pelikano73
24.03.06, 16:58
Witam. Mam problem. Jestem z facetem, który ma dziecko. Nigdy nie ożenił się
z matką dziecka, mieszkają w innychy miastach. On i ona udają rodzinę - ona,
bo chce zatrzymać faceta (złapała go na dziecko), on, bo mu się wydaje, że
udawanie, że są z matką razem, jest dla dobra dziecka. Powiem, że wyjechał z
jednego miasta do drugiego z powodu pracy, ale nie musiał. On uciekał przed
nią. Ja jestem niby tą drugą, ale był ze mną, później ona zaciązyła, bo
widziała, że to juz koniec. Swoje przeszłam po tej zdradzie. Było, minęło.
Zaufałam ponownie. On zapewnia, że jej nie kocha (to oczywsite), żrą się o
byle co, ona gra dzieckiem, ale ostatnio wyszło (on nie wie, że ja wiem),że
czasem uprawiają sobie seks (on jest u dziecka 1 - 2 razy w miesiącu).
Powinnam odejśc. Wiem. Ale nie potrafię ścierpieć, że tylo ja wiecznie się
męczy lam (ona o mnie wiedziała wczesniej, po ciąży myslala, ze on ze mną
zerwał, a jest inaczej, mieszkamy razem od dawna). Nie chce byc zle
zrozumiana. Nie jestem wredną małpą. Czy znacie jakis subtelny sposób,żeby ją
uswiadomic, że nie jest jedyna? Co bedzie potem, to juz inna sprawa...