czasem ogarnia mnie ogromny lęk...

26.11.05, 16:20
witam i dziekuje za przyjecie do forum...mam 23 lata, mój mężczyzna jest
starszy o lat 16, ma 3 córki(5,12,15) i to on jest ich opiekunem(eks jest
alkoholiczką). generalnie z dziewczynami układa mi sie dobrze, najlepiej ze
srednia,ale szału nie ma.jeszcze nie mieszkamy razem(ja kończe studia), od
czerwca będziemy...i czasem ogarnia mnie lek :"czy podołam?". przeszłam juz
etap chorej zazdrosci o najmłodszą córeczkę - oczko w głowie tatusia,
przeszłam etap twierdzenia, że wiem, co czuje i mysli najstarsza,bo tak się
dziwnie złożyło, że miałama tyle samo lat, co ona, kiedy moi rodzice sie
rozeszli, teraz wydaje mi sie, że nasze relacje sa NORMALNE...tylko czasem
tak bardzo boje sie...w jego milość i zdrowe podejście nie watpie- udowodnil
to juz mnóstwo razy, jest naprawde najwiekszym darem od Losu,jaki
dostałam...dodam, że ja z moja kochana macochą-starsza ode mnie o 12 lat- mam
fantastyczne stosunkii jest moja druga( zaraz po mamie)najlepsza kumpela,z
nikim tak dobrze nie chodzi sie do kina jak z nią, z nikim tak fajnie nie
łamie się zasad dietysmile))więc łatwo mi wierzyc w to,zebedzie dobrze..tylko,
że my ze soba nie mieszkałyśmy nigdy dluzej niz try tygodnie...prosze o
jakies ściagawki z dosiadczeniem i o opinie...
    • gram Re: czasem ogarnia mnie ogromny lęk... 27.11.05, 18:07
      Wcale sie nie dziwię,że się boisz, bo każde zycie jest jedną wielka niewiadomą,
      nawet to we dwoje.Was jest więcej, ale proponuje troche optymizmu, sama
      napisalaś, że pewne sprawy masz poza sobą.A może Twój wiek to atut. Będzie Ci
      łatwiej zrozumieć dziewczynki. Facet jest w porządku, z córkami masz dobre
      układy. Problemy będa ,bo muszą byc takie jest zycie. Wszyscy akceptujecie ten
      układ to najważnierjsze; zdecydowałaś, głowa do góry. Ja mam synusia mojego
      M.Miał siedem lat kiedy sie poznalismy, teraz ma 17 i róznie bywało, ale wiesz
      najwazniejszy jest szacunek do każdego człowieka i tego małego i dużego. Tak
      sie składa,że najwięcej problemów sprawiają te prozaiczne sprawy typu pomoc,
      organizacja zycia.Staralam się o wszystko ładnie prosić, ale też wymagać.
      Nieraz burczal pod nosem myjąc naczynia, sprzatając ale udawałam ze nie
      słyszę,a potem podziekowałam.Dzisiaj wiem,że tak trzeba. Mamy dobry kontakt,
      nigdy mi niczego nie odmówi, czsami powie: mogę za chwilę. Staram się rozmawiać
      z Nim o Jego sprawach im wiesz z czego jestem bardzo dumna. Jak mówi,że ma
      mamę / to tak bilogiczna / i rodziców. Pozdrawiam.
    • m-m-m Re: czasem ogarnia mnie ogromny lęk... 28.11.05, 09:58
      Nie, nie mogę sie zgodzić ze stwierdzeniem, że Twój młody wiek to Twój atut w
      przypadku mieszkania pod jednym dachem z trzema dziewczynakami, którym miałabyś
      matkować. O ile różnica między Toba, a najmłodszą jest owym minimnum, to jednak
      ta 12 i 15 latka bedą miały Cię za nic. Tym bardziej, że starasz się być ich
      koleżanką, a jak wiadmo koleżanka autorytrtu nie ma.
      To, że masz macochę tylko o 12 lat starszą i się z nią na kumpelskiej stopie
      dogadujesz wynika z tego, że wcale z nią nie mieszkałaś i ona Cię nie
      wychowywała.
      Dopóki jesteś na "dochodne" to taki układ koleżeński między dzieckiem a macochą
      może jakoś działać, ale nie na co dzień naprawdę.
      Szczególnie da Ci się we znaki okres dojrzewania dziewcząt. Tu nie będzie
      łatwego chleba.
      Zastanów się więc dobrze, czy aby na pewno jesteś na tyle dojrzała by podołac
      tym obowiązkom.
      Ja uważam, że w takie związki z facetem "garbatym" może wchodzić bez szkody dla
      siebie kobieta z dużym bagażem doświdczeń. To są związki trudne, wymagające
      doświadczenia życiowego.
      Nie gniewaj sie , ale na rzie to tak wygląda, że Twój facet ma nie trzy córki,
      ale...4.
      • adwokatdiabla Re: czasem ogarnia mnie ogromny lęk... 29.11.05, 12:37
        hm,dziękuję za wypowiedzi...optymistyczne to one nie sąsmile no cóż, jest tylko
        jedna możliwość, a przynajmniej tak w tej chwili myślę - trzeba spróbować.
        tylko nie chcę mieszać dziewczynkom w głowach, jesli cos nie wyjdzie, to zburzę
        z takim ogromnym trudem odbudowaną stabilizacje w ich życiu...ale nie spróbować
        i odejść od Mężczyzny Mojego Życia? Chyba wciąż jestem bardzo niedojrzała
        skoro wierzę, że miłość - ta prawdziwa - zdarza się tylko raz w życiu...Chcę
        dla Nich jak najlerpiej i naprawdę wierzę, że może się udać...wiem, że będzie
        ciężko, ale ... nie potrafię zrezygnować z Niego...
        p.s.przecież musi być ktoś , komu sie w podobnej sytuacji udało,prawda?
        • m-m-m Re: czasem ogarnia mnie ogromny lęk... 29.11.05, 12:55
          p.s.przecież musi być ktoś , komu sie w podobnej sytuacji udało,prawda?


          To znaczy co się udało?
          Myślisz o sielankowej rodzince, że cudze dzieci, które poznałaś już jako
          jednostki cześciowo ukształtowane, w wieku lat nastu, pomimo ogromu pracy,
          starań i serca będą Cię traktowały jak własnę matkę???
          Ja mogę powiedzieć, że mnie się udało, mój pasierb ma teraz 16 lat jestem z nim
          pod jednym dachem lat 7, ALE na pewno nie jest to obraz sielankowy rodzinki,
          matki mu nie zastąpiłam (jest to nierealne w jego sytuacji), jestem od niego te
          mninimum, czyli 18 lat starsza, od początku nie trakrowałam go jak kolegi,
          tylko od razu ojciec mu wyjaśnił jaka ma być moja rola.


          Chcę
          > dla Nich jak najlerpiej i naprawdę wierzę, że może się udać...


          Nie lubię tak mówić, ALE jako doświadczona macocha Ci powiem, że wiara i dobre
          chęci to stanowczo za mało, by de facto zastąpić matkę aż trojgu dzieciom i to
          dwojgu o małej różnicy wieku między Tobą, a nimi.
          Jak to mawiała moja mama: dobrymi chęciami to i piekło jest wybrukowane.



          nie potrafię zrezygnować z Niego


          E, jesteś jeszcze bardzo młoda, przepraszam za uwagę, ale zdaje mi się, że to
          Twój pierwszy dojrzały facet w życiu i stąd ta fascynacja.

          No, niestety ulegając uczuciu i nie mając odpowiedniego doświadczenia możesz
          ponieść klęskę, on i jego dzieci zabiorą Twoja młodość, obudzisz się za parę
          lat i nagle się okaże, że na tym rynku wszyscy Twoi sensowni rówieśnicy już
          dawno są zajęci.
          Przemyśl to dobrze, pozdrawiam smile

          • judytak Re: czasem ogarnia mnie ogromny lęk... 29.11.05, 14:50
            m-m-m napisała:

            > p.s.przecież musi być ktoś , komu sie w podobnej sytuacji udało,prawda?
            >
            >
            > To znaczy co się udało?
            > Myślisz o sielankowej rodzince, że cudze dzieci, które poznałaś już jako
            > jednostki cześciowo ukształtowane, w wieku lat nastu, pomimo ogromu pracy,
            > starań i serca będą Cię traktowały jak własnę matkę???

            dlaczego tak skrajnie?
            dlaczego "sielankowa rodzinka" i "jak własną matkę"?

            udało się, to znaczy, że rodzina wypracowała sobie taki sposób na życie, żeby
            dla każdego członka rodziny było w tym chociaż trochę więcej plusów, niż
            minusów, a minusy, żeby były raczej z kategorii "nieprzyjemnych",
            niż "niszczących"
            większość rodzin, to takie, "sielankowych" nie spotkałam, jak dotąd...

            mi się zdaje, że w sytuacji opisanej powyżej, najlepszym podejściem "macochy"
            będzie, jeśli ani myśli (czyli świadomie nie chce) matkować, zastępować matki
            ojciec dziewczynek radzi sobie w miarę dobrze z ich wychowywaniem, i trzeba mu
            tę rolę pozostawić
            wystarczającym wysiłkiem będzie "przeformatowanie" prozy codziennego życia (kto
            po kim zmywa, kto kiedy używa łazienki, czy wypada zjeść 2 kawałki ciasta,
            jeśli tych kawałków było 5, itp. itd.)

            z dwoma starszymi dziewczynkami szczyt dobrych stosunków będzie coś w
            rodzaju "młodej ciotki, starszej kuzynki, starszej przyjaciółki", i z tego
            należy się cieszyć
            z pięciolatką może się "wyewoluować" coś jeszcze bliższego, chociaż nie musi

            pozdrawiam
            Judyta
            • kasia_kasia13 Re: czasem ogarnia mnie ogromny lęk... 29.11.05, 17:56
              > mi się zdaje, że w sytuacji opisanej powyżej, najlepszym podejściem "macochy"
              > będzie, jeśli ani myśli (czyli świadomie nie chce) matkować, zastępować matki


              Roznica wieku miedzy nia a najstarsza dziewczynka wynosi 8 lat. Tu nawet mowy
              byc nie moze o matkowaniu! 8 lat to moze byc roznica miedzy siostrami roznica
              miedzy siostrami.
            • m-m-m Re: czasem ogarnia mnie ogromny lęk... 29.11.05, 18:09
              dlaczego tak skrajnie?
              dlaczego "sielankowa rodzinka" i "jak własną matkę"?


              Zachowałam tę skrajność w celu wyrazistego pokazania sytuacji.


              z dwoma starszymi dziewczynkami szczyt dobrych stosunków będzie coś w
              > rodzaju "młodej ciotki, starszej kuzynki, starszej przyjaciółki", i z tego
              > należy się cieszyć
              > z pięciolatką może się "wyewoluować" coś jeszcze bliższego, chociaż nie musi


              Z tym jak najbardziej się zgadzam.
              • adwokatdiabla Re: czasem ogarnia mnie ogromny lęk... 01.12.05, 10:03
                hm, ja naprawde nie chce nikomu matkowac , a "zeby sie udalo" znaczy zyc dobrze
                spokojnie, zapewnic mozliwosc swobodnego rozwoju, wzrastania w poczuciu
                bezpieczenstwa i stalosci. Badz co badz Dziewczynki maja matke, tylko, ze ona
                wlasnie tej stabilizacji im zapewnic nie potrafi, sama nieradzac sobie z
                wlasnym zyciem, z wlasnymi emocjami ucieka w alkohol i inne substancje
                psychoaktywne, o leczeniu nie chce rozmawiac, z roku na rok jest
                gorzej...uczucia Dziewczynek do ich matki sa bardzo skomplikowane i strasznie
                labilne. Na poczatku sadzilam, ze wiem, co mysla, bo ...moj Tata jest niepijacym
                ( 24.12. minie 5 lat) alkoholikiem ale tu jest inaczej...
                Do m-m-m:
                to nie jest moj pierwszy dojrzaly facet w zyciu, to nie jest moj pierwszy
                zwiazek....i dlatego nie che Go stracic...
                Kiedy wreszcie zamieszkamy razem najbardziej boje sie relacji z Najstarsza,
                jest wlasnie w wieku szalenstw i najwazniejsze dla niej to uzyskac pozwolenie
                na jak najpozniejszy powrot do domu...i biada temu, kto powie "nie".fontanna
                lez i wrzask.na razie sie nie wtracalam i zawsze odsylalam ja do taty,
                wolalabym utrzymac ten system, ale czy tak powinno byc?kurcze, czy ktos napisal
                jakis podrecznik dla macoch?????????????????? albo jakas instrukcje
                obslugi???????????? bo niby skad ja mam wiedziec jak to ulozyc zeby bylo
                dobrze???????? od razu zaznaczam, ze "Krolewna Sniezka i siedem krasnoludkow"
                to nie jest to, o co mi chodzi, he,he...
                A poza tym to jakos dzis jest pieknie smile)) zycze wszystkim podobnego
                nastroju...tylko gdzie ten snieg?
                • adwokatdiabla Re: czasem ogarnia mnie ogromny lęk... 01.12.05, 10:11
                  eeeeeeeeee, zpomnialam ( czas zaczac lykac cos na mozdzek )!!!!
                  DZiękuje za odpowiedzi , bardzo dziękuję m-m-m , ktora wbija mnie i mój
                  optymizm w ziemię, zmuszając mnie tym samym do powaznego zastanawiania sie nad
                  sytuacją i pytan w stylu : "spiep... stąd już czy jeszcze troszke
                  zaczekac????". a poza tym nawet nie wiecie jak ciesze się, że znalazłam to
                  forum...
                  smile))
                • m-m-m Re: czasem ogarnia mnie ogromny lęk... 01.12.05, 10:21
                  Do m-m-m:
                  to nie jest moj pierwszy dojrzaly facet w zyciu, to nie jest moj pierwszy
                  zwiazek....i dlatego nie che Go stracic...



                  Moja droga, nie było moim celem by Ci dokuczyć. Natomiast sposób w jaki
                  opisujesz te sytuację sugeruje bardzo daleko idacy idealizm. Poza tym nawet
                  jesli to nie pierwszy dojrzały w Twoim życiu to tym bardziej powinnaś mieć
                  trzeźwy osąd. Jestes jeszcze bardzo młoda, na tym jednym swiat sie nie kończy,
                  a Ty piszesz jakbyś miała o co najmniej 30 lat więcej i już żadnych perspektyw
                  na innego faceta. Masz jakiś głód miłości quasi ojcowskiej, może dlatego, że
                  miałaś jak to się w literaturze fachowej często określa "ojca nieadekwatnego".


                  Kiedy wreszcie zamieszkamy razem najbardziej boje sie relacji z Najstarsza,
                  > jest wlasnie w wieku szalenstw i najwazniejsze dla niej to uzyskac pozwolenie
                  > na jak najpozniejszy powrot do domu...i biada temu, kto powie "nie".



                  To pomyśl o tym, że tego typu szaleństwa czekają Cię jeszcze dwukrotnie, gdy
                  pozostałe dwie dziewczynki zaczna dojrzewć.
                  Co do podrecznika dla macoch: owszem sa opracowania różne, ale jednak ja optuję
                  za tym byś nie rozwalała sobie młodości trójką cudzych dzieci.
                  • adwokatdiabla Re: czasem ogarnia mnie ogromny lęk... 01.12.05, 11:02
                    nie sadzę, że chciałaś mi dokuczyć i naprawdę jestem wdzięczna za sprowadzanie
                    mnie na ziemie, bo mojej Mamie się już znudziło...może mój zbytni idealizm
                    wynika z mojej niedojrzałości...ja po prostu dośc mocno się zakręciłam ...
                    • m-m-m Re: czasem ogarnia mnie ogromny lęk... 01.12.05, 11:21
                      oj, będzie dobrze smile))
                      Nie, ja nie uważam, że bycie macochą to jakieś straszne wyzwanie...ale akurat w
                      Twoim wypadku naprawdę szkoda Twojej młodości.
                      No wiesz - jeszcze jedno dziecko to jakoś to by było, ale ..trójka... byłabyś
                      jedyną gierojką, matką Teresą i świetą tutaj smile Bo to szaleństwo, naprawdę.
                      Niech ten Twój M. wychowa sobie sam te dzieci, bo raczej do aż trójki szybko
                      nikogo nie znajdzie smile - no chyba, że samobójczynię - nie żartuję.
                • judytak Re: czasem ogarnia mnie ogromny lęk... 01.12.05, 13:05
                  adwokatdiabla napisała:

                  > na razie sie nie wtracalam i zawsze odsylalam ja do taty,
                  > wolalabym utrzymac ten system, ale czy tak powinno byc?

                  zdecydowanie tak powinno być :o)
                  sami zauważycie, kiedy można/trzeba będzie to zmienić
                  (ale jeśli tak zostanie na zawsze, to też nic złego!)
                  (nie dotyczy to spraw z zakresu "kulturalnego współżycia pod jednym dachem")

                  > wolalabym utrzymac ten system, ale czy tak powinno byc?kurcze, czy ktos
                  napisal
                  > jakis podrecznik dla macoch?????????????????? albo jakas instrukcje
                  > obslugi???????????? bo niby skad ja mam wiedziec jak to ulozyc zeby bylo
                  > dobrze????????

                  mam nadzieję, że takich podręczników nie ma :o)
                  i to zmusza do samodzielnego wypracowania ustaleń :o)))

                  a'propos, jaki jest pogląd narzeczonego na te kwestie?
                  bo największy problem będziesz miała, jeśli on sobie wyobraża sprawę całkiem
                  inaczej, niż ty...

                  pozdrawiam
                  Judyta
                  • m-m-m Re: czasem ogarnia mnie ogromny lęk... 01.12.05, 13:10
                    mam nadzieję, że takich podręczników nie ma :o)
                    i to zmusza do samodzielnego wypracowania ustaleń :o)))



                    Sa opracowania psychologiczne dotyczące takich "poskładanych rodzin" i relacji
                    w nich panujących.
                    • balladynka Re: czasem ogarnia mnie ogromny lęk... 01.12.05, 13:40
                      A ja nic u nas nie znalazlam specjalnie, dlatego ktoregos dnia udalam sie do
                      amazon.com i zakupilam sobie pewna book o stepmotherhoodsmile) Nawet nie byla taka
                      zla, choc lekko tracila poradnikiem w stylu Bridget Jones. Byly rozdzialy i o
                      poczuciu winy M, i o sprawach finansowych, i o rodzajach opieki i jak to
                      wszystko poukladac, o swietach, komuniach, slubach i zapraszaniu sie albo nie,
                      o wnukach, o pojawieniu sie wspolnych dzieci macochy i M na swiecie, o
                      poblazaniu vs dyscyplinowaniu pasierbow (tak, tak), a nawet o Eksiachsmile I
                      sluchajcie! W tej Ameryce niewiele sie roznia od naszego zascianka beretowego.
                      Takie same problemy, taki sam przekroj neksi, eMow, eksi tez pare rozpoznalam w
                      opisachsmile ogolnie, piekielko jak i u nas i zadnych uniwersalnych przepisowsmile
    • sara98 Re: czasem ogarnia mnie ogromny lęk... 01.12.05, 12:52
      Optymizmu to napewno można Ci pozazdroscić. Nagminnie brakuje go dziewczynom
      starszym, co nie rzadko przybiera postać czarnowidztwa i paniki. Ciekawam ile
      czasu i jakiej jakosci spedzasz z rodziną swojego M, czy dziewczyny wiedzą o
      waszych "poważnych planach". Być może jeśli zmienisz tryb życia, oderwiesz sie
      od obowiązków i przyjemnosci oraz towarzystwa związanego ze studiami, poznasz
      smak codzienności i soli związanej z wtapianie sie w już isniejaca rodzinę to
      zmienisz zdanie. A być może jesteś 100 % typem kobiety XXI wieku, która ma
      zaadtki do szczęsliwego funkcjonowania w rodzinie, którą nie mozna nazwać
      typową, a które jakby nie patrzeć są coraz bardziej powszechne.
      Rozwagi i powodzenia
      • m-m-m Re: czasem ogarnia mnie ogromny lęk... 01.12.05, 13:07
        Nagminnie brakuje go dziewczynom
        starszym, co nie rzadko przybiera postać czarnowidztwa i paniki.

        Nie, Sara to nie jest czarnowidztwo ani panika. Takie jest życie i takie
        perspektywy najzwyczajniej realne.
        Tu nie ma nic z optymizmu lub pesymizmu, tu jest REALIZM w ocenie kandydatki na
        baaaaaaaaaaaardzo młodą macochę.
        • sara98 Re: czasem ogarnia mnie ogromny lęk... 01.12.05, 14:52
          No tak czrnowidztwo i panika to nie ten przypadek. :o)
          Oczywiście popieram realizm, powinien on też przede wszystkim przyświecać
          kandydatce w ocenie sytuacji i swoich perspektyw. Często coś co wydaje sie
          zaletą i pozytywem na codzień przybierze inne barwy.
          A tak a propos bardzo młodych macoch - siostra żony mojego NM, (notabene chyba
          22 latka) po jej śmierci zbudowała sobie ambitny plan zaopiekowania sie
          szwagrem i dziećmi. Ciekawe. Niestety - obrzydliwa "sara" znikąd zabukowała
          sobie uczucia NM i chyba dzieci też juz troche... Może jak znajdzie chłopaka,
          uzmysłowi sobie niedorzecznosć tego planu i troche spasuje w epatowaniu swojej
          nienawiści do mne.
          :o))
          • m-m-m Re: czasem ogarnia mnie ogromny lęk... 01.12.05, 15:00
            Może jak znajdzie chłopaka,
            uzmysłowi sobie niedorzecznosć tego planu i troche spasuje w epatowaniu swojej
            nienawiści do mne.



            a to dobre...tego tu jeszcze nie było, by nie exowa, ale jej siostra przejeła
            rolę matki siostrzeńców...no, współczuję.
    • ciemnanocka Re: czasem ogarnia mnie ogromny lęk... 01.12.05, 13:39
      Witajsmile
      Na pierwszy rzut oka sytuacja fatalna...
      Ale to Ty sama tylko wiesz jak naprawde jest. A dziewczyny... Starsza niedlugo
      juz zmadrzeje, nie masz rywalki w postaci matki dzieci, bo generalnie skoro
      piła to one same zdają sobie sprawe ze lepiej im u ojca.
      A jak dlugo z nim jestes?
      Trzymaj sie!
      • adwokatdiabla Re: czasem ogarnia mnie ogromny lęk... 01.12.05, 14:39
        dobrze, że mamm dzis wolne, to moge na bieząco czytać i odpowiadac ( nic to, ze
        juz tyle czasu susze włosy). tak gwoli wyjaśnienia :
        -jesteśmy razem ponad trzy lata, dziewczynki znam od poczatku
        -na piatym roku ma sie mało zajęć , więc jestesmy w 5 praktycznie caly czas
        -Dziewczynki wiedza, ze mamy się pobrac w czerwcu
        - z matka utrzymuje kontakt tylko najstarsza ( rodzicielka przebywa daleko od
        naszego miejsca zamieszkania, to ona odeszła, nie na odwrót,teraz
        zapowiedziala,ze nie przyjedzie na swieta -jej matka,czyli babcia,mieszka
        niedaleko-ani nie zaprosila dzieci do siebie)
        -pisze tutaj, bo nie moge z nikim o swoich watpliwosciach rozmawiać- kazdy
        powiedziałby mi " a nie mówiłam/em"
        -wczesniej miałam faze pewności , pewnie na przekór wszystkim, którzy mi
        odradzali...a teraz faza pewności poszła się pieprzyć i przyszła faza
        ekshibicjonizmu. nigdy nie przypuszczałam, ze będę sie wyzewnętrzniać na forum.
        Najgorsze jest, że to moje życie i nikt nie podejmie za mnie decyzji.
        sad
      • yuka66 Re: czasem ogarnia mnie ogromny lęk... 01.12.05, 14:42
        Moj maz jest o 16 lat starszy ode mnie i ma dwojke dzieci z pierwszego
        malzenstwa. Syn jest 7 lat ode mnie mlodszy, a corka 10 lat. Poznalam go majac
        lat 29 i zakochalam sie do szalenstwa, nikt i nic nie odwiodlo by mnie od
        poslubienia Go. Dzis (13 lat pozniej) wiem, ze cudze dzieci, to bardzo gorzka
        pigulka do przelkniecia. Jego dzieci nigdy nie mieszkaly z nami, a mimo to...
        • adwokatdiabla Re: czasem ogarnia mnie ogromny lęk... 01.12.05, 14:57
          yuka66, pytanie za 100 punktow: zrobiłabyś to jeszcze raz???????????????/w
          sensie- poślubiła go?
          • m-m-m Re: czasem ogarnia mnie ogromny lęk... 01.12.05, 15:03
            pytanie za 100 punktow: zrobiłabyś to jeszcze raz???????????????/w
            sensie- poślubiła go?


            Pytanie nie do mnie, ale odpowiem: NIE zdecydowałabym sie na taki układ, pomimo
            mojego gruntownego jak mi się wtedy wydawało przygotowania do tej roli.
          • judytak Re: czasem ogarnia mnie ogromny lęk... 01.12.05, 23:39
            adwokatdiabla napisała:

            > yuka66, pytanie za 100 punktow: zrobiłabyś to jeszcze raz???????????????/w
            > sensie- poślubiła go?

            może ja też odpowiem
            owszem tak, żadnych poważniejszych problemów między nami nie powodowały dzieci
            męża

            teraz wyjaśnienie:
            mąż starszy ode mnie o 14 lat, kiedy się pobraliśmy (dawno, dawno...), ja
            miałam 25 lat, a jego córki 14 i 11, mieszkały z matką, chociaż jedna przez
            jakiś rok z nami, układ był swobodny, więc dziewczyny bywały u nas często i w
            sposób mało przewidywalny
            a, mamy trójkę naszych dzieci :o)

            pozdrawiam
            Judyta
        • m-m-m Re: czasem ogarnia mnie ogromny lęk... 01.12.05, 14:58
          Dzis (13 lat pozniej) wiem, ze cudze dzieci, to bardzo gorzka
          > pigulka do przelkniecia. Jego dzieci nigdy nie mieszkaly z nami, a mimo to...


          A ja mieszkam lat 7 z moim pasierbem (na szczęście tylko z jednym) i gdyby nie
          to, że sama kiedyś pasierbicą byłam, że przeszłam parę lat przed poznaniem M.
          gruntowną psychoterapię, która bardzo wiele rzeczy pomogła mi zrozumieć, gdyby
          nie mój wkład pracy i bardzo duzo dobrej woli ze strony M. t jestem pewna, że
          szybko z takiego zwiążku, gdzie pasierb jest na codzień bym nawiała gdzie
          pieprz rośnie.


          Mnie jest po prostu szkoda dziewczynay na progu dojrzałego życia, kiedy to jej
          koleżanki będą zakładały rodziny, miały dzieci (być może i oby) tylko swoje
          własne, a ona pakuje się w rolę potrójnej macochy dzieci już w dużej części
          ukształtowanych, z niewielką różnicą wieku między nią, a tymi dziećmi.
          • lilith76 Re: czasem ogarnia mnie ogromny lęk... 01.12.05, 15:55
            m-m-m, czy gdyby wtedy stanęła przed tobą jakaś "ty z etapu dzisiejszego" i
            próbowała uzmysłowić w co się pakujesz - uwierzyłabyś jej i zrezygnowała, czy
            brnęła dalej?
            smile
            • yuka66 Re: czasem ogarnia mnie ogromny lęk... 01.12.05, 16:37
              Tak. Ale na to "tak" sklada sie kilka spraw:
              1. mamy cudowna corke, ktorej nie mialabym bez niego
              2. nadal wydaje mi sie wspanialy facetem
              3. jego dzieci nie mieszkaja z nami !!!!!!!!!!!!!!
              • anielka12 Re: czasem ogarnia mnie ogromny lęk... 01.12.05, 18:21
                Zaluje ze nie bylo tego forum kiedy ja bylam w podobnej sytuacji.Mialam 23 lata
                poznalam faceta 12 lat starszego z 6 letnia wtedy corka.Dzisiaj jestesmy juz
                malzenstwem,mamy wspaniala 16 miesieczna coreczke,ale zawsze powiem ze pomimo
                jakim on jest wspanialym facetem i pomomo iz wciaz bardzo sie kochamy to gdybym
                mogla cofnac czas nigdy nie narazalabym sie na ciagle szarpaniny z jego
                ex,klopoty z pasierbica itd.Adwokatdiabla jestes jeszcze bardzo mloda ,moze nie
                bardzo zdajesz sobie sprawe ze pakujesz sie w jeden z najciezszych ukladow
                miedzyludzkich.
                • adwokatdiabla Re: czasem ogarnia mnie ogromny lęk... 01.12.05, 19:09
                  kiedy to czytam ta racjonalna część mnie wie, że macie rację... ale oprócz tego
                  jest romantyczka, która podpowiada :"przeciez nie ma reguły, będzie
                  inaczej"...kurcze, co robic, co robic... jeżeli uciekac - to jak? jak sobie
                  wytłumaczyć, że to, o co walczyłam z całym moim światem tyle czasu nie będzie
                  dla mnie do szczęściem? jak odejśc kiedy sama mysl o tym ... a jednoczesnie
                  wiem, że jeśli odejść to jedynie teraz, bo i tak już mocno w to zabrnęłam, ale
                  nie stanowie dla Dziewczynek a szczególnie dla Najmłodszej, jednego z pewników
                  codziennośći... moze to głupie, ale do tych wszystkich rozmyslań skłania mnie
                  tez koniec roku i koniec studiów. może nie umiem podjąć decyzji, bo jeszcze to
                  wszystko nie bolało za bardzo, nie właczył sie w główce alarm. Dziekuje Wam za
                  to, że piszecie....naprawdę. a może któraś chciałaby podjąc decyzje za mnie a
                  ja sie zjawie powiedzmy za rok, jak juz wszystko ucichnie...he,hesad((
                  • pom Re: czasem ogarnia mnie ogromny lęk... 02.12.05, 00:02
                    Pomysł dośc prosty: zamieszkaj z nimi a ze slubem sie wstrzymaj.
                    Przypatrz się z baaardzo bliska jak to wyglada i czy naprawdę o to Ci w życiu
                    chodzi.
                    To TWOJE życie - dziewczyny prawdopodobnie zżyja sie z Toba jeszcze bardziej ale
                    nie jesteś winna temu, że nie podołasz albo że chcesz innego życia.
                    Po prostu daj sobie jeszcze troche czasu na ślub i tym podobne.
                    Czy w ogóle chcecie mieć własne dzieci? rozmawiałaś o tym ze swoim facetem?
                    • geos Re: czasem ogarnia mnie ogromny lęk... 02.12.05, 07:47
                      > Pomysł dośc prosty: zamieszkaj z nimi a ze slubem sie wstrzymaj.

                      To dobry pomysł!
                      Trochę się zastanawiałam co ci poradzić i dochodzę do wniosku, że rada pom jest
                      najbardziej nautralna . Będziesz z nim a jednoczesnie będziesz mogła zastanowić
                      się co dalej.
                      Wiesz co będąc w podobnym wieku - poznałam takiego faceta jak twój M. Zakochałam
                      się naprawdę mocno i poważnie, po studiach przeprowadziłam się do niego-obce
                      miasto, ludzie. Tyle, że dzieci mieszkały z matką bo nie był jeszcze po rozwodzie.
                      I dziś moge powiedzieć, że nie byłam absolutnie przytgotowana na to co mnie tam
                      czekało. Ukochany wyjechał po miesiącu do pracy do Warszawy nie zabrawszy mnie
                      ze sobą-bo rozwód i takie tam.
                      Nie chodzi mi o to jak się zachował bo do tej warszaey to po prostu uciekł przed
                      nachalnością swojej przyszłej ex ale o to, ze nie mając doświadczenia byłąm
                      zielona i nie potrafiłam się zachowac w takiej sytuacji. Przepadłam z kretesem i
                      psychicznie byłam wykończona.
                      A jak poznałam mojego obecnego męża to z powodu tamtych doświadczeń nie jeden
                      wieczór przepłakałam ze strachu czy dobrze robie i czy podołam. Widziałam jak
                      się chłopak zakochuje a ja wciąż nie byłam pewna. Dziś moge powiedzieć, że nie
                      załuje tej decyzji chociaż nie wiem co bedzie podczas okresu dojrzewania naszych
                      leniwców pospolitych :o)) ŚŁub jednak wzięliśmy po roku mieszkania razem. Kiedy
                      mogłamsię napatrzeć, brać udział, przejmowac pałęczke w pewnych sprawach. dziś
                      ta "maszyna" gra.
                      <Może więc warto najpierw ją rozkręcić i sprawdzić czy działa a potem wiązac się
                      na całę zycie?
    • anielka12 Re: czasem ogarnia mnie ogromny lęk... 01.12.05, 19:38
      Wlasnie ,a moze chcesz udowodnic calemu swiatu ze masz racje ,ze tobie sie uda
      wbrew temu co mysla inni.Pamietaj Tobie musi byc dobrze ,badz przez chwile
      egoistka i pomysl co dla Ciebie najwazniejsze.
    • johana2 Re: czasem ogarnia mnie ogromny lęk... 02.12.05, 09:12
      Dziewczyno! Nie pakuj się w to wszystko. Jesteś taka jeszcze młodziutka.
      Obowiązki które Cię dopadną w szarym codziennym życiu zabiją każdą miłość....po
      prostu przerosną Cię. Ja jestem dużo starsza, czuję się dość odporna
      psychicznie, ale na pewno! nie podjełabym się takiego zadania. Naprawdę -
      ciężko poradzić sobie z jednym cudzym dzieckiem. Ty masz trójkę. Proszę Cię -
      nie udowadniaj ani sobie ani światu , że sobie poradzisz. Nie poradzisz. Może z
      wierzchu, po wielkich staraniach bedzie wyglądało, ze jest wszystko ok, ale Ty
      będziesz psychicznym wrakiem. Pamiętaj o tym, ze miłość taka "zakręcona" wiele
      przesłania, a to właśnie proza życia ściąga na ziemię. Pamiętaj też, że
      pracując, będziesz musiała w części utrzymywać cudze dzieci, zamiast np kupować
      sobie nowe ciuchy. Będziesz musiała gnać do domu gotować dla nich zamiast
      lecieć do kina albo na basen. Będziesz musiała sprzątać ciągle porozwalane
      rzeczy, zmywać góry garów i robić ciągle pranie bez względu na to czy będziesz
      miała siłę i ochotę a także czy dziewczyny będą miłe, czy też ( szczególnie
      starsza - a za to ręczę) będzie coraz częściej niemiło, jeśli nie powiedzieć
      gorzej. Nie życzę Ci źle. Po prostu - nie bierz tego ślubu, przełóż go na
      bliżej nieokreślony czas. Zamieszkaj razem z twoim M i jego rodziną. Wtedy
      zobaczysz, jaki to miód. Być może różowe okulary spadną Ci szybciej niż myślisz.
      Czy ja bym kilka lat temu zdecydowała się na krok który zrobiłam? Nie.
      Odczekałabym, aż młody dorośnie i wyjdzie z domu. Dopiero wtedy. Nigdy,
      przenigdy nie zdecydowałabym się zamieszkać razem z cudzym dzieckiem. Bo ono
      zawsze będzie cudze.
      Pozdrawiam i życzę ROZSĄDKU!
      • m-m-m Re: czasem ogarnia mnie ogromny lęk... 02.12.05, 09:18
        Pamiętaj też, że
        pracując, będziesz musiała w części utrzymywać cudze dzieci, zamiast np kupować
        sobie nowe ciuchy. Będziesz musiała gnać do domu gotować dla nich zamiast
        lecieć do kina albo na basen. Będziesz musiała sprzątać ciągle porozwalane
        rzeczy, zmywać góry garów i robić ciągle pranie bez względu na to czy będziesz
        miała siłę i ochotę a także czy dziewczyny będą miłe, czy też ( szczególnie
        starsza - a za to ręczę) będzie coraz częściej niemiło, jeśli nie powiedzieć
        gorzej. Nie życzę Ci źle. Po prostu - nie bierz tego ślubu, przełóż go na
        bliżej nieokreślony czas. Zamieszkaj razem z twoim M i jego rodziną. Wtedy
        zobaczysz, jaki to miód. Być może różowe okulary spadną Ci szybciej niż myślisz.





        POPIERAM JOHANE2 W CAŁEJ ROZCIĄGŁOŚCI.

        I ja i Johana jesteśmy tzw. prawdziwymi macochami, czyli ona mieszkała, a ja
        dalej mieszkam z moim dorastającym pasierbem pod jednym dachem.
      • sara98 Re: czasem ogarnia mnie ogromny lęk... 02.12.05, 10:45
        >

        >Będziesz musiała gnać do domu gotować dla nich zamiast
        > lecieć do kina albo na basen. Będziesz musiała sprzątać ciągle porozwalane
        > rzeczy, zmywać góry garów i robić ciągle pranie bez względu na to czy
        > będziesz
        W przypadku gdy te pannice maja konsumpcyjne i egoistyczne podejscie do życia.
        W dzisiejszych czasach chyba żadna (prawie) kobieta majaca życie zawodowe itp
        itd nie ogranicza sie nawet w normalnym związku do roli praczki i sprzątaczki.
        Zarówno wsród znajomych, rodziny jak i w moim domu nigdy matka, kobieta nie
        spełniała roli posługiwaczki. Dziewczyny są na tyle dorosłe, aby być w
        znaczacym stopniu samodzielne. Chyba umycie naczyń przez 12 latkę to nie jest
        zniewaga. Wszystko tak naprawdę zależy od indywidulanych okolicznosci, postawy
        ich ojca i wychowania.


        > Odczekałabym, aż młody dorośnie i wyjdzie z domu. Dopiero wtedy.
        Ten przypadek chyba nie ma zastosowania do autorki postu, jak dobrze pójdzie to
        najmłodsza córka NM "wyjdzie z domu" za kilkanaście lat. :o)

        Zamieszkaj razem z twoim M i jego rodziną. Wtedy
        > zobaczysz, jaki to miód. Być może różowe okulary spadną Ci szybciej niż
        >myślisz
        Oczywiście z tym sie zgodze jak najbardziej, nalezy poczuć na własnej skórze,
        od środka, aby zwinąć żagle jak już te "różowe okulary spadna" ale z 100 %
        przekonaniem. A takiego przekonania można nabrac kiedy sie spróbuje.
        I to chyba jest najlepszym rozwiązaniem - wspólne zamieszkanie bez ślubu. W
        końcu ktoś w wieku adwokatadiabła nie musi czuc pędu do białej sukienki i
        spieszyć się do ślubu.

        • m-m-m Re: czasem ogarnia mnie ogromny lęk... 02.12.05, 12:01
          Dziewczyny są na tyle dorosłe, aby być w
          znaczacym stopniu samodzielne. Chyba umycie naczyń przez 12 latkę to nie jest
          zniewaga. Wszystko tak naprawdę zależy od indywidulanych okolicznosci, postawy
          ich ojca i wychowania.



          Pod warunkiem, że tej samodzielności były konsekwentnie wcześniej uczone.
          Ja wiem po moim pasierbie, który miał lat 9 jak nastałam i przez prawie 3 lata
          uczyłam i jego i jego ojca, że nie jestem ich darmową służąćą (tak ich nauczyła
          teściowa niestety). Oj, były boje jakich mało: nikt dobrowolnie nie zrezygnuje
          z raz danych przywilejów.
          W tym roku podczas wakacji młody uzyskał kilknascie lekcji gotowania i przez
          całe wakacje to ćwiczył: robił obiady dla siebie i ojca (poza gotowaniem zup).
          A ile się nawytrząsał to jego. Ja jednak nie ustąpiłam. Z jakiej racji miałabym
          zasuwać na 1.5 etatu, gdy nastolatek w czasie wakacji siedzi w domu i dosłownie
          czeka na obsługę? On ma już 16-e lat, i gdyby nie moje działenie to w wieku lat
          18-19-u obudziłabym się jak moja koleżanka z pracy, która całe życie
          obsługiwała swojego syna i nagle stwierdziała, że jak to - on obiadu sobie
          zrobić nie umie? Bo tak jest często, że rodzicowi się wydaje, że do pewnego
          wieku obsługa, a potem nagle samodzielność i zdziwienie, że taki delikwent nic
          nie umie. No, nie umie, bo i niby kto go tego miał nauczyć i tego wymagać.
          Sprawa samodzielności pasierba jest dla mnie bardzo ważna, ponieważ teraz, gdzy
          chodzi on do średniej szkoły nie ma tam obiadów. Ja musałabym wracać wcześniej
          z pracy by mu gotować. A tak to miał propozycję, albo korzysta ze stołówki w
          mojej pracy, albo sam sobie gotuje obiad. ...I...wybrał to drugie rozwiązanie.

          W tej sytuacji jednak machocha jest za młoda, jak starsza koleżąnka, nie
          mieszka z dziećmi kilka lat pod jednym dachem i wprowadzenie zasad moich, które
          wprowadzałam tyle lat i to przy całkowitym wsparciu M. jest naprawdę bardzoo
          męczące i wiele nerwów adwokatadibła jeszcze z tego powodu czeka.
      • judytak Re: czasem ogarnia mnie ogromny lęk... 02.12.05, 11:12
        johana2 napisała:

        > Będziesz musiała gnać do domu gotować dla nich zamiast
        > lecieć do kina albo na basen. Będziesz musiała sprzątać ciągle porozwalane
        > rzeczy, zmywać góry garów i robić ciągle pranie

        w konkretnej sytuacji tego bym się obawiała stosunkowo najmniej
        zdaje się, że dziewczyny od lat mieszkają same z ojcem, więc albo cała czwórka
        jest przyzwyczajona, żeby sobie radzić bez służącej, albo takową mają, i pewnie
        nie zrezygnują następnego dnia po ślubie...

        > Odczekałabym, aż młody dorośnie i wyjdzie z domu. Dopiero wtedy. Nigdy,
        > przenigdy nie zdecydowałabym się zamieszkać razem z cudzym dzieckiem. Bo ono
        > zawsze będzie cudze.

        nie wmawiajcie dziewczynie waszej konstrukcji psychicznej
        wszak każda jest inna
        wielu ludzi mieszka z dziećmi nawet zupełnie cudzymi, adoptują w starszym
        wieku, tworzą rodziny zastępcze, rodzinne domy dziecka, i są zadowolone...

        pozdrawiam
        Judyta

        P.S. niezależnie, popieram pomysł sprawdzania w życiu, i dopiero poślubić, np.
        po roku, z tym, że ma to sens tylko jeśli się ten czas "przebrnie" z pozytywnym
        nastawieniem, a nie czyhając na wszelkie oznaki tego, że jednak jest źle...
        J.
        • m-m-m Re: czasem ogarnia mnie ogromny lęk... 02.12.05, 12:02
          od lat mieszkają same z ojcem, więc albo cała czwórka
          jest przyzwyczajona, żeby sobie radzić bez służącej,


          Niekoniecznie, adwokatdiabła jest na dochodnie u nich od 3 lat.
        • m-m-m Re: czasem ogarnia mnie ogromny lęk... 02.12.05, 12:05
          wielu ludzi mieszka z dziećmi nawet zupełnie cudzymi, adoptują w starszym
          wieku, tworzą rodziny zastępcze, rodzinne domy dziecka, i są zadowolone...



          Ale też dużo wieksza rzesza rodziców przybranych występuje do sądów o
          rozwiązanie przysposobienia. Ostatnio czytałam wypowiedź kilku sędziów sądów
          rodzinnych w tej sprawie oraz psychologa kierującego dzieci do rodzin
          zastępczych. Szanse powodzenia, że cudze dzieci da się wychować jako tako sa
          nieiwlekie, a tym którym to się udało to są wyjątki.
          • adwokatdiabla Re: czasem ogarnia mnie ogromny lęk... 02.12.05, 12:25
            heeeeeeeeeeeeeej!!!!!!!!!!!!!!!!!!a to mnie akurat zdenerwowało.myslę o
            sugestii, ze to ja moge byc domniemana słuzącą.dziewczyny sa cholernie
            samodzielne, ja w ich wieku taka nie byłam. maja ustalony podział obowiazkow i
            wykonuja je na ogół bez marudzenia, wiadomo każdy ma zły dzien, poza tym MM
            bardzo lubi gotowac, nie sprawia mu problemu zmywanie, czasem namiesza kolory w
            praniu smile kiedy jest tyle osób w domu, kazdy lubi robic cos innego. znajdzie
            sie łoś do okurzania, do mycia podłóg itd.
            nie wiem, czy z tego, co pisze i jak pisze mozna wywnioskowac , ze jestem łatwa
            do wykorzystywania, oznajmiam , ze nie jestem!!!nie boję sie tez o finanse, MM
            dobrze zarabia, zeby nie powiedziec bardzo dobrze, ja mimo , że sie jeszcze
            ucze tez, a po obronie na pewno to sie polepszy.
            • m-m-m Re: czasem ogarnia mnie ogromny lęk... 02.12.05, 12:28
              nie wiem, czy z tego, co pisze i jak pisze mozna wywnioskowac , ze jestem łatwa
              do wykorzystywania, oznajmiam , ze nie jestem!!!

              To dobrze, o jeden problem masz mniej smile
        • adwokatdiabla Re: czasem ogarnia mnie ogromny lęk... 02.12.05, 12:15
          hm...tak tez postanowiłam, a właściwie postanowiło za mnie życie...po pierwsze
          dziś rano odwiedził mnie własciciel mieszkania , które wynajmuję i powiadomił,
          że zamierza je sprzedać , jeszcze nie teraz ale wiosną, więc, żebym szukała
          powoli czegos innego, więc po co mam szukać kiedy właściiwe piszę juz tylko
          pracę mgr i nie mam juz prawie zajęć, samochód mam, wiec bez problemu mogę się
          przeprowadzic do Mojego Ukochanego.Potem okazało się, że On musi wyjechać
          służbowo na kilka dni, wiec po co prosić babcię, kiedy ja mogę zostać z
          Dziewczynkami...kurcze, pierwszy raz same.
          A o ślubie dlatego myslelismy tak szybko, bo jakos sobie ubzduralismy, że wtedy
          Dziewczynki będą mnie traktowały jak ...no jakoś tak inaczej...
          No nic to Moje DRogie MAcoszki, czas sie zbierac...tam też mam neta, więc
          będę...a poza tym miłego łikendusmile
          • m-m-m Re: czasem ogarnia mnie ogromny lęk... 02.12.05, 12:18
            tak szybko, bo jakos sobie ubzduralismy, że wtedy
            Dziewczynki będą mnie traktowały jak ...no jakoś tak inaczej...


            BŁĄD!!!
Pełna wersja