Dodaj do ulubionych

potrzebuje porady :o)

22.01.06, 20:46
Witajcie :o)
Jestem z moim M juz prawie 2 lata, kilka dni temu dostal rozwod, ma 4-letniego
syna, ktorego ja nie widuje bo.... no tak tu sie zaczyna glowny temat eks,
zatem nie widuje malego bo... ona mnie nie akceptuje (wstyd powtarzac co ona
rzeczywscie mowi)
W najblizszym czasie wybieramy sie na wesele do przyjaciela M, eksia tez jest
zaproszona, nie idzie bo nie jest w stanie zniesc mojej obecnosci i jego
przyjaciol (glownie tych co mnie lubia), w kazdym badz razie wybiera sie do
kosciola i ma zamiar wziasc ze soba ich syna
nie wiem co mam zrobic w tej sytuacji, maluch szaleje za ojcem, sytuacja w
gruncie rzeczy glupia bo ona jest z tych co nawet dzien dobry nie odpowiedza i
nie ma mowy o siadaniu razem w kosciele,
nawet jesli nie wezmie synka to co w tej sytuacji, nie mam pojecia jak sie
wobec niej zachowywac, ona generalnie przy kazdej okazji mnie obraza choc
nigdy nie powiedziala tego do mnie (widzialysmy sie tylko raz i od tamtej pory
mam zakaz widywania dziecka)
to bardzo emocjonalna osoba i poprostu nie umie sie kontrolowac, nie obawiam
sie ze sama wybuchne, tyle ze nie chce sceny przy znajomych i do tego w kosciele
moze macie jakis pomysl?
acha, nie mysle o rezygnacji z tej imprezy,
dziekuje za pomoc
Monika
Obserwuj wątek
    • kleo1 Re: potrzebuje porady :o) 22.01.06, 20:50
      Najlepsza bronią jest ignorowanie atakujacej Cię słowami osoby. Wścieknie sie
      jak nic. Nie zwracaj uwagi i staraj sie na nią nie patrzeć(choć to może być
      bardzo trudne), zajmij się swoim M, pogadaj z nim by Cię wsparł.

      "ona jest z tych co nawet dzien dobry nie odpowiedza "
      I po kiego chcesz jej mówić dzień dobry?

      Gratuluje wolności wink
      A co do dziecka to się wszystko samo rozwinie i potoczy. Nic na siłe bo nie
      wiadomo co matka swojemu dziecku mówi o Tobie.
      • minikak Re: potrzebuje porady :o) 22.01.06, 21:30
        Kleo ignoruje ja odkad jestem z M, choc musze przyznac ze ona jest bardzo
        pomyslowa w "umilaniu" nam zycia
        problem w tym ze obiecalam M ze postaram sie aby to wszystko odbylo sie
        normalnie, a tak w ogole to jest mi go troche szkoda, miota sie przez to strasznie
        wiec tym bardziej chcialabym znalezc jakies dobre wyjscie z tej sytuacji
        M
      • mrs_ka Re: potrzebuje porady :o) 22.01.06, 21:40
        Na slub zawsze można się spóźnić.
        Szczerze powiedziawszy to ja bym sobie darowała imprezę, jeśli zachodzi
        prawdopodobienstwo, że może byc z tego jakaś afera. To jest dzień państwa
        młodych i powinien należeć do nich. Kiedy dwie kobiety urzadzają w
        kościele/przed kosciołem scenę, to zapewniam Cię, że nikt nie wnika w to, która
        zaczęła, która ma rację i która drze się głośniej. Obie budzą równy niesmak i
        nikogo post factum nie będzie interesowac, że Ty tylko spokojnie stałaś, a to
        Eksia zaczęła pierwsza.
        Jest jeszcze jeden skromniutki aspekt tej sprawy:
        Piszesz o slubie i weselu kolegi Twojego M. Eksia też ma zaproszenie na slub i
        WESELE. Podkreslam to drugie, bo na wesele zwyczajowo zaprasza się osoby
        bliskie. Zatem młodej parze eksia jest równie bliska, co Wy. Gdyby tak nie było
        to by ją olali i nie zapraszali. Zakładam również- co logiczne- że Eksia zna
        tych ludzi dłużej niż Ty. W koncu to kolega Twojego M. a jej eks męża i
        prawdopodobnie łączą ich towarzyskie wspomnienia z jeszcze małżeńskiego życia.
        Teraz tak: Eksia jednak na wesele nie idzie, bo Wy idziecie. Rezygnuje więc z
        imprezy, na której ma wszelkie prawa być i pewnie być by chciała- tak jak i Wy.
        Ja bym mimo wszystko doceniła tę postawę, bo choć piszesz, że Eksia jest
        wybuchowa, to jednak z tego zachowania prześwieca pewna klasa. Ona nie chce się
        z Wami spotkać, nie chce rozjątrzać ran, może ją to nadal boli, może jest jej
        przykro, cholera wie.
        Czyni w każdym razie pewne ustępstwo, które jest godne zauważenia. Myslę, że
        najlepiej byłoby się jej zrewanżowac i na ślub nie iśc, względnie spóźnić się na
        slub celem uniknięcia konfrontacji. Gdyby naprawdę była złośliwą suką, toby
        przyszła na obie imprezy i nie odpuściłaby sobie okazji publicznego narobienia
        dymu wokół Twojej osoby i osoby Twojego M. A jednak się wycofała i oddała Wam pole.
        Uszanowałabym więc w tym miejscu jej uczucia.

        a.
        • pom Re: potrzebuje porady :o) 23.01.06, 00:05
          Tylko że unikanie konfrontacji nie jest rozwiązaniem.
          Eksia nie idąc na wesele nie robi tego z uwagi na niechęć do wszczynania awantur
          tylko, delikatnie mówiąc, daleko posuniętej niechęci do next jej byłego meża.
          Z opisu wynika, że to nie klasa ale własnie ta odraza wręcz kieruje jej
          postepowaniem. Do kościoła sie wybiera, bo chce być jednak na uroczystości,
          zresztą, w kościele, przed, czy po, trudniej o sposobnośc do otwartego
          konfliktu. Nie ma przeszkód aby obie kobiety bawiły się na tym weselu. Jesli
          jednak eksia nie radzi sobie z ta sytuacją to jej wola nie przychodzić.
          Ustepowanie pola w tym zakresie nie miałoby specjalnie sensu. Jestem zaproszona,
          chcę - idę. Jeśli Ktoś jest zaproszony, chce a jednak nie idzie, to z całym
          szacunkiem, jest jego problem.
          Moja sugestia - trzymać się od eks z daleka i nie dawać jej sposobności do
          konfrontacji. Zaś co do syna M - trzymaj się M ale nue uwieszaj. Jeśli synek
          podskoczy do taty i się z nim przywita, poczekałabym na pierwszy krok małego w
          Twoja stronę. Nic na siłę, tym bardziej, że eks będzie wszystko obserwowac bacznie.

          Albo nie doczytałam albo nie napisałaś: czy Ty byłas katalizatorem tego związku?
          • mrs_ka Re: potrzebuje porady :o) 23.01.06, 02:50
            Pom, jedna sytuacja, a dwie interpretacjewink
            Widzisz, dla mnie tekst o dwuletnim związku i niedawnym otrzymaniu rozwodu przy
            wieku pasierba(4 lata) zabrzmiał bardzo jednoznacznie. Nie chciałam się jednak
            wychylać, bo jestem na tym forum gościem. Ale zakonotowałam sobie te fakty w
            pamięci i stąd moja ocena sytuacji: uważam, że Eksia wykazuje się jednak klasą.
            Nie oceniam tu autorki, bo to nie moja sprawa; dostrzegam jednak prawdopodobne
            racje Eksi. I dlatego (ogólnie, a w tej sytuacji szczególnie) jestem przeciwna
            dokładaniu do pieca pod każdą postacią.
            To nie jest ring, a rozgrywka tak czy inaczej została rozstrzygnięta, skoro
            Autorka ma swojego M. i jest z nim szczęsliwa. POnadto zachowali życie
            towarzyskie, a różnie z tym bywa w przypadku rozwodów, prawda? Dlatego nie
            stawiałabym sprawy na zasadzie "jej problem, niech się odwali", bo nie zyjemy na
            świecie sami i w ogóle dobrze jest czasem pokierowac się empatią. Tak myślę.

            Dla mnie rezygnacja z uczestniczenia w czyimś ślubie i weselu JEST wyrzeczeniem.
            MOże jestem wyjątkowo zwierzęciem stadnym i towarzyskim, a może jestem w tym
            jednak reprezentatywna- trudno mi ocenić. Tak więc usunięcie się z pola
            interpretuję nie jako zrobienie na złość (bo komu?) i nie zapiekanie się we
            własnej złości (spektakularność takiego posunięcia jest żadna), tylko jako
            taktowny gest. Prawdopodobnie ileś tę Eksię kosztujący, bo przecież ma podstawy,
            aby czuć się pełnowartościowym gościem.
            Tak więc dla mnie zasady elementarnej uprzejmości nakazywałyby symboliczny rewanż.
            O ile autorka jest tym katalizatorem oczywiście. Bo mogłam źle zrozumieć.

            a.
            • ajmj Re: potrzebuje porady :o) 23.01.06, 07:10
              Co ma byc to bedzie. Prędzej czy później dojdzie do konfrontacji, nie da się
              jej uniknąć. I czy to będzie w Kościele, czy potem na ulicy, emocje będa takie
              same. Róznica polega tylko na tym, że w przed kościołem byłaby ewentualnie
              większa publicznośćwinki chyba większy obciach dla wszystkich zainteresowanychwink
              Co ja zrobiłabym na Twoim miejscu? Nieco spóżniłabym sie do kościoła, i siadła
              gdzieś niezauważona z M ale Broń Boże nie odbieraj tego, że masz kulić ogon
              przed EksiąwinkPoprostu w takim dniu dla kogoś WYJĄTKOWYM starałabym się raczej
              nie być w centrum uwagi. A nie wiesz jak zachowa sie Eksia.
              Pozdrawiamsmile
            • pom Re: potrzebuje porady :o) 24.01.06, 11:45
              "jej problem, niech się odwali"

              Eh, tak nie miało to zabrzmieć... Patrzyłam na sprawę z perspektywy związku bez
              katalizatora. Gdyby jednak miał miejsce, co wywodzisz z faktów - 2 lata związku,
              niedawny rozwód, 4-letnie dziecko, to może faktycznie należałoby pomyśleć o
              odrobinie empatii.
              Ale tego, jak jest do końca - nie wiemy.
          • minikak Re: potrzebuje porady :o) 23.01.06, 08:15
            Pom to nie ja bylam katalizatorem, fakt nie napisalam tego, z tymze eksia
            inaczej to widzi, a bylo to tak,
            eksia po 10 latach bycia razem, stwierdzila ze nalezy sie jej szczescie w zyciu
            i wyrzucila M z domu (syn mial wtedy 1,5 roku), oczywiscie poznala faceta, M
            wyprowadzil sie i po kilku miesiacach poznal mnie, w tym czasie okazalo sie ze
            wybranek eksi nie jest jej godzien i eksia z powrotem zapalala miloscia do M,
            tyle ze on nie chcial slyszec o powrocie (to byl poczatek naszego zwiazku)
            od tamtej pory ona uwaza i mowi o tym kazdemu ze to ja rozbilam ich zwiazek,
            co do wesela, ten przyjaciel byl swiadkiem na ich slubie, sam powiedzial ze
            zaprasza ja tylko z tego wzgledu, eksia takze z tego wzgledu idzie na slub,
            na codzien z nim nie rozmawia bo czuje sie zdradzona ze on rozmawia ze mna, w
            jednym masz racje eksia pala do mnie odraza
            co do spoznienia sie do kosciola, to chyba zadne rozwiazanie, po kosciele
            sklada sie zyczenia mlodej parze i co wtedy? nie chce sie przed nia chowac,
            zeby to wygladalo jak poczucie winy, nie czuje sie winna ze jestem z M bo ja go
            jej nie zabralam
            acha jest jeszcze jedna istotna sprawa eksia ma mezczyzne, ale sie z nim nie
            wybiera, w ogole stara sie aby ich wspolni znajomi go nie widywali, moze od
            razu wyjasnie ze to wynika niestety z jednego brzydkiego powodu to nie pasuje
            do jej historii z biedna opuszczona kobieta z dzieckiem,
            M
              • zonka77 Re: potrzebuje porady :o) 24.01.06, 10:16
                minikak gdyby ex miała przyjść na ten ślub bez dziecka to powiedziałabym że
                powinnaś normalnie iść na ślub i normalnie iść na wesele, może od exi trzymać
                się z M z dala jak będzie taka możliwość (usiąść po drugiej stronie kościoła,
                podejść do składania życzeń w innym momencie niż ona ale ogólnie bym się
                specjalnie nie chowała. Jesli ona sobie z jakiegokolwiek powodu nie radzi
                emocjonalnie ze sobą to jest to jej problem i nie możesz się chować po kątach z
                tego powodu!
                Jeśli chodzi o "poszanowanie uczuć" exii to wybaczcie ale niech exia też
                poszanuje uczucia swojego ex M i nexi. To oczywiste że chcą być na tej
                uroczystości razem a i ex jeśli by miałam ochotę może przyjść ze swoim facetem i
                już.
                Ja akurat jestem cięta na takie odwracanie kota ogonem kto kogo zostwił i czyja
                to wina - wkurza mnie niepomiernie nieumiejętność przyjęcia konsekwencji swoich
                decyzji i obwinianie za swoje błędy drugiej strony i opowiadanie o tym znajomym
                i robienie się na biedną skrzywdzoną i nieszczęścliwą grrrr

                Ale piszesz że ex zamierza iść z dzieckiem
                I Jedyny fakt warty zastanowienia w tej sytuacji to właśnie dziecko, co ono
                poczuje widząc tatę z kimś innym, co to dziecko wie na twój temat? Czy dla
                dziecka to będzie problem widzieć Ciebie? Co mama mu naopowiadała? (Nie wiem
                może nic, może akurat ex potrafi oddzielić swoją nienawiść od dziecka)
                No i na koniec co zafunduje dziecku mamusia jeśli zrobi awanturę przy nim sad
                Tylko na tym bym się skupiła i o tym z M na twoim miejscu bym porozmawiała i to
                bym rozważyła
                • minikak Re: potrzebuje porady :o) 24.01.06, 11:18
                  masz racje, dla mnie najwazniejsze jest zeby dziecko tego ciezko nie przezylo,
                  bardzo sie staram, aby nie czul ze ja mu zabieram tate, choc eksia psuje to
                  swoimi wybuchami i nieopanowanym jezykiem przy synku
                  maluch mnie zna, kiedys spedzilismy troche czasu razem, poki eksia nie
                  zabronila tego, wiem ze na pewno mnie kojarzy, M ma moje zdjecia w mieszkaniu i
                  maluch sie przyzwyczail,
                  eksia oswiadczyla wczoraj ze nie wezmie synka do kosciola, mam nadzieje ze
                  dotrzyma slowa,
                  no coz co ma byc to bedzie, przez 2 lata schodzilam eksi z drogi zeby nie bylo
                  awantury w sadzie, jak dla mnie wystarczy
                  nie chce jej prowokowac, ale chcialabym normalnie zyc i nie patrzec ciagle na
                  nia
                  ach, jeszcze jedna sprawa zonka77 masz bardzo ladna coreczke, sliczna z niej
                  krolewna, zaluje ze nie ogladalam jej debiutu, czesto ogladam ten program :o)
                  M
                  • zonka77 Re: potrzebuje porady :o) 24.01.06, 11:33
                    co do oglądania debiutu to jeszcze nie było emisji smileBędzie 18 lutego (program
                    nagrywany jest wcześniej)
                    A co do ślubu: jeśli ex idzie bez synka to wogóle się chyba nie masz nad czym
                    zastanawiać ...
            • pom Re: potrzebuje porady :o) 24.01.06, 11:53
              No tak, nie doczytam wątków niżej i piszę - odnośnie katalizatorów.

              > acha jest jeszcze jedna istotna sprawa eksia ma mezczyzne, ale sie z nim nie
              > wybiera, w ogole stara sie aby ich wspolni znajomi go nie widywali, moze od
              > razu wyjasnie ze to wynika niestety z jednego brzydkiego powodu to nie pasuje
              > do jej historii z biedna opuszczona kobieta z dzieckiem,

              Z czego to wynika - nie wiesz. To wie wyłącznie eksia i jej facet. Nie
              dorabiałabym rogów eksi w taki sposób. To, że ona Ciebie nie toleruje nie
              oznacza, że wszystko co robi w życiu robi ze względu na Was i otoczenie. Może
              jej sie z tym factem nie układa, może on nie chce iść, jest wiele innych
              powodów, dla których idzie sama. Lepiej nie nadinterpretować jej zachowania, bo
              sama się negatywnie nakręcasz i to nie jest dobre. Może nawet wolałaby przyjśc
              na to wesele z nim by pokazać: zobaczcie, nie jestem gorsza, też moge sobie
              zycie ułożyć. I iśc na ślub i na wesele i afiszowac się ze swoim nowym
              związkiem. Ale może nie może. Lepiej być ostrożnym w tego typu ocenach.
              • minikak Re: potrzebuje porady :o) 24.01.06, 12:51
                pom nie napisalam ze to moja ocena, eksia sama tak powiedziala, a w zasadzie
                zasugerowala
                poza tym wiem, ze jej M chcial isc na to wesele eksia sama tak mowila,
                eksia przyznaje ze poprostu nie potrafi ze swoim eks M spokojnie rozmawiac na
                zywo i byc w jednym towarzytwie z nim,
                moze ci sie zdawac ze ja na nia naskakuje, tak nie jest,fakt dala mi sie
                naprawde we znaki juz nie raz, ale tak naprawde chcialabym zyc z nia w
                zgodzie, nie mowie tu o wielkiej przyjazni,
                przeciez tak naprawde w tym wszystkim chodzi o ich syna i to ze wzgledu na
                niego trzeba zachowac poprawne stosunki, sposob w jaki oni wychowuja dziecko
                nie daje mozliwosci abysmy sie nie spotkaly,
                M

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka