nangaparbat3
28.06.05, 20:24
Więc odwiedzila mnie Macocha mojej corki ze swoją maleńką coreczką i
zaprosiła corkę na wakacje. Ona nie wie, czy jej M, czyli mój ex, pojedzie z
nimi, bo on nie wie, ma duzo pracy, nie moze sie wyrwać, etc, znam to na
pamięć, nic w tym złego i wszystko prawda, ale wiem, jakia irytujaca taka
niemozność dogadania się z nim. więc Macocha wzięła sprawy w swoje ręce,
przyszła i zaprosiła. Córka się ucieszyła, ja sie ucieszyłam, Macocha sie
ucieszyła, ze sie ucieszyłysmy.
Jak pomagałam jej wnieść wozek do naszej bramy, sąsiadka: O, nowego
dzidziusia mamy?
- A tak, to siostrzyczka M.
- Siostrzyczka? Jakoś w ciąży pani nie widziałam?
- Bo mysmy sie podzieliły - teraz każda ma matke tylko dla siebie, i jeszcze
siostrę na dodatek.
Popatrzyła dziwnie i poszła.
A ja z wlaściwą sobie skromnością uważam, że ex dobrze sobie wybiera
kobiety

I serdecznie pozdrawiam wszystkie Macochy.