macosik
15.03.06, 11:38
Witam.
Dołączam do grona macoch i cieszę się, że znalazłam forum z innymi macoszkami.
Zawsze to jakoś pewniej tak człowiekowi i raźniej w grupie, a i poradzić się
można i ...pożalić..
Ja poznałam swojego M. 3 latka temu i tyle też znam Jego dzieci. Córkę i
syna. Początkowo było świetnie. Dogadywaliśmy się, nawet między mną a córką
zawiązała się jakaś nić porozumienia..tak mi się zdawało..Żyliśmy jak w
rodzinie, bez większych problemów..No ale..dzieci lekko rozpieszczone
zaczęły "rozpychać się" i "wchodzić mi na głowę". Córka stała się zazdrosna i
zaczęła ze mną rywalizować. Dodam, że dojrzewa ma 12 lat. Traktuje mnie jak
rówieśnicę- jeśli chodzi o odzywki, docinki, kłótnie. Aż w końcu nadszedł
dzień, że "przegieła". Tata kazał mnie przeprosić a ona się obraziła i
przestała przyjeżdżać obrażona już nie tylko na mnie ale i na tatę.
Oczywiście po 2 miesiącach jej trochę przeszło i zaczęła rozmawiać z ojcem,
jednak wciąż z warkotem. Ze mną niestety nie. Zaczęła mnie nienawidzić tak z
niczego i oznajmiła, że będzie przyjeżdżać jeśli mnie nie będzie..Oczywiście
zaczęła podjudzać swojego brata- 9 lat., z którym do tej pory układało mi się
dobrze i Mały też zaczął mi robić przykrości z okazji wizyt. Np. że Młoda
życzy mi szpitala i że jego zdaniem będzie wielkim pechem jak się ożenię z
tatą. Postanowiłam porozmawiać z córką M. jedyną możliwocią było gg. Pisałam
jej, że tata ją kocha i że tęskni za nią, że może zawsze do nas przyjść i
będzie mile widziana, przeprosiłam ją jeśli kiedyś byłam niemiła do niej i
poprosiłam tylko by traktowała mnie jak dorosłą kobietę, jak mamę, ciocię czy
nauczycielkę a nie rówieśniczkę swoją. ( dodam, że jestem od niej starsza o
18 lat). Młoda się "zacięła" i nadal jest niemiła, nadal obwinia mnie za
wszystkie grzechy świata i nadal mnie nienawidzi.
Nie wiem co robić..
Mamy być przecież rodziną i nie chciałabym by trwało to zawsze.