu problemu okazuje się konsekwencją spraw, o
            których wiedziałam i staje się kolejnym etapem do przejścia.

            ------------------------------------------------
            otóż to, życie składa się z celów, które trzeba realizować, czasami pokonywać.
            Tylko,że ludzie mają różne priorytety, jeden lubi żeby było łatwo, miło i
            przyjemnie. Wtedy cóż, popatrzy na takie jak te związki z politowaniem, no i
            nie omieszka wszystkich wrzucić do jednego wora....
            Ale o szufladkach już kiedys pisałam...
        • kika74 Re: wytłumaczcie mi jedno, bo chyba źle już ze mn 13.06.05, 12:10
          podpisuję sie pod tym co napisałaś Aniu obiema łapkami i stópkami tez smile))))
          pozdrawiam Kika
Pełna wersja