"Nie twój interes" - czy aby na pewno?

27.06.05, 11:43
załozyłam taki wątek na Kobiecie - ale tam tematy społeczne nie mają
wzięcia smile

rozstrzygnięto właśnie konkurs Federacji na rzecz Kobiet i Planowania
Rodziny - "Moje życie - Moja decyzja". wygrał ładny plakat kobiecego
brzucha przesłoniętego wielkim napisem "Nie twój interes".
nie mam nic przeciwko konkursowi, ani całej idei, ale zwycięski plakat to
jakaś pomyłka. teraz pomysłodawcy likwidacji Funduszu Alimentacyjnego i zmian
w zasiłkach będą mogli z dumą go pokazać samotnym matkom - "To nie nasz
interes". skoro brzuch kobiety, to jej sprawa, to może nawet jeśli zdecyduje
się urodzić, trzeba zostawić ją samej sobie - w końcu to jej dumna decyzja. z
drugiej strony - skoro samotne matki chcą daleko idącej pomocy, to niech nie
narzekają, że państwo wtrąca się w plany prokreacyjne kobiet.
nie sądziłam, że kiedyś to napiszę - jeden plakat, a takie pokrętne myśli we
mnie wyzwolił.

częściej jest tak, że państwo ingeruje w prawo do urodzenia dziecka, a potem
zostawia kobietę samą sobie. do momentu porodu dziecko jest interesem
państwa, po porodzie interesem kobiety.
    • kartaga Re: "Nie twój interes" - czy aby na pewno? 27.06.05, 21:19
      Chyba,ze dziecko jest dzieckiem "samodzielnej " mamy-wtedy pieniądze zawsze sie
      znajdują.
      • leeya Re: "Nie twój interes" - czy aby na pewno? 27.06.05, 21:26
        Buahahahahahaha

        Powiedz gdzie, to sie tam zglosze. Moze tak przez przypadek przeczytalas
        ustawe, ktora wchodzi od 1 lipca? Jak nie, to polecam lekturke i wtedy pogadamy.

        Leeya
        • natasza39 Re: "Nie twój interes" - czy aby na pewno? 27.06.05, 22:18
          Nie spłycajcie dziewczyny, tego co lilith chciała napisac!
          Faktycznie pytanie jest ważne. Dlaczego państwo interesuje sie brzuchem, a juz
          dzidziusiem nie, to dla mnie zagadka.
          Poczęte zycie podlega ochronie, ale jak się juz pojawi na świecie dziecko, to
          jakoś państwo to nie za bardzo rusza.
          • leeya Re: "Nie twój interes" - czy aby na pewno? 28.06.05, 00:02
            Taszko,

            Ja nie splycam tematu, ja jedynie reaguje na post Kartagi.

            Faktem jest, ze panstwo "wtraca" sie do brzuszka. Jak dla mnie beznadziejna i
            glupia wrecz ustawa o ochronie zycia poczetego prowadzi do patoloii i
            rozwijania sie podziemia aborcyjnego. Czesto zagrazajacego zdrowiu kbiety, nie
            mowiac o nabijaiu kabzy lekarzom, ktorzy maja na tyle odwagi lub brak sumienia,
            aby zabiegi wykonywac. Patologie natomist rodza sie w momencie, kidy kobieta
            dostaje skierowanie na zabieg, zgodny z reszta z ustawa, a tego zabiegu nikt
            nie chce zrobic. Zaden lekarz w szpitalu!! Chociaz czesto gesto ci sami lekarze
            za kase w prywatnym gabinecie i owszem, z checia robia zabieg. Zaklamanie, brak
            etyki i zwykle skurczybykostwo. Nie jestem fanka ameryki, ale szkoda, ze u nas
            nie ma tak jak u nich, za cos takiego lekarz placilby astronomiczne
            odszkodowanie lub nawet tracil uprawnienia do wykonywania zawodu.

            Rodzi sie dziecko i... I nic. Nikt sie nie interesuje juz w tym momencie losem
            ani matki, ani dziecka. Misja wykonana, zycie poczete ochronione przed matka
            psychopatka, ktora chciala je zabic we wasnym lonie!! A teraz idz sobie babo i
            dawaj rade sama. Bzdura totalna jest to, ze na samotne matki "znajduja" sie
            pieniadze. Tak samo jak bzdura jest to, ze kazda kobieta moze bez problemu
            zostawic dziecko w szpitalu. Boze, juz nie wspominam o rodzinach
            wielodzietnych!! Ale zeby w polskim prawie wprowadzic mozliwosc sterylizacji na
            zyczenie, to skad!! Na szczescie jestesmy w UE i tam sa kraje, gdzie mozna
            zrobic podwiazanie jajowodow czy nasieniowodow. Z tym, ze te rodziny, ktorym
            jest to potrzebne nie moga sobie pozwolic na taki luksus. Antykoncepja!!
            Straszne slowo i w dodatku przez kosciol zabronione!! Pomijajac to, ze
            miesieczna kuracja hormonalna o czesto gesto znaczaca pozycja w budzecie
            domowym lub nawet za duzy wydatek, aby sobie na to pozwolic. I nie wzrusza mnie
            tu pan Radziwill pozujacy do zdjecia ze swoja gromadka bodajze siedmiorga
            dzieci. Jedyne co czuje wtedy to wspolczucie dla jego zony.

            Dupa, nie lubie mojego kraju. Wkurza mnie, ze caly tlum sie wtraca do tego, co
            kobieta zrobi ze swoja ciaza poczawszy od konowalow, panow z LPRu, dupkow z
            mlodzierzy wszechpolskiej, prokuratorow a skonczywszy na ksiezach. To jest
            sprawa kobiety!! Tak samo, jak sprawa kobiety jest to, jak pozniej wychowa
            dziecko, bo w momencie pierwszego krzyku dziecka caly tlumek odwraca sie na
            piecie zadowolony z siebie. Wykonalismy misje!! Jestesmy tacy wspaniali!! A
            wlasnie, ze nie jestescie wspaniali. Jestescie tylko i wylacznie obludni...

            Leeya
            • kai_30 Re: "Nie twój interes" - czy aby na pewno? 28.06.05, 00:12
              O, leeya, nie zdazylam przeczytac Twojego postu przed napisaniem swojego, ale
              generalnie sie zgadzam. Moze tylko zbyt chaotycznie mi wyszlo, bo mnie nosi na
              tematach zwiazanych ze srodowiskiem moyherowych beretow, a chcialam, jako nowa,
              kulturnie sie zachowac wink

              W tej chwili to sie panstwo niespecjalnie wtraca do brzuchow kobiet, ktore maja
              pieniadze i moga sobie pojechac na ekskluzywna wycieczke aborcyjna za granice,
              ergo - na wychowanie dziecka tez by je bylo stac. Natomiast broni zaciekle tych
              wlasnie, co do gara nie maja co wlozyc.

              Ha ha ha.
            • capa_negra Re: "Nie twój interes" - czy aby na pewno? 28.06.05, 12:15
              "Dupa, nie lubie mojego kraju. Wkurza mnie, ze caly tlum sie wtraca do tego, co
              kobieta zrobi ze swoja ciaza poczawszy od konowalow, panow z LPRu, dupkow z
              mlodzierzy wszechpolskiej, prokuratorow a skonczywszy na ksiezach. To jest
              sprawa kobiety!! Tak samo, jak sprawa kobiety jest to, jak pozniej wychowa
              dziecko, bo w momencie pierwszego krzyku dziecka caly tlumek odwraca sie na
              piecie zadowolony z siebie. Wykonalismy misje!! Jestesmy tacy wspaniali!! A
              wlasnie, ze nie jestescie wspaniali. Jestescie tylko i wylacznie obludni..."

              A M E N
    • kai_30 Re: "Nie twój interes" - czy aby na pewno? 28.06.05, 00:08
      A no wlasnie.

      To dla mnie tez zagadka, zwlaszcza jak sie dobrze przyjrzec stanowisku roznych
      giertychopodobnych. W tej chwili rzeczywiscie paranoi mozna sie nabawic, bo
      wychodzi na to, ze zycie poczete jest swietoscia nadrzedna, stawiana znacznie
      wyzej niz zycie urodzonego juz dziecka, a bywa, że i matki.

      Ale nie o tym chcialam, chcialam o plakacie. Mysle, ze idea byla dobra, chociaz
      mnie sie to odrobine pesymistycznie kojarzy - panstwo tak czy owak nie
      sponsoruje, brzydko mowiac, urodzonych dzieci poza niebotycznej wysokosci
      zasilkiem rodzinnym (nota bene, teraz sie ze mnie zolc wyleje, przekraczam kwote
      , do ktorej przysluguje zasilek o kilkanascie zlotych. I trace na tym kilkaset -
      rodzinne na dwoje dzieci + dodatek dla samotnej + starsze dziecko idzie do
      szkoly we wrzesniu, grrrr, no ale mniejsza z tym). Zatem pomyslodawcom plakatu
      chodzilo chyba wlasnie o to, ze skoro panstwo nie gwarantuje pokrycia kosztow
      utrzymania dziecka, to nic mu do mojego brzucha...

      Brutalnie mowiac - zasilek rodzinny wynosi miesiecznie tyle, co opakowanie
      tabletek antykoncepcyjnych. Skrobanka znacznie mniej niz utrzymanie dziecka
      przez X lat.

      A, i zeby nie bylo - nie jestem jakas zagorzala aborcjonistka. Ale generalnie
      jestem pro-choice raczej.

      A z tymi samotnymi matkami to chyba nie tak... Przeciez nie tylko samotne
      ciezarne maja watpliwosci - rodzic czy nie. I nie tylko samotnym trudno czasem
      finansowo, bywa, ze mezatka, ale maz alkoholik, pracy na oczy nie widzial od lat
      nastu...
Pełna wersja