Tak troche przewrotnie:)

30.06.05, 13:05
W sumie ten watek jo.an.ny i wszystkie w nim wypowiedzi tak jakos mnie
nastroily ciut zlosliwietongue_out Dziewczyny, czy nie mialyscie ochoty "sprawdzic"
odpornosci Waszych M na wdzieki inne niz Wasze? I ile z Was jest pewnych, ze
M by sie nie skusil?? A moze juz jakies napalone dziewcze probowalo sprawdzic
i sie oparl??

Tylko nie krzyczcie na mnietongue_out Mowilam, ze zlosliwe sie we mnie odezwalotongue_out

Leeya
    • ajmj Re: Tak troche przewrotnie:) 30.06.05, 13:14
      hahahaha. Ja już mam taką naturę, ... ze ze mnie nie ufna bestyja jest. A, ze
      w dodatku teraz siedzę w domku z racji maleńkiego dziecka (co by to mnie
      bardziej z M połączyło, hihihi) to nudzi mi się cholernie i w tej mojej głowie
      mnóstwo ... dziwnych myśli siedzi nieraz...
      Nie ufam chłopom z reguły. Mojemu , tak na 90 %. A to i tak najwięcej. Pisałam
      niedawno, może pamiętasz Leeyo, iż moja praca miała taki charakter, iz miałam
      stycznośc prawie z samymi chłopami. To co widziałam, słyszałam... wrrr.....
      A czy Mój wierny bedzie... życie pokaże.
      • maxxi26 Re: Tak troche przewrotnie:) 30.06.05, 13:21
        Też jestem nieufna - z racji swoich własnych ciągot. Teraz co prawda
        postanowiłam być wierna po wieczność, ale już raz platoniczna fascynacja mi się
        przytrafiła.

        Pewnie że miałam ochotę go sprawdzić. Już nawet raz jako jakaś tam panna
        wysłałam mu wiadomość przez g-g, ale okazało się że nie doszło. Jako że ciągle
        mi się cosik pałęta po głowie, to pewnie kiedyś bardziej skutecznie
        go 'sprawdze".
      • magdalens Re: Tak troche przewrotnie:) 30.06.05, 13:22
        Mój M często wyjeżdża i miałam kilka razy szansę sprawdzić jego wierność jak na
        razie była 100% . Ale wychodzę z założenia że nie należy ufać do końca i zawsze
        przyjmować tąstrefę bezpieczeństwa i kontrolować sytuację. Nigdy nie jestem do
        końca pewna co sprawia że zawsze walczę o niego i nasz związek jest cały czas
        interesujący.
    • lilith76 Re: Tak troche przewrotnie:) 30.06.05, 13:21
      ja już słyszałam, że jak zdradził raz, to zrobi i kolejny. teraz jak widzę go
      przed kompem, to sama jestem zaskoczona, że był zdolny to takiej rewolucyjnej,
      wydatkującej tyle cennej energii czynności.
      wiem co sprawiło, że odszedł emocjonalnie ze związku i staram się nie dopuścić
      do takiego stanu u nas, choćby to miało oznaczać, że lepiej usiąśc, pogadać i
      się rozstać, zamiast się wzajemnie zakleszczyć.
      samo sprawdzanie zakrawa na "strzelanie sobie w stopę", bo rzadko można mieć
      100% pewności.

      PS: leeya, teraz ja sie wyzłośliwie - w apogeum szczęśliwości związku ze swoim
      ex jak byś odpowiedziała w tym wątku?
      smile

      PS2: polecam moja aktualną sygnaturkę - kiedy tylko natrafiłam na ten cytat w
      książce strasznie mi się spodobało. coś w tym jest.
      • leeya Re: Tak troche przewrotnie:) 30.06.05, 14:11
        lilith76 napisała:

        > PS: leeya, teraz ja sie wyzłośliwie - w apogeum szczęśliwości związku ze
        swoim
        > ex jak byś odpowiedziała w tym wątku?
        > smile
        ---------------------
        Lilith,
        Wlasnie, ze to nie jest wyzlosliwianie siesmile Tak na prawde to ta zlosliwosc
        przyszla do mnie, jak sobie przypomnialam siebie sprzed 5 czy 6 lat na poczatku
        zwiazku z moim exemsmile Pamietam, jaka plomienna przemowe wyglosilam moim
        rodzicom na ten temat. Bo moj ex to tez facet po rozwodzie z tym, ze bez
        dziecismile Udowadnialam moim rodzicom, ze to juz powazny czlowiek, tyle przeszedl
        w poprzednim zwiazku, ze teraz szanuje to co ma, kocha mnie szalenie, jestem ta
        jedyna i najwazniejsza i ze jezeli sie cos rympsnie to przeze mniesmile Dobrze, ze
        wtedy glowy za niego nie dawalamtongue_out

        Leeya
        • lilith76 Re: Tak troche przewrotnie:) 30.06.05, 15:49
          a ja przewrotnie napiszę, że z tego związku to ty wyszłaś z twarzą, a on
          wyszedł na idiotę. może sobie teraz na wizytówce napisać "seryjny monogamista"
          (oj, nawet chyba i to nie).
    • bet66 Re: Tak troche przewrotnie:) 30.06.05, 13:25
      skoro piszą tu nex, a facet miał wcześniej ex, to najlepszy dowód , ze nie jest
      odporny na inne wdzięki.
      • ajmj Re: Tak troche przewrotnie:) 30.06.05, 13:34
        bet66 napisała:

        > skoro piszą tu nex, a facet miał wcześniej ex, to najlepszy dowód , ze nie
        jest
        >
        > odporny na inne wdzięki.


        hm... To samo mozna byłoby powiedzieć o mnie. To jest mój drugi partner. A mnie
        jakoś wdźięki innych Panów nie pociągają...
        Mam w związku to czego potrzebuje. Mam miłość, czułość. Jest dla mnie bardzo
        dobry. Dla naszych WSZYSTKICH dzieci też. Mam przede wszystkim poczucie
        bezpieczeństwa. Co inny facet mógłby mi dac więcej? Chwilkę zapomnienia?
        Nie potrzebuję...Chcę, pragnę i będe wierna.
        Więc jesli On tez jest ze mną szczęsliwy, to raczej takze szukać gdzie indziej
        nie będzie, bo po co?
      • mikawi Re: Tak troche przewrotnie:) 30.06.05, 13:46
        a ja powtórzę do znudzenia, bo zaczyna mnie wkurzać szufladkowanie next jako
        kochanki dla której eks porzucił żonę. SĄ TEŻ NEXT KTÓRE EKS POZNAŁ PO SWOIM
        ROZWODZIE. Więc proponuję pomysleć.
        • lilith76 Re: Tak troche przewrotnie:) 30.06.05, 13:47
          mikawi, spokojnie smile
          przecież to nie atak smile
        • ajmj Re: Tak troche przewrotnie:) 30.06.05, 13:50
          Leyya nie pisała, iż mają sie wypowiadać Kochankiwink czy Kobiet, które poznały
          swojego M po rozwodzie, ale ogólnie Kobietysmile Tak to zrozumiałam. Tylko Pani
          bet66 tak jakoś w błąd wprowadziła... wink
    • elf28 Re: Tak troche przewrotnie:) 30.06.05, 13:26
      nie muszę sprawdzać, bo wiem, żeby się nie skusił.
      Ale zdarzyła się taka sytuacja, w której narzucającą się i wchodzącą do łóżka
      dziewczynę suścił na drzewo.
    • lilith76 Re: Tak troche przewrotnie:) 30.06.05, 13:46
      jeszcze raz ja smile
      może to co napiszę trąci naiwnością, ale czuje się w lepszej sytuacji niż inna
      kobieta biorąca ślub z facetem bez "garba". ona jest i może będzie
      długo "mentalnie dziewicza" jeśli chodzi o lojalność, wierność, ufna i
      przekonana, że się na pewno uda i to właśnie oni będą ta "parą stulecia". ja
      bym była taka sama.

      w tym związku jestem w stanie czujności - to nie sprawa kontrolowania, ale
      uwagi na to jak ten związek wygląda, czy się rozwija. ma to swoje wady -
      czasami wywołuję spięcia przestraszona, że lada moment zaczniemy się od siebie
      oddalać.
    • ajmj Re: Tak troche przewrotnie:) 30.06.05, 13:53
      No dobra, Taka naiwna to nie jestemwinkWiem o co Leeyi chodziło. Ale mam dziś
      humorek, więc popisze sobie.
      • leeya Re: Tak troche przewrotnie:) 30.06.05, 14:13
        ajmj napisała:

        > No dobra, Taka naiwna to nie jestemwinkWiem o co Leeyi chodziło. Ale mam dziś
        > humorek, więc popisze sobie.
        ------------------------
        Nie zdala Pani dzis egzaminu na wrozenie, powiadomimy Pania pisemnie o
        nastepnym terminiesmile)))))))))

        Ajmj,
        Nie mialam nic zlego na mysli piszac ten watek. Fakt, zlosliwosc mnie dzis
        dopadla, ale to raczej na wesolo niz zgryzliwie czy podszczypujacotongue_out

        Leeya
    • e_r_i_n Re: Tak troche przewrotnie:) 30.06.05, 14:09
      Miał okazję, nie skorzystał, sam mi powiedział o jednej takiej, co się
      wyjatkowo słodko do niego usmiechala.

      A w jego wiernosc wierze - wad troche ma, ale niewiernosc do nich nie nalezy.
      • e_r_i_n Re: Tak troche przewrotnie:) 30.06.05, 14:58
        Tak tylko dodam, zeby sie ktos zaraz nie przyczepil - wierze, ale glowy nie
        dam. Zazdrosna jestem, pewnie jak kazdy, ale nie jest to chorobliwa zazdrosc,
        ktora doprowadza mnie do stanu sprawdzania czy prowokowania w celu 'upewnienia
        sie'.
    • ciemnanocka Re: Tak troche przewrotnie:) 30.06.05, 14:10
      ha, ja jestem pewna chyba w 100%, ale kurde nie przeszkadza mi to byc wsciekle
      zazdrosnasmile
      ale moj ciapulek to kurde tak jest zapracowany, ze ja sama sie doprosic nie
      moge. hehsmile
    • virtual_moth Re: Tak troche przewrotnie:) 30.06.05, 14:22
      Ja byłam byłam pewna w 100%. Nawet sie nad tym nie zastanawiałam, dla mnie to
      było oczywiste, tymbardziej że ex już na początku naszej znajomości z
      obrzydzeniem wypowiadał się o zdradzie (poprzednia, wieloletnia laska go kantem
      puściła).

      Po tym doświadczeniu nigdy (świadomy kwantyfikator) nie zaufam facetowi w 100%;-
      )

      Pzdr
      • ajmj Re: Tak troche przewrotnie:) 30.06.05, 14:29
        Ej, ja tez potrafie być złosliwasmile))))))
        Wiem, ze nic złego na mysli nie miałaś. Bo fajna z Ciebie Kobitka.
        • ajmj Re: To powyżej to do Leeyi:) 30.06.05, 14:30

        • bet66 Pewnym to można 30.06.05, 14:38
          być śmierci a nie facetów.
          Mężczyzna to gatunek człowieka myślący rozporkiem a nie mózgiem.
          Tylko naiwne kobiety mówią, ze są pewne swoich patnerów....mądre kobiety tego
          nigdy nie powiedzą.
          • ajmj Re: Pewnym to można 30.06.05, 14:41
            To ja jestem MĄDRĄ KOBIETĄ!!!!!!!!!Dziękuje za komplementwink
          • e_r_i_n Re: Pewnym to można 30.06.05, 14:45
            bet66 napisała:

            > Mężczyzna to gatunek człowieka myślący rozporkiem a nie mózgiem.

            Wspolczuje pogladow. Zapewne Twoj partner uwaza, ze kobieta to sie tylko do
            garow nadaje.
          • ania_rosa Re: Pewnym to można 30.06.05, 14:46
            Nie, męzczyzna nie jest gatunkiem człowieka myslącego rozporkiem. Tak samo
            kobieta nie jest dyszącą chęcią prokreacji macicą, swobodnym bluszczem i psem na
            pieniądze.
            Mówiąc w ten sposób o dowolnej płci odbieramy jej godność i człowieczeństwo, a
            także wykluczamy dialog i partnerstwo. Nie da się szanować penisa i nie da się
            szanować głupiej suki, która myśli tylko o kasie. Nie wiem nawet, czy siebie
            samego da się szanować. Powiem szczerze, że płeć ma dla mnie znaczenie
            drugorzędne. Mogłabym być nawet z kobietą, o ile ta byłaby Człowiekiem. Ta
            kategoria jest pierwsza, wiąząca i priorytetowa. Mój Niemąz jest Człowiekiem i
            to mi wystarcza. A sprawa ograniczonego zaufania nie ma nic wspólnego ze
            stereotypami, wynika z doświadczeń i ostrożności.
            Rosa
            • ajmj Re: Pewnym to można 30.06.05, 14:55
              Ja chyba dziś wszystkich ... lubię!!! Bo zgadzam się z Aniąsmile
            • bet66 Re: Pewnym to można 30.06.05, 14:56

              Życie to nie je bajka, a faceci inaczej patrzą i rozumują niz my - kobiety.
              Gdyby tak było pięknie, jak nam , Aniu,opisujesz, to nie byłoby tylu dramatów,
              o ktorych i na tym forum mozna poczytac.
              Reprezentujesz myślenie ŻYCZENIOWE.
              • kammik Re: Pewnym to można 30.06.05, 15:00
                E tam, gdyby bylo, jak mowisz, to swiat bylby pelen kobiet o krysztalowej
                moralnosci i facetow puszczajacych sie na lewo i prawo.
                • ania_rosa Re: Pewnym to można 30.06.05, 15:14
                  Wiesz, Bet, ja się nie poczuwam do rodowodu wenusjańskiego. Uważam się za
                  człowieka i uwazam produkcje Anne Moir i Davida Jessela za ideologię dla naiwnych.
                  To nie humanizm wyrządza szkody. Szkody wyrządzają poradnikowe teorie, których
                  autorzy prześcigają się w wynajdywaniu róznic między kobietą, a mężczyzną.
                  Szkody wyrządzają kolorowe pisemka, które wtłaczają nas w kulturowe role i
                  zapominają o roli gatunku ludzkiego. Szkody wyrządzają teorie o większej
                  emocjonalności kobiet, biologicznej determinancie zdrady u męzczyzn, mysleniu
                  logicznym, jakie rzekomo jest domeną facetów itd.
                  To wyrządza szkodę, bo stoi w poprzek człowieczeństwa. Robi się z nas małpki
                  sterowane przez vaginę i penisa. I sorry, ale jako kulturoznawca nei kupuję tego
                  kitu.
                  Rosa
                  • lilith76 Re: Pewnym to można 30.06.05, 15:42
                    a ja zawsze wolałam socjobiologię od teorii kulturowych.
                    ale wrzucanie "faceta myślącego tylko rozporkiem" do socjobiologii byłoby dużym
                    uproszczeniem. wygodnym albo dla zdradzającego notorycznie faceta ("to nie ja,
                    to moje geny"), albo dla niekórych kobiet ("oni wszyscy sa tacy sami").
                    wbrew pozorom sukces ewolucyjny osiągali także mężczyźni nie nastawieni na
                    ilość, ale na jakość potomstwa.
                    • ania_rosa Re: Pewnym to można 30.06.05, 15:55
                      Lilith- ja nie jestem bezkrytycznym zwolennikiem teorii kulturowych, ani fanem
                      socjobiologii. Prawda jest gdzies pośrodku wink Bo cóż z tego, że są róznice
                      między mózgiem kobiety i męzczyzny, skoro nie mamy pojęcia, czy te róznice na
                      coś rzutują? Wyniki badań są zazwyczaj wzajemnie się wykluczające. Antropologia
                      kulturowa tez jest tylko zbiorem dywagacji mniej lub bardziej naukowo
                      uzasadnionych. Dlatego ja osobiście lubię myśl o niepowtarzalności mojego
                      gatunku, jak również wyznaję zasadę różnic indywidualnych, a nie zbiorowychwink
                      W związku z tym czuję się w obowiązku zaprostestowac wobec stanowiska Bet wink))
                      Rosa
                      • lilith76 Re: Pewnym to można 30.06.05, 16:11
                        twierdzić, że albo kultura, albo biologia jest naiwne. to zawsze jest jakiś mix.

                        > W związku z tym czuję się w obowiązku zaprostestowac wobec stanowiska Bet wink))

                        tak trzymać smile
              • natasza39 Re: Pewnym to można 30.06.05, 15:38
                bet66 napisała:

                >
                > Życie to nie je bajka, a faceci inaczej patrzą i rozumują niz my - kobiety.
                > Gdyby tak było pięknie, jak nam , Aniu,opisujesz, to nie byłoby tylu
                dramatów,
                > o ktorych i na tym forum mozna poczytac.
                > Reprezentujesz myślenie ŻYCZENIOWE.

                W takim razie ty reprezentujesz myślenie STEREOTYPOWE.
                Faceci myślą rozporkami, żydzi zabili Jezusa, każdy rudy jest fałszywy, a
                czarny kot przynosi pecha.
                A tak BTW, jak faceci myślą rozporkami, to nie można ich tępić za zdrady, a ta
                dyskusja. którą prowadzimy jest bez sensu, bo jako że nie posiadamy nic w
                rozporku nie możemy się w żaden sposób uchronić przed tym, że się nam nie
                puści, bo w żaden sposób nie możemy wymyślić co mu do tej "główki" w rozporku
                przyjdzie na myśl.

                A, więc przechodząc przez ulicę, po tym jak wcześniej czarny kot przechodził,
                możesz za przyszłego pecha winić tylko i wyłącznie siebie, bo to ty przeszłaś
                (kot osatrzegał).
                Facet zdradził, nie można mieć do niego pretensji, bo mysli rozporkiem (nie
                jego wina, że się taki urodziL).

                I co nam wyszło?
                Winne są tylko i wyłącznie baby, bo:
                1. Wierza swoim facetom a nie powinny, bo z natury nie mogą byc wierni.
                2. Puszczaja się z zajętymi facetami, a to one powinny myśleć za tych zajętych
                i wywalone fiutki wsadzać im z powrotem do rozporków, zawiadamiajajac o
                powyższym właścicielkę prawowitą, aby ta przypomniała niegrzecznemu, że fiutka
                należy trzymać w majtach.

                I tak oto można za pomocą STEREOTYPOWEGO myślenia rozwalić każdą dyskusję.
                • elf28 Re: Pewnym to można 30.06.05, 15:40
                  Ale się uśmiałam! Dobre, naprawdę dobre. 100% racji smile))
                • bet66 Re: Pewnym to można 30.06.05, 15:59
                  No cóż jedni myślą życzeniowo, inni sterotypowo, a jeszcze inni NIE MYŚLĄ
                  WCALE........a potem robią wielkie i zdziwione oczy i zadają pytania na
                  forum: "A dlaczego, jak mogło do tego dojść, jak ON mógł".
                  Każda wierzy, ze ma u swojego boku MĘZCZYZNE - CZŁOWIEKA, a potem okazuje się ,
                  ze to był tylko zwykły niedojrzały gnojek.
                  • elf28 Re: Pewnym to można 30.06.05, 16:03
                    Niedojrzałym gnojkiem zazwyczaj nie zostaje się nagle, tylko się nim jest od
                    samego początku. A prawda jest taka, że niedojrzała kobieta, wybiera
                    niedojrzałego faceta i tworzą niedojrzały związek. Amen.
                  • lilith76 Re: Pewnym to można 30.06.05, 16:09
                    > Każda wierzy, ze ma u swojego boku MĘZCZYZNE - CZŁOWIEKA, a potem okazuje
                    się ,
                    >
                    > ze to był tylko zwykły niedojrzały gnojek.


                    tia, każda rodzi syna, a potem wychowuje go na niedojrzałego gnojka, bo co -
                    sama z siebie nie dojrzał?
                  • natasza39 Re: Pewnym to można 30.06.05, 16:13
                    No cóż jedni myślą życzeniowo, inni sterotypowo, a jeszcze inni NIE MYŚLĄ
                    > WCALE........a potem robią wielkie i zdziwione oczy i zadają pytania na
                    > forum: "A dlaczego, jak mogło do tego dojść, jak ON mógł".
                    > Każda wierzy, ze ma u swojego boku MĘZCZYZNE - CZŁOWIEKA, a potem okazuje
                    się ,
                    >
                    > ze to był tylko zwykły niedojrzały gnojek

                    Ja należę do gatunku NIE MYŚLĄCYCH WCALE.
                    Kiedyś myślałam, że przysięgam na dobre i złe, ale nikt mi nie powiedział, że
                    może być tylko żle. Wierzyłam, tak, że sobie chyba mniej wierzyłam.
                    Potem przeszłam w etap frustracji i mówienia, że wszyscy faceci to świnie i nie
                    będę już wiązać się z żadnym, bo po co?
                    Teraz odkryłam, że najlepiej jest nie mysleć, bo jak się wierzy bezgranicznie
                    krzywdzi się na końcu siebie, a jak się wszystko neguje, to też się siebie
                    krzywdzi, bo nikt nie chce się zadawać z frustratką i malkontentką.
                    A zatem co ma być to będzie. Czasu nie cofnę, na przyszłość mam wpływ w
                    sprawach bieżących. I o te bieżące dbam.
                    Nie zadręczam się myślami co się stanie jak cud laska wskoczy do łóżka mojemu M.
                    Artykułuję tylko głośno i wyraźnie, że jestem jaka jestem i wymagam aby ktoś
                    był taki jak ja.
                    A jak nie wyjdzie? No cóż, nauczyłam się w życiu również upadać i te upadki
                    coraz lepiej mi wychodzą.
                    Kiedyś bolało, jak się dostawało kopa znienacka, a teraz jak pijany, bez
                    wyobraźni, nie robi sobie krzywdy przy upadku, tak ja kręcę się na karuzeli
                    życia i jak z niej spadnę to bezładnie, wtedy sobie giczołów nie połamię.

                    Ale ja już tak mogę, nie zamierzam się bowiem rozmnażać. Jak się człowiek kręci
                    na karuzeli z dzieckiem, wtedy musi pomyśleć, żeby jego upadek nie zranił
                    również dziecka.
                    Dlatego może reprezentuję typ przesmiewczy w tych dyskusjach, bo
                    aspekt "rodzinny" mnie juz nie dotyczy.
                    Dziecko już prawie dorosłe i zyje własnym życiem. Dla pasierbów żadna ze mnie
                    rodzina, zresztą za chwilę też z domu wyfruną. Mogę zatem jechać bez trzymanki.
                • kika74 Re: Pewnym to można 30.06.05, 16:22
                  poproszę szmatkę do monitora smile))))) hihihi
    • madalenka25 Re: Tak troche przewrotnie:) 30.06.05, 16:35
      ja poprosze więcej takich wesolutkich postów i "mądrości" zyciowych bo jestem
      na skraju wyczerpania fizycznego i śmiech mi dobrze zrobił

      a co do pytania Leeya

      - pomysle o tym jutro - jak mawiała Scarlet
      • bet66 Która odwazna? 30.06.05, 17:29
        Dajcie mi namiary waszych mężczyzn, to ich szybko spradzę na odporność
        na "wdzięki".
        Założę sie , ze 99 % okaże zainteresownie niezobowiazującą
        znajomością...hahahaha
        • leeya Re: Która odwazna? 30.06.05, 17:49
          Kiedys, baaardzo dawno temu tez sie bawilam w takie szczeniackie zabawy. Po
          moich zareczynach mialysmy babski wieczor i po trzeciej czy czwartej butelce
          wina jedna taka odwazna tez stwierdzila, ze "przetestuje" mojego narzeczonego.
          Smialam sie jej w twarz i mowilam probuj. A ze mnie w srodku skrecalo to inna
          sprawa. Probowala. No jak na zlosc sie nie udalo. Facet sie do niej zrazil, ja
          bylam szczesliwa, jakby mi ktos do kieszeni nasmarkal. Nawet jak suka daje,
          pies nie zawsze wezmie.

          Leeya
          • bet66 Re: Która odwazna? 30.06.05, 19:31
            Leeya, dobrze za zaznaczyłaś , ze BYŁO TO BARDZO DAWNO TEMU, a facet wiedział,
            ze to Twoja koleżanka....i zalezy, jaka suka daje......hahahaha
            • natasza39 Re: Która odwazna? 30.06.05, 20:00
              bet66 napisała:

              > Leeya, dobrze za zaznaczyłaś , ze BYŁO TO BARDZO DAWNO TEMU, a facet
              wiedział,
              > ze to Twoja koleżanka....i zalezy, jaka suka daje......hahahaha

              Wow!!!
              A jak ja mu daję na wszystkie mozliwe sposoby to znaczy się mogę spac spokojnie?
              Ufff, ulzyło mi....
              • e_r_i_n Re: Która odwazna? 30.06.05, 20:02
                natasza39 napisała:

                > Ufff, ulzyło mi....

                A niepotrzebnie. On i tak NA PEWNO mysli o innych.
        • capa_negra Re: Która odwazna? 30.06.05, 17:52
          Miałam cos napisac, ale se daruje ..bo mi jeszcze posta wytną.
          I tak na marginesie...a po za tym wszyscy zdrowi??


          I dajcie dziewczy wreszcie te szmate do monitora - która mi ja tam w kolejce
          przetrzymuje ??
        • natasza39 Re: Która odwazna? 30.06.05, 19:58
          bet66 napisała:

          > Dajcie mi namiary waszych mężczyzn, to ich szybko spradzę na odporność
          > na "wdzięki".
          > Założę sie , ze 99 % okaże zainteresownie niezobowiazującą
          > znajomością...hahahaha

          Jejku bet! Ty z piaskownicy nadajesz?

          • bet66 Re: Która odwazna? 30.06.05, 20:06
            natasza39 napisała:
            > Jejku bet! Ty z piaskownicy nadajesz?
            ============================================

            Jejku, natasza, Nie stać cie na bardziej ciętą ripostę...tylko, tak ,jak z
            przedszkola nadajesz.
            • natasza39 Re: Która odwazna? 30.06.05, 20:13
              bet66 napisała:

              > natasza39 napisała:
              > > Jejku bet! Ty z piaskownicy nadajesz?
              > ============================================
              >
              > Jejku, natasza, Nie stać cie na bardziej ciętą ripostę...tylko, tak ,jak z
              > przedszkola nadajesz.


              Nie mam teraz czasu, bo własnie sobie kapiel idę zrobic z pianką.
              Muszę się wypachnić, odziać w sex bieliznę, bo zaraz mój "rozporek" wraca z
              delegacji.
              No i zajęta jestem mysleniem nad tym czy dzisiaj bedę seks uprawiac na lampie,
              w kuchni, czy może na balkonie.
              Bo najwazniejsze w zwiazku z chłopem są rzecz jasna sprawy "rozporkowe".
              I wymyslanie co by tutaj zrobić, żeby mu się tak nie chciało na inne chodzić
              jak mi się teraz nie chce "celnie ripostować".

        • balladynka Re: Która odwazna? 30.06.05, 20:23
          To ja! To ja!

          Stań tyłem do Pałacu Kultury, gębą w stronę hotelu Forum. Idź prosto jakiś
          kilometr tylko uważaj na śmigające samochody. Jak zacznie padać deszcz to skręć
          w lewo, następnie w prawo i szukaj różowej kamienicy z balkonami w zielone
          kropeczki. Na dole jest dzwonek. Otworzy ci mój M, tylko musisz podać
          hasło: "Srutu tutu małpa z drutu".

          Tylko uważaj bo mój M jest bardzo wymagający. Lubi jak się przebieram za
          bawarską kelnerkę i podaję mu zimne piwo między cyckami. Poza tym zawsze przed
          musi rozwiązać krzyżówkę więc przynieś ze sobą ostatni numer „Relaksu
          Panoramicznego” Jak mu się ułoży hasło to będzie normalnie, bez wymysłów, jak
          nie to ho ho, będziesz zdziwiona!

          Rozpoznasz czy jest tobą zainteresowany po tym, że z uszu pójdzie mu siwy dym a
          cały M uniesie się tak ze dwadzieścia centymetrów nad ziemię i będzie tak
          lewitował przez chwilę albo dwie. Jak już będzie po wszystkim to zasłońcie i
          odsłońcie firanki koniecznie trzy razy. Będzie to sygnał dla mnie że już mogę
          wracać do domu.
          Powodzenia.
          • e_r_i_n Re: Która odwazna? 30.06.05, 20:42
            Dziekuje Ci o wielka smile)))))
            • e_r_i_n Re: Która odwazna? 30.06.05, 20:42
              e_r_i_n napisała:

              > Dziekuje Ci o wielka smile)))))... (bawarska kelnereczko oczywiscie)
              • ania_rosa Re: Która odwazna? 30.06.05, 23:12
                Ja się tam o swój monitor nie martwię, bo i tak jest ubabrany odciskami dłoni
                mojego syna. I zmienię nieco konwencję na znów powazną: wiecie co? Mnie jest żal
                ludzi, których mądrość życiowa jest podszyta cynizmem i niepewnością siebie. Bo
                nie da się ukryć, że posty Bet czytam nie jako piaskownicowe wynurzenia, a jako
                dość smutne świadectwo. Świadectwo czego? Nie wiem. Chyba tego, że ktoś woli
                spalić wszystkie drzewa w lesie, bo na jednym z nich może być kornik. I że
                uwaza, że oto znalazł receptę na uniknięcie robienia z siebie jelenia, a robi z
                siebie zgorzkniałego mędrca dla zgorzkniałej gawiedzi. I wychodzi z tego dość
                żałosny spektakl. Porównywalny mniej więcej z propozycją prewencyjnej kastracji
                wszytskich mężczyzn i złożeniem ich nasienia do banku spermy. Na wszelki wypadek.

                Między naiwnoscią, a kuciem na cztery kopyta jest jeszcze sporo odcieni. NIe
                uważam się za osobę naiwną. Po prostu cynizm jako postawa zyciowa mi nie
                odpowiada. Może mi za to odpowiadac na forum, bo dobrze się to czyta. W zyciu
                jednak stanowi duży balast, dzieki któremu statek zwany szczęsciem idzie na dno.
                Cynicy- w przeciwieństwie do stoików- nie są szczęsliwi, bo z gruntu wykluczają
                pojęcie szczęścia.
                Myslę tez, że zwyczajnie trzeba w coś wierzyć. Jedni wierzą w kutasowatość
                facetów, a inni wierzą w Człowieka. Ja zaliczam się do tych drugich mimo wielu
                kopów od życia. Może właśnie dzięki nim wierzę w Człowieka.

                Rosa
                • damiri Re: Która odwazna? 01.07.05, 16:35
                  Aniu, bardzo madrze piszesz. W ogole lubie czytac Twoje posty, pomagaja zlapac
                  oddech, poskromic nierozsadne emocje i obiektywniej spojrzec na sprawy.
                  Chyba zaczne je sobie drukowac - no chyba, ze je copyrightowalas? smile
                  Pozdrawiam
          • elf28 Re: Która odwazna? 01.07.05, 13:41
            normalnie się popłakałam, jak to czytałam!
            Balladynka, ja proponuję, żebyś w agencji jako copywriter pracowała. Kochana,
            Ty to masz talent!
        • lilith76 Re: Która odwazna? 01.07.05, 13:16
          > Dajcie mi namiary waszych mężczyzn, to ich szybko spradzę na odporność
          > na "wdzięki".
          > Założę sie , ze 99 % okaże zainteresownie niezobowiazującą
          > znajomością...hahahaha

          to trochę desperacją trąci. rozumiem, że może ci brakować seksu, ale szukać go w taki sposób?
        • elf28 Re: Która odwazna? 01.07.05, 13:44
          Bet, Ty to masz w głowie porzestawiane. Stara ja Ci współczuję takiego
          światopoglądu. Niestety jako Casandra, to szczęścia w życiu z taką postawą Ci
          nie rokuję...
Inne wątki na temat:
Pełna wersja