mallika
07.12.05, 00:12
Nie wiem czy pamiętacie (pewnie nie). Dawno temu opisywałam swoją historię...
Facet pozbawiony kontaktów z nastoletnim synem, trwający od ładnych kilku lat
rozwód (straciłam już rachubę, to już będzie chyba siedem albo osiem lat
rozprawy, adwokat mówi że jak dobrze pójdzie to jest to połowa drogi do
półmetka

) ).
Dzisiaj zapadła decyzja o rozstaniu... Po czterech latach... I wiecie co? Może
w tej chwili się nie uśmiecham, ale kamień spadł mi z serca... Największy
problem mojego życia sam się rozwiązał... I wiem że nigdy, ale to przenigdy
nie chcę już pretendować do roli macochy... Dlaczego? Bo miałam wieczny
kompleks niższości wobec ex... I niech wszystkie ex teraz triumfują... Ja też
triumfuję. Bo jestem jeszcze młoda, nie mam dziecka na karku i mogę szukać
faceta bez zobowiązań... I tylko takiego...! A wszystkim next i macoszkom
życzę wytrwałości i szczęścia, obyście miały więcej siły i wiary w siebie niż
ja

Pozdrawiam cieplutko... Już prawie wolna - Mallika...