Kontakty dziecka z next - poradźcie

20.09.05, 12:46
Witam po raz pierwszy tutaj i dziękuję za przyjęcie smile Uprzedzam, że post
będzie długi.

Chciałam Was prosić o radę - stąd moja obecność tutaj, chociaż nie jestem
macochą, a wręcz przeciwnie. W marcu urodziłam swoją drugą córeczkę i w
niecałe dwa miesiące później wykryłam zdradę męża. Mąż wybrał tamtą panią.
Wyprowadził się z domu, mieszka ze swoją mamą, ta pani ze swoimi rodzicami.
Pracują razem.

Ja zostałam z córeczkami. O ile Dasi, młodszej, na razie wszystko jedno, o
tyle Ania cięzko odchorowała zniknięcie ukochanego taty z codziennego życia.
Ma 3 lata. Nie pojmuje, dlaczego tata już z nami nie mieszka. Po wakacyjnym
wyjeździe ze mną dosłownie pochorowała się z tęsknoty, zaczęła siusiać w
majtki, krzyczeć przez sen, zamykać się w sobie, "zawieszać".

Poszliśmy razem z mężem do psychologa dziecięcego. Tzn. najpierw ja byłam u
psychologa w naszej poradni, potem wspólnie poszliśmy do innej, bardzo
polecanej i sprawdzonej pani. Obie panie po wysłuchaniu szczegółów zachowania
Ani jednoznacznie opowiedziały się przeciwko kontaktom Ani z "tą panią". Nie
na wieki, oczywiście, ale na jakiś czas - sugerowano około roku. Przyczyn nie
chcę tu wymieniać, bo jest ich sporo - i psychologicznych, i etyczno-
moralnościowych.

No i tu pojawia się właściwy problem. Już na początku, tuż po wykryciu
romansu męża, poprosiłam, żeby nie kontaktował dzieci z tą panią, dopóki ja
jej nie poznam. obiecał. Obietnicy nie dotrzymał - razem odbierali Anię ze
żłobka. Wtedy zaczęły się pytania Ani, czy ta pani nie mogłaby z nami
zamieszkać, to tata też by wrócił uncertain .

Postawiłam sprawę jasno - proszę, żeby Ania nie miała kontaktów z tą panią do
końca roku, potem stopniowo i powoli można ją wprowadzać do życia Ani. Nie
stawiam żadnych ograniczeń czasowych kontaktom męża z dziećmi (de facto ze
starszą córką, młodsza go praktycznie nie obchodzi), może je widywać, kiedy
chce i zabierać, dokąd chce pod warunkiem, że bez udziału tej pani.

Mąż protestuje. Coraz częściej. Widuje się z dziećmi coraz rzadziej, na ogół
raz w tygodniu po dwie-trzy godziny i czasem kilka godzin w weekend, ale
coraz rzadziej. Twierdzi, że częściej nie może - no, chyba że podczas spotkań
z tamtą panią. Ja się nie chcę zgodzić, pomna opinii psychologa i świadoma
tego, co dzieje się z córką.

No i teraz podstawowe pytanie:
- Czy ja rzeczywiście nie mam racji? Czy prośba, aby raz-dwa razy w tygodniu
znaleźć kilka godzin wyłącznie dla dziecka, to przesada? czy koniecznie muszę
się zgodzić na spotkania dziecka z kochanką męża, chociaż w najlepszym razie
w niczym to córce nie pomoże, a w najgorszym zaszkodzi? Czy termin do końca
grudnia jest rzeczywiście tak odległy, że mąż ma prawo protestować?

I kilka innych kwestii, które mnie dręczą:
- Nie zgodziłam się, żeby pierwsze oficjalne spotkanie Ani z tamtą panią
odbyło się podczas Bożego Narodzenia, na rodzinnym spotkaniu. Wydaje mi się,
że wprowadzenie takiej osoby w życie dziecka powinno się odbywać stopniowo, a
nie z hukiem. Jak Wy to widzicie?

- Chciałabym poznać osobę, która będzie stanowiła istotny element w życiu
moich dzieci, więc wydaje mi się, że powinnam się z nią spotkać i
porozmawiać. Ale, szlag by to, nie wiem, jak. Nie chcę poruszać tematu mojego
małżeństwa, bo skończyłoby się awanturą - a jednak sam fakt, żeta pani wdała
się w romans z moim mężem w pełni świadoma jego sytuacji rodzinnej, sprawia,
że na przykład wątpię w jej dobrą wolę w odniesieniu do dzieci i ch problemów
(zwłaszcza, że wiem, że ona protestuje przeciwko "zbyt częstym" kontaktom
męża z dziećmi").
Więc może jednak nie spotykać się? A jeśli tak, to jak rozmawiać i o czym?
Nie zakładając z góry złej woli, jak rozmawiać z osobą, która ma zostać
macochą moich dzieci?

Jak rany, poradźcie mi coś. Tak strasznie się boję o Anię. Nie jest z nią
dobrze. Jak nie wyrządzić jej więcej zła?

-----------------------
Berek, mama Żaby (11.06.2002) i Dasi (19.03.2005)

You've got to kick a little
    • e_r_i_n Re: Kontakty dziecka z next - poradźcie 20.09.05, 12:55
      Witaj! Znam Cię i Twoja historie z innego forum.
      Mysle, ze zdanie psychologa + ewidentne negatywne rekacje Ani na sytuacje
      powinny zmusic Twojego meza do uszanowania tymczasowego braku kontaktow
      z przyszla macocha. Dziwne, ze mimo wspolnej wizyty u psychologa, tego nie
      robi uncertain.
      Co do poznania next, to mam mieszane uczucia, zawsze, gdy czytam o czyms takim.
      Poznac, bo bedzie miala wplyw -a jak Ci nie bedzie odpowiadala, to co?
      Nie zmienisz jej, nie zmusisz meza do zmiany kobiety... Mysle, ze skoro
      podstowowa funkcje opiekuncza bedzie pelnil Twoj maz (podczas spotkan),
      poznanie next moze byc zbedne.
      • berek_76 Re: Kontakty dziecka z next - poradźcie 20.09.05, 13:02
        > Co do poznania next, to mam mieszane uczucia, zawsze, gdy czytam o czyms
        takim.
        > Poznac, bo bedzie miala wplyw -a jak Ci nie bedzie odpowiadala, to co?
        > Nie zmienisz jej, nie zmusisz meza do zmiany kobiety... Mysle, ze skoro
        > podstowowa funkcje opiekuncza bedzie pelnil Twoj maz (podczas spotkan),
        > poznanie next moze byc zbedne.

        Oj, jak ja miałam nadzieję, że przeczytam coś takiego smile . Mnie się do tego
        spotkania nie pali wcale a wcale, tylko mam takie poczucie, że powinnam znać tę
        osobę uncertain . Ale może rzeczywiście niekoniecznie.

        Do męża niestety nie mam stuprocentowego zaufania, jeśli chodzi o rozsądne
        podejście do spraw wychowawczych (vide lekceważenie opinii psychologa). No, ale
        do tej pani nie mam tym bardziej, więc rzeczywiście, po co mi te kwiaty. Ona go
        przecież nie będzie do pionu ustawiać.

        A co do opinii psychologa, to mąż z uporem twierdzi, że pani psycholog była
        stronnicza. Niestety, stronniczy jest w jego opinii każdy, kto uważa, że to, co
        zrobił, jest nie w porządku - a pani psycholog powiedziała m.in. że
        natychmiastwoe wprowadzenie tej pani w życie dzieci będzie kacpetacją czynu
        nagannego moralnie.

        I naprawdę nie był to jedyny, a nawet główny argument przeciwko sad . Ale
        zadecydował o uznaniu pani psycholog za stronniczą.
        -----------------------
        Berek, mama Żaby (11.06.2002) i Dasi (19.03.2005)

        You've got to kick a little
        • e_r_i_n Re: Kontakty dziecka z next - poradźcie 20.09.05, 13:07
          berek_76 napisała:


          > Oj, jak ja miałam nadzieję, że przeczytam coś takiego smile

          smile

          > Ale może rzeczywiście niekoniecznie.

          Mi osobiscie wydaje sie niekonieczne. Sama zreszta napisalas, ze tak czy siak
          zaufania do niej miec nie bedziesz (przynamniej na razie), a i ona pewnie sie
          garnac do zajmowania dzieckiem nie bedzie (skoro wrecz chce mniejszej
          intensywnosci spotkan ojca z dzieckiem).

          > A co do opinii psychologa, to mąż z uporem twierdzi, że pani psycholog była
          > stronnicza.

          Na zdrowy rozum, bez opinii psychologa, tylko patrzac, co sie dzieje
          z dzieckiem, mozna dojsc do wniosku, ze trzeba najpierw pozwolic mu uporac sie
          z rozstaniem rodzicow, a dopiero potem wprowadzac w jego zycie osoby trzecie uncertain
          Nic nie poradze - zycze tylko wytrwalosci, zeby udalo Ci sie przekonac meza,
          ze DLA DZIECKA powienien zweryfikowac swoje postepowanie.
    • olvi Re: Kontakty dziecka z next - poradźcie 20.09.05, 13:13
      Berek, moja opinia bedzie oczywiscie subiektywna, bo i sytuacja inna, ale:

      Twoja Ania jest jeszcze mala. W naszym przypadku dzieci mialy 6 i 7 lat, kiedy
      M i jego ex sie rozstali oficjalnie, a prawie 8 i 9, kiedy poznaly mnie. Tez, o
      ile wiem, przeszly przez okres nocnego moczenia, psychologow, choc u nich
      fizyczne rozstanie z ojcem nastapilo ok. 5 i 6 roku zycia. Spotykali sie z tata
      co 2 tygodnie, kiedy M latal do Niemiec na weekendy + swieta, czesc wakacji itp.

      Ex zdecydowanie nie chciala by dzieci mnie poznaly, dopiero psycholog dziecieca
      jej powiedziala, ze robi blad. ALE: to bylo kiedy dzieci mialy wlasnie te 8 i 9
      lat. Wczesniej doszlismy do wniosku, ze trzeba dac im czas - i faktycznie te
      poltora roku miedzy 6/7 a 8/9 rokiem zycia sporo zmienilo na lepsze.

      Pierwsze spotkanie ze mna bylo planowane, ale krotkie: dzieci spedzily z M i
      jego ojcem 2 tygodnie w Polsce na Mazurach i wrocili wszyscy jednego dnia po
      poludniu do Warszawy, a nastepnego dnia po sniadaniu polecieli do Niemiec. Wiec
      w sumie tylko wieczor + noc w moim towarzystwie (oczwiscie oni spali z tata, a
      ja przenioslam sie na te noc do innego pokoju), i o ile pamietam, w ten wieczor
      jeszcze byli z tata na basenie.

      Potem kolejne spotkanie po Bozym Narodzeniu, kiedy ja pojechalam do Niemiec (i
      tez u rodzicow M, wiec nie tylko ze mna i ojcem). Kolejne dopiero pol roku
      pozniej, za to na dluzej - tydzien wakacji. I tak powoli, powoli, a teraz kiedy
      maja 13 i 14 lat, a ja i M mieszkamy w Niemczech, sa u nas bardzo czesto i
      regularnie.

      Co do kontaktu z next - o czym w tej chwili chcesz z nia rozmawiac, skoro
      wolisz, zeby dzieci na razie jej nie spotykaly? Poza tym, kiedy "dajesz" dzieci
      na weekend ojcu, to on jest za nie odpowiedzialny, nie next - i niezaleznie od
      twojej opinii o next, nie masz wplywu na to, jaka ona jest.

      Pozdrawiam smile
    • m-m-m Re: Kontakty dziecka z next - poradźcie 20.09.05, 13:17
      Postawiłam sprawę jasno - proszę, żeby Ania nie miała kontaktów z tą panią do
      > końca roku, potem stopniowo i powoli można ją wprowadzać do życia Ani. Nie
      > stawiam żadnych ograniczeń czasowych kontaktom męża z dziećmi (de facto ze
      > starszą córką, młodsza go praktycznie nie obchodzi), może je widywać, kiedy
      > chce i zabierać, dokąd chce pod warunkiem, że bez udziału tej pani.


      I słusznie.


      Czy prośba, aby raz-dwa razy w tygodniu
      > znaleźć kilka godzin wyłącznie dla dziecka, to przesada?


      Nie, nie jest to przesada.



      Więc może jednak nie spotykać się? A jeśli tak, to jak rozmawiać i o czym?
      > Nie zakładając z góry złej woli, jak rozmawiać z osobą, która ma zostać
      > macochą moich dzieci?


      Nie, nie rozmawiaj z nią. Moim zdaniem to kompletnie nic nie da. Podejrzewam,
      że w ogólenie nie czuje problemu i nie wie, ze byliście u psychologa.
      Jedyne co mozesz zrobić to apelowac do rozumu exa i próbowac mu wyjaśniać Twoje
      stanowisko. Nie jest ono nielogiczne i pozbawione podstaw.
      Jeśli ojciec faktycznie zerwie kontakt z dziećmi dla niej to wybacz - nie jest
      wart być ich ojcem i nie masz czego żałować.
      Jak rozumiem Twoja następczyni jest młoda i niedoświadczona życiowo, no, ale
      sądzę, że uczenie się życia na "żywym organiźmie" jakim jest kontakt
      emocjonalny między ojcem, a dzieckiem to zbyt wysoka cena takiej edukacji.
      Exowi powiedz, że niestety w tej sytuacji nie da sie zrobić tak by i wilk był
      syty i owca cała.
      • berek_76 Re: Kontakty dziecka z next - poradźcie 20.09.05, 13:27
        > Jak rozumiem Twoja następczyni jest młoda i niedoświadczona życiowo

        O ile wiem, jest w moim/męża wieku, więc nie taka znowu młoda wink . O jej
        doświadczeniach nic nie wiem. Myślę, że po prostu ma inny system wartości uncertain .

        Tak przy okazji, widzę, że popełniłam niesprawiedliwość. Ostatnio mąż trochę
        bardziej zainteresował się młodszą córką, nawet dwa razy zabrał obie
        dziewczynki na spacer. Nie jest więc aż takim potworem ;P .

        -----------------------
        Berek, mama Żaby (11.06.2002) i Dasi (19.03.2005)

        You've got to kick a little
        • innuit Re: Kontakty dziecka z next - poradźcie 20.09.05, 21:58
          trochę juz zyje na tym swiecie a jednak naprawdę zatyka mnie ze zdumienia-ta
          łatwość z jaką ludzie potrafią krzywdzić.nie znam dokładnie Twojej sytuacji ale
          przecież do cholery ta nexia musi wiedzieć co się dzieje z Anią !pomijając
          różne układy między dorosłymi,z pewnością b.pokomplikowane-jak można pozwolić
          cierpieć takiemu maluchowi!jak można pytam nie starać się zrobić wszystkiego co
          tylko możliwe żeby nie ranić dziecka jeszcze bardziej-niezależnie od tego po
          której jest się stronie!Pewnie mają rację dziewczyny-nie masz wpływu na system
          wartości nexii-jeżeli Twój mąż zostanie z nią na długo to pewnie kiedyś
          będziecie musiały jakoś się kontaktować w sprawach dziewczynek.a może właśnie
          im wcześniej tym lepiej?sama jestem w ciągłym "przededniu" takiego spotkania
          choć ciągle tchórzliwie czekamy na odpowiedni moment.z całego serducha życzę Ci
          wytrwałości i siły, mądra z Ciebie kobitka na okosmile
        • natasza39 A MNIE WCIĘŁO! 20.09.05, 22:18
          Przyznam, że mnie wcięło... Nawet nie wiem co powiedzieć.
          Od razu z postu przebija matczyna trosko o dobro dzieci, a nie zabieganie o to
          aby udowodnic jaką szmata jest next, a dzieciom zrobienie wody z mózgu, bez
          wzgledu na koszty w psychice dziecka.
          Kobieta, która w tak trudnej sytuacji, na zimno chce poznać kochanke swojego
          meza, tylko w celach poznawczych, aby wiedziec czy dziecko może jej powierzyć.
          ?Jestem w szoku i pełna podziwu dla berek.
          Chyle czapke, do ziemi!
          Ale co poradzic kobiecie takiej Ty, pełnej klasy i rozumu, w obliczu
          bezmyslności i zakłamania Twojego meża doprawdy nie wiem.
          Bo tak juz bywa, ze można znalesc lekarstwo na złosliwosci, ale na głupote
          raczej trudno...
          Pozdrawiam Cie i zyczę aby małzonek odzyskał wzrok i serce chociaż, bo rozum to
          mu chyba odebrał los...
    • wipsania Re: Kontakty dziecka z next - poradźcie 22.09.05, 00:29
      Witaj
      Jestem next, którą ex poprosiła o spotkanie. Tyle że u nas sytuacja była jednak
      inna.
      1. Młody miał 8 lat i poznał mnie wcześniej, u wspólnych znajomych. Ex zresztą
      też.
      2. Moja osoba nie wywoływała u niego żadnej traumy - lubił mnie i chętnie ze
      mną przebywał, co nie znaczy że nie tęsknił za ojcem i że nie było mu brak jego
      codzienej obecności.
      3. Spotkanie odbyło się we troje - ex chciała porozmawiać z nami o dziecku, o
      tym, żeby nie mówić nawzajem o sobie źle w jego obecności itd
      Oczywiście zgodziliśmy się z tym.
      Jak należało oczekiwać, mój obecny mąż i ex "przemówili" się parę razy w
      trakcie tego spotkania ale oni już od lat nie potrafili ze sobą rozmawiać.
      4. Może ex chciała zobaczyć, jak Młody na mnie reaguje. Otóż pod koniec naszej
      rozmowy wrócił od kolegi i prawie nie chciał mnie wypuścić z domu, bo chciał
      pokazać mi zabawki, zagrać w coś itd
      U nas chyba po tej rozmowie nic się nie zmieniło. Nie wiem jak u niej - może
      przekonała się, że jej dziecko jest w "dobrych rękach"? Myślę, że z perspektywy
      kilkunastu lat mogę powiedzieć, że tak było...

      A wracjąc do Twojego pytania. Właściwie na początku chciałam zgodzić się z
      dziewczynami, które uważały, że rozmowa nic nie da, bo ta pani nie przecież
      musi wiedzieć jak wygląda sytuacja i że te spotkania dziecku szkodzą.
      Ale tak naprawdę, to przecież nic o tym nie wiemy. Ona zapewne wie tyle, ile
      powiedział jej Twój mąż, a jak faceci potrafią przeinaczyć problem, żeby było
      po ich myśli, to nie trzeba chyba tłumaczyć.
      Pomyśl, czym ryzykujesz decydując się na takie spotkanie (oprócz ogromnego
      stresu, oczywiście). Czy jeśli rozmowa niewiele da, to coś się pogorszy? Twoje
      stosunki z mężem? (W sensie - obrazi się i przestanie przychodzić do Ani)
      Sama nie wiem - tak tylko dywaguję sobie..
      Aha - jeszcze jedno. Na świeżo po rozstaniu ex powiedziała, że nie życzy sobie,
      żeby brał gdzieś Młodego i że ma przychodzić widywać się z nim w domu. Ja
      osobiście nie miałam miałam nic przeciwko temu (kłopot z głowy) oprócz
      poczucia, że niedobrze żeby M. tam przesiadywał, bo przecież ex na pewno chce,
      żeby do niej wrócił i usidli go sobie tylko znanymi sposobami.
      M. zaprotestował kategorycznie twierdząc, że on nie będzie tam przesiadywał
      przy herbacie i czując obecność nieprzychylnie nastawionej ex w drugim pokoju
      tylko chce go wziąć, żeby spędzać z nim czas swobodnie, robić to, na co będą
      mieli ochotę i budować więź itd.
      Ale jak wspomniałam, Młody nie był takim maleńkim dzieckiem i reagował na mnie
      pozytywnie.
      Nie wiem, czy w czymś Ci pomogłam...
      Pozdrawiam i trzymam kciuki, żeby jednak jakoś się ułożyło, żeby on zrozumiał,
      że wyrządziwszy dziecku krzywdę zamiast starać się ją złagodzić, jeszcze to
      pogłębia.

      Aha - jeszcze coś. Z moich długoletnich aczkolwiek jednostkowych obserwacji
      wynika, że tatusiowie muszą mieć na podorędziu drugą panią do obsługi dziecka,
      ponieważ kobiety są przeznaczone do tej roli a oni nie umieją, są zbyt zajęci
      albo po prostu stworzeni do wyższych celów (niepotrzebne skreślić)
      • berek_76 Re: Kontakty dziecka z next - poradźcie 22.09.05, 15:43
        > 2. Moja osoba nie wywoływała u niego żadnej traumy - lubił mnie i chętnie ze
        > mną przebywał, co nie znaczy że nie tęsknił za ojcem i że nie było mu brak
        > jego codzienej obecności.
        Osoba next bezpośrednio żadnej traumy nie wywołuje. Sprawa jest trochę
        bardziej skomplikowana. Ja nie wątpię, że Ania też by ją bardzo polubiła. Ale w
        opinii psychologa wprowadzenie takiej trzeciej do do tej pory jednoznacznej i
        niezmiennej pray "mama - tata" jest złym pomysłem tak wcześnie. Poza tym ja nie
        jestem jeszcze gotowa na stałe wprowadzenie motywu "naszej Eli" do rozmów, na
        to, żeby pod żadnym pzoorem nie wyrazić się o niej źle itd. Ja nie jestem
        święta i nie wszystko mogę znieśc od jednego zamachu. I tak dużo mnie kosztuje
        trzymanie pionu w tej sytuacji i też muszę mieć trochę czasu na okrzepnięcie.
        No i jest jeszcze kwestia morlaności, tematu nie lubianego przez psychologów,
        ale jednak istniejącego. Jeśli od razu pozwolimy, żeby ta pani stała się
        częścią normalnej codzienności, to jak równocześnie przekazać, że to, co tata
        zrobił, nie jest rzeczą dobrą i wskazaną?



        Oj, musze lecieć po Anię do przedszkola... Wróce i dokończę smile

        -----------------------
        Berek, mama Żaby (11.06.2002) i Dasi (19.03.2005)

        You've got to kick a little
        • wipsania Re: Kontakty dziecka z next - poradźcie 22.09.05, 16:01
          Czekam na ciąg dalszy ale tak na gorąco mam jedną uwagę - wydaje mi się, że
          dziecko 3 letnie jest zbyt małe na przekaz mówiący, że tata zrobił źle ale
          kochaj go nadal, bo to jest twój tata. Nie wiem akurat jakie jest zdanie
          psychologów na ten temat albo dlaczego nie lubią tematu moralności ale ja
          osobiście nie wiedziałabym jak przekazać dziecku sygnał, że tata zachował się
          bądź zachowuje źle, niemoralnie i to należy potępić, jednocześnie starając się,
          żeby w ich (ojca i dziecka) stosunkach i uczuciach nic się nie zmieniło. Tak
          małemu dziecku - podkreślam, bo inna może być rozmowa, kiedy skończy choćby 6-7
          lat.
          • wipsania Re: Kontakty dziecka z next - poradźcie 22.09.05, 16:32
            Sama siebie jeszcze raz przeczytałam i widzę, że tu nie ma najważniejszego, co
            chciałam powiedzieć.
            Otóż ja jestem PRZECIWKO kontaktom Twojego dziecka z next, z powodów, które już
            podałaś. Natomiast pisząc o ew możliwości spotkania Twojego z tą panią,
            zastanawiałam się, czy rzeczywiście ono nic by nie dało. Bo nie ma 100%
            pewności, że nie zrozumiałaby, co jeszcze można i to małym wysiłkiem uratować
            dla dobra dziecka człowieka, na którym pewnie jej zależy. Czyli po prostu
            usunąć się w cień w tym temacie albo nawet przekonać go do Twoich racji jeśli
            zobaczy, jak wiele za tym przemawia.
            Jak już wspomniałam wcześniej, ona opiera się tylko na tym, co Twój mąż jej
            mówi - a może mówić różne rzeczy. Nawet to, że załatwiłaś stronniczych
            psychologów i robisz to wszystko jemu na złość, bo zła kobieta jesteś i zupę
            permanentnie przesalałaś.
            Nie wiem, czy lepiej będzie jeśli zdecydujesz się na taką rozmowę, czy nie. I
            obawiam się, że nikt tego nie wie. Starałam się tylko pokazać, że mówienie, iż
            taka rozmowa na pewno nic nie da też nie jest do kończ słuszne.
            Pozdrawiam
            W
          • berek_76 Re: Kontakty dziecka z next - poradźcie 22.09.05, 20:51
            No właśnie musiałam urwać w tym momencie, kiedy chciała wyjaśnić, o co biega smile
            Otóż nie chodzi mi o to, że Ania w tej chwili to zrozumie. Chodzi natomiast o
            to, że ja nie mam zamiaru mówić wprost - o ile okoliczności mnie nie zmuszą -
            że uważam czyn szanownego taty za karygodny, a morale tej pani... I tak dalej.
            Uważam, że to jest bardzo niebezpieczne, bo jednak nawet dorosłym, a co dopiero
            dzieciom, trudno jest oddzielić czyny od ludzi - i jak powiedzieć, że uważam
            zdradę za sukinsyństwo, ale tatuś sukinsynem nie jest? (wg mnie na razie
            jest tongue_out co tylko pogarsza sprawę).

            Krótko mówiąc, staram się być politycznie poprawna.

            Ale w tej sytuacji jedyną metodą okazania dezaprobaty dla czynu są działania
            nie wprost. I uważam, że danie natychmiastowej akceptacji na kontakty z tą
            panią KIEDYŚ W PRZYSZŁOŚCI mogłyby zostać odczytane jako brak mojego sprzeciwu.
            No bo jak to? teraz mówisz, że to takie karygodne, a wtedy od pierwszej chwili
            pozwalałaś nam na spacery w trójkę?

            Kurczę, nie wiem, czy jasno to piszę, ale w każdym razie pani psycholog jakoś
            tak samo to widziała.

            Przy czym, jak mówię, nie jest to pierwsza przyczyna.

            ja
            > osobiście nie wiedziałabym jak przekazać dziecku sygnał, że tata zachował się
            > bądź zachowuje źle, niemoralnie i to należy potępić, jednocześnie starając
            się,
            >
            > żeby w ich (ojca i dziecka) stosunkach i uczuciach nic się nie zmieniło.

            No więc ja też, kurczę, nie wiem. I dlatego nie chcę o tym rozmawiać! Ale jakoś
            musze okazywać, że to jest be!

            Zresztą z tej przyczyny mam opór przed spotkaniem z tą panią. Dlaczego, nie
            będę wyjaśniać na tym forum, żeby niechcący kogoś nie urazić - w końcu
            udzielacie mi uprzejmej gościny big_grin (doceniam kiss) ). I to też jest kolejny
            powód, dla którego nie chcę na razie tematu tej pani w rozmowach z Anią - bo
            jeszcze nie czuję się gotowa, żeby nie reagować albo reagować pozytywnie. I
            uważam, że mam prawo do takiego okresu ochronnego. Było nie było, mój stan
            psychiczny przekłada się także na stan dzieci, które są ze mną non stop. Wiem,
            że dzieci są najważniejsze, ale mnie na razie nie kanonizowano i trudno mi do
            tego pretendować. Ciągle jeszcze mam jakieś uczucia i jak na razie są to
            uczucia potwornie zranione.

            -----------------------
            Berek, mama Żaby (11.06.2002) i Dasi (19.03.2005)

            You've got to kick a little
            • innuit Re: Kontakty dziecka z next - poradźcie 22.09.05, 23:23
              mysle ze akurat dzieci i tak widza,że to co zrobił tata jest beee.i pewnie sama
              sobie bardziej musisz wyjasniac niz im,przynajmniej na razie,choc radzisz sobie
              z tym niezwykle dzielnie i mądrze!nie wiem czy to jest politycznie p. bo jakoś
              ostatnio w ogóle niewiele wiem,ale może mogłabyś wykorzystać trop jaki mi
              podsunęła ania_rosa:tak już jest w życiu,że ludzie popełniają błedy-tata
              odszedl nie będzie juz tak jak przedtem ale my(Ty,dziewczynki ciocie dziadkowie)
              ciągle jesteśmy rodziną.i to on w gruncie rzeczy stracił najwięcej,podkreslając
              jednocześnie,że rozstanie dotyczy dorosłych a nie dzieci.wiem,że trąci to
              banałemsmileale jasny szlag,jakie jest wyjście?sama bardzo chciałabym się
              dowiedzieć.... ja też bałabym się takiej pozornej akceptacji;wszystko jest
              ok,to miło ze strony cioci że zabrała was na lody.dlatego nadal uważam że
              jednak powinnaś spróbować z nią porozmawiać-choć oczywiście nie masz gwarancji
              że Twoje intencje zostaną dobrze odczytane.trudno mi uwierzyć ,że nexia nie wie
              co przeżywa Ania-może nie zdaje sobie sprawy jak bardzo-choć nie wymaga to
              chyba specjalnej lotności umysłu.jeszcze trudniej jednak uwierzyć mi,że wie ale
              nic sobie z tego nie robi.tak więc rozmowa(łatwo powiedzieć..)mogłaby Tobie
              pomóc zorientować się w sytuacji a przynajmniej pozwoli Ci mieć pewność,że
              informacja o stanie Ani nie została przez nikogo (ex)-poprzekręcana.
              bardzo mocno trzymam kciuki i "żądam wszystkiego najlepszego"dla Ciebie i
              dziewczynek
              • olvi Re: Kontakty dziecka z next - poradźcie 22.09.05, 23:33
                Ja a'propos tego, czy nexia wie, czy nie.

                Otoz ja wiedzialam, ale tylko dlatego, ze ex poinformowala mnie o problemach
                bezposrednio, tj. w mailu (notabene, niestety wykradzionym z komorki M).

                M zas staral sie dosc dlugo trzymac mnie z daleka od wszelkich spraw
                konfliktowych zwiazanych z ex. Sam o nich wiedzial i staral sie z nia
                porozumiec, co tez im sie udalo, ale mnie trzymal na odleglosc. Bylo to tym
                latwiejsze, ze mieszkalysmy w roznych krajach.
                • innuit Re: Kontakty dziecka z next - poradźcie 23.09.05, 00:20
                  w tak bolesnych sytuacjach trudno jest zachować zdrowy rozsądek-sama dzisiaj
                  poryczałam się w biały dzień na myśl-absurdalną-że M wróci do kochanki
                  zabierając nasze dzieci.po czym okazało się,że to plagiat bo ww kochanka bojąc
                  się,że to ja odbiorę jej córeczkę???? nie wpisała nazwiska ojca do aktu
                  urodzenia.Maybe little talk would help czasami?pod warunkiem oczywiście,że obie
                  strony mają szczere intencje a o nie też trudno często.
                  Berek,ja też zadawałam na forum pytanie:jak powiedzieć dzieciom o zdradzie żeby
                  nie namieszać im w głowach. to potwornie skomplikowane-bo jeżeli zdrada jest
                  tak bolesna i niszcząca,że nie powinno się jej dopuszczać to nie powinna mieć
                  niby konsekwencji typu nowa fajna ciocia którą kocha tatuś czy nowa fajna
                  siostrzyczka(w dodatku mniej uciążliwa niż "stary"brat bo tylko od święta)a
                  jeszcze w dodatku mama dokłada wszelkich starań żeby jej stosunki z nową
                  rodziną taty były jak najlepsze(widmo wrednej eksiary...)jak wybrnąć z takiej
                  sytuacji ,żeby dzieciom nie zakodował się właśnie taki wzorzec jako prawidłowy-
                  tj,można zdradzać bo i tak wszystko się dobrze ułoży.z drugiej strony życie w
                  poczuciu nieustającej klęski i nienawiści do tych, którzy doprowadzili do
                  takiego stanu(taty,bo zdradził,mamy bo na to "pozwoliła"i całej reszty świata
                  co tylko czyha żeby rozbić komuś rodzinę)brrr.no i nie wiem,tu chyba chodzi o
                  różnicę o której pisała jedna z macoszek-między pobłażaniem a wybaczaniem.ale i
                  na jedno i na drugie trzeba wiele czasu .i sił.
                  • berek_76 Re: Kontakty dziecka z next - poradźcie 23.09.05, 09:08
                    > tu chyba chodzi o różnicę o której pisała jedna z macoszek-między
                    > pobłażaniem a wybaczaniem. ale i na jedno i na drugie trzeba wiele czasu.
                    > i sił.

                    To jest oczywiście jeden problem - ale to tylko mój problem. Jak ja sobie z tym
                    poradzę. I uważam właśnie, że muszę sobie dać trochę czasu.

                    Problem znacnzie poważniejszy, to kwestia stosunku do pewnych karygodnych
                    zachowań. Co tu kryć - mój szanowny mąż ma taki, a nie inny stosunek do pewnych
                    wartości, bo nie wpojono mu innego. Wpojono mu fałszywy. A teraz ja mam
                    kształtować stosunek swoich dzieci do róznych kwestii, w tym zdrady. I niestety
                    moja w tym głowa, żeby umieć im pokazać, że zdrada jest czymś niedopuszczalnym -
                    bo na tatę w tej kwestii raczej nie ma co liczyć.

                    Na marginesie - to nie jest kwestia "rozstaliśmy się, bo nam było nie po
                    drodze". Owoc naszej wspólnej drogi, ten najnowszy, ma pół roku, a kiedy tacie
                    okazało się nie po drodze, Dasi nie było jeszcze na świecie.

                    Ale to są wszystko kwestie na zaś. Nie będę z trzylatką omawiała rangi
                    przestępstwa, jakim jest zdrada małżeńska. Muszę natomiast zachowywać się tak,
                    żeby ona kiedyś miała spójny obraz - mama zachowuje się jak człowiek, ale nie
                    aprobuje zdrady, nie uważa, żeby wprowadzanie kochanki do rodziny było czymś
                    normalnym i nie życzy sobie traktowania takiej sytuacji jako normalnej.

                    No więc się staram.

                    Ale tym bardziej boję się ew. rozmowy z next - bo musiałaby się pojawić kwestia
                    tego, że ja nie zamierzam utrzymywać z nią żadnych kontaktów, że nie będę jej
                    przyjmować u siebie w domu i tak dalej. No i w tej sytuacji musiałoby dojśc do
                    rozmaitych wycieczek personalnych, co nie miałoby żadnego sensu. Więc jak
                    wytłumaczyć kobiecie, że takie a nie inne stosunki między mną a nią będą
                    wynikały z tego, że uważam zachowanie jej i jej męża za skandaliczne? uncertain Uch,
                    już to widzę...

                    A poza tym nie cierpię fałszu. A dla mnie jest fałszem wymienianie uśmiechów i
                    uścisków dłoni w sytuacji, kiedy jedna ze stron ma w odwłoku życie drugiej i
                    aktywnie uczestniczyła w jego niszczeniu. sad

                    Chyba jednak nie będę rozmawiać z nexią.


                    -----------------------
                    Berek, mama Żaby (11.06.2002) i Dasi (19.03.2005)

                    You've got to kick a little
                    • mrs_ka Re: Kontakty dziecka z next - poradźcie 23.09.05, 09:28
                      Nie, tu się nie zgodzę. Nie uważam, ażeby utrzymywanie poprawnych stosunków w
                      takiej sytuacji ( a przez poprawne rozumiem takze i ten uścisk dłoni) było
                      fałszem. Ja bym powiedziala, że jest zwycięstwem pragmatyzmu nad idealizmem, ale
                      to nie oznacza, że idealizm ponosi klęskę. On się tylko usuwa na plan dalszy. Na
                      plan pierwszy wysuwają się zaś kontakty ojciec- dzieci.
                      Uważam ponadto, że samo utrzymywanie stosunków z Nowym Stadłem wcale nie oznacza
                      akceptacji ich wyborów. Oznacza zaś akceptację sytuacji "ja i tata nie jesteśmy
                      już razem". Myślę, że nie ma co wchodzić w nadbudowy, bo to fundament jest
                      ważny, a to dzieciom zapewniasz.
                      Przekazujemy dzieciom wiele wartości i konkretnych wzorów zachowań. Na przykład
                      uczymy, że kradzież jest niedopuszczalna i niedopuszczalne jest krzywdzenie
                      kogoś. Jednak sam taki przekaz nie oznacza, że wyeliminujemy z życia dziecka
                      takie zjawiska, bo zetknie się z nimi w codziennym życiu. I może wobec nich
                      przyjąć postawę negatywną, acz nie oceniającą. Do takiego ukladu starałabym się
                      dążyć.
                      Myslę też, że sytuacja się zmieni, kiedy kochanka awansuje do roli "macochy"-
                      czyli stałego elementu w zyciu ojca, być może jego zony, a przynajmniej osoby
                      wspólnie z nim mieszkającej. O ile do tego dojdzie oczywiście.
                      I wtedy dalsze postrzeganie jej w kategoriach "kochanki" przyniesie- IMHO-
                      więcej szkody niż pozytku dzieciom. Bo odmawianie tej pani przysłowiowego
                      uścisku dłoni będzie raczej negacją rzeczywistości, niż wyrazem pewnych
                      przekonań moralnych. Ja tak to widzę.
                      Tak więc dobrze robisz, ale to nie jest linia uniwersalna na resztę lat i będzie
                      zapewne wymagała bieżących korekt.
                      ania
                      • berek_76 Re: Kontakty dziecka z next - poradźcie 23.09.05, 11:38
                        Uścisku dłoni pewnie nie będę po wiek wieków odmawiała. Ale niestety - może
                        jestem idiotycznie zasadnicza - pewne rzeczy całkowicie dyskredytują człowieka
                        w moich oczach. No i zdyskredytowały. Nie tylko, i nawet nie przede wszystkim,
                        tę panią - przede wszystkim mojego męża. Dla ułatwienia dodam, co już nie raz
                        dodawałam, że tutaj fakt bycia akurat moim mężem i akurat jego kochanką ma
                        żadne znaczenie. Liczy się to, co zostało zrobione i w jaki sposób.

                        No nie wiem, jak by to wyjaśnić. Dla mnie taki postępek, w takiej formie,
                        czasie, sytuacji, jest równy... bo ja wiem? Okradzeniu z premedytacją staruszki
                        z ostanich pieniędzy? Pobiciu do krwi kogoś słabszego? Podpaleniu komus
                        mieszkania dla zabawy? Świadczy o bezmyślności, okrucieństwie i skrajnym
                        egoizmie. Te właśnie cechy budzą moje obrzydzenie w całej tej sytuacji. I z
                        tych powodów wyeliminowąłabym ze swojego życia także i szanownego małżonka -
                        no, ale nie moge, bo jest ojcem moich dzieci.

                        Natomiast ta pani nie jest dla moich dzieci kimkolwiek, nie jest też dla mnie i
                        nie zamierzam ani teraz, ani w przysżłości się z nią zaprzyjaźniać. Wojny
                        toczyć też nie zamierzam - chcę ograniczyć kontakty do absolutnego minimum.

                        I wiem, że to nie jest takie proste. Wiem, że obecnie najbardziej powszechne
                        stanowisko jest takie, że w końcu jednak, dla dobra dzieci, należy zaakceptować
                        fakt, że mój mąz, a dzieci tatuś, wybrał sobie inną panią i z nią teraz jest.

                        No i fajnie? tylko co to znaczy - zaakceptować? Zapraszać na urodziny dziecka?
                        Chodzić wspólnie na spacery? Czy może wystarczy nie zgrzytać zębami, kiedy
                        dziecko o niej wspomni?

                        I co to jest dobro dziecka? Czy dobro dziecka to tylko nieskrępowane kontakty z
                        tatusiem? A gdzie w tym wszystkim miejsce na na przykład wartości? Co powinno
                        być ważniejsze? A gdyby na przykład tatuś był złodziejem i dziecko widziało,
                        jak on sobie z tego fachu świetnie żyje? Co wtedy jest wartością nadrzędną? nie
                        mówienie źle o tatusiu i stwarzanie pozorów, że wszystko OK?

                        Widzisz, Rosa - ja nie akceptuję sytuacji "ja i tata nie jesteśmy już razem".
                        Nie akceptuję jej w tym sensie, że to nie była w żadnej mierze moja decyzja.
                        tatuś wybrał sobie łatwiejszą drogę i postawił mnie przed faktem dokonanym. I
                        nie ma znaczenia, czy teraz, czy za dziesięć lat, moja ocena jego czynu nie
                        ulegnie zmianie, podobnie jak nie ulegnie zmianie ocena zdrady jako takiej. I o
                        ile utrzymywanie kontaktów z ojcem dzieci jest dla mnie oczywiste, o tyle
                        utrzymywanie ich z drugą połową Nowego Stadła wcale nie jest. Być może to mój
                        wybujały idealizm. Ot, nie jest dla mnie rzeczą normalną, że w chwili znudzenia
                        żoną po prostu przerzucamy się na kochankę. To się wiąże także z wartościami
                        religijnymi, ale nie tylko.

                        Na przykład
                        > uczymy, że kradzież jest niedopuszczalna i niedopuszczalne jest krzywdzenie
                        > kogoś. Jednak sam taki przekaz nie oznacza, że wyeliminujemy z życia dziecka
                        > takie zjawiska, bo zetknie się z nimi w codziennym życiu. I może wobec nich
                        > przyjąć postawę negatywną, acz nie oceniającą.

                        Do kradzieży tak. A do złodzieja? czy jeśli wiem, że ktoś jest złodziejem, nie
                        powinnam mimo to odyfikować swoich kontaktów z nim i odsunąc idealizm na plan
                        dalszy? Bo jest, na przykład, wujkiem?

                        > Myslę też, że sytuacja się zmieni, kiedy kochanka awansuje do roli "macochy"-
                        > czyli stałego elementu w zyciu ojca, być może jego zony, a przynajmniej osoby
                        > wspólnie z nim mieszkającej. O ile do tego dojdzie oczywiście.
                        > I wtedy dalsze postrzeganie jej w kategoriach "kochanki" przyniesie- IMHO-
                        > więcej szkody niż pozytku dzieciom. Bo odmawianie tej pani przysłowiowego
                        > uścisku dłoni będzie raczej negacją rzeczywistości, niż wyrazem pewnych
                        > przekonań moralnych.

                        Oj, Rosa, i Ty ślub kościelny niedawno brałaś? wink

                        To nie negacja rzeczywistości. To niezgoda na uparte odsuwanie "idealizmu" (to
                        Ty) i "wydumanych wartości" (to moja teściowa) na plan dalszy, zawsze dalszy,
                        niż wartości praktyczne, takie jak np. spacerek z panią, która uprawaiała te
                        spacerki także w tym czasie, kiedy ja dreptałam z rozłażącym się ciążowo
                        spojeniem łonowym albo leżałam na porodówce.




                        Czy my nie schodzimy z tematu?

                        -----------------------
                        Berek, mama Żaby (11.06.2002) i Dasi (19.03.2005)

                        You've got to kick a little
                    • innuit Re: Kontakty dziecka z next - poradźcie 23.09.05, 15:09
                      pisząc o tym,że może powinnaś spotkać się z nex miałam na myśli jedynie krótką
                      informacyjna rozmowę na temat tego co dzieje się z Anią na wypadek gdyby jednak
                      sama się nie domyśliła,no i sama w taką rozmowę nie wierzę -że obyłoby się bez
                      innych wątków.ale jeżeli problem jest bardziej w postawie Twojego eks niż w
                      tym,że eksia pretenduje do miana nowej fajniejszej wersji mamusi to chyba
                      rzeczywiście olej ją zupełnie

                      pytanie które zadajesz:jak przekazać dzieciom że pewne zachowania są moralnie
                      naganne w sytuacji kiedy dopuszcza się ich najbliższa dzieciom osoba kosztem
                      całej rodziny.jak samemu wyjść z tego z twarzą nie przybierając roli ofiary ani
                      nie ulegając tej zjadającej niestety własny ogon presji,że kurturalni ludzie
                      kurturalnie się rozwodzą bo w końcu tylu nas jest na świecie a w dodatku
                      ograniczanie czyjejś wolności nie jest glamour.sama o to pytałam.JAK?????ano
                      chyba tak żeby samemu jakoś (JAK?????) się pozbierac.i jak słusznie piszesz
                      potrzebujesz na to czasu,a rad faktycznie aniu_rososmilenie.
              • mrs_ka Re: Kontakty dziecka z next - poradźcie 23.09.05, 00:40
                Niestety ania_rosa nie umie nic doradzić Berkowi z tej prostej przyczyny, że Ją
                zna, bardzo lubi, a poza tym uważa za cholernie mądrą kobietę, której trudno
                doradzić coś, czego sama by przedtem nie wiedziała. MOże macochy będą bardziej
                kreatywne ( i w sumie są) bo mają inną optykę niż ja i wszystkie znające realnie
                Berka osoby.
                Mimo wszystko czytam uwaznie wpisy w tym wątku, bo też mi pokazują tę sytuację
                od innej strony.
                Ja- jak wiadomo- jestem nieco nienormalna w swoich poglądach na układ eks-next-
                eksia, a nienormalna znaczy tu: jestem optymistką. Nie nalezy jednak zapominać,
                że mnie eks nie wykręcił takiego numeru, jak Berkowi, więc moja optyka jest w
                tym momencie o kant d..y potłuc. Mimo wszystko należy sobie tylko zyczyć takiej
                godności i rozsądku, jakie w tej sytuacji zachowuje Berek.
                Przepraszam, że tak zebrało mi się na laurkę, no ale się zebrało.
                Ogólnie jednak sądzę, że przeczekać. Do grudnia już niewiele czasu, a między
                ustami a brzegiem pucharu dużo się może wydarzyc.

                rosa
                • innuit Re: Kontakty dziecka z next - poradźcie 23.09.05, 00:52
                  a ja zrozumiałam że nexia nie chce ,czy też nie wie ,że powinna się nie wtrącać
                  i to robi.to o co chodzi z grudniem?
                  • mrs_ka Re: Kontakty dziecka z next - poradźcie 23.09.05, 01:47
                    Grudzień wziął się stąd:

                    Berek napisała:
                    "Poszliśmy razem z mężem do psychologa dziecięcego. Tzn. najpierw ja byłam u
                    psychologa w naszej poradni, potem wspólnie poszliśmy do innej, bardzo
                    polecanej i sprawdzonej pani. Obie panie po wysłuchaniu szczegółów zachowania
                    Ani jednoznacznie opowiedziały się przeciwko kontaktom Ani z "tą panią". Nie
                    na wieki, oczywiście, ale na jakiś czas - sugerowano około roku. Przyczyn nie
                    chcę tu wymieniać, bo jest ich sporo - i psychologicznych, i etyczno-
                    moralnościowych."


                    A koniec roku to własnie grudzieńwink

                    ania
                  • berek_76 Re: Kontakty dziecka z next - poradźcie 23.09.05, 11:41
                    Nexia się nie wtrąca. Ani trochę. Po prostu nie życzy sobie, żeby mój mąż
                    kontaktował się z dziećmi poza obrębem jej terytorium - bo a nuż romansuje
                    sobie w tym czasie ze mną? A ponieważ ja nie zgadzam się z wyż. wym. przyczyn
                    na kontakty Ani z nexią, to efekt jest prosty - coraz mniej kontaktów ojca z
                    dzieckiem. Bo z nexią można spędzać każde popołudnie i cały weekend, ale dla
                    dziecka wydłubać z tego można tylko jedno popołudnie. W końcu, jak mówi mój
                    mąż "obowiązki są nie tylko wobec dzieci".

                    Tyle na temat systemów wartości.

                    A nasze dzieci to akurat nexi, jak sądzę, powiewają jak sztandar państwowy na
                    defiladzie.

                    -----------------------
                    Berek, mama Żaby (11.06.2002) i Dasi (19.03.2005)

                    You've got to kick a little
                    • chalsia Re: Kontakty dziecka z next - poradźcie 23.09.05, 16:11
                      Po przeczytaniu całego wątku mam takie przemyślenia:
                      - spotkać się z next
                      - tylko i wyłącznie by powiadomić ją co powiedział psycholog (bo mi intuicja
                      mówi, że ona nie ma zielonego pojęcia ani o uczuciach dziecka w takiej
                      sytuacji, ani tym bardziej jak prawidłowo dla dziecka postąpić)
                      - zapewnić ją, że Ty ze swojej strony nie widzisz możliwości zejścia się z mężem
                      - powiedzieć "do widzenia"
                      Chalsia
    • be.em Re: Kontakty dziecka z next - poradźcie 22.09.05, 20:23
      Jak poznałam syna mojego M - miał 3,5 roku. Na szczęście u nas nie było
      wszystkich emocji towarzyszących tęsknocie za Tatą, ktore opisałaś. Dziecko
      zniosło rozstanie z rodzicami dzielnie, może dlatego, że M. bardzo dbał o
      kontakty z nim i spędzał z nim nie tylko kilka po południowych dni, ale całe
      weekendy, wieczory z kapaniem wspólnym, noce z wspólnym spaniem, itd. Mnie mały
      zaakceptował szybko. Gdyby jednak była sytuacja taka, jak piszesz, ja jako next
      zdecydowanie schowałabym się w kąt aż dziecko nie osiągnie równowagi. Nie
      wierzę, że next Twojego exsia nie wie o problemach Twojej córki - raczej chce
      już być pierwszą damą, a facet jak to facet zawsze gdzieś pod pantoflemsmile
      Szkoda, bo ta Pani poszerza tę niechlubną statystykę wrednych kochanic i
      wrednych macochsmile))
      Bardzo mocno wierzę, że przekonasz męża jak krzywdzi dziecko takim podejściem
      do sprawy. Z next bym nawet nie rozmawiała na ten temat.
      Życzę Ci wytrwałości i siły.
      A Twojemu exsiowi nagłego olśnieniasmile
      • mamaadama4 Re: Kontakty dziecka z next - poradźcie 23.09.05, 13:07
        Berek - jak wiesz, jestem dość radykalna w swoich poglądach.
        Po prostu odmówiłabym ojcu spotkania z dziećmi jeżeli nie będzie respektował
        zaleceń czy też sugestii psychologa. Myślę, że łatwiej wytłumaczyć dziecku brak
        spotkania z ojcem (wyjazd, delegacja itp) niż zastanawiać się nad tym co masz
        teraz i jak z tego wybrnąć z najmniejszym obciążeniem dla dzieci.
    • lilith76 Re: Kontakty dziecka z next - poradźcie 23.09.05, 17:27
      berek,
      ja jestem next, dla której mężczyzna opuścił poprzednią rodzinę i przez pierwsze cztery miesiące ex nie życzyła sobie aby dzieci miały ze mną kontakt, a M bardzo zależało aby dzieci cały weekend spędzały u niego w domu (były starsze od waszych, wtedy 6 i 4 lata). burzyło się we mnie, ale uznałam, że nie ma sensu się upierać. co drugi weekend pakowałam kilka rzeczy i przenosiłam się do rodziców (miałam gdzie).
      po tych miesiącach ex zgodziła się na moją obecność.

      masz rację co do tego, aby next nie miała jeszcze kontaktu z dziećmi - trzeba jednak pomyśleć, że jeśli ten związek się utrzyma, to kiedyś te kontakty zostaną nawiązane. jest spore prawdopodobieństwo, że ona słyszy tylko wersję twojego męża - była żona, z zemsty odcina go od dzieci i wymyśla problemy emocjonalne.

      co do wizyt w domu dzieci i kontaktów z ex, to mój facet codziennie odbiera je z przedszkola, siedzi z nimi w domu zanim ich matka nie wróci z pracy i jakoś nie czuję się zazdrosna o te kilkanaście minut jakie wspólnie spędza w mieszkaniu. ale sporo kobiet pewnie czuje się z tego powodu opuszczone, mniej kochane, albo wyobraża sobie ukradkowe intymne kontakty na klatce schodowej, czy w windzie smile

      czy macie się spotkać? czy ona będzie tego chciała? co jeśli nie? zawsze warto spróbować. zaznacz, że to stan przejściowy - ukierunkowany na poradzenie sobie małemu dziecku z rewolucją w jego życiu, nie skierowany przeciwko im.

      skoro twój były mąż uważa, że psycholog był stronniczy, niech znajdzie za własne pieniądze "niestronniczego". chyba, że dla niego każdy psycholog jest stronniczy. bywają takie typy mężczyzn.
      • berek_76 Re: Kontakty dziecka z next - poradźcie 23.09.05, 18:09
        > ale sporo kobiet pewnie czuje się z tego powodu opuszczone, mniej kochane, a
        > lbo wyobraża sobie ukradkowe intymne kontakty na klatce schodowej, czy w
        > windzie smile

        Ano pewnie tak. zTylko mam wrażenie, że mnie i dzieci rozterki tej pani nie
        muszą obchodzić. Dla mnie dostatecznym opowiedzeniem siuę męża po stronie tej
        pani jest odejście ode mnie i kontynuowanie związku z nią.

        > chyba, że dla niego każdy psycholog jest stronniczy. bywają takie typy
        > mężczyzn.

        Chyba to jest ten przypadek.

        -----------------------
        Berek, mama Żaby (11.06.2002) i Dasi (19.03.2005)

        You've got to kick a little
        • innuit Re: Kontakty dziecka z next - poradźcie 26.09.05, 18:26
          Berek,bardzo mocno trzymam kciuki za Twoją Anię,daj znak jak się miewa,ok?
          chyba rzeczywiście cos nam się ta kurtura zagalopowała w lekko idiotyczną
          stronę-niby ludzie zawsze od siebie odchodzili ale przy okazji nie mogli liczyć
          na łatwiutkie i natychmiastowe niemal usprawiedliwienie w "oczach opinii p"że
          to niby tylko i wyłącznie ich sprawa i nikomu nic do tego.pomijając lekką ręką
          opinię są jednak dzieci którym bardzo coś do tego.i sama cały czas zastanawiam
          się jak takim ufnym mordkom pokazać czym jest wierność, zaufanie,miłość w
          chwili kiedy wszystko przestaje być oczywiste.jakoś czuję że się dasmiletrzymaj
          się mocno
          • berek_76 Re: Kontakty dziecka z next - poradźcie 26.09.05, 22:16
            Ania miewa się kiepsko. Dużo płacze i urządza awantury. W nocy dzisiaj budziła
            się z płaczem, ze chce do taty.

            Tata notabene nieoczekiwanie dzisiaj przyjechał, chociaż umawiał się na jutro.
            Jutro też ma być. Nie wiem, skąd ten nadmiar czasu wink , ale cieszę się. Ania na
            jego wyjście urządziła scenę z rykami "nie chcę, zeby tatuś wychodził" i widzę,
            że trochę go to ruszyło. Głupio mi, że cieszę się z płaczu własnego dziecka,
            ale skoro moje gadanie nie odnosi skutku, to może zachowanie Ani da mu do
            myślenia.

            Temat kontaktów z tą panią na razie nie wraca, ale pewnie dlatego, że na tapetę
            weszły kwestie podziału majątku, a to zaćmiewa wszystko uncertain

            Za kciuki dzięki big_grin

            -----------------------
            Berek, mama Żaby (11.06.2002) i Dasi (19.03.2005)

            You've got to kick a little
Pełna wersja