odpowiedzialam na SAMODZIELNYCH

26.11.05, 18:15
Oczywiscie dyskusja dotyczyla alimentow. Wyrazilam tam moja opinie, troche na
wyrost, bo tak naprawde nie jestem wredna next, mam dobry kontakt z
pasierbica i naprawde sie lubimy. Ale wkurza mnie to co sie Samodzielnym
wydaje, a mianowicie ze wciaz moga ingerowac w zycie swojego ex i przy okazji
sila rzeczy w nasze. I ten wciaz podkreslany STANDARD ZYCIA. Nie przyjmuja do
wiadomosci ze w zyciu nic nie jest stale i okolicznosci sie zmieniaja, a np.
nasze wspolne dziecko przy stalych zarobkach M, niestety moze spowodowac
obnizenie alimentow. Na samodzielnych napisalam:
"Czy wy drogie Samodzielne Mamy naprawde sadzicie ze Next, wychodzac za
waszego Ex i planujac z nim wlasne dzieci MUSI zastanawiac sie czy jego
dziecku z ex pogorszy sie standard zycia ?? NEXT rowniez MAja PRAWO miec
wlasne dzieci i chciec dla nich jak najlepiej i tak naprawde to interesuje je
standard zyciaICH RODZINY. I napewno nie beda uzalezniac posiadania dzieci od
WASZEGO punktu widzenia czy WASZEGO standardu zycia. Jezeli z okazji
pojawienia sie na swiecie dziecka z NEXT mozliwosci alimentacyjne waszych ex
ulegna zmianie ... coz, nie macie na to wplywu. Musicie wreszcie pogodzic sie
z faktem ze teraz to NEXT maja cos do powiedzenia w zyciu waszego ex, a wy
juz niestety NIE. I zadne powolywanie sie na przepisy i kodeksy nie daje Wam
prawa ingerowania w jego zycie, bo dla was jest to obecnie obcy czlowiek.
Kwote alimentow wyznacza SAD na podstawie jego sytuacji finansowej jak
rowniez RODZINNEJ. I jezeli NEXT zechce np. wyjechac z rodzina na Majorke (bo
NEXT rowniez zarabia i nie ma potrzeby rezygnowania ze swoich przyjemnosci na
wasza rzecz) nie macie na to wplywu. Takie zycie ... A jezeli hipotetycznie
np. wasz ex nie odwiedza dziecka bo nie ma ochoty, to zadna sila go do tego
nie zmusi. Nie popieram tego ale taki jest fakt.
I nie opisuje tu sytuacji mojej rodziny, bo rowniez juz przeszlam chyba przez
wszystkie etapy: bylam zona, samodzielna matka, jestem Next, macocha i matka
wspolnego dziecka. Z ex mojego M jest ok, z jego dzieckiem z poprzedniego
malzenstwa rowniez (alimenty placone regularnie). Z moim ex rowniez kontakty
normalne (chociaz alimentow nigdy nie widzialam na oczy).
I wybaczcie, ale ex mojego M nie bedzie mi dyktowac ile mam miec dzieci,
tylko dlatego, ze moze zaistniec sytuacja w ktorej nowe dziecko zmniejszy
mozliwosci alimentacyjne. NEXT sa normalnymi kobietami, a nie siostrami
milosierdzia !! zeby rezygnowac z wlasnego zycia czy rodziny w imie standardu
zycia obcych sobie ludzi, jakimi wy i wasze dzieci jestescie."

Nie chce tu wywolywac kolejnej debaty o alimentach, bo na ten temat juz
chyba napisano wszystko, mam na mysli bardziej uzmyslowienie pewnych faktow.
To ze M jest ojcem dziecka ex to jedno, ale ona sama to juz przeszlosc.
Przynajmniej tak jest w moim zwiazku i ona juz od dawna ma tego swiadomosc.
    • jayin Re: odpowiedzialam na SAMODZIELNYCH 26.11.05, 19:13
      elle75 napisała:

      > "Czy wy drogie Samodzielne Mamy naprawde sadzicie ze Next, wychodzac za
      > waszego Ex i planujac z nim wlasne dzieci MUSI zastanawiac sie czy jego
      > dziecku z ex pogorszy sie standard zycia??

      NIE MUSI. MOŻE smile
      Od zastanawiania się jest facet. W tym przypadku. Wg mnie. To on ma dziecko, nie ja. Ja bym sie zastanawiała dopiero, gdybym sama miala juz jedno dziecko własne i wtedy bym myślała całkiem poważnie, czy posiadanie drugiego nie wpłynie na drastyczne pogorszenie sytuacji mojego pierwszego dziecka (specjalnie piszę DRASTYCZNE, bo "lekkie" czy "średnie" pogorszenie nie jest jak dla mnie niczym tragicznym).

      Zaznacze tylko jedno - jeśli warunki życia "już istniejącego" dziecka (M i Ex) byłyby kiepskie - czyli ani ojciec (w tym wypadku moj Osobisty) ani matka (jego Ex) nie byliby w stanie go utrzymac, czyli np. mieliby problem z kupowaniem mu ubran, jedzenia, potrzebnych rzeczy do szkoly itp. - to wtedy, TAK. Wtedy zastanowiłabym się nad tym. Bo dla mnie jest jasne, ze PRZEDE WSZYSTKIM chcialabym, zeby to MOJE dziecko mialo wszystko to co potrzebne - co mialoby oczywiscie wplyw na obnizenie jakosci zycia tamtego dziecka - tu akurat totalne pogorszenie i brak mozliwosci podstaw jakichs w miare godnego zycia.

      Inna sprawa, że NIGDY nie zdecydowałabym się na dziecko, jesli jego potencjalny ojciec nie potrafiłby utrzymać poprzedniego, chociaz w swojej, ojcowskiej, części. I wcale się z tym nie kryję:=) Idealizm, idealizmem, żądza macierzyństwa - swoją drogą, ale trzeba też trochę realiów się trzymać. Dziecko można mieć/planować świadomie, jeśli samej jest się w stanie je utrzymać (tu np. ojciec sobie może nie pracowac i leserowac, ale kobieta ma swiadomosc, że sama sobie poradzi, albo zarabiajac na siebie, dziecko i faceta, albo odchodzac od faceta - i zarabiac na siebie i dziecko), albo jeśli jego utrzymanie może wziać na siebie (w części lub całkowicie) - za obopólną zgodą - ojciec dziecka (w czesci - jesli oboje rodzice zarabiają, całkowiecie - jesli matka nie pracuje).

      Ale ogolnie moje zdanie jest takie, że o ile sytuacja "tamtego" dziecka nie ulegnie drastycznie pogorszeniu, to Next NIE MA OBOWIĄZKU sie zastanawiac nad tym, czy sama moze miec dziecko, czy nie. I proszę mi tu nie mowic o moralnych i spolecznych obowiazkach obywatelskich, czy o "zwyklej ludzkiej współczulnosci" - bo to dla mnie się zawiera w tym warunku, jaki napisalam (o tym, ze posiadanie kolejnego dziecka wlasnego nie powinno pogarszac drastycznie sytuacji zycia innych dzieci.
    • mrs_ka Re: odpowiedzialam na SAMODZIELNYCH 26.11.05, 19:14
      O Maryjo, wyczuwam wątek na 70 postów mniej więcejwink
      Co z nami jest, że kiedy w grę wchodzą rozważania o pieniądzach odbija nam na
      ogół dyskusyjna palma? Mnie nie odbija, więc nie wiem.
      Ja Ci, Elle, nie odpowiem, dlaczego Eksia ma coś do prokreacji Eksa i Neksi, bo
      się na tym nie znam. Ale myślę, że sa sytuacje, w których może coś mieć. I w
      ogóle ludzie są różni, a ich status cywilny ma tu do rzeczy najmniej.
      Idę robić bliny. I tym optymistycznym akcentem kończę

      a.
      • mrs_ka Re: odpowiedzialam na SAMODZIELNYCH 26.11.05, 19:15
        no i widzicie, Jayin wszystko ładnie opisała smile

        a.
    • magdmaz Re: odpowiedzialam na SAMODZIELNYCH 27.11.05, 08:34
      A na bliny to można się wprosić? Ja nie umiem...
    • nangaparbat3 Re: odpowiedzialam na SAMODZIELNYCH 27.11.05, 13:51
      Hmmm
      Oczywiście mozna twierdzić, że ojciec mego dziecka jest dla mnie obcą osobą,
      ale fakty sa takie, ze nie jest, bo zdążylismy kiedyś poznać się dość blisko, i
      tego juz nic nie zmieni. Chocby miał jeszcze dziesieć kolejnych żon, tamto sie
      nie wymaże - można najwyżej dodawać nowe rodzinne wątki.Bo my po prostu mamy
      wspolne dziecko, i pewnie kiedyś będziemy mieć wspólne wnuki. Bo też
      spędziliśmy razem ileś tam lat i przez te lata nie wszystko było złe, było
      wiele dobrego i nie widzę powodu, by to przekreślać i o tym zapominać.
      Jesli ktoś sobie bierze męża czy zonę z dzieckiem, to wystarczy, by uznał, ze
      ma on/ona wobec tego dziecka konkretne zobowiazania, a tych sie dotrzymuje. I
      tyle.
      Mój eks ma juz jedno dziecko z kimś innym, zanosi sie na kolejne, niech sobie
      ma i ze sto, ale nie widzę żadnego, ale to żadnego powodu, by sie to miało
      odbywać kosztem mojej córki. Słusznie mówi Jain, ze nie związałaby się z kimś,
      kto nie jest w stanie utrzymać dziecka, które już ma. I wybaczcie, ale to nie
      tak, że to eksi ma "nie chodzić głodne", a nowe pojedzie z tatusiem i mamusią
      na MAjorkę. Alimenty to nie jest zapomoga, to jest wkład w wychowanie własnego
      dziecka. jesli tatusiowi wystarczy, że będzie się miało w co ubrać i co zjeść,
      gratuluję wyboru faceta.
      • ajmj Re: odpowiedzialam na SAMODZIELNYCH 27.11.05, 14:27
        Alimenty to nie jest zapomoga, to jest wkład w wychowanie własnego
        dziecka.

        Świete słowa. I pewna jestem, że wiele ludzi tak mysli.
    • kwiatek1974 Re: odpowiedzialam na SAMODZIELNYCH 27.11.05, 14:53
      Każdy widzi tą sytuację inaczej i każdy ten temat odbiera inaczej, i inaczej o
      nim myśli. Mój m ma stałą pracę pensję płącimy alimenty na bierząco, nie mamy
      zaległości, dodatkowe pieniądze któe otrzymuje w pracy, dostaje jego cóka a
      raczej exsia któaa zarządza pieniędzmi dziecka. Chciałam miec dziecko z moim M,
      on też chciał miec wiec mamy wspaniałego synka, kiedys jeszcze na początku jak
      byłą w ciąży ex do mnie zadzwoniła i powiedziała że powinniśmy najpierw ją
      spytac czy możemy miec dziecko a potem planowac, bo jej córka straci dużo
      pieniędzy, byłam w takim szoku że nie mogłam wydostac z siebie słowa, aż wkońcu
      jej powiedziałam że moi rodzice ani rodzina nie wtrąca się w nasze życie tym
      bardziej nie bedzie wtrącała się kobieta która na własne życzenie, doprowadziłą
      do rozpadu małżeństwa, przedewszystkim sama wniosłą o rozwód i sądową
      separacje, i w tym momencie już dawno straciłą przywileje i dostęp do pieniędzy
      Mojego teraz męża. To czy mnie stac czy nie stac czy nie stac na dziecko to
      chyba moja sprawa i mojego m tym bardziej że dostje wszystko co należy się
      dziecku.

      Ostatnio Mój m znów wystąpił pisemnie do ex o to że chce miec możliwośc
      widywania się z córką, zabierania jej do nas itp. Ex nie odebrała listu za to
      zadzwoniła do nas (wszystko jest już ok między mną ex i moim M sprawy
      rozwiązane na naszą korzyśc i po naszej myśli), i ze zdziwieniem spytałą co się
      znów dzieje że mój M do niej napisał odemnie dowiedziała się tylko że M chce
      miec możliwosc widzenia się z dzieckiem i że oddaje go do telefonu bo to są ich
      sprawy, szok był dla mnie duży po tym jak przez 25 minut rozmawy między nimi
      exsia zgodziła się na wszystko łącznie z tym iż dała nr. telefonu do niej do
      domu aby M mógł kontaktowac się z małą. Wiecej to to że po 4 latach
      usłyszeliśmy wkońcu że alimenty które ma jej wystarczą a pozatym jest
      niezależna finansowo, i nie chce wiecej ciągac mojego M po sądach. Ja i M
      podchidzimy do tego z wielkim dystansem po pierwsze nie wierze ex w to co mówi
      po drugie ma w tym swój cel jak zawsze po trzecie jej zawsze chodzi tylko o
      kase, wiec zobaczymy co bedzie po wizycie Mojego z córką. Ja z całęgo serca
      pragne aby exsia ułożyła sobie życie, znalazła kogoś na stałe, i dla dobra
      małej i całęj tej sytuacji pozwalała na kontakt z nami. Dla mnie pieniądze nie
      są najważniejsze mamy dach nad głową żyjemy normalnie starcza nam na wszystko,
      długi już spłaciliśmy chate M sprzedaliśmy exsi rodzicą, wiec kłopoty jak
      narazie rozwiązane, a za dodatkowe pieniądze które M dostanie w przyszłym roku
      jedziemy na wakacje wymażone od 4 lat. Kontakt z exsią nie jest mi potrzebny,
      i nie chce go miec ona narazie tez nam nie dokucza zobaczymy jak długo.

      Dla mnie ani ex a ni next nie powinny zaglądac sobie w gary na wzajem, ex nie
      ma już prawa do niczego tym bardziej do ingerowania w to czy ex powinien miec
      dzieci czy nie i na co wydaje kase i na odwrót. Ja po tych przeżyciach
      zrozumiałam dużo i teraz inaczej patrze przed siebie.
    • elf28 Re: odpowiedzialam na SAMODZIELNYCH 29.11.05, 18:53
      Jestem zdania, że jeżeli alimenty są na wystarczająco dobrym poziomie i są
      płacone regularnie - WARA Eksi od czego kolwiek co związane jest z M, Next i
      ich planami.
    • lideczka_27 Re: odpowiedzialam na SAMODZIELNYCH 29.11.05, 19:20
      Elle, to chyba już tak jest, że nie lubimy, gdy nam się ktoś wtrąca w związek,
      w życie. A gdy mamy poczucie, że robi to była partnerka/żona, no cóż... wink
      Myślę sobie, że nie ma co demonizować - zapewne większości byłych kobiet
      naszych obecnych facetów nie interesuje to, co oni porabiają, za to oczekują iż
      faceci wezmą za swoje dzieci odpowiedzialność (nie tylko finansową, inną też) i
      dla mnie jest to jak najbardziej zrozumiałe - o interesy swojego dziecka matka
      musi dbać a jak trzeba to i walczyć (nie łudźmy się, migaczy alimentacyjnych ci
      u nas dostatek). Powtarzać się nie chcę, bo nam się tu jayin pięknie rozpisała,
      mogę tylko napisać, że o ile w kontekście mojego planowanego macierzyństwa
      ojcostwo mojego M było mi obojętne (tzn. nie uzależniałam posiadania potomstwa
      od zgody eksi wink o tyle byłam świadoma, że na dziecko musi nas być stać, po
      prostu. Masz dużo racji - większość wypowiedzi samodzielnych to tylko pobożne
      życzenia, bo wyroki sądu będą różne i nie jest tajemnicą, że jeszcze
      niejednemu "pierwszemu" dziecku sąd alimenty obniży, lub nie podniesie, gdyż
      facet założył nową rodzinę, ma nowe zobowiązania wobec kolejnych dzieci i np.
      żony, którą utrzymuje, gdyż ta swój obowiązek alimentacyjny spełnia poprzez
      bezpośrednią opiekę nad dzieckiem. To taka sama bolączka jak złość next, które
      też wkurzają się, gdy muszą na ten przykład spowiadać się z zarobków w sądzie,
      gdy zachodzi okoliczność, że wpływają na podniesienie standardu życia faceta.
      Wiążąc się odpowiedzialnie z facetem dzieciatym trzeba przyjąć dwie sprawy:
      prawo dzieci do ojca (kontakty, które chcemy czy nie - należy akceptować) i do
      jego pieniędzy.
      Oczywiście, że nie pytamy byłych żon o zgodę na własne dzieci nawet gdyby
      któreś tego chciały wink Ale jeżeli facet nie płaci alimentów na pierwszego
      dzieciaka, bo twierdzi, że ich nie ma to sorry, ale nie ma kasy na drugie - co
      to za perspektywy na przyszłość? Co innego, gdy facet płaci duże alimenty, były
      zasądzone za czasów, gdy był sam. Nie upieram się przy utrzymaniu standardu,
      choć jestem za tym, by obniżenie było ostatecznością. Rozumiem więc to tak, że
      najpierw facet tnie po swoich kosztach, bo niby dlaczego obniżać standard
      swojego dziecka, lepiej niech obniży własny. Wszystko się zwyczajnie rozbija o
      sumy, konkrety. Jeżeli nie ma możliwości zwiększenia dochodów, a procent
      zasądzonych alimentów wskazuje, że sąd wziął pod uwagę (przy tej konkretnej
      pensji) tylko ojca i dziecko, to dopuszczam do możliwości obniżenia, ale jak
      mówię - tylko w sytuacji wysokich alimentów, gdy standard życia nie obniży się
      drastycznie a nie gdy płacone alimenty nie zaspokajają nawet 50% kosztów
      utrzymania dziecka - wtedy zwyczajnie rozsądek nakazuje zawiązać sobie
      supełek wink
      Nie musiałam się zastanawiać czy moje dziecko pogorszy sytuację córki mojego
      chłopa, to fakt. Ale zrobiłam to, by mieć pewną świadomość możliwości.
      Cieszyłam się, że M to facet odpowiedzialny, bo zachodziło większe
      prawdopodobieństwo, że gdyby nam się nie udało, to dzieci interesowałyby go
      nadal. Nie napiszę, żem z niego dumna, bo to po prostu jego zasrany obowiązek -
      łożyć na WSZYSTKIE dzieci. I tyle smile
      Sorki, że tak wlazłam na temat alimentów, ale napisałam kilka słówek, gdyż na
      samodzielnych wypowiadam się sporadycznie z racji swojego forumowego statusu smile
      Zaś co do sensu Twojego postu, to powiem tak: obowiązkiem naszych mężów jest
      robić tak, by dbać o interesy wszystkich swoich bliskich - dzieci z byłych
      związków i nowej rodziny. I to od nich powinna wypływać inicjatywa, by działać
      tak, byśmy nie odczuwały oddechu eksi na plecach. To ich przeszłość, która na
      naszą teraźniejszość nie powinna wpływać poza pewnymi zobowiązaniami, oni
      zwyczajnie mają nas chronić i separować, jeżeli zachowanie byłych żon wykracza
      poza wszelkie granice (np. obraźliwie telefony, wykradanie korespondencji ze
      skrzynki, co przerabialiśmy, czy inne, jeszcze poważniejsze zakłócenia tzw.
      miru wink. Nie wszystkie eksie są wtrącającymi się w życie next wrednymi babami -
      to niektóre z ciekawskich, złośliwych, zawistnych kobiet ma status byłej żony.
      To taka przypadłość charakteru a nie sytuacji życiowej czy forumowego statusu smile


      pozdrówki
      • kasia_kasia13 Re: odpowiedzialam na SAMODZIELNYCH 30.11.05, 08:58
        >gdyż na
        > samodzielnych wypowiadam się sporadycznie z racji swojego forumowego
        statusu smile

        A szkoda, bo gdyby takie macochy jak Ty czesciej tam pisaly, moze zmienilby sie
        niekorzystny image macochy smile
        • e_r_i_n Re: odpowiedzialam na SAMODZIELNYCH 30.11.05, 09:10
          Na pewno nie smile W koncu samodzielne wyciagaja wnioski na podstawie lektury
          forum "macochy", na ktore w ogole nie zagladaja smile
          • kasia_kasia13 Re: odpowiedzialam na SAMODZIELNYCH 30.11.05, 16:18
            e_r_i_n napisała:

            > Na pewno nie smile

            Alez tak. Problem w tym, ze najbardziej rzucaja sie w oczy, i najczesciej tam
            przychodza, macochy przychodzace tam w celu obrazania samodzielnych i wywolania
            awantury. Jesli wiesz, kogo mam na mysli...
            • lubstej Re: odpowiedzialam na SAMODZIELNYCH 30.11.05, 16:30
              Kasiu, a ja mam nieodparte wrazenie, ze ty wlasnie po to przychodzisz tutaj!
              i aktwywizujesz sie glownie po to by komus przywalic - twoich konstruktywnych
              rad czy wnioskow nie zauwazylam
              ale to moze dlatego ze nie mam czasu na sledzenie wszystkich wpisow na forum
              "produkt prokreacji" ma swoje wymagania smile
              • kasia_kasia13 Re: odpowiedzialam na SAMODZIELNYCH 30.11.05, 16:31
                > ale to moze dlatego ze nie mam czasu na sledzenie wszystkich wpisow na forum

                Bardzo mozliwe.
                • mikawi Re: odpowiedzialam na SAMODZIELNYCH 30.11.05, 16:44
                  przeczytaj jeszcze raz to co napisała mmm o obrażaniu lideczki przez
                  samodzielne, może jak dłużej posiedzisz na forum dotrze do ciebie parę rzeczy
              • kasia_kasia13 Re: odpowiedzialam na SAMODZIELNYCH 30.11.05, 17:18
                lubstej napisała:

                > Kasiu, a ja mam nieodparte wrazenie, ze ty wlasnie po to przychodzisz tutaj!
                > i aktwywizujesz sie glownie po to by komus przywalic

                Tja, a zaraz mi zaczniesz udowadniac, ze lideczce27 tez chcialam dowalic...
            • e_r_i_n Re: odpowiedzialam na SAMODZIELNYCH 30.11.05, 21:31
              A raczej takie, ktore maja inne zdanie i nie boja sie ich wyrazac - wbrew
              politycznej poprawnosci.
        • m-m-m Re: odpowiedzialam na SAMODZIELNYCH 30.11.05, 11:48
          moze zmienilby sie
          niekorzystny image macochy smile




          Nie, na to nie ma szans. Jeśli któraś odstaje za bardzo od stereotypu, jak np.
          właśnie Lideczka, to sarkastycznie każą jej pucować aureolkę. Czyli i tak źle i
          tak niedobrze. Sam fakt BYCIA macochą przesądza o niej samej.
        • pom Re: odpowiedzialam na SAMODZIELNYCH 30.11.05, 12:58
          Nie ma szans.
          Już to kiedyś pisałam - to tak jak z szowinizmem: ktoś, kto twierdzi, że żydzi
          to samo zło, to nie przekona go nawet artument, że Chrustus też był żydem.
          A Tusk jest Niemcem i ma wilcze oczy!
Pełna wersja