sara98
20.09.05, 08:51
Witajcie
Jestem bardzo "świeżutka" w tym gronie, "dokleiłam" się do towarzystwa
dopiero...wczoraj trafiając na stronę wskutek szczęśliwego zbiegu
okoliczności. Jestem 29 letnią "kandydatką na machochę". Od roku jestem
związana z 33 letnim wdowcem z 2 dzieci. (jedno dziecko jego, jedno jego
zmarłej żony).
Mam nieco specyficzny problem (jeden z wielu, bardzo wielu w tej tematyce)-
TEŚCIOWIE mojego NM.
Gwoli wyjaśnienia (i rozjaśnienia sytuacji) dodam, że mój NM w bardzo młodym
wieku po zalewie paru miesiacach znajomości, postanowił szlachetnie
zaopiekować sie porzuconą dziewczyną z dzieckiem. Jak twierdzi krótko po
ślubie "obudził sie z ręką w nocniku". Kobieta okazała sie kłótliwą
malkontentką, nizadowoloną z zycia i niechętną do wniesienia do niego
jakichkolwiek pozytywnych zmian. Nigdy nie pracowała, nie zamierzała
uzupełnić wyksztrałcenia. Dodam że NM jest inteligentnym, elokwentnym
człowiekiem, ciagle rozwijającym sie zawodowo. Kiedy okazało sie, że ich
drogi nie są zbieżne ... załatwiła drugą ciążę i patent na faceta. Jak
twierdzi mój NM - żył 12 lat z "kłótliwą czarownicą" uciekajac z domu w
pracę, dla dobra dzieci i z.... TEŚCIAMI, którzy obserwując okoliczności i
charakter małżeństwa, wciąż czuwali na jego trwałością i nierozerwalnością
(bleee) przebywając w jego domu jak u siebie, dzwoniąc po 10 x dziennie
(wspólne wyjazdy, obiadki, kolacje może i śniadania :o(((
Los jednakże krótkim cięciem rozerwał tę sytuację- zachorowała na raka,
pomimo wielu zabiegów zmarła 2 października ubiegłego roku. NM poczuł to
jakoby jak ironię - męczyłeś się, udawałeś, może troche walczyłeś a ja ci
pokaże, że to nic nie znaczyło.
NM poznał mnie 8 listopada (miesiac po jej śmierci) i tak to sie
zaczęło...Przeprowadził z nimi oficjalną rozmowę, w której powiedział, że
poznał kogoś ważnego dla niego, ze nie są chyba zdziwieni wiedząc jaki
charakter miało małżeństwo jego i ich córki. Oczywiście teściowie uiznali, ze
ma prawo ułożyc sobie życie na nowo. ale to tylko pozory...
Mogłbym pisać i pisać, ale meritum problemu polega na tym, że teściowie nadal
chcą bardzo ale to bardzo aktywnie uczestniczyć w jego życiu. Ze zwgledu na
mnie i chcąc sie odciąć od nich, miesiac temu NM przeprowadził sie kupił dom
w moim mieście. Teściowie próbowali na wszelkie sposoby go od tego odwieść.
Jeśli byliśmy u znajmomych, których oni znali zaraz po spotkaniu dzwonili do
nich próbujac sie dowiedzieć szczegółów spotkania u źródła. Oczerniają jego i
mnie w rodzinie, (stwierdzenia że muszą się dzieci pytać - czy ja ich nie
biję? śmieszne!!! ) Nie dążyłam do spotkania z nimi (bo po co mi to
dodatkowe nerwy) to twierdzili, że sie ich boję i uciekam. Nadal dzownią do
NM i po kilka razy dziennie. Chcieliby przyjeżdżać co weekend do niego, a
urlop spędzać w jego domu pod pretekstem pomocy. (Dodam, że nie mieszkamy
razem mam swoje mieszkanie.) Doszło do konfronatacji mojej z nimi w ramach
niedzielnego obiadku. Zimno ale choć usiłowali pokazać jacy dla dzieci są
waźni, przywożąc górę prezentów.(za 5 minut wylądowały w kącie)Doszło do
drobnych utarczek, teściowa próbowała po czyjej stronie stanie NM w dyskusji.
Zdyskredytowała urządzenie domu wiedząc, że to moje dzieło. Oczywiście
skrytykowała mój tryb życia wiedząc, ze jestem aktywna zawodowo i raczej na
nadmiar czasu nie narzekam.
Doradżcie jak postąpić. Czy unikać ich? Czy starać się pokazać ze aktywnie
uczestniczę w życiu NM? Czy odsunąć sie na bok i niech NM sam sobie z nimi
poradzi?
Kandydatka na macochę