no i sięupiłam :):):)

04.10.05, 23:18
Czas i na moją spowiedź!
Się upiłam trzema piwami (ale za to mocnymi)
No bo mam problem. Ale jako że z zasady, charakteru i przekonania uważam że
problemy rozwiązywać trzeba i to najlepiej pozytywnie to i ten przejdę, a co!
A problem jest następujący:
Otóż mój małżonek kochany (ten co się zmienił i aniołem jest) jakiśponad rok
temu kiedy mieliśmy przejściowe kłopoty między sobą (moja depresyjka paskudna)
postanowił się pocieszć w internecie. Kiepsko mu to wyszło bo go nakryłam
odrazu. Zostawił w swojej torbie karteczkę z pozapisywanymi adresami typu
"kasia 2001" gosia coś tam iotd.którą znalazłam szukając kluczy
No oczywiście nie byłabym sobą jakbym nie sprawdziłą tego na 10 stronę. I
sprawdziłam. Ku mojej ówczesnej rozpaczy wszystkie 3 dziewczyny do których
napisałam odpisały, dwie znich że i owszem mojego M z rozmów znają ale się z
nim nigdy nie spotkały. Rozmawiał z nimi na czacie a jedna już mniej fajnie.
Jedna twierdziła ze mój szcowny M usiłował się umówić z jej koleżanką,
zapraszał na oglądanie filmu w hotelu ale sięoczywiście koleżanka nie zgodziła
i już. Podała dzień (się zgadzał z jego delegacją) film jaki oglądali
(koleżanka w domu, mąż w hotelu)
No więc rozpoczęłam krucjatę - mąż co ty robisz do cholery. Ze studentkami się
umawiasz na delegacjach!
Mąż zaprzeczył jakoby się umawiał, stwierdził że w życiu spotkania nikomu nie
proponował, że głupio stukał z nudów do różnych ludzi i tyle. No uwierzyłam,
choć miałąm "gula" jak jeździł na te delegacje
No i moje panie kilka dni temu chciałam poczytać książkę na jego notebooku.
Otworzyłam sobie wszystko i diabełek podkusił "no zooobacz to archiwum gg,
zoooobacz"
Zobaczyłam
Osłupiałam i wpadłam w czarną rozpacz
Otóż mój M z niezrozumiałych dla mnie powodów miał w archiwum zachowane kilka
wiadomości z przed ponad roku (z czasów owej powyższej historii kiedy jak
twierdził tylko gadał i z nikim się nie usiłował uwmówić)
A tutaj czarno na białaym ma rozmowy w których jak cholera usiłował się
umówić. Zagadaywał pewnego wieczora do kilku dziewczyn na gg, wszystkie
młodziutkie (najmłodsza 17 lat, najstarsza 23)
Z trzema usiłował się umówić, proponując wyraźnie spotkanie nie na necie a
naprawdę, proponował kino, pub, spacer...)
Dla wyjaśnienia dodam ze w tym czasie kiedy jeździł na delegacje to włóczył
się po kinach i po Wawie (jak twierdził - sam) kiedy dzwoniłam nie chciał
rozmawiać bo mu się nie chciało albo był zmęczony, jak pytałam gdzie jest, w
jakim hotelu i pokoju to zmieniał temat i kończył rozmowę...)
No więc uderezyłam do mojego ukochanego z rozpaczą że mnie okłamał rok temu,
że się umawiał z laskami, czy mu wyszło - nie wiem, ważne że próbował.
Na to mój maż najpierw sypnął że to nie on tylko kolega. No ale ja dobrą mam
pamięć, rozmowy na tyle zapamiętałam że było oczywiste że to on, kolega by
sięjego imieniem nie przedstawiał i jego stylem by nie pisał. No więc powstała
wersja że to było dla jaj z kumplami w pubie czy hotelu. No uwierzyłam prawie.
Skasował archiwum gg ale ja tak inteligentna jestem że jeszcze tego samego
dnia poszukałam sobie po cichutku jak odzyskać skasowane archiwum,
dowiedziałam się szybciutko jaki plik skopiować i jak byław łazience
szybciuutko skopiowałam odpowiedni pliczek.
Potem na drugi dzień zciągnełam śliczny programik do odczytu archiwum i jak
pełnokrwista hakerka rozkodowałam całe jago archiwum gg z ostatnich 2,5 roku.
No i moje panie uczciwie przyznam że poza kilkoma rozmowami z tego wieczoru i
okolicznych dni nie znalazłam nic. Żdnego powtórnego kontaktu z tą samą
kobitką. A przez ostani rok nic kompletnie - tylko moje wyznania milości do
niego i jego do mnie. Wygląda na to że był tp jednorazowy wybryk.
Tyle ze ja mam teraz straszliwego shiza i on jest przyczyną mojego pijaństwa.
Otóż ok - gg sprawdzone. To co napisał tego wieczoru do kilku dziewczyn
przyprawiło mnie o zawał prawie, ewidentne umawianie się. podrywanie. Ale nic
potem, umówienie siętypu "może kiedys" albo pogadamy jak będę na następnej
delegacji w środę" ale potem nic-więcej nie gadał. ALE.Ja mam tylko gg. WIEM
że gadał na czatach i na tlenie. SKĄD mam wiedzieć że tam się nie umówił.
Prawda jest taka że laski z którymi się probował na gg umówić nie były
przekonane i uciekały że już muszą iść spać. A jak któraś by się zgodziła to
by się z nią spotkał? W końcu nie zagadał drugi raz do nich...Ale czy nie
gadał do kogoś na tlenie lub czacie?? Skąd ja mam wiedzieć sad Skoro oszukał
mnie że nie próbowal; się umawiać a próbował, to może i oszukuje mnie że się
nie spotkał...
I tak oto w moim haniebnym stanie rozmyślam i cierpie a juro obudzę się trzeźwa
skasuję to jego archiwum gg hakersko mistrzowsko rozkodowane i zapomnę i
wybaczę bo nic przecież nie zrobił - tylko gadał głupio rok temu w jeden
dzień...Tyle wiem przynajmniej,,,a co więcej?? nie wiem. Muszę mu wierzyć
    • pom Re: no i sięupiłam :):):) 04.10.05, 23:31
      Z tego co piszesz wynika że:
      -mieliście kryzys
      -facet szukał pocieszenia na jedną noc
      -ku jego rozpaczy robił to raczej nieudolnie, bo jak widać rasowym podrywaczem
      nie jest
      -nawet kłamać nie potrafi

      -dziś jest między Wami dobrze
      -facet sie stara

      Traśnij to gg w cholerę i zapomnij o całej sprawie.

      Miłych snów.smile
      • zonka77 już wytrzeźwiałam 05.10.05, 09:23
        Wiem wiem, już mi przeszło. To było dawno, a mój mąż nie wygląda na takiego
        który by się z czymś ukrywał. Do jego komórki mam dostęp. wszędzie ją zostawia,
        komputer też zostawia a hasła wszystkie znam, mam full dostęp do gg i w domku i
        na kompa służbowego, nawet sierota nie skasował tych kretyńskich rozmów sprzed
        roku, pozatym do żadnej z tych dziewczyn nigdy więcej nie napisał, z żadną się
        konkretnie nie umówił, żadnej nie podał nr tel, maila czy czegokolwiek co
        pozwoliłoby im się skontaktować poza gg. I niegdy wcześniej ani póxniej nie
        zagadywał do kobiet ani do nikogo zresztą.
        Cieszy mnie że sobie rozkodowałam to jego archiwum bo inaczej bym się głowiła
        co tam też mogło być, a jak ja się glowię to mi najgorsze rzeczy się rodzą w
        moim małym rozumkiem.
        A mój ukochany była taki przerażony że przez głupi wieczór sprzed roku między
        nami się popsuje ze mnie naprawdę przekonał, udawać to on nie umie i kłamać też
        nie za bardzo smile
        pozdrowionka i pozdrawiam cieplutko w ten piękny deszczowy dzień smile
    • magdmaz Re: no i sięupiłam :):):) 05.10.05, 12:46
      Ależ hakerka jesteś, w dodatku podejrzliwa wstrętnie. No, imponujesz mi. Ja bym
      tak faceta nie umiała sprawdzić. A jednak chyba było warto, nie?
      Pozdrawiam, magda
      • zonka77 Re: no i sięupiłam :):):) 05.10.05, 13:08
        podejrzliwa podejrzliwa, to moja najgorsza cecha! wiem o tym.
        Długo się starałam nie sprawdzać męża ale tak mi do głowy wpadło i już nie
        wypadło no a jak już zajrzałam do tego cholernego gg i on je skasował to
        musiałam sprawdzić czy mogę je odzyskać i tak już poszło. Bo taki już mam
        charakter że jak coś mi siądzie "na wątrobie" to nie uspokoję się póki nie
        sprawdzę do końca.
        Czy było warto? Najpierw myślałam że nie - kilka dni nerwów, po co mi to
        Ale teraz myślę że tak. Ok, mąz nic nie zrobił, ok wierzę mu że to jeden głupi
        dzień był ale faktem jest że próbował, może tylko ze złości i nie myśał nawet
        że to wprowadzi w czyn kiedykolwiek, ale...to nie sposób na rozwiązanie
        problemów - zasiąść do interneetu i szukać babek na gg do pocieszenia się.
        Mój M sam mi powiedział że się cieszy mimo wszystko że to wylazło jeszcze raz
        bo sobie uświadomił że przez głupie zachowanie może mnie stracić i jak bardzo
        tego nie chce. Mam nadzieję że więcej już nie stworzy sytuacji która może potem
        wyleźć nagle i popsuć nam krwi.
        A ja też się cieszę bo przez sprawdzenie tego gg nie mam już wątpliwości.
        Miałam je bo mi dał powód, jak zaufanie jest zachwiane to trudno na słowo
        uwierzyć, chociaż się bardzo chce. A tak sprawdziłam i wiem że jest ok.
        No może mi się teraz uda zamknąć rozdział "zazdrość" choć to przy moim
        charakterze trudne. Pocieszam się jedynie myślą że nie ma prawdziwej miłości
        bez żadnej zazdrości i że również mój M jest o mnie zazdrosny (nie mylić z
        zaborczym)
        Myślę że jakby on u mnie znalazł takie rozmowy jak ja u niego to by szalał
        dłużej. To po prostu strach. Coś zachwiało moim zaufaniem do niego rok temu i
        dopiero teraz się tak do końca wyjaśniło. I dopiero teraz ja szczerze i
        naprawdę mogę być spokojna, uświadomiłam sobie to teraz że to co było przed
        rokiem ze mnie nie wylazło do końca aż do wczoraj.
        Więc w sumie tak, warto było to wreszcie sprawdzić i wyjaśnić
        • zonka77 Re: no i sięupiłam :):):) 05.10.05, 13:18
          Pozaty myślę że gdyby M rok temu mi powiedział jak było, że był wściekły i miał
          dość i jednego głupiego wieczoru siedział i zagadywał do lasek proponując
          spotkanie ale nigdy się nie spotkała i na drugi dzień już mu przeszło, gdyby ze
          mną normalnie rozmawiał a nie zaprzeczał i wymyślał i usiłował klamać a kłamać
          mnie on nie umie skutecznie, to by teraz nie było takiej sytuacji. To on
          pozostawił niepewność, niesmak i świadomość że nie mówił prawdy. A jak nie
          mowiła prawdy w jednym to mógł i w drugim. Ja mam taki charakter że nie umiem
          machnąć ręką. Problemy rozumiem i staram sie jak mogę je rozwiązywać ale do
          cholery nie zniosę żeby mnie okłamywał a tak się czułam bo nie wiedziałam jak
          to naprawdę wyglądało. Mógł pokazać gg, mógł wyjaśnić a nie zciemniac że nigdy
          z nikim nie gadał a jak już gadał to się nie umawiał itd. no a potem ja widzę
          ze się umawiała i widzę kłamstwo. Nie dalabyn rady żyć z nim dobrze teraz
          jakbym nie sprawdziła i dzięki Bogu miałam taką możliwość!Taki mam charakter,
          jestem pamiętliwa i nienawidzę oszukiwania bliskich, do tego bywam zazdrosna.
          I uważam że w małżeństwie nie ma miejsca dla dziewczyn z gg, chocby tylko w
          rozmowach. Taka już jestem staromodna smile
    • nangaparbat3 Re: no i sięupiłam :):):) 06.10.05, 21:14
      Hmmm
      Uczyli mnie nie czytac cudzych listow i nie podsłuchować cudzych rozmów.
      Komputerów wtedy nie było.
      • joanna-walencja Re: no i sięupiłam :):):) 07.10.05, 09:32
        nangaparbat3 napisała:

        > Hmmm
        > Uczyli mnie nie czytac cudzych listow i nie podsłuchować cudzych rozmów.
        > Komputerów wtedy nie było

        mnie uczyli tego samego... nie czytam poczty M nawet jak przez przypadek
        zapomni sie wylogowac i nie dotykam sie do jego telefonu komorkowego. Kazdy
        czlowiek ma prawo do odrobiny prywatnosci - prosze tego nie mylic z prawem do
        podrywania panienek w sieci i poza siecią smile. Zresztą jak zwykle radzę się
        zastanowić, jakbyście zareagowały, gdyby to Wasz M czytał Waszą pocztę,
        myszkował w torebce i sprawdzał telefon. Ja osobiście nie chciałabym być
        pernamentnie inwigilowana przez najbliższą mi osobę i to wcale nie dlatego, że
        mam coś do ukrycia.

        a najlepszą karą za czytanie tego co nie dla Ciebie przeznaczone jest możliwość
        dowiedzenia się czegoś bardzo przykrego...
        • zonka77 Re: no i sięupiłam :):):) 07.10.05, 11:48
          a jak ktoś zwiedzie Wasze zufanie i to jest jedyny sposób żeby dowiedzieć się
          prawdy? Ja nie inwigiluje pernamentnie mojego M. Sprawdziłam gg 1 raz podkusiło
          mnie bo rok temu tego nie zrobiłam i nie dawało mi to w głębi duszy spokoju.
          I bardzo się cieszę że wyjaśniłam sprawę.
          Na innym forum wczoraj czytałam wątki dziewczyny która pomału odkryła że jej M
          ma na boku kobietę od początku małżeństwa. Też wpadł przypadkowo bo ona
          zobaczyła jego auto pod domem tej Pani w momencie kiedy nie miało go tam byc.
          Dowiedziała się prawdy dopiero po przeszukaniu jego profilu na kompie.
          Rozumiem że wg was postąpiła żle i lepiej by było żeby dalej zyła okłamywana w
          nieświadomości że jej facet jest draniem...Aha, zapomniałam że on by jej
          wszytko przecież powiedział gdyby zapytała po prostu...wink
          Ja też nie tykałam listów czy gg czy kom męża aż nie zostawił na wierzchu
          karteczki z pozapisywanymi adresami emailowymi lasek. Zesztą gdyby mi wtedy
          powiedział szczerze i dokładnie jak było to bym nie miała przez rok gula, a że
          kręcił i kłamał - to było widać słychać i czuć wink
          I nie nie zdziwiłabym się gdyby mój mąż mnie sprawdził w przypadku kiedy
          straciłby do mnie zaufanie z konkretnego powodu.
          Bez przesady dziewczyny, to facet może kłamać, zdradzac i oszukiwać a jak
          kobieta widzi że jest źle i sprawdzi go to jeszce jej wina? Nie zgadzam się
          absolutnie!
          Nie grzebie mężowi w torbie ani w telefonie. to była konkretna sytuacja jedna,
          konkretny strach, konkretne kłamstwo z jego strony.Tyle smile
        • jayin Re: no i sięupiłam :):):) 07.10.05, 18:20
          joanna-walencja napisała:
          > mnie uczyli tego samego... nie czytam poczty M nawet jak przez przypadek
          > zapomni sie wylogowac i nie dotykam sie do jego telefonu komorkowego. Kazdy
          > czlowiek ma prawo do odrobiny prywatnosci - prosze tego nie mylic z prawem do
          > podrywania panienek w sieci i poza siecią smile.

          Też mnię tego uczyli. I stosuję. Tzn pomijając podrywanie panienek wink

          > Zresztą jak zwykle radzę się zastanowić, jakbyście zareagowały, gdyby to Wasz M czytał Waszą pocztę, myszkował w torebce i sprawdzał telefon. Ja osobiście nie chciałabym być pernamentnie inwigilowana przez najbliższą mi osobę i to wcale nie dlatego, że mam coś do ukrycia.

          Nikt by chyba nie chciał. Mnie też to by niemiłosiernie wkurzało. Ale... Co innego jest inwigilowanie non stop (albo co jakiś czaswink) - a co innego jesli ludzie nie mają przed sobą tajemnic. W sensie takim: nie zaglądam chuopu w mejle i GG i telefony, bo mu ufam, a chuop nie ukrywa i nie tajniaczy się z tym w szystkim, czyli nie ma obaw przed zostawianiem telefonu na srodku stołu, czy włączonego GG, bo wie, że nie zajrzę smile Zaufanie powinno działac obopólnie, nie? Bo inaczej jedna strona (ta, ktora ma ufac, ale jej sie nie ufa) - zaczyna sie zastanawiac "o co chodzi??".

          > a najlepszą karą za czytanie tego co nie dla Ciebie przeznaczone jest możliwość dowiedzenia się czegoś bardzo przykrego...

          Właśnie... Jest taka zasada: "Szukajcie, a znajdziecie" :=)
          (a jak nie znajdziecie, to sobie teorie dorobicie do drobnego, niewinnego słowa)

          J.
    • g0sik Re: no i sięupiłam :):):) 07.10.05, 13:41
      No cóż, raz zawiedzione zaufanie trudno odbudować. Ja bym miała go na oku.
      Przecież będąc w delegacji może sobie wyrwać chętną laskę w
      knajpie/pubie/hotelu.....nie musi się wcześniej anonsować.......
      • joanna-walencja Re: no i sięupiłam :):):) 07.10.05, 14:02
        A ja chyba bym popadła w obłęd gdybym cały czas myślała w jakim to uroczym
        damskim towarzystwie przebywa M w czasie kiedy go nie ma ze mną... Wiem że nic
        nikomu nie jest dane na zawsze i pilnowanie mojego faceta nic nie da - jak
        będzie chciał mnie zdradzić czy zostawić zrobi to bez względu na to, czy będę
        czytała jego pocztę, czy nie. Wychodzę z założenia, że nie jesteśmy ze sobą za
        karę, nie jesteśmy skazani na dożywocie i nie musimy się nawzajem oszukiwać
        żeby utrzymać nasz związek za wszelką cenę. Oczywiście bardzo bym chciała
        spędzić z M resztę życia, ale powtarzam - nie za wszelką cenę. A wracając do
        czytania cudzej poczty - jak się facet zorientuje, że czytacie jego
        korespondencję po prostu zacznie bardziej uważać i brak podejrzanych maili czy
        SMS nie może być żadnym dowodem na brak zdrady.

        A dla rozluźnienia atmosfery mały cytat z "Bruneta wieczorową pora" - "Chłop
        jak jest przez 2 godziny sam, to tak jak by już nie był sam" smile)
        • joanna-walencja Do Zonki77 07.10.05, 14:10
          żebyś nie czuła ciągle atakowana przeze mnie - bardo mi się podobają Twoje
          poglądy nt. wychowywania dzieci, naprawdę smile. Rzadko się spotyka w dzisiejszych
          czasach takie rozsądne podejście do dzieci, zwłaszcza własnych.
          • zonka77 Re: Do Zonki77 07.10.05, 18:29
            Dziękujęsmile
            I chciałabym dodać że przecież ja nie siedzę i nie rozmyślam nad tym co robi mój
            M w czasie delegacji, Zmknęłam temat, właśnie dzięki temu że sprawdziłam i
            przekonałam się naocznie że była to kwestia jednorazowego głupiego pisania i
            wygląda na to że tylko pisania i nic więcej. Gdyby miałby się z którąkolwiek z
            tych dziewczyn spotkać musiałby podać cokolwiek - tel, mail, zeby się
            skontaktować poza gg, nie wierzę też że potem nie napisaliby do siebie ani raz
            Nie sprawdzam mu maili! Nie grzebię po telefonie choć do wszystkiego mam dostep
            full.
            Faktem jest że swoim głupim zachowaniem zachwiał moje zaufanie i faktem jest że
            dręczyło mnie to rok i nie czytałąm jego maili i i nie przeszukiwałam telefonu
            ani gg. Gdyby mi spokojnie pokazał to głupie gg kiedy w końcu tam zajrzałam
            zamiast skasować to natychmiast zanim dokładnie poczytałam tez moglibyśmy
            wszystko wreszcie wyjaśnić. A tak - natychmiast skasował, kręcił najpierw że to
            kolega potem że to z kumlami a ja czułam się okropnie. Wiedział że nie
            przeczytałm dokładnie tych rozmów i usiłował mi wmówić że nie proponował
            spotkania nikomu ale ja przeczytałam na tyle że wiedziałam że kłamie i to mnie
            dobijało!
            I uważam że to był jedyny sposób żeby się wreszcie przekonać jak było i przyznam
            że to gg zadziałało na zdecydowaną korzyść męża bo wynika z niego że to co mi w
            końcu powiedział jest prawdą.
            Nie czuję się atakowana wink Pisanie na forum jest dla mnie tylko formą
            odreagowania, na codzień mam tylke roboty w pracy a potem w domku z moją córcią
            że nie mam czasu na koleżanki. Więc wygaduję się tutaj bo jestem gadułą i mi
            tego brakuje winkAle to tylko pisanie, wymiana poglądów, nie traktuję tego
            śmiertelnie poważnie wink choć miło się czyta i pisze.zresztą Ja też nie słodzę
            wszystkim, nie na tym to polega. I jeśli czytam słowa krytyki to mam o czym
            pomyśleć choć jak każdy sie bronię ale myślę nad tym co czytam potem, więc
            uważam że to super że widzę różne zdania smile
            • zonka77 tylko gadułą jestem 07.10.05, 18:29
              I nie wiem jak macie cirpliwość czytać moje przydługie posty!!!! wink smile tongue_out
Pełna wersja