cogita
27.03.06, 16:38
Ona była przez cztery lata kochanką swojego szefa - " miłość bezgraniczna ".
Ona ma 40 lat, 17 letnią córkę z pierwszego związku i z kochankiem jest w
ciąży. On ją porzucił w czwartym miesiącu ciąży.
Ona pisze cyt.
"...ich małżenstwo było czystym układem. On dawał pieniądze, robił zakupy -
ona rządziła domem. Nie ma tam miłości, tylko poczucie obowiązku. Dom dziwny
i zimny. On zapragnął ciepła, które ja mogłam dać i chętnie dałam. Idylla,
wspólne wyjazdy, zakupy i oczywiscie seks - tak było porzez cztery lata. I
stało się nieszczęście. Zaszłam w ciązę"......" Moja rozpacz jest ogromna.
Przez cztery lata mój kochanek mnie utrzymywał, zapomniałam , jak trudno jest
zyć z jednej pensji. Stać mnie było na wiele. Nagle straciłam wszystko. Liczę
każdy grosz. ....dziecko najprawdopodobnie będę musiała oddać do adopcji? Co
z pracą, którą pewnie stracę? Jak osadzić człowieka, którego znało się cztery
lata i nagle okazał się malutkim człowieczkiem, który zniszczył mój świat,
wiedząc, ze nie mam żadnej rodziny ani bliskich, którzy mogliby mnie wspomóc?
Podobno jest głęboko wierzacy, co niedziela chodzi do kościoła i się modli.
Czy swoje dorosłe juz dzieci wychował w wierze, która okazała się fałszywa?"