jestem rozdarta miedzy obowiazkiem a buntem

10.11.05, 17:19
Moja sytuacja jest z innego bieguna. Mój M kiedyś "postarał się" o dziecko (
podczas naszego małżenstwa). Teraz pracuje daleko od nas, pojawia sie w
weekendy. i moje pyatanie: jak czesto ma on odwiedzać tamto dziecko?
Zaznaczam, że nasze dzieci nie wiedzą o tamtym. Czy powinnam zgadzać sie na
każde spotkanie? każde słowo tamtej kobiety: " A moze byście sie spotkali?
przyjedź....". Czy ona całe zycie będzie wchodziła w moje? Czy ja mam jakies
prawa, czy tylko to dziecko? Jak pogodzic ( we mnie) nie krzywdzenie tamtego
dziecka z chęcia bycia z mężem?
    • bei Re: jestem rozdarta miedzy obowiazkiem a buntem 11.11.05, 10:34
      masz trudniejszą sytuacje- od wielu tu z nas....bo większosć macoch- jest z
      wyboru...
      nigdy nic na siłę.....

      a Ty na pewno nie wiesz nic o tym- jak to chcialby widziec Twój mąż..i ile by
      jego czasu chcialą mieć przy dziecku tamta kobieta....

      musisz porozmawiac z mężem....jakie on ma pomysły...zapytaj- czy rozmawial z
      matką dziecka o tej odwiedzinach...



      a na ile Ty sie zgodzisz..ile wytrzymasz...to nawet Ty sama teraz tego nie
      wiesz....życie jest takie trudnesad

      Pamiętaj, ze nie naprawisz i nei uzdrowisz całego świata....dla Ciebei powinna
      byc najważniejsza Twoja Rodzina.....moze Twój maz mógłby brac dziecko do
      Was?....dzieci mozecie powoli przygotowywac... by nie szokowac- moze wpierw
      powiedziec, ze to dziecko z rodziny taty- przeciez to prawda. Myśle, ze
      bardziej doswiadczone dziewczyny Ci pomogą..ja Cie tu wspieram
      myslamismile...cieplo przytulamsmile
    • lilith76 Re: jestem rozdarta miedzy obowiazkiem a buntem 11.11.05, 12:52
      czy tamta kobieta i dziecko też są daleko od jego miejsca pracy jak i wy?
      najlepiej gdyby ustalili jakieś dni/weekendy kiedy on odwiedza dziecko i trzymali się tego.

      > i moje pyatanie: jak czesto ma on odwiedzać tamto dziecko?

      każdemu z dzieci równo po zainteresowaniu? to byłoby chyba dla ciebie zbyt ciężkie do przyjęcia.
      to zależy od niego, ciebie, tamtej kobiety.

      > Czy ona całe zycie będzie wchodziła w moje?

      i vice versa. jeśli to jakieś pocieszenie.

      > Zaznaczam, że nasze dzieci nie wiedzą o tamtym

      prędzej czy później prawda wyjdzie na jaw i co wtedy powiesz dzieciom?

      sytuacja jest fatalna, bo mąż nie ma regularnego kontaktu nawet z małżeńskimi dziećmi, co pisać o tym pozamałżeńskim.

      nie wiem jakie są teraz pomiędzy tobą a mężem relacje - chłodne, na dystans, czy ciepłe i związek przeżywa renesans. ale ile w tych pytaniach jest twojego lęku o przyszłość małżeństwa, własną pozycję w sercu męża? jeśli wizyta męża u tamtej kobiety i dziecka, to rodrapywanie w tobie przeszłości to kiepsko.
      może rozmowa z psychologiem?
      najpierw poukładaj sobie swoje emocje, odbuduj zaufanie do męża, a wtedy uda się zrobic jakiś "grafik" wizyt u dzieci. okropny ten pomysł "grafiku", wiem.
      to wszystko ma sens jeśli w tym małżeństwie coś się tli, coś żyje pomiędzy małżonkami. jeśli trzyma się ze względu na dzieci, kredyty, konwenanse, to chyba zawsze będziesz w rozterce. rozdarta pomiędzy swoimi racjami/bólem zdrady a przyzwoitością/prawem każdego dziecka do relacji z ojcem.

      życzę powodzenia smile
    • lilith76 Re: jestem rozdarta miedzy obowiazkiem a buntem 11.11.05, 12:53
      co do tytułu twjego wątku: między obowiązkiem a buntem - nic dziwnego. tylko święta nie odczuwałaby buntu. jesteś tylko człowiekiem.
      • kete Re: jestem rozdarta miedzy obowiazkiem a buntem 12.11.05, 20:34
        tamto dziecko tez jest daleko. nasze stosunki? chyba raczej chłodno - poprawne.
        On jest człowiekiem obowiązkowym, uwaza, że musi jak najczesciej odwiedzc tamto
        dziecko( bo dziecko nie jest winne), a ja sie buntuje wewnętrznie. Chciałam
        jakos to unormowac, ale uslyszalam: to dziecko jest tylko mi bliskie, dla ciebie
        to obca osoba. Ja wolałabym, by zabierał je do nas, by tam nie jezdzil, albo
        przytnajmniej by zabieral je , gdzies ze mna. za duzo wymagam? chcialam poznac
        je.Ale tamta kobieta nie zyczy sobie tego. Czuje sie podle, jestem egoistka, i
        jestem coraz bardziej zla.
        • m-m-m Re: jestem rozdarta miedzy obowiazkiem a buntem 13.11.05, 10:17
          Ja widzę, że Twój mąz jakoś nie bardzo ma ochotę na odbudowanie ciepłych
          relacji z Tobą.
          Tobie zależy na utrzymaniu małżeństwa, na dalszym wspólnym życiu, jak rozumiem
          wybaczyłaś mu jego skok w bok, ale jak to mawiał Boy "bo wtym cały jest
          ambaras, aby dwoje chciało naraz". A ja to ze strony męża nie widzę specjalnego
          zaangażowania w ten układ.

          Co do informowania dzieci o dziecku z innego związku: o tym musisz rozmawiać z
          mężem, na dłuższą metę jest nie do utrzymania taka sytuacja, predzej, czy
          później wyjdzie szydło z worka i wtedy nie bedzie czasu na dobieranie słów w
          wyjaśnianiu dzieciom tej skomplikowanej sytuacji.

          Ten "grafik" , o którym napisała tu Lilith to dobry pomysł, wszystkie dzieci
          potrzebuja kontaktu z ojcem.

          Jeśli tamta kobieta nie chce by jej dziecko miało kontakt z Tobą to się z Tym
          musisz pogodzić. Takie jej prawo. Faktem jest, że zarówno dziecko jak i ona to
          dla Ciebie obce osoby i nie ma co na siłę budowac więzi.

          Jednakowoż ja widzę główny problem w tym, że Twój mąż nie bardzo chce być z
          Tobą, tak jakby był z poczucia obowiązku.
          • chalsia Re: jestem rozdarta miedzy obowiazkiem a buntem 13.11.05, 23:10
            > Jeśli tamta kobieta nie chce by jej dziecko miało kontakt z Tobą to się z Tym
            > musisz pogodzić. Takie jej prawo. Faktem jest, że zarówno dziecko jak i ona
            to
            > dla Ciebie obce osoby i nie ma co na siłę budowac więzi.

            Rany Julek !!! Co ja czytam !!! Na macochach !!!!
            A tu zawsze twierdzono, że zdanie matki dziecka nie ma nic do rzeczy, i że
            dziecko męża nie jest obcą osobą tylko rodziną.
            Chalsia

            PS. m-m-m nie boisz się stosu?
            • m-m-m Re: jestem rozdarta miedzy obowiazkiem a buntem 14.11.05, 09:45
              dziecko męża nie jest obcą osobą tylko rodziną

              Jest rodziną dla M. i dla dzieci M. z macochą. Jest ich krewnym. Dla samej
              macochy - jeśli jest ona żoną ojca - jest tylko powinowatym. Rozróżnienie
              miedzy krewnym , a powinowatym jest bardzo wyraźne w KRiO, dotyczy to m.in.
              obowiązku alimentacji między krewnymi i tylko w szczególnych wypadkach między
              powinowatymi.
              Tyle prawo.

              Dla samych dzieci lepiej by było, by poznały przyrodnie rodzeństwo i same
              zdecydowały, czy chcą utrzymywać wzajemne kontakty, czy nie.
              Znam z życia taki przykład, że dwie dziweczyny z dwóch związków ojca nie znały
              się do dnia...jego pogrzebu. I abstrachując od samej smutnej uroczystości była
              wtedy dodatkowa konsternacja, bo na owy pogrzeb zjechala pierwsza i druga
              córka.

              Jeśli zaś dzieci mieszkają daleko od siebie to do jakiegoś czasu (nie wiem,
              może do czasu rozpoczęcia przez wszystkie szkoły ?) nie ma potrzeby dodatkowego
              im mieszania w głowach jeśli matka sobie tego nie życzy. Potem i tak prędzej,
              czy później dowiedzą się o swoim istnieniu od "życzliwych", dlatego wybór
              momentu poinformowania dzieci o przyrodnim rodzeństwie jest trudny, aczkolwiek
              musi on moim zdaniem nastapić.

              A stos?
              E, ja i tak na stosie mam miejsce zagwarantowane, bo wredna i zimna,
              tzw. "prawdziwa" macocha jestem smile))
    • johana2 Re: jestem rozdarta miedzy obowiazkiem a buntem 14.11.05, 09:17
      I ja nie pchałabym się w próby poznania dziecka męża " na siłę". Trzeba
      pogodzić się z tym, ze nie masz już męża tylko dla siebie, że ma on inne życie.
      Także i to, że jednak za jakiś czas zdecyduje się odejść do drugiej swojej (tak
      tak!) rodziny. Wybaczyć zdradę jest bardzo trudno. Dużo trudniej niż nie
      pamiętać o poprzednich związkach swojego M, szczególnie, jeżeli w grę wchodzą
      jego dzieci. Uważam, ze nie można także ukrywać długo, że wasze dzieci mają
      przyrodnie rodzeństwo. Chyba lepiej, gdy dowiedzą się tego wcześniej niż
      później. Natomiast jeśli chodzi o tamtą kobietę, to nie pozwól na to, aby ona
      zaczęła kierować na odległość Twoim życiem. Rozumiem, że M. jest z nią na
      codzień a z Wami na weekendy? To Ty jesteś niestety w gorszym układzie... Ja
      pomysłałabym jednak tu o rozwodzie, choć to trudna decyzja. Przecież de facto i
      tak jesteś sama.
      • kete Re: jestem rozdarta miedzy obowiazkiem a buntem 14.11.05, 17:51
        M mieszka sam. I tak nas traktuje: jest on sam i na dwóch biegunach my ze swoimi
        dziecmi.jest bardzo zamkniety w sobie. uznał, że musi zapłacic za swoje błędy,
        nie mozna do niego dotrzec. Sam, w sobie przezywa fakt, że pośrednio skrzywdził
        tyle dzieci. Są momenty, że jest wesołycm, pogodnym człowiekiem i nagle
        przychodzą takie miesiące, czy tygodnie, że krzywdzi dodatkowo mnie.

        Powiedziec dzieciom...fajnie. Tylko prosze mi powiedziec jak powiedziec, by
        dzieci nie uznały, że to nic takiego, zdarza sie, ale równocześnie tak nie wolno
        robić! Czyli tata jest zły, czy dobry? jego postępek jest zły czy dobry? nie
        komentowac? a jak chłopcy wyrosną w przekonaniu, że wszystko jest ok, to dobrze?
        a jak ich nastawie niechcacy negatywnie do siostry to ja będe zła?
        Cisna mi sie tylko słowa potępienia, uwazam, że miłościa nie można wszystkiego
        usprawiedliwiac. A skoro to ze mna sa dzieci, wyjdzie , że ustawiam ich
        przeciwko ojcu.
        Problem pojawił się, gdy M wymyślił, że weżmie mała do siebie do domu. Ale
        przeciez on nie mieszka na bezludziu! czasami i my sie tam pojawiamy, więc jakis
        usłużny sasiad..itd. Więc ja postawiłam veto! Skoro nie moge zobaczyc malej, to
        ona nie pojawi sie w naszym domu.
        Więc jestem zła, blokuję małej dostęp do ojca?

        • m-m-m Re: jestem rozdarta miedzy obowiazkiem a buntem 14.11.05, 20:18
          Problem pojawił się, gdy M wymyślił, że weżmie mała do siebie do domu. Ale
          przeciez on nie mieszka na bezludziu! czasami i my sie tam pojawiamy, więc jakis
          usłużny sasiad..itd. Więc ja postawiłam veto! Skoro nie moge zobaczyc malej, to
          ona nie pojawi sie w naszym domu.



          Zaraz , zaraz to jakies niejasne jest: ojciec mieszka sam, tak? Chce zabrać
          dziecko z drugiego związku do siebie, tak? I w czym problem? Że do domu M.
          przychodzisz także Ty z dziećmui i jakiś sąsiad mógłby np. coś powiedzieć na
          temat małej do Twoich dzieci? No bo o co chodzi?

          Co do słowa powiedzieć dzieciom, niby czemu Ciebie to martwi, To M. jest
          sprawcą takiej sytuacji i niech on dzieciom tłumaczy skąd nagle dodatkowe
          rodzeństwo i to nie mieszkajace z nimi. W sumie ciekawe jak z tego wybrnie.
        • lilith76 Re: jestem rozdarta miedzy obowiazkiem a buntem 15.11.05, 09:28
          w jakim wieku są wasze dzieci?
          • mrs_ka Re: jestem rozdarta miedzy obowiazkiem a buntem 15.11.05, 11:14
            Wiesz, można różnie patrzeć. Być może to, co Ty pojmujesz jako wymierzoną sobie
            samemu karę (będe mieszkać sam) jest w rzeczywistości dośc wygodnym
            wykolegowaniem się z podwójnych obowiązków. A nawet jeśli intencje Twojego męza
            są szczere to w praktyce i tak to jest wykolegowanie się z obowiązków, bo dwie
            matki jego dzieci muszą sobie radzić z codziennością same i obie trwają w
            zawieszeniu.
            Rozumiem, że praca jest wazna, ale w Waszym związku priorytety powinny się chyba
            przestawić.

            pzdr
            a.

            ps. co do reszty zgadzam się z mmm. I cieszę się, że nie jestem jedynym
            dinozaurem, który widzi problem w tym, jak sprzedać dzieciom wizję dobrego ojca,
            a jednoczesnie nie ukrywac przed nimi, że ojciec postąpił źle. Na sąsiednim
            forum Samodzielna Mama nie do wszystkich to jakoś dociera.
            • mrs_ka Re: jestem rozdarta miedzy obowiazkiem a buntem 15.11.05, 11:14
              ps2. Lilith, masz świetną sygnaturkęwink


              a.
Pełna wersja