faux pas tescia czy ja jestem nienormalna?

28.12.05, 16:26
Witam Was bardzo serdecznie!
Jestem pierwszy raz na forum, ponieważ prawdę powiedziawszy po raz pierwszy
mam problem, z którym nie za bardzo mam się z kim podzielić, a którego
jednocześnie nikt nie zrozumie tak dobrze jak Wy. Co prawda od czasu
napisania tego postu do dnia dzisiejszego rozwiązał się on już sam, niestety
czas oczekiwania na udostępnienie mi forum okazał się zbyt długi, niemniej
jednak ciekawa jestem Waszej opinii, z pewnością pomoże mi znaleźć odpowiedź
na pytanie, czy to ja zachowuję się nienormalnie.
Żyję z gościem, który jest rozwodnikiem i ma ze swoją ex córkę; my również od
niedawna mamy dziecko i tworzymy sobie małą rodzinkę, choć bez ślubu. Dodam,
że poznaliśmy się już po jego rozstaniu z żoną i moja osoba nic nie
zamieszała w ich małżeństwie.
Zbliżały się święta, ponieważ my wyjeżdżamy do mojej rodziny na wigilię, jego
ojciec zaprosił nas, jak i drugiego syna z rodziną na „przedwigilijne”
spotkanie celem podzielenia się opłatkiem. Wszystko byłoby ok., gdyby nie
fakt, że zaprosił na owe spotkanie również ex-żonę mojego partnera, tłumacząc
że ze względu na wnuczkę. Dla mnie była to sytuacja, co najmniej krępująca i
absolutnie nie do przyjęcia, nie znam jego ex-małżonki i nie mam zamiaru
poznawać tak długo jak będzie to możliwe i na owe spotkanie postanowiłam nie
pójść, ponieważ nie wyobrażam sobie łamania się opłatkiem, rozmawiania a
nawet przebywania z tą kobietą w jednym zamkniętym pomieszczeniu. Chyba nie
nadaję się do tworzenia jednej wielkiej kochającej się rodziny, choć wiem, że
ludzie i tak robią Mój powiedział, że to szanuje i tak zrobimy, jak uważam
natomiast „teść” w ogóle nie rozumie mojego zachowania patrz oporu.
Generalnie miałam wrażenie, że jestem w tej sytuacji postrzegana jako jakaś
histeryczka robiąca aferę z niczego i stwarzająca bardzo kłopotliwą sytuację
dla wszystkich, natomiast ja uważam, że „teść” popełnił duże faux pas
zapraszając nas obie. Co Wy o tym sądzicie? Może znalazłyście się również w
tak niezręcznej sytuacji i co wtedy?
Bardzo dziękuję z góry za Wasz komentarz.
Pozdrawiam serdecznie
Marynia
    • mag.a Re: faux pas tescia czy ja jestem nienormalna? 28.12.05, 16:55
      coz, ja mialam podobna sytuacje i mimo ze na moim "panu" wieszalysmy juz tutaj
      psy nie razsmile to byla to chociaz jedna sytuacja w ktorej ja nie zdazylam nawet
      powiedziec ze jest nie halo...
      jego ojciec rowniez mial takie zapedy, czasami nawet lepsze bo pewne rzeczy
      probowal organizowac wtedy kiedy ja nie bylam w stanie sie pojawic (bo np.
      bylam w szpitalu), wiec rodzinne spotkania mialy obejmowac mojego "pana" , jego
      ex z corka i dziadkow. po dwukrotnym zwroceniu uwagi ojcu, ktore to zreszta nie
      przynioslo skutku, moja mezczyzna stwierdzila ze jesli chce tak dalej
      funkcjonowac to prosze bardzo ale...bez niego, i od tej pory kontaktuja sie
      telefonicznie...
      bardzo to przykre i bardzo drastyczne ale mezczyzna narazie nie widzi innego
      rozwiazania..

      aaa i oczywiscie uwazam ze absolutnie nie histeryzujesz a ojciec twojego
      mezczyzny nie przemyslal do konca sytuacji...

      a jak to sie w koncu rozwiazalo?
    • kleo1 Re: faux pas tescia czy ja jestem nienormalna? 28.12.05, 16:57
      Uważam, że Ty masz racje. Mnie by krew zalała, gdyby na Wigilii czy
      Przedwigilii miałaby sie pojawić ex mojego faceta. I co to znaczy, ze ze
      względu na wnuczkę? Zrobiłabym dokładnie to samo i bym nie poszła.
      • marynia144 Re: faux pas tescia czy ja jestem nienormalna? 28.12.05, 17:19
        Dzięki Dziewczyny. Cieszę się ze jesteście po mojej stronie, a sprawa
        zakończyła się tak, że po dosyć przykrej rozmowie z teściem, kiedy
        to „zupełnie mnie nie rozumiał” zaczęły mną targać „wyrzuty po mordzie”. Mój M
        generalnie nie chciał ie wypowiadać na Ten temat przyjmując poniekąd pozę
        obronna na zasadzie zrzucenia odpowiedzialności pt.: ”zrobimy jak zechcesz” .
        Tak wiec rozegrałam to w ten sposób, że po jakimś czasie ulęgłam i
        powiedziałam, ze jeśli on tego chce to dobrze, pójdę tam, ale tylko i wyłącznie
        dla niego. Niech on decyduje. I wtedy okazało się, ze to nie tylko mnie ta
        sytuacja nie pasuje, nie tylko ja histeryzuje, ponieważ jemu się również nie
        kwapiło się znaleźć w takim ślicznym trójkącie pod obstrzałem rodziny. A koniec
        końcem, jego ex się wycofała z imprezy, wiec już odwrotu nie było, a do tematu
        nie wracamy.
        Z drugiej strony cieszę się, ze sprawy oparły się o konflikt, bo teraz
        stanowiska są jasno określone na przyszłość. Swoją drogą uważam, ze lepiej nie
        dążyć do poznania ex, mimo że czasem babska ciekawość do tego nas popycha,
        tylko rodzi się pytanie po co? Albo będziemy o nią zazdrosne albo wręcz
        przeciwnie będziemy pogardzać naszym mężem, partnerem, kochankiem itd., ze
        potrafił być z kimś tak beznadziejnym. I jedna i druga opcja prowadzi tylko do
        jednego – do zakłócenia i pogorszenia NASZEGO wspólnego życia. Dopóki mi się
        uda, będę się starała uniknąć takiego spotkania. Tak myślę …
        • zonka77 Re: faux pas tescia czy ja jestem nienormalna? 28.12.05, 19:17
          ja moją pierwszą wigilję z M spędziłam również z jego ex w domu moich przyszłych
          teściów.Byłam wtedy w ciąży, nie byłam jeszcze żoną M.
          Dałam się wmanewrować w sytuację "dla dziecka"
          Nigdy więcej nie zgodziłabym się na podobne hece. Ja do przyszłej teściowej
          mówiłam wtedy "pani" ona "mamo", ja byłam w 8 miesiącu ciązy, ona szczupła
          wystrojona i patrząca na mnie bez przerwy. Absolutny koszmar!jeszcze do tego
          były to moje pierwsze święta bez rodziców. okropność
          Ja również nie miałam udziału w rozpadzie tamtego małżeństwa i próbowano mnie
          zmusić do stworzenia "wielkiej szczęśliwej rodziny"

          Teraz już się nie daję i nie muszę zresztą nikomu niczego już tłumaczyć M mnie
          doskonale rozumie i chcemy oboje mieć swoje życie z dala od ex i jej zyczymy z
          całego serca tego samego.



        • nini6 Re: faux pas tescia czy ja jestem nienormalna? 29.12.05, 10:55
          Swoją drogą uważam, ze lepiej nie
          > dążyć do poznania ex, mimo że czasem babska ciekawość do tego nas popycha,
          > tylko rodzi się pytanie po co? Albo będziemy o nią zazdrosne albo wręcz
          > przeciwnie będziemy pogardzać naszym mężem, partnerem, kochankiem itd., ze
          > potrafił być z kimś tak beznadziejnym. I jedna i druga opcja prowadzi tylko
          do
          > jednego – do zakłócenia i pogorszenia NASZEGO wspólnego życia.

          Masz rację - lepiej nie dążyć. Z drugiej strony :ja poznałam eksię na ślubie
          wspólnych znajomych, "obcięła" mnie wzrokiem równo a i potem czułam się cały
          czas obserwowana. Kilka dni potem zaprosiła nas z M na rozmowę w sprawie
          odwiedzin Małej i nas, na co wcześniej absolutnie i kategorycznie się nie
          zgadzała.
          W moim przypadku poznanie eksi pozwoliło mi oddemonizować jej postać - wcale
          nie jest superlaską-pomogło mi trochę w przezwyciężeniu moich kompleksów wobec
          niej.
          Szanuję ją za to,że się przemogła i kontakty ojca z córką są w miarę normalne
          (na ile mogą być normalne w takiej sytuacji),nigdy nie wyrażam się o niej
          negatywnie, jej sporadyczne "wyskoki" traktuję jako przejaw dni lunarnych.
          Ale na wspólną Wigilię z nią absolutnie bym nie poszła.
      • elf28 Re: faux pas tescia czy ja jestem nienormalna? 29.12.05, 17:57
        No cóż ja właśnie taką sytuację w Wigilię przeżyłam. Eksia nieproszona
        przylazła po Wigilii wraz ze swoim mężem i córką z drugiego małżeństwa. Z eks
        teściami żyje ok. Przyszła bo jej syn był z nami na Wigilii. I ja, mimo, że nic
        do niej nie mam czułam się fatalnie.

        Po pierwsze dlatego, że to kiedyś była żona mojego faceta, po drugie obiekt
        seksualny (jak tu dziewczyny piszą smile, po trzecie złapała go na ciążę, no i po
        czwarte mają dziecko. Uważam, że wystarczy, że akceptuję Młodego i mamy dobre
        relacje. Jej po prostu nie mam ochoty widywać. Nie i już. I nie będę zgrywać
        bohaterki ani męczennicy. Nigdy więcej się na to nie zgodzę.
    • evik3 Re: faux pas tescia czy ja jestem nienormalna? 29.12.05, 07:14
      Nie rozumiem. Czy ex coś Ci zrobiła? Jest Twoim wrogiem? Jestem ex i next dla
      wyjaśnienia watpliwosci.

      Moja córeczka spędzała Wigilię ze swoim tatą i jego rodzicami. Tak ajk
      wcześbniej było ustalone przyjechałam ją zabrać do mnie do domu. Przywiozłam
      opłatek od siebie i moich rodziców. POdzieliłam sie z tą drugą rodziną. ROdziną
      mojego dziecka. To że nie jestem z jej ojcem nie znaczy, że nie wolno mi się
      dzielic opłatkiem, składać życzeń. Jesteśmy dorośli. Ciekawe jak poczuła się
      córka ex a tej sytuacji.

      Jeżeli nie ma między Wami ewidentnej wrogości, nie robi nic przeciwko Tobie to
      Twoje zachowanie było dziecinne.
      Czyżbtyś się czuła zagrożona jej obecnością?
      • e_r_i_n Re: faux pas tescia czy ja jestem nienormalna? 29.12.05, 08:23
        evik3 napisała:

        > Jeżeli nie ma między Wami ewidentnej wrogości, nie robi nic przeciwko Tobie
        > to Twoje zachowanie było dziecinne.

        Czy ja wiem? Jak układy przyjacielskie odpowiadają OBU stronom, to ok - moze
        byc i przyjazn, i wspolne swietowanie z eks, next i cała rodzina.
        Jak nie pasuje to ktorejs ze stron, to nie ma sie czemu dziwic - ja tez nie
        mialabym ochoty na swieta z kims obcym - dla mnie ten czas to czas rodziny.
        I tu nic do rzeczy nie ma to, czy uklady facet - jego eks - next sa
        przyjacielskie czy wrogie. Po prostu nie kazdy ma ochote na 'jedna, wielka
        rodzine'. I tu niczego dziecinnego nie ma.
        Tym bardziej dziwie sie postepowaniu tescia, ze to nie byla Wigilia (a wiec
        moznaby jego decyzje wytlumaczyc dbaniem o to, zeby w taki dzien wnuczka byla
        z matka).

        > Czyżbtyś się czuła zagrożona jej obecnością?

        Taaa... W koncu to jedyna i prawdziwa zona. Kazda next ma stresa, ze Ci ludzie
        rozwiedli sie, bo nie moga bez siebie zyc...
        • evik3 Re: faux pas tescia czy ja jestem nienormalna? 29.12.05, 08:39
          heheh może to ostatnie zdanie było bardziej z punktu widzenia ex niz next smile)

          NIe pisałam o przyjaźni z między tymi paniami a o tolerowaniu się nawzajem.
          Przy zachowaniu odrobiny dobrej woli takie spotkanie mogłoby być całkiem miłe.
          Zresztą teść ma prawo dzielić się opłatkiem z kim chce. I ma nawet prawo lubić
          matke swojej wnuczki smile Jak dla mnie to bylo takie troszeczke narzucanie: teraz
          ja jestem żoną a poprzednia kobieta niech zniknie. Niestety jeśli bierze się
          faceta z przychówkiem to trzeba sie liczyć z tym, że to dziecko ma (zazwyczaj)
          mame.

          Ja w każdym razie nie miałabym nic przeciw. Ale....
          • e_r_i_n Re: faux pas tescia czy ja jestem nienormalna? 29.12.05, 08:53
            evik3 napisała:

            > heheh może to ostatnie zdanie było bardziej z punktu widzenia ex niz next smile)

            Tak tez pomyslalam smile

            > Przy zachowaniu odrobiny dobrej woli takie spotkanie mogłoby być całkiem
            > miłe.

            Czy ja wiem? Dobra wola (wiem z doswiadczenia) to czasami zbyt malo.

            > Zresztą teść ma prawo dzielić się opłatkiem z kim chce.

            Tak samo jak next smile I wymuszenie przez tescia sytuacji, gdy musi dzielic sie
            oplatkiem z kims, z kim nie ma ochoty, jest troche nieciekawe.

            > Jak dla mnie to bylo takie troszeczke narzucanie: teraz ja jestem żoną a
            > poprzednia kobieta niech zniknie.

            Alez skad? Nie zauwazylam takiego podejscia - przeciez autorka watku nie ma
            pretensji o to, ze tesc chce sie spotkac z eks zona swojego syna, tylko ze
            wymusza wspolne spotkanie obu pan. Pewnie gdyby byly dwa spotkania - jedno
            z udzialem dziecka i jego rodzicow, drugie z udzialem Maryni i jej dziecka,
            to byloby ok.

            > Niestety jeśli bierze się faceta z przychówkiem to trzeba sie liczyć z tym,
            > że to dziecko ma (zazwyczaj) mame.

            Oczywiscie, ze liczyc sie trzeba. Co nie jest rownoznaczne z tym, ze z ta matka
            next musi sie przy roznych okazjach spotykac. Jakby nie bylo, facet i jego byla
            zona to dla siebie OBCY ludzie. Next i ex tym bardziej.

            > Ja w każdym razie nie miałabym nic przeciw. Ale....

            Jakby ktos byl zlosliwy, to by powiedzial, ze dlatego, ze chcesz na sile byc
            poprawna politycznie wink(skoro Marynia jest dziecinna).
          • nini6 Re: faux pas tescia czy ja jestem nienormalna? 29.12.05, 11:17
            Ja w każdym razie nie miałabym nic przeciw. Ale....

            Ale... co?

            • nini6 Re: faux pas tescia czy ja jestem nienormalna? 29.12.05, 11:27
              To było do evik...
              • evik3 Re: faux pas tescia czy ja jestem nienormalna? 29.12.05, 12:23
                to "ale..." dotyczyło moich "tesciów" - rodziców mojego aktualnego faceta.
                Niestety ja jako matka nieślubnego dziecka nie zasługuje na podzielenie sie z
                nimi oplatkiem sad Mimo iż ich syn też ma dziecko z innego związku. Może dlatego
                ten post tak mnie poruszył.
                • nini6 Re: faux pas tescia czy ja jestem nienormalna? 29.12.05, 12:42
                  Rozumiem,że jest Ci przykro z powodu tej pogardy teściów..
                  Nie są tego warci, Matko Nieślubnego Dziecka smile) Reprezentują Dulskich z
                  Ciemnogrodu.
                  Olej to. Pozdrawiam
      • marynia144 Re: faux pas tescia czy ja jestem nienormalna? 29.12.05, 18:06
        Dziękuję za komentarz, choć prawdę powiedziawszy nie do końca go rozumiem.
        Problem bowiem nie dotyczy dziecka tylko obecności dwóch pań jednego pana.

        Jeśli chodzi o samopoczucie córki Mojego, to myślę, że Mała (niecałe 6 lat)
        czuła się lepiej w obecności taty i jego nowej rodziny (niestety strasznie to
        brzmi) niż czułaby się w obecności taty, jego rodziny i mamy; taka trójkowa
        konfiguracja może dla dziecka nie być zbyt jasna obawiam się.

    • cogita Mój komentarz 29.12.05, 09:13
      jestes przewrażliwina i przesadzasz , co świadczy o twojej słabej pozycji w tym
      związku, o braku pewności i kompleksach w stosunku do ex.
      1. dlaczego on się z toba jeszcze nie ozenił?
      2. co ci zrobiła ex, ze nie chcesz jej spotkać?
      On nie jest twoim teściem.
      Dla jego ojca ex jest synową ,a ty nie.
      To ex okazała klasę, ze zrezygnowała ze spotkania.
      • nini6 Re: Mój komentarz 29.12.05, 11:15
        jestes przewrażliwina i przesadzasz , co świadczy o twojej słabej pozycji w tym
        >
        > związku, o braku pewności i kompleksach w stosunku do ex.
        > 1. dlaczego on się z toba jeszcze nie ozenił?
        > 2. co ci zrobiła ex, ze nie chcesz jej spotkać?
        > On nie jest twoim teściem.
        > Dla jego ojca ex jest synową ,a ty nie.
        > To ex okazała klasę, ze zrezygnowała ze spotkania.
        Moim zdaniem nie należy robić niczego wbrew sobie, na siłę tworzyć jednej
        wielkiej rodziny. To dość delikatna sprawa, nie chodzi o to, czy eks
        coś "zrobiła" neksi, po prostu relacje między eks i next są z założenia
        formalne. Wspólne kawki,plotki i serdeczne współżycie być może się zdarzają ale
        tak nieczęsto,że dla mnie są tylko wyjątkiem potwierdzającym
        regułę "formalności". W grę wchodzą atawizmy stare jak ludzkość, każda z nas
        chce być tą jedyną, wybraną, o niezachwianej pozycji w związku i niekoniecznie
        ma ochotę przebywać w jednym pomieszczeniu z poprzednim obiektem seksualnym
        swojego ukochanego oraz dzielić się z nim opłatkiem, w otoczeniu teściów, które
        potwierdzają,że to był obiekt seksualny.
        Klasa tu nie ma nic do rzeczy. Po prostu NIE i już.
        • jayin Re: Mój komentarz 29.12.05, 20:20
          nini6 napisała:
          > Moim zdaniem nie należy robić niczego wbrew sobie,
          (...)

          Dokładnie...wink
          Jak się ma wenę na poznanie Ex-Żony/Partnerki - to "silwuple".
          Jak się nie ma - to po co się zmuszać? Pro forma?smile

          (...)
          > > 2. co ci zrobiła ex, ze nie chcesz jej spotkać?
          (...)

          Kiedyś ktoś mnie się pytał(a) o to samo, kiedy ja twierdziłam niezmiennie, że NIE chcę poznać. Bo nie mam takiej potrzeby. A "dla ludzi" czy "pro forma" to ja nie mam ochoty nic robić, jeśli sama tego nie potrzebuję. "Co ci zrobiła, że nie chcesz jej poznać??..."wink

          Nic.
          Więc skoro nic, a ja nadal nie chcę, to może by też tak kota ogonem... i spytać:

          "Co mi takiego zrobiła, że powinnam chcieć ją poznać?"
          smile

          Jeśli też nic, to ja nie widze powodu, żeby specjalnie się starać o jej poznanie i korzystać z okazji świątecznych np.
      • marynia144 Re: Mój komentarz 03.01.06, 11:08
        Dziękuję Ci Cogito za komentarz, wnikliwą analizę psychologiczną i nie ma co
        ukrywać dosyć prowokujący post.
        Nawiązując do Twojego pierwszego pytania radziłabym po pierwsze spojrzeć nieco
        szerzej na otaczającą rzeczywistość i zauważyć, że nawet w naszym dosyć
        tradycyjnym kraju z bardzo różnych względów nie wszystkie pary, nawet te
        mające, bądź spodziewające się dzieci biegną natychmiast d o Kościoła bądź USC
        dokonać niezbędnych formalności, aby ich rodzina została uznana za możliwą do
        zaakceptowania przez świat komórkę społeczną. Po drugie zaś pytanie w
        stylu „dlaczego on się jeszcze z tobą nie ożenił” uważam generalnie za
        obraźliwe dla kobiet i dziwię się, że przez kobietę jest zadawane, ale
        oczywiście jest to moje subiektywne odczucie i zapewne wynika z
        mojego „przewrażliwienia”.
        Ad. 2 – nic mi nie zrobiła i im mniej będziemy mieć ze sobą kontaktu tym
        większa szansa, że nic mi nie zrobi

        Kolejna kwestia – oczywiście, że on nie jest moim teściem, dlatego słowo teść
        wstawiałam w cudzysłowie, zdecydowanie krócej niż używanie
        sformułowania „ojciec mojego partnera”.

        Dla „teścia” pani ex nie jest już synową, jest „ex-synową”, a to zdecydowanie
        zmienia postać rzeczy.

        Jeśli chodzi zaś rzekomą klasę ex, to wybacz wink ale odwrócę sytuację, gdyby na
        takie spotkanie przyszła uznałabym, że nie tyle klasy, co dumy i honoru nie ma
        za grosz.
        • balladynka Re: Mój komentarz 03.01.06, 11:31
          He he, maryniu, wyraziłaś mniej więcej to co i ja sobie pomyślałam po
          przeczytaniu postu cogity.
          Jak widzisz, z całego twego postu udało jej się wyłuskać najważniejszą przecież
          kwestię, a mianowicie że ty żona żadna nie jesteś, choć nie o tym był Twój
          post. No ale widzisz, niektórzy mają tendencję do szukania pestek w dupie choć
          ich tam nie ma, jak również do szukania synowych wśród eksowych, he hesmile To nic
          że się był rozwiódł, grunt że najpierw się był ożenił.

          Nie zgodzę się tylko z tym brakiem dumy i honoru, który według Ciebie
          wykazałaby Eksia gdyby przyszła na takie spotkanie. Dlaczego? Uważam, że od obu
          Pań takie spotkanie wymagałoby wiele klasy właśnie, aczkolwiek absolutnie
          zrozumiałe jest dla mnie że ktoraś ze stron nie tyle byłaby tej klasy
          pozbawiona żeby się nie spotkać ale po prostu obawy przed takim spotkaniem
          mogłyby wziąć górę. I dla mnie jest to zrozumiałe i naturalne w przypadku obu
          Pań. Jedyne czego nie rozumiem, to dlaczego według cogity jeśli nie chce
          przyjść neksia to jest to oznaka histerii, przewrażliwienia, kompleksów i
          słabej pozycji w związku, zaś jeśli nie przychodzi eksia to jest to oznaka
          posiadanej klasy.
          • e_r_i_n Re: Mój komentarz 03.01.06, 11:40
            balladynka napisała:

            > Jedyne czego nie rozumiem, to dlaczego według cogity jeśli nie chce
            > przyjść neksia to jest to oznaka histerii, przewrażliwienia, kompleksów i
            > słabej pozycji w związku, zaś jeśli nie przychodzi eksia to jest to oznaka
            > posiadanej klasy.

            Balladynko, naprawde nie rozumiesz? wink
          • marynia144 Re: Mój komentarz 03.01.06, 11:44
            Balladynko, tekst o pestkach w dupie jest cudny naprawdęsmile)) rozśmieszył mnie
            ogromniesmile
      • zonka77 Re: Mój komentarz 04.01.06, 18:50
        oj szybkie wnioski - ja taką wigilię z ex przeżyłam, i mimo braku kompleksów
        wobec niej oraz mocnej pozycji w małżeństwie więcej bym takiej wigilii sobie nie
        życzyła. A przecież nie mam żadnego problemu żeby się z nią spotkać w innej
        sytuacji i od czasu do czasu spotykam i jest jak najbardziej ok - ale nie na
        spotkaniu świąteczno rodzinnym z teściami gdzie obie do teściowej mówiłybyśmyy
        "mamo" a teściowa nie wiedziałaby jak się zachować rozpływając sie w
        uprzejmościach do mnie i do niej, my też byłybyśmy niezwykle uprzejme gadając o
        bzdetach i ogólnie każdy źle by się w tej sytuacji czuł - a mój M chodziłby zły
        bo on ewidentnie chce takie chwile spędzać z rodziną a ex do jego rodziny
        bezwzględnie się już nie zalicza co jest chyba normalne dla ludzi którzy się
        rozwiedli.

        > 1. dlaczego on się z toba jeszcze nie ozenił?
        1. myślę że może się po prostu nie spieszą i cóż - mają prawo?

        > 2. co ci zrobiła ex, ze nie chcesz jej spotkać?
        2.a czy musiała coś zrobić? Zresztą nie chodzi o zwykłe spotkanie a o
        uroczystość rodzinną i jest prawdopodobnie mało kobiet na świecie których
        marzeniem jest spędzanie rodzinnych spotkań z byłą żoną swojego faceta

        > Dla jego ojca ex jest synową ,a ty nie.
        ex jest BYŁĄ synową
        Ojciec powinien uszanować sytuację rodzinną syna - a syn z pierwszą żoną
        najwyraźniej nie chce przebywać skoro się rozwiedli! Zmuszanie go do spotkań
        rodzinnych z ex jest głupie. Jeśli teść ma ochotę utrzymywać kontakty z byłą
        synową to oczywiście może i nikt mu ni zabroni i NIC w tym złego. Ale nie musi
        zapraszać obu pań jednocześnie, po prostu nie musi i nie powinien.

        > To ex okazała klasę, ze zrezygnowała ze spotkania.
        Prawdopodobnie tak samo nie miała na to ochoty i tak samo jej nie pasowało
        przedstawienie dla rodzinki i nie widzę w tym niczego nadzwyczajnego, szczerze
        mówiąc tak właśnie powinna była postąpić bo ona też została postawiona przez
        nadgorliwego teścia w głupiej sytuacji.

        Podsumowując: uważam że teść zachował się niefajnie. Możemy sobie tutaj pisać
        górnolotne hasła o wzajemnej sympatii i pewnie w niejednym przypadku taka
        sympatia jest jak najbardziej możliwa. Tyle że to co zrobił teść jest
        narzucaniem tej sympatii na siłę i obie panie postawił w niemiłej sytuacji -
        albo jedna albo druga musiała zrezygnować ze spotkania bo nie miały na nie
        ochoty i już. Na jego miejscu zaprosiłabym byłą synową w innym terminie a syna z
        obecną partnerką w innym, chyba że wyrażnie bym wiedziała że między ex a next
        jest sympatia czy przyjaźń i obie nie mają nic przeciwko temu.A w tym przypadku
        one nawet się nie znają!
        Ja bym się poczuła na miejscu maryni źle i bym nie poszła.
    • poxywka Re: faux pas tescia czy ja jestem nienormalna? 29.12.05, 09:41
      wydaje mi sie, ze dla tesciow obu stron rozpad malzenstwa dzieci to po prostu
      rozpad ich rodziny i oni czasem maja problem z poukladaniem zycia rodzinnego w
      takiej sytuacji; ja znalam swoich tesciow kilkanascie lat i mimo rozpadu
      malzenstwa zawsze beda dla mnie rodzina; obie strony staraja sie aby nie
      stracic kontaktu, ale tesciowej na pewno nie przyjdzie do glowy zaproszenie
      mnie i nexi - przy czym mimo, ze jej nie znaja wlasciwie a ze mna sie
      przyjaznia raczej ona tu ma pierwszenstwo; ale tesc?? tak na pierwszy rzut oka
      nie wpadlby na taki pomysl ale glowy nie dam; z facetami to nigdy nic nie
      wiadomo; dlatego zamiast sie przejmowac trzeba wyrazac swoje zdanie i czekac az
      druga strona sie do niego przyzwyczai; bo sie w koncu przyzwyczai; wszystkim po
      prostu potrzeba czasu

      pozdrawiam
      poxywka
    • leeya Re: faux pas tescia czy ja jestem nienormalna? 29.12.05, 10:23
      To i ja dorzuce swoje zdanie exowesmile

      Mi by taki uklad nie pasowal. Bo next brala czynny udzial w rozpadzie zwiazku i
      tylko dlatego. Gdyby next nastala PO nie byloby problemu.

      To ja, jako ex, usunelam sie z zycia rodziny mojego bylego, wlasnie po to, zeby
      mogl sobie zycie poukladac i jego rodzina miala szanse to zaakceptowac. Na
      wyrazna prosbe bylego z reszta. Dlaczego? Bo rodzice exa probowali nas na sile
      polaczyc, co i mi i jemu nieodpowiadalo. A teraz jest w porzadkusmile Ex sobie
      uklada zycie z next, Kulka spotyka sie z dziadkami wtedy, kiedy jest u ojca i
      koniec piesni.

      A z nexia spotykac sie nie mam ochoty, co juz wielokrotnie mowilam, na tym
      forum takze. Bo nie widze powodu ani sensu tego spotkania po prostu.

      Leeya
    • elle75 Re: faux pas tescia czy ja jestem nienormalna? 29.12.05, 10:41
      Nie martw sie, moglo byc jeszcze gorzej. Na przyklad: jestem z moim M ponad 3
      lata, wkrotce urodzi sie nasze dziecko, a ja moich tesciow nigdy nawet nie
      widzialam. Ex zona mojego M wciaz pomimo 3 lat od rozwodu mieszka w domu jego
      rodzicow, wiec ja sie tam nie wybieram. Moj M tez tam nie chodzi, bo nie ma
      ochoty sie z nia spotykac.
      Skoro dla nich ona jest jego JEDYNA, PRAWDZIWA zona - bo KOSCIELNA - coz ...
    • elle75 Re: faux pas tescia czy ja jestem nienormalna? 29.12.05, 10:44
      Nie martw sie, moglo byc jeszcze gorzej. Na przyklad: jestem z moim M ponad 3
      lata, wkrotce urodzi sie nasze dziecko, a ja moich tesciow nigdy nawet nie
      widzialam. Ex zona mojego M wciaz pomimo 3 lat od rozwodu mieszka w domu jego
      rodzicow, wiec ja sie tam nie wybieram. Moj M tez tam nie chodzi, bo nie ma
      ochoty sie z nia spotykac.

      Skoro dla nich ona jest jego JEDYNA, PRAWDZIWA zona - bo KOSCIELNA - coz ...
      Kiedys mnie to wkurzalo, teraz juz tylko smieszy. Ja mam swoja rodzine, ktora M
      traktuje tak jak powinna, a oni to dla mnie kompletnie obcy ludzie. I juz tak
      chyba zostanie.

    • golden_fish Re: faux pas tescia czy ja jestem nienormalna? 29.12.05, 11:03
      Uważam, że wszystko zależy od stosunków panujących na linii Ex-Next-M-
      Teściowie. U mnie wszystko sie tak fajnie poukładało, że każdy każdego lubi,
      jest akceptowany, nie ma podziału na lepszych i gorszych. Z Eksią i Tesciowa
      spedzilismy wigilie, prezent kupiłam dla Eksi, ona mnie, życzenia sobie
      złożylysmy i było spokojnie. Wydaje mi się, że to ona nie czuła się najlepiej.
      I nie chodziło o to, że mi zazdrości, bo ani nie jest zlowroga czy niemila,
      tylko, sadzę że jej samej jest przykro i żal, iż nie potrafiła sobie ułozyc
      zycia po rozwodzie. Ja ja bardzo szanuję, ona mnie i moze to dziwne, ale
      traktuję ją jak siostrę. Cuda sie zdarzają.

      Zlota rybka
      • nini6 Re: faux pas tescia czy ja jestem nienormalna? 29.12.05, 11:26
        Jaaasne, golden, ty to taka siostra dla eksi jesteś, żal ci jej, lubisz
        ją,żadnej zazdrości....A nie chcesz się przypadkiem dowartościować obecnością
        byłej faceta, którego jesteś aktualną? Nie ma w tym ani-ani takiej babskiej
        satysfakcji..?
        Z jej strony te uczucia są również takie szczere i wzruszające?

        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=14479&w=30751141&a=30751141
        • golden_fish Re: faux pas tescia czy ja jestem nienormalna? 29.12.05, 12:18
          Wznieś się czasem ponad uczucia o których piszesz i okaż serce dla kobiety,
          która Tobie niczego nie zrobiła. Ja nie rozbiłam ich związku, nie muszę nikomu
          niczego udowadniać. Dowartościowanie się cudzym kosztem jest nad wyraz
          obrzydliwe, chyba tego jeszcze nie wiesz.
          • nini6 Re: faux pas tescia czy ja jestem nienormalna? 29.12.05, 13:05
            > Wznieś się czasem ponad uczucia o których piszesz i okaż serce dla kobiety,

            Nie okazuję (bo nie czuję) niechęci do niej. Kochać jej nie muszę, zapraszać na
            urodziny i wymagać zapraszania na jej- nie czuję potrzeby.Moja wola.

            > która Tobie niczego nie zrobiła.

            Miała nieciekawe "jazdy" - niepochlebnie bardzo wyrażała się o mnie wśród
            znajomych, których później poznałam, mimo,że wcale mnie nie znała. Utrudniała
            kontakty dziecka z ojcem, kiedy dowiedziała się,że nie mieszka już sam, tylko
            ze mną. Zabroniła M udawać się ze mną w miejsca, w których mogli byśmy ją
            spotkać a biorąc pod uwagę ich ilość to wypadało by nam siedzieć w domu non-
            stop.
            Do dzisiaj miewa zaskakujące pomysły nad którymi przechodzę do porządku
            dziennego, dostosowując się- z reguły.
            >Ja nie rozbiłam ich związku,

            ja również nie rozbiłam ich związku, tym dziwniejsze było dla mnie jej
            zachowanie w stosunku do mnie. To ona chciła,żeby M się wyprowadził, a kiedy to
            naprawdę zrobił, była mocno zaskoczona - negatywnie-że jednak.

            Dowartościowanie się cudzym kosztem jest nad wyraz
            > obrzydliwe, chyba tego jeszcze nie wiesz.

            Wiem.

            Chodzi mi o to, że nie można sobie nakazać kogoś lubić. Można kogoś nie lubić
            za coś- na przykład nieprzyjemności, których się od niego zaznało ; lub "za
            nic"- swoją next np. taką "pozwiązkową" jaką ja jestem. Wzajemnie nie czujemy
            do siebie sympatii, co nie przekłada się na rękoczyny ale na brak chęci do np.
            przebywania w tym samym pomieszczeniu, widywania się przelotnie, rozmowy
            telefoniczne itp. Nasze prawo.
            Ty szukasz kontaktu z eks, sprawiają wam one radochę (?)
            My (ja i eks)-nie odczuwamy takiej potrzeby.
            I Ty i ja-mamy takie prawo.

            BTW spróbuj przekonać moją eksię, żeby mnie polubiła. W końcu nic jej nie
            zrobiłam, nie rozbiłam ich związku.... Dlaczego w takim razie czuje do mnie
            niechęć?


            • golden_fish Re: faux pas tescia czy ja jestem nienormalna? 29.12.05, 13:19
              Nie będę Ciebie do niczego przekonywać. Chciałam tylko powiedzieć, że Ex i Next
              mogą być dla siebie przyjazne i szanować siebie wzajemnie. Moja Eksia jest
              dobrym i przyjaznym również mnie człowiekiem. Fakt, że była kiedyś żoną mojego
              M., nie znaczy że mam jej ręki nie podać ani życzeń nie złożyć. Moje kontakty z
              Eks są obecnie bardzo ciepłe, rodzinne i po prostu sympatyczne, a także
              sprawiają iż wszyscy się dobrze czują, i dziecko M., M. i Ex, i Teściowa i ja
              też. Czego wszystkim Eksiom, Neksiom ich rodzinom życzę z okazji Nowego Roku.
              • e_r_i_n Re: faux pas tescia czy ja jestem nienormalna? 29.12.05, 13:48
                golden_fish napisała:

                > Czego wszystkim Eksiom, Neksiom ich rodzinom życzę z okazji Nowego Roku.

                Dziekuje za zyczenia - ale jako ze nie odczuwam potrzeby przyjazni z eks, nie
                licze na ich spełnienie smile
                Zrozum, ze NIE KAZDA next MA POTRZEBE przyjaznienia sie z eks swojego faceta.
                Moim zdaniem zdrowsze jest zyczliwa obojetnosc - a najzdrowsze - kontakty tylko
                faceta z jego eks.
                • nini6 Re: faux pas tescia czy ja jestem nienormalna? 29.12.05, 14:24
                  Hmm....gdy czytam niezmiennie hurraoptymistyczne wypowiedzi golden na temat
                  stosunków eks-next w głowie kołacze mi się przeczytane gdzieś ostatnio:
                  "kiedy idziesz ulicą w blasku słońca, czujesz się świetnie masz dobrą pracę,
                  końskie zdrowie, a wszyscy dookoła ciebie uwielbiają cię i nawet przechodnie
                  szeroko się do ciebie uśmiechają....... NATYCHMIAST narkotykom powiedz
                  stanowcze NIE!
                  Dzięki erin,uratowałaś mnie, z powodu wyrzut ów sumienia już łapałam za
                  słuchawkę, żeby zaprosić dziś eksię na obiad...
                  smile)
                  • e_r_i_n Re: faux pas tescia czy ja jestem nienormalna? 29.12.05, 14:26
                    nini6 napisała:

                    > Dzięki erin,uratowałaś mnie, z powodu wyrzut ów sumienia już łapałam za
                    > słuchawkę, żeby zaprosić dziś eksię na obiad...
                    > smile)

                    Hehe, teraz ja bede miala wyrzuty sumienia, ze przeze mnie tego nie zrobilas smile
                    Ot, typowa czarownica wink
                  • poxywka Re: faux pas tescia czy ja jestem nienormalna? 29.12.05, 14:34
                    sadzisz innych wedlug siebie - a to nie daje dobrych rezultatow,wiesz ?
                    jesli Ty masz problem nie kazdy musi go miec; nie znaczy ze ktos jest przez to
                    gorszy czy lepszy, jest inny i koniec; zalezy to od charakteru, dojrzalosci itp
                    pozdrawiam
                    poxywka
                    • e_r_i_n Re: faux pas tescia czy ja jestem nienormalna? 29.12.05, 14:43
                      Poxywko, ale tu chyba nie o to chodzi.
                      Dla niektorych piszacych w tym watku NORMĄ jest super relacja z eks.
                      A moim zdaniem (i chyba zdaniem nini) wcale nie musi to byc norma.
                      I fakt, ze nie jest sie przyjaciolka eks zony swojego meza nie spedza snu
                      z powiek. I nie dazy sie wszelkimi sposobami do tego, zeby owa przyjazn sie
                      narodzila.
                      Ja sie nie dziwie tym next, ktore sie z eks przyjaznia - jesli OBU paniom to
                      odpowiada, to super, lepiej miec przyjaciela, niz wroga.
                      Ale niech te panie nie nazywaja dziecinnym/niedojrzalym/jakims tam podejscie,
                      ze NIE CHCE sie zazylosci z eks. I nie oznacza to od razu szukania wroga z eks -
                      miedzy przyjaznia a nienawiscia sa, wbrew pozorom, jakies uczucia.
                      Chociazby wspomniana przeze mnie zyczliwa obojetnosc.
                      • poxywka Re: faux pas tescia czy ja jestem nienormalna? 29.12.05, 14:59
                        rozumiem, chociaz ja nie odnioslam wrazenia, aby to miala byc norma a jedynie
                        alternatywa; przyjazn next-ex nalezy do rzadkosci bo ogolnie o przyjazn nie
                        jest latwo a co dopiero w takich okolicznosciach; z czasem jednak niektorym
                        osobom przechodzi niechec i potrafia sie zdobyc na zyczliwosc a nawet
                        przebywanie wspolnie w pomieszczeniu zamknietym smile co moim zdaniem nie jest
                        oznaka przyjazni ale wlasnie obojetnej zyczliwosci; ale oczywiscie potrzebna
                        jest wola polityczna obu stron

                        pozdrawiam
                        poxywka
                        • e_r_i_n Re: faux pas tescia czy ja jestem nienormalna? 29.12.05, 15:10
                          poxywka napisała:

                          > rozumiem, chociaz ja nie odnioslam wrazenia, aby to miala byc norma a jedynie
                          > alternatywa

                          No coz, dla mnie wskazaniem, ze powinno byc norma, bylo swego rodzaju oburzenie
                          zlotej rybki na postawe nimi.
                          Oczywiscie, ze przebywanie w jednym pomieszczeniu bez rzucania sobie wrogich
                          spojrzen jest oznaka obojetnej zyczliwosci. Ale tutaj mowimy o wspolnym
                          spedzaniu swiat - a to juz krok dalej i ja rozumiem, ze komus moze takie cos
                          nie pasowac - i nadal taka osoba pozostawac moze obojetnie zyczliwa.
                          Ja osobiscie najchetniej swieta spedzalabym w otoczeniu meza, syna i moich
                          rodzicow i rodzenstwa. Taka jestem nierodzinna smile.
                          No ale ja juz powinnam skonczyc moj wywod, bo w moim temat kontaktow z eks
                          w ogole nie istnieje, a widzac jej kontakty z moim mezem, na wiele nie licze wink.
                          I co najwazniejsze - DOBRZE MI Z TYM smile
                      • nini6 Re: faux pas tescia czy ja jestem nienormalna? 29.12.05, 15:08
                        Erin precyzyjnie i spokojnie w niewielu słowach oddajesz w 100% to, z czym się
                        miotam od dłuższego czasu (od 9,00?....). Jesteś moją idolką.
                        Pozostaję z szacunkiem
                        nini
                        • e_r_i_n Re: faux pas tescia czy ja jestem nienormalna? 29.12.05, 15:11
                          Sie zaczerwienilam az wink
                          Pozdrawiam serdecznie wink
                    • nini6 Re: faux pas tescia czy ja jestem nienormalna? 29.12.05, 15:00
                      > sadzisz innych wedlug siebie - a to nie daje dobrych rezultatow,wiesz ?
                      > jesli Ty masz problem nie kazdy musi go miec; nie znaczy ze ktos jest przez
                      to
                      > gorszy czy lepszy, jest inny i koniec; zalezy to od charakteru, dojrzalosci
                      itp
                      > pozdrawiam
                      > poxywka


                      Zakładam, ze to do mnie było.
                      Nie "sądzę innych według siebie" tylko mówię (klawiaturowo wink ), że każdy ma
                      prawo do własnego zdania i własnych sympatii i antypatii oraz,że nie należy
                      niczego robić na siłę i/lub wbrew sobie.
                      Ma swoją rację golden, że lubi eksię i stara się żyć z nią w symbiozie.Że nie
                      jest dla niej problemem wspólna z eks i M wigilia.
                      Mam swoją rację ja, że do eksi mam (staram się mieć)stosunek emocjonalny
                      obojętny oraz szacunek,który nie pozwala mi o niej źle mówić (czasem źle o niej
                      pomyślę ale zaraz potem myślę 10 dobrych rzeczy wink ).Że ja nie mam ochoty na
                      wspólną z eks wigilię.
                      > jesli Ty masz problem nie kazdy musi go miec

                      No właśnie przez brak kontaktów z eks mam mało problemów z tym związanych.I
                      jestem szczęśliwsza.

                      I tak, jak napisałaś, każdy jest inny, każdemu coś innego do szczęścia
                      potrzeba, BTW jednemu kontaktów z eks, innemu braku kontaktów. I nie jest
                      dobrze, kiedy w tej delikatnej materii (jak w każdej) ktoś usiłuje wzbudzić w
                      kimś poczucie winy,że krzywdzi tę biedną eks brakiem swojego zainteresowania
                      nią, nie daje jej szansy, nie chce się z nią spotykać i dzielić opłatkiem a to
                      takie ludzkie, zwyczajne, itp.
                      Resume : ja uważam MOJĄ postawę dot.eksi za najlepszą dla mnie i jej się
                      trzymam. Ktoś inny SWOJĄ - i jej się trzyma. Tylko błagam, niech nie usiłuje mi
                      tłumaczyć, że ta jej jest jedynie słuszna a ja odwdzięczę się tym samym.
                      Pozdrawiam.




                      • sonrisa3 Re: faux pas tescia czy ja jestem nienormalna? 29.12.05, 20:18
                        Z punktu widzenia ex - podziękowałbym ładnie za zaproszenie i...powiedziałabym,
                        że wpadnę innym razemsmile
                        Jakoś nie widzę takiego spotkania. Mam poprawne układy z rodziną ex-męża, ale na
                        Wigilię bym się nie wybrała, choćby dlatego, żeby dziecku nie robic wody z mózgu
                        - że mama i tata osobno a Wigilię spędzają razem jak rodzina.
                        Poza tym, gdyby miała tam być next, to nawet jeśli układy są normalne, wspólnej
                        Wigilii jakoś nie widzę. Jeden syn i dwie "synowe" przy stole tesciów - toż to
                        trochę za dużowink
                        Czułabym się tam nie na miejscu. Ja po rozwodzie z ex, tamten z nową
                        narzeczoną/zoną, a ja czułabym się jak natręt. Jakieś to nienaturalne dla mnie
                        by było.
                • jayin Re: faux pas tescia czy ja jestem nienormalna? 29.12.05, 20:30
                  e_r_i_n napisała:

                  > Zrozum, ze NIE KAZDA next MA POTRZEBE przyjaznienia sie z eks swojego faceta.
                  > Moim zdaniem zdrowsze jest zyczliwa obojetnosc - a najzdrowsze - kontakty tylko faceta z jego eks.

                  A mi się wydaje, że to zależy od tego jakie osoby się spotykają na tej linii Ex-Nextsmile Mi się "przydarzyły" dwie Ex-Żony. Jedną bardzo lubię, zresztą do dziś (mój/i jej Ex odszedł w pomrokę dziejów, a z jego Ex-Żoną do dziś spotykamy się i dobrze razem bawimy na koncertach i przy okazji różnych... okazjismile. A do drugiej mam stosunek.. hmm... obojętny. Nie znam, ze dwa razy miałam okazję rozmawiać przez telefon (normalniewink) i na tematy nie związane ani z alimentami, ani dzieckiem, ani facetem, na dobrą sprawę) - więc nie powiem, że ją lubię, czy nie lubię jej. Nie znam jej. I jakoś nie mam ambicji jej poznawać wink Są za to osoby, które niezależnie od tego czy są czyimiś byłymi żonami, czy partnerkami (byłymi, czy obecnymi) jakiegoś Exa - po prostu lubić się nie dają, nierzadkojakiś ferment wprowadzają w układy międzyludzkie... No i nie lubię ich. Bo nie odpowiadają mi smile Towarzysko.

                  A najzdrowiej jest chyba jednak wtedy - tak optymalnie - kiedy nikt do nikogo nie ma pretensji, wszyscy się lubią, nie mają żądzy mordu w oczach, czy wymuszonej obojętności, jak się widzą gdzieś itd... itp...wink Co nie znaczy, że WSZYSCY nagle muszą przyjmowac taki model zachowania i go stosować ze swoimi Exami i Exiamismile)) Na siłę.

                  Ale.. byłoby miło. Gdyby tak wszystkim się trafiały świetne Exie, sympatyczne Nexie i NORMALNI M smile
                  (to tego chyba Złota Rybka chciała życzyć - żeby jaknajwięcej takich na świecie było, a nie to, żebyśmy zaczęły znienacka kochać swoje Exie/Nexie i uwielbiać je, niezależnie od tego jakie sąwink


                  Czego i ja Wam życzę (...jeśli przypadkiem nastąpiłaby w Nowym Roku jakaś wymiana obecnych niedobrych M, Exi i Nexi na jakieś "nowsze modele"smile

                  J.
                  • marynia144 Re: faux pas tescia czy ja jestem nienormalna? 03.01.06, 11:11
                    Serdecznie dziękuję Wam za wszystkie opinie i komentarze. Oj nie jest łatwe to
                    życie czasem….smile
                    Pozdrawiam Was serdecznie i życzę wszelkiej pomyślności w Nowym Roku!
                    Marynia
    • lena36 Re: faux pas tescia czy ja jestem nienormalna? 03.01.06, 15:37
      Witam
      ja mam trochę podobny problem, choć może nie powinnam się aż tak przejmowac.
      Otóż mój M. ma swoją ex z którą wprawdzie nie mają dzieci ale jest ona matką
      chrzestną jego siostrzenicy. I owa ex w każdą wigilię z prezentami przybywa do
      domu jego siostry i w najlepsze siedzi kilka godzin (tzn na Wigilię nie
      zostaje). Do tej pory nigdy jej nie spotkałam bo Wigilię spędzalismy osobno,
      ale mój M niestety musial się z nią wtedy spotykac co dla niego nie nalezy do
      szczególnie przyjemnych momentów. W tym roku spędzaliśmy Wigilię razem ale
      gdzie indziej,więc to, że była znamy tylko z opowieści jego siostry,ale moze
      następną Wigilię będziemy spędzać tam i teraz...no wlasnie. Ani ja ani on nie
      mamy ochoty na jej widok. NAdmieniam że rzeczona siostra też nie jest
      zachwycona jej wizytami ale udaje że jest ok.Ja rozumiem (i w sumie-to akurat
      dobrze o niej świadczy) że ex "poczuwa się" -jest w końcu matką chrzestną,
      uważa że powinna w święta pamiętac o chrześniaczce. Tylko ze ja uważam że
      Wigilia to ściśle rodzinne swięto - a ona już do rodziny nie nalezy - więc czy
      nie zręczniej byłoby gdyby przyszła np. dzień przed wigilią? I ona spełniłaby
      swój obowiązek i my bylibyśmy zadowoleni. No ale niestety ex nie nalezy do osób
      którym mogłoby przyjśc do glowy takie rozwiązanie. Wcale nie mamy jej ochoty
      ogladac w Wigilię i silić się na miłe pogawędki.
      Czepiam się?
      Moze trochę...
      • nini6 Re: faux pas tescia czy ja jestem nienormalna? 04.01.06, 10:10
        Wyluzuj, do następnej Wigilii cały rok smile

        >W tym roku spędzaliśmy Wigilię razem ale
        > gdzie indziej,więc to, że była znamy tylko z opowieści jego siostry,ale moze
        > następną Wigilię będziemy spędzać tam i teraz...no wlasnie.

        Troszeczkę się czepiasz, fakt. Może następną Wigilię też będziecie spędzać
        gdzie indziej? Nie martw się tym na zapas.
        Eks przyzwyczaiła się do tego "rytuału" przychodzenia akurat w tym terminie -
        do chrześniaczki. Rozwód wzięła z mężem, nie z córką szwagierki (i prawidłowo,
        dzieci powinny jak najmniej odczuwać skutki poczynań dorosłych).

        Ani ja ani on nie
        > mamy ochoty na jej widok.

        To akurat w tej sytuacji-dom siostry, jej córka, WY także jako goście-ma jakby
        drugorzędne znaczenie.

        NAdmieniam że rzeczona siostra też nie jest
        > zachwycona jej wizytami ale udaje że jest ok.

        A dlaczego? Jeśli tak jest to siostra sama powinna w delikqtny sposób dać do
        zrozumienia Eks,ze powinna zmienić termin odwiedzin na mniej "rodzinny".
        Mam wrażenie -ale zaznaczam, że to moje subiektywne odczucie - że Tobie
        przeszkadza samo istnienie Eks.
        Pozdrawiam smile
        Twój post nadaje się na osobny wątek.
        • lena36 Re: faux pas tescia czy ja jestem nienormalna? 04.01.06, 13:55
          Aczkolwiek oczywiście nie zamierzam robic z tego tragedii ani problemu
          rozdmuchiwac, wydaje mi sie ze samopoczucie M i moje nie ma aż tak
          drugorzędnego znaczenia. Co z tego że jestesmy goście? moze własnie dlatego
          powinnismy czuć się dobrze w gościnie. Ja np.dążę do tego aby moi goście czuli
          się dobrze u mnie i ich samopoczucie nie ma dla mnie drugorzędnego a raczej
          pierwszorzędne znaczenie.Tym bardziej że siostra M bardzo chce żebyśmy
          przyjeżdżali i brata bardzo kocha a mnie lubi.Oczywiście jeśli chce się
          przyjaźnic z ex swojego brata mi nic do tego, ale jednak obstaję przy swoim, że
          w dniu wigilijnym jej obecność jest nie na miejscu.
          • nini6 Re: faux pas tescia czy ja jestem nienormalna? 04.01.06, 14:42
            lena36 napisała:

            > Aczkolwiek oczywiście nie zamierzam robic z tego tragedii ani problemu
            > rozdmuchiwac, wydaje mi sie ze samopoczucie M i moje nie ma aż tak
            > drugorzędnego znaczenia. Co z tego że jestesmy goście? moze własnie dlatego
            > powinnismy czuć się dobrze w gościnie. Ja np.dążę do tego aby moi goście
            czuli
            > się dobrze u mnie i ich samopoczucie nie ma dla mnie drugorzędnego a raczej
            > pierwszorzędne znaczenie.Tym bardziej że siostra M bardzo chce żebyśmy
            > przyjeżdżali i brata bardzo kocha a mnie lubi.Oczywiście jeśli chce się
            > przyjaźnic z ex swojego brata mi nic do tego, ale jednak obstaję przy swoim,
            że
            >
            > w dniu wigilijnym jej obecność jest nie na miejscu.



            Rozumiem to tak : Eksia wypad, NEXT nadciąga!!!
            Skoro piszesz, że Wigilię spędzaliście w innym miejscu, nie u siostry M a w
            przyszłym roku być może będziecie spędzać ją u siostry i tam może być Eks i to
            już teraz cię denerwuje, że ona w ogóle się tam pokazuje w Takim dniu to
            ewidentnie drażni cię jej istnienie.
            W takim razie nie potrzebujesz racjonalnej argumentacji.
            Życzę, żeby wszyscy robili to, o czym tylko zamarzysz..
            • lena36 Re: faux pas tescia czy ja jestem nienormalna? 04.01.06, 15:00
              Całkiem racjonalną argumentację podaję w ostatnim poście dotyczącą dobrego
              samopoczucia gości (czyli w tym wypadku nas), wydaje mi się. A Ty na mnie
              napadasz, zupełnie nie rozumiem dlaczego.Może i trochę drażni i co z tegosmile
              Dobra koniec dyskusji bo miałam nie rozdmuchiwać a rozdmuchuję.
          • madalenka25 Re: faux pas tescia czy ja jestem nienormalna? 05.01.06, 07:34
            a może tak łaskawie pomyśl co czuje siostrzenica Twojego M ??? może ona
            uwielbia ciotkę i ma ochotę na te wizyty? może czas wyjrzeć troszke poza czubek
            własnego nosa i pomyslec o dziecku w końcu do którego przychodzi owa pani?
            • lena36 Re: faux pas tescia czy ja jestem nienormalna? 05.01.06, 10:44
              Rany nie mogę. Nie, nie uwielbia. Za bardzo jej nawet nie zna. A poza tym
              napisałam tylko o moich odczuciach a nie o tym, że zamierzam zmieniać tę
              sytuację bo niby jak. Nagle rzuciły się na mnie same tryskające empatią i
              miłością do bliźnich osobniczki.Ja jestem normalnym człowiekiem i różne uczucia
              mają do mnie dostęp, nie zawsze te najszlachetniejsze. Pogratulować tym paniom,
              u których jest inaczej.
              • marynia144 Re: faux pas tescia czy ja jestem nienormalna? 05.01.06, 12:40
                Uważam Lena, że masz prawo się irytować, choć rzeczywiście na zapas a wiesz jak
                to jest kto martwi się na zapas martwi się dwa razy. Problem jednak zarówno
                mój, jak i Twój i wielu innych jak sądzę „forumkowiczek” polega na tym, że
                panie ex nie potrafią, nie chcą się usunąć z życia swojego ex, które obecnie
                jest naszym życiem. Jest to dla mnie osobiście trudne do zaakceptowania,
                ponieważ rozwód oznacza pewną porażkę życiową niestety, oznacza koniec
                wspólnego etapu życia i nawet mając wspólne dzieci, to nie jest już życie we
                dwoje. Dlatego nie na miejscu są dla mnie wspólne imprezy i spotkania
                organizowane przez kogokolwiek dla żon, matek i kochanek itd. W Twoim przypadku
                oczywiście jest troszkę może trudniej, bo nie można zostać „ex-matką chrzestną”
                niemniej jednak uważam, że Ex powinna zdobyć się na więcej taktu i znaleźć
                termin wizyty nie będący dla nikogo kłopotliwy, jednym słowem, aby wilk był
                syty i owca cała, ale oczywiście nie od wszystkich można tego oczekiwać.
                Zastanawiam się przy okazji, czy Wasi M też tak chętnie biegają na imprezy do
                rodziny ex małżonki? Szczerze wątpię …

                • lena36 Re: faux pas tescia czy ja jestem nienormalna? 05.01.06, 12:53
                  Dzięki MArynia za normalne podejście i nie odsądzanie od czci i wiary.Nie, mój
                  M nie biega na imprezy do rodziny ex. Inna sprawa że on nie jest tam
                  chrzestnym. Ale wszyscy mamy wrażenie że ex, odkąd zorientowała się że jej były
                  kogoś ma, koniecznie chce "zaistnieć" w jego rodzinie jakby na nowo. Są tego
                  różne inne przykłady o których już nie będę pisać bo nie ma to sensu.
                  A rzeczywiście, nie ma się co martwić na zapas.Do następnej Wigilii cały rok!
                  • nini6 Re: faux pas tescia czy ja jestem nienormalna? 05.01.06, 17:19
                    Ale wszyscy mamy wrażenie że ex, odkąd zorientowała się że jej były
                    >
                    > kogoś ma, koniecznie chce "zaistnieć" w jego rodzinie jakby na nowo


                    Chyba nie czujesz się "zagrożona" przez eks?
                    • lena36 Re: faux pas tescia czy ja jestem nienormalna? 05.01.06, 18:35
                      Niesmile
                • lilith76 Re: faux pas tescia czy ja jestem nienormalna? 05.01.06, 13:02
                  > panie ex nie potrafią, nie chcą się usunąć z życia swojego ex, które obecnie
                  > jest naszym życiem

                  skoro proszę o to na Samodzielnej Mamie, to i tu - na własnym podwórku - wypada
                  być konsekwentną: lepiej stwierdzić "niektóre ex", bez generalizacji, moja nie
                  jest święta, ale są chyba takie, które byłego partnea i koligacje rodzinne mają
                  dakleko za sobą.
                  • marynia144 Re: faux pas tescia czy ja jestem nienormalna? 05.01.06, 13:21
                    oczywiście, święta prawda, generalizacja jest wielkim grzechem. coś weszłam
                    niechcący w terminologię religijną...wink
                    Osobiście bardzo, bardzo szanuję niezależne, a co za tym idzie odważne kobiety,
                    które nie boją się brać samodzielnie i z honorem życia za rogi.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja