Sposób na teściów NM

20.09.05, 08:51
Witajcie
Jestem bardzo "świeżutka" w tym gronie, "dokleiłam" się do towarzystwa
dopiero...wczoraj trafiając na stronę wskutek szczęśliwego zbiegu
okoliczności. Jestem 29 letnią "kandydatką na machochę". Od roku jestem
związana z 33 letnim wdowcem z 2 dzieci. (jedno dziecko jego, jedno jego
zmarłej żony).
Mam nieco specyficzny problem (jeden z wielu, bardzo wielu w tej tematyce)-
TEŚCIOWIE mojego NM.
Gwoli wyjaśnienia (i rozjaśnienia sytuacji) dodam, że mój NM w bardzo młodym
wieku po zalewie paru miesiacach znajomości, postanowił szlachetnie
zaopiekować sie porzuconą dziewczyną z dzieckiem. Jak twierdzi krótko po
ślubie "obudził sie z ręką w nocniku". Kobieta okazała sie kłótliwą
malkontentką, nizadowoloną z zycia i niechętną do wniesienia do niego
jakichkolwiek pozytywnych zmian. Nigdy nie pracowała, nie zamierzała
uzupełnić wyksztrałcenia. Dodam że NM jest inteligentnym, elokwentnym
człowiekiem, ciagle rozwijającym sie zawodowo. Kiedy okazało sie, że ich
drogi nie są zbieżne ... załatwiła drugą ciążę i patent na faceta. Jak
twierdzi mój NM - żył 12 lat z "kłótliwą czarownicą" uciekajac z domu w
pracę, dla dobra dzieci i z.... TEŚCIAMI, którzy obserwując okoliczności i
charakter małżeństwa, wciąż czuwali na jego trwałością i nierozerwalnością
(bleee) przebywając w jego domu jak u siebie, dzwoniąc po 10 x dziennie
(wspólne wyjazdy, obiadki, kolacje może i śniadania :o(((
Los jednakże krótkim cięciem rozerwał tę sytuację- zachorowała na raka,
pomimo wielu zabiegów zmarła 2 października ubiegłego roku. NM poczuł to
jakoby jak ironię - męczyłeś się, udawałeś, może troche walczyłeś a ja ci
pokaże, że to nic nie znaczyło.
NM poznał mnie 8 listopada (miesiac po jej śmierci) i tak to sie
zaczęło...Przeprowadził z nimi oficjalną rozmowę, w której powiedział, że
poznał kogoś ważnego dla niego, ze nie są chyba zdziwieni wiedząc jaki
charakter miało małżeństwo jego i ich córki. Oczywiście teściowie uiznali, ze
ma prawo ułożyc sobie życie na nowo. ale to tylko pozory...
Mogłbym pisać i pisać, ale meritum problemu polega na tym, że teściowie nadal
chcą bardzo ale to bardzo aktywnie uczestniczyć w jego życiu. Ze zwgledu na
mnie i chcąc sie odciąć od nich, miesiac temu NM przeprowadził sie kupił dom
w moim mieście. Teściowie próbowali na wszelkie sposoby go od tego odwieść.
Jeśli byliśmy u znajmomych, których oni znali zaraz po spotkaniu dzwonili do
nich próbujac sie dowiedzieć szczegółów spotkania u źródła. Oczerniają jego i
mnie w rodzinie, (stwierdzenia że muszą się dzieci pytać - czy ja ich nie
biję? śmieszne!!! ) Nie dążyłam do spotkania z nimi (bo po co mi to
dodatkowe nerwy) to twierdzili, że sie ich boję i uciekam. Nadal dzownią do
NM i po kilka razy dziennie. Chcieliby przyjeżdżać co weekend do niego, a
urlop spędzać w jego domu pod pretekstem pomocy. (Dodam, że nie mieszkamy
razem mam swoje mieszkanie.) Doszło do konfronatacji mojej z nimi w ramach
niedzielnego obiadku. Zimno ale choć usiłowali pokazać jacy dla dzieci są
waźni, przywożąc górę prezentów.(za 5 minut wylądowały w kącie)Doszło do
drobnych utarczek, teściowa próbowała po czyjej stronie stanie NM w dyskusji.
Zdyskredytowała urządzenie domu wiedząc, że to moje dzieło. Oczywiście
skrytykowała mój tryb życia wiedząc, ze jestem aktywna zawodowo i raczej na
nadmiar czasu nie narzekam.
Doradżcie jak postąpić. Czy unikać ich? Czy starać się pokazać ze aktywnie
uczestniczę w życiu NM? Czy odsunąć sie na bok i niech NM sam sobie z nimi
poradzi?

Kandydatka na macochę
    • geos Re: Sposób na teściów NM 20.09.05, 09:08
      Unikac jak na razie
      Dac czas na oswojenie
      Oj cos podejrzewam podobne reakcje jak exteściowa mojego Niemęża.
      Poznaliśmy sie w podbnym czasie po smierci żony Niemęża jak ty.
      Teraz nie moge pisac ale sie jeszcze odezwę
      Pzodrawiam Gosia
    • nini6 Re: Sposób na teściów NM 20.09.05, 12:10
      Cześć koleżanko!
      Witaj w gronie smile
      A teraz ad rem:jak napisałas w swoim poście,znacie się stosunkowo niedługo,i
      przeszliście do etapu bliskiej znajomości niedługo po śmierci żony Twojego
      niemęża.Piszesz,jaki charakter miało jego małżeństwo i rolę w nim teściów:stali
      na straży.Wiesz,moim zdaniem teściowie po prostu mieli i mają na względzie
      dobro dzieci-swoich wnuków.Czasami objawia się to w taki sposób właśnie-
      przychodzą po x razy dziennie,wpadaja bez zapowiedzi,dopytują się,czasami "z
      troską" zapytają czy dziecko nie głodne,czemu takie długie paznokietki ma,i na
      pewno mu zimno.... smileTaki typ ludzi,dość powszechnie występujący w Polsce na
      stanowisku teściów lub rodziców.Rodzice dziecka/dzieci odbierają tego typu
      zachowanie jako wtrącanie się.I każda ze stron konfliktu ma-obiektywnie rzecz
      biorąc-racje.Wiesz,opowieści o tym jakie straszne było poprzednie
      małżeństwo/związek naszego obecnego są czasami mocno przesadzone,przerysowane,a
      osoba "panująca" po tym potworze słucha ich z z zainteresowaniem i swego rodzaju
      przyjemnością(sama słuchałam smile,myśląc-ze mną to on będzie miał lepiej niż z tą
      kłótliwą czarownicą.Mnie osobiście najbardziej brzydzą kwestie"złapała go na
      dziecko",biednego małego żuczka,co to nie wie,skąd się biorą dzieci.Jeśli NIE
      CHCIAŁ z nią dzieći to mógł o tym SAM pomyśleć a nie dziwić się jak to się
      stało.Dorosły człowiek,zwłaszcza inteligentny i elokwentny odpowiada za swoje
      czyny,wie czego chce,nie można go do niczego zmuszać,zwłaszcza przez 12
      lat,jeśli mu coś naprawdę nie odpowiada to będzie dążył do zmiany stanu rzeczy.
      Posumowując:
      Teściowie mają prawo interesować się swoimi wnukami,w jakim stopniu będą
      ingerować w ich życie powinien ustalić NM,biorąc pod uwagę racje swoje,ich i -w
      ograniczonym stopniu ze względu na niemożność zdystansowania się do sytuacji-
      Twoje
      Z twojego postu przebija wyraźna niechęć do żony NM,nawet wzięła i umarła jemu
      na złość,litości,przecież nie znałaś tej kobiety,dziwię się NM,że w taki sposób
      o niej mówi,Będę brutalna:jeśli nie miał odwagi się z nią rozstać to niech
      chociaż nie używa sobie po jej śmierci,w końcu są dzieci,dla których pamięć o
      matce nie powinna sprowadzić się do stwierdzenia "kłótliwa malkontentka"
      Jeśli chcesz ułożyć swoje stosunki z teściami NM to musisz nad tym
      popracować.Zaakceptować ich istnienie i troskę(jakkolwiek by się przejawiała) o
      wnuki,nie tłumaczyć ich postępowania jako ingerencję w Wasze życie po tym,jak
      już ustalicie co tą ingerencją bedzie a co nie.Myślę,że trochę się ich
      boisz,jak wypadniesz jako "następczyni"(wiadomo,że z punktu gorzej od rodzonej
      córki smile ),i też tego,że oni będą Tobie niechętni bo tą "następczynią"
      jesteś.Wiesz,skoro bierzesz faceta "z bagażem" to musisz się liczyć z tego
      rodzaju "reklamówkami".Od Twojego nastawienia i postępowania w dużej mierze
      zależy czy będziecie się ciągle żarli a każda błahostka bedzie rozdmuchiwana do
      rozmiarów afery międzynarodowej.Kobieto,daj spokój z analizowaniem zachowania
      teściów podczas wizyt,telefonów do znajomych,przepytywania dzieci odnośnie
      bicia itp.Zrozum ich trochę ,postaw się na chwilę na ich miejscu.Oni chcieli by
      wiedzieć,czy ci mogą zaufać,czy nie przyszłaś zabrać całej miłości NM,całego
      żarcia z lodówki,nie przekabacisz go,żeby ci zapisał mieszkanie,nie namieszasz
      w głowie a wtedy wywieziecie dzieci do lasu.Zastąpiłas w końcu ich córkę,jakie
      by to ich małżeństwo nie było i czy ci się to podoba czy nie.Oni nie pokochają
      cię za to,że istniejesz.Moim zdaniem to czujesz się obrażona,że nie pokochali
      cię jak tylko NM powiedział im o twoim istnieniu w jego życiu.
      Swoją drogą ciekawe,dlaczego w poście nie piszesz prawie nic o dzieciach NM,
      ani płci ani wieku,ani o swoim do nich stosunku.Lubisz je,czy działają ci na
      nerwy,bawicie się, macie wspólny język? jak cię traktują? Myślę,że na tym
      powinnaś się skupić a nie na utarczkach z teściami.
      Nie stój z boku,wspólnie zajmujcie się dziećmi,jeśli między Wami będzie
      wszystko OK to reszta nie będzie się liczyć i nie będzie ważna.Daj sobie
      spokój,szkoda marnować energię życiową na kwasy.
      Pozdrawiam.
      • m-m-m Re: Sposób na teściów NM 20.09.05, 12:21
        Z twojego postu przebija wyraźna niechęć do żony NM,nawet wzięła i umarła jemu
        na złość,litości,przecież nie znałaś tej kobiety,dziwię się NM,że w taki sposób
        o niej mówi,Będę brutalna:jeśli nie miał odwagi się z nią rozstać to niech
        chociaż nie używa sobie po jej śmierci,w końcu są dzieci,dla których pamięć o
        matce nie powinna sprowadzić się do stwierdzenia "kłótliwa malkontentka"
        Jeśli chcesz ułożyć swoje stosunki z teściami NM to musisz nad tym
        popracować.Zaakceptować ich istnienie i troskę(jakkolwiek by się przejawiała) o
        wnuki,nie tłumaczyć ich postępowania jako ingerencję w Wasze życie po tym,jak
        już ustalicie co tą ingerencją bedzie a co nie.Myślę,że trochę się ich
        boisz,jak wypadniesz jako "następczyni"(wiadomo,że z punktu gorzej od rodzonej
        córki smile ),i też tego,że oni będą Tobie niechętni bo tą "następczynią"
        jesteś.Wiesz,skoro bierzesz faceta "z bagażem" to musisz się liczyć z tego
        rodzaju "reklamówkami".Od Twojego nastawienia i postępowania w dużej mierze
        zależy czy będziecie się ciągle żarli a każda błahostka bedzie rozdmuchiwana do
        rozmiarów afery międzynarodowej.Kobieto,daj spokój z analizowaniem zachowania
        teściów podczas wizyt,telefonów do znajomych,przepytywania dzieci odnośnie
        bicia itp.Zrozum ich trochę ,postaw się na chwilę na ich miejscu.Oni chcieli by
        wiedzieć,czy ci mogą zaufać




        Mądre słowa, nic dodać nic ująć.
      • sara98 Re: Sposób na teściów NM 20.09.05, 12:31
        Hej nini6
        Dziekuję za obiektywne spojrzenie na temat. Uzupełniam moją wypowiedż.
        Dziewczynka lat 13 chłopiec lat 11. Dzieci wogóle nie wspominaja słowem o
        swojej matce, nigdy nie padło żadne stwierdzenie. Ja nie poruszam z nimi tego
        tematu. Była natomiast bardzo zabawna dyskusja o machochach, bajkach - i ich
        opinia była taka, że to przesadzone bo w życiu jest inaczej. Opowiedzieli mi o
        swoich obawach przed spotkaniem ze mną (około pół roku temu) i to, że bardzo
        cieszą sie że jestem z nimi. Chłopiec jest bardzo ufny, często sie przytula,
        chce właściwie abym z nimi były jak najczęściej. Dziewczynka zaczyna wkraczac w
        trudny okres dojrzewania, miewa kłótnie ze swoim ojcem, bada grunt i to czy
        zajme jakies stanowisko.
        No i tak na marginesie nienawidzę kłótni, sporów i niejasnych sytuacji, męczy
        mnie bardzo ale to bardzo. Mam ciagłe wahania i mysle nad tym czy nie odwrócić
        sie na pięcie. Tylko pech polega na tym że NM jest uczuciowym, czułym,
        przedsiebiorczym i dowcipnym człowiekiem, w dodatku potrafiacym świetnie
        gotować. I gdzie ja takiego znajdę... surprised)))
        Pozdrawiam
        • nini6 Re: Sposób na teściów NM 20.09.05, 14:34
          Cześć smile
          Ach te bajki,potrafia nieźle namieszać,ja w wieku 7 lat jeszcze wierzyłam w
          krasnoludki i w to,ze wypijają mleko ze spodeczków specjalnie w tym celu
          zostawianych na progu.I zostawiałam im to mleko,dopóki mój tata nie wdepnął w
          spodeczek.I tak się dowiedziałam,ze nie ma krasnoludków smile
          A serio:dla dzieci spotkanie z Tobą to (też?)był stres.Nie wiedziały,jaka
          jesteś,czy będziesz dla nich "dobra",czy tata o nich nie zapomni przy Tobie.I
          co za ulga,jak sie okazało,ze macocha jest sympatyczna smile
          Dzieciaki potrzebują kobiecej opieki.Fajnie,że Cię zaakceptowały,to nie są już
          malutkie,kilkuletnie dzieciaczki,to nastolatki,tym bardziej gratuluję Ci,że Cię
          lubią.To wymagało pracy i się udało.I widzisz,w przypadku dziewczynki wiesz,że
          ona "bada grunt"-kłótnie z ojcem,to objaw dojrzewania i stawania się
          dojrzałym.To akcentowanie swojej obecności i potwierdzanie ważności,taki
          rozumiesz powtórny "bunt dwulatka".Twoi teściowie też chcą być obecni jako
          rodzice żony Twojego NM w jego życiu.Chcieli by wiedzieć,że ich córka nie była
          dla niego nikim,była ważna (chociaż przez jakiś czas).Nie lubią Cię(na
          razie,tak obligatoryjnie),bo zajęłaś miejsce po niej,boją się,że nie będą się
          liczyli w życiu swoich wnuków a dotychczas brali w nim czynny udział.Dlatego
          starają się zaakcentować swoją obecność i nie dają o sobie zapomnieć.Jeśli
          wiesz,co robić w przypadku nastolatki to rób to samo w stosunku do
          teściów.Pogodź się też z tym,że nie pałają do Ciebie rodzicielską
          miłością.Postaraj się na poczatek wypracować chociaż neutralne stosunki.
          I jeszcze jedno:to,że dzieciaki nie mówią o mamie to nie znaczy,że jej nie
          kochały i nie pamiętają.Możliwe,że nie miały z nią łatwego życia,ale zawsze to
          była ich matka,dzieci kochają swoje matki,nawet jeśli te je maltretują,zresztą
          sama wiesz jak czasami bywa,czyta się o tym niestety często.Dzieciaki pewnie
          boją się mówić o mamie,bo myślą,że sprawią Ci tym przykrość,że miały kiedyś
          (inną) mamę,tata żył z inną kobietą;na pewno jej śmierć była dla nich bardzo
          bolesnym przeżyciem.Ale to nie znaczy,że nie chcą rozmawiać,wiesz,z wyczuciem
          powinnaś dać znak,że mogą i powinny.Myślę,że teściowie powinni docenić,że ich
          córka nie odeszła w zapomnienie(ależ górnolotnie,ale wiesz o co chodzi),jeśli
          są rozsądnymi ludźmi,będą się cieszyli szczęściem wnuków w kochającej
          rodzinie.A jeśli nie...no cóż,zawsze będą dziadkami,i tyle.Ze swojej strony
          sumiennie wyrzuć z siebie uprzedzenia,postaraj się o poprawne stosunki,nie
          roztrząsaj każdego słowa i gestu od teściów NM bo szkoda życia.No i daj sobie i
          im czas.Piszesz,że nienawidzisz niejasnych sytuacji,ale ta zostanie niejasna
          przez jakiś czas,a potem będzie jasna a)polubią Cię b)mimo wszystko Cię nie
          polubią.Jeśli opcja b) to ustalicie sposób postępowania najmniej szarpiący
          nerwy,jeśli chodzi kontakty z dziadkami.
          Czy ktoś Ci obiecywał,że życie z facetem z dziećmi jest usłane różami? KŁAMAŁ!!!
          Teściowie to tylko mały fragment "rozrywek" większości macoch.
          Oczywiście,wybór,czy się warto,należy do Ciebie...
          Hmmm,uczuciowy,czuły,przedsiębiorczy.. Ale skoro świetnie gotuje,moja droga,to
          chuchaj na ten skarb!!!! smile
          Pozdrawiam.



          • sara98 Re: Sposób na teściów NM 21.09.05, 08:31
            Pozdrowionka

            Dzięki za wiele ciekawych porad i ciepłych słów. Niestety ale jestem
            typem "troche w gorącej wodzie kąpanym", lubie jak coś jest czarne albo białe,
            czasem nagadam znacznie wiecej niż myślę (zboczenie zawodowe) stąd wiele
            problemów. Chyba omyłkowo napisałaś "Twoi teściowie" tak sie składa, że są to
            teściowie mojego faceta. Ja mam jedynie eks teściów, z którymi sie kontaktuje
            przypadkowo, ale są to bardzo prawidłowe i nawet ciepłe stosunki. Mam tez
            rodziców, którzy reprezentują średnią statystyczną w tym kraju - spodziewam sie
            wielu problemów z ich strony (nie wiedzą wszystkiego). Mój facet ma też
            mamusie -czyli niejako kandydatkę na tesciową- wesołą starszą kobietę
            zaryzykuje stwierdzenie, że lubimy się (ojciec NM nie żyje). Teściowie NM nie
            są i nie będą moja rodziną. (w sensie prawnym również jak najbardziej)W pełni
            uznaję, że mają prawo, a nawet moralny obowiązek kontaktować sie ze swoimi
            wnukami, brać udział w ich wychowaniu, rozpieszczać itd, jak to dziadkowie.
            Jednakże moje kontakty z nimi chcę ograniczyć do koniecznego minimum.(po co
            spotykać sie z kimś kto ma antypatyczne podejscie do mnie skoro mozna ten czas
            spedzic z przyjaciółmi). W tej całej kołomyi trudno bedzie znaleźć właściwe
            miejsce moim rodzicom i to ich stanowisko oraz odczucia są dla mnie ważniejsze
            niż teściów NM.
            Mam młodsze rodzeństwo, w związku z czym nie odciełam sie jeszcze od wieku
            dorastania. Zaowocowało to próbą nadania mojej znajomości z dziećmi NM
            charakteru przyjacielskiego, koleżeńskiego, nie próbuje nawet wejsć w rolę za-
            cy matki. Uważam, że matkę można mieć jedną, moge być im przydatna pomoca radą,
            wsparciem ale uzurpować sobie praw mi nie naleznych nie bedę.
            Co z tego bedzie okaże się.
            Tymczasem wczoraj późnym wieczorem znowu wylewaliśmy "krokodyle łzy" do
            słuchawki przez notabene ok 1 h. Nasz problem polega tez na tym że oboje za
            dużo myślimy, czujemy, żałujemy, pragniemy, a czasem trzeba z wiatrem i
            poczekać co będzie.

            pa
            • nini6 Re: Sposób na teściów NM 21.09.05, 14:54
              No cześć smile
              Wiem,że chodzi o teściów Twojego NM,to był skrót myślowy z mojej strony.Nawet
              chciałam Ci napisać,że to nie Twoja rodzina,nawet nie powinowaci chyba,ale
              ubiegłas mnie.
              Mam wrażnie,że złość Ci mocno opadła,ten ostatni post to przemyślenia osoby
              rozsądnej i trzeźwo myślącej,którą jesteś (poza momentami kąpieli w goracej
              wodzie czyli adrenalizowania się z powodu)
              >Jednakże moje kontakty z nimi chcę ograniczyć do koniecznego minimum.(po co
              > spotykać sie z kimś kto ma antypatyczne podejscie do mnie skoro mozna ten
              czas
              > spedzic z przyjaciółmi)
              no własnie,przyjemniej i mniej powodów do zdenerwowania
              Mam młodsze rodzeństwo, w związku z czym nie odciełam sie jeszcze od wieku
              > dorastania. Zaowocowało to próbą nadania mojej znajomości z dziećmi NM
              > charakteru przyjacielskiego, koleżeńskiego, nie próbuje nawet wejsć w rolę za-
              > cy matki. Uważam, że matkę można mieć jedną, moge być im przydatna pomoca
              radą,
              >
              > wsparciem ale uzurpować sobie praw mi nie naleznych nie bedę.
              Wiesz,teraz to faktycznie nie pora i brak prawa do "matkowania" ale jeśli
              zdecydujesz się na wspólne życie z NM to nie możesz ciągle stać z boku jeśli
              chodzi o jego
              dzieci.Będziesz brała udział w ich życiu,będziecie rodziną formalnie lub nie i
              naturalnie wejdziesz w rolę kogoś w rodzaju mamy,służąc pomocą,rada i
              wsparciem.Na tym min.polega rola mamy smile
              > Tymczasem wczoraj późnym wieczorem znowu wylewaliśmy "krokodyle łzy" do
              > słuchawki przez notabene ok 1 h. Nasz problem polega tez na tym że oboje za
              > dużo myślimy, czujemy, żałujemy, pragniemy, a czasem trzeba z wiatrem i
              > poczekać co będzie.
              >
              Najważniejsze,że Wam obojgu na sobie zależy.Jak się kogoś kocha i jest się
              kochanym to wszystkie problemy można rozwiązać.
              Trzeba czasu smile
              Jesteś rozsadną i wrażliwą kobietą,czasem-tak jak prawie wszystkim-żal i złośc
              przesłania Ci zdolność obiektywnego spojrzenia na sprawę.
              Na szcęście na tym forum można się wygadać,to pomaga smile
              Pozdrawiam cieplutko.
              • m-m-m Re: Sposób na teściów NM 21.09.05, 15:53
                nie możesz ciągle stać z boku jeśli
                chodzi o jego
                dzieci.Będziesz brała udział w ich życiu,będziecie rodziną formalnie lub nie i
                naturalnie wejdziesz w rolę kogoś w rodzaju mamy,służąc pomocą,rada i
                wsparciem.Na tym min.polega rola mamy smile



                Pragne gorąco zaprotestować: rola mamy jest jedna i niepowatrzalna i należy
                TYLKO DO MAMY, a nie macochy. Dzieci są na progu wieku dojrzewania, uwagi, czy
                dobre rady macochy mogą odebrać jako wtrącanie się i nie dadzą macosze
                uprawnień matki. Stąd tylko krok do frustracji: bo roli mamy nikt poza
                faktyczną mamą nie jest w stanie w pełni wypełnić.
                Nie ma czegoś takiego jak "ktoś w rodzaju mamy", tak jak nie można trochę być w
                ciąży. Na tym polega dramat dzieci pozbawionych rodziców: tych ról nie da się
                zastąpić, niestety. Nie takie już tęgie głowy nad pedagogiką dzieci z rozbitych
                małżeństw (czy dzieci osieroconych) już pracowały.
                Do wieku dojrzewania na dziecko ma wływ niemal 100 procentowy wychowanie. Od
                wieku dojrzewania tylko już 50 procentowy, bo drugie 50 procent zajmują geny.
                Przykładem są liczne rozwiązane przysposobienia dzieci w okresie dojrzewania,
                kiedy to wyłania się ich prawdziawa, genetyczna osobowość i to dzieci wziętych
                na wychowanie nawet w wieku niemowlęcym. Genów nie oszukasz.

                Rada doświadczonej macochy nastolatka:
                1. nie być jak koleżanka, ale i nie jak matka;
                2. być jak ciotka, być życzliwym i tolerancyjnym, ale nie oczekiwać zbyt wiele
                dla siebie z tego układu;
                3. widząc opór dzieci zrzucić całą odpowiedzialnośc na ojca tych dzieci i
                ewentualnie koordynować jego działania.
                • poxywka Re: Sposób na teściów NM 21.09.05, 16:58
                  m-m-m to nieprawda, ze do wieku dojrzewania wychowanie ma 100% wplyw na
                  osobowosc dziecka; niestety (albo i stety) ono od urodzenia ma bardzo
                  ograniczony wplyw na czlowieka;
                  dla mnie(!) istnieje cos takiego 'jak ktos w rodzaju matki/ojca'; wiadomo ze
                  nigdy nie bedzie to to samo ale np. dzieci adoptowane jakos sie daja
                  wychowywac; na pewno duzo zalezy od charakteru dziecka, okolicznosci, reszty
                  otoczenia itp ; po prostu istnieja przypadki dzieci, ktore rozpaczliwie szukaja
                  takiego zastepstwa
                  pozdrawiam
                  poxywka
                  • m-m-m Re: Sposób na teściów NM 21.09.05, 17:55
                    dzieci adoptowane jakos sie daja
                    wychowywac;



                    A więc nie do końca, już podawałam przykład mnogości rozwiązywanych
                    przysposobień dzieci adoptowanych nawet w niemowlęctwie, a których charakter
                    objawiał sie w okresie dojrzewania.

                    Poxywka, ja już z tobą rzmawiałam o sprawie dzieci rozwiedzionych rodziców
                    wielkorotnie.
                    Dla mnie rola matki jest niezastępowalna, przestrzegam dziewczyny przed zbytnim
                    idealizmem, że będą traktowane jak matki jeśli jak matki będą się cudzymi
                    dziecmi opiekowały. Za łatwo by było.
                    Sposród moich znajomych pasierbów nie znam dokładnie nikgo, kto by rozpaczliwie
                    kidykolwiek szukał zastępstwa.
                    Jesteś jedyną właściwie osobą, której nie znam osobiście, a która to takiego
                    zastępcy poszukiwała.
                    Myślę, że jesteś w znacznej mniejszości takich dziś już dorosłych dzieci.

                    Na tym forum bardzo wiele już dziwewczyn obiło się o scianę, bo za dużo chciały
                    dać cudzym dzieciom. I w tym chciałam przestrzec nowe "adeptki" w roli macochy,
                    żeby tak nie zakładały, że te dzieci to nic tylko na nie - jako etykiety
                    zastępcze matki - czekają, bo mogą się boleśnie rozczarować.

                    Wszystko zależy oczywiście od konkretnej sytuacji i kokretnego dziecka. Lepiej
                    dmuchac na zimne by potem się nie sparzyć.
                    • sara98 Re: Sposób na teściów NM 22.09.05, 08:05
                      ad. genów

                      Abstrahując od tematu podobno można być genetycznie zaprogramowanym
                      przestepca albo ofiarą. Zajmują sie tym dziedziny pochodne prawu i psychologii
                      np. wiktymologia. Wiadomo, że osoby wywodzące sie z patologicznych rodzin,
                      które obeserwowały przemoc wokół siebie traktują ją jak coś normalnego i będą
                      zachowywać się identycznie, ale nie jest to regułą.
                      Znam przypadki dzieci (1.naoczny matka kur..i pijaczka znana na całą
                      dzielnicę, córka wzorowa uczennica pomimo kompletnego braku warunków do nauki i
                      rozwoju osobowości, silna i rozważna 2. matka rozpiła sie i zostawiła chłopców
                      małe dzieci, ojciec wychował ich samotnie na świetnych, grzecznych młodzieńców
                      a mamuśka nadal pije i zmienia adoratorów jak ta ostatnia...) którzy rozwijając
                      sie ujawniają zachowania odmienne od "zaprogramowanych im przez rodzinę bądż
                      matkę.
                      Pomimo kompletnego braku doswiadczenia i znikomej wiedzy na temat muszę już
                      teraz zgodzić się z Tobą w aspekcie ujawniania sie osobowości dziecka w wieku
                      dojrzewania. Córka mojego NM jest nie jego córką, tylko jego żony i
                      jej "biwakowego chłopaka ". Pomimo, że oboje dzieci mają analogiczne warunki
                      rozwoju-ona podobnie do swojej matki nie przejawia checi do nauki, analiza
                      psychologiczna stwierdziła że ma zdolnosci umysłowe poniżej przeciętnej.
                      Aktualnie jak twierdzi NM zaczęła przejawiać najgorsze zachowania jego
                      żony: "patrzenie przez szybę" jak sie mówi do niej, odwracanie się i wybuchanie
                      złoscią po jakimś czasie. Syn NM jest diametralnie inny: błyskotliwy, czuły
                      dzieciak.
                      Czyli tak czy owak wychowanie to nie wszystko, jest jeszcze wewnętrzne
                      oprogramowanie, można je przeinstalować ale twardy dysk pozostanie nie
                      sformatowany.

                      Pozdrawiam

                    • poxywka Re: Sposób na teściów NM 22.09.05, 09:51
                      jesli chodzi o dzieci, ktorych rodzice sie rozwiedli, to zapewne poszukiwanie
                      zastepstwa sie raczej nie zdarza; jednak w przypadku smierci jednego z rodzicow
                      istnieje przerazliwa pustka - jak sadze zwlaszcza jesli umrze matka; wiem ,ze
                      ta wiez nigdy nie bedzie TAKA ale tez i dziewczyny chyba nie maja watpliwosci
                      co do tego; kobieca reka jednak przy wychowaniu jest potrzebna; facet
                      wszystkiego nie zalatwi chocby wyszedl z siebie

                      pozdrawiam
                      poxywka
                      ---
                      "tyle wiemy o sobie ile nas sprawdzono"
                      • nini6 Re: Sposób na teściów NM 22.09.05, 10:22
                        Trafiłas w sedno.Oczywiście należy rozgraniczyć sytuację-czy chodzi o dzieci
                        mające biologiczną matkę ale nie mieszkające z nią razem,czy o dzieci,których
                        matka zmarła.W tym drugim przypadku nie chodzi o to,żeby cokolwiek robić na
                        siłę,wkraczać w kompetencje i najczęściej natrafiać na opór dzieci.Raczej
                        myślę,że mieszkając razem z dziećmi drugiej połowy,prowadząc wspólne życie po
                        prostu naturalnie wchodzi się w rolę "dorosłej opiekunki płci
                        żeńskiej".Wiadomo,że nie łączą jej z dziećmi więzy krwi,powstaje jednak inna
                        więź
                        istnieje przerazliwa pustka - jak sadze zwlaszcza jesli umrze matka; wiem ,ze
                        > ta wiez nigdy nie bedzie TAKA
                        czyli nie chodzi o bycie matką,tylko o szeroko rozumianą "kobiecą rękę" przy
                        wychowywaniu.
                        kobieca reka jednak przy wychowaniu jest potrzebna; facet
                        > wszystkiego nie zalatwi chocby wyszedl z siebie
                        Pozdrawiam
                        • m-m-m Re: Sposób na teściów NM 22.09.05, 10:40
                          Raczej
                          myślę,że mieszkając razem z dziećmi drugiej połowy,prowadząc wspólne życie po
                          prostu naturalnie wchodzi się w rolę "dorosłej opiekunki płci



                          Z tym też nie jest tak do końca. To zależy w jakim dziecko jest wieku w chwili
                          śmierci rodzica i jakie miało z tym rodzicem relacje.
                          Mój przykład: jako, że po rozwodzie mój ojkciec utrzymywał ze mną regularne
                          kontakty, nie miałam deficytu uczuć z jego strony. Zmarał nagle, gdy byłam w
                          szkole podstwowej. Wynik: zarównio przed jego śmiercią, jak i po niej ojczym
                          nigdy nie został przeze mnie dopuszczony do bycia etykietą zastępczą. Przeżyłam
                          stratę, ale nie szukałam zastępcy.


                          istnieje przerazliwa pustka

                          Tak, ale jest jeszcze coś takiego jak idealizacja osoby zmarłej. Macocha w roli
                          matki może nigdy temu idaeałowi nie dorównać. I to jest walka z wiatrakami.
                          • nini6 Re: Sposób na teściów NM 22.09.05, 13:03
                            Droga m-m-m
                            Wszystko,co piszesz to prawda.
                            Czytając Twoje posty poznałam (w bardzo małej części oczywiściesmile) Twoją
                            sytuację jako pasierbicy i macochy.Wiele doświadczyłaś na własnej skórze i
                            wiele wiesz o "zagadnieniu",także od strony teorii psychologii na ten temat.
                            Moim skromnym zdaniem nie wszystko w tym temacie da się opisać teoretycznie.
                            Książkowa wiedza pozwala na uniknięcie wielu rozczarowań w wychowywaniu
                            biologicznie obcych dzieci,głównie w sferze własnego uczuciowego zaangażowania.
                            Daje wytyczne postępowania,ale moim zdaniem czasem "stojąc z boku" traci sie
                            naprawdę dużo.
                            Mam wrażenie,że Ty własnie wolisz większy dystans,mniejsze zaangażowanie.Mniej
                            się można sparzyć ale myślę,że czasem więcej się na tym traci niż zyskuje.
                            Oczywiście każda z nas powinna sama,tzn.z partnerem,ojcem dzieci,biorąc pod
                            uwagę wszystkie aspekty ,ustalić jak bardzo ma się zaangażować,co powinna a do
                            czego nie ma prawa.
                            Chodzi mi o ustalenie zakresu działań pomiędzy nadmiernym wtrącaniem się,
                            uzurpowanie sobie nienależnych praw a kompletnym staniem z boku.
                            Takie proste a takie trudne.
                            Zresztą w przypadku własnych dzieci też można doświadczyć z ich strony
                            niewdzięczności delikatnie mówiąc.Tylko na rodzone inaczej się patrzy i dużo
                            więcej usprawiedliwia i wybacza.To zupełnie inna para kaloszy ale tak mnie
                            refleksja naszła...
                            Pozdrawiam smile
                            • m-m-m Re: Sposób na teściów NM 23.09.05, 12:17
                              Książkowa wiedza


                              ...na tym polega dowcip, ze ja się książkową wiedzą nie posługuję. Znam to
                              dokładnie z autopsjii. Książki sa wtórne, tak wyszło, ze pokrywa się ich treść
                              z moim doswiadczeniem.



                              każda z nas powinna sama,tzn.z partnerem,ojcem dzieci,biorąc pod
                              > uwagę wszystkie aspekty ,ustalić jak bardzo ma się zaangażować,co powinna a
                              do
                              > czego nie ma prawa.


                              No oczywiście, z tym, ze facet zwykle chce by macocha zajmowała się jeogo
                              dziećmi, bo on dzień wizyty u niego ma zaliczony, a może zająć się swoimi
                              sprawami. Nie liczyłabym tak naprawdę na zdanie faceta, tylko uważnie
                              obserwowałabym dzieci.

                • sara98 Re: Sposób na teściów NM 22.09.05, 08:24
                  Do m-m-m.
                  Acha mam jeszcze (na razie czysto teoretyczne) pytanie do "doświadczonej
                  macochy". W przypadku jeśli Twoim zdaniem macocha powinna stać z boku "nie jako
                  koleżnka, matka, ciotka" a jedynie osoba życzliwa ale odcinajaca sie
                  problematyki wychowania pasierbów (okropny zwrot ale utarty).
                  Jak ukształtuje sie sytuacja w szeroko rozumianej rodzinie gdy ta macocha
                  zdecyduje sie na dziecko. Wiadomo, ze skupi sie na swoim "pisklaku", zakładam
                  ze ojciec dziecka też. Jak poczują sie te dzieci? Na marginesie, poza uwagą
                  już wcześniej a teraz??? Wydaje mi sie, że jak "zbedny sprzęt" i siłą rzeczy
                  zareagują antagonizmem do nowego członka rodziny, do macochy, do ojca itd...

                  Sprawa nie jest taka jednoznaczna moim zdaniem.
                  • m-m-m Re: Sposób na teściów NM 22.09.05, 10:07
                    Ano i to jest wielki problem. Problem takze mój jako, ze mieszkam z moim
                    pasierbem wiele lat, do tej pory nie zdecydowaliśmy sie na wspólne dziecko, bo
                    wiem, że po urodzeniu włsnego dziecka pasierbowi zabrałabym całą moją
                    dotychczasowa uwagę i zainteresowanie. Doszłoby wiec do bardzo niekorzystnej
                    polaryzaji: ja + nasz dziecko wspólne z jednej strony i mąż z pasierbem z
                    drugiej strony.



                    W przypadku jeśli Twoim zdaniem macocha powinna stać z boku "nie jako
                    >
                    > koleżnka, matka, ciotka" a jedynie osoba życzliwa ale odcinajaca sie
                    > problematyki wychowania pasierbów (okropny zwrot ale utarty).



                    Nie tyle odcinająca się. Odcinać się od wychownia pasierba nie musisz, ale
                    liczyć się musisz z tym, że Twoje wysiłki nie zostaną nagrodzone, tak jak
                    nagrodzone matce: możesz miec do czyniena z oporem ze strony pasierbów, gdyż
                    oni wcale rangi matki dać Ci nie muszą i nie zamierzają. Dodatakowo mogą
                    pojawić się problemy z exową jeśli je wychowuje i mówi negatywnie o ich ojcu:
                    one będą miały konflikt lojalności wobec matki i kierując się uczuciami wobec
                    niej, a nie rozumem będą Cię zwalczały niejako w jej imieniu, będą trzymały jej
                    stronę nie wdając się w rozważania nad obiektywnością oceny jej zachowania.

                    Poza tym chciałabym ukonkretnić "stanie z boku" w procesie wychowawczym
                    pasierbów:
                    jak wspomniałam wyżej dotyczy to ich oporu przed Twoimi wymaganiami. Wtedy nie
                    warto z nimi walczyć o uznanie Twojej pozycji, tylko pogonić do wychowania ich
                    ojca i nim niejako kierować, mówić jemu o Twoich oczekiwaniach i o ich złych
                    zachowaniach. Jednakowoż trzeba się liczyć też z tym, że mówiąc do partnera o
                    zachowaniu jego dziecka on wcale Twojego poglądu nie podzieli. I tu jest jeden
                    z kosztów psychicznych bycia macochą: w takim momencie nic nie możesz zrobić,
                    co najwyżej przejść nad tym do porządkiu dziennego i uznać, ze to dziecko
                    będzie takie, a nie inne i że Ty niestety nie masz na niego wpływu.
                    Przez tyle lat niejednokrotnie przed taką sytuacja stawałam: mówiłam M. o
                    zachowaniu pasierba i on postąpił zgodnie z moja sugestią, albo i nie.
                    Ma to drugą stronę medalu: zaczynasz widzieć, gdzie jest Twoje miejsce. I teraz
                    albo wpadniesz we frustrację z powodu niemozności wychowania pasierba, albo
                    taką sytuację zaakceptujesz. To drugie wyjście po pierwsze daję Ci trwałość
                    związku z M. (on zapewne jak każdy rodzic nie za długo zniesie krytykę swoich
                    dzieci choćby te dzieci na nią jak najbardziej zasługiwały, taki ma mechanizm
                    obronny), po drugie jesteś zwolniona z dawania jak matka, bo nie otrzymujesz
                    nic w zamian: miłości dziecka.
                    Wszystkie moje rozważania nad byciem macochą pokazują mi jasny obraz: im
                    starsze dziecko Cię pozna, tym bardziej tą macochą dla niego jesteś i tym
                    mniejszy masz nań wpływ wychowawczy. I z tym trzezba się pogodzić.
        • geos Re: Sposób na teściów NM 20.09.05, 15:17
          Dzieci wogóle nie wspominaja słowem o
          > swojej matce, nigdy nie padło żadne stwierdzenie.

          I długo jeszcze nie poruszą. Trzeba ich zostawić w spokoju az im się wszytsko
          ułozy. Nasz Mały dopiero dwa i pół roku piśmierci matki sam z siebie powiedział
          słowo mama. Przestał się bać wspomnień. Ale ja nie stroniłam od wspominania ich
          mamy. Zawsze stsram sie im pokazać, że nie chcę zajmowac jej miejsca w ich
          sercach. Myślę, ze to dobra droga była. Bo przyniosła efekty. Dzieci najpierw
          muszą zapomnieć, żeby móc pamietać. Bo to dzieci. Codzienność sama im pomoże.


          Ja nie poruszam z nimi tego
          > tematu.

          tematu śmierci tez nie poruszam ale temat mamy jest poruszany, wspominki z
          wakacji, wycieczek. Pokazuję jakies drobiazgi po matce kiedy znjadę coś w
          szpargałach odmowych. Matka nie jest tematem tabu. Moze włąsnie warto to
          poruszać a wtedy teściowie przstaną się bać o dzieci? Moze tu tkwi sedno tematu?
          Że boją się iż zawłądniesz dziećmi i ich pamięcią i nie pozwolisz im pamietac o
          matce?
          Teściowa Niemęża też prawdopodobnie wypytuje dzieci o mnie i komentuje, a
          przynajmniej było tak na początku. Nie wypytywaliśmy dzieci o to, babka sama
          kiedyś się wygadała podczas telefonu z masą żalów do nas. Ona ma straszne skoki
          nastrojów. W kazdym bądź razie tez zachowuje się tak jakby świat powinien sie
          zatrzymać w chwili śmierci dziecka i trudno sie temu dziwić ale.... my musimy
          zyc dalje bo dzieci rosna i tez potzrebują normalnego życia nie w kulcie dla
          zmarłej. Naszym szczęściem babkla mieszk adośc dlaeko. Więc kontakty są
          ograniczone. I na szcvzęście nie może wydzwaniac bez końca bo oszczędza -
          zbawienny nawyk starszych pań. Rozumiem jej żal i uznaję jej prawo do rozpaczy
          Jednak nie można godzić się na wszytsko - to rada psychologa - i robić swoje i
          nie przejmować się
Pełna wersja