moj kolega z pracy...

18.10.05, 20:41
oglosil wsrod singielek z biura przetarg na zonesmile) Qrka, staje w szranki,
dosyc tego. Na piatek kazda z nas ma przygotowac portfolio kanapek, po
degustacji wzrokowej i przewodowo-pokarmowej kolega dokona ogloszenia
szczesliwej wybranki. Pomyslalam sobie: w styczniu stuka mi trzydziestka a ja
nadal taka nie przyporzadkowana, dziewczyny, sluchajcie, ja to musze wygrac!
I teraz tak: chcialabym aby moje kanapki byly gustowne, ale niedrogie zeby
moj przyszly malzonek nie pomyslal przypadkiem ze jestem rozrzutna,
oryginalne, ale nie wywolujace niepozadanych efektow zoladkowych w
nieprzyzwyczajonych do nowinek brzuchach. Ponado musza byc atrakcyjne
wizualnie a najlepiej zeby krzyczaly: wez mnie, wez mnie. Poratujcie
przepisami. W piatek dam znac jak mi poszlosmile
    • wipsania Re: moj kolega z pracy... 18.10.05, 22:22
      Myślę, że cała nadzieja w anirosie, która zjawi się jak zwykle w środku nocy...
      Ja tylko mam taką drobną sugestię - jeśli ma oceniać facet, to raczej
      wybieraj "męskie" smaki i zestawienia typu - płatek salami z musztardą a nie
      plasterek gruszki z serem pleśniowym... ( to by było dla mniewink)
      Powodzenia
      • mrs_ka Re: moj kolega z pracy... 19.10.05, 01:31
        Północ już dawno wybiła, upiory wyją opętańczo w wąwozach, a więc jest to bardzo
        dobra pora, abym się wypowiedziaławink
        Balladynko, ja myslę, że Ty jednak niewłaściwie podchodzisz do sprawywink
        Myslę: patriarchat; myslę: kuchnia, dzieci, kościół; myslę: męzczyzna
        zdobywca...Nie, nie, nie. To wszystko juz było i dziękujemy za uwagę. Facet jest
        podstępnym typem macho, który swój szownizm przedstawia jako pyszny żarcik i
        wysmienite poczucie humoru. Dac takiemu kopa w dupę i nastawić jego synapsy na
        prawidłowe tory.
        Dlatego sugeruję postawić na oryginalność i jedyne własciwe metody. Robimy
        następujące kanapeczki:
        1. Bierzemy dowolną pozycję Lucy Irrigaray, przekładamy "Kobietami Freuda", a na
        wierzch kładziemy "Zrodzone z kobiety" Adrianne Rich. MOżemy opakować w
        świąteczny papier w rzucik z penisów lub wibratorów. Mogą być też vaginy.

        2. Bierzemy nadpalony biustonosz i owijamy weń "Dziką kobietę" Angeliki Aliti.
        Serwujemy wraz z tekstem "niech ci na zdrowie wyjdzie ty szownistyczna świnio".

        Czy zostaniesz Jego zoną? Raczej niekoniecznie. Ale pomyśl, że odpadnie Ci
        kolejny nieudany egzemplarz.
        Panu Kanapkowego powiedz, że Tobie najlepiej wychodzi leżenie w obłoku perfum i
        jednoczesne czytanie Kierkegaarda. Kiełbasę i flaczki to on sobie może w
        przydrożnym barze zamówić i napchać kałdun. Pomyśl tez o tych nieszczęśnicach,
        które w piątek wezmą udział w castingu i będa patrzec, jak obiekt ich westchnień
        ciamka samdwicze, a majonez mu spływa po brodziewink Za kilka lat będziesz
        pocieszała tę biedaczkę, która wygra piątkowy konkurs na kucharę miesiąca. Wtedy
        jednak ona już dawno dostanie wrzodów żołądka, a Ty nadal Będziesz piekna i
        spełnionawink
        Ty zaś nie schodź poniżej kolacji w Belvedere (polecam homara Thermidor) i
        nalezytego szacunku dla Twojego ajkiuwink))) Kanapy to niech mu mamusia robi, a na
        koniec skarpetki zaceruje, bo widać pan Kanapkowy został stworzony do wyższych
        celów (czytaj: oglądania meczu i łojenia sześciopaku Żywca)wink


        a.

        ps. a jeśli mimo wszystko moje sugestie są zbyt okrutne, to proponuję zaoparzyc
        się w najnowszy katalog mebli Kler i przedstawić koledze w piątek aktualna
        kolekcję kanap(ek).


        • natasza39 Re: moj kolega z pracy... 19.10.05, 08:38
          rosa!!!
          Obsikałam majtysmile))

          Podpisuje sie pod postem na pochybel wszystkim MĘSKIM SZOWINISTYCZNYM
          ŚWINIOMsmile))

          HEHEHEHEHE
        • lilith76 Re: moj kolega z pracy... 19.10.05, 09:46
          ania, popieram!

          big_grin
        • balladynka Re: moj kolega z pracy... 19.10.05, 12:06
          Buahahaha, teraz patrzę na kolegę i widzę ten majonezsmile))

          Ale, ale, Ty mnie Aniu namawiasz, niczym kandydata na prezydenta, do wycofania
          się z wyścigu i oddania pola przeciwnikom walkowerem ale coś mi się tu qrka nie
          zgadza. Bo tak: w każdym kiosku ruchu cycate blondyny stanowią żywy dowód na to
          co interesuje większość facetów. Otwieram jakąkolwiek gazetę a tam tysiąc i
          jeden porad jak mu zrobić dobrze, żeby było dobrze, ale żeby nie przedobrzyć, w
          kuchni, sypialni i garażu. Z przykrością stwierdzam, że niepotrzebnie
          inwestowałam w studia, języki obce, rozwój duchowy i takie tam pierdoły zamiast
          zapisać się na przyspieszony trzydniowy kurs szydełkowania beretów tudzież
          seminarium "Naleśniki na sto sposobów". Zastanawiam się czy by tego nie zmienić
          i od dziś nie zabrać się ostro do pracy. Kupiłam już sobie fartuszek z
          falbanką, ale taki, że z tyłu nie ma nic…. Wykreśliłam macochy z
          listy „Ulubione fora”, w zamian stałam się aktywnym czytelnikiem forum Porady
          domowe oraz Wyuzdany seks. Ale, kochana redakcjo, czy jest jeszcze coś co
          mogłabym zrobić w tej kwestii?smile
          • natasza39 Re: moj kolega z pracy... 19.10.05, 12:15
            balladynka napisała:

            >Ale, kochana redakcjo, czy jest jeszcze coś co
            > mogłabym zrobić w tej kwestii?smile

            Tak, droga balladynko, możesz.
            Palnij sie w czołosmile)
            Nieprawda, że faceci uwielbiaja kury domowe piekace im nalesniki.
            Wyuzdany seks? Niektórzy tak, ale większośc, szczególnie tych po 40-stce
            zaczyna się zastanawiac co im pierwsze stanie serce czy mały, więc wyuzdanym
            seksem do ich zgonu wczesniejszego mozna się tylko przyczynić.
            Chyba w tym wszystkim jednak o cos innego chodzi, chyba, że ja juz stara i
            durna jestem, ale ja sie tam dla żadnego faceta zmieniać nie zamierzam. Nigdy
            tego nie robiłam, bo chyba musiałabym sie oplućsmile

            • balladynka Re: moj kolega z pracy... 19.10.05, 12:28
              Jezu, Natasza, my tu sobie z Pana Kanapkowego żartujemysmile Co Ty tak serio do
              tematu podchodzisz?
              • natasza39 Re: moj kolega z pracy... 19.10.05, 12:51
                balladynka napisała:

                > Jezu, Natasza, my tu sobie z Pana Kanapkowego żartujemysmile Co Ty tak serio do
                > tematu podchodzisz?


                Bez urazy, balladynka!!!
                Ale naprawdę są takie baby, co zrobia wszystko, dosłownie wszystko, coby tylko
                mieć małża!
                O jezu, jak to dobrze, że Tobie nie odbiłosmile
                Tak nawiasem podejrzewałam, że albo sobie jaja robisz, albo ptasia grypę
                złapałaś i masz gorączkę.
                Dobrze, żeś zdrowasmile
          • innuit Re: moj kolega z pracy... 19.10.05, 20:04
            Wstyd,Balladynko,żeby beretu nie dziergnąć szydełkiem i jeszcze się do tego
            publicznie przyznawać,hańba powiadam a potem nasze biedne dzieci patrzą i co
            widzą?efekt cieplarniany i zatrucie ogólne.dobrze że opamiętanie na Ciebie
            przyszło,jeszcze nie jest za późno..
        • sonrisa3 Re: moj kolega z pracy... 19.10.05, 12:53
          Dobre! smile
          Przy PS już ryknęłam śmiechem big_grin
    • golden_fish Re: moj kolega z pracy... 19.10.05, 09:18
      Na targu-przetargu to sobie można konia kupić, a nie żonę. Jak dla mnie już
      samo ogłoszenie takiego przetargu jest obraźliwe dla kobiety. Chyba, że gość,
      ma np. urodziny i chce, aby koleżanki z pracy zapewniły catering za darmochę.
    • leeya Re: moj kolega z pracy... 19.10.05, 09:52
      Ejjj, dziewczyny, troche luzutongue_out Ma chlopak poczucie humoru, ja jakos nie
      odebralam tego jako przejaw szowinizmubig_grin Moze dlatego, ze ja pracuje z 50
      facetami (z czego polowa co najmniej to single) i takie pomysly sa u nas na
      porzadku dziennym... z tym, ze w odwrotnym kierunkubig_grinbig_grinbig_grinbig_grin Ostatnio
      przekonalam sie, ze panowie u mnie w pracy pieka ciasto lepiej niz jabig_grinbig_grinbig_grin A
      casting ciastowy wg. pan pracujacych (sztuk 3) wygral Slawek, nasz
      kierowcabig_grinbig_grinbig_grin

      Leeya
    • cogita Re: moj kolega z pracy... 19.10.05, 09:55
      Jak prawdziwa Balladyn_ka zamiast kanapek przynies mu dzbanek malin.
    • chalsia Re: moj kolega z pracy... 22.10.05, 00:49
      Popieram Anie Rosę. A z wrodzonej złośliwości przygotowałabym kanapkę z chleba
      ze smalcem plus ogórek kiszony z dopiskiem, że to najprostsza kanapka, którą
      facet może się bez wysiłku nauczyć robić sam.
      Chalsia
Inne wątki na temat:
Pełna wersja