No i po ptokach...

17.09.05, 21:13
Heh. Chyba powinnam zacytowac Ciemnanocke: "A czy jak juz nie bede macocha..."

Bo macocha wlasnie dzis byc przestalam. Przylapalam mojego faceta na zdradzie
- byc moze tylko wirtualno - telefonicznej, byc moze fizycznej. Wyparl sie
wszystkiego, ale to juz nic nie zmienia. Najgorsze jest to, ze wybaczylabym
mu, gdyby sie przyznal i powiedzial otwarcie, ze flirtowal na boku...

Nawet nie placze. Dobrze, ze go nie ma, jest u dzieci.

Jak sobie uswiadomie moja sytuacje teraz, to mnie zwala z nog - mam remont w
trakcie i przeprowadzke przed soba, nie mam samochodu, a bede musiala
dojezdzac do pracy i dowozic dzieci do szkoly, zabraknie mi kasy na
dokonczenie remontu jak nic, no i - bede sama.

Chyba nie oczekuje odpowiedzi, bo i co tu mozna powiedziec, chyba tylko to, w
co tak bardzo chce wierzyc - ze dam sobie rade...
    • agusia.26 Re: No i po ptokach... 17.09.05, 21:37
      dasz rade! powodzenia
    • leeya Re: No i po ptokach... 17.09.05, 21:37
      Kai,

      Zaraz wysle Ci cos na poczte gazetowa... Przeczytaj...

      Leeya
      • kai_30 Re: No i po ptokach... 17.09.05, 21:46
        Przeczytam.

        A wiecie, co w tym wszystkim jest najsmieszniejsze? Ze to ja jestem winna, bo
        "kto szuka, ten znajdzie". Powody do podejrzen mialam juz dawno, dzisiaj
        poprosilam go o haslo do tlena, dal bez oporow, smiejac sie, ze moge szukac, i
        tak nic nie znajde, i proszac o moje hasla dla rownowagi. Zapomnial tylko, ze
        przywiozl do domu sluzbowy komputer z archiwum tlenowych rozmow... Same laski
        wyrywane na czacie, same propozycje spotkan i "ciagi dalsze" sprosnych rozmow
        telefonicznych.

        Niedobrze mi.
        • innuit Re: No i po ptokach... 17.09.05, 22:28
          no to bardzo dobrze ze po ptokach w takim razie. wiem wiem latwo powiedziec...
          trzymaj sie mocno ,napewno dasz sobie rade ze wszystkim co wazne.
        • lilith76 Re: No i po ptokach... 17.09.05, 23:16
          Ze to ja jestem winna, bo
          > "kto szuka, ten znajdzie".

          nie przesadzaj smile
          wszystko ma swój sens - może teraz czeka cię coś lepszego w życiu.
          trzymaj się.
          • kai_30 Re: No i po ptokach... 17.09.05, 23:46
            lilith76 napisała:

            > Ze to ja jestem winna, bo
            > > "kto szuka, ten znajdzie".
            > nie przesadzaj smile

            To byl cytat, lilith smile Z mojego juz bylego Niemeza wink

            Jak tak sie dobrze zastanowic, to w zasadzie mialam fuksa - nie dostalismy
            kredytu na mieszkanie, i chwala bogu, dopiero bym sie wladowala w kanal...

            Co nie zmienia faktu, ze i tak czarno widze nastepne dwa tygodnie.
    • niunka24 Pewnie,że dasz radę! 18.09.05, 13:24
      Dasz radę, bez faceta czasem dostajemy takiej energii...poradzisz sobie, może
      nawet lepiej bez niego i jego problemów. teraz masz tylko swojesmile) ja,jak mnie
      mój ex zostawil najpierw chciałam się zabić, a potem byłam bardzo szczęśliwą
      singielką i super się bawiłam. Gdybym się nie zakochała..hehesmile Będzie dobrze,
      a ten Twój facet to zwykły dupek. Trzymaj się!
      • kai_30 Re: Pewnie,że dasz radę! 18.09.05, 16:53
        A, nie. nie mam zamiaru sie zabijac z powodu 42-letniego faceta o mentalnosci
        gowniarza. Doluja mnie raczej bardzo przyziemne problemy.

        Ale nie pierwszy raz, jak sie rozstawalam z eksem bylo gorzej - przeprowadzka
        dalej, dzieci mniejsze, zero pomyslu, co z mieszkaniem, za co kupic meble itd itp.
    • nini6 Re: No i po ptokach... 19.09.05, 09:41
      Współczuję.W myślach wylewam na tago samca o samczej naturze wiadro pomyj.Pisać
      nie będę.Szkoda czasu.To obrzydliwe,obrzydliwe,jak można w ten sposób zawiesć
      zaufanie bliskiej osoby.Tak jak piszesz,gdyby przyznał się do wirtualnych(?)
      skoków w bok,ale taki fałsz,wygodnictwo-poczucie bezpieczeństwa,dom z jedną
      kobietą i szukanie ekstremalnych doznań z innymi.Aż mnie zatyka z
      obrzydzenia.Kochana,zasługujesz na kogoś lepszego.Trzymam kciuki mocno za
      to ,żebyś sobie z wszystkim poradziła,żeby nie było tak ciężko,jak w tej chwili
      ci się wydaje,że będzie.Dasz radę,trzymam za ciebie kciuki,myślę cieplutko.
    • madalenka25 Re: No i po ptokach... 19.09.05, 13:20
      Kai - może to nie naljepszy pomysł ale ..

      ja bym chłopa wykorzystała na maksa, do przeprowdzaki, remontu a potem zrobiła
      małe piekiełko za kłamstwa i oszustwa - dlaczego zawsze kobiety maja ponosic
      konsekwencje nierozważnych decyzji facetów
    • m-m-m Re: No i po ptokach... 19.09.05, 15:26
      E...najmniejsza strata to facet. Dziś jest, jutro go nie ma.
      Dobrze, że tego kredytu nie wzięłaś by mu dom zafundować...
      Remont najwyżej doprowadzisz do pewnego momentu, na ile starczy Ci kasy byle
      dało się jako tako mieszkać.
      Ja to tak myślę, że on dał Ci to hasło z premedytacją: może chciał, byś się
      dowiedziała i się go pozbyła, bo sam jakos tego związku zakończyć nie umiał.
      A niech idzie do diabła, poradzisz sobie bez niego.
      • niunka24 Re: No i po ptokach... 19.09.05, 16:07
        no pewnie... facet rzecz nabytasmile))
    • kai_30 Re: No i po ptokach... 19.09.05, 20:26
      A wiesz, mmm, ze z tym kredytem to ja sie nawet zaczelam zastanawiac, czy aby na
      pewno w drugim banku tez byla decyzja odmowna, czy moze sam zrezygnowal, bo mu
      nie pasilo. Ale chwala bogu, rzeczywiscie. Wladowalabym sie w niezly kanal. I
      wyszloby, ze kto mial racje, a kto byl glupia idiotka? wink

      Dzisiaj tez bylo fajnie. Pojechalam rano (zostawil mi samochod na dwa dni,
      schowalam dume w kieszen, bo inaczej moglabym sobie od razu sznurek wiazac,
      zawiozlam dzieci do szkoly, wzielam Tatę i zaczynamy remontowac. Potrzebna mi
      drabinka do skrobania starej farby z sufitu. Patrze szukam, nie ma. Wysylam do
      niego smsa: Wziales drabinke? Odpowiedz: tak. No to ja: dziekuje Ci bardzo, to
      milo z Twojej strony. Na co on: trzeba sie bylo dogadac.

      I tu juz trafil mnie monstrualny szlag. napisalam mu, co o nim mysle w prostych,
      zolnierskich slowach. I wyobrazcie sobie, rpzeprosil, powiedzial, ze drabinke mi
      jutro przywiezie i ze moze mi pomoc w remoncie, jesli tylko zechce. Kazalam mu
      sie pocalowac w d* ze swoimi propozycjami i poprosilam tylko o zostawienie mi
      samochodu do srody. O dziwo, zgodzil sie na czwartek.

      Jego pomoc remontową mam w glebokim powazaniu, sprawia mi dzika satysfakcje, ze
      sobie z tym radze sama. Skrobie te sufity, gipsuje dziury w scianach, maluje,
      wracam do domu wieczorem padnieta i z tynkiem we wlosach, i chwala bogu, Nie mam
      czasu na glupie mysli. Aczkolwiek czasem na tej drabinie placze. Dzisiaj w radiu
      leciala flinta: Zaluje, ze cie znalam...

      Bardzo dobrze, ze tak szybko, a nie za rok, dwa, piec. Bo nie watpie, ze nie
      byloby lepiej - dziwkarz (excuse le mot) dziwkarzem bedzie do ufajdanej smierci.
      No i jeszcze masa roznych innych drobiazgow, jak chocby jego stosunek do moich
      dzieci.

      Juz mi lepiej, ten remont to naprawde swietna terapia.
      • kai_30 Re: No i po ptokach... 19.09.05, 20:38
        zapomnialam jeszcze o jednym - teraz jestem wredna eksiara, hehe. Moze od razu
        prewencyjnie jakis ban? wink
        • lilith76 Re: No i po ptokach... 19.09.05, 20:48
          ty jesteś już notoryczna exiara smile
      • m-m-m Re: No i po ptokach... 19.09.05, 21:09
        Juz mi lepiej, ten remont to naprawde swietna terapia.



        A pewnie, nie masz czasu na myślenie i rozpamiętywanie.
        Dobrze, że ojciec może troszkę Ci pomóc.


        wyszloby, ze kto mial racje, a kto byl glupia idiotka? wink



        Etam, tak to łatwo powiedzieć jak się widzi coś z boku i ja tak to widziałam.
        Ale to nie żadna sztuka jak się samemu w tym nie siedzi. Nie sztuka dawać komuś
        rady, sztuka samemu sobie je dać w odpowiedniej chwili.
        Dzielna kobieta jesteś, a inny facet się znajdzie, jak nie dziś to jutro.



        Zaluje, ze cie znalam...



        Nie, tak też nie mów, to też jakieś doświadczenie życiowe, no i dośpiewac sobie
        możesz: "...i w porę z ciebie zrezygnowałam" wink))
    • nooleczka Re: No i po ptokach... 20.09.05, 16:20
      jesteś bardzo silną kobietą wiec na pewno sobie poradzisz.
      Teraz tylko poczekaj dłuższą lub krótszą chwilę na ...
      Nie na kolejnego obmierzłego przedstawiciela brzydkiej płci broń Boże smile
      Jełsi chcesz wiedziec na co to mozemy pogadac na priv, jeśłi chcesz.
      Z góry zastrzegam że nie będę Cię pocieszać, bo sie do tego kompletnie nie
      nadaję.
    • kai_30 Re: No i po ptokach... 20.09.05, 21:34
      Dobrze jest. Podnioslam sie i widze coraz wiecej pozytywow. Tylko chwilami lapie
      mnie dolek, ale w normie - w tym radiu takie smety puszczaja czasem... No i spie
      w pokoju dzieci, nie moge sie zdobyc na rozlozenie lozka, w ktorym jest NASZA
      posciel, chocby po to, zeby ja zmienic. Jesli uda mi sie skonczyc remont, w
      weekend sie przeprowadze, nie wiem co prawda jak i za co, ale dam rade. A potem
      bedzie latwiej, nowe miejsce, bez wspolnych wspomnien, kupa roboty przy
      rozpakowywaniu itd. Tylko zanim mi net podlacza pewnie troche potrwa, grrrr.

      Dziekuje Wam wszystkim za wsparcie dla "wrednej eksiary" wink Radze sobie, troche
      wiecej pale, mniej jem, bardzo malo spie, czasem mnie mdli, ale sobie radze.
      • natasza39 Re: No i po ptokach... 20.09.05, 21:41
        Póść sobie "Niepokonanych" Perfectu.Mmnie to w takich chwilach pomaga...

        Trzymaj się, jestes super babka, a tego kwaiata jest pół świta.
        Szkoda czasem że faceci są jak kible albo pozajmowani, albo posrani.
        Ale trza tez pamietac o tym, że jak jakis "kibel" sie zwolnił, to może właśnie
        dlatego, że jest "obsrany".
        No cóz jak sie juz taki trafił, to recę umyć, zapamietać, że ten "kibel" nie do
        uzytku i szukac innego, czystego i najlepiej z bieżącą woda.
        Pozdrawiam serdecznie!!!
        • kai_30 Re: No i po ptokach... 20.09.05, 23:07
          natasza39 napisała:


          > Ale trza tez pamietac o tym, że jak jakis "kibel" sie zwolnił, to może właśnie
          >
          > dlatego, że jest "obsrany".
          > No cóz jak sie juz taki trafił, to recę umyć, zapamietać, że ten "kibel" nie do
          >
          > uzytku i szukac innego, czystego i najlepiej z bieżącą woda.

          Eee, mnie sie do tego szukania wcale nie pali, najpierw musze rece porzadnie
          doszorowac wink

          nie ma tego zlego itd - znow sie czego nauczylam. nie leciec w ogien,
          obserwowac, wachac dyskretnie, czy smrodkiem nie zalatuje... A zalatywalo,
          slyszalam od roznych osob o jego wybrykach z przeszlosci, ale jak to ja,
          wcielenie tolerancji i ufnosci, niech to szlag, uwierzylam, ze "ze mna bedzie
          inaczej", w koncu zadna przede mna zaszczytu macochowania nie doswiadczyla...

          A g* tam, inaczej.

          Powiem Wam szczerze, ze jego mi brakowac nie bedzie, mam za duzy wstret, ale
          naprawde zaluje, ze pewnie juz nie spotkam jego corki. Swietna dziewczyna.
          • pom Re: No i po ptokach... 20.09.05, 23:54
            Kaismile Tak sobie czytam Twoje posty i usmiecham się do siebie ale chyba bardziej
            do Ciebie. To, ze sobie poradzisz jest pewne jak kupa w pampersie, mówię Ci.smile
            (To cytat, żeby nie było).
            Ten facet powinien Ci nogi myć i wodę pić.
            • wipsania Ale jesteście twórcze, dziewczyny 21.09.05, 01:35
              Co post to perełka.
              Dołączam się do pozdrowień i życzeń dla Kai. Super kobitka jesteś - teraz
              dopiero pójdzie Ci jak po maśle, bez tego zbędnego "bagażu" w postaci
              niedorobionego faceta
              Pozdrawiam
              • chalsia Re: Ale jesteście twórcze, dziewczyny 22.09.05, 00:32
                Też dołączam.
                Kai, a czy Ty aby nie powinnaś na "lustrzane" forum zagościć ? wink))
                Chalsia
                • kai_30 Re: Ale jesteście twórcze, dziewczyny 22.09.05, 00:36
                  chalsia napisała:

                  > Też dołączam.
                  > Kai, a czy Ty aby nie powinnaś na "lustrzane" forum zagościć ? wink))
                  > Chalsia

                  Eeee... Znaczy siem, na ktore? Samodzielne? Toz ja tam goszcze, tylko nieczesto.
                  Tu jakos sie bardziej zadomowilam, ech...
    • kai_30 Re: No i po ptokach... 26.09.05, 20:22
      Witam, a w zasadzie...

      ... w zasadzie to zajrzałam, na kartonach siedzac, sie pozegnac. Jutro sie
      przeprowadzam wreszcie. Udalo mi sie dokonczyc remont (tylko na lazienke mi kasy
      nie starczylo) i nawet niezle wygladaja malowane przeze mnie sciany i sufity smile

      Trzymam sie, chociaz mam jeszcze momenty dolow. Ale w takich wlasnie momentach
      uswiadamiam sobie, ze:
      1. jak mi sie nie bedzie chcialo umyc naczyn, to nie umyje, tylko siegne czyste
      z szafki. A martwic sie bede, jak czystych zabraknie smile
      2. jak moje dzieci sie hm, ekspansywnie bawia, to zaganiam je do pokoju tylko i
      wylacznie dlatego, ze SAMEJ mi to przeszkadza.
      3. nikt mi nie marudzi, ze po nocach swiece, jak mam pilna robote. I nie musze
      sluchac odglosow strzelanki z komputera obok.
      4. kot moze mi wreszcie wlazic pod koldre smile
      5. wygladam jak pokraka, nie maluje sie, nie moge domyc wlosow po remoncie - i
      nie musze sie tym przejmowac.
      6. jak mi sie nie chce gotowac obiadu, moge wypchnac dzieci do babci a sama
      zjesc byle co. Albo zamowic pizze i nie sluchac, ile to kosztuje smile
      7. na dywanie ostatnio mozna bylo rzepe zasiac - i co z tego? przeprowadzamy
      sie, nie? Ma prawo byc balagan.
      8. moge siedziec po nocach nad robota przy otwartym balkonie i palic w pokoju.
      9. moge ogolic nogi i nie tylko, albo zalozyc spodnie smile
      10. moge bez skrepowania plotkowac z kumpelami na gg i przez telefon, moge tez
      zaprosic do siebie, kogo chce, bez pytania o zgode (no, moze akurat nie w tej
      chwili...)
      11. moge isc na zakupy i wrzucic do wozka co chce bez zastanawiania sie, czy
      przy kasie znow bedzie krepujaca sytuacja...
      12. moge ogladac ukochane filmy z Meg Ryan zamiast Ring 8.
      14, nie musze zgadywac, co znow powiedzialam lub zrobilam nie tak, albo co moje
      dzieci zrobily nie tak.

      No i wreszcie - MOGE CHODZIC NA RANDKI! Co zreszta juz raz, niezobowiazujaco
      calkowicie, uczynilam wink

      Moge zyc tak, jak chce, mowic, co chce, zachowywac sie, jak chce... Jestem wolna!

      Chyba sobie te liste wydrukuje i powiesze nad kompem w nowym miejscu big_grin
      • wipsania Re: No i po ptokach... 26.09.05, 23:23
        I jeszcze coś...
        15. Odrywasz się na moment od roboty (która przez domowe zajęcia tak bardziej w
        lesie jeszcze), żeby zrobić dzieciom kolację. I teraz NIE słyszysz wołania
        sprzed telewizora:
        "jak już robisz to i dla mnie zrób kanapeczkę..."
        • nooleczka Re: No i po ptokach... 27.09.05, 13:51
          Bardzo, ale to bardzo mi się podoba to co piszesz, kai smile

          I tak trzymać!
Inne wątki na temat:
Pełna wersja