tarzynka
03.03.06, 23:47
To najpierw się przywitam

. Już się przedstawiałam w liście obecności, ale
może nie każdy tam zagląda. Jestem już nienajmłodszą macochą - i wiekiem, i
doświadczeniami. Znowu ostatnio życie doświadczeń postanowiło mi dołożyć, w
takich chwilach szuka się grupy wsparcia, opinii ludzi w podobnej sytuacji. No
i znalazłam to forum. Zaczęłam czytać, dało mi trochę do myślenia... Wprawdzie
o pieniądze (na razie przynajmniej, tfu, tfu na psa urok) nikt w naszym
szeroko pojętym gronie się nie spiera, ale zastanowiła mnie taka sprawa:
Alimenty to zazwyczaj sporna sprawa. Czytałam Wasze wypowiedzi, jak powinny
być wyliczane. No i mam pytanie, chciałabym się dowiedzieć, co sądzicie.
Mama z tatą się rozstają, oboje dobrze zarabiają, ustalają alimenty na jakimś
poziomie, powiedzmy po połowie. Mama wychodzi ponownie za mąż, next zarabia
jeszcze lepiej. Po jakimś czasie postanawiają mieć wspólne dziecko, mama nie
chce iść szybko do pracy, wychowawczy, może potem też zostanie w domu. Jej
drugiego męża na to stać. No i pytanie, ile (procentowo) powinny wynosić
alimenty na starsze dziecko? Mama przecież przestała pracować, nie ma w ogóle
dochodu. 100%? Z takich wypowiedzi, że dziecko utrzymują rodzice, wynikałoby,
że tak. Z drugiej strony, gdyby mama nie podjęła z nowym mężem decyzji o nowym
dziecku, to dalej by pracowała i mogła łożyć na utrzymanie pierwszego. Czyli
to 100% byłoby takim ponoszeniem przez Ex konsekwencji nie swoich decyzji. To
jak powinno być?
tarzynka