magdalens
19.12.05, 11:22
Mamy z M problem z prezentem wigilijnym. Nie wiem czy pamiętacie naszą
sytuacje bo dawno nie miałam okazji pisać. Więc krótko streszcze.
M odszedł od zony już właściwie ponad 3 lata temu i mieszkamy razem . M ma 2
dzieci syna 10 lat (już właściwie 11 i córkę teraz prawie 18) Właściwie zero
kontaktu mimo ustalonych sądownie wizyt co dwa tygodnie weekend i co drugie
swięta. Jednak dzieci nie chcą spotkań. Spotkania odbywają się sporadycznie a
ich głównym motywem są pieniądze bądź jakieś sprawy dotyczące utrzymania
domu. Wygląda to w ten sposób, że jeśli trzeba dzieciom coś kupić do szkoły
to matka dzwoni drze się na M później on prosi o rozmowę z dziećmi umawia się
na spotkania w postaci wypadu na zakupy, kupuje im to co chcą po czym one
chcą iść do domu i gdy dzwoni na następny dzień one nie chcą z nim rozmawiać,
nie odpowiadają na żaden telefon przez następne 2 miesiące po czym gdy znowu
jest potrzeba pieniedzy nna zakup czegoś historia się powtarza. M płaci
regularnie alimenty w kwocie 2000. Dodatkowo płaci też różne inne nagłe
opłaty. Ostatnio wypadła opłata za ubezpieczenie więc M powiedział synowi że
owszem zapłąci ale on ma spędzić z nim święta. Ubezpieczenie to nie mała
kwota ponad 1000 . Wkażdym razie propozycja została skwitowana przez matkę w
taki sposób że dziecko chce spędzić święta z najblizszymi a ojciec nie jest
już dla niego najblizszą osobą i może sobie tą kasę wsadzić.
No i nasz problem. Dzieci nie chcą się z nim spotkać w swięta. Córka wogóle
się nie odzywa i nawet nie wyraża jakiej kolwiek chęci na kontakt. Czy
powinien kupić im prezent i "przerzucić go przez bramę" Czy powinien to być
drogi prezent czy tylko wyraz chęci.
Zaznaczam, że w tamtym roku kupiła prezenty i poprosił swoją mamę o
przekazanie bo też nie chciały ich odebrać. I jak babcia dała im prezenty -
były to drogie prezentu powyżej 200 zł. stwierdziły a właściwie ich matka
stwierdziła, że dał im takie gówno i że lepiej byłoby gdyby wogóle nic im nie
dawał niż takie gówno.
Więc co robić???