magdalens
24.06.05, 08:56
leeya to nie jest utopia
Ja wiele razy uspokajałam M po sms i rozmowach Ex ( tych z wyzwiskami) po
komornikach itd. Tłumacząc - słuchaj przecież sami sobie tego piwa
naważyliśmy. Ona bardzo cierpi dla niej to strata wszystkiego męża, rodziny
no i majątku - poprostu świat jej się zawalił. Nie potrafi tak poprostu żyć
dalej, udawaćże nic się nie stało i ma prawo wyładować swój żal na nas.
Dlatego bardzo często zaciskałam zęby jak robiła mi sceny, jak wyżywała się
na mnie i na moim synu, jak spiskowała z moim ex i robiła tysiące
obrzydliwych rzeczy - ale wszystko to zrzuciłam na jej prawo do zemsty na
nas. Tylko widzisz leeya czasami człowiek nie wytrzymuje zaczyna zastanawiać
się dlaczego ma jeszcze to wszystko znosić czy może już wystarczy, czy może
już trzeba zacząć nowe życie i starać się zapomnieć. Życie przeszłością to
chyba niezbyt udany przepis na szczęście.
M wniósł sprawę o rozwód to będzie dla niej kolejny cios. Wydaje mi sięże
wybrał bardzo mądrego adwokata. Zaczął od stwierdzenia: wie Pan rozwód to po
śmierci najgorsza rzecz dla człowieka. Pana żona ma jak najbardziej prawo do
takiego zachowania jak pan opowiada. ( acha jak mu opowiadał całą historię co
trwało 2 godziny to on skwitował: wie Pan to przedstawia Pan ze swojej strony
i nie jest to obiektywna ocena bo Pana żona widzi to kompletnie inaczej i w
rozmowach z panem tak jak pan nie wierzy jej w żadne słowo tak ona nie wierzy
Panu wam potrzebny jest mediator - człowiek któremu będzie mogła i ona i pan
zaufać ktoś kto przekaże wasze zdania na ten temat i będzie to wiarygodne)
Adwokat upewnił sięczy M chce zabezpieczyć finansowo żonę - na co on odparł
że oczywiście chce zostawić jej wszystko - dom, place, udziały chce dbać o to
żeby kobieta była zabezpieczona do końca życia ( jest nauczycielką i z tej
pensji nie będzie w stanie żyć na poziomie jaki dawał jej M a on wcale nie
chce tego zmieniać, chce przyjąć rozwód ze swojej winy i nawet płacić jej
alimenty na nią )
Była też mowa o określaniu winy co też wydało mi się bardzo mądre: Adwokat
uważa że nie ma tu mowy o określaniu faktycznej winy - bo jest to określenie
wyłącznie sądowe natomiast w rzeczywistości trudno stwierdzić czy ktoś był
winny czy też był niewinny, bo są różne sytuacje życiowe przykład ( kogo
winić gdy mąż chrapie w nocy żone że nie może tego znieść czy męża że
chrapie) To jest tak że związek się rozpad i szukanie w tym czyjejś winy jest
błądnym kołem do niczego nie prowadzącym. Określenie winy w sprawie
rozwodowej to satysfakcja lub zabezpieczenie finansowe i tyle.
Powiedział też że trzeba przygotować sie na serial brazylijski bo z tego co
mówimy to ona będzie bardzo walczyć, będzie mnóstwo swiadków i jeden wielki
koszmar - tylko trzeba się zastanowić po co jak i tak kulminacją całej sprawy
będzie handel pod tytułem ile dasz za ten rozwód, dam ci tyle i tyle , nie
daj jeszcze to , ok, no to rozwód. To jest real opisany z doświadczenia
adwokata.