lilith76
13.03.06, 09:31
w ostatnich Wysokich Obcasach był list pewnej dziewczyny - odpowiedź na
wcześniej drukowany list macochy. jestem w szoku.
dziewczyna przeżyła romans ojca i prawie rozwód rodziców - było to dla nije
okropnym szokiem.
ale najbardziej wstrząsnęły mnie jej wnioski, co do macoch:
- nawet jeśli to nie ona była powodem rozstania rodziców zawsze będzie
intruzem, złodziejką miłości ojca (a ja, głupia, myślałam, że miłość można
dzielić, ale widocznie córeczka woli całkowite oddanie tatusia niekochającego
już żonę, niż tatusia szczęśliwego),
- nie wierzy, że macocha kieruje się wyłącznie miłością (bez komentarza);
- ona nie życzy sobie by maoccha wiedziała cokolwiek o pasierbicy,
czyli jeśli zdarzy się jakaś idiotka, która wchodzi w rodzinę z otwartym
sercem, to dostaje po łapach, bo nikt nie musi być dla niej miły. "przyszła
na gotowe" - pytam się gotowe co? problemy emocjonalne dorastających
dziewcząt? ktoś się pytał tu skąd się biorą złe macochy??? one tylko
spełniają życzenia swoich pasierbic.
nie potrafię zrozumieć jak ktoś znajduje obiekt zastępczy swoich problemów,
zranień, traum młodości - bo tym był właśnie ten list.
przestaję się dziwić kobietom, które piszą na tym forum, że ledwie znoszą
dzieci partnera, jeśli te dzieci na powitanie przyjęły taką postawę.
ja też chyba jestem jakąś Pollyanną.