aggata78
12.07.05, 22:49
Od okolo 3 lat jestem z mezczyzna po przejsciach, ktory mial zone, urodzilo
mu sie dziecko ale zwiazek sie rozpadl. Gdy odchodzil od zony, a wlasciwie
gdy juz z nia nie byl okazalo sie, ze ona jest w 3 miesiacu ciazy. Urodzila
im coreczke, ktra w tej chwili ma 4,5 roku. Jest sliczna, madra dziewczynka,
on kocha ja nad zycie, ale w zwiazku z sytuacja jest weekendowym tata. Pol
roku temu urodzila nam sie coreczka. Pierwsza corka nie wie ze tata ma nowa
rodzine, ba! jego zona- bo formalnie nadal jest jego zona- tez o niczym nie
wie, bo moj partner boi sie jej reakcji i tego jak wiadomosc o tym moze
wplynac po 1 na zone a co za tym idzie na corke. Corka juz zaczyna widziec ze
cos jest nie tak w jej rodzinie, zaczyna wypytywac dlaczego tata nie zostanie
na noc, mowi do niego tatusiu dlaczego ty tak duzo pracujesz ze ciagle nie ma
cie w domu etc. Mnie tez zaczyna ta sytuacja meczyc, bo chcialabym miec
wreszcie normalna rodzine, a nie cos takiego. Godze sie na to wszystko tylko
ze wzgledu na dobro starszej corki, ale zaczynam sie zastanawiac do czego
taka sytuacja moze dorowadzic. Czy ktoras z was byla w podobnej sytuacji.
prosze doradzcie mi co mozna zrobic zeby dziecko z pierwszego malzenstwa i to
tak male dziecko zostalo jak najmniej skrzywdzone. nasz corka ma pelna
rodzine, ma tate na codzien, dlatego tymbardziej czuje sie winn krywdy
pierwszego dziecka, choc w rozpadzie tamtego malzenstwa nie ma mojej winy, my
poznalismy sie jakis czas po ich rozstaniu...jest to wszystko dla mnie bardzo
trudne, chcialabym miec normalna rodzine, ale wiem tez, ze na czyims
nieszczesciu nie mozna zbudowac szczescia dlatego prosze o pomoc, jak mozna
ta sytuacje rozwiazac jak najmniej raniac pierwsze dziecko, bo, ze bedzie
bolalo to wiadomo

.
Moze ktoras z pan zna jakiegos dobrego psychologa, sama nie wiem...
bede wdzieczna za wszystkie porady!