Co o tym myślicie.. ?

12.12.05, 11:58
    • mamaika Re: Co o tym myślicie.. ? 12.12.05, 12:00
      Za szybka byłam smile
      Post z samodzielnych :

      dlaczego jego druga zona zgadza sie na nie placeni
      Autor: alina-35
      Data: 11.12.05, 23:32
      --------------------------------------------------------------------------------
      nie rozumiem obecnej zony mojego eks.. wie ze ma dzieci ze ma zasadzone
      alimenty dlaczego wiec popiera to ze on nie placi ma ogromne juz zadluzenie
      ponad 28 tys, jest tak samo matka ma dorosle corki z bylym moim nie maja. Zona
      jego dobrze zarabia maja samochod mieszkaja w domku,co mysla i czuja wiedzac
      ze byc moze dzieci nie maja co jesc.Aby zapobiec w placeniu zrobili
      rozdzielczosc majatkowa, to tak jakby dzialali celowo,bardzo to boli.. jesli
      nie moze zniesc mnie jako byla zone to czemu przelewa to na dzieci.... jesli
      akceptowala go jako ojca to dlaczego nie chce zaakceptowac dzieci i pomoc im
      zyc bez tego ojca przeciez wie ze on ma obowiazek! poradzcie mi czy w tym
      wypadku kiedy on nie pracuje bo zona go utrzymuje to jak moge wniesc wniosek o
      alimenty od niej jako jego zony? przeciez jest macocha..jego dzieci to to jego
      rodzinaWstepujac z nim w zwiazek w jakis sposob podjela sie troski o
      dzieciZniesiona wspolnosc majatkowa nie powoduje zniesienia obowiazku troski o
      wspolmazonka jak i ich najblizszych mam tu na uwadze dzieci z poprzednich
      zwiazkow.. Do zaliczek alim. jak i innych swiadczen zadaja nawet zaswiadczen
      od konkubenta mamy wiec czemu nie ma dzialania w druga strone??????



      • leeya Re: Co o tym myślicie.. ? 12.12.05, 12:10
        Wiesz co... Strasznie nie lubie przenoszenia watkow z forum otwartego na
        zamkniete.. A to juz druga taka sytuacja w Twoim wykonaniu. Jezeli tak bardzo
        chcesz znac opinie dziewczyn to rzuc linke i niech sie tam wypowiadaja, a nie
        na forum zamknietym gdzie DYSKUSJA jest ograniczona. Tym bardziej, ze sama
        autorka nie moze sie wypowiedziec...

        Leeya
        • mikawi Re: Co o tym myślicie.. ? 12.12.05, 12:17
          wiesz leeya, na samodzielnych macochy są niemile widziane i
          jako "niepełnoprawnym użytkowniczkom" niektóre samomamy zakazują im się tam
          wypowiadać tongue_out
          • leeya Re: Co o tym myślicie.. ? 12.12.05, 13:01
            Mikawi,

            ale macie mozliwosc umieszczenia postu. Nie wszystkie samodzielne maja
            mozliwosc pisaniu tu. I o to mi chodzi.

            Leeya
            • jayin Re: Co o tym myślicie.. ? 13.12.05, 20:11
              leeya napisała:

              > Mikawi,
              >
              > ale macie mozliwosc umieszczenia postu. Nie wszystkie samodzielne maja
              > mozliwosc pisaniu tu. I o to mi chodzi.

              Leeya,

              Mają wszystkie, poza kilkoma. Temat był wałkowany bardzo szczegółowo swego czasu. Sama zresztą doskonale wiesz.

              Jeśli któraś Samodzielna Mama, czy ktokolwiek inny nie ma tutaj dostępu, to zgłasza chęć uczestnictwa, albo wręcz pisze mi na priv, że chciałaby napisać coś w jakimś tam wątku. I te osoby są dopisywane (jakies opóźnienia wynikają wyłącznie z tego, że nie spędzam 24 h na dobę przy komputerze:=). I nikt ich nie wyrzuca później. Bo jakoś od dłuższego czasu zaglądają tutaj takie osoby, które mają coś do powiedzenia i potrafią dyskutować "normalnie", niezależnie od tego czy są Macochami, Samodzielnymi Mamami, czy Kimkolwiek Innym smile I chyba dobrze? Że nie ma akcji i reakcji. Tych negatywnych bardzo.

              pozdr.
              J.
              • leeya Re: Co o tym myślicie.. ? 13.12.05, 22:09
                Asia,

                Nie chce walkowac tematu dostepu i niedostepu doforum. Chodzilo mi o
                przenoszenie watkow z forum otwartego na prywatne z ograniczonym dostepem.
                Zdaje sie, ze netykieta tego nawet zabrania. A po co dodatkowo robic jeszcze
                mlyn tutaj?? Wystarczy, ze tamten watek oscyluje w granicach 200 postow na
                samodzielnej..

                Leeya
                • jayin Re: Co o tym myślicie.. ? 13.12.05, 23:25
                  Wiem wiem...
                  Też nie chcę wałkować.

                  Przenoszenie watków - to już musiałabym zajrzeć

                  Tylko tu jest taka specyficzna sytuacja, że sporo "macoch" nie ma ochoty chyba się wypowiadać na forum Samodzielnych Mam, bo - o czym sama często zresztą czytam, przy okazji wypowiedzi jakiejś macochy (tych ktore tam piszą), ze to forum nie dla macoch i niech sobie idą do siebie. Mało przyjemne wrażenie - pisac gdzies, gdzie sie dostanie po nosie za fakt bycia "macocha" (...z forum "Macochy") od niektorych osob. A bywaja tematy, ktore pewnie wiele z nas tutaj też interesują. I wtedy tam się nie chce pisać, bo zamiast dyskusji robi się afera, a tutaj nie będzie można, bo to temat stamtąd... Trochę pokręcone.

                  Bo co jesli jakis temat interesuje kogos z tego forum, a nie chce tam sie wypowiedziec... Hmm... No wlasnie. Co wtedy mozna zrobic, zeby bylo "fair" netykietowo? Opisac tą historię własnoręcznie, zmieniając jakies dane?suspicious Nie mam pojęcia. Prościej się wkleja linki, więc pewnie dlatego sporo osób tak robi. Chyba dopóki takie "przeklejanie" nie służy dowaleniu komuś, czy wytykaniu złośliwym personalnie komuś (jakies rozgrywki prywatne) - tylko normalnie do dyskusji na temat TEMATU, nie OSOBY, to chyba jest OK. Chyba, że źle na to patrzę, to mnie poprawcie smile Nie będę sie upierac, że mam rację.

                  pozdr. przedpółnocnie
                  J
        • mamaika Re: Co o tym myślicie.. ? 12.12.05, 15:35
          Nie przypominam sobie ,ale to najmniej istotne. Dyskutowac tez mam prawo gdzie
          chcę, z kim chcę i na jaki temat chcę. Sorki leeya ale mam dziś wsciekły
          dzień. A jak chcę poznać opinię samodzielnych to tam się zracam. A chodzi mi o
          istotę sprawy a nie ten przypadek.
      • ashan Re: Co o tym myślicie.. ? 13.12.05, 08:41
        a mnie szlag by trafił, gdyby mój mąż przyszedł i powiedział: kochanie od dziś
        nie pracuję, bo ta wredna suka nasłała na mnie komornika. Zrzuciłabym gada ze
        schodów i taki byłby finał, że mieszkałby pod mostem, dopóki nie zacząłby
        regulować swoich zobowiązań, bo moje ustalenia z nim i jego ew. utrzymanie to
        jedno,a le zgoda na niepłacenie na dzieci to drugie.
        A tu - miodzio, pełne zrozumienie dla nexi - bo ona nie ma obowiązku. Owszem,
        prawnego nie ma, ma moralny do gonienia swojego męża choćby do łopaty, żeby na
        swoje dzieci zarobił.
        Nie wierzę, że nie macie żadnego wpływu na swoich facetów. A wszystkie wpisy
        pt "ja oczywiście nigdy bym nie związała się z takim typem" i na tym samym
        oddechu dodajecie "no ale tamten post to dno, postawa roszczeniowa i
        prowokacja" to najczystrzej wody hipokryzja, miłe panie. A gdyby było juz po
        ptakach? Gdyby zrobił Wam taką niespodziankę po jakimś czasie wspólnego życia
        to co?
        a.
    • mikawi Re: Co o tym myślicie.. ? 12.12.05, 12:09
      przeklejam swoją odpowiedź:

      może też odpowiem - dzieci męża zasługują na lepsze życie jak najbardziej (jak
      wszystkie dzieci) tyle tylko, że to lepsze życie maja obowiązek zapewniać im
      ich rodzice a nie druga żona ojca. Ona ma obowiązek wobec swoich dzieci i
      swojej rodziny.
      • m-m-m Re: Co o tym myślicie.. ? 12.12.05, 12:19
        lepsze życie maja obowiązek zapewniać im
        > ich rodzice a nie druga żona ojca. Ona ma obowiązek wobec swoich dzieci i
        > swojej rodziny.



        ...i nawet jakby swojej rodziny nie miala to i tak dla niej dzieci z
        poprzedniego związku jej męża sa tylko powinowatymi, anie krewnymi. Między
        powinowatymi zakres alimentacji jaest baaaaardzo ograniczony.

        Ona może, ale NIE MUSI dawać choćby szeląga na cudze dzieci.
      • lilith76 Re: Co o tym myślicie.. ? 12.12.05, 13:43
        dziewczyny, nie piszcie tylko, że nie widzicie, że NIE CHODZI O PIENIĄDZE NEXT.
        chodzi o jej milczącą akceptację olewania finansowego przez partnera dzieci z
        poprzedniego związku. nie za dobrze, to o nim świadczy.
        znam sama taką parę (wszystko przepisane na nią) i był to jeden z powodów dla
        których next - w chwili kryzysu - nie wzięła pod uwagę rozstania z facetem, bo
        na ich dziecko wypnie się tak jak na i poprzednie. lepiej jej już zostać z nim.
        • mamaika Re: Co o tym myślicie.. ? 12.12.05, 16:44
          Lilith jasne,ze to nie o to chodzi. Pisałam tam napiszę i tu. Nie pochwalam a
          wręcz przeciwnie niepłacących tatusiów. Uważam że obecna żona owego pana
          powinna go wykopać do roboty,zeby przynajmniej na dzieci zarobił. Nie pochwalam
          zadnej neksi a wrecz przeciwnie,której nie obchodzi czy M interesuje sie
          dziećmi z poprzedniego związku czy nie. Ja nie chciałabym z kimś takim być.
          Natomiast nie uwazam, o czym także napisałam w poście na samodzielnych abym ja
          ani inna neksia miały obowiązek finansowania alimentów swojego partnera. Moim
          obowiazkiem jest dbać o swój dom i swoje dziecko.
          • elf28 Eksie to dla mnie kosmonautki... 12.12.05, 17:59
            Kochane, ale to taka dyskusja, która znowu rozwinie się do kilkudziesięciu
            postów. To oczywiste, że Eks oczekuje że Next zrozumie, że będzie wręcz miała
            obowiązek, a generalnie to da się podporządkować oczekiwaniom Eks - bo przecież
            widziały gały co brały...

            Ja ze swojej strony powiem tak: facet nie może uchylać się od płacenia. Jeśli
            nie płaci bo poprostu NIE, to jest to głęboko zastanawiające i wielece
            prawdopodobne, że w analogiczenej sytuacji wobec mnie i naszego dziecka
            zachowałby się dokładnie tak samo.

            Natomiast oczekiwania Eksi, że Next powinna czuć się odpowiedzialna za dzieci
            swojego M z poprzedniego związku są tak samo naiwne jak nadzieja, że w grudniu
            będzie lato. Dla mnie to tylko dowód na naiwność i wręcz pewną życiową głupotę
            takich Pań. Przepraszam, ale prawda jest taka, że dzieci M nie są mi do
            szczęścia potrzebne - wręcz przeciwnie. Ale ponieważ kocham tego gościa, to z
            miłości i szacunku do niego akceptuję jego dzieci. Pytam, interesuję się,
            jestem przyjazna, etc. Natomiast ich utrzymanie? No sorry, ale gizi mnie to
            obchodzi, zwarzywszy na fakt, że regularnie płaci alimenty.

            Powiem więcej, pownieważ trzymamy wspólną kasę to wiem również ile wydaje na
            dzieci poza alimentami i mam pełne prawo sprzeciwu. I oczywiście wyrażam
            niezadowolenie, jeśli pewne wydatki nie mają uzasadnienia (np setna gra
            komputerowa). I jako obecna partnerka mam do tego pełne prawo.

            • e_r_i_n Re: Eksie to dla mnie kosmonautki... 12.12.05, 18:09
              elf28 napisała:

              > Powiem więcej, pownieważ trzymamy wspólną kasę to wiem również ile wydaje na
              > dzieci poza alimentami i mam pełne prawo sprzeciwu. I oczywiście wyrażam
              > niezadowolenie, jeśli pewne wydatki nie mają uzasadnienia (np setna gra
              > komputerowa). I jako obecna partnerka mam do tego pełne prawo.

              Dokladnie tak smile
              Ale to, co pisze aqlina-35 to taki poglad, ktory mozna od niektorych uslyszec -
              kochasz faceta, kochasz jego dzieci. Jak jest on bliski prawdy, same wiemy.
              • zonka77 Re: Eksie to dla mnie kosmonautki... 12.12.05, 18:48
                a ja sobie poczytałam ten wątek na samodzielnych i po lekturze postu niejakiej
                Darci idę ostrzyć zęby smile i rosół na młodą postawić, będzie mięsko na kolację smile
                • mamaika Re: Eksie to dla mnie kosmonautki... 12.12.05, 18:56
                  A mnie po przeczytaniu jej postu trafił szlag.Ale generalnie mam dziś
                  wściekający dzień smile.
    • lubstej Re: Co o tym myślicie.. ? 12.12.05, 18:41
      mi sie nawet zal kobieciny zrobilo pomimo jej wysoce roszczeniowej postawy do
      next sad((

      ale ja mysle ze to prowokacja smile
      jakis czas temu przegladalam forum na kafeteri i dziala tam baaaardzo aktywnie
      niejaka "kwiatek74" o kilkunastu wcieleniach - znak rozpoznawczy: brak spacji po
      przecinkach i kropkach
      i tak sobie rozmawiaja ze soba i tak sie popieraja jak nie przymierzajac jedna z
      naszych ulubionych forumek wink



    • bezkresneniebo Re: Co o tym myślicie.. ? 12.12.05, 19:38
      Podpisuje sie rękami i nogami pod tym co piszecie kochane dziewczyny, bo
      przecież to czy ze facet ma dzieci do czegokolwiek nas drugie żony zobowiązuje?
      DO NICZEGO!! To jest tylko i wyłącznie jego zmartwienie, jego zobowiązanie. Nas
      to nie dotyczy, ja też mam podpisaną rożdzielczość majątkową z moim mężem.
      Jakby co to jego synek i jego mamusia może mi skoczyć... wiecie gdziesmile
    • nangaparbat3 Chyba sie pożegnam 12.12.05, 21:35
      Juz raz mnie stąd wywalono, tym razem ja sie wyprowadzam, tym bardziej, że
      macocha mojej córki stała sie kolejną Ex mego Exa. Jej nastepczyni wie, ze Ex
      ma juz dwoje dzieci z dwiema różnymi kobietami, zamierza jednak założyć z nim
      rodzine i mieć dzieci.
      I powiem Wam tak: wychodząc za Exa, nie miałam pojęcia, ze się rozwiedziemy, ze
      bedzie miał jescze jakieś dzieci. W przeciwieństwie do mnie obie kolejne panie
      miały tę świadomość, że dzieci z inną kobietą/kobietami juz są na świecie, ze
      facet ma wobec nich bardzo konkretne obowiazki. Jest dokładnie tak, jak
      napisała jedna z Was - WIDZIAŁY GAŁY CO BRAŁY.
      Nie kocham juz byłego męża, w każdym razie zupełnie nie jak męża, moze jak
      dalekiego kuzyna, ale jego dziecko jest dla mnie ważną osobą. Czuje się za nie
      w jakis sposób odpowiedzialna, bo jest siostrą mojego dziecka, ktore kocham
      najbardziej na świecie.
      Gdyby zdarzyła się sytuacja, ze Ex przestałby dawać na dziecko (dzieci?)
      pieniądze, przeprowadził rozdzielność z Next Next - stanęłabym na głowie, żeby
      te pieniądze z nich ściągnąć.
      Ludzie dorośli powinni przyjmować na siebie konsekwencje swego postępowania. I
      tego, ze się kiedyś spłodziło dziecko, i tego, ze się wyszło za kogoś, kto już
      ma dzieci z kimś innym. Trzeba to po prostu wliczyć w koszty, i tyle.
      • natasza39 Re: Chyba sie pożegnam 12.12.05, 21:56
        Oj nanga, mylisz dwie rzeczy...
        Odpowiedzialność za zobowiazania faceta który ma za soba przeszłosc, w tym
        dzieci z przymuszaniem do tej odpowiedzialności.
        Oczywiście nie wyobrażam sobie, abym kiedyś, gdy np. mój chłop znajdzie sie w
        potrzebie i nie bedzie miał za co zapłacić zasądzonych alimentów nie dołożyła
        się do jego zobowiazań. W końcu wspólnie zyjemy. Raz ja, raz on mozemy być na
        wozie, a potem pod wozem.
        Nie wyobrażam sobie wogóle sytuacji, opisanej w tamtym watku, ze druga zona
        utrzymuje trutnia, który ma zobowiazania wzgledem swoich dzieci, ale nie
        wierzę, również, że jest to dla owej zony, co sugeruje autorka postu, sytuacja
        komfortowa, a wręcz w głowie nie misci mi się, że ona sama zmusza go do takiego
        postepowania.
        Postawa roszczeniowa, matki dzieci, wobec next, jest jednak w tym przypadku
        równie amoralna co postawa owego ojca olewajacego swoje dzieci i zobowiązania.
        Nie wierzę również, że ów pan zmienił się z dnia na dzień.
        Musiał wcześniej przejawiać takie same postawy i chęci do "nic nie robienia".
        Trutniem facet nie staje się z dnia na dzień. Trutniem czy "bluszczem" człowiek
        się rodzi.
        Pani owa wyraźnie, co mozna przesledzić po wszystkich postach, oczekuje, że
        wszyscy, tylko nie ona sama maja pomagac jej dzieciom. Mało tego, ona wręcz
        roziazania widzi dwa:
        1. Albo płaci next,
        2. Albo owa pani musi sobie znalesc "sponsora z duzym workiem pieniazków i o
        dobrym sercu"
        Otóz z taka postawa się nie zgodze. Jest ona społecznie zła.
        Tak kobieta wychowa przyszłych roszczeniowców, którym się nalezy bezwzglednie
        wszystko, za nic.
        Będzie w przyszłości matka samotnej, utrzymujacej się z alimentów matki i syna
        trutnia, zerujacego na innej babie.
        Po prostu nienawidzę tego w naszym społeczeństwie. Tych roszczeń, tego, ze mi
        się nalezy bo ja mam cięzko.

        Co innego droga, nango, współodpowiedzialność za dzieci exa, a co innego próba
        scedowania tej odpwoiedzialności całkowicie na next.
        To sa dwie rózne sprawy.

        BTW - twój ex to jednak niezłe ziółko....
      • elf28 Re: Chyba sie pożegnam 13.12.05, 09:33
        Najbardziej lubie takie gdybanie: gdybym to ja...to ja czułabym się
        odpowiedzialna, ja bym kochała nie moje dzieci, ja bym płacila, w końcu jestem
        konsekwentna, dobra, etc...

        Ja ja na to: sralis mazgalis reverendus duptus klaptus, albo inaczej pitu pitu
        pitolku. Najlepiej opowiada się takie pierdoły, jak się nigdy nie było w takiej
        sytuacji i nie doznało się uczuć jakie może mieć Next. Więc wręczam Ci nanga
        statuetkę nadwornego filozofa i moralizatora forum macochy.
    • leeya Exiowy punkt widzenia 12.12.05, 22:13
      Wiecie.. Se pomarudze, a co mi tam, dawno tego nie robilam, wiec teraz bedzie
      elaborat..

      To, czy macocha ma jakas wiez emocjonalna z pasierbem to kwestia kontaktow,
      charakterow etc. Macocha Kulki nie musi jej kochac, jedyne czego wymagam od tej
      kobiety to niewtracanie sie w wychowanie Malej i nieutrudnianie kontaktow na
      linii ojciec-Kulka. Jezeli wytworzy sie pomiedzy nimi (macocha-Kulka) cos
      jeszcze, jakas nic porozumienia, sympatii to dobrzesmile I nie ze wzgledu na to,
      ze dostanie wiecej z materialnych rzeczy (to tak do postu zonki), ale dlatego,
      ze dostanie cos wiecej, czego sie na pieniadze nie da przeliczycsmile Chociazby
      komfort przebywania w domu ojca i poczucie, ze ta pani, ktora mieszka z Tata ja
      lubi. Ale to juz jest bonussmile Jednak o wszystkich sprawach zwiazanych z
      Kuleczka rozmawiam i bede rozmawiala z jej Ojcem. O pieniadzach, opiekunce,
      przedszkolu.. I nexi nic do tego. I zdania nie zmienie. Bo to ja i moj ex
      jestesmy rodzicami, i tak jak uwazam, ze nexia nie powinna finansowac mojego
      dziecka, tak samo uwazam, ze nie powinna sie wtracac w ustalenia moje i exa
      dotyczace dziecka. Bo to NASZE dziecko, a to, ze teraz ona jest z nim w zwiazku
      nie oznacza, ze ma prawo wtracac sie w sprawy dotyczace NASZEGO dziecka. Dla
      mnie moze exowi jezdzic po glowie w domu, truc mu odwlok i co chce tam jeszcze,
      ale to co JA ustalam z EXEM na temat NASZEJ corki jest swiete. I niech chlopina
      kombinuje coby tu wymodzic, zeby i wilk byl syty i owca cala... Jego problem.

      Natomiast co do mnie, to juz podjelam meska decyzje i postanowilam, ze jezeli
      kiedykolwiek sie jeszcze zwiaze z facetem, to pierwsze co zrobie,zanim pojade
      do USC to bedzie intercyza. Niezaleznie czy bedzie mial juz dzieci czy bedzie
      chcial sie ich dorobic ze mna.. Taki zabezpieczenie na przyszlosc Kulki i moje,
      co tu ukrywacsmile Trutnia w domu bym nie trzymalasmile Krolowa roju nie jestem, a
      jedynie pszczolka-robotnica. Na siebie i dziecko jestem w stanie zarobic, na
      faceta juz mi sie po prostu nie chcetongue_out Wole sobie do egiptu na urlop skoczyc,
      podobno fajni faceci tam europejki wyrywajatongue_outtongue_out Jedno wiem, macocha nie
      chcialabym byc... Nie jestem pewna, czy dalabym sobie rade psychicznie. Wiec
      nawet nie probujesmile

      Uderza mnie jedna rzecz w Waszych postach.. Zeby nie powiedziec:
      niekonsekwencja, ale juz to bylo tyle razy omowione, ze nie chce znow wywolywac
      wojnysmile Jak facet zarabia, to jest nasza kasa i alimenty ida z naszej kasy, a
      jak noga sie powinie i przestaje zarabiac, to juz jest tylko moja kasa i od tej
      kasy won, nie ruszac. Dlatego rekamy i nogamy bede sie zapierala przy
      intercyzie, zeby od razu bylo wiadomo co moje co faceta i zeby mi nie wypominal
      gdzie, ile i na co wydajesmile

      A tak juz na sam koniec.. Fakt, nexie nie sa zobowiazane placic na dzieci
      swoich M z poprzedniego zwiazku. I zgadzam sie z tym calkowiciesmile Tylko czy
      jezeli cos by sie stalo i Wasz M przejsciowo nie mial pracy, to na prawde
      byscie nie pomogly mu placic tych alimentow?? Wolalybyscie, zeby poszedl do exi
      i ja poprosil o prolongate niz pomoc osobie, ktora kochacie? Bo przeciez te
      pieniadze i tak kiedys trzeba bedzie splacic/oddac...

      Leeya
      • natasza39 Re: Exiowy punkt widzenia 12.12.05, 22:35
        leeya napisała:
        > A tak juz na sam koniec.. Fakt, nexie nie sa zobowiazane placic na dzieci
        > swoich M z poprzedniego zwiazku. I zgadzam sie z tym calkowiciesmile Tylko czy
        > jezeli cos by sie stalo i Wasz M przejsciowo nie mial pracy, to na prawde
        > byscie nie pomogly mu placic tych alimentow?? Wolalybyscie, zeby poszedl do
        exi

        Odpowiedziałam na to pytanie, ja natasza, juz w poście nangi...
        Nie, nie wyobrazam sobie, abym mu nie pomogła w takiej sytuacji.
        zreszta z nasza exia "dogadanie się" nie wchodzi wogóle w grę.
        Z tym, że w tym poscie, co na "samodzielnej" jest wałkowany chodzi zupełnie o
        co innego.
        Zreszta naprawdę zaczynam myslec, że to prowokacja, bo jesli więcej takich
        alinek i trutniów tatusiów byłoby w naszym kraju, to dzieci na ulicach marłyby
        z głodu masowo.

        A co reszty Twojego postu, jak zwykle się zgadzam....
        • kleo1 A co właściwe "daje"... 13.12.05, 08:17
          Przeczytałam ten wątek na SM i troszkę Wasszych wypowiedzi Kochane Kobietki i
          się zastanawiam, co daje rozdzielnośc majatkowa? A co jakby M ze swoją żoną
          mieli wspólny-zdawało mi się, że skoro wspólny, a więc i żony, która nie ma
          żadnych obowiązków do dzieci exi, to nie do ruszniea? Ale ja się nie znam, i
          fajnie, że ten wątek tu jest, bo się mogę zapytać big_grin hihi
      • elf28 Re: Exiowy punkt widzenia 13.12.05, 09:38
        Gdyby się coś takiego stało, że M niemógłby płacić na swoje dzieci to:
        - po pierwsze, taką sytuację można przewidzieć i za wczasu się ubezpieczyć
        mając np odłożone pieniądze,
        - po drugie, jeśli mamy wspólną kasę albo nawet osobną to pomagam mu dając
        część lub całość. I oczywiście do czasu, bo wykopałabym faceta, który chowałby
        się pod moją spódnicą i uchylał od pracy.

        A tak by the way, to już na początku związku widać z kim się ma do czynienia i
        czy facet jest odpowiedzialny, uczciwy i tak dalej.
        • kleo1 Re: Exiowy punkt widzenia 13.12.05, 09:51
          No dobra, a załózmy, że alimenty wysyła ex teśc a nie ex mąż, a ex chce iść z
          tym do komornika, bo "ex nie płaci", może czy ją wyśmieją?
          • elf28 Re: Exiowy punkt widzenia 13.12.05, 09:57
            nie znam się na prawie, ale jeśli kasę (alimenty) dostaje to czego chce? Co to
            za różnica z czyjego konta przychodzą?
            • kleo1 Re: Exiowy punkt widzenia 13.12.05, 10:02
              wiem właśnie!
      • mikawi Re: Exiowy punkt widzenia 13.12.05, 09:59
        leeya - ale moim zdaniem nie chodzi tu o to czy któraś z nas w kryzysowej
        sytuacji by pomogła czy nie, tylko sedno problemu twki w tym czy ma być
        ZOBOWIĄZANA do takiej pomocy.
        • elf28 Re: Exiowy punkt widzenia 13.12.05, 10:03
          Tak jest, i wg mnie Next NIE jest ZOBOWIĄZANA.
          • kleo1 Re: Exiowy punkt widzenia 13.12.05, 10:06
            elf28 napisała:

            > Tak jest, i wg mnie Next NIE jest ZOBOWIĄZANA.
            Amen!
        • leeya Re: Exiowy punkt widzenia 13.12.05, 10:40
          Mikawi,

          Ja tez uwazam, ze nexia nie ma nic do mojego dziecka, lacznie z kasatongue_out

          BTW dzis sie obsmialam jak norka, hihihihihihi.. Pokazuja faceta, lat okolo 30,
          calkiem, calkiem, tez bym na niego poleciala, odwalony jak szczur na otwarcie
          kanalu, ktory z mina cierpietnika wyznaje, ze jest utrzymankiem pewnej Pani.
          Ale nie wstydzi sie tego, co robi, bo dzieki temu stac go na placenie alimentow
          na dzieci. Na pytanie wrednej reporterki odpowiada, ze aktualnie mieszka z
          jedna Pania, ale tez spotyka sie z druga BO ALIMENTY MA WYSOKIE..

          Jeszcze mnie brzuch boli ze smiechu

          Leeya
    • kleo1 A CO MYŚLICIE O TYM? - trosze o kasie >:( 14.12.05, 08:29
      Ex daje przy mnie swojej exowej forse, ale wygląda to tak, że prosi szefową o
      resztę pozostałej mu wypłaty(czyli nic mu nie zostaje, jak ją dostanie), ja te
      słowa słyszałam, że RESZTA WYPŁATY i owa ex(absolutnie nie chodzi o mojego M bo
      ja bym namiejscu zabiła, chyba, że bym nie zdązła i ona pierwsza by skoczyła
      hehehe, wracając do tematu, dostał te chyba 300 zł(nie wiem bo kątem oka
      widziałam kilka 50tek)ona jak zwykle bezczelna, i jeszcze niemiłym głosem, a na
      lekarza mi dasz?! No kuźwa! Widziała że jego ostatnia kasa! Jest tak bezczelna!
      Ma prace! 1000 zł, mieszka z matką, więc i matka coś dostaje, dostaje alimenty
      i jeszcze ciągnie! Czy ona już w ogóle nie zamierza płacić na swoje dziecko? A
      i sytuacja, owy ex dał na piórnik, no to logiczne, ze piórnik od tatusia, a ta
      ***** mówi, że od niej! Jestwiele wiele sytuacji, ja rozumiem, jakby nie
      pracowałą, ale pracę ma! Wkurzyłam się na jej harpiowatość i bezczelność
      (niestety jest naprawdę fałszywa i tylko kasa ją interesuje, wiele razy byłam
      świadkiem jak robi oczka do gości z grubymi portfelami, a dziecka najchętniej
      by sie pozbyła, bo woli balować). Ale oddać tatusiowi nie odda. Rhh.. normalnie
      krew mnie zalewa!
      No musiałam się wygadać! heh...
      • chalsia Re: A CO MYŚLICIE O TYM? - trosze o kasie >:( 14.12.05, 09:23
        napisz ten post jeszcze raz bo nie da rady go zrozumieć.
        Chalsia
        • kleo1 Re: A CO MYŚLICIE O TYM? - trosze o kasie >:( 14.12.05, 10:10
          chalsia napisała:

          > napisz ten post jeszcze raz bo nie da rady go zrozumieć.
          > Chalsia


          To ze zdenerwowania napisałam chaotycznie.Poztaram się jaśniej.
          Jest sobie byłe małżeństwo. I on przy swojej ex prosi pracodawcę o resztę
          wylaty jaka mu przysługuje na ten miesiąc(wnisokuję, że daje alimenty
          osobiście, jedynie coś tam wypisuje i ona to podpisuje, bo inaczej by
          powiedziała, że nie dostaje). Więc dostał ostatnie grosze, chyba ze 200 zł, i
          oddał wszystko na alimenty. Dokładnie słyszałam, że to ostatnie pieniądze i ona
          też, a ona jeszcze woła na lekarza! Ale skąd on ma to wziąć?! Mało tego, ona
          pracuje, zarabia 1000 zł, mieszka z matką więc i matka ma jakieś dochody, to co
          ona robi z pieniędzmi? Ehh...
          • m-m-m Re: A CO MYŚLICIE O TYM? - trosze o kasie >:( 14.12.05, 10:31
            Ale skąd on ma to wziąć?! Mało tego, ona
            pracuje, zarabia 1000 zł, mieszka z matką więc i matka ma jakieś dochody, to co
            ona robi z pieniędzmi? Ehh...



            Oj, Kleo. Jej matka nie musi dawać na wnuki w zastępstwie za byłego zięcia. Jak
            rozumiem ta matka i tak ma swój udział i to podejrzewam nie mały: pomaga
            zapewne córce w wychowaniu dziecka, nie da się też podzielić lodówki na pół i
            wnuk też je to co babcia i mama.

            Skąd ma wziąć??? To już jego ból głowy. Taka jest brutalna prawda. Niech szuka
            pracy dorywczej. Nie wiem jaka wysokość alimentów płaci Twój M., jeśli
            to...200, czy 300 zł to płaci symbolicznie i tak.

            Mogę zrozumieć Twój gniew, bo tak naprawdę w tym momencie utrzymanie faceta
            spada na Ciebie, ale tu masz tylko takie wyjście by go pogonić do dodatkowej
            pracy.

            Ona chciała dodatkowej kasy na lekarza...nie na np. jakąś rytmikę, czy inne
            dodatkowe zajęcie bez którego można się obyć.

            Niedawno nasz pasierb miał usuwaną ósemkę. Ona, czyli jego matka płaci
            alimenty, ALE na to usunięcie też musiała dołożyć kasę. Usunąć trzeba było, bo
            inaczej groziło to poważnymi konsekwencjami. Próbowała tych pieniędzy nie dać.
            Ale M. jej brutalnie poradził, by poszła dorobić na ulicę, bo ząb MUSI być
            usunięty i kropka. I naprawdę mało nas obchodzi, czy ona ma kasę, czy nie na
            dentystę. Ona mieć na to MUSI. To, że ja mieszkam z jej synem i pracuję (jak
            babka Twojego pasierba) nie oznacza, że zwolnię ją z obowiązku szukania
            dodatkowych pieniędzy na ząb JEJ dziecka.
            • kleo1 Re: A CO MYŚLICIE O TYM? - trosze o kasie >:( 14.12.05, 10:40
              m-m-m napisała:

              > Ale skąd on ma to wziąć?! Mało tego, ona
              > pracuje, zarabia 1000 zł, mieszka z matką więc i matka ma jakieś dochody, to
              co
              >
              > ona robi z pieniędzmi? Ehh...
              >
              >
              >
              > Oj, Kleo. Jej matka nie musi dawać na wnuki w zastępstwie za byłego zięcia.
              Jak
              >
              > rozumiem ta matka i tak ma swój udział i to podejrzewam nie mały: pomaga
              > zapewne córce w wychowaniu dziecka, nie da się też podzielić lodówki na pół i
              > wnuk też je to co babcia i mama.
              >
              > Skąd ma wziąć??? To już jego ból głowy. Taka jest brutalna prawda. Niech
              szuka
              > pracy dorywczej. Nie wiem jaka wysokość alimentów płaci Twój M., jeśli
              > to...200, czy 300 zł to płaci symbolicznie i tak.
              >
              > Mogę zrozumieć Twój gniew, bo tak naprawdę w tym momencie utrzymanie faceta
              > spada na Ciebie, ale tu masz tylko takie wyjście by go pogonić do dodatkowej
              > pracy.
              >
              > Ona chciała dodatkowej kasy na lekarza...nie na np. jakąś rytmikę, czy inne
              > dodatkowe zajęcie bez którego można się obyć.
              >
              > Niedawno nasz pasierb miał usuwaną ósemkę. Ona, czyli jego matka płaci
              > alimenty, ALE na to usunięcie też musiała dołożyć kasę. Usunąć trzeba było,
              bo
              > inaczej groziło to poważnymi konsekwencjami. Próbowała tych pieniędzy nie
              dać.
              > Ale M. jej brutalnie poradził, by poszła dorobić na ulicę, bo ząb MUSI być
              > usunięty i kropka. I naprawdę mało nas obchodzi, czy ona ma kasę, czy nie na
              > dentystę. Ona mieć na to MUSI. To, że ja mieszkam z jej synem i pracuję (jak
              > babka Twojego pasierba) nie oznacza, że zwolnię ją z obowiązku szukania
              > dodatkowych pieniędzy na ząb JEJ dziecka.



              Kochanie ale to nie chodzi o mnie i mojego M, on w ogóle nie ma kontaktu z ex,
              sam sobie go nie życzy, ale chodzi o kogoś mi bliskiego z rodziny. A co do ex
              tej bliskiej mi osoby, dostaje o wiele więcej niż ma zasądzone, np. dostała od
              matki swoejgo ex 700 zł na wakacje jak wyjechała z córka nad morze(700 zł
              extra), często dostaje pieniądze, każda SM chciałaby byc w takiej sytuacji,
              jednak ona w ogóle nie potrafi tego docenić, dostała pracę nie musiała się o
              nią starać i bardzo wiele ale to naprawdę wiele pomocy a nadal jest złą osobą
              która NIGDY nie powiedziałą dziękuję sad
              • m-m-m Re: A CO MYŚLICIE O TYM? - trosze o kasie >:( 14.12.05, 10:42
                NIGDY nie powiedziałą dziękuję sad


                To zmienia postać rzeczy.
                • kleo1 Re: A CO MYŚLICIE O TYM? - trosze o kasie >:( 14.12.05, 10:47
                  m-m-m napisała:

                  > NIGDY nie powiedziałą dziękuję sad
                  >
                  >
                  > To zmienia postać rzeczy.

                  Mało tego
                  w pracy wszystko Olewa, klientów, jest bezczelna, w połowie obsługiwania
                  klienta potrafi odejśc, jak klient wchodzi to się na niego gapi(na kolanach ma
                  talerz z kanapkami)a jej zasranym obowiązkiem jest do niego podejśc i spytać co
                  potrzeba itd. albo zawsze coś sprząta itd.by tylko nie obsługiwać klientów
                  Heh... jakby jej to odciac to by dopiero zobaczyła ile miała ale ona jest taka
                  że i tak uważa, że WSZYSTKO JEJ SIĘ NALEŻY sad
                  • m-m-m Re: A CO MYŚLICIE O TYM? - trosze o kasie >:( 14.12.05, 10:51
                    Kleo, nie ma co rozważać, nie gniewaj się, ale znamy sprawę tylko z opisu
                    jednej strony.
                    • kleo1 Re: A CO MYŚLICIE O TYM? - trosze o kasie >:( 14.12.05, 10:54
                      m-m-m napisała:

                      > Kleo, nie ma co rozważać, nie gniewaj się, ale znamy sprawę tylko z opisu
                      > jednej strony.


                      Wiem, nie wiem jak jest z drugiej strony, ale przez te 6 lat przekonałam się,
                      że ona kłamała, na temat swojego exa, jeszcze wtedy męża, lała jad wszystkim w
                      ucho, jest wiele sytuacji, które okazałay się nieprwadą, juz na początku
                      (pobrali się bo ona była w ciąży) gdy on musiał pojechac do wojska, ktoś z
                      rodziny widział ją jak chadzał sobie za rączke z jakimś obcym facetem. ehh..
                      niestety w tej sytuacji.. nie twierdzę, że i ten ex byl aniołem, ale jakby ona
                      była inna... wszystko byłoby inaczej... i tak długo wytrzymał... tu nie było w
                      ogóle miłości, z jej str. chodziło o kase, z jego o dziecko..
                    • elf28 Re: A CO MYŚLICIE O TYM? - trosze o kasie >:( 14.12.05, 10:55
                      Wydaje mi się m-m-m, że kleo chodziło o pazerność tej kobiety a nie o kwestię
                      tego co bez dwóch zdań się jej należy.
                      • kleo1 Re: A CO MYŚLICIE O TYM? - trosze o kasie >:( 14.12.05, 10:58
                        elf28 napisała:

                        > Wydaje mi się m-m-m, że kleo chodziło o pazerność tej kobiety a nie o kwestię
                        > tego co bez dwóch zdań się jej należy.



                        Właśnie o to mi chodzi, że dostaje t na co dobrowolnie zgodził się ten facet
                        plus więcej a ona uważa, żśe jej się należy Bóg wie ile, zawsze za mało ciąghle
                        ciągnie od faceta kase, a on sam nie ma dla siebie nic sad
                      • m-m-m Re: A CO MYŚLICIE O TYM? - trosze o kasie >:( 14.12.05, 10:59
                        Ale napisałam, że znamy sytuację z opisu tylko jednej strony.
                        • elf28 Re: A CO MYŚLICIE O TYM? - trosze o kasie >:( 14.12.05, 11:02
                          O Boże M-M-M, a od kiedy Ty się taka dokładna zrobiłaś? Wiadomo, że znamy z
                          jednej strony. Tak jak i Twoje i moje opisy sytuacji i innych macoszek znamy
                          tylko z jednej strony.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja