adwokatdiabla
26.11.05, 16:20
witam i dziekuje za przyjecie do forum...mam 23 lata, mój mężczyzna jest
starszy o lat 16, ma 3 córki(5,12,15) i to on jest ich opiekunem(eks jest
alkoholiczką). generalnie z dziewczynami układa mi sie dobrze, najlepiej ze
srednia,ale szału nie ma.jeszcze nie mieszkamy razem(ja kończe studia), od
czerwca będziemy...i czasem ogarnia mnie lek :"czy podołam?". przeszłam juz
etap chorej zazdrosci o najmłodszą córeczkę - oczko w głowie tatusia,
przeszłam etap twierdzenia, że wiem, co czuje i mysli najstarsza,bo tak się
dziwnie złożyło, że miałama tyle samo lat, co ona, kiedy moi rodzice sie
rozeszli, teraz wydaje mi sie, że nasze relacje sa NORMALNE...tylko czasem
tak bardzo boje sie...w jego milość i zdrowe podejście nie watpie- udowodnil
to juz mnóstwo razy, jest naprawde najwiekszym darem od Losu,jaki
dostałam...dodam, że ja z moja kochana macochą-starsza ode mnie o 12 lat- mam
fantastyczne stosunkii jest moja druga( zaraz po mamie)najlepsza kumpela,z
nikim tak dobrze nie chodzi sie do kina jak z nią, z nikim tak fajnie nie
łamie się zasad diety

))więc łatwo mi wierzyc w to,zebedzie dobrze..tylko,
że my ze soba nie mieszkałyśmy nigdy dluzej niz try tygodnie...prosze o
jakies ściagawki z dosiadczeniem i o opinie...