zonka77
04.10.05, 23:18
Czas i na moją spowiedź!
Się upiłam trzema piwami (ale za to mocnymi)
No bo mam problem. Ale jako że z zasady, charakteru i przekonania uważam że
problemy rozwiązywać trzeba i to najlepiej pozytywnie to i ten przejdę, a co!
A problem jest następujący:
Otóż mój małżonek kochany (ten co się zmienił i aniołem jest) jakiśponad rok
temu kiedy mieliśmy przejściowe kłopoty między sobą (moja depresyjka paskudna)
postanowił się pocieszć w internecie. Kiepsko mu to wyszło bo go nakryłam
odrazu. Zostawił w swojej torbie karteczkę z pozapisywanymi adresami typu
"kasia 2001" gosia coś tam iotd.którą znalazłam szukając kluczy
No oczywiście nie byłabym sobą jakbym nie sprawdziłą tego na 10 stronę. I
sprawdziłam. Ku mojej ówczesnej rozpaczy wszystkie 3 dziewczyny do których
napisałam odpisały, dwie znich że i owszem mojego M z rozmów znają ale się z
nim nigdy nie spotkały. Rozmawiał z nimi na czacie a jedna już mniej fajnie.
Jedna twierdziła ze mój szcowny M usiłował się umówić z jej koleżanką,
zapraszał na oglądanie filmu w hotelu ale sięoczywiście koleżanka nie zgodziła
i już. Podała dzień (się zgadzał z jego delegacją) film jaki oglądali
(koleżanka w domu, mąż w hotelu)
No więc rozpoczęłam krucjatę - mąż co ty robisz do cholery. Ze studentkami się
umawiasz na delegacjach!
Mąż zaprzeczył jakoby się umawiał, stwierdził że w życiu spotkania nikomu nie
proponował, że głupio stukał z nudów do różnych ludzi i tyle. No uwierzyłam,
choć miałąm "gula" jak jeździł na te delegacje
No i moje panie kilka dni temu chciałam poczytać książkę na jego notebooku.
Otworzyłam sobie wszystko i diabełek podkusił "no zooobacz to archiwum gg,
zoooobacz"
Zobaczyłam
Osłupiałam i wpadłam w czarną rozpacz
Otóż mój M z niezrozumiałych dla mnie powodów miał w archiwum zachowane kilka
wiadomości z przed ponad roku (z czasów owej powyższej historii kiedy jak
twierdził tylko gadał i z nikim się nie usiłował uwmówić)
A tutaj czarno na białaym ma rozmowy w których jak cholera usiłował się
umówić. Zagadaywał pewnego wieczora do kilku dziewczyn na gg, wszystkie
młodziutkie (najmłodsza 17 lat, najstarsza 23)
Z trzema usiłował się umówić, proponując wyraźnie spotkanie nie na necie a
naprawdę, proponował kino, pub, spacer...)
Dla wyjaśnienia dodam ze w tym czasie kiedy jeździł na delegacje to włóczył
się po kinach i po Wawie (jak twierdził - sam) kiedy dzwoniłam nie chciał
rozmawiać bo mu się nie chciało albo był zmęczony, jak pytałam gdzie jest, w
jakim hotelu i pokoju to zmieniał temat i kończył rozmowę...)
No więc uderezyłam do mojego ukochanego z rozpaczą że mnie okłamał rok temu,
że się umawiał z laskami, czy mu wyszło - nie wiem, ważne że próbował.
Na to mój maż najpierw sypnął że to nie on tylko kolega. No ale ja dobrą mam
pamięć, rozmowy na tyle zapamiętałam że było oczywiste że to on, kolega by
sięjego imieniem nie przedstawiał i jego stylem by nie pisał. No więc powstała
wersja że to było dla jaj z kumplami w pubie czy hotelu. No uwierzyłam prawie.
Skasował archiwum gg ale ja tak inteligentna jestem że jeszcze tego samego
dnia poszukałam sobie po cichutku jak odzyskać skasowane archiwum,
dowiedziałam się szybciutko jaki plik skopiować i jak byław łazience
szybciuutko skopiowałam odpowiedni pliczek.
Potem na drugi dzień zciągnełam śliczny programik do odczytu archiwum i jak
pełnokrwista hakerka rozkodowałam całe jago archiwum gg z ostatnich 2,5 roku.
No i moje panie uczciwie przyznam że poza kilkoma rozmowami z tego wieczoru i
okolicznych dni nie znalazłam nic. Żdnego powtórnego kontaktu z tą samą
kobitką. A przez ostani rok nic kompletnie - tylko moje wyznania milości do
niego i jego do mnie. Wygląda na to że był tp jednorazowy wybryk.
Tyle ze ja mam teraz straszliwego shiza i on jest przyczyną mojego pijaństwa.
Otóż ok - gg sprawdzone. To co napisał tego wieczoru do kilku dziewczyn
przyprawiło mnie o zawał prawie, ewidentne umawianie się. podrywanie. Ale nic
potem, umówienie siętypu "może kiedys" albo pogadamy jak będę na następnej
delegacji w środę" ale potem nic-więcej nie gadał. ALE.Ja mam tylko gg. WIEM
że gadał na czatach i na tlenie. SKĄD mam wiedzieć że tam się nie umówił.
Prawda jest taka że laski z którymi się probował na gg umówić nie były
przekonane i uciekały że już muszą iść spać. A jak któraś by się zgodziła to
by się z nią spotkał? W końcu nie zagadał drugi raz do nich...Ale czy nie
gadał do kogoś na tlenie lub czacie?? Skąd ja mam wiedzieć

Skoro oszukał
mnie że nie próbowal; się umawiać a próbował, to może i oszukuje mnie że się
nie spotkał...
I tak oto w moim haniebnym stanie rozmyślam i cierpie a juro obudzę się trzeźwa
skasuję to jego archiwum gg hakersko mistrzowsko rozkodowane i zapomnę i
wybaczę bo nic przecież nie zrobił - tylko gadał głupio rok temu w jeden
dzień...Tyle wiem przynajmniej,,,a co więcej?? nie wiem. Muszę mu wierzyć