mala_paskuda1
02.12.05, 10:50
Witam serdecznie i od razu na wstepie pozwole sobie zacytowac:
A jesli chodzi o dziecko Twojego mezczyzny to wspolczuje, bo musisz wiedziec
o tym, ze ono zawsze bedzie na pierwszym miejscu, zawsze bedzie
najwazniejsze... (...) I musze Ci powiedziec jeszcze jedno, ja nigdy nie
zwiazalabym sie z facetem, ktory ma dziecko, bo umarlabym z zazdrosci o to
dziecko...
forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=12264&w=28829151&a=32879233
Zastanawiam sie, jak to jest i czy autorka powyzszego ma racje... Czy Wy
takze czujescie sie na drugim miejscu w Waszym zwiazku? Kilka slow o mnie -
jestem tu nowa, okolo 30-tki, formalnie jeszcze nie naleze do Waszego grona -
przede mna trudna decyzja co do wejscia w zwiazek z facetem z trojka dzieci
(dziewczynki - 11, 14 i 16), on dwa lata po rozwodzie, starszy 16 lat, dzieci
widzi 4-5 razy do roku bo mieszkaja tysiace kilometrow stad. Na razie to
fascynacja, zauroczenie, z jego strony - chyba cos wiecej. I tu zaczyna sie
problem. Od dziecka rywalizowalam z mlodsza o 5 lat siostra o uczucia
rodzicow (popelnili blad wychowawczy, gdy urodzila sie im druga corka,
odstawili mnie emocjonalnie na pewien czas, co bardzo mocno odczulam). W
doroslym zyciu powraca to nieraz w kontaktach miedzyludzkich, probowalam
rozmawiac z psychologiem, ale niewiele mogla mi pomoc, poza uswiaomieniem
tego problemu. Boje sie, ze wiazac sie z "dzieciatym" facetem zawsze bede sie
czula gorsza, mniej kochana niz jego biologiczne dzieci. I chociaz wiem, ze
tych dwoch rodzajow milosci nie da sie porownac, to obaiam sie tu
potencjalnego zrodla moich depresji, lekow, a w rezultacie - przyczyny
rozpadu tego zwiazku. Dodam tylko, ze bardzo dobrze mi z tym facetem, i o ile
tylko nie mysle o jego przeszlosci, jestem w stanie wyobrazic sobie
szczesliwy zwiazek. Uff.. rozpisalam sie... A chcialam tylko zapytac: jak wy
radzicie sobie z podobna hierarchia, co myslicie o zdaniu autorki z
zacytowanego powyzej postu...