Proszę o spojrzenie obiektywnym okiem...

16.01.06, 20:16
Witajcie,
bywałam tu w zeszłym roku.

Proszę Was dziewczyny o Wasze zdanie na temat jaki rozpoczęłam rozmowe na
innym forum, na stronie dla ojców www.wstroneojca.ngo.pl/

Podaję link bezpośrednio do mojego postu:
users.nethit.pl/forum/read/tata/3944406/
    • kleo1 Re: Proszę o spojrzenie obiektywnym okiem... 16.01.06, 20:40
      Ciężko się czyta tamte posty jak je tak wszyscy cytują uncertain Druga rzecz, że
      strasznie Cię objechali sad Chyba przesadzili, wydaje mi się, że nie im osądzać,
      czy Twoje małżeństwo z tym człowiekim to "porażka" i czy "rozbiłaś rodzinę".
      Ogólnie to mając dobrego adwokata i porządne argumenty to można powalczyć.
    • natasza39 Re: Proszę o spojrzenie obiektywnym okiem... 16.01.06, 23:10
      Zadne zdanie na tym czy innym forum nie będzie obiektywne. Mówcy przedstawiaja
      swoje subiektywne zdania na dany temat.
      Twój maz procentowo, w stosunku do swoich zarobków płaci przyzwoicie, jednak na
      dwójke dorastajacych chłopaków, gdzie lwia częsć dochodów matki i dzieci
      pochłania koszt wunajęcia mieszkania, kwota która płaci jest strasznie mała.
      Nie wiem co ci doradzic, ponad tego, ze po prostu przydałoby sie lepiej
      zarabiać.
      Stare przysłowie mówi, ze jak sie nie ma miedzi to sie na dupie siedzi.
      Dotyczy to zycia wogóle a dzieci w szczególe.
      Jesli ktos jest Kulczykiem moze mieć nawet setke dzieci, jesli ktos zarabia
      1400 zł/m-c nad posiadaniem dzieci wogóle powinien sie zastanowic, po prostu.
      Choc forum, do którego zwróciłaś sie o rade raczej do obiektywnych nie nalezy
      (delikatnie rzecz biorąc), to czesć sie tam wypowiadajacych ma po prostu rację.
      Konsekwencja przeszłości twojego małzonka, sa te dzieci, niewazne, że nie z
      zona poczęte. Dzieci, to dzieci. Widac az tak nie była mu ich matka niemiła, ze
      dwójke z nia spłodził.
      Jesli założył nowa rodzine, to te dzieci z dnia na dzień nie przestały byc nie
      jego sprawa. Musi byc za nie odpowiedzialny.
      Nic poza tym aby materialnie podołac temu zadaniu mu nie pozostaje po prostu.
      Czy osiagnie to dodatkowa praca, czy tez lepsza pracą, czy tez praca za granica
      to juz kwestia "techniczna", ale obciecie tatym dzieciom, aby dac przyszłym
      jest po prostu nieodpowiedzialnym dzieleniem biedy i tyle.
      Jesli, co wcale niezadkie, zostaniesz kiedyś sama z waszym wspólnym dzieckiem,
      a twój maz zechce spróbowac raz jeszcze, to nie bedziesz taka skora do
      obnizenia alimentów na swoje własne dziecko, bo on jest biedny a następne w
      drodze.
      Aby zrozumiec kogoś trzeba czasem stanac po tej drugiej stronie.
      • chalsia Re: Proszę o spojrzenie obiektywnym okiem... 17.01.06, 06:24
        Nic dodać, nic ująć smile
        Chalsia
      • mikawi Re: Proszę o spojrzenie obiektywnym okiem... 17.01.06, 09:38
        natasza39 napisała:
        > Jesli ktos jest Kulczykiem moze mieć nawet setke dzieci, jesli ktos zarabia
        > 1400 zł/m-c nad posiadaniem dzieci wogóle powinien sie zastanowic, po prostu

        nie przesadzaj - z takim podejściem to naród Polski by wyginął, poczytaj wątki
        na emamie ile zarabiają dziewczyny i ich meżowie, Kulczyków tam nie widzę.
        • e_r_i_n Re: Proszę o spojrzenie obiektywnym okiem... 17.01.06, 09:56
          Pewnie, ze sie trzeba zastanowic nad posiadaniem dzieci, jesli ma sie
          ograniczone srodki, ale tez trzeba umiec dostosowywac wydatki do posiadanych
          srodkow. Czego niestety niektorzy nie umieja...
        • kasia_kasia13 Re: Proszę o spojrzenie obiektywnym okiem... 17.01.06, 11:40
          mikawi napisała:

          > natasza39 napisała:
          > > Jesli ktos jest Kulczykiem moze mieć nawet setke dzieci, jesli ktos zarab
          > ia
          > > 1400 zł/m-c nad posiadaniem dzieci wogóle powinien sie zastanowic, po pro
          > stu
          >
          > nie przesadzaj - z takim podejściem to naród Polski by wyginął, poczytaj
          wątki
          > na emamie ile zarabiają dziewczyny i ich meżowie, Kulczyków tam nie widzę.

          Ale nie uwazasz, ze przy pensji 1400zl dwojka dzieci jest juz wystarczajaca?
          • zielonydom Re: Proszę o spojrzenie obiektywnym okiem... 17.01.06, 11:56
            zastanawiam się co ja Ci mam na to odpowiedzieć (chociaż nie do mnie było to
            pytanie ale w sumie o mnie)
            Dzieci męża poczęły się lata temu, jeden 11 a drugi 13 lat temu.
            Teraz ma drugą rodzinę.
            To znaczy że nie może pozwolić sobie na trzecie dziecko i stworzyć z żoną pełną
            rodzinę... bo....bo co ? dlaczego nie ?
            Dlatego że MA oddawać 80 % swojej pensji na finansowanie zbytków ?
            Nieuzasadnionych potrzeb ?
            Niech sąd zasądzi, i do tego chcemy dążyć o ustalenie alimentów po części w
            postaci bezpośredniego utrzymania i wychowania dzieci a po części dając
            pieniądze matce chłopców.
            Zrozum że ja nie chce patrzeć na to jak ona funduje im 3 minutowa przejażdżkę
            gokardami za 30 zł i kupuje szorty na wf w sklepie adidasa a potem narzeka że
            jej zabrakło do czynszu.
            Spełnia każdą zachciankę chłopców, ja to widzę.
            Nigdy w życiu sama nie musiała martwić się by zapłacić za czynsz. Ale niech się
            nauczy gospodarności.
            My jemy co drugi dzień placki ziemniaczane a oni opowiadają gdzie to nie byli.
            My też chcielibyśmy zeby mieli wspomnienia z dzieciństwa jak byli z nami w
            kinie. Chociaż w głębi serca wiem że nie to jest najważniejsze.

            • kasia_kasia13 Re: Proszę o spojrzenie obiektywnym okiem... 17.01.06, 12:19
              > To znaczy że nie może pozwolić sobie na trzecie dziecko i stworzyć z żoną
              pełną
              > rodzinę... bo....bo co ? dlaczego nie ?

              Bo na go na to nie stac.

              > Dlatego że MA oddawać 80 % swojej pensji na finansowanie zbytków ?
              > Nieuzasadnionych potrzeb ?

              Jak na razie nie oddaje 80% ze swoijej pensji na dzieci. Placi po 400zl na
              dziecko (razem 800) przy pensji 1400zl. Szanse na podniesienie ex ma male, Twoj
              M. placi porzadnie jak na swoja pensje. 400 zl to nie sa kokosy na dziecko, da
              sie zyc, ale nie przesadzajmy, ze mozna z tego finansowac jakies "zbytki".
              Jesli pojawi sie trzecie dziecko, dojda nowe wydatki.

              • zielonydom Re: Proszę o spojrzenie obiektywnym okiem... 17.01.06, 12:44
                Jak na razie nie oddaje 80% ze swoijej pensji na dzieci. Placi po 400zl na
                > dziecko (razem 800) przy pensji 1400zl. Szanse na podniesienie ex ma male, Twoj
                >
                > M. placi porzadnie jak na swoja pensje. 400 zl to nie sa kokosy na dziecko, da
                > sie zyc, ale nie przesadzajmy, ze mozna z tego finansowac jakies "zbytki".
                > Jesli pojawi sie trzecie dziecko, dojda nowe wydatki.

                Liczysz kasia_kasia13 tylko kwotę którą daje jej do ręki. Dlaczego nie dodasz
                tych 300 które wydajemy gdy dzieci są u nas + tego co poszło na kolonie ?
                Wtedy robi się kwota 866. A od września, jak już pisałam, wychodzi 966. To 70 %
                • kasia_kasia13 Re: Proszę o spojrzenie obiektywnym okiem... 17.01.06, 16:16
                  > Liczysz kasia_kasia13 tylko kwotę którą daje jej do ręki. Dlaczego nie dodasz
                  > tych 300 które wydajemy gdy dzieci są u nas + tego co poszło na kolonie ?
                  > Wtedy robi się kwota 866. A od września, jak już pisałam, wychodzi 966. To 70%

                  Z tego wynika, ze Twojego M. nie stac na trzecie dziecko.
              • zielonydom Re: Proszę o spojrzenie obiektywnym okiem... 17.01.06, 12:50
                poza tym....

                wyliczyła że na wyżywienie obu chłopców wydaje 600 zł. To po 10 zł dziennie na
                jednego syna (pamiętając że w szkole jedzą obiady)!
                Czyli dla siebie i dwójki dzieci śniadanie ją kosztuje 15 zł i kolacja też 15 zł.

                Nie za dużo jak na zimny posiłek ?
              • zonka77 Re: Proszę o spojrzenie obiektywnym okiem... 17.01.06, 13:37
                ale ale, te 400 zł to połowa finansowania dziecka nie całośc, nie mów mi że 800
                zł na miesiąc na dziecko to mało. Ja na córkę wydję około 700 zł i w tym jest
                200 zł przedszkola i na gazetki i drobiazgi i ciuszki jest w tej kwocie miejsce
                jak najbardziej.
                • zonka77 Re: Proszę o spojrzenie obiektywnym okiem... 17.01.06, 13:37
                  to było do kasi
                • kasia_kasia13 Re: Proszę o spojrzenie obiektywnym okiem... 17.01.06, 16:14
                  zonka77 napisała:

                  > ale ale, te 400 zł to połowa finansowania dziecka nie całośc, nie mów mi że
                  800
                  > zł na miesiąc na dziecko to mało. Ja na córkę wydję około 700 zł i w tym jest
                  > 200 zł przedszkola i na gazetki i drobiazgi i ciuszki jest w tej kwocie
                  miejsce
                  > jak najbardziej.

                  A miesci sie tez w to jej "dola" za wynajem mieszkania?
                • kasia_kasia13 Zonka!!!! 17.01.06, 16:23
                  Wybacz, nie doczytalam. Z dalszej czesci watku wynika, ze te 400zl to alimnety
                  na dwojke dzieci, a wiec po 200zl na dziecko. Czy dalej uwazasz, ze to niemalo?
                  • zonka77 Re: Zonka!!!! 18.01.06, 10:52
                    ja też nie doczytałam i też myślałam że płacą po 400 zł na jedno dziecko czyli w
                    sumie 800 zł.
    • lilith76 Re: Proszę o spojrzenie obiektywnym okiem... 17.01.06, 09:24
      chciałabym spojrzeć, ale bezpośredni link nie działa, a nie mam tyle czasu w
      pracy żeby wygrzebywać go ze stronki sad
      • e_r_i_n Re: Proszę o spojrzenie obiektywnym okiem... 17.01.06, 09:54
        Ja watek jakis czas temu czytalam - teraz tez mi sie nie otwiera.
    • kleo1 Co do wynajmowania mieszkania... 17.01.06, 09:33
      ... my płacimy za wynajem 250 zł i to jest już baaardzo dużo a co dopiero 500. :
      (
    • mikawi Re: Proszę o spojrzenie obiektywnym okiem... 17.01.06, 09:52
      gdzie jest twój wątek bo link sie nie otwiera a i na forum go nie widzę?
      • zielonydom Re: Proszę o spojrzenie obiektywnym okiem... 17.01.06, 09:59
        właśnie się nad tym zastanawiam ....ktoś go usunął
    • ajmj Re: Proszę o spojrzenie obiektywnym okiem... 17.01.06, 10:01
      Mam nadzieję, ze nie przejęłaś sie opinia Ani? Ta Pani jest dla mnie typem
      naprawdę złego człowieka. Więc olej jąsmile
      Jesteście w nieciekawej sytuacji. Bo i matke tych dzieci potrafie zrozumieć to
      i Was tak samo... Rada: musicie znaleźć sobie lepiej płatną pracę. Wiem, ze
      ciężko o nią... Ale moim zdaniem nie ma innego wyjścia. Dobrze byłoby gdyby
      matka też zaczęła szukać sobie dodatkowej pracy jeśli jest jej cięzko pod
      względem finansowym. Bo zapewnienie bytu dzieciom to nie rola tylko Ojca ale i
      matki. Więc obydwoje muszą zrobić wszystko, aby zapewnić im przyzwoite warunki.
      • ajmj Re: Proszę o spojrzenie obiektywnym okiem... 17.01.06, 10:13
        ale moim zdaniem na to potrzeba NORMALNYCH ludzi. którzy będą potrafili sie
        porozumieć. Załóżmy. Nie mam co do gara wsadzić i wiem, ze jak zadzwonię do
        Byłego i powiem, ze nie mam pieniędzy, to wiem także, ze stanie na głowie i
        kasa się znajdzie. On nie scedował tylko i wyłącznie na mnie wychowanie Syna.
        Ja wiem, ze moge na nim pod tym względem liczyć. On wie natomiast, ze ze mna
        jak z dzieckiemwink można się dogadać. Ja umiem liczyć i to, ze płaci mi
        miesięcznie Tylko 300 zł na 12 letniego syna to jest fakt mało, ale dodajmy do
        tego zapłacenie za kolonię (płacic już ja nie muszę), dodajmy do tego zakup
        ciuchów (jestm odciązona) dodajmy do tego, ze raz w roku daj mi na wyprawkę do
        szkoły 1200 zł (jestem odciązona)i nie mówiąc o kaprysach Młodego typu
        konsolasmile.Wiec suma sumarum nie wychodzi to 300 zł... Dlatego nie łazimy
        naraziewink po Sądach, bo jedno drugie potrafi w tym aspekcie (wpólnego dziecka-
        jego potrzeb)zrozumieć. Że Ono musi mieć. I My musimy mu dać.
        • e_r_i_n Re: Proszę o spojrzenie obiektywnym okiem... 17.01.06, 10:19
          Z tymi dodatkowymi wydatkami to mysle, jest tak, ze zalezy, na podstawie
          jakiego zestawienie alimenty sa zasadzane. Jesli w sklad wyliczenia wchodza
          kina, prezenty, wyjazdy, wyprawka szkolna itd, to w kazdym takim zakupie ojciec
          ma udzial, wiec nie widze powodu, zeby ponosil te koszty dodatkowo.
          • ajmj Re: Proszę o spojrzenie obiektywnym okiem... 17.01.06, 10:24
            tak. Lecz JA wolę dostawać te 300 zł i aby Były jednak sam kupił coś tak od
            siebie Młodemu. Młody bardziej się cieszy, ze dostał właśnie od TATY.
            • ajmj Re: Proszę o spojrzenie obiektywnym okiem... 17.01.06, 10:26
              Zielonydom, tam chyba wyliczyłaś na forum w stronę ojca, ze i tak miesięcznie
              wychodzi kwota 966?(alimenty stałe+dodatkowe wydatki ponoszone przez Was na
              dzieci)
            • e_r_i_n Re: Proszę o spojrzenie obiektywnym okiem... 17.01.06, 10:26
              Domyslam sie smile
      • e_r_i_n Re: Proszę o spojrzenie obiektywnym okiem... 17.01.06, 10:17
        No tak - mnie zawsze zadziwia ta podwojna optyka - facet moze placic wyzsze
        alimenty, bo przeciec moze znalezc lepsza prace. Kobieta nie zarabia/zarabia
        grosze - widac tak juz jest na tym swiecie.
        Aha, to nie zarabianie/zarabianie groszy jest usprawiedliwione tylko w
        przypadku eks - next musza byc samowystarczalne.

        W naszym kraju zarobki sa takie, jakie sa. I mysle, ze kluczem do
        sprawiedliwych rozwiazan jest mierzenie sil na zamiary... Czyli nie
        oczekiwanie, ze przy niewysokich zarobkach obojga rodzicow dziecko bedzie mialo
        poziom zycia tych bogatszych.
      • zielonydom Re: Proszę o spojrzenie obiektywnym okiem... 17.01.06, 10:17
        no więc właśnie o to chodzi

        to jest temat rzeka. Najchętniej to wzięlibyśmy dzieci do siebie.Poradzilibyśmy
        sobie finansowo. Ja naprawdę nie mam o niej złego zdania, ale nie podoba mi się
        to że chce wyciągnąć od nas jak najwięcej pieniędzy po to by wydawać je na
        bzdury typu McDonald (zamiast sama ugotować obiadu), codziennie dawać po 4 zł na
        zapiekanki, obaj mają komórki (to są zbyteczne rzeczy dla 11-latków),markowe
        ciuchy. Jak jesteśmy z nimi na zakupach i podchodzę do półki z proszkami i biorę
        najtańszy proszek to pytają dlaczego nie kupuję Vizira.
        To są "przejawy zbytku" a nie "uzasadnione potrzeby dzieci"/
        Wg kodeksu obowiązek alimentacyjny może polegać na osobistych staraniach o
        utrzymanie i wychowanie dziecka. I my właśnie tego chcielibyśmy.
        Ona jest po szkole zawodowej, pracuje jako sprzedawca. Mój mąż jest z zawodu
        nauczycielem. Dla niej nie jest ważna nauka, kiedyś powiedziała że
        najważnieejsze żeby przeszli do następnej klasy.

        Narazie tyle. Piszcie dziewczyny.
        • mikawi Re: Proszę o spojrzenie obiektywnym okiem... 17.01.06, 10:24
          zielonydomie - napisz w skrócie to co na wstroneojca, bo trudno coś pisac nie
          znając wątku do którego się odwołujesz, a który admin tamtego forum wystrzelił
          w kosmos najwyraźniej
          • zielonydom Re: Proszę o spojrzenie obiektywnym okiem... 17.01.06, 10:53
            odpowiedzi jakie dostawałam przychodziły na maila i to się zachowało. Ale nie
            wygląda to ciekawie....pytajniki zamiast znaków polskich

            ok, streszcze to tak szybko.
            Mąż ma dwójkę dzieci 11 i 13 lat. 3 lata temu rozstał sie z byłą partnerką - nie
            mieli ślubu (w tych okolicznościach jest to istotne)
            Ona złożyła teraz sprawę o alimenty.(od rozstania dostawała na dzieci najpierw
            300 a potem 400 zł-do ręki.Od września 04 dostaje 500). Ona zarabia 1400 choć do
            sadu przyniosła zaświadczenie ze zarabia 650 co jest nieprawdą bo :
            1. 3 lata temu gdy byli razem pracowała w tej samej firmie , na tym samym
            stanowisku na 3/4 etatu i zarabiała 900.
            2. wzięła na raty w 2005 2 rowery - nigdy nikt nie udzieliłby jej możliwości
            kupna na raty przedstawiając takie zaświadczenie o zarobkach
            3. wiemy ile pracuje. 8-9 godzin plus 3 soboty w miesiącu za większą stawkę.

            Więc zarabia tyle co mój mąz.
            Od urodzenia dzieci mieszkali z dziećmi u matki mojego M. Po rozstaniu ona z
            dziećmi tam pozostała za nic nie płacac. Umówiła się z mamą mojego męża że po 3
            miesiącach się wyprowadzi ale przedłużyło się do 2,5 roku. Mąż po części sam
            chciał by dzieci nie zmieniały miejsca zamieszkania , nie chciał by musiały
            zmieniać podstawówkę, otoczenie, tu mieszkali niedaleko nas więc i kontakt był
            ułatwiony. Ale ona nie reagowała na prośby mamy M by dołożyć się do opłat za
            mieszkanie, przychodziła w nocy. I wszystkich zaczęlo to wkurzać. Mama M ma 70
            lat.a chłopcy są nader żywi smile więc dawali jej czadu.
            I pewnego sierpniowego dnia, pod wpływem alkoholu, mój M ostrym tonem ,
            stanowczo kazał jej się wyprowadzić.
            Ja nie wiem jak lludzie to sobie wyobrażali ? że on przepisze na nią to
            mieszkanie ? on nie ma wobec niej obowiązku alimentacyjnego. Dzieci zawsze będą
            miały gdzie mieszkać. Wydaje mi się że 2,5 roku to dość czasu by stanąć na nogi.
            W swoim poście nadmieniłam jeszce że jej matka ma wprawdzie 1-pokojowe
            mieszkanie za to dziadek mieszka sam w M-4.
            • zielonydom Re: Proszę o spojrzenie obiektywnym okiem... 17.01.06, 11:01
              jeśli chodzi jeszcze o pieniądze dawane "na dzieci" to owszem , wiem że te 400
              czy 500 zł wydaje się mało na dwójkę dzieci w tym wieku ALE:
              1) wtedy gdy oni są u nas (1/3 miesiąca) wydajemy na nich średnio 300 zł (składa
              się na to jedzenie, jakaś wycieczka za miasto w weekend, ubranie jak
              potrzebują-tyle wychodzi średnio)
              2) opłaciliśmy im kolonie w 2005 roku (w sumie 2000 zł) więc jeśli podzielić to
              na 12 miesięcy to wyjdzie 166 zł miesięcznie

              A więc: 400+300+166=866
              A od września gdy dajemy 500 to wychodzi 966.

              Na tamtym forum dziewczyna odpisała mi że ona wysłała dziecko na kolonię za 300
              zł z czego połowę sfinansował zakład pracy.
              hmm...w prywatnych firmach nie ma tego przywileju, to raz , a dwa że to mi
              zależało na tym żeby pojechali nad morze, pierwszy raz w życiu. I wiem że to
              było drogie, i teraz dalej spłacamy kredyt który wzięliśmy na ten cel ale oni
              mają wspomnienia.
              • mikawi Re: Proszę o spojrzenie obiektywnym okiem... 17.01.06, 11:03
                ale w czym jest problem? chcecie obniżyć tę kwotę czy ona chce więcej?
                • zielonydom Re: Proszę o spojrzenie obiektywnym okiem... 17.01.06, 11:05
                  to jest pierwsza sprawa o alimenty.
                  Ona chce po 600 zł na jedno dziecko.
                  • mikawi Re: Proszę o spojrzenie obiektywnym okiem... 17.01.06, 11:13
                    szczerze mówiąc nie sądzę żeby tyle dostała, skoro twój mąz zarabia 1400, tym
                    niemniej jakąś podwyżkę może wywalczyć. Czy macie swoje dzieci?
                    • zielonydom Re: Proszę o spojrzenie obiektywnym okiem... 17.01.06, 11:15
                      W zeszłym roku poroniłam, teraz jestem w 9 tc i znów ciąża jest zagrożona, biorę
                      Duphaston, no i mam leżeć.
                      • e_r_i_n Re: Proszę o spojrzenie obiektywnym okiem... 17.01.06, 11:17
                        A jakie sa wg eks wydatki na dzieci? Podane kalkulacje, ot tak, rzucone?
                        • zielonydom Re: Proszę o spojrzenie obiektywnym okiem... 17.01.06, 11:28
                          W pozwie wymienia:
                          -wyżywienie (600 na obu chłopców)
                          -odzież (200 na obu chłopców-miesięcznie)
                          -lekarstwa (120 miesięcznie)- całe szczęście ten zarzut możemy podważyć:mamy
                          skserowane ich kartoteki z przychodni-chorują jak normalne dzieci 1,2 razy do roku

                          poza tym
                          obiady w szkole 120 na obu chłopców
                          karty na autobus 40 zł na obu
                          no i wymienia fakt że teraz została przez mojego męża zmuszona wynajmować
                          mieszkanie za 500 zł +opłaty 380.

                          Ciekawe czemu do tych wydatków nie wypisała:
                          60 zł za Internet
                          80 zł za tel stacjonarny (my nie mamy bo nas nie stać)
                          50zł pełny pakiet TV ( my płacimy 30 zł kwartalnie za 5 programów)
                          + to że i ona i obaj chłopcy mają komórki
                          • kasia_kasia13 Re: Proszę o spojrzenie obiektywnym okiem... 17.01.06, 11:35
                            > Ciekawe czemu do tych wydatków nie wypisała:
                            > 60 zł za Internet
                            > 80 zł za tel stacjonarny (my nie mamy bo nas nie stać)
                            > 50zł pełny pakiet TV ( my płacimy 30 zł kwartalnie za 5 programów)
                            > + to że i ona i obaj chłopcy mają komórki

                            Zapewne dlatego, ze uznala, ze nie sa to podstawowe koszty utrzymania dzieci.
                            Reszta jej wyliczen wyglada zupelnie skromnie, porownaj sobie:
                            kobiety.tvk.torun.pl/wyliczenie.html
                            • mikawi Re: Proszę o spojrzenie obiektywnym okiem... 17.01.06, 11:43
                              mylisz sie kasiu - uwględniając w kosztach utrzymania dzieci koszty mieszkania
                              oraz podliczając te wszystkie wyliczenia wychodzi że koszt utrzymania dzieci
                              wynosi 1373 zł. Ona domaga się 1200 zł alimentów czyli oczekuje że ojciec
                              będzie pokrywał w zasadzie całość utrzymania dzieci. Ponadto dzieci przebywają
                              u ojca 1/3 miesiąca. Więc może trochę realizmu?
                              • kasia_kasia13 Re: Proszę o spojrzenie obiektywnym okiem... 17.01.06, 11:47
                                Mikawi, ja pisze o jej obliczeniach kosztow utrzymania dzieci. Koszty te
                                wygladaj skromnie. Sa tam uwzglednione podstawowe potrzeby. Do zadanej przez
                                nie kwoty sie nie ustosunkowalam.
                                • e_r_i_n Re: Proszę o spojrzenie obiektywnym okiem... 17.01.06, 11:51
                                  Potrzeby uwzglednione sa podstawowe, bo tylko na takie stac RODZICOW. W koncu
                                  dzieci powinny zyc na poziomie, na jakim zyja rodzice. Nienormalne, moim
                                  zdaniem, byloby wykazanie wydatkow w postaci podrozy zagranicznych czy ekstra
                                  prezentow przy takim poziomie zarobko OBOJGA rodzicow.
                                  • kasia_kasia13 Re: Proszę o spojrzenie obiektywnym okiem... 17.01.06, 12:00
                                    Alez ja sie z tym zgadzam. Zielonydom spytala:

                                    >Ciekawe czemu do tych wydatków nie wypisała:
                                    >60 zł za Internet
                                    >80 zł za tel stacjonarny (my nie mamy bo nas nie stać)
                                    >50zł pełny pakiet TV ( my płacimy 30 zł kwartalnie za 5 programów)
                                    >+ to że i ona i obaj chłopcy mają komórki

                                    Wiec jej odpisalam, ze nie uznala tego zapewne za potrzeby podstawowe. Poniewaz
                                    na internet ich nie stac, a przynajmniej nie stac M., wiec kobieta ich do
                                    swoich wyliczen NIE wpisala.
                                    W czy problem???? Ze dzieci maja internet? Moze np. dziadkowie ze strony matki
                                    go sponsoruja, bo maja taka fantazje? Moze matka odmawia sobie wszystkiego, bo
                                    chce to dzieciom dac (nie wchodzmy w dyskusje, czy dobrze robi, moim zdanien
                                    nie, ale to jej biznes). Najwazniejsze, ze ex NIE oczekuje na takie wydatki
                                    alimntow.
                                    • mikawi Re: Proszę o spojrzenie obiektywnym okiem... 17.01.06, 12:05
                                      ale ja podliczyłam TYLKO TO co matka wyliczyła i to wyszło 1373 zl. I do tej
                                      kwoty się wlasnie odnoszę. Sa to podstawowe wydatki, ale udział ojca w
                                      partycypacji w nich jest na poziomie 85%. To jest normalne wg Ciebie? Nie
                                      dyskutuję z poziomem wydatków jaki podała matka, wskazuję na absurd żądania
                                      1200 zl alimentów od ojca dzieci.
                                      • kasia_kasia13 Re: Proszę o spojrzenie obiektywnym okiem... 17.01.06, 12:07
                                        No dobrze, tylko dlaczego wskazujesz ten absurd pod moim postem, w ktorym ja z
                                        kolei odnioslam sie TYLKO do poziomu wydatkow?
                                        • mikawi Re: Proszę o spojrzenie obiektywnym okiem... 17.01.06, 12:50
                                          ja nie neguję poziomu wydatków na dzieci, zadziwia mnie żadanie 1200 zł, Ciebie
                                          jak widzę nie.
                                          • kasia_kasia13 Re: Proszę o spojrzenie obiektywnym okiem... 17.01.06, 13:00
                                            mikawi napisała:

                                            > ja nie neguję poziomu wydatków na dzieci, zadziwia mnie żadanie 1200 zł,
                                            Ciebie
                                            >
                                            > jak widzę nie.

                                            Zle widzisz:

                                            forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=14479&w=35080920&a=35111252
                                • mikawi Re: Proszę o spojrzenie obiektywnym okiem... 17.01.06, 11:54
                                  oczywiście że podstawowe, bo taki jest poziom zarobków rodziców; trudno
                                  oczekiwać żeby przy zarobkach 1400 ojca i matki dzieci chodziły do prywatnej
                                  szkoły, grały w tenisa a wakacje spędzały na Majorce?
                                  i dlatego właśnie odnosze się do wydatków ponoszonych przez matkę która
                                  wskazała że jest to poziom ok. 1400 zl. Oczekiwanie że ojciec powinien płacić
                                  1200 jest niedorzeczne - tym bardziej że dzieci sporo czasu przebywają z ojcem
                                  i ten wnosi również opiekę osobistą.
                                  • kasia_kasia13 Re: Proszę o spojrzenie obiektywnym okiem... 17.01.06, 12:05
                                    mikawi napisała:

                                    > oczywiście że podstawowe, bo taki jest poziom zarobków rodziców; trudno
                                    > oczekiwać żeby przy zarobkach 1400 ojca i matki dzieci chodziły do prywatnej
                                    > szkoły, grały w tenisa a wakacje spędzały na Majorce?

                                    Oczywiscie, ze nie.

                                    > i dlatego właśnie odnosze się do wydatków ponoszonych przez matkę która
                                    > wskazała że jest to poziom ok. 1400 zl. Oczekiwanie że ojciec powinien płacić
                                    > 1200 jest niedorzeczne - tym bardziej że dzieci sporo czasu przebywają z
                                    ojcem
                                    > i ten wnosi również opiekę osobistą.

                                    Oczekiwanie alimnetow 1200 jest nieodrzeczne, zwlaszcza jelsi ojciec zarbia
                                    1400. Ale wyliczenia kosztow utrzymania dziecka SA w porzadku. Nie umiem
                                    jasniej napisac, zebys zrozumiala. Pisze tylko, ze wyliczenia sa w porzadku,
                                    nie ma tam jakis sum z ksiezyca na dzieci.


                  • zielonydom Re: Proszę o spojrzenie obiektywnym okiem... 17.01.06, 11:14
                    Skopiowałam te odpowiedzi z forum . Jeśli macie cierpliwość smile rozszyfrowywać te
                    pytajniki na miejscu polskich znaków to zapraszam do lektury.




                    Jabig_grinzieci jest dwójka 10 i 12 lat.
                    : 4.Mój maz rozstal sie z byla partnerka (nie mieli slubu) 3 lata temu.




                    >>Blad. Nie "rozstal sie z partnerka", tylko rozbil swoim dzieciom rodzine,
                    wygonil nie tylko matke
                    ale i swoje dzieci z domu, który byl ich domem rodzinnym. To tak, jakby ptak
                    porzucil samiczke
                    karmiaca mlode i jeszcze wypchnal ich wszystkich z gniazda, które dla nich
                    zbudowal Widac
                    bestialstwo nie spotykane u zwierzaat, to dla Ciebie norma.



                    : ja:Ale jej calymi dniami nie bylo w domu, ciagle pracowala, nic nie dokladala
                    sie do oplat i to
                    zaczelo przeszkadzac mamie meza i mezowi. I kazal sie jej wyprowadzic




                    >>A wystarczylo wniesc do sadu o alimenty dla dzieci od matki, oraz partycypacje
                    w kosztach
                    utrzymania rodziny, zamiast ich porzucic i wykopac z domu.



                    : Ona ma te? rodzin? - dlaczego tylko rodzina meza ma jej pomagac,,,ile mozna ?



                    >>I zapewne to robi. Ale na dobra sprawe ani rodzina Twojego meza ani jej
                    rodzina nie musi pomaga?.
                    To na nim ciazy OBOWIaZEK utrzymania swojej rodziny - matki i dzieci.


                    :
                    : Jezli chodzi o pieniadze jakie maz dawal jej do reki przez te 2,5 roku dopóki
                    się nie wyprowadzila
                    to bylo to 400 a czasem 300 (na poczatku gdy maz zarabial 900)


                    >>I za to miala utrzyma? 9-cio i 11-to letnie dziecko, kupi? ubranie, ksi??ki,
                    zeszyty,basen,
                    komputer, internet? Za 300 z? miesi?cznie???!!!


                    : Poza tym my bierzemy do siebie dzieci ?srednio na 10 dni w miesi?cu. W tym
                    roku oplacilismy kolonie
                    na kwote 2000 dla nich obu wiec gdyby to podzielic na 12 miesiecy to wychodzi
                    dodatkowo po 200 z?
                    prawie.
                    : Od kiedy sie wyprowadzila dosstaje 500.



                    >>Za te 500 wynajmuje przecie? mieszkanie. Dzieci gdzie? mieszka? musz?, a murów
                    przecie? nie
                    ugryz?.

                    :
                    : Jak Wy to widzicie ?



                    >>Ja to widz? tak: pomoglas facetowi rozbic jego dzieciom rodzine, pozbawic ja
                    dachu nad glowa. Jak
                    przestal korzystac z jej dupy, wywalil za drzwi jak bezpanska suke ze
                    szczenietami. Wyprowadzil sie
                    od matki,zeby nie ponosic kosztów utrzymania rodziny. Wolal sponsorowac Twoje
                    mieszkanie, gdzie
                    zapewne sie ulokowal. Teraz oczekujesz od niej, zeby podstepem wepchala sie do
                    mieszkania swojej
                    matki, albo do dziadka na te 3 pokoje. Twój zwyrodnialy kutas,/ bo nazywajac
                    toto mezem obrazilabym
                    wszystkich uczciwych mezczyzn /nie poczuwa się do obowi?zku partycypacji w
                    kosztach wynajmu i
                    eksploatacji mieszkania w którym zyje osobiscie pozbawiona przez niego dachu nad
                    glowa JEGO rodzina,
                    do godziwej alimentacji, odpowiedzialno?ci za porzucenie rodziny, pó?sieroctwo,
                    i z godn? pogardy
                    lekkomy?lno?ci? robi nast?pne dziecko, beztrosko skazuj?c je na klepanie biedy.


                    :
                    : Od lipca 04 do listopada 04 by?am za granic? Teraz nie pracuj? i raczej nie
                    będę jestem w 2 miesi?cu ciazy i źle ją przechodze , w zeszłym roku już raz
                    poroniłam

                    >>Ja bym sie bala budowac swoje szczescie na cudzym nieszczesciu, lzach matki i
                    dzieci, chociazjestem niewierzaca. Ty nie mialas jak widac takich skrupu?ów. W
                    religii katolickiej jest tak, ?e za
                    wyrz?dzon? komu? krzywd? p?aci niewinny. Twoje dziecko zaplacilo smiercia -
                    Wida? Bóg tak chcia?.
                    Nied?ugo zap?aci drugie - nedza




                    : A ona założyła dzieciom internet, maja pelny pakiet TV, 2 komórki, tel
                    stacjonarny, DVD.



                    >>A ona usi?uje dzieciom wynagrodzi? krzywd?, jaka zrobi? im w?asny ojciec, z
                    Twoj? pomoc? zapewne.
                    Napiszesz pewnie, ?e jak go pozna?a? to ju? porzuci? rodzin?? To nale?a?o go
                    kopniakami tam odes?a?,
                    zamiast papierek dla siebie za?atwia?, wykorzystuj?c cudze nieszcz??cie.


                    :
                    : Je?li dostaniemy 800 alimentów to przy jednej wyp?acie 1450 nie prze?yjemy,
                    nie mówi?c o tym ?e
                    nie b?dzie nas sta? by zabra? do siebie dzieci.



                    >>Te dzieci nie potrzebuj? "was". Potrzebuj? pe?nej rodziny z matk? i ojcem pod
                    jednym dachem. Nie
                    jeste? ich matk?, wi?c zamiast "zabiera? dzieci", zwró? zabranego im ojca! Nie?
                    No oczywi?cie,
                    przecie? Twoje dziecko b?dzie potrzebowa? pe?nej rodziny. Tamte musz? si?
                    zadowoli? "kontaktami
                    …………………………………………………………………………………………………………….

                    On nie ma obowiazku utrzymania matki dzieci.


                    >>Owszem, ma taki obowiazek moralny. To nie jakad obca kobieta z ulicy. To matka
                    JEGO DZIECI. Nale?y
                    do jego rodziny. Po wywaleniu jej z dzie?mi na ulic?, poziom ich zycia obnizyl
                    sie w stosunku do
                    poprzedniego poziomu - gdy mieli dach nad g?ow?, a wydatki wzrosly. To, ?e nie
                    ma kontraktu byc moze
                    niweluje jego obowiazek prawny, /tak daleko moja znajomo?? prawa nie si?ga/ ale
                    nie moralny. Zreszt?
                    Ty chyba nie rozumiesz pojsc moralnych, nie odrózniasz dobra od zla.



                    Poza tym nie nazwalabym tego tak, ?e ten obowiazek na nim ciąży;. Po prostu on
                    ma taki
                    obowiazek, a nikt tu sie nie skarzy ze to jest jakie? obciazenie.




                    >>Ooo, dla wielu ojców obowiazek alimentacyjny w zasadzonej kwocie stanowi
                    nadmierne obciazenie
                    finansowe. Skuczysz, ?e dla Twojego te?.



                    :
                    :zal mi Ciebie Anka1.



                    zaluj przynajmniej swoich dzieci, skoro jego dzieci pozałować nie potrafisz
                    rozbijając im
                    rodzin?. Mnie zwisa Twój zal smile)).


                    :
                    : Niech im to wynagradza kupujac im ksiazke i pomagajac im w nauce a nie kupujac
                    DVD i komórki.
                    :


                    >>A có? Ty masz jej rozkazywa? odnosnie formy rekompensaty za wyrzadzonadzieciom
                    krzywd?? Jej
                    dzieci zawsze bląd pierwsze w wyscigu do kieszeni Twojego meza, Twoje daleko w tyle.




                    Winicie kobiete, która rzekomo odebrala Wam męża partnera



                    >>Nie widz?, ?eby którakolwiek z rozwiedzionych Dyskutantek wini?a o to Ciebie.
                    Nikomu te? nie
                    chodzi o "odbieranie m??a", tylko o rozbicie DZIECIOM rodziny. Chcesz forsowa?
                    tez?, ?e to po
                    stronie dzieci lezy wina, ?e ONE S? WINNE?! A przecie? rozbicie rodziny to dla
                    nich najwieksza
                    krzywda i dramat, nie dla ?ony lub konkubiny.



                    : Wina nigdy nie lezy po jednej stronie.


                    >>Wina nigdy nie le?y po stronie dzieci!!! Ty i Twój kutas /zw?aszcza on!/
                    ukarali?cie niewinne
                    dzieci - rozbiciem rodziny, wyp?dzeniem z domu, obni?eniem ich poziomu ?ycia,
                    brakiem stabilizacji
                    emocjonalnej, utrat? wzorców funkcjonowania w rodzinie i mo?liwo?ci uczenia si?
                    prawid?owego
                    pe?nienia ról matki i ojca.


                    : I w tym przypadku ich zwiazek Umarl par? lat wczesniej.



                    >>Ich rodzina nie umarla. A Ty jeszcze nie masz rodziny. Bedziesz miala jak
                    urodzisz.



                    : Ja, w przeciwie?stwie do Was, wcale nie zycze Wam wszystkiego najgorszego



                    >>A któz Ci tu zyczy wszystkiego najgorszego?! Nikt z nas! Zapytalal: "Jak wy to
                    widzicie?" to Ci
                    napisali?my jak.



                    :
                    : Widz? ?e jestes zdania ze lepiej jest dla dzieci jak widz? ciagle klótnie i
                    zadnej nici
                    porozumienia, nie mówiac juz o milosci

                    >>zle widzisz. Twoja postaww tlumaczy brak dzieci, a mo?e i brak ?wiadomo?ci
                    obowi?zków zwi?zanych z
                    ich posiadaniem. Uwa?asz ?e jedno z?o jest lepsze od drugiego. Nie prawda. Z?o
                    nigdy nie jest lepsze
                    od dobra! Lepiej dla dzieci jak maj? pe?n?, kochaj?c? si? rodzin?, bez k?ótni,
                    ni? rodzin?
                    emocjonalnie lub formalnie rozbit?. Rodzice maj? OBOWI?ZEK /ach te obowi?zki,
                    prawda wink/ tak?
                    rodzin? dzieciom stworzy?, swoim kosztem, zamiast budowa? lepsze ?ycie dla
                    siebie kosztem krzywdy
                    wyrz?dzonej dzieciom.



                    : tak naprawdę , to wy byłe żony dziecmi się tylko zasłaniacie, mówicie że tak
                    byłoby lepiej dla dzieci ale tak naprawdę to tak byłoby lepiej dla Was…..aby
                    było jak dawniej, źle byleby on tylko z Wami był….lub żeby nikogo nie miał,
                    ewentualnie.



                    • mikawi Re: Proszę o spojrzenie obiektywnym okiem... 17.01.06, 11:26
                      no tak, specyfika wypowiedzi na tamtym forum smile mam nadzieję że się nimi nie
                      przejęłaś; dla mnie argument o wyrzuceniu biednej eks z domu jest śmieszny -
                      miała chatę za darmo, nie partycypowala w kosztach to czemu się dziwić? że
                      staruszka miała dość płacenia za nią rachunków? jak nie zapłaci raz i drugi za
                      prąd czy czynsz tego mieszkania, które teraz wynajmuje, to ją właściciel pogoni
                      i nie będzie się rozczulał że samotna matka. A co do meritum to tak jak
                      napisałam - podwyżka alimentów wykluczona nie jest ale nie sądze żeby sad
                      zasądził 1200 zl biorąc pod uwagę zarobki twojego męża.
                    • lilith76 Re: Proszę o spojrzenie obiektywnym okiem... 17.01.06, 13:27
                      zielonydom, sądzę, że gdybyście nawet sprzedali na czarnym rynku po nerce
                      (każde po jednej) i forsę dali ex i jej dzieciom, to w oczach dyskutantki z
                      tamtego forum bylibyście parą amoralnych, niezezwierzęconych (te samiczki, te
                      młode) kutasów.
                      trudne, ale olej to.
                      nie denerwuj się, bo szkoda waszego dzieciaka.

                      przy zarobkach 1 400 nie ma szans na alimenty 1 200. ale jest ryzyko, że
                      zostaną podniesione. skoro wydajecie jakieś pieniądze na dzieci, to zbierajcie
                      rachunki, faktury - kiedyś się przydadzą.
              • kasia_kasia13 O RANY! 17.01.06, 16:22
                Ja caly czas myslalam (nie doczytalam), ze to 400zl na jedno dziecko. A to na
                dwojke!
                • e_r_i_n Re: O RANY! 18.01.06, 10:12
                  Jesli 400 zl na jedno dziecko, to IMHO nie jest to mało.
                  • kasia_kasia13 Re: O RANY! 18.01.06, 10:20
                    Erin, to jest 200zl na dziecko, 400zl na dwojke.
                    • e_r_i_n Re: O RANY! 18.01.06, 10:23
                      WIEM. Mowie, ze gdyby bylo 400 zl na jedno dziecko, to juz by nie byla taka
                      tragedia. Patrzac na MOZLIWOSCI ZAROBKOWE RODZICOW i to, jaki standard na tej
                      podstawie moga dzieciom zapewnic.
                      • kasia_kasia13 Re: O RANY! 18.01.06, 10:33
                        e_r_i_n napisała:

                        > WIEM. Mowie, ze gdyby bylo 400 zl na jedno dziecko, to juz by nie byla taka
                        > tragedia.

                        Ale to nie jest 400zl na diecko, wiec chyba nie ma po gdybac.

                        > Patrzac na MOZLIWOSCI ZAROBKOWE RODZICOW i to, jaki standard na tej
                        > podstawie moga dzieciom zapewnic.

                        Dlatego na poczatku napisalam, ze placi na dzieci dobrze w stosunku do pensji.
                        Wtedy myslalam, ze placi po 400zl. Teraz uwazam, ze placi zle i raczej na pewno
                        sad to podniesie. Choc nie do 600zl na dziecko.
                        • e_r_i_n Re: O RANY! 18.01.06, 10:48
                          kasia_kasia13 napisała:

                          > Ale to nie jest 400zl na diecko, wiec chyba nie ma po gdybac.

                          Napisalam to co napisalam w odpowiedzi na Twoje argumenty o marnej alimentacji
                          pisane w momencie, gdy myslalas, ze to jest wlasnie 400 zl na dziecko.
                          • kasia_kasia13 Re: O RANY! 18.01.06, 10:58
                            e_r_i_n napisała:

                            > kasia_kasia13 napisała:
                            >
                            > > Ale to nie jest 400zl na diecko, wiec chyba nie ma po gdybac.
                            >
                            > Napisalam to co napisalam w odpowiedzi na Twoje argumenty o marnej
                            alimentacji
                            > pisane w momencie, gdy myslalas, ze to jest wlasnie 400 zl na dziecko.


                            To przeczytaj sobie jeszcze raz, wolno i ze zrozumieniem:

                            forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=14479&w=35080920&a=35112191
                            Pomoge Ci: "placi porzanie JAK NA SWOJA PENSJE"
            • kasia_kasia13 Re: Proszę o spojrzenie obiektywnym okiem... 17.01.06, 11:30
              > Mąż ma dwójkę dzieci 11 i 13 lat. 3 lata temu rozstał sie z byłą partnerką -
              ni
              > e
              > mieli ślubu (w tych okolicznościach jest to istotne)

              Dlaczego? Maja dwojke dzieci a sprawa jest a alimenty na dzieci. To, ze nie
              mieli slubu, jest dla sprawy nieistotne.
              • zielonydom Re: Proszę o spojrzenie obiektywnym okiem... 17.01.06, 11:35
                Wnosi do sprawy tyle, że on nie ma wobec niej obowiązku alimentacyjnego.
                A to mi zarzucano na tamtym forum. Że ma taki obowiązek.
    • mamaika Re: Proszę o spojrzenie obiektywnym okiem... 17.01.06, 12:02
      Wiesz nie sądzę,żeby wywalczyła po 500 zł na każde dziecko przy zarobkach
      twojego M. Inna sprawa,że alimenty 400 złotych na dwójkę dzieci to alimenty
      żałosnie niskie więc wcale jej się nie dziwię,że złozyła wniosek o ich
      podwyższenie.Co do wakacji - chcieliście je dzieciom zafundowac więc nie uważam
      za stosowne doliczać je do kwoty jaką otrzymuje matka dziecka.Bez obrazy twój M
      ma dzieci z poprzedniego związku i chyba normalne,że ma o nie dbać także od
      strony finansowej. Wyliczanie eksi ,że wynajmuje mieszkanie, ma dvd,internet i
      stać ja na wizir to żenada Pracuje więc przecież twój m nie płaci na nią, nie
      wyliczaj więc co ma i na co ją stać, przecież nie stać ją na to z tych 400
      złotych, więc nie bądż smieszna. Tak jak mnie wkurza na samodzielnych pisanie o
      neksiach żałujących na dzieci , tak na macochach wkurzające są dla mnie takie
      wypowiedzi jak Twoja. Wiesz normalne byłoby dla mnie pytanie czy ma szansę na
      podwyższenie czy nie. Niestosowne zaś i budzące niesmak są Twoje wyliczanki .
      Kazdy żyje za tyle i ma tyle na ile go stać. Swoja drogą nie przypuszczałam,że
      kiedykolwiek napisze coś w obronie tzw. samodzielnych smilebiorąc pod uwagę jak
      jeżdżą po macochach tylko ze względu na fakt, iż są neksiami.
      • zielonydom Re: Proszę o spojrzenie obiektywnym okiem... 17.01.06, 13:02
        Ty też, tak jak kasia, nie wliczasz do tych 400 zł tych 300 które wydajemy gdy
        są u nas.
        DLaczego ?

        >Co do wakacji - chcieliście je dzieciom zafundowac więc nie uważam za stosowne
        doliczać je do kwoty jaką otrzymuje matka dziecka.>>
        daj spokój..Dlaczego nie ?

        Wyliczanie eksi ,że wynajmuje mieszkanie, ma dvd,internet i
        > stać ja na wizir to żenada Pracuje więc przecież twój m nie płaci na nią, nie
        > wyliczaj więc co ma i na co ją stać, przecież nie stać ją na to z tych 400
        > złotych, więc nie bądż smieszna.
        Fakt że kkupuje takie rzeczy to tylko dowód na to że ją na to stać, więc po co
        kłamstwa w sądzie że zarabia 650 zł ?
        • mamaika Re: Proszę o spojrzenie obiektywnym okiem... 17.01.06, 13:21
          Z tego co piszesz sprawy póki co nie było, więc skąd tekst że zarabia tylko 650
          to po pierwsze. Druga sprawa wyliczasz,że w ciągu 10 dni wydaje na chłopców 300
          zlotych a uwazasz,że 400 złotych na miesiąc na dwójkę na pozostałe przyjmijmy
          20 dni to cymes dla ich mamy ? Wakacje dla dzieci to wasza sprawa, skoro was
          nie było na to stać to trzeba było ich nie fundować, doliczanie ich do
          alimentów to żenada. Zamiast skupiać się na niej,jej zarobkach i tym co ma to
          może zastanów się nad tym,że jednak to dzieci Twojego M i że muszą gdzieś
          mieszkać, coś jeść i w coś się ubrać, o reszcie rzeczy nie wspomnę. Ty jak
          wnoszę z poprzednich postów nie pracujesz a jednak zdecydowaliście się na
          dziecko,eksi wyliczasz zaś wszystko skrupulatnie. Moja droga jako mama
          przekonasz się,że dziecko to kosztowna inwestycja. Bo nie masz o tym w chwili
          obecnej zielonego pojęcia. Wiesz ja na swoją eksię wściekam się,że żyje z
          alimentów dzieci bo uważam,że to nie w porządku wobec nich , natomiast do głowy
          by mi nie przyszło doliczać do alimentów które dostaje kwot na wypoczynek letni
          i zimowy dziewczyn, wydatków na dodatkowe zakupy rózności czy też liczyć ile
          kosztuje mnie wizyta jego córki ( przyjeżdza czasem weekendowo najmłodsza) . To
          chore. To są jego dzieci. Tak jak w Twoim przypadku to dzieci Twojego M. I
          przestań liczyć ile wydaje i na co ,bo to jej sprawa, zarabia na to.
          • e_r_i_n Re: Proszę o spojrzenie obiektywnym okiem... 17.01.06, 13:26
            mamaika napisała:

            > Z tego co piszesz sprawy póki co nie było, więc skąd tekst że zarabia tylko
            > 650 to po pierwsze.

            Pewnie wie to z pozwu, ewentualnie jakichs zaswiadczen do niego dolaczonych...

            > doliczanie ich do alimentów to żenada.

            A mi sie wydaje, ze nie - w koncu nawet sad pyta o dodatkowe wydatki na dzieci
            i jesli one sa, przemawia to na korzysc ojca.

            > Moja droga jako mama przekonasz się,że dziecko to kosztowna inwestycja. Bo
            > nie masz o tym w chwili obecnej zielonego pojęcia.

            Owszem, dziecko troche kosztuje. Ale problem jest mniejszy, jak sie patrzy,
            na co mamy kase i pod tym katem planujemy wydatki, a nie najpierw planujemy
            wydatki, a potem szukamy zrodel ich sfinansowania. W przypadku samodzielnych
            mam czesto mamy do czynienia z druga sytuacja.
          • mikawi Re: Proszę o spojrzenie obiektywnym okiem... 17.01.06, 13:37
            zgadzam się że 400-500 na dwoje dzieci to niskie alimenty ale jak najbardziej
            należy doliczyć owe 300 zł które wydają w związku z obecnością dzieci u nich. W
            tym momencie daje to 800 zł na dwójkę, co przy zarobkach ojca 1400 małą kwotą
            nie jest.
            Nie zgodze się też ze zdaniem: "Wakacje dla dzieci to wasza sprawa, skoro was
            nie było na to stać to trzeba było ich nie fundować, doliczanie ich do
            alimentów to żenada". Samodzielne matki w wyliczeniach dotyczących utrzymania
            dziecka, które potem mają przełożenie w alimentach jak najbardziej doliczają
            koszty wakacji, więc dlaczego ojciec miałby tego nie uwzględniać? jest to koszt
            ponoszony na dzieci? Jest.

            • mamaika Re: Proszę o spojrzenie obiektywnym okiem... 17.01.06, 14:15
              Dziewczyny nie mówimy ogólnie o samodzielnych tylko o tym konkretnie przypadku.
              Z tego co zielonydom pisze tata dzieci płaci 400 złotych na dwojkę dzieci i
              jest zdziwiona,ze mama dzieci chce podwyższenia alimentów ?! Wybaczcie ale
              jeżeli ktoś wylicza na 300 złotych 10 dniowy pobyt dzieci u siebie, to chyba
              się dziwić nie powinien ,że 200 złotych na dziecko na pozostałe 20 dni to mało.
              Z kolei podaje wyliczenia matki dzieci nie widze tam ani wydatków na wakacje
              ani na inne extra rzeczy. Jasne że alimenty po 600 złotych na dziecko przy
              wynagrodzeniu ojca 1400 złotych to absurd, ale też nie widzę powodu,żeby matce
              dzieci wyliczać co ma i co mają dzieci. No chyba,że uważacie że ma to wszystko
              z tych 400 złotych. Denerwują mnie niejednokrotnie wypowiedzi samodzielnych o
              tym ile ojciec powinien płacić, bo hipotetycznie i według samodzielnych na to
              ma a i jeszcze ta wstrętna neksia ma np. dużo więcej, ale tak samo denerwuje
              mnie wyliczanka pt. płaci 400 złotych alimentów na dwójkę dzieci i chce je
              podnieśc, a przecież ma internet, dvd, etc no i zapomniałabym o vizirze.
              Wybaczcie ale różnicy nie widzę. Co innego dyskusja na temat rzeczywistych
              kosztów utrzymania dzieci i wysokości alimentów w stosunku do zarobków ojca, a
              czym innym jest bezsensowna wyliczanka i argumenty w stylu wydała 30 zł na
              samochodziki a podobno zarabia tyle i tyle.

              • e_r_i_n Re: Proszę o spojrzenie obiektywnym okiem... 17.01.06, 14:21
                Zgadza sie, ze 400 zl na dwojke to malo. Zgadza sie, ze podwyzka ma
                uzasadnieni. Ale moim zdaniem podwyzka powinna byc mniejsze wlasnie dlatego,
                ze ojciec ponosi dodatkowe koszty zwiazane z dziecmi - wiec de facto przeznacza
                wiecej niz te 400 zl. Tym bardziej, ze wydatki te to np. zakupy ubraniowe.
                Inna sprawa to zderzenie minimalnych zarobkow eks z wydatkami - u mnie wywoluja
                one podejrzenia o nieuczciwosc.
                • ajmj Re: Proszę o spojrzenie obiektywnym okiem... 17.01.06, 14:28
                  e_r_i_n napisała:

                  > Zgadza sie, ze 400 zl na dwojke to malo. Zgadza sie, ze podwyzka ma
                  > uzasadnieni. Ale moim zdaniem podwyzka powinna byc mniejsze wlasnie dlatego,
                  > ze ojciec ponosi dodatkowe koszty zwiazane z dziecmi - wiec de facto
                  przeznacza
                  >
                  > wiecej niz te 400 zl. Tym bardziej, ze wydatki te to np. zakupy ubraniowe.
                  > Inna sprawa to zderzenie minimalnych zarobkow eks z wydatkami - u mnie
                  wywoluja
                  >
                  > one podejrzenia o nieuczciwosc.


                  Zgadzam się z tym w 100 %
                • mamaika Re: Proszę o spojrzenie obiektywnym okiem... 17.01.06, 15:49
                  No to prawie się zgadzamy.
                  > Inna sprawa to zderzenie minimalnych zarobkow eks z wydatkami - u mnie
                  wywoluja
                  > one podejrzenia o nieuczciwosc.
                  Może pomaga jej rodzina, przecież tego nie wiemy. I tak uważam,że w wyliczeniu
                  kosztów utrzymania dzieci nie ma żadnych ekstrasów czy bzdurek. Podobnie jak
                  niekonsekwencją dla mnie jest wyliczanie 10 dni na 300 złotych i uwazanie przez
                  zielonydom,że 400 złotych na pozostałe 20 powinny wystarczać matce dzieci.
                  Budzi to z kolei moje podejrzenia o nieuczciwość. Gwałtowny sprzeciw zaś budzi
                  we mnie postawa autorki postu pt. na co eksia wydaje i co ma, co funduje
                  dzieciom,etc i jednoczesne doliczanie do alimentów kosztu zafundowanych
                  dzieciom wakacji.Podobnie jak jej pisanie o zapiekankach,komorkach,
                  MacDonaldzie , gokardach i spodenkach adidasa. Nie wiem czemu ma to służyć. Żle
                  powiedziane, wiem czemu ma służyć i też mi się to nie podoba.
                  Alimenty mają zabezpieczyć uzasadnione potrzeby dzieci i ich wysokość jest
                  uzależniona od tychże potrzeb i możliwości zarobkowych rodzicow. Jako wstrętna
                  macocha uważam,że i ojciec dzieci po zapłaceniu alimentów winien mieć z czego
                  żyć. Stąd też żadanie 1200 złotych przy kwocie dochodu 1400 uważam za
                  absurdalne, ale jestem też zdania że 400 złotych alimentów to żałosna kwota.
                  Co do dodatkowych wydatków erin to chyba zgodzisz się ze mną,że i matka dzieci
                  pewnie też je ponosi a jednak w przedstawionych kosztach doprawdy rewelacji
                  żadnych nie widzę.


                  • mikawi Re: Proszę o spojrzenie obiektywnym okiem... 17.01.06, 16:20
                    jakkkolwiek ZGADZAM się że 500 zł (tyle od 2004 płacą) alimentów na 2 dzieci to
                    niskie alimenty, o tyle - tak pro-forma - pragnę zauważyć że 300 zł jakie oni
                    ponoszą w ciągu 10 dni pobytu dzieci nie jest tożsame z kwotą alimentów jakie
                    na pozostałe 20 dni ma matka (czyli owe 500 zł obecnie, a 400 do niedawna).
                    Przeliczając to na 1 dzień - w czasie pobytu dzieci u nich wydają 30 zł
                    dziennie na dzieci. Nie dostają części od matki. Matka mając do dyspozycji
                    500zl na pozostale 20 dni ma 25 zl dziennie TYLKO OD OJCA. Do tego dorzuca od
                    siebie. Czyli nie można porównywać 300zł jakie oni wydają w ciągu 10 dni z 400
                    czy 500 zł które daja matce na pozostałą część miesiąca.

                    Z tym, że wyliczenie w jakim kto proszku pierze to żenada, zgadzam się smile
          • zielonydom Re: Proszę o spojrzenie obiektywnym okiem... 17.01.06, 13:46
            > Z tego co piszesz sprawy póki co nie było, więc skąd tekst że zarabia tylko
            650 to po pierwsze.
            Bo na pierwszej rozprawie przedstawiła takie zaświadczenie z pracy.

            Druga sprawa wyliczasz,że w ciągu 10 dni wydaje na chłopców 300
            > zlotych a uwazasz,że 400 złotych na miesiąc na dwójkę na pozostałe przyjmijmy
            > 20 dni to cymes dla ich mamy ?
            Napisałam że wydajemy 300 zł jak są u nas w co się wlicza wyżywienie, wycieczka
            w weekend za miasto i jak potrzeba to kupno ubrania. Średnio 300.


            >>>I przestań liczyć ile wydaje i na co ,bo to jej sprawa, zarabia na to.
            No twierdzi że zarabia 650 więc nie z jej pieniędzy na to idzie kasa.

            Wiem ile się wydaje pieniędzy na dzieci (przypominam że 1/3 miesiąca spędzają u
            nas synowie męża).


            >>>>natomiast do głowy by mi nie przyszło doliczać do alimentów które dostaje
            kwot na wypoczynek letn i zimowy dziewczyn, wydatków na dodatkowe zakupy
            rózności czy też liczyć ile
            > kosztuje mnie wizyta jego córki
            Jeśli nam ktoś zarzuca że dajemy na dwójkę dzieci tylko marne 400 zł , jeśli w
            ten sposób na to patrzec - liczyc tylko te koszty ponoszone przez nas na dzieci
            które M daje byłej to trudno: samo się nasuwa wyliczanie pozostałych kosztów

            >>>>Wakacje dla dzieci to wasza sprawa, doliczanie ich do
            > alimentów to żenada.
            To wkład w rozwój dzieci, czyż nie ?
            To wkład w utrzymanie ich i wychowanie. To nie zbytek wyjazd pooddychać jodem na
            2 tygodnie. Pierwszy raz w życiu. Taka kolonia to niezła lekcja życia. Gdybyśmy
            dawali jej te 166 zł dodatkowe to wiem nna co by szło....na McDonald

            sory muszę spadać, wrócę tu wieczorem lub jutro dopołudnia,
            chętnie jeszcze porozmawiam,naprawdę.



            • natasza39 Re: Proszę o spojrzenie obiektywnym okiem... 17.01.06, 15:57
              Sąd raczej nie bierze pod uwagę tego co ojciec wydaje na dziecko ot tak sam od
              siebie.
              U mojego M nie brał tego pod uwagę.
              Dla sadu liczy się zazwyczaj, to co matka dostaje do "łapki", to czy ojciec
              kupuje coś extra poza alimentami to juz jest dla sadu jego sprawą. Może ale nie
              musi.

              Osobiście też wolałabym dostac nawet nizsze alimenty, ale liczyc na ojca
              dziecka w sprawach podbramkowych: choroba, extra szkolne wydatki wyprawkowe,
              wakacje itp.
              Inne wola dostawac wszystko do "łapki" i same decydować co i za ile dziecku
              kupowac będą.
              Jesli jednak nie dogadacie się z ex w sprawie tego czy to co wydajecie na
              dzieci wy osobiście, to raczej na przychylnosc sadu w tym temacie nie macie co
              liczyć.
              A tak nawiasem, to zgadzam się z przedmówczyniami, że tak samo żenujące sa
              wyliczenia niektórych "samodzielnych" w sprawie prezentu dla kolegi na
              urodziny, jak tez zielonego domu w sprawie nieszczęsnego VIZIR-U.
              Jako osoba często piorąca, pragnę zauważyć, że kupowanie lepszego proszku
              powoduje, że się go mniej zuzywa i niekoniecznie podsumowywujac pranie w "dosi"
              jest bardziej ekonomiczne niż w Vizirze.
              Komórki w dzisiejszych czasach uważam za cos normalnego, a nie luksus.
              Szczególnie w przypadku, gdy jest się osoba samotnie wychowująca dzieci i
              kontakt z nimi jest tylko przez ta komórkę w ciągu dnia.
              Może wystąpcie o całkowitą opiekę nad dziećmi i alimenty od matki. Jesli
              rzeczywiście zarabia te 650 zł/m-c to sad co najwyżej 300 zł na dzieci zasądzi
              i będziecie mieli cały "szmal" w domu.
              Staram się być w tym wątku obiektywna, ale jakoś nie mogę...
              Szczególnie jak czytam o tych "zbytkach"
    • poxywka Re: Proszę o spojrzenie obiektywnym okiem... 17.01.06, 17:15
      wiadomo, ze te alimenty sa male
      sad pewnie je podwyzszy bez wzgledu na to, jak bardzo bedzie Wam sie to wydawac
      sprawiedliwe lub nie; w zwiazku z tym osoba, ktora bedzie miala 3 dzieci -
      czyli Twoj M (trzymam kciuki aby malenstwo grzecznie doczekalo terminu w
      zaciszu brzuszka) - musi wziac odpowiedzialnosc za walsne dzieci; jednym slowem
      musi poszukac dodatkowej pracy - jaka by nie byla; Ty przez dosc dlugi okres
      nie bedziesz miala takiej mozliwosci; samotna matka z dwojka dzieci takze ma
      ich troche mniej; po prostu przyzwoitosc nakazuje aby okazac sie
      odpowiedzialnym i potrafic utrzymac swoje potomstwo jesli sie czlowiek na nie
      zdecydowal; mysle, ze w miare odpowiedzialna pelna rodzina przy takich
      zarobkach i w oczekiwaniu na trzecie slonko tez musialaby rozwazyc taki krok
      jako alternatywe do jedzenia suchego chleba, bo przeciez Ty pewnie bedziesz na
      utrzymaniu M przez jakis czas ?
      wydaje mi sie to jedynym dobrym rozwiazaniem

      pozdrawiam
      poxywka
    • leeya Re: Proszę o spojrzenie obiektywnym okiem... 17.01.06, 21:24
      Przeczytalam caly watek.. powinno byc obiektywnie:
      Nie beda zasadzone alimenty w wysokosci 1200 PLN, na to szans nie ma, chyba, ze
      Twoj M ma super wyksztalcenie w bardzo chodliwym zawodzie, wtedy jednak moze
      byc posadzony o ukrywanie zarobkow i sad bedzie patrzyl na mozliwosci
      zarobkowe, a nie na zaswiadczenie o dochodach. Jednak w sytuacji, ktora
      opisujesz moze miec zasadzone 800-900 PLN.

      Teraz mniej obiektywnie, a wlasciwie zlosliwie:
      Pozostaje Wam miec tylko nadzieje, ze niedlugo "zwolni" sie M-4 dziadka exi,
      nie bedzie musiala wynajmowac mieszkania, rodzicielka exi pojdzie na emeryture
      i bedzie jej gotowala i sprzatala w domu. Wtedy tez chlopcy nie beda zmuszeni
      do stolowania sie w McDonaldzie i innych fastfoodowych przybytkach. A moze
      wtedy exia bedzie miala czas na pranie reczne w szarym mydle "Jelen" z uzyciem
      tary, coby na Vizirze oszczedzic. Chlopcy cudownym sposobem poczuja ped do
      wiedzy, wtedy nie bedzie potrzebne juz DVD i pelen pakiet programow w kablowce,
      wystarczy biblioteka szkolna lub publiczna, internet tez sie odlaczy. No i
      komorki nie beda potrzebne, bo czym sie ma ich pracujaca matka martwic? Tym, ze
      sa w szkole lub bibliotece? Eeeee... na co takie zbytki. No i po co kujonom
      markowe ciuchy czy buty? Takie bazarowe tez sa OK.

      No i na koniec:
      Dbaj o siebie, bo nosisz pod sercem zycie. Jedna tragedie straty dziecka juz
      przezylas. Tak na prawde, to Twoj M powinien zakasac rekawy i wziac sie ostro
      do roboty. Bedzie mial trzecie dziecko... A to zobowiazuje.

      Leeya
    • chalsia Re: Proszę o spojrzenie obiektywnym okiem... 18.01.06, 00:47
      miałam okazję przeczytać orginalny wątek na "w stronę ojca", zanim go usunięto
      (dlaczego - bo zgodnie z założeniami tamtejszego forum nie jest to miejsce na
      dyskusje o alimentach - tak tam przynajmniej regulamin forum głosi).

      Wszystko co do kwot i wyliczeń zostało tu powiedziane.
      Mnie dodatkowo potwornie zniesmacza fakt (o czym Zielonydom pisała w orginalnym
      wątku), że wiedza o tym, na co i w jakiej wysokości eksia dostała kredyt,
      pochodzi ze złamania tajemnicy prywatnej korespondencji !!! Poczta do eksi
      przychodziła na adres matki męża Zielonegodomu, gdzie eksia WCZEŚNIEJ mieszkała.
      Jak dla mnie wyliczanie eksi ile i na co idzie i skąd ją na coś stać, na
      dodatek wspomagane czytaniem czyichś listów to już totalna granda.

      W związku z czym trzymam kciuki za eksię smile (i nie dlatego, że sama jestem eks)
      Chalsia
      • tropicana Re: Proszę o spojrzenie obiektywnym okiem... 18.01.06, 08:25
        A mnie się bardzo nie podoba liczenie, że dziadek ma "zwolnić" M4.
        Dziadka sprawa, czy dorabia się mieszkania, czy przepuszcza kasę na piwo i
        dziewczynki.
        • leeya Re: Proszę o spojrzenie obiektywnym okiem... 18.01.06, 08:52
          tropicana napisała:

          > A mnie się bardzo nie podoba liczenie, że dziadek ma "zwolnić" M4.
          -------------------------
          Tropicana,
          Ja o "zwolnieniu" M-4 przez dziadka pisalam zlosliwie, co z reszta zaznaczylam.


          > Dziadka sprawa, czy dorabia się mieszkania, czy przepuszcza kasę na piwo i
          > dziewczynki.
          -------------------------
          A nawet niech sobie dziadek orgie raz w tygodniu urzadza!! W sumie nalezy mu
          sie, juz sie napracowal i teraz powinien miec swiety spokoj. Dlatego tak mnie
          ruszylo wyliczanie przez Zielony Dom, kto i co z rodziny exi ma. I gdzie ta
          exia ma sie wprowadzic zamiast wynajmowac mieszkanie.

          Leeya
      • leeya No prosze prosze... 18.01.06, 08:48
        A tu sie Zielonydom nie pochwalila, ze czytala prywatna korespondencje exi. O
        ile pamietam, to na to jakis paragraf jest.

        I wydaje mi sie, ze nawet nie trzeba trzymac kciukow za exie, co prawda nie
        dostanie tyle, ile podala w pozwie (tzn 1200PLN), ale na pewno duzo wiecej niz
        dostaje teraz. I bedzie ja na persil stactongue_out

        Leeya
        • zielonydom Re: No prosze prosze... 18.01.06, 10:17
          Mikawi:
          „pragnę zauważyć że 300 zł jakie oni
          ponoszą w ciągu 10 dni pobytu dzieci nie jest tożsame z kwotą alimentów jakie
          na pozostałe 20 dni ma matka (czyli owe 500 zł obecnie, a 400 do niedawna).
          Przeliczając to na 1 dzień - w czasie pobytu dzieci u nich wydają 30 zł
          dziennie na dzieci. "

          I kolejny raz powtarzam dziewczyny że w tym zawiera się wyżywienie, wycieczka za
          miasto i jak potrzebują coś do ubrania, to też. Średnia to 300 zł – czasem się
          wyda 150 a czasem 440. „
          Wydaje mi się że dla paru z Was najlepszy scenariusz to byłby taki aby on dawał
          jej te 966 zł (500+300+166) i nie widywał się z dziećmi.
          No bo w grę nie wchodzi nagle zacząć zarabiać dwa razy więcej. Ja wiem że taka
          rada jest najprostsza ale nierealna.
          Albo żeby móc spotkać się z dziećmi - musiał ją prosić by dała dzieciom
          wyprawkę na czas pobytu u niego. I
          Żeby chłopcy wiedzieli że to mama wysyła ich na fajną kolonię.


          Chalsia:
          "Mnie dodatkowo potwornie zniesmacza fakt (o czym Zielonydom pisała w orginalnym
          wątku), że wiedza o tym, na co i w jakiej wysokości eksia dostała kredyt,
          pochodzi ze złamania tajemnicy prywatnej korespondencji !!!”

          I tu się mylisz. Nie otwieram niczyjej korespondencji. Listy zaadresowane na EX
          przychodzą tam gdzie mieszkała – do mamy mojego M. Nadawca, centrum
          wierzytelności Ultimo, więc wiadomo o co chodzi.
          A o tym że to o raty za rowery chodzi powiedziała sama. Więc ta wiedza nie
          pochodzi „ze złamania tajemnicy prywatnej korespondencji”.

          Leeya:
          "A tu sie Zielonydom nie pochwalila, ze czytala prywatna korespondencje exi. O
          ile pamietam, to na to jakis paragraf jest."
          Mam pytanie do chalsi: czy w moim macierzystym poście napisałam że czytałam tą
          korespondencję czy napisałam może że wiem w jakiej sprawie był to list ?
          Może Wy dziewczyny musiałybyście otworzyć list gdzie na kopercie jest napisane
          :Ultimo Krajowe Centrum Wierzytelności aby rozumieć od kogo ta korespondencja
          jest ale ja nie muszę bo niestety znam już tą firmę.
          Poza tym, j.w., wiemy o co chodzi od exsi osobiście. ( bo my rozmawiamy chciałam
          nadmienić)


          Leeya:
          "Dlatego tak mnie ruszylo wyliczanie przez Zielony Dom, kto i co z rodziny exi
          ma. I gdzie ta exia ma sie wprowadzic zamiast wynajmowac mieszkanie."
          Dziadkowie ze strony ojca dzieci pomagali 2,5 roku. Dlaczego teraz nie przenieść
          tych wydatków na rodzinę matki ? I nie odpisujcie mi że pewnie pomagali. Bo wiem
          co chłopcy jedli, przez kogo ugotowane i z czyich pieniędzy,mieszkając u mamy M.
          Nie liczę tego co ex wydawała na szybkie śniadanie dla dzieci w postaci zimnego
          mleka i płatków Nestle za 8 zł.


          Mamaka:
          "I tak uważam,że w wyliczeniu kosztów utrzymania dzieci nie ma żadnych ekstrasów
          czy bzdurek.
          Gwałtowny sprzeciw zaś budzi we mnie postawa autorki postu pt. na co eksia
          wydaje i co ma, co funduje dzieciom,etc..Podobnie jak jej pisanie o
          zapiekankach,komorkach, MacDonaldzie , gokardach i spodenkach adidasa.
          Alimenty mają zabezpieczyć uzasadnione potrzeby dzieci"

          No więc właśnie….alimenty mają zabezpieczyć uzasadnione potrzeby
          dzieci….uzasadnione potrzeby.
          Nieuzasadnione potrzeby to zbytki, zbyteczne rzeczy, czyli coś bez czego można
          się z powodzeniem obejść, co nie jest niezbędne do normalnego rozwoju.
          Do takich rzeczy zaliczam właśnie:
          1.ciuchy markowe – oczywiście że te z bazaru czy ciucholandu są ok. Trzy lata
          temu z powodzeniem się bez nich obchodzili to dlaczego teraz nie.
          2.telefony komórkowe – oprócz tego mają stacjonarny telefon, w tych czasach to
          niestety luksus bo sam abonament to 45 zł. Po co im 3 komórki i tel stacjonarny
          ? Oczywiście że jeśli na to spojrzeć inaczej to jest to normalna sprawa w tych
          czasach. I tak powinno być ale fakt pozostaje faktem – można bez tego się
          obejść. Poprawcie mnie jeśli się mylę. To samo tyczy się Internetu, nie mówię o
          komputerze tylko o Internecie. Oni mają 11-13 lat, jeszcze jest na to czas. A
          tak prawdę mówiąc to uważam że to złe w tym wieku zakładać dziecku net.
          3.vizir – no cóż….nie mam na to riposty. Z tego co pamiętam jest 3 razy droższy.
          Mnie na niego nie stać. Ubrania są też czyste po Dosi czy ixi.
          4.McDonald – po drugie, od tego zacznę, wypad w trójkę do McDonalda gdzie każdy
          bierze frytki bułę i napój to koszt 30 zł minimum. Po pierwsze natomiast więcej
          wysiłku sprawia zrobienie fajnego obiadu w domu niż jedzenie przez dzieci tej
          chemii.
          A to co Was oburza najbardziej to moje wyliczenia na co ona wydaje. Nie
          pisałabym o tym gdyby nie twierdziła że ledwie wiąże koniec z końcem. Wtedy
          byłaby to tylko jej sprawa. Ale skoro ją stać na te rzeczy to znaczy że na
          główne priorytetowe rzeczy takie jak opłaty i wyżywienie, tymbardziej. ……No bo
          przecież nie kupowałaby kolejnej komórki czy bluzy adidasa kosztem niemożności
          nakarmienia dzieci ?


          Natasza39:
          "Może wystąpcie o całkowitą opiekę nad dziećmi i alimenty od matki. Jesli
          rzeczywiście zarabia te 650 zł/m-c to sad co najwyżej 300 zł na dzieci zasądzi i
          będziecie mieli cały "szmal" w domu."
          Ech te uproszczenia uogólnienia, każdy widzi to co chce widzieć a jeśli ktoś
          bardzo nie chce czegoś zobaczyć to i nie zobaczy…a więc wyszło że najbardziej
          zależy nam na pieniądzach….smile

          Nie wiem jak można nie widzieć o co mi chodzi, może ja źle to
          tłumacze….oczywiście tego nie wykluczam…
          Reasumując: Mamy zastrzeżenia do sposobu wydawania przez nią pieniędzy. Więc
          jeśli będzie tylko taka możliwość, a podobno jest, to wystąpimy o kontrole nad
          tymi wydatkami, będzie się musiała rozliczać na co wydaje. Byłyby zasądzone
          alimenty co do postaci wykonywania obowiązku alimentacyjnego.

          Art.135 par 2 Kro mówi o tym że „wykonanie obowiązku alimentacyjnego może
          polegać w całości lub w części na osobistych staraniach o jego utrzymanie i
          wychowanie. „
          Dopuszczalna jest każda postać świadczeń alimentacyjnych , mogą to być
          świadczenia pieniężne lub w naturze ,jej wybór odpowiadać powinien celowi ,
          jakiemu obowiązek ten służy, i uwzględniać okoliczności każdego konkretnego
          przypadku.
          • e_r_i_n Re: No prosze prosze... 18.01.06, 10:22
            zielonydom napisała:

            > A to co Was oburza najbardziej to moje wyliczenia na co ona wydaje. Nie
            > pisałabym o tym gdyby nie twierdziła że ledwie wiąże koniec z końcem. Wtedy
            > byłaby to tylko jej sprawa. Ale skoro ją stać na te rzeczy to znaczy że na
            > główne priorytetowe rzeczy takie jak opłaty i wyżywienie, tymbardziej.

            Własnie, moim zdaniem to jest podstawa.
            Skoro brakuje na podstawy i w zwiazku z tym chce sie podwyzki alimentow, to
            moze warto rownoczesnie zmienic priorytety wydatkow...
            • zielonydom Re: No prosze prosze... 18.01.06, 10:38
              no właśnie o to mi chodzi.
              Nie mogę patrzeć na to jak dzieci "drogo" chodzą ubrane podczas gdy zaniedbuje
              inną, ważniejszą materię...nie pilnuje ich by się uczyli. W zeszłym roku starszy
              syn M przerabiał Tomka Sawyera. Będąc u nas przez 2 tygodnie przeczytał 80%
              książki (oczywiście zabrał się za to w ostatniej chwili), resztę miał dokończyć
              w domu. Nie dokończył bo nikt go nie przypilnował ale żeby kochane dziecko
              wiedziało jak się kończy książka to exsia kupiła streszczenie lektury.
              Ręce opadają.

              ex ma inną hierarchię wartości, a to zmienić już trudniej
              • leeya Re: No prosze prosze... 18.01.06, 10:53
                zielonydom napisała:

                > ex ma inną hierarchię wartości, a to zmienić już trudniej
                ----------------------------------
                Ale to JEJ hierarchia wartosci. JEJ to pasuje. Nie zmienisz wszystkich tak,
                zeby sie TOBIE podobali. Skoro uwazacie, ze exia zle wychowuje dzieci, nie
                poswieca im odpowiedniej ilosci czasu, przez co zaniedbywana jest szkola, to
                wystapcie o opieke nad chlopcami.

                Juz na prawde nie wiem o co Ci chodzi Zielony Domie..? O kwote alimentow czy o
                to, ze nie podoba Ci sie postawa zyciowa exi?

                Leeya
                • kasia_kasia13 opieka nad chlopcami? 18.01.06, 11:20
                  leeya napisała:
                  > Ale to JEJ hierarchia wartosci. JEJ to pasuje. Nie zmienisz wszystkich tak,
                  > zeby sie TOBIE podobali. Skoro uwazacie, ze exia zle wychowuje dzieci, nie
                  > poswieca im odpowiedniej ilosci czasu, przez co zaniedbywana jest szkola, to
                  > wystapcie o opieke nad chlopcami.


                  Tylko, co na to chlopcy? Tak naprawde zielonydom nie napisala NIC na temat
                  sytuacji, nie wiemy jakie ona i jej M. maja kontakty z dziecmi, nie wiemy kiedy
                  sie rodzice rozeszli i dlaczego, jak podeszly do tego dzieci. Wiemy tylko, ze
                  ex kupuje za drogi proszek do prania, dzieci maja internet i to sie
                  zielonemudomowi nie podoba.
                  Z jej postow wynika natomiast, ze matka chlopcow pracuje, o chlopcow dba (choc
                  nie w taki sposob, jaki podobalby sie zielonemudomowi) i nie utrudnia kontaktow
                  z ojcem (skoro spedzaja u niego 10dni w miesiacu). 3 x plus dla mamy.
            • mamaika Re: No prosze prosze... 18.01.06, 11:32
              > zielonydom napisała:
              > A to co Was oburza najbardziej to moje wyliczenia na co ona wydaje. Nie
              > pisałabym o tym gdyby nie twierdziła że ledwie wiąże koniec z końcem. Wtedy
              > byłaby to tylko jej sprawa. Ale skoro ją stać na te rzeczy to znaczy że na
              > > główne priorytetowe rzeczy takie jak opłaty i wyżywienie, tymbardziej.

              Litości , to jej sprawa na co wydaje swoje pieniądze, stać ja i bardzo dobrze.
              Zlośliwie już powiem pewnie szaleje za te 400 od twojego M.
              Tak oburza mnie to jako macochę niesamowicie. Dzieci się nie dematerializują z
              chwilą rozstania rodziców, a obowiązkiem OBOJGA rodziców jest ich utrzymanie i
              oboje winni ponosić koszty ich utrzymania. I wiesz jakoś dziwnie pewna
              jestem,że w tym przypadku to akurat mama dzieci ponosi znacznie większe koszty.
              Uważasz,że skoro ją na to stać to tym bardziej stac ją na opłaty i wyzywienie.
              To jak dziewczyna zarobi jeszcze więcej to Twój M nie powinien płacić alimentów,
              bo mama dzieci zarabia dobrze i ją na owe opłaty i wyżywienie stać będzie tym
              bardziej? Gratuluję toku myślenia .
              Biorąc pod uwagę fakt,iż nie pracujesz i spodziewasz się dziecka to pewnie
              byłoby najlepsze rozwiązanie. Twój M ma utrzymać Ciebie i Wasze dziecko, a
              tamte w dodatku jak to podkreslasz nieślubne to niech sobie utrzymuje ich
              mamusia. Powtarzać się z poprzednich postów nie będę. Dodam że jestem zupełnie
              innego zdania niż Ty. I sobie przy nim pozostanę. I jeszcze jedno odnośnie
              postu erin :

              > Własnie, moim zdaniem to jest podstawa.
              > Skoro brakuje na podstawy i w zwiazku z tym chce sie podwyzki alimentow, to
              > moze warto rownoczesnie zmienic priorytety wydatkow...
              Mama dzieci w wyliczeniu nie podała żadnych "ekstrasów" o których pisze tak
              chętnie zielonydom a właśnie owe podstawy. A zielonydom wiążac się z mężczyzną
              mającym dzieci w priorytetach ich wydatków powinna uwzględnić właśnie koszt
              utrzymania tychże dzieci .
              • e_r_i_n Re: No prosze prosze... 18.01.06, 11:37
                mamaika napisała:

                > Mama dzieci w wyliczeniu nie podała żadnych "ekstrasów" o których pisze tak
                > chętnie zielonydom a właśnie owe podstawy.

                Oczywiscie i chce TYMI PODSTAWIAMI praktycznie w 100 % obciazyc ojca! Pewnie po
                to, zeby stac ja bylo na te ekstrasy.
                Twoje wnioski sa bezsensowne moim zdaniem. Zielonydom nie chce nieplacenia
                alimentow, nie chce udawac, ze dzieci nie ma. Wiec nie zarzucaj jej tego.
                Chce po prostu ustalenia alimentow na podstawie:
                1. mozliwosci rodzicow - a te raczej nie pozwalaja na hulanki i swawole;
                2. potrzeb, ktore w pierwszym rzedzie trzeba zaspokoic;

                Do wyliczenia nie mozna sie przyczepic - jest sensowne. Tylko udzial w tych
                podstawach ojca i matki jest moim zdaniem zbyt dysproporcjonalny. Szczegolnie,
                ze dzieci spedzaja u ojca 10 dni w miesiacu i w zwiazku z tym ponoszone sa
                jakies koszty. A Ty oburzasz sie, ze to koszty oni chca uwzglednic na sprawie.

                > A zielonydom wiążac się z mężczyzną mającym dzieci w priorytetach ich
                > wydatków powinna uwzględnić właśnie koszt utrzymania tychże dzieci .

                Zielonydom niczego nie musi uwzgledniac. Wystacza racjonalne oczekiwania ze
                strony eks zony.
                • leeya Re: No prosze prosze... 18.01.06, 11:48
                  e_r_i_n napisała:

                  > Oczywiscie i chce TYMI PODSTAWIAMI praktycznie w 100 % obciazyc ojca! Pewnie
                  po
                  >
                  > to, zeby stac ja bylo na te ekstrasy.
                  -------------------------------
                  I nie dostanie tyle, ile zada, wlasnie dlatego, ze zarobki exa sa za niskie.
                  Dostanie na moj nos 800PLN, co bedzie stanowilo okolo 60% wyliczonych kosztow
                  utrzymania dzieci, ktore obejmuja tylko podstawy. Wiec po co sie tak
                  emocjonowac? Przeciez wiele kobiet podaje wieksze zadania, zeby bylo z czego
                  zbijac, zdaje sie, ze to norma. Tylko w jednym przypadku slyszalam, ze sad
                  przychylil sie w calosci do wniosku powodki.

                  Leeya
                  • e_r_i_n Re: No prosze prosze... 18.01.06, 11:49
                    Wiesz, nasze 'pewnie dostanie' itd to tylko gdybanie. Wazne, co postanowi sad,
                    a poki sie tego nie uslyszy, pewnym byc nie mozna. Absurdy sie rozne zdarzaja.
                    A dziewczyna sie emocjonuje, bo ma stresa. Nic dziwnego.
                  • mikawi Re: No prosze prosze... 18.01.06, 11:54
                    800 zł to też 60% dochodów ojca. Oczywiście decyzja leży w gestii sądu, ale
                    wierzę że okaże się on na tyle sprawiedliwy aby uwzglednić również trzecie
                    dziecko które ma się pojawić i mieć owe "podstawy" do życia również musi.
                    • kasia_kasia13 Re: No prosze prosze... 18.01.06, 12:35
                      mikawi napisała:

                      > 800 zł to też 60% dochodów ojca. Oczywiście decyzja leży w gestii sądu, ale
                      > wierzę że okaże się on na tyle sprawiedliwy aby uwzglednić również trzecie
                      > dziecko które ma się pojawić i mieć owe "podstawy" do życia również musi.

                      Obawiam sie, i to jest najsmutniejsze w tej calej sprawie, ze gdy urodzi sie
                      trzecie dziecko, ojciec zadnemu z trojki swoich dzieci nie zapewni
                      owych "podstaw" sad
              • leeya Re: No prosze prosze... 18.01.06, 11:49
                Mamaika,
                Ujelas w slowa to, co krazylo po mojej biednej obolalej glowiesmile Moge sie
                podpisac obiema konczynami.
                Leeya
          • mikawi Re: No prosze prosze... 18.01.06, 10:29
            tak sobie myślę i dochodze do wniosku, że szkoda że obecne tu panie nie
            dostrzegają wkładu ojca w WYCHOWANIE dzieci, tyle się trąbi na samodzielnej że
            ojcowie się nie interesują itp. W tym przypadku - gdyby wydłużyć pobyt dzieci u
            ojca z 10 do 15 dni mielibyśmy równiutko połowę u ojca i matki czyli nic innego
            jak opiekę naprzemienną, z powodzieniem stosowaną w innych krajach. Czy nadal
            uważacie że w takiej sytuacji płacenie matce 500 zł alimentów to tak żałośnie
            mało?
            • kasia_kasia13 Re: No prosze prosze... 18.01.06, 11:11
              > ojca z 10 do 15 dni mielibyśmy równiutko połowę u ojca i matki czyli nic
              innego
              >
              > jak opiekę naprzemienną, z powodzieniem stosowaną w innych krajach.

              W Polsce nie stosuje sie opieki naprzemiennej. I slusznie, gdyz z punktu
              widzenia dziecka jest to fatalne.
              • e_r_i_n Re: No prosze prosze... 18.01.06, 11:25
                Ciekawe czyim zdaniem. Wielu psychologow uwaza, ze przy spelnieniu kilku
                warunkow jest to bardzo dobre rozwiazanie.
                • kasia_kasia13 Re: No prosze prosze... 18.01.06, 11:36
                  Moim subiektywnym zdaniem pasierbicy. Nie chcialabym miec dwoch "domow".
                  Zwlaszcza, gdyby glowna motywacja ojca do owej opieki naprzemiennej byla chec
                  zaoszczedzenia na alimentach.
                  Opinie psychologow zas sa podzielone.
                  • zielonydom Re: No prosze prosze... 18.01.06, 11:58
                    Kasia_kasia13
                    „Tylko, co na to chlopcy? Tak naprawde zielonydom nie napisala NIC na temat
                    sytuacji, nie wiemy jakie ona i jej M. maja kontakty z dziecmi, nie wiemy kiedy
                    sie rodzice rozeszli i dlaczego, jak podeszly do tego dzieci.„

                    Kontakt mamy z nimi nie tyle dobry , co bardzo dobry.
                    Rozeszli się 3 lata temu , o tym pisałam.

                    Kasia_kasia13
                    „Z jej postow wynika natomiast, ze matka chlopcow pracuje, o chlopcow dba (choc
                    nie w taki sposob, jaki podobalby sie zielonemudomowi)”

                    No to szkoda że z kolei Tobie sposób w jaki ona ich wychowuje się podoba. Jeśli
                    tu się rozmijamy to nie dziwi mnie że w pozostałych kwestiach również.

                    Kasia_kasia13
                    „> O jakich 200 zł mówisz ? co to znaczy "za TE" 200 zł?
                    Moze o "te":

                    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=14479&w=35080920&a=35108848”

                    Daj spokój Kasia , to już czepianie się, no ale skoro chcesz odpowiedzi to proszę:
                    Przecież wiadomo że nie kupuje im tego co miesiąc. A tobie kwota 200 /m-c na obu
                    chłopców co daje 2400 rocznie nie wydaje się duża na ciuchy dla dzieci ?

                    Kasia:
                    „Moim subiektywnym zdaniem pasierbicy. Nie chcialabym miec dwoch "domow".
                    Zwlaszcza, gdyby glowna motywacja ojca do owej opieki naprzemiennej byla chec
                    zaoszczedzenia na alimentach.”
                    No i jak tu z Tobą rozmawiać skoro Ty wyciągasz po 100 postach takie wnioski ??



                    „Uważasz,że skoro ją na to stać to tym bardziej stac ją na opłaty i wyzywienie.
                    To jak dziewczyna zarobi jeszcze więcej to Twój M nie powinien płacić alimentów,
                    bo mama dzieci zarabia dobrze i ją na owe opłaty i wyżywienie stać będzie tym
                    bardziej? Gratuluję toku myślenia .”
                    Nic bardziej mylnego. Ale o tym już mówiłam, z tego co pamiętam..


                    Jeśli tylko sąd się zgodzi to chcielibyśmy by część obowiązku alimentacyjnego
                    była w formie bezpośrednich kontaktów, pobytów dzieci u nas. Pół na pół. I nie
                    dlatego że zaoszczędzilibyśmy na alimentach, ale dlatego by mieć kontakt z dziećmi.
                    • kasia_kasia13 Re: No prosze prosze... 18.01.06, 12:23
                      > Kasia_kasia13
                      > „Z jej postow wynika natomiast, ze matka chlopcow pracuje, o chlopcow dba
                      > (choc
                      > nie w taki sposob, jaki podobalby sie zielonemudomowi)”
                      >
                      > No to szkoda że z kolei Tobie sposób w jaki ona ich wychowuje się podoba. Jeśl
                      > i
                      > tu się rozmijamy to nie dziwi mnie że w pozostałych kwestiach również.
                      >
                      Zielonydomie, nie ma znaczenia, czy mi sie jej sposob podoba czy nie. To sa JEJ
                      dzieci, nie moje jak rowniez i nie TWOJE.
              • mikawi Re: No prosze prosze... 18.01.06, 11:27
                pisałam to w kontekście wysokości alimentów - które w krajach gdzie istnieje
                zjawisko opieki naprzemiennej nie istnieją. W sytuacji gdy dzieci są u ojca
                niemal tyle co u matki płacenie 500 zł alimentów nie jest "żałośnie niską kwotą"
          • leeya Re: No prosze prosze... 18.01.06, 10:48
            Zielony Domie,

            Napisalam Ci obiektywnie, ile moze byc zasadzone alimentow na rzecz dzieci.
            Nieobiektywne dodatki byly podyktowane glownie Twoimi wyliczeniami co i za ile
            exia kupuje. Bo powiem szczerze, ze nie rozumiem takiego zagladania w portfel
            czyjkolwiek. Tak jak nie tolerowalabym zagladania w moje rachunki i wydatki tak
            nie zagladam w niczyje. A co do Twojego dlugiego postu, to powiem szczerze, ze
            kilku zdan z niego nie rozumiem i nie musze w sumie rozumiec, co nie zmienia
            faktu, ze mnie dziwia. Kiedy korespondencja mojego exa przychodzila na moj
            adres, nie sprawdzalam od kogo jest ta korespondencja - nie moj interes.
            Oddawalam mu i koniec. Bez komentarzy, bez docinkow. I ja np nie wiedzialabym
            co to jest firma ultimo czy inna, moze przeslali jej tylko ulotki reklamowe?
            Ale luzik, to juz Wasze uklady i Wasze problemy.

            Chcialabym zaznaczyc tez, ze exia nie wliczyla internetu w wyliczenia kosztow
            utrzymania dzieci. Nie wliczyla tez srodkow czystosci. wiec czemu czepiasz sie
            w kolko tego netu i vizira? Sama to sponsoruje przeciez, wiec o co chodzi? A co
            do markowych ciuchow, to masz racje, za te 200PLN miesiecznie nakupuje dwom
            chlopakom mnostwo markowych ciuchow.. I jak powedzialam wczesniej: dziadek exi
            nie musi ich przyjmowac do swojego mieszkania. Tak samo, jak mama Twojego M nie
            chciala juz z nia mieszkac i Twoj M powiedzial w ostrych slowach i po spozyciu
            alkoholu: Prosze sie wyprowadzic. Prawo mamy Twojego M i prawo dziadka exi do
            intymnosci i swobody mieszkania jest swiete. I nie wypominaj teraz exi tych 2,5
            roku, skoro to nie pasowalo Mamie Twojego M trzeba bylo wczesniej kazac sie exi
            wyprowadzic, nie byloby teraz problemu.

            Wspolczuje sytuacj.. szczerze. I Wam i Exi.

            Leeya
            • zielonydom Re: No prosze prosze... 18.01.06, 11:00
              leeya:
              "Kiedy korespondencja mojego exa przychodzila na moj
              adres, nie sprawdzalam od kogo jest ta korespondencja - nie moj interes.
              Oddawalam mu i koniec. Bez komentarzy, bez docinkow. I ja np nie wiedzialabym
              co to jest firma ultimo czy inna, moze przeslali jej tylko ulotki reklamowe? "

              ok. Zacznijmy od początku. Wiem że wzięła rowery na raty bo zrobiła to w czerwcu
              04 mieszkając jeszcze u mamy M. Przecież widzieliśmy je i ona sama powiedziała
              że wzięła je na raty.

              "A co do markowych ciuchow, to masz racje, za te 200PLN miesiecznie nakupuje
              dwom chlopakom mnostwo markowych ciuchow.."
              O jakich 200 zł mówisz ? co to znaczy "za TE" 200 zł?

              "I nie wypominaj teraz exi tych 2,5
              roku, skoro to nie pasowalo Mamie Twojego M trzeba bylo wczesniej kazac sie exi
              wyprowadzic, nie byloby teraz problemu."
              wypominam ponieważ ona powiedziała w sądzie że dostawała tylko 300 zł i to nie
              zawsze. Natomiast nie powiedziała że mieszkała za darmo i że dzieci jadły to co
              ugotowała babcia.
              • kasia_kasia13 Re: No prosze prosze... 18.01.06, 11:03
                > O jakich 200 zł mówisz ? co to znaczy "za TE" 200 zł?
                Moze o "te":

                forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=14479&w=35080920&a=35108848
            • e_r_i_n Re: No prosze prosze... 18.01.06, 11:02
              Wyciaganie wnioskow na podstawie przychodzacej korespondencji jest nagminne.
              Nawet, jak ta korespondencja jest fikcyjna.
              Poza tym pewnego rodzaju firmy raczej ulotek i zaproszen do wspolpracy nie
              przysylaja.
              A zagladanie w portfel jest niestety stalym elementem walki o alimenty.
              Szczegolnie, jak jedna osoba 'wie' z pewnych zrodel, ile ta druga zarabia.
              • leeya Re: No prosze prosze... 18.01.06, 11:07
                Tym postem odnosisz sie do moich slow czy do mnie osobiscie? Bo to o czy
                piszesz to wiem, ze wystepuje w "przyrodzie" jednak nijak nie rozumiem jak ma
                sie to do mnie.

                Leeya
                • e_r_i_n Re: No prosze prosze... 18.01.06, 11:11
                  A masz sobie w tej kwestii cos do zarzucenia? Ja pisze o 'problemie', nie o
                  tym, co robisz (to wiem tylko z Twoim opisow, czesto nieprawdopodobnych).
                  Po prostu stwierdzam fakt, ze na podstawie korespondencji mozna wyciagac
                  wnioski (mniej lub bardziej prawdziwe), wiec nie ma sie co dziwic
                  zielonemudomowi.
                  Oraz ze zagladanie do portfela obcych osob jest NAGMINNE w sprawach o alimenty.
                  Takim samym bowiem zagladaniem sa szacunki next co do wydatki eks, jak i
                  projekcje eks na temat zarobkow bylego meza.
    • zawsze-w-drodze Re: No prosze prosze... 18.01.06, 12:59
      Jestem w o tyle komfortowej sytuacji, że jednocześnie dostaję alimenty (od ojca
      mojego dziecka) i je płacę (dzieciom mojego M) zatem jestem obiektywna. Drogi
      zielonydomie! Policz sobie spokojnie - 500zł na dwoje nastolatków, na
      (zakładając wasz 10-dniowy wkład) 20 dni daje 12,50zł na jedno dziecko, na 1
      dzień. Dokładając tyle samo od mamy (czyli utrzymanie po 50%) daje 25 zł na
      osobę na dzień - dokładam tyle samo, mimo, że ona do waszych 10 dni nie
      dokłada, bo zakładam, że w ciągu tych dziesięciu dni nie płacicie za szkołę
      (komitet, wycieczki, bilety do kina itd.), podręczniki, mydło, pastę do zębów,
      lekarza, leki, dentystę i całą masę codziennych wydatków związanych z miejscem
      zamieszkania. Mamy zatem 25 zł na osobę na dzień. I za to mama ma wykarmić,
      napioć, ubrać, wyposażyć w niezbędne rzeczy nastolatka?! Ja dostaję na dziecko
      500zł, płacimy 600zł na jedno (w sumie 1200) i wcale nie uważam tego za jakąś
      szokującą kwotę - normalne niwygórowane alimenty - dzieci M spędzają z nami
      wakacje, weekendy, ferie, kupujemy im ubrania, książki, płyty, jedzą, śpią,
      żyją z nami - i nikomu nie przychodzi do głowy "doliczć" tych kwot do
      alimentów. Podobnie jest z moim dzieckiem - wyjeżdża z opjcem na wakacje,
      weekendy, ma u niego ubrania i zabawki - jak sądzę, bo dziecko jedzie bez
      bagażu i nigdy nie usłyszałam wyliczania tych wydatków! I do głowy nie przyszło
      mi sprawdzanie wydatków i zarobków mojego ex czy exi mojego M.
      • zielonydom Re: No prosze prosze... 18.01.06, 13:33
        Zawsze w drodze:
        bo zakładam, że w ciągu tych dziesięciu dni nie płacicie za szkołę
        (komitet, wycieczki, bilety do kina itd.), podręczniki, mydło, pastę do zębów,
        lekarza, leki, dentystę i całą masę codziennych wydatków związanych z miejscem
        zamieszkania.
        No to jak sobie to wyobrażasz ? że pastę do zębów itd. przywożą ze sobą w plecaku ?
        Że jak nagle któryś skręci nogę to odwozimy go do matki ? że jak dostajemy u
        lekarza receptę to zawozimy ją razem z dzieckiem matce żeby poszła wykupić ? że
        jak boli go ząb to nie jedziemy z nim do dentysty tylko do matki go odwozimy ?
        Jak mamy dzieci 10 dni to opiekujemy się nim przez te 10 dni, więc jak w
        poniedziałek przychodzą i mówią że na jutro muszą mieć pastele a na czwartek po
        5 zł na bilety bo jadą na wycieczkę klasową do muzeum to nie wysyłamy ich po
        pieniądze do mamy.










        Emocjonuję się tą sprawą tak bardzo również dlatego że myślę że ja jestem w
        porządku. Nigdy nie powiedziałam do dzieci nic złego na jej temat (co zresztą
        byłoby głupie i sama padłabym ofiarą takiego spisku- dzieci głupie nie są).
        Wręcz przeciwnie – nie unikamy jej tematu, rozmawiali gdzie byli z mamą.
        Hmm może rzeczywiście tak to wygląda jakbym tylko na nią nadawała ale już
        spieszę Wam powiedzieć że jeśli sędzina będzie ciekawa mojego zdania na jej
        temat to nie powiem że jest złą matką.
        Mam zastrzeżenia głównie do tego że nie pilnuje ich w nauce.

        To że nie mieszkają już u mamy M przyniosło plus w naszych kontaktach.: gdy
        odwiedzaliśmy mamę M dzieci inaczej nas witały, inaczej się zachowywały gdy ex
        była w domu a inaczej gdy byli sami z babcią. Gdy ona tam była potrafili nawet
        nie wstać do nas czy np. nie odpowiadali mi cześć. Nie powiem żeby to dla mnie
        nie było przykre tymbardziej gdy dzień wcześniej byli u nas , oglądaliśmy film
        przytuleni i młodszy zasypiał mi na kolanach.
        • natasza39 Re: No prosze prosze... 18.01.06, 16:10
          A te wyliczenia, które teraz zrobiłaś, tych past, zebów obolałych i biletów do
          muzeum to są zawarte w tych 3-ch stówach, które wydajecie na dzieci, czy tez
          dodatkowo płacicie, bo ja nie rozumiem.

          Rozumiem ze chcielibyście mieć wpływ na co wydaje exia pieniadze i rozumiem, ze
          exia wydaje je inaczej niz ty. Ma inne priorytety niz ty.

          Osobiście uwazam, że tak jak jej nic do tego czy ty wydajesz na ksiązki na
          przykład, to Tobie nic do tego, ze ona woli "kablówke".

          Kiedys pisałam o tym ,że ex i next nie powinny wchodzić sobie w drogę i sobie
          lukac do porfeli.
          Wyliczenia waszej exi sa rozsadne.
          jesli wy bedziecie płacic to co teraz wydajecie na dzieci, w tym czasie gdy sa
          u was exi do ręki, to siła rzeczy nie będziecie mogli, bo juz nie będzie z
          czego, utrzymywac dzieci u siebie.
          Jedyna droga to dogadac sie z ex i powiedziec to przed sądem.
          Ale wyliczanki na temat nierozsadnego wydawania tych niewielkich pieniędzy
          będzie źle postrzegane w sadzie tak jak jest źle postrzegane przez większość tu
          piszących.
          No chyba, że jako ławniczki trafią ci się erin i mikawi, ale raczej watpię...
          Spróbujcie się zatem dogadac z ex.
          zróbcie uczciwe wyliczenie co i za ile dzieci muszą mieć. Po prostu musza i juz.
          I to co musza podzielcie w takich proporcjach w jakich czas z nimi spędzacie i
          wyjdzie wam idealnie.
          Komórki, telefony, rowery, bluzy i inne takie zostawcie w spokoju.
          Zacznijcie od tego co dziecko musi miec i wam wyjdzie.
          • mikawi Re: No prosze prosze... 18.01.06, 16:27
            natasza - sama napisałam że wyliczenia które podała eks w pozwie są rozsądne i
            nie ma tam nic z sufitu, ale chore jest jej żądanie 1200 zl, zważywszy że
            ojciec zarabia 1400 a do tego sprawuje w dużej mierze opiekę bezpośrednią. I
            ten fakt powinien byc głównym argumentem na sali sądowej. Przecież nawet jak
            sąd zasadzi 800 na dwójkę to wyjdzie na to samo co dzieci dostają teraz. Dziwi
            mnie dlaczego tak wiele matek woli przejąć gotówkę do ręki zamiast pozwolić
            ojcu cieszeć się rodzicielstwem i dbaniem o dzieci bezpośrednio. Zgadzam się że
            wyliczanie na co eksia wydaje a nie powinna jest śmieszne, bo każdy z nas
            wydaje na co innego. Z tego co zrozumiałam, zielonydom chciałby aby obecny stan
            rzeczy po prostu pozostał - czyli aby ojciec miał możliwość dbania o dzieci
            osobiście przy utrzymanej kwocie alimentów 500 zł dawanej matce. I moim zdaniem
            jest to rozsądne zważywszy na zakres opieki jaki sprawuje. Ale podnosząc
            alimenty odbiera się ojcu tę możliwość. A to nie jest niedzielny tatuś, który
            ponosi dodatkowy koszt biletu do kina raz w miesiącu. Więc może przystopuj z
            tym potępianiem w czambuł zielonegodomu?
            • natasza39 Re: No prosze prosze... 18.01.06, 22:05
              mikawi napisała:
              >Więc może przystopuj z tym potępianiem w czambuł zielonegodomu?


              A czy ja ja potepiam w czambuł?
              Staram się jej wytknac tylko to co mim zdaniem nie powinna ona wytykac exi.
              Bo jak dl amnie to wychodzi na to, że to tylko tamta strona ma oszczedzać i to
              na dodatek pod dyktando zielonegodomu.
              Mnie wpieprzałoby sobiscie, jak jakas madra głowa mówilaby mi w czym mam prać,
              w czym myć zęby zeby oszczedzić.
              Dobrze ze ta exia do osławionej kosmetyczki nie chodzi, bo to by dopiero
              byłosmile
          • kasia_kasia13 Re: No prosze prosze... 18.01.06, 16:58
            > A te wyliczenia, które teraz zrobiłaś, tych past, zebów obolałych i biletów
            do
            > muzeum to są zawarte w tych 3-ch stówach, które wydajecie na dzieci, czy tez
            > dodatkowo płacicie, bo ja nie rozumiem.

            Chcialam zauwazyc, ze w wyliczeniach eksi podstawowych potrzeb dzieci takie
            rzeczy jak bilety do muzeum, czy wyjazdy poza miasto NIE sa uzwglenione.
            Podobnie jak wyjazdy na wakacje. To wszystko sa, niestety (niestety, bo np. ja
            uwazam takie rzeczy za potrzeby mojego dziecka), w fatalnej sytuacji obu
            rodzin, tzw. ekstrasy. Ekstrasy, ktore kazdy rodzic funduje im w zaleznosci od
            akualnych mozliwosci i a ich rodzaj zalezy od jego priorytetow. Wy z nimi
            jedziecie za miasto, ona im placi tv kablowa. Tylko jesli ona tych wydatkow
            (kablowka, internet) nie uzwgednia w swoich wyliczeniach, rowniez Wy nie
            powinniscie uwazac doatkowych kosztow typu bilet do muzem za Wasz finasowy
            wklad w zapewnienie podstawowych potrzeb dziecka.
            Dodam jeszcze, ze nie zauwazylam w wyliczeniach eksi pieniedzy na chemie, na
            srodki czystosci, na dentyste (choc moze chlopcy maja zdrowe zeby),
            na "wyprawke" do szkoly (podreczniki, zeszyty itd). Bardzo, ale to bardzo
            podstawowe potrzeby tam zawarla.
          • e_r_i_n Re: No prosze prosze... 19.01.06, 08:21
            natasza39 napisała:

            > jesli wy bedziecie płacic to co teraz wydajecie na dzieci, w tym czasie gdy
            > sa u was exi do ręki, to siła rzeczy nie będziecie mogli, bo juz nie będzie z
            > czego, utrzymywac dzieci u siebie.
            > Jedyna droga to dogadac sie z ex i powiedziec to przed sądem.

            Dokładnie tak - będzie to na pewno wzięte 'na plus'. I jako potencjalna
            ławniczka takiemu czemus bym przyklasnela wink.
    • chalsia W temacie ciuchów 18.01.06, 17:46
      Cieszę się, że jednak tajemnica korespondencji nie została złamana smile

      Zielonydom, Ty może jeszcze tego nie wiesz, ale wsród obecnej młodzieży
      nastoletniej brak posiadania markowych ciuchów (mogą być z second handu) jest
      powaznym obciachem i może być powodem do odrzucenia przez grupy znajomych. Bez
      względu na to, czy to dobrze czy nie, mądrze czy głupio - tak po prostu jest.
      Podobnie jeśli chodzi o posiadanie komórki (pomijając istotny fakt, że dla
      pracującej matki 2 nastolatków to jedyny sposób, by miec z nimi bieżący
      kontakt).
      Chalsia
      • yuka66 Re: Alimenty 19.01.06, 09:44
        Nie mieszkam w Polsce wiec wybaczcie jesli cos zle rozumiem. Maz Zielonego Domu
        zarabia 1400zl, placi 500zl alimentow, ma przez 10 dni w miesiacu chlopcow w
        domu przez co ponosi dodatkowe koszty - wiec, przepraszam, z czego Wy (Zielony
        Dom i Maz) zyjecie? Mnie te alimenty wydaja sie skandalicznie wysokie w
        porownaniu do zarobkow ojca. Byc moze nie jest to wysoka kwota, ale procentowo
        jest to bardzo duzo. I nie rozumiem uzasadnienia, ze dzieci maja takie czy inne
        potrzeby i te potrzeby musza byc zaspokojone. Jesli ojciec zarabia 1400 zl, to
        wydatki na dzieci musza byc do tego dostosowane proporcjonalnie.
        • zonka77 Re: Alimenty 19.01.06, 14:50
          Ano właśnie. Przeczytałam sobie to wszystko i to kilka razy i myślę co następuje:
          Każda z nas patrzy ze swojej perspektywy. Dla mnie np kwota 1400 zł netto to
          absolutnie żadne pieniądze na utrzymanie rodziny. Nie wyobrażam sobie przeżyc
          miesiąca za taką kasę i to w 2 osoby a niedługo w 3(jak w przypadku
          zielonegodomu) i do tego wynajmując mieszkanie. Mnie sam kredyt a przedtem
          wynajmowanie plus rachunki kosztowały 1400 zł a gdzie jedzenie, ubrania, leki itd ??
          ale JA mieszkam w Krakowie, zarobki z mężem mamy wspólnie o wiele wyższe niż
          1400 zł inaczej żyjemy, inne mamy priorytety więc nijak nie możemy porównywac
          się do zielonegodomu. Mam wrażenie że zielonydom jest z jakiejś małej
          miejscowości gdzie trudno o lepszą pracę
          Jak czytam że komórka czy markowe ciuchy są konieczne dla tych chłopców bo
          środowisko bo koledzy to sorry - NIE SĄ. Ma się TO na co STAĆ rodziców, a w tym
          przypadku rodziców stac na bardzo niewiele. Przekonywanie zielonego domu że jej
          M powinien płacic po 400 zł na jedno dziecko jest...śmieszne. Niemożliwe.
          Nie mam pojęcia jak zielonydom ma zamiar przeżyc z mężem i z maleńkim dzieckiem
          za te pieniądze po odliczeniu alimentów ale to osobna sprawa.
          Nie dzieci nie muszą mie kom. nie muszą miec internetu, nie musza miec markowych
          rzeczy. Oczywiście super by było gdyby mieli ale o czym my tu rozmawiamy? Tych
          ludzi nie stac na takie rzeczy. Gdybym ja miała 1400 zł na swoje i rodziny
          utrzymanie to sama bym nie miała kom i internetu i tyle.
          mówicie że matka chłopców nie podaje w kosztach utrzymania kom i internetu. Ale
          żąda alimentów tak wysokich (dla nich wysokich, dla innych może nie) żeby mogła
          zapewnic dzieciom wlasnie kom i internet.
          A ja wiem czemu zielonydom tak wylicza exi na co wydaje pieniądze. Myśle ze
          wylicza dlatego ze wie ze exja chce wyższych alimentów po to żeby zapewniac
          chlopcom czegś na co zielonegodomu i jej męża po prostu nie stac.
          wybaczcie ale argument ze dzieciom z biednej rodziny (bo obie strony tutaj sa po
          prostu ubogie wg mnie) potrzeba kom i internetu i markowych ciuchów jest
          niemądry. Nie da się zapewnic im tego co dla lepiej usytuowanych rodziców jest
          normalne, podstawowe i oczywiste.
          Ja mam w swoim otoczeniu dwie rodziny które bardzo nie mają pieniędzy. Dzieci
          tam nie chodzą w markowych ciuchach (a są lubiane i to bardzo bo są przemiłe)
          komorek nie mają (na pewno o tym marzą ale rodziców po prostu nie stac i nie
          będzie stac niestety dlugo) internetu również nie posiadaja bo również rodziców
          nie stac. Dzieci sa w wieku 5, 8 i 10 w jednej rodzinie i 8 i 11 w drugiej
          (trzeci maluch w drodze)
          Pytałam się wczoraj koleżanki (mamy 3 dzieci) czy uważa że 400 zł na dziecko na
          miesiąc to mało (a mieszkają w krakowie i wynajmują mieszkanie) Roześmiała mi
          się na to pytanie i powiedziała że gdyby miała na każde swoje dziecko 400 zl co
          miesiąc to byłaby przeszczęśliwa, ale nie zawsze tyle ma. (tłumaczę od razu że
          400 zł na dziecko to 200 0d ojca i 200 od matki, przy czym tutaj matka te 400 zł
          ma na 2/3 miesiąca nie na cały miesiąc a i ubrania i inne rzeczy zielony dom z
          mężem jak rozumiem kupują jak trzeba.
          W taj rodzinie mama nie pracuje ale zajmuje się domem, gotuje oszczędzając jak
          się da, dzieci w mc donaldzie nie bywają, noszą ciuchy jedni po drugich i to co
          dostaną od znajomych i żyją - a dlaczego? Bo ich stac na ta co ich stac. A tatus
          pracuje i to bardzo dużo, po kilkanascie godzin dziennie ale nie każdy ma
          możliwoś posiadac dobrze platne zajecie.
          Tak więc do wszytkich oburzonych pań mam tylko jedną prośbę: nie sądźcie
          wszystkich wg własnej miarki. Dla jednych 400 zł to śmieszna kwota (np dla
          dobrze zarabiającego mieszkańca dużego miasta) a dla innych bardzo duża (np dla
          małozarabiającego mieszkańca malego miasteczka)
          Ja przeżyłam już w swoim życiu czas mieszkania z M w małym mieście i wtedy
          mieliśmy strasznie mało pieniędzy i wysztko nam się sypało i 400 zł było dla nas
          kwotą ogromną.
          Tak oczywiście mama tych chłopców zarabia też niewiele - ale jej jakoś nikt z
          was nie wysyła do lepiej płatnej pracy mimo że dzieci ma już duże?
          myślę że jeśli ona zarabia 1400 zł plus 400 alimentów to przy kosztach
          mieszkania 500zł może się jakoś skromnie bo skromnie ale utyrzymac z dziecmi
          za 1800 zł w małym miescie
          I tak ma wiecej niz jej były M który teraz ma na siebie żonę (i w przyszlosci
          dziecko) 1000zł minus wydatki na chłopaków kiedy są u niego...czyli jakies 700 zl
          Jak słyszycie że zielony dom się wkurza na kom czy internet czy markowe ciuchy
          to od razu powstaje święte oburzenie że jak to, że to jest potrzebne, nie jest,
          na prawdę nie jest jak rodzice są w takiej sytuacji materialnej.



          A z drugiej strony zielonydomie to wszystko rozumiem ale nie rozumiem jak w
          takiej sytuacji mogliście zdecydowac się na malucha, za co go wychowacie??
          O ile to oczywiście nie wpadka (sama wpadłam z moim skarbem więc nie potępiam
          absolutnie)
          • e_r_i_n Re: Alimenty 19.01.06, 15:01
            Zonka, najlepsze podsumowanie całego watku. Chyle czola.
          • mikawi Re: Alimenty 19.01.06, 15:02
            zgadzam się zonko w całej rozciągłości
          • poxywka Re: Alimenty 19.01.06, 15:49
            no coz, takie wyliczenia powinien czlowiek, ktory jest nauczycielem robic zanim
            postanowil miec 3 dzieci i niepracujaca zone przy pensji 1400 zl - konsekwencja
            takiej postawy musza byc klopoty finansowe

            a faceta jest latwiej wyslac do dodatkowej pracy niz matke wcale nie takich
            duzych 2 synow; gdybys nia byla zrozumialabys jak to jest; wiadomo, ze te
            alimenty sa dla zielonegodomu bardzo wysokie - bo im zostaje jakas glodowa
            resztka po ich zaplaceniu; jesli jednak wydali sporo pieniedzy na wakacje
            chlopcow i wydaja dodatkowo 300 jak chlopcy sa o u nich to jakos mi sie nie
            chce wierzyc, ze to wszystko z pensji 1400
            jednak skoro zafundowali te wakacje znaczy, ze los dzieci lezy im na sercu i
            nie chodzi tu o wypiecie sie na nie; zdaje sie, ze chodzi o to, aby exia z
            dziecmi nie zyla na wyzszym poziomie niz oni; mysle, ze na problem mozna
            spojrzec z roznych stron i dyskutowac nad zlotym srodkiem; dlatego decyduje sad
            i jest nadzieja, ze zacheci ojca dzieci do poszukania dodatkowej pracy i
            jednoczesnie nie pozwoli by kwota alimentow przekroczyla ich rzeczywiste
            mozliwosci; kiedy matka zostaje sama z dzieckiem i np nie dostaje alimentow
            wcale nadal musi dziecko wyzywic wiec musi stanac na glowie aby zdobyc
            pieniadze; mezczyzni najczesciej nie rozumieja, ze samo 'nie mam' nie jest
            wytlumaczeniem; trzeba sprobowac stanac na glowie

            chcialam tez dodac, ze w kwote alimetow wlicza sie rowniez np wynajem mieszkania
            jak wyliczalam z exem alimenty to od razu znalazla sie tam kwota = 1/4 wynajmu

            pozdrawiam
            poxywka
            • e_r_i_n Re: Alimenty 19.01.06, 16:00
              poxywka napisała:

              > gdybys nia byla zrozumialabys jak to jest;

              Zonka jest matka.

              > wiadomo, ze te alimenty sa dla zielonegodomu bardzo wysokie - bo im zostaje
              > jakas glodowa resztka po ich zaplaceniu; jesli jednak wydali sporo pieniedzy
              > na wakacje chlopcow i wydaja dodatkowo 300 jak chlopcy sa o u nich to jakos
              > mi sie nie chce wierzyc, ze to wszystko z pensji 1400

              To tak samo niewiarygodne jak wydatki NA DZIECI (podstawowe) rzedu 1400 zl przy
              zarobkach 900 zł. A gdzie jeszcze ekstrasy.
              No a moze zielonemudomowi pomaga rodzina? Moze przeciez...

              > zdaje sie, ze chodzi o to, aby exia z dziecmi nie zyla na wyzszym poziomie
              > niz oni;

              A mi sie wydaje, ze oni chca, zeby dzieci mialy podstawy. Oraz chca
              UCZESTNICZYC w wydatkach (tzn. samodzielnie ich dokonywac), a nie tylko
              przelewac kase na konto. Plus - w czasie wizyt u dzieci chca miec Z CZEGO
              zapewniac przyjemnosc dzieciom.
              • e_r_i_n Re: Alimenty 19.01.06, 16:02
                e_r_i_n napisała:


                > To tak samo niewiarygodne jak wydatki NA DZIECI (podstawowe) rzedu 1400 zl
                > przy zarobkach 900 zł. A gdzie jeszcze ekstrasy.

                Poprawka - 650 zł (bo takie ma zaswiadczenie).
              • kasia_kasia13 Re: Alimenty 19.01.06, 16:07
                >Plus - w czasie wizyt u dzieci chca miec Z CZEGO
                > zapewniac przyjemnosc dzieciom.

                Przyjemnosci zapewnia sie dzieciom po zapewnieniu podstawowych potrzeb. Wiec
                nie mozna chciec placic nizszych alimntow (ktore maja isc na podstawowe
                potrzeby: mieszkanie, wyzywienie itd) dlatego, ze chce sie miec na wyjazd z
                dziecmi za miasto.
                • mikawi Re: Alimenty 19.01.06, 16:15
                  zielonydom WYRAŹNIE napisał że dzieci są u nich przez 1/3 miesiąca i wtedy
                  zapewniają im ich NORMALNE potrzeby - ciuchy, skladki, jedzenie i inne. Nie
                  przyjemności w Twoim rozumieniu tego słowa - jako zbytki. Ale żeby zapewnić
                  UTRZYMANIE dzieciom w czasie ich pobytu u ojca trzeba mieć środki a nie oddac
                  wszystko mamusi w formie gotówki. Tym bardziej że dzieci nie przychodzą na
                  jeden weekend w miesiącu, tylko spędzają u nich niemal tyle co w domu matki.
                  • kasia_kasia13 Re: Alimenty 19.01.06, 16:22
                    Zielony dom WYRAZNIE wymienila wycieczke za miasto:

                    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=14479&w=35080920&a=35168665
                    • mikawi Re: Alimenty 19.01.06, 16:24
                      ale też WYRAŹNIE napisala że kupują im ubrania, dają na składki do szkoły, wożą
                      po lekarzach i wykupują leki. Zaspokajają NORMALNE potrzeby dzieci. A co do
                      wycieczki - akurat ona więcej pozytku dzieciom przyniesie niż siedzenie z nosem
                      w TV z kablówką u mamy wink
                      • kasia_kasia13 Re: Alimenty 19.01.06, 16:27
                        mikawi napisała:

                        > ale też WYRAŹNIE napisala że kupują im ubrania, dają na składki do szkoły,
                        wożą
                        >
                        > po lekarzach i wykupują leki. Zaspokajają NORMALNE potrzeby dzieci.


                        Co do jezdzenia po lekarzach, to ten "zarzut moge podwazyc":

                        "-lekarstwa (120 miesięcznie)- całe szczęście ten zarzut możemy podważyć:mamy
                        skserowane ich kartoteki z przychodni-chorują jak normalne dzieci 1,2 razy do
                        roku"

                        Duzo po tych lekarzach nie jezdza, jak dzieci tak rzadko choruja smile)))


                        >A co do
                        > wycieczki - akurat ona więcej pozytku dzieciom przyniesie niż siedzenie z
                        nosem
                        >
                        > w TV z kablówką u mamy wink

                        Owszem, ale mama kablowki NIE wlicza w PODSTAWOWE koszty. Nie powinni wiec i
                        oni.
                        • mikawi Re: Alimenty 19.01.06, 16:33
                          jasne, mama tylko oczekuje od ojca pokrycia 85% tych podstawowych kosztów,
                          ciekawe dlaczego?
                          • kasia_kasia13 Re: Alimenty 19.01.06, 16:40
                            mikawi napisała:

                            > jasne, mama tylko oczekuje od ojca pokrycia 85% tych podstawowych kosztów,
                            > ciekawe dlaczego?

                            Mama tego nie dostanie. Co do tego wszyscy sa zgodni.
                            Natomiast mam nadzieje, ze mama dostanie podwyzke. Pomiedzy tym, co dostaje
                            teraz a tym czego oczekuje. Bo jedno jak i drugie sa skrajnosciami.
                            • mikawi Re: Alimenty 20.01.06, 09:25
                              kasia - mam pytanko - ILE twoim zdaniem powinien płacić alimentów na dwoje
                              dzieci facet który zarabia 1400 zl i lada moment będzie miał trzecie dziecko?
                              Biorąc pod uwagę że i tak ca. 300 wydaje podczas pobytu dzieci u niego, czyli
                              zostaje mu 1100. No - proszę powiedz konkretnie, ile?
                              • kasia_kasia13 Re: Alimenty 20.01.06, 11:35
                                Uwazam, ze powinien placic 300-400 zl na jedno dziecko, nie biorac pod uwage
                                tego, co wydaje na nie.
                                Trzecie dziecko juz w drodze. Pamietasz nasza dyskusje z forum samodzielne?
                                Rozmawialysmy o obnizaniu alimnetow na poprzednie dzieci jak pojawi sie nowe. I
                                chyba nawet wtedy nawet zgodzilas sie z jedna rzecza:

                                forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=571&w=32311175&a=32419506
                                Mikawi, tutaj wlasnie mowimy o tak niskich alimnetach.
                                • mikawi Re: Alimenty 20.01.06, 11:46
                                  uśrednijmy więc: 350 na dziecko x 2 = 700 plus to co wydaje podczas sprawowania
                                  bezpośredniej opieki czyli 300 (bo TO TEZ SĄ WYDATKI NA UZASADNIONE POTRZEBY
                                  DZIECI i nie rozumiem dlaczego miałby je pomijać) = 1000zl. Zostaje mu 400.
                                  Wiesz - to nawet komornik by mu więcej zostawiał.
                • e_r_i_n Re: Alimenty 20.01.06, 08:57
                  kasia_kasia13 napisała:

                  > Przyjemnosci zapewnia sie dzieciom po zapewnieniu podstawowych potrzeb.

                  Dokładnie tak. Skoro wiec matki nie stac na podstawowe potrzeby (bo chce ich
                  sfinansowania praktycznie w 100% przez ojca), niech nie zapewnia przyjemnosci.
                  • kasia_kasia13 Re: Alimenty 20.01.06, 11:42
                    e_r_i_n napisała:

                    > kasia_kasia13 napisała:
                    >
                    > > Przyjemnosci zapewnia sie dzieciom po zapewnieniu podstawowych potrzeb.
                    >
                    > Dokładnie tak. Skoro wiec matki nie stac na podstawowe potrzeby (bo chce ich
                    > sfinansowania praktycznie w 100% przez ojca), niech nie zapewnia przyjemnosci

                    W stosunku do pensji ojca chce za duzo i wiadomo, ze nie dostanie. Nie ma o
                    czym dyskutowac.
                    Nie wiemy, kto finansuje przyjemnosci dzieciom. Moze np. dziakowie.
                    Matka nie uzglenila przyjemnosci w alimenatch, nie powinnien ich rowniez wiec
                    uwzgledniac M. w wydatkach. To absurd, ze ma sie mniej dokladac do chleba, bo
                    chce zabrac dzecko na wycieczke.
                    Nawet jesli matke stac i na podstawy i na przyjemnosci, i tak ma moim zdaniem
                    prawo wymagac od ojca, ze bedzie dawal na dzieci wiecej niz to co daje.
                    Podstawowe potrzeby maja zapewniac _wspolnie_. Przyjemnosci, ten rodzic,
                    ktorego stac. Czy uwzasz, ze jesli matka zacznie zarabiac 3 razy tyle, nalezy
                    wtedy ojca zupelnie zwolnic z alimentow?
                    • e_r_i_n Re: Alimenty 20.01.06, 11:54
                      kasia_kasia13 napisała:

                      > Nawet jesli matke stac i na podstawy i na przyjemnosci, i tak ma moim zdaniem
                      > prawo wymagac od ojca, ze bedzie dawal na dzieci wiecej niz to co daje.

                      Ze powinien dawac wiecej, zgodze sie (kwestia inna to O ILE wiecej).

                      > Podstawowe potrzeby maja zapewniac _wspolnie_. Przyjemnosci, ten rodzic,
                      > ktorego stac.

                      Dokładnie. Wiec dlaczego matka chce, zeby podstawowe potrzeby zapewnial ojciec?
                      Wiem, sad tego pewnie nie przyjmie - ale my nie wrozymy tu, jakie beda
                      rozstrzygniecia sadu, tylko jakie sa OCZEKIWANIA.

                      > Czy uwzasz, ze jesli matka zacznie zarabiac 3 razy tyle, nalezy wtedy ojca
                      > zupelnie zwolnic z alimentow?

                      Nie. A czy uwazasz, ze jesli ojciec zaczyna zarabiac wiecej, nalezy zmusic go
                      do oplacenia prawie 100 % kosztow? W ktorych uwzglednione sa nie tylko
                      podstawowe potrzeby, ale i koszty prezentow i innych ekstrasow? Na wybor
                      ktorych ojciec nie ma wplywu?
                      • kasia_kasia13 Re: Alimenty 20.01.06, 11:57
                        > Ze powinien dawac wiecej, zgodze sie (kwestia inna to O ILE wiecej).

                        Ale przynajmniej zgoda w jednym.

                        > Wiem, sad tego pewnie nie przyjmie - ale my nie wrozymy tu, jakie beda
                        > rozstrzygniecia sadu, tylko jakie sa OCZEKIWANIA.

                        Oczekiwania sa za wysoskie pisalam to niejednokrotnie. Zgoda w drugim.


                        > Nie. A czy uwazasz, ze jesli ojciec zaczyna zarabiac wiecej, nalezy zmusic go
                        > do oplacenia prawie 100 % kosztow? W ktorych uwzglednione sa nie tylko
                        > podstawowe potrzeby, ale i koszty prezentow i innych ekstrasow? Na wybor
                        > ktorych ojciec nie ma wplywu?

                        Ale tutaj nie sa uzgeldnione koszty ekstrasow!!!

          • kasia_kasia13 Re: Alimenty 19.01.06, 16:13
            A ja wiem czemu zielonydom tak wylicza exi na co wydaje pieniądze. Myśle ze
            > wylicza dlatego ze wie ze exja chce wyższych alimentów po to żeby zapewniac
            > chlopcom czegś na co zielonegodomu i jej męża po prostu nie stac.

            Przeciez exia dokladnie wyliczyla, na co chce alimenty!
            A wyliczanie jest smieszne. Jak na razie matka dostaje 200zl na jedno dziecko i
            jesli oplaca im jakies ekstra rzeczy, to na pewno nie z TYCH pieniedzy.

            A z drugiej strony zielonydomie to wszystko rozumiem ale nie rozumiem jak w
            > takiej sytuacji mogliście zdecydowac się na malucha, za co go wychowacie??

            Tez tego nie rozumiem.

            >> W taj rodzinie mama nie pracuje ale zajmuje się domem, gotuje oszczędzając
            jak
            > się da

            Jak sie nie pracuje, ma sie wiecej czasu min. na gotowanie.
            • mikawi Re: Alimenty 19.01.06, 16:21
              zielonydom napisała:
              >od rozstania dostawała na dzieci najpierw
              >300 a potem 400 zł-do ręki.Od września 04 dostaje 500

              więc skąd ci się ciągle bierze te 200 na dziecko? ma do dyspozycji 500 zł na 20
              dni, pozostałe 10 dzieci spędzają u ojca i matka wtedy nie ponosi kosztu ich
              utrzymania.
              Tak jak pisała zonka - kwoty są względne, ale patrząc na osobisty wkład ojca w
              wychowanie dzieci i jego możliwości oraz dodatkowe wydatki przed którymi nie
              ucieka - takie alimenty tragicznie niskie nie są. A że nauczyciele tyle
              zarabiaja... w takim państwie żyjemy. Jak facet pracuje w swoim zawodzie to
              wlaśnie nic innego nie robi jak wykorzystuje swoje możliwości.
        • zielonydom Re: Alimenty 19.01.06, 21:27
          Zonka77:
          „A z drugiej strony zielonydomie to wszystko rozumiem ale nie rozumiem jak w
          takiej sytuacji mogliście zdecydowac się na malucha, za co go wychowacie??
          O ile to oczywiście nie wpadka (sama wpadłam z moim skarbem więc nie potępiam
          absolutnie)
          Mam 31 lat i nie mogę już czekać, czekać aż mnie będzie na to stać. Dziecko
          planujemy już od 2 lat (odstawiłam tabl. Antykonc, potem rzuciłam palenie  ) No
          i trach…pierwsza ciąża stracona. Ta też jest zagrożona. Ale już nie chcę i nie
          mogę czekać.



          Jak nam się udaje przeżyć ? 
          Gdy M 2 lata temu zarabiał 900 ja zarabiałam 700.
          Parę ostatnich miesięcy pracowałam na umowę zlecenie za 683 zł ale w zeszłym
          tygodniu umowa się skończyła. Od czerwca do października 04 pracowałam w
          Irlandii, pojechałam sama, zaraz po poronieniu. Za połowę tego co przywiozłam
          pozapłacaliśmy stare rachunki, z reszty kupiliśmy okno do jednego pokoju i
          piecyk Junkers do łazienki a reszta poszła na życie.
          Jakoś przeżyć się udaje. Jak jest tragicznie to nie płaci się za prąd czy gaz,
          potem się wyrównuje.
          • ashan Re: Alimenty 20.01.06, 09:27
            Zielonydom, nie rozumiem, po prostu nie rozumiem podejścia "nie chcę dłużej
            czekać"sad. Was po prostu nie stać na dziecko! Zadłużenia w czynszu, albo w
            opłatach?! Nie pojmuję Twojego męża, w końcu już wkrótce będzie zarabiał 1400
            PLN na pięć osób! Zero jakiejkolwiek odpowiedzialności.

            gorąco współczuję takiego podejścia do życia

            a.

            • e_r_i_n Re: Alimenty 20.01.06, 09:54
              Ashan, pewnie, ze to dziwne podejscie. Ale z drugiej strony dziewczyna ma
              czekac kolejne lata, bo dzieci MUSZA miec (zeby nie byc odrzucone przez
              kolegow) markowe ciuchy, komorke i net? No i jak facet zarobi jakims cudem
              wiecej, to co? Moze sie decydowac na dziecko, czy w pierwszej kolejnosci
              zapewnic ekstrasy dzieciom (BTW czemu on i eks decydowali sie na dwojke
              zarabiajac tak marnie?).
              • ashan Re: Alimenty 20.01.06, 10:08
                Erin, nawet jeśli starsi synowie męża zielonegodomu znikną nagle z powierzchni
                ziemi to im i tak zostanie ok 450 zł na osobę. Kwalifikują się więc do pomocy z
                opieki społecznej. I tak, nadal uważam, że to szczyt bezmyślności i
                przykład "myślenia" jajnikami. "Bo ja muszę" "bo ja chcę" a potem jakoś to
                będzie sad
                bardzo smutne
                a.
                • e_r_i_n Re: Alimenty 20.01.06, 10:10
                  Mysle, ze sa dwie sprawy - jedna, ze nawet nie majac obciazenia w postaci
                  alimentow, 1400 zl na dwie osoby dorosle plus male dziecko to malo.
                  Ja SWIADOMIE bym sie na dziecko w takiej sytuacji nie zdecydowala.
                  Druga, ze wszysto 'ponad' ten 1400 (jesli facet by zarobil), powinno byc wg
                  niektorych przeznaczone na potrzeby, bardziej lub mniej uzasadnione, starszych
                  dzieci.
                  • zonka77 Re: Alimenty 20.01.06, 10:51
                    hymm szczerze mówiąc to mnie tak bardzo bardzo już nie dziwi zielonydom.
                    Zastanawiałam się co ja bym zrobiła mając 31 lat. Albo będzie miec dziecko
                    teraz, urodzi, przebidują jeszcze z rok albo półtora potem dziecko może chodzi
                    do żlobka a zielonydom moze isc do pracy albo...niegdy tego dziecka miec nie
                    bedą bo ZAWSZE będzie za mało pieniędzy.
                    A może pomaga im rodzina i są w stanie jakoś przetrwac jeszcze trochę a potem
                    zielonydom znajdzie prace?
                    Ja pracowałam jak moja mała miała półtora roczku a tak późno tylko dlatego że
                    wcześniej kończyłam studia. Więc się naprawdę da jak już dzidzia JEST na świecie
                    Ktoś pisał że mamie z dwójką dużych synów nie jest łatwo znalezc lepsza prace. A
                    dlaczego? Chlopcy sa juz w wieku kiedy sami pewnie ida do szkoly i wracaja ze
                    szkoly, nie to nie jest argument, ja pracowalam majac malutenkie dziecko i
                    pracuje caly czas majac teraz 5 letnia panne i zarabiam coraz wiecej i prace
                    zmienilam na lepsza ale tez wiecej czasu wymagajaca jak mala miala 2,5 roku
                    Ja mysle ze w przypadku mam tych chlopakow jest tak samo jak w przypadku ich
                    taty - tam gdzie sa moze byc trudno o prace a pensje sa ogolnie niskie.
                    Zielonydom i jej maz nie domagaja sie OBNIZEBNIA alimentow pragne zauwazyc,
                    raczej bardzo sie boja ich PODWYZSZENIA i jak mysle tez bym sie na ich miejscu
                    bala i to cholernie.
                    Ja tez stawiam pytanie ile wg was powinni placic tych alimentow majac 1400 zl i
                    opiekujac sie chlopakami i ponoszac te mniej wiecej 300 zl. Palcą 500 myslalam
                    ze 400 ale chyba czegos nie doczytalam) plus 300 wydaja, zostaje im...600 zł.Na
                    dwie dorosle osoby i tez musza wynajac za cos mieszkanie. Przypuszczam ze pomaga
                    im rodzina jakos, inaczej nie dali by rady przeciez.
                    Ludzie przestancie myslec z klapami na oczach i patrzcie na to co realne. W tym
                    momencie placac takie alimenty jakie placa daja ile moga najwiecej, matka z
                    dziecmi ma i tak duzo wiecej pieniedzy niz zostaje zielonemudomowi i jej mezowi.
                    jak ja nie lubie tego podejscie "tatuś niech się weźmie do roboty" "tatuś musi"
                    A co wy wiecie o tych ludziach. Może tatuś nie ma skąd wytrzasnąc dodatkowej
                    roboty mieszkając w jakiejś miescinie i cieszac sie ze wogole ma prace??
                    Zaraz mu poradzicie zeby wyjechal do irlandi zostawil zone i malutke dziecko,
                    zostawil synow i pojechal zapieprzac bo kasa wieksza musi byc sad
                    Chyba dla tego mnie to denerwuje bo ja sie wychowałam w niezamożnej dleikatnie
                    ujmując rodzinie. Dopiero jak miałam jakieś 15 lat tata założył firmę i w ciągu
                    kilku lat się "dorobił" i życie wszystkich się całkowicie zmieniło
                    Ale do 15 r.ż. mieszkaliśmy w 4 osoby w 48m mieszkanku, ciuchy mieliśmy z paczek
                    od rodziny ze szwecji (stare zużyte najczęściej) zabawki mam mi sama robiła z
                    tekturki mebelki dla lalek, kilka lalek miałam gdzies od rodziny i mam mi robiła
                    ubranka sama. Nawet telefonu nie mieliśmy - i cholera żyję i co więcej,
                    wspaniale wspominam dzieciństwo.
                    Ja myślę że dla tych chłopców ważniejsze od tel kom i markowych ciuchów jest to
                    że tata z nimi spędza dużo czasu i że chce się nimi takl bardzo zajmowac
                    Mam jeszcze pytanie do zielonegodomu. Czy ex wcześniej też miala problem z
                    alimentami czy sprawa sie zaczela dopiero kiedy ty zaszlas w ciaze?
                  • kasia_kasia13 Re: Alimenty 20.01.06, 11:48
                    > Druga, ze wszysto 'ponad' ten 1400 (jesli facet by zarobil), powinno byc wg
                    > niektorych przeznaczone na potrzeby, bardziej lub mniej uzasadnione,
                    starszych
                    > dzieci.


                    Wedlug ktorych "niektorych"?
                    • e_r_i_n Re: Alimenty 20.01.06, 11:55
                      kasia_kasia13 napisała:

                      > Wedlug ktorych "niektorych"?

                      Czujesz sie wywolana do odpowiedzi, ze pytasz?
                      • kasia_kasia13 Re: Alimenty 20.01.06, 12:01
                        Nie, nie czuje sie. Ale przeczytalam uwaznie caly watek, i nie znalazlam ani
                        JEDNEJ wypowiedzi, z ktorej wynikaloby, ze jakakolwiek dyskutantka uwaza,
                        ze "ze wszysto 'ponad' ten 1400 (jesli facet by zarobil), powinno byc
                        rzeznaczone na potrzeby, bardziej lub mniej uzasadnione, starszych dzieci."
                • lilith76 Re: Alimenty 20.01.06, 10:33
                  a ja wiedząc, że to nierozsądne, nieracjonalne, rozumiem zielonydom. pewnie
                  zrobiłabym tak samo. może dlatego, że nie mam dziecka, a ty ashan już masz i
                  widzisz to z innej pozycji. nie znasz, nie poznasz już tego uczucia.
                  • lubstej Re: Alimenty 20.01.06, 10:44
                    podpisuje sie pod lilith, pomimo ze dziecko mam
                    i choc nie jestem szcegolnie "emocjonalna" nie wyobrazam sobie zycia bez dziecka
                    i mialabym pewnie ogromny zal o to do siebie, do zycia, do meza...

                    poza tym, w zyciu uklada sie roznie, teraz zielony dom ma ciezko ale za kilka
                    lat moze byc super i warunki dla wszystkich dzieci nieporownywalne tylko, ze
                    wtedy moze sie okazac ze na dziecko juz za pozno...

                    zielony dom, trzymam kciuki za Was, a w szczegolnosci za Wasza kruszynke smile
                  • e_r_i_n Re: Alimenty 20.01.06, 10:44
                    Trafna uwaga. Ja bym sie nie zdecydowala, ale mam dziecko i jakies 10 lat na
                    rodzenie dzieci...
                    • zonka77 Re: Alimenty 20.01.06, 11:00
                      dokładnie tak samo myśle po przemyśleniu sprawy jak pisałam kilka postów wyżej -
                      już siętak nie dziwię zielonemudomowi z tym dzieckiem bo tak na kasę można czeka
                      w nieńczonośc i nigdy nie posiadac dziecka. A jak male się urodzi i bedzie
                      mialo nawet pare miesiecy to mozna isc do pracy i w zaleznosci od mozliwosci
                      albo babci male podrzucic (jesli jest taka mozliwosc) albo opiekunke miec (w
                      malym miescie pensje sa niskie ale opiekunki tez zycza sobie malo - jakies
                      zaufane starsze panie ktore nie maja co robic i chetnie sobie cokolwiek dorobia
                      do emerytury i z pensji mamie i tak kilkaset zl zostanie) albo jesli pensja
                      bedzie bardzo niska to do zlobka poslac.
                      Ja też Ci zycze powodzenia zielonydomie i spokoju i szczesliwego rozwiazania.
                      Mysle ze dla niektorych piszacych tu mam to o czym piszesz jest nie do
                      zrozumienia bo maja inne myslenie, inne warunki, inne prace inne alimenty inne
                      mozliwosci.
                      Ja po prostu WIEM co to znaczy miec tak malo ze nie ma za co jedzenia kupic a
                      dlugi w gazowni rosną. Ale my się wykaraskaliśmy z tych problemów szczęśliwie
                      więc może i wam się uda!
                      • kasia_kasia13 Re: Alimenty 20.01.06, 12:13
                        > Ja po prostu WIEM co to znaczy miec tak malo ze nie ma za co jedzenia kupic a
                        > dlugi w gazowni rosną. Ale my się wykaraskaliśmy z tych problemów szczęśliwie
                        > więc może i wam się uda!
                        >

                        Ja tez WIEM jak to jest miec malo. Wiem tez, jak to jest miec jeszcze mniej, bo
                        tacie sie rodzi trzecie dziecko w nowym zwiazku. Nie mialabym nic, gdyby moja
                        mama nie ruszyla d..y do roboty (jak to tutaj nazywacie), i nie pracowala na
                        dwa etety (w sumie na trzy liczac dom). I to jest roznica, ze matka pojdzie na
                        drugi etat, a tatus beztrosko splodzi kolejne dziecko.
                  • ashan Re: Alimenty 20.01.06, 12:54
                    lilith76 napisała:

                    > a ja wiedząc, że to nierozsądne, nieracjonalne, rozumiem zielonydom. pewnie
                    > zrobiłabym tak samo. może dlatego, że nie mam dziecka, a ty ashan już masz i
                    > widzisz to z innej pozycji. nie znasz, nie poznasz już tego uczucia.
                    >

                    napraaaaaawdę nie znam? to, że mam dwóch synów znaczy, że nie wiem co to
                    obłędne pragnienie kolejnego dziecka? ciekawe...
                    chciałabym tego nie czuć, uwierz.
                    a.
                    • mikawi Re: Alimenty 20.01.06, 12:57
                      ale różnica między tobą a zielonymdomem jest zasadnicza - ty masz dwoje dzieci,
                      ona nie dziecka, a jedno już straciła.
                      • kasia_kasia13 Re: Alimenty 20.01.06, 13:04
                        mikawi napisała:

                        > ale różnica między tobą a zielonymdomem jest zasadnicza - ty masz dwoje
                        dzieci,
                        >
                        > ona nie dziecka, a jedno już straciła.

                        A gdzie jest powiedziane, ze kazdy MUSI miec przynajmniej jedno dziecko?
                        • mikawi Re: Alimenty 20.01.06, 13:11
                          ona nie MUSI, ona CHCE mieć dziecko, tak trudno Ci to zrozumieć? a gdzie było
                          powiedziane że jej mąż z eksią MUSIELI mieć dziecko, a tym bardzij dwoje? Przy
                          takich zarobkach jakie mieli wtedy to samobójstwo, a jednak ojciec ma płacić
                          osiem stówek, PO RÓWNO na każde.
                          • kasia_kasia13 Re: Alimenty 20.01.06, 13:17
                            Ja rozumiem, ze ona chce dziecka. Ale jak sam napisala na to dziecko ich nie
                            stac.
                            Rozmawialismy w tym watku wydatkach na dzieci, co jest ich potrzebami,a co
                            zbytkiem, luksusem. Ze jesli sie nie ma pieniedzy, wtedy nie stac czlowieka na
                            zbytki itd. Moim zdaniem w obecnych czasach LUKSUSEM jest posiadanie trojki
                            (przypominam, ze tyle bedzie mial pan M.) dzieci.
                          • ashan Re: Alimenty 20.01.06, 13:26
                            Mikawi, czy tak trudno pojąć, że mogę jej współczuć kompletnie nie rozumiejąc
                            takiego podejścia do życia? I że wcześniejsze decyzje jej męża i jego ówczesnej
                            żony o dzieciach nie usprawiedliwiają w niczym decyzji o powołaniu na świat
                            nowego dziecka? Nie usprawiedliwiają, chociaż w części tłumaczą beztroskę ojca.
                            Kiedyś jakoś się udało to i teraz się uda. Pewnie tak, kosztem jakichś nie
                            popłaconych rachunków. Pewnie, furda odcięte światło, gdy ma się wytęsknione
                            dziecko przy boku. Eksmisja? A co tam eksmisja, mam w końcu swoje dziecko. No,
                            pewnie może udać się bez eksmisji, wystarczy udać się do MOPS-u po zasiłek. A,
                            zapomniałam, przecież wpadnie kilka złotych z tytułu becikowego.

                            super podejście - Każda kobieta ma prawo, jeśli tylko jej się chce, urodzić
                            dziecko bez względu na towarzyszące temu okoliczności.

                            dziękuję za dyskusję, widzę, że do żadnego porozumienia nie dojdziemy
                            a.
                        • e_r_i_n Re: Alimenty 20.01.06, 13:21
                          kasia_kasia13 napisała:

                          > A gdzie jest powiedziane, ze kazdy MUSI miec przynajmniej jedno dziecko?

                          A Ty dlaczego masz dziecko?
                          • kasia_kasia13 Re: Alimenty 20.01.06, 13:39
                            e_r_i_n napisała:

                            > kasia_kasia13 napisała:
                            >
                            > > A gdzie jest powiedziane, ze kazdy MUSI miec przynajmniej jedno dziecko?
                            >
                            > A Ty dlaczego masz dziecko?

                            Bo chce ORAZ moja rodzine na nie stac. Bo jestesmy w stanie zapewnic mu
                            podstawowe utrzymanie plus duzo wiecej. Bo zapewniamy mu to sami. Bo nie odbywa
                            sie to kosztem podstawowych potrzeb innych, urodzonych juz dzieci. Bo naszego
                            dziecka nie wspolutrzymuje podatnik w postaci roznych zasilkow czy zapomog.
                            Gdybysmy nie mieli warunkow finasowych, pomimo mojego chciejstwa nie
                            zdecydowalabym sie na dziecko. Wiem, sytuacja finasowa zmienna jest i tez nam
                            sie moze pogorszyc. Ale to jednak co innego niz planowanie dziecka, gdy ta
                            sytuacja juz jest zla i liczenie, ze "jakos to bedzie".
                            To tyle, jak dalej nie rozumiesz to ja juz wymiekam.

                            • e_r_i_n Re: Alimenty 20.01.06, 13:40
                              To było pytanie retoryczne...
                              Ja tez nie zdecydowalabym sie na dziecko SWIADOMIE w takiej sytuacji, ale to
                              decyzja zielonegodomu i jej meza - tym bardziej nie godna potepienia, ze nie
                              zaklada w zwiazku z tym chociazby obnizki alimentow.
                              • kasia_kasia13 Re: Alimenty 20.01.06, 13:45
                                e_r_i_n napisała:

                                > To było pytanie retoryczne...
                                > Ja tez nie zdecydowalabym sie na dziecko SWIADOMIE w takiej sytuacji, ale to
                                > decyzja zielonegodomu i jej meza - tym bardziej nie godna potepienia, ze nie
                                > zaklada w zwiazku z tym chociazby obnizki alimentow.

                                Na razie nie zaklada, moze i nawet tego nie planuje. Ale jak pojawi sie
                                dziecko, sytuacja moze sie zmienic, jak pieniedzy nie bedzie starczac.
                      • ashan Re: Alimenty 20.01.06, 13:07
                        bardzo jej współczuję straty dziecka.
                        Nie mniej współczuję dziecku, które urodzi, a które już od urodzenia jest
                        skazane na życie na granicy nędzy.
                        Nie rozumiem bezrozumnego instynktu macierzyńskiego. Nie jest dużym problemem
                        urodzić. Kwestią inną jest wychować, dać jakiekolwiek wykształcenie, żeby
                        pokoleniowo nie utrwalać ubóstwa. A przy postawie rodzicielskiej "jakoś to
                        będzie"...
                        Nie moja sprawa. Swoje zdania powiedziałam.
                        Chciałabym doczekać momentu, gdy mikawi i erin będą kiedyś bronić, jak lwice
                        nie tylko prawa drugiej żony do swojego dziecka (nawet kosztem nędzy), ale
                        także prawa dzieci już urodzonych - do normalnego życia
                        pozdrawiam
                        a.
                        • mikawi Re: Alimenty 20.01.06, 13:18
                          ashan - ojciec łoży na utrzymanie dzieci 800 zl miesięcznie (tak - wliczam
                          ponoszone przez niego wydatki gdy dzieci są u ojca), opiekuje się dziećmi w
                          sposób, o którym wiele samodzielnych może pomarzyć. Oboje z next nie odbierają
                          tym dzieciom prawa do normalnego życia, bo te dzieci żyją normalnie. Zielonydom
                          i jej mąż nie zastanawiają się jak OBNIŻYĆ dotychczasowy wkład w utrzymanie
                          dzieci. Oni nie godzą się na podwyższenie finansowego udziału ojca bo tu nie ma
                          z czego podwyższać. I kolejne dziecko niczego nie odbiera dzieciom męza, a
                          śmiem twierdzić że będzie miało znacznie mniej niz rodzeństwo.
                    • lilith76 Re: Alimenty 20.01.06, 13:25
                      nie wiem co to
                      > obłędne pragnienie kolejnego dziecka?

                      KOLEJNEGO.
                      dla ciebie kolejnego.
                      dla niej PIERWSZEGO i JEDYNEGO.

                      co nie zmienia faktu, że masz rację, zgadzam się z tobą co racjonalności
                      powoływania nowego życia w takich warunkach finansowych.
                      • ashan Re: Alimenty 20.01.06, 13:42
                        a dla niego - kolejnego. ON musi myśleć i o swoich starszych dzieciach. I
                        powinien uświadomić swojej żonie, że nie stać go na utrzymanie jej, ich dziecka
                        i jego starszych synów. CZyli zielonydom powinna zarobić przynajmniej na
                        utrzymanie SIEBIE podczas ciąży i połogu (przynajmniej!!!) PRZED zajściem w
                        ciążę. Of kors teraz to płakanie nad rozlanym mlekiem. Jeśli miała takie
                        ciśnienie na dziecko, to powinna pomyśleć też o tym co będzie PO urodzeniu, jak
                        ona utrzyma swoje dziecko, skoro tata jest tak nieodpowiedzialny i bez
                        wyobraźni.
                        pozdrawiam
                        a.
                • kasia_kasia13 Re: Alimenty 20.01.06, 12:05
                  >Bo ja muszę" "bo ja chcę" a potem jakoś to
                  > będzie sad


                  Zgadzam sie. Rozumiem chec posiadania dzieci, naprawde. Tylko, ze w zyciu tak
                  jest niestety, ze nie mozna miec wszystkiego, czego sie "chce".
                  • mikawi Re: Alimenty 20.01.06, 12:07
                    np komórki, markowych ciuchów (bo rówieśnicy mają), kablówki, internetu i
                    komputera i wieli innych rzeczy
                    • kasia_kasia13 Re: Alimenty 20.01.06, 12:15
                      mikawi napisała:

                      > np komórki, markowych ciuchów (bo rówieśnicy mają), kablówki, internetu i
                      > komputera i wieli innych rzeczy

                      Co sie tak czepiacie tego internetu, skoro matka nie oczekuje od ojca
                      wspolfinasowania tego! Przeciez chyba oczywistte jest, ze ona tego nie kupuje z
                      tych groszy od ojca!


                      • mikawi Re: Alimenty 20.01.06, 12:28
                        oczywiście że oczekuje, pośrednio, domagając się 1200 zl alimentów. Uważam że
                        przy możliwościach ojca i wkładzie w opiekę nad dziećmi obecna sytuacja powinna
                        zostać niezmieniona. Płacą 500, opiekują się dziecmi niemal tyle czasu w
                        miesiącu co matka dokładając w tym czasie kolejne 300. Na tyle ich stać.
                        Zakładając że matka dołoży drugie tyle wychodzi nienajgorsza sumka jak na ich
                        warunki (RODZICÓW).
                        • zonka77 Re: Alimenty 20.01.06, 13:46
                          tez tak uważam jak mikawi.
                          Ale myslę że dyskusja dalsza jest bez sensu, każdy ma swoje zdanie i koniec. Mam
                          nadzieję że sąd spojrzy racjonalnie na sytuację i nie dowali mężowi
                          zielonegodomu 800 zł alimentów bo to by było chore, takie zdanie mam i go nie
                          zmienię smile
                          Zielony domie - jeszcze raz zdrówka dla ciebie i malucha i ...powodzenia!
                      • yuka66 Re: Alimenty 20.01.06, 14:47
                        Nie, a z czego???????????? Ze swoich 650 zl pensji???????????????????????????
                  • zielonydom Re: Alimenty 20.01.06, 14:03
                    Ryzyko zwolnienia jest w dzisiejszych czasach w każdym momencie.
                    Jeszcze parę miesięcy temu mieliśmy 2100 (M-1400 a ja 700). W pracy miałam
                    „obiecaną” następną umowę. Niestety wyszło inaczej. Co na to poradzić ? Każdy
                    może w każdej chwili stracić pracę i np. nie znaleźć już tak dobrze płatnej jak
                    poprzednia. Więc na co czekać ? Na to że podpiszę umowę na czas nieokreślony ?
                    ryzyko będzie takie samo i wcale mi to nie doda pewności że za miesiąc nadal tą
                    pracę będę miała.

                    Zonka77:
                    Ja tez stawiam pytanie ile wg was powinni placic tych alimentow majac 1400 zl i
                    opiekujac sie chlopakami i ponoszac te mniej wiecej 300 zl. Palcą 500 myslalam
                    ze 400 ale chyba czegos nie doczytalam) plus 300 wydaja, zostaje im...600 zł.Na
                    dwie dorosle osoby i tez musza wynajac za cos mieszkanie.

                    Sprostowanie.Nie wynajmujemy. To jest moje mieszkanie.

                    Zonka77:
                    Mam jeszcze pytanie do zielonegodomu. Czy ex wcześniej też miala problem z
                    alimentami czy sprawa sie zaczela dopiero kiedy ty zaszlas w ciaze?
                    Sprawę o alimenty złożyła pod koniec sierpnia, z początkiem września wynajęła
                    mieszkanie i się wyprowadziła. O mojej ciązy raczej nie wie, to 10 tc. Dowie się
                    w przyszłym tygodniu na rozprawie, bo na pewno o tym powiemy w Sądzie.

                    Erin:
                     Druga, ze wszysto 'ponad' ten 1400 (jesli facet by zarobil), powinno byc wg
                    > niektorych przeznaczone na potrzeby, bardziej lub mniej uzasadnione, starszych
                    dzieci.
                    Kasia:
                    Wedlug ktorych "niektorych"?

                    Ja też jestem przekonana że ktoś coś takiego powiedział ale nie mogę w tej
                    chwili tego znaleźć. Nieważne. Ale w sumie Kasia to co Ty mówisz (że nie
                    powinniśmy w naszej sytuacji pozwalać sobie na dziecko bo nas na to nie stać)
                    znaczy dokładnie to samo. Jak się tak zastanowić to właśnie tak to wygląda:
                    M nie może mieć trzeciego dziecka bo wtedy z kiesy będzie musiał dzielić na 3
                    części co będzie niekorzystne do pierwszego i drugiego dziecka. Traci nienarodzony.
                    Zresztą przed chwilą sama to potwierdziłaś słowami : „odbywa sie to kosztem
                    podstawowych potrzeb innych, urodzonych juz dzieci.”


                    Kasia_kasia13:
                    A gdzie jest powiedziane, ze kazdy MUSI miec przynajmniej jedno dziecko?

                    Kasia, strasznie w Tobie jest dużo złości. Odnoszę wrażenie że chcesz powiedzieć
                    że jeśli zrobiłam exsi taką krzywdę to teraz muszę ponieść karę. W postaci braku
                    możliwości posiadania dziecka. Prosiłam o obiektywną ocenę i bardzo się cieszę
                    że nie wychodząc z domu mam możliwość poznania tylu (!) opinii, czy się z nimi
                    zgadzam czy też nie – za wszystkie dziękuję. Nie jest moim zamierzeniem upierać
                    się przy swoim. Mam swoje zdanie i nie jest moją ambicją doprowadzić do tego byś
                    mi przytaknęła.
                    Natomiast Ty chcesz najzwyczajniej w świecie zrobić mi przykrość. Pośrednio „mi”
                    bo myślę że wymierzone jest to w kogoś z Twojej rodziny….
                    Napisałaś coś w stylu : „To nie jest moje dziecko ani również NIE JEST TWOJE”.
                    Chciałaś mi tym zrobić przykrość, ale o tym że to nie są moi synowie ja wiem i
                    pamiętam. Chłopcy są bardzo bardzo fajni i gdyby byli moimi dziećmi byliby
                    trochę inni (nie mówię że nie fajni wink)))))))))) Poprostu inni. A ja się cieszę
                    że znam chłopców o takich osobowościach jakie mają. I wcale nie chciałabym aby
                    byli pozbawieni paru cech jakie mają po matce.To raz.
                    Dwa: teraz jak ktoś nas zapyta czy mamy dzieci mówimy: trójkę, w tym jedno wspólne.
                    Trzy: co to tak w ogóle znaczy że „to nie jest moje dziecko” ? To tylko słowo. A
                    liczą się inne rzeczy w życiu. Wcale nie mówię że jestem dla nich bardziej ważna
                    niż mama (bo tak nie jest) ale kiedyś wspominając dzieciństwo będą pamiętali
                    mnóstwo chwil spędzonych ze mną. Na przykład takie że to ja nauczyłam ich jeść
                    sztućcami czy prowadzić samochód – wrzucają nawet trójkę (Kasia nie bij  – już
                    widzę Twoją reakcję  ). I wiele wiele innych.
                    • kasia_kasia13 Re: Alimenty 20.01.06, 14:18
                      Erin:
                      >  Druga, ze wszysto 'ponad' ten 1400 (jesli facet by zarobil), powinno b
                      > yc wg
                      > > niektorych przeznaczone na potrzeby, bardziej lub mniej uzasadnione, star
                      > szych
                      > dzieci.
                      > Kasia:
                      > Wedlug ktorych "niektorych"?
                      > 
                      > Ja też jestem przekonana że ktoś coś takiego powiedział ale nie mogę w tej
                      > chwili tego znaleźć. Nieważne. Ale w sumie Kasia to co Ty mówisz (że nie
                      > powinniśmy w naszej sytuacji pozwalać sobie na dziecko bo nas na to nie stać)
                      > znaczy dokładnie to samo.

                      Nie Zielonydomie, to znaczy jest zupelnie co innego.

                      >Odnoszę wrażenie że chcesz powiedzie
                      > ć
                      > że jeśli zrobiłam exsi taką krzywdę to teraz muszę ponieść karę. W postaci
                      brak
                      > u
                      > możliwości posiadania dziecka

                      Bledne wrazenie. Nie rozpatruje tutaj kwestii winy i kary, tylko kwestie czysto
                      finansowa.

                      Napisałaś coś w stylu : „To nie jest moje dziecko ani również NIE JEST TW
                      > OJE”.
                      > Chciałaś mi tym zrobić przykrość, ale o tym że to nie są moi synowie ja wiem i
                      > pamiętam

                      Dlaczego stwierdzenie, ze nie sa to Twoje dzieci mialoby Ci sprawic przykrosc?
                      Doskonale pamietam, w jakim kontekscie to napisalam. Mialas zastrzezenia co do
                      sposobu wychowywania dzieci przez matke. Twoje zatrzezenia byly nie na miejscu,
                      bo kazdy rodzic wychowuje swoje dzieci po swojemu, i pominajac sytuacje
                      patologiczne, gdy dzieciom dzieje sie ewidentna krzywda (przemoc w rodzinie
                      itd) osoby postronne nie powinny sie tutaj wtracac. Wychowanie chlopcow to
                      sprawa ich matki i Twojego M.


                      Nie chce Ci sprawiac przykrosci. Wspolczuje sytuacji, nie chcialabym byc na
                      Twoim miejscu. Co nie zmienia faktu, ze absolutnie nie rozumiem Twojego
                      postepowania.
                      • zielonydom Re: Alimenty 20.01.06, 15:54
                        Kasia:
                        osoby postronne nie powinny sie tutaj wtracac. Wychowanie chlopcow to
                        sprawa ich matki i Twojego M.

                        Ja nie jestem osobą postronną.

                        Kasia:
                        Nie Zielonydomie, to znaczy zupelnie co innego.

                        No myślę że jednak nie. Odmawiasz życia trzeciemu dziecku tak podchodząc do
                        rzeczy. Wyobraź sobie że ono gdzieś tam jest i chce się wydostać, urodzić się
                        chce. Nie traktuję dziecka jako czegoś ( cholera trudno to wytłumaczyć co chcę
                        powiedzieć ) jak na przykład na kupno Doga Arlekina bo to bydle i wiem że dużo
                        je i mnie nie stać na wyżywienie dodatkowej osoby która je więcej niż ja (tylko
                        błagam nie mów że porównuję dziecka do psa  próbuję po prostu jakoś to
                        wytłumaczyć ). Dziecko to taki cement związku, coś co musi być i już. Jeszcze
                        trzy miesiące temu nie nosiłam w sobie tego dziecka ale tak naprawdę to dla mnie
                        ono gdzieś tam było i czekało. No coś na zasadzie takiej że para się poznaje, na
                        początku różnie się dogadują, bo się nie znają , muszą się dotrzeć, mówią wtedy
                        dwoma językami. Ale gdy się dotrą , zaczynają się dogadywać, zaczynają mówić w
                        tym samym języku i wtedy już to”dziecko” tam się rodzi i czeka.
                        Uff…

                        Tropicana:
                        A co nauki jazdy - nie wiem, czy to umiejętność potrzebna w tym wieku,

                        Chcieli spróbować więc się zgodziłam , wiadomo że na wyznaczonym do tego placu,
                        bezpiecznie i pod moją kontrolą.

                        Zielony Domie, czy rzeczywiście dopiero Ty nauczyłaś 11 i 13-latka posługiwania
                        się sztućcami?
                        Z M jestem od 3 lat. Dwa lata temu się tego nauczyli. Ale nie opanowali jeszcze
                        tego do perfekcji.


                        Wracając jeszcze do „decyzji na dziecko przy takich warunkach finansowych”:
                        Przed M miałam chłopaka z którym byłam 11 lat. I tak właśnie wtedy do tego
                        podchodziliśmy: że jeszcze nas nie stać na dziecko, że jeszcze poczekamy.
                        Poza tym po poronieniu trochę się zmienia podejście do tego tematu. Zaczynasz
                        się zastanawiać dlaczego tak się stało ? czy to Twoja wina ? a co najważniejsze
                        zaczynasz myśleć że coś jest z Tobą nie tak i nie będziesz mogła mieć dziecka
                        nigdy. I potem myśl PRÓBOWAĆ PRÓBOWAĆ i jak najszybciej znowu spróbować czy się
                        uda.
                        • kasia_kasia13 Re: Alimenty 20.01.06, 16:01
                          zielonydom napisała:

                          > Kasia:
                          > osoby postronne nie powinny sie tutaj wtracac. Wychowanie chlopcow to
                          > sprawa ich matki i Twojego M.
                          >
                          > Ja nie jestem osobą postronną.

                          Bez wzgledu na swoje stosunki z chlopcami nie masz prawa krytykowac tego, jak
                          ich wychowuje ich matka.

                          >Dziecko to taki cement związku, coś co musi być i już

                          Moim zdaniem nie musi byc i juz.
                    • tropicana Re: Alimenty 20.01.06, 14:24
                      Za długi wątek, żeby go dokładnie czytać...

                      Zielony Domie, czy rzeczywiście dopiero Ty nauczyłaś 11 i 13-latka posługiwania
                      się sztućcami? Czy to znaczy, że znacie się 5-7 lat albo dłużej (bo moje dzieci
                      posługiwały się nożem i widelcem jako trzylatki). Chociaż bywało,że jak miały
                      po sobie same zmyć naczynia, to potrafiły brać tylko widelec albo zdjąć omlecik
                      z patelni i od razu do buzi...

                      A co nauki jazdy - nie wiem, czy to umiejętność potrzebna w tym wieku,
                      zwłaszcza w kontekście dzisiejszego wypadku w Warszawie (5 ofiar śmiertelnych,
                      b. młody kierowca..)

                      • mikawi Re: Alimenty 20.01.06, 14:32
                        myślę że intencją zielonegodomu było raczej pokazanie sympatii, życzliwości i
                        zaangażowania wobec dzieci swojego męża, tego że to nie są 'jakieś' dzieci
                        tylko członkowie jej rodziny, dzieci którym się wspólnie z mężem opiekuje gdy
                        są w domu ojca, spędzają wspólnie czas, itp. Czy teraz zacznie obrywać i za to?
                        bo za 'za niskie alimenty' juz oberwała, decyzję o swoim dziecku też.
                      • zonka77 Re: Alimenty 20.01.06, 15:06
                        no tu się nie dziwię, moja 13 letnia pasierbica nadal nie bardzo sobie radzi z
                        nożem i widelcem (wynik rozpieszczenia i starannie wypracowywanej pozy którą z M
                        staramy się zwalczac)
                        • zonka77 Re: Alimenty 20.01.06, 15:10
                          nie dziwię się że duże dzieciaki mogą nie potrafic dobrze poslugiwac sie nozem i
                          widelcem. Jak u nas młoda bierze noz do reki to mnie cos trafia - nie umie sobie
                          normalnie chleba maslem posmarowac, nie umie nadmuchac balona, nie umiałą
                          ziemniaka obrac - i jest to wynik tego ze w domu wszyscy za nia wszystko robia a
                          ona pracuje nad swoja pozą oryginalnego dziecka. Na szczęście nie tylko mnie to
                          wkurza a i mojego M też więc u nas młoda obiera już ziemniaki i zachowuje się w
                          miarę normalnie chociaż z widelcem i nozem na raz nadal ma problemy
                          • lilith76 Re: Alimenty 20.01.06, 15:31
                            ja wieku 30 lat nie potrafię nadmuchać balona big_grin
                            • e_r_i_n Re: Alimenty 20.01.06, 15:39
                              lilith76 napisała:

                              > ja wieku 30 lat nie potrafię nadmuchać balona big_grin

                              Na sabacie zauwazylam tez, ze ze sztuccami srednio sobie radzisz ;P
                              • mikawi Re: Alimenty 20.01.06, 15:41
                                bo macochy nie miała tongue_out
                              • lilith76 Re: Alimenty 20.01.06, 15:52
                                koleżanki...
                                tongue_out
                                • e_r_i_n Re: Alimenty 20.01.06, 15:53
                                  Błąd. Wredne wiedźmy. Parchate. Do tego z jednym, wspólnym mózgiem wink
                            • zonka77 Re: Alimenty 20.01.06, 17:22
                              nie no z tym balonem to przykład - chodzi o prezentowaną przez córkę M pozę.
                              Moja córka też czasem tak się zaczyna zachowywac i szybciutko ja sprowadzam do
                              pionu - nie lubię i nigdy nie lubiłam jak dzieci robiły z siebie wielkopańskie
                              księżniczki z dwoma lewymi rączkami.
                              Ale mimo różnych wad lubię córkę M smile Ja też mam wady. O tym co mnie denerwuje
                              mówię do niej bezposrednio ale prostuje to M nie ja (chyba że M nie ma a to co
                              robi młoda wplywa bezposrednio na mnie lub na moja corke) I efekt jak
                              najbardziej jest - wiele rzeczy robi już normalnie i zachpwuje się jak pisałam
                              całkiem fajnie.
                              w tamtym poscie chodziło mi o to że to nic niemozliwego że duzi chłopcy nie
                              potrafią się dobrze posługiwac nożem i widelcem smile
              • kasia_kasia13 Re: Alimenty 20.01.06, 11:46
                e_r_i_n napisała:

                > Ashan, pewnie, ze to dziwne podejscie. Ale z drugiej strony dziewczyna ma
                > czekac kolejne lata, bo dzieci MUSZA miec (zeby nie byc odrzucone przez
                > kolegow) markowe ciuchy, komorke i net? No i jak facet zarobi jakims cudem
                > wiecej, to co? Moze sie decydowac na dziecko, czy w pierwszej kolejnosci
                > zapewnic ekstrasy dzieciom (BTW czemu on i eks decydowali sie na dwojke
                > zarabiajac tak marnie?).

                Erin, ojcie placil najpierw 300, 400, a od niedawna 500 zl na dwojke dzieci!
                Jakie ekstrasy moga byc z tego finansowane??? Jak na razie JESZCZE nie placi
                wiekszych alimntow a JUZ jest cholernie ciezko: nieplacenia czynszu, obracanie
                w rekach kazdej zlotowki. Jak pojawi sie trzecie dziecko, wydatkow bedzie tylko
                wiecej.
                • zonka77 Re: Alimenty 20.01.06, 12:04
                  Przypominam cały czas że nie mówimy to o obniżaniu alimentów. Przypominam że te
                  500 zł mama chłopców ma na 20 dni a częśc ubrań czy innych potrzeb zapewnia
                  synom ojciec (pewnie przy pomocy rodziny)
                  Myślę że sytemu głodnego zrozumiec jest trudno tak jak tobie kasiu jest trudno
                  zrozumiec że dla tego ojca płacenie po 400 zł na dzieci jest niemożliwe kompletnie.
                  Oczywiście że wydatków będzie więcej ale malutkie dziecko można również utrzyma
                  za nieduze pieniadze (o ile zdrowe jest) Pół roku karmisz piersią, ciuszki,
                  łóżeczko i wózek dostajesz od rodzicny i znajomych, pieluchy pierzesz ręcznie,
                  potem obiadki gotujesz a nie kupujesz w słoiczkach a potem dziecko idzie do
                  żłobka a mama do pracy i sytuacja jest coraz lepsza bo jest jeszcze jeden
                  dorosły do zarabiania.
                  Strasznie cały czas Kasiu trzymasz się tych kwot - 400 zł to wysokie alimenty,
                  800 zł na jedno dziecko(400 tata 400 mama) to duża kwota po prostu duża nawey
                  dla mnie, na moje warunki które są dużo dużo lepsze na dziecko wydaję 700 zł na
                  miesiąc i cieszę się ze tyle mam.
                  Gdzie mieszkasz Kasiu? w duzym mieście prawda?
          • zielonydom Re: po drugiej rozprawie 27.01.06, 21:15
            Cześć dziewczyny,
            My już jesteśmy po drugiej rozprawie, trzecia będzie za miesiąc.
            Sędzina zaczęła od tego że zwalnia M z płacenia kosztów sądowych – to dobrze bo
            baliśmy się że to nie będzie mała sumka.
            Wnieśliśmy też o zmniejszenie zabezpieczenia ( na pierwszej rozprawie sędzina
            przyznała zabezpiecznie na czas trwania procesu w kwocie 800 zł argumentując to
            tym co ex napisała w pozwie tj. dużymi zarobkami M, możliwością dodatkowych
            prac, niskimi kosztami utrzymania ). Wydała taką decyzję tylko na podstawie
            pozwu Ex, więc może teraz to zmieni.
            Sąd zwrócił się do US o pity M i Ex za 2004 rok, a my jeszcze szybko zdążyliśmy
            się rozliczyć i złożyliśmy od razu pit za 2005 rok.
            Więc teraz Sąd ma potwierdzenie że M nie ma żadnych dodatkowych dochodów. No i
            powiedzieliśmy o ciąży i o tym że od ostatniej rozprawy zmieniło się również to
            że już nie mam pracy.
            Wszystko trwało ok. pół godziny, zdążyli przesłuchać tylko jednego świadka
            (mnie). Bo już następni ludzie czekali (bez sensu to jest zorganizowane).
            Ex wyszła zdenerwowana i moja refleksja jest taka że była zła „na sędzinę, na
            sąd”…. Myślę, że spodziewała się że przesłuchiwanie mnie będzie tylko finansowej
            kwestii dotyczyło tzn. że sąd będzie zainteresowany tylko tym czy mam jakieś
            dochody czy nie, jakie są opłaty mieszkaniowe. A tu przez 25 minut wypytywała
            mnie o to co robimy z dziećmi gdy są u nas, czy się z nimi uczymy, czy zabieramy
            ich na wakacje, ile czasu u nas spędzają, ja powiedziałam że mają u nas swój
            pokój, piżamki, szczoteczki do zębów, ręczniki swoje w misie, swoją szafkę w
            której nawet jak ich nie ma to są ich ubrania. Mówiłam jak namawiamy ich na
            czytanie lektur i uczymy. I sędzina nie tylko to że chciała o tym słuchać ale
            ona sama o to pytała.
            Gdy się skończyło zaczęła pytać mamę M na korytarzu skąd ona ma wziąć pieniądze.
            M powiedział jej na to „przecież wiem że nie zarabiasz 650 „. A ona: ”A ile?”
            na to M:” minimum 1300” a ona na to:” No ale jakie ja mam opłaty!”
            Więc wcale nie zaprzeczyła.
            • zielonydom Re: po drugiej rozprawie 06.02.06, 21:52
              Dostałam pracę smile
              • zonka77 Re: po drugiej rozprawie 06.02.06, 21:58
                extra smile gratuluję smile
                Tylko uważaj na siebie bo ty chyba w ciąży jesteś?? (ja pracowałam w ciąży i w
                następnej jak się uda też będę pracować jak najdłużej ale trzeba na siebie
                uważaći na maleństwo)
                pozdrowionka i cieszę się z tobą bo to bardzo dobra wiadomość!
              • mikawi Re: po drugiej rozprawie 07.02.06, 09:52
                powodzenia i ułożenia wszystkiego po waszej mysli smile
                • zielonydom Re: po drugiej rozprawie 07.02.06, 10:21
                  Dziękuje.
                  A co myślicie o tym co napisałam na temat drugiej rozprawy ?
                  • zonka77 Re: po drugiej rozprawie 07.02.06, 12:58
                    co do rozprawy to daj znać jaki będzie finał. Mam nadzieję że sędzina będzie po
                    prostu myślącą i obiektywną osobą
                    Co do zarobków exi szczerze powiem że - 1300 zł to też bieda jak dla mnie -
                    podtrzymuje swoje zdanie ze w waszym przypdaku obie strony mają mało więc i
                    dzieci wiele mieć nie mogą niestety, choć życzę z całego serca żeby się wam
                    poprawiło - i wam i dzieciakom - całej trójce smile
                    • zonka77 Re: po drugiej rozprawie 07.02.06, 13:02
                      ojej zaraz mnie jakaś samodzielna zjedzie za "wasze dzieci" i "całą tójkę" sad -
                      zrobiłam skrót myślowy życząc polepszenia wszystkim dzieciom, całej trójce
                      Miałam na myśli wasze dziecko przyszłe i dzieci Twojego męża
                      • mikawi Re: po drugiej rozprawie 07.02.06, 13:13
                        pojęcie "nasze dzieci" tyczy się sytuacji: dziecko eksi+drugi mąż eksi - wtedy
                        to są "nasze dzieci" bo samodzielne nie wyobrażają sobie aby mąż nie akceptował
                        faktu istnienia dziecka w kontekscie finansowym i rozgraniczania "to jest moja
                        szynka a to wasza pasztetowa".
                        "Nasze dzieci" nie ma zastosowania, gdy chodzi o eksa który w podobny sposób
                        akceptuje dziecko swojej żony wink
                        • zonka77 Re: po drugiej rozprawie 07.02.06, 13:25
                          a to już zupełnie inna sprawa - też to zauważyłam. A pomysł z rozdzielaniem jest
                          naprawdę uroczy ja się żywo zastanawiam jakby to miało wyglądać - rodzina (upsss
                          przepraszam to nie rodzina ale obcy ludzie nie mający do siebie praw) kolacja i
                          tatuś siedzi i pilnuje żeby jego dziecko jadło to co on kupił a jej to co ona.
                          Półki w lodówce też pewnie powinni osobne mieć...a że ona zarabia mniej no to
                          będzie tą pasztetową z drugim dzieckiem wcinać smile
                          • e_r_i_n Re: po drugiej rozprawie 07.02.06, 13:28
                            zonka77 napisała:

                            > kolacja i tatuś siedzi i pilnuje żeby jego dziecko jadło to co on kupił a jej
                            > to co ona.

                            Eee, nie. Pół kolacji to będą zakupy ojca, pół - zakupy matki. Mamy dzieki temu
                            zapewnione urozmaicenie diety wink
                            • zonka77 Re: po drugiej rozprawie 07.02.06, 13:35
                              tylko muszą sobie dobrą wage kupić zeby nie było że jedno da więcej drugie mniej.
                              Chyba muszę wystopować z czytaniem forum bo robię się złośliwa - jakoś tak na
                              mnie czasami ta lektura działa...
                              • e_r_i_n Re: po drugiej rozprawie 07.02.06, 13:39
                                No coz zonka, kto z kim przystaje, takim sie staje.
                                Czego oczekiwalas po wiedźmowym forum macoch? wink
                            • kasia_kasia13 Erin 07.02.06, 13:51
                              Zawsze twiedzilas, ze przyrodnie rodzenstwo nie musi zyc na tym samym poziomie.
                              To znaczy wtedy, gdy sprawa dotyczyla dzieci ojca z roznymi kobietami. Pisalas,
                              ze jesli macocha zarabia wiecej a ex mniej, to logiczne jest, ze dziecko
                              macochy ma lepiej a dziecko ex gorzej. Po rowno nalezy sie dzieciom tylko ojca.

                              Ale jestes niekonsekwentna. Jesli kwestia dotyczy przyrodniego rodzenstwa, z
                              tym, ze dwojka dzieci jest macochy, sprawa ma sie inaczej. Nagle musza miec ten
                              sam poziom zycia, ktory ma im zapewniac partner macochy. Dlaczego nie stosujesz
                              tej samej zasady? Ze jesli jedne tatus zarabia mniej a drugi wiecej, to i
                              dzieci nie beda miec po rowno. Po rowno powinny dostawac tylko matki, nie
                              uwazasz?
                              • e_r_i_n Re: Erin 07.02.06, 14:09
                                Zawsze pisalam, ze nikt nie moze zmusic macochy do zapewniania rownego poziomu
                                zycia dziecku swojego faceta, ale jesli chce, to niech to robi.
                                To samo tyczy sie ojczyma - jesli chce, finansuje dziecko swojej kobiety tak,
                                jak finansuje wspolne. Nikt go do tego zmusic nie moze (chociaz, jak juz
                                pisalam, taki jest wymog samodzielnych mam), ale tez nikt nie moze mu tego
                                zabronic (jesli to robi z WLASNEJ woli).
                                A jesli chodzi o poziom zycia dziecka lepiej zarabiajacej next, to podtrzymuje.
                                Ciekawe, co sad na to wink
                                • kasia_kasia13 Re: Erin 07.02.06, 14:12
                                  Zawsze pisalam, ze nikt nie moze zmusic macochy do zapewniania rownego poziomu
                                  > zycia dziecku swojego faceta, ale jesli chce, to niech to robi.
                                  > To samo tyczy sie ojczyma - jesli chce, finansuje dziecko swojej kobiety tak,
                                  > jak finansuje wspolne. Nikt go do tego zmusic nie moze (chociaz, jak juz
                                  > pisalam, taki jest wymog samodzielnych mam), ale tez nikt nie moze mu tego
                                  > zabronic (jesli to robi z WLASNEJ woli).

                                  Ale widze, ze jest tu to traktowane jako oczywistosc.
                                  Z wlasnej woli niech sobie finansuje co chce, ale po oplaceniu swoich
                                  zobowiazan. Jest smieszne, gdy jest to argument dla nizszych alimetow.




                                  > A jesli chodzi o poziom zycia dziecka lepiej zarabiajacej next, to
                                  podtrzymuje.
                                  > Ciekawe, co sad na to wink

                                  A jesli to ex lepiej zarabia? Wtedy alimenty chce sie obnizac, nieprawdaz?
                                  • e_r_i_n Re: Erin 07.02.06, 14:17
                                    Ja nigdzie nie napisalam, ze fakt, ze sponsoruje syna zony, ma byc argumentem
                                    za obnizeniem alimentow. Nie ma wiec niespojnosci w moich wypowiedziach - nie
                                    ma powodu do dyskusji.

                                    kasia_kasia13 napisała:

                                    > A jesli to ex lepiej zarabia? Wtedy alimenty chce sie obnizac, nieprawdaz?

                                    Nie nieprawdaz. Zreszta ja z taka sytuacja sie w najblizszym otoczeniu (tzn.
                                    macoch znanych mi lepiej, niz z jednego postu na tym forum), nie spotkalam.
                                  • mikawi Re: Erin 07.02.06, 14:22
                                    wiesz co kasiu, jak się nad tym głębiej zastanowić to drugie dziecko męża juli
                                    nie powinno też być brane pod uwagę, w końcu - czy jula i mąż uzgodnili to z
                                    eksią? pewnie nie, a teraz siłą rzeczy dzieciak odbiera swej siostrze to, co
                                    jej się powinno należeć, bo gdyby nie ono, ojciec mógłby może płacić 1500?
                                    • kasia_kasia13 Re: Erin 07.02.06, 14:37
                                      mikawi napisała:

                                      > wiesz co kasiu, jak się nad tym głębiej zastanowić to drugie dziecko męża
                                      juli
                                      > nie powinno też być brane pod uwagę, w końcu - czy jula i mąż uzgodnili to z
                                      > eksią?

                                      ???
                                      Moze lepiej nie powinnas sie "glebiej zastanawiac", zeby nie wypisywac takich
                                      bredni, jak to co powyzej.
                                      • mikawi Re: Erin 07.02.06, 14:41
                                        moja droga - umknęła ci w takim razie burzliwa dyskusja samodzielnych mam jak
                                        to kolejne dzieci eks męża nie powinny obniżać standardu życia dziecka
                                        pierworodnego z eks żoną. Siłą rzeczy w sytuacji Magdy - sąd weźmie pod uwagę
                                        istnienie obowiązku jej ojca wobec drugiego dziecka a tym samym mniej skapnie
                                        Madzi z kieszeni taty niż by mogło, gdyby przyrodnie rodzeństwo nie istniało wink
                                        • zonka77 Re: Erin 07.02.06, 15:24
                                          no kasiu ja też pmiętam urocze wypowiedzi na temat płodzenia następnych potomków
                                          i uzgadniania tego z ex żoną. Pamiętam bo się naprawdę czytając te brednie
                                          ubawiłam smile
                                          Czeka mnie i mojego M chyba rozmowa z ex bo planujemy jeszcze jedno młode
                                          spłodzić, trzeba by się o zgodę zapytać smile

                                          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=35585178&a=35585178
                                          Nati na balu
                                          rodzinkap.blox.pl
                                          • naturella Re: Erin 07.02.06, 15:39
                                            Nawet była jakaś urocza nazwa na TE dziecismile

                                            A swoją drogą, zastanawiające, dlaczego rzadko kiedy eks żona zarabia więcej...?
                                            • ashan Re: Erin 07.02.06, 15:44
                                              naturella napisała:

                                              > Nawet była jakaś urocza nazwa na TE dziecismile
                                              >
                                              > A swoją drogą, zastanawiające, dlaczego rzadko kiedy eks żona zarabia
                                              więcej...
                                              > ?
                                              może dlatego, że faceci zazwyczaj zarabiają więcej za sam fakt posiadania
                                              penisa? sad
                                              pozdrawiam
                                              a.
                                              • e_r_i_n Re: Erin 07.02.06, 15:45
                                                Tu chyba chodzilo o porownanie zarobkow eks i next, nie kobiet i mezczyzn.
                                                • ashan Re: Erin 07.02.06, 15:49
                                                  aaa, no to nie zrozumiałam...
                                                  a eks mojego męża zarabia więcej ode mnie
                                                  na razie wink chłe, chłe, chłe

                                                  pozdrawiam
                                                  a.
                                                  ps. ale właśnie sobie uświadomiłam, że next mojego eksa zarabia chyba więcej
                                                  ode mnie buuuuuu
                                                  trza się wziąć do roboty smile)), anie tylko dzieci i dzieci smile
                                                  • e_r_i_n Re: Erin 07.02.06, 15:50
                                                    ashan napisała:

                                                    > trza się wziąć do roboty smile)), anie tylko dzieci i dzieci smile

                                                    Ano trza wink
                                            • e_r_i_n Re: Erin 07.02.06, 15:45
                                              naturella napisała:

                                              > Nawet była jakaś urocza nazwa na TE dziecismile

                                              Przypomniec Ci? Bedziesz mogła Maksa inaczej nazywac wink

                                              > A swoją drogą, zastanawiające, dlaczego rzadko kiedy eks żona zarabia
                                              > więcej...?

                                              No jak to dlaczego? W koncu zajmuja sie dziecmi.
                                • chalsia Re: Erin 07.02.06, 16:56
                                  > To samo tyczy sie ojczyma - jesli chce, finansuje dziecko swojej kobiety tak,
                                  > jak finansuje wspolne. Nikt go do tego zmusic nie moze (chociaz, jak juz
                                  > pisalam, taki jest wymog samodzielnych mam), ale tez nikt nie moze mu tego
                                  > zabronic (jesli to robi z WLASNEJ woli).

                                  Erin, to proszę zacytuj takie WYMAGANIA wyrażone przez samodzielne. Bo ja jakoś
                                  nie pamiętam.
                                  Chalsia
Pełna wersja