alimenty w naturze?

03.04.06, 21:24
witajcie! może któraś z was ma podobną sytuacje i bedzie umiała mi pomóc.Ex
grozi podwyższeniem alimentów na 13letnią córkę. twierdzi że może zażądać 60%
dochodów mojego męza. Czy to możliwe? sytuacja wygląda tak. 3 lata temu przy
rozwodzie sad zasadził 800 zł alimentów przy zarobkach 1200 zł uzasadniając
że mąż może dorobić. wziął pod uwagę jakieś pożyczki ex bo zarobki miała
takie same . pożyczki zaciągnię te na nowe meble juz po odejściu męża z
domu . ponieważ mąż zgodził się na orzeczenie z jego winy( nie będę wdawać
sie w szczegóły ) a sąd uznał że jej gorsza sytuacje materialną całkowite
koszty utrzymania dziecka ma ponosić ojciec. Teraz ex wyliczyła sobie że mój
mąż zarabia na pewno 3 razy wiecej (i tak jest) a jej obnizyła się stopa
życiowa więc zażąda co najmiej 1500zł. i teraz sedno. przez te trzy lata mój
mąż płacił te alimenty regularnie często przed czasem, dodatkowo kupowaliśmy
dziecku odzież i obuwie , ja latałam po sklepach ikupowałam nawet bieliznę (
matka się nie poczuwała wysyłała do nas córkę przysłowiowo gołą np w
adidasach wiosennych zimą bo nie ma na buty), opłacaliśmy opłaty szkolne,
wycieczki, dziecko dostaje co miesiąc kieszonkowe, dostało nowe meble, pół
roku temu komputer , niemal co tydzień spotkania , wspólne wyjazdy, to
wszystko kosztuje.Ex obkupuje siebie , telewizor meble ,ciuchy a rok temu
samochód! pozaciągała pożyczki i teraz chce je spłacac z alimentów , zresztą
wcześnij tez to robiła ale teraz jej nie wystarcza,. Sytuacja od rozwodu
zmieniła się o tyle że pojawiłam się ja mamy dziecko jestem na wychowawczym
jesteśmy małzeństwem. My przez ten okres zaznaczam niczego sie nie
dorobiliśmy , mieszkamy w wynajętym mieszkaniu same opłty sa rzędu 1500zł
niestety nie mamy umowy najmu więc nie wszystkie koszty możemy udokumentować,
na dobra sprawe to nasz majatek wynosi dwie walizki ciuchów itrochę książek ,
no i komputer. wszystko wydawaliśmy na ex i dziecko meża ,oszczędzam już jak
mogę ale nie bardzo z czego de facto mamy wiecej płacic ale nie w tym rzecz
bo na dziecku się przeciez nie oszczędza a sąd na podstawie dochodów pewnie
może podwyzszyć alimenty, rzecz w tym że jak ex dostanie pieniadze na ręke to
dziecko ich nie zobaczy bo pójdą na extrasy matki.Chcielibyśmy ewentualną
podwyżkę płacić w naturze czyli w odzieży butach dodatkowych opłatach
szkolnych itp. czy to wogóle mozliwe? Chodzi o to żeby alimenty faktycznie
szły na dziecko. I pytanie czy te 60% możliwe? czy sad musi wziąć pod uwagę
drugie dziecko i w jakim stosunku procentowym? Czy ewentualne odwołanie ma
sens? i jak przekonać sąd do takiej formy? Mój mąż to taki naprawdę porządny
gość , ale jest mało komunikatywny przekonujący szczególnie jak się
denerwuje , ustępuje bez walki nie umie się wykłócać. Po rozwodzie po 10
latach też wyszedł w dziurawych jednych butach i podszytej wiatrem kurtce i
paroma książkami (taki dorobek) . Ale ja nie moge pójsć za niego do sądu , a
może mogę? Czekam na was może któraś coś podpowie?
    • natasza39 Re: alimenty w naturze? 03.04.06, 23:09
      1. Nie mozesz iść za niego do sądu.
      2. To co on zostawił żonie, a co zabrał, to raczej jest kwestią "podziału
      majatku wspólnego" a nie alimentów na dziecko. Ot po prostu dwie rózne sprawy.
      3.Sad winien oczywiście poznać równiez wasze wydatki, w tym wydatki na dziecko
      wspólne.
      4. Nie słyszałam o czymś takim jak "alimenty w naturze", choć warto wykazać, że
      ojciec w wychowaniu dziecka uczestniczy i dodatkowo łozy na jego potrzeby.
      5. Te 60% to komornik moze zabrać, jakby twój maz nie płacił tych alimentów
      6.Przy aktualnych zarobkach Twojego męza sąd raczej przychyli się do
      podwyższenia alimentów i pewnie zasądzi je na poziomie 1000 zł. Tym bardziej,
      że od ostaniego zasądzenia minęło sporo czasu, a w tym czasie zmieniła się
      zarówno sytuacja zarobkowa meza, jak też ex.
      7.O "extrasach" matki zakupionych za pieniądze na alimenty raczej
      niewspominałabym na waszym miejscu.
      Pozdrawiam.
      • mangolda Re: alimenty w naturze? 03.04.06, 23:27
        takie są skutki jak człowiek nie umie odciąć się od byłej rodziny. nikt wam nie
        kazał młodej prezentów robić.
        • natasza39 Re: alimenty w naturze? 03.04.06, 23:57
          mangolda napisała:

          > takie są skutki jak człowiek nie umie odciąć się od byłej rodziny. nikt wam
          nie
          > kazał młodej prezentów robić.

          Ty to powaznie piszesz, czy tak dla jaj?
          • kleo1 Re: alimenty w naturze? 04.04.06, 07:55
            mangolda prowokuje hehe
    • magret65 Re: alimenty w naturze? 04.04.06, 00:42
      Czy eks wniosła już o podwyższenie alimentów? Możesz pomóc Swojemu mężowi
      pisząc w JEGO IMIENIU odpowiedź na pozew o podwyższenie alimentów konkretnie
      uzasadniając, dlaczego nie zgadza się na to. Poza tym sąd na pewno weźmie pod
      uwagę, że Twój mąż ma na utrzymaniu teraz jeszcze jedno dziecko. Jeżeli Twój
      mąż nie potrafi "walczyć o swoje", a nie stać Was, lub nie chcecie brać
      adwokata, może on wyznaczyć pełnomocnika, czyli osobę, która za niego będzie
      broniła w sądzie "jego interesów". Czy nie ma kogoś konkretnego w rodzinie? np
      jego siostra, matka lub ktoś inny bliski? Moim zdaniem, skoro i tak rozwód
      orzeczony z jego winy, to Ty tym bardziej nie powinnaś być jego pełnomocnikiem.
      Z góry będziesz na staconej pozycji: "kobieta, która rozbiła rodzinę, próbuje
      jeszcze walczyć przeciwko bezbronnemu dziecku i biednej samotnej matce!" Wybacz
      szczerość, ale myślę, że taki będzie stereotyp! Czy macie dowody zakupu np.
      komputera dla małej, mebli itp? Czy może ktoś potwierdzić, lub macie jakieś
      dowody, jak np. zdjęcia, że dziecko jeździ do Was na Wakacje i często w Waszym
      domu przebywa? Ja, na miejscu Twojego męża, bym obstawała za utrzymaniem
      obecnych alimentów motywując to tym, że teraz jest na świecie 2-gie dziecko,Ty
      na wychowawczym, a poza tym realnie łożycie dużo więcej na dziecko kupując
      chociażby np. ubrania, fundując wyjazdy na wakacje, zabierając małą do
      siebie. / jak często dziewczynka jest u Was, na weekendy? Jak odnosi się do
      Ciebie i Waszego dziecka? / Mąż może wystąpić o przesłuchanie jej poza salą
      sądową. Robią takie badania w RODK. Z tym, że to chyba sporo kosztuje! / Może
      ktoś wie, ile teraz mniej więcej?!?/ Można też przy okazji poprosić o
      przeprowadzenie wywiadu środowiskowego./ Kurator sądowy przychodzi wtedy do obu
      domów i ocenia stan faktyczny. Jeżeli jest tak jak piszesz, że eks "obkupuje
      siebie", żyje ponad stan, to wyjdzie to w takim wywiadzie. Sąd zdecyduje, czy
      takie pożyczki są w ogóle potrzebne! Na co konkretnie je wzięła! W końcu nie
      pewnie aż tyle brać nie musiała! To co dajecie DOBROWOLNIE jest też przecież
      wydatkiem na dziecko. Szkoda, że ona tego nie zauważa, ale tak pewnie
      wygodniejNie musicie tego robić! Jest to dobrowolne, ale koniecznie trzeba
      uwzględnić to w uzasadnieniu!
      Mimo wszystko dziwne, że Sąd zasądził od razu ponad 60% poborów Twojego męża i
      on się nie bronił!Czy on ma przyznane alimenty również na eks? Czy ona nadal
      jest sama? W ogóle pracuje? Trochę dużo tu niewiadomych! Odwołanie-to APELACJA
      od decyzji wyroku sądu I instancji, a więc Sądu Rejonowego, ZAWSZE ma sens!
      Jeżeli eks ma "chody" w Rejonowym, to zapewne sytuacja będzie wyglądać inaczej
      w Okręgowym! Nie wierzę, aby Sąd, w Waszym przypadku, brał w ogóle pod uwagę
      60% poborów. To nonsens! Mój, przy sprawie rozwodowej, miał zasądzone 33%
      poborów netto i rzekomo to jest dużo. Wtedy też eks nie pracowała. Jak
      przyszedł na świat nasz syn, to obniżono do 25%. A swoją drogą to Twój M
      powinien przestać bazować na poczuciu winy i na wszystko się zgadzać! Fakt, że
      to przykre, szczególnie gdy są dzieci i związki się rozpadają! Niemniej jednak
      ma teraz też drugie dziecko, które przecież samo nie pchało się na świat i o
      nim też powinien pomyśleć!/Ile lat ma Wasze dziecko?/ Jego potrzeby też warto
      konkretnie wykazać w sądzie! Czy Ty wcześniej pracowałaś? Ile dostajesz na
      wychowawczym? Przemyślcie to wszystko na spokojnie i myślę, że nie będzie tak
      źle! Serdecznie pozdrawiam. M
      • weronka77 Re: alimenty w naturze? 04.04.06, 00:50
        U Nas było podobnie do momentu w którym nie okazało się że exia zarabia ok
        8000zł.Mąż dużo więcej ale alimenty zostały na poziomie 1000zł,ponieważ ma
        trójkę dzieci,a jego pensja to 4000tys.resztę stanowią honoraria i tym podobne;-
        ).W związku z tym przy pensji 4000 i trójce dzieci( w tym dwójka do
        alimentowania) raczej nie było szans na powdyższenia i nie mawink
        • mangolda Re: alimenty w naturze? 05.04.06, 13:25
          Weronka, masz świętą rację. Trzeba krótko trzymać tamte dzieciaki.
          • jayin Re: alimenty w naturze? 05.04.06, 13:39
            Mangolda, daj już spokój z takimi tekstami.
            dziękuję.
    • magret65 Re: alimenty w naturze? 04.04.06, 00:47
      A tak się jeszcze zastanawiam. Skoro to matka wniosła o podwyższenie tych
      alimentów, a matki już zasady z urzędu są zwalniane z opłat za te sprawy, to
      może w ogóle badania w RODK, czy za wizytę kuratora sądowego badającego stan
      faktyczny nie będziecie w ogóle musieli płacić?!Dla mnie,w Waszej obecnej
      sytuacji finansowej, gdy jeszcze dobrowolnie łożycie dodatkowo na dziecko, te
      800zł to kwota spora. Tym bardziej, że przy przyjściu na świat Waszego dziecka
      M miał prawo wnieść o obniżenie alimentów. Fakt, jego zarobki wzrosły, ale Ty
      jesteś na wychowawczym, no i jest maluch. Pozdrawiam. M
    • e_r_i_n Re: alimenty w naturze? 04.04.06, 08:34
      szton napisał:

      > twierdzi że może zażądać 60% dochodów mojego męza. Czy to możliwe?

      Nie ma limitow dochodu, do jakiego moze zazadac alimentow. 60 %, jak juz pisala
      Natasza, moze zajac komornik.

      Sąd na pewno weźmie pod uwagę Wasza sytuacje - fakt posiadania wspolnego
      dziecka, to, że Ty jestes na wychowawczym. I jak najbardziej uwzgledni to,
      ze ponosicie dodatkowe koszty zwiazane z dzieckiem (udokumentujcie to jak
      najdokladniej). To moze byc bardzo silny argument na niepodwyzszanie (albo na
      mniejsza podwyzke) - musicie powiedziec, ze chcecie wydawac kase na dziecko,
      ale sami, a po podwyzce nie bedzie Was na to stac.
      Kolejna sprawa to przedstawienie dysproporcji poziomow zycia - jesli
      rzeczywiscie takie sa. I podkreslenie, ze ojciec ma takie same obowiazki wobec
      obojga dzieci.
      Jak juz dostaniecie pozew, to warto na spokojnie napisac odpowiedz (tym
      bardziej, ze jak sama mowisz, Twoj maz w nerwach nie dziala odpowiednio smile)
      i na sprawie opeirac sie na niej - jest wtedy szansa, ze powiecie wszystko, co
      wazne. Warto tez przejsc sie po porade do prawnika.

      Co do Twojej obecnosci w sadzie, to pewnie mozesz byc osoba wspierajaca, ale ja
      na Twoim miejscu bym nie szla (sami jestesmy po sprawie o podwyzke, nie bylam
      na niej).
      • szton Re: alimenty w naturze? 04.04.06, 10:19
        dzieki dziewczyny za wsparcie. ex na razie sie odgraza jeszcze nie zlożyła
        pozwu.Ja nie wypominam prezentów dla córki bo uwazam ze jej się po prostu
        należa szczególnie że to raczej podstawowe rzeczy (no może oprócz kompa) ,a
        prezenty to dostawała z okazji świat ,urodzin itp. chodzi o to że jak ex
        dostanie gotówkę do ręki to dziecko ich nie zobaczy.Może z tym zgłoszeniem do
        sądu rodzinnego to dobry pomysł ? Jakoś musze uargumentować dlaczego chcemy
        płacić w naturze a jak to zrobić nie mówiac że naszym zdaniem matka wydaje
        alimenty na siebie? Ona pracuje zarabia ok.1400zł. Ja na wychowawczym
        nic ,przed wychowawczym ok. 1000 i po pewnie tez tyle bedę ale to dopiero za
        półtora roku. Docody męża powodują że mamy ponad 500zł na osobę zresztą nie mam
        zwyczaju brać jeżeli mam co do gara włożyć .Mąż ma tylko Matkę ale ona nie
        nadaje sie na takiego przedstawiciela (chociaż jej widok w sądzie na pewno
        wyprowadziłby ex z równowagi) Najlepszy byłby mój szwagier lub siostra ale to
        chyba nie sa osoby bliskie wg sądu?A dokumenty na zakupy? oczywiscie mamy
        rachunki za komputer czy meble, przez jakiś czas zbieraliśmy te za ciuchy ale
        póżniej nie, no i przecież zawsze może ex powiedzieć że na rachunkach nie jest
        napisane ze to dla nich? Mąż na pewno nie zgodzi się na ciąganie dziecka po
        sadach wiec ta wersja odpada.Czy te alimenty procentowe to od pensjii? bo
        połowa dochodu meża to umowa o dzieło ,a le podpisywana co miesiąc na tę sama
        kwote więc też jakgdyby stały dochód?
        • e_r_i_n Re: alimenty w naturze? 04.04.06, 10:37
          szton napisał:

          > Jakoś musze uargumentować dlaczego chcemy płacić w naturze a jak to zrobić
          > nie mówiac że naszym zdaniem matka wydaje alimenty na siebie?

          Powiedzcie, ze chcecie, zeby dziecko widzialo, ze prezent/ciuch jest OD WAS -
          dlatego nie chcecie kasy dawac w postaci alimentow. Po prostu ojciec chce byc
          ojcem w doslownym znaczeniu.

          > A dokumenty na zakupy? oczywiscie mamy rachunki za komputer czy meble, przez
          > jakiś czas zbieraliśmy te za ciuchy ale póżniej nie, no i przecież zawsze
          > może ex powiedzieć że na rachunkach nie jest napisane ze to dla nich?

          Lepiej miec rachunki, niz ich nie miec. Postarajcie sie zrobic zestawienie
          zakupow.

          > Mąż na pewno nie zgodzi się na ciąganie dziecka po sadach wiec ta wersja
          > odpada.

          A skad pomysl o dziecku w sadzie?

          > Czy te alimenty procentowe to od pensjii? bo połowa dochodu meża to umowa o
          > dzieło ,a le podpisywana co miesiąc na tę sama kwote więc też jakgdyby stały
          > dochód?

          A to juz sad ustali - moze tylko od pensji, moze od wszystkich zrodel dochodow.
        • m-m-m Re: alimenty w naturze? 04.04.06, 10:40
          Mąż ma tylko Matkę ale ona nie
          nadaje sie na takiego przedstawiciela (chociaż jej widok w sądzie na pewno
          wyprowadziłby ex z równowagi) Najlepszy byłby mój szwagier lub siostra ale to
          chyba nie sa osoby bliskie wg sądu?


          Ale o ile mi wiadomo to na sprawie o alimenty pelnomocnikiem uczestnika
          postepowania nie musi byc osoba bliska. Może byc każdy, kto sie zgodzi i ma
          stosowne pełniomocnistwo udzielone przez zainteresowanego. Wybór kogoś z
          rodziny o tyle jest ważny, że nikt obcy tak całkiem charytatywnie nie będzie
          chciał tym się zająć.
    • szton Re: alimenty w naturze? 04.04.06, 10:24
      acha a jak wykazać koszty utrzyma nia mojego dziecka? co rachunki za pieluchy
      jedzenie?
      • e_r_i_n Re: alimenty w naturze? 04.04.06, 10:38
        Zrobcie kalkulacje, niekoniecznie z rachunkami (mozecie je miec na wszelki
        wypadek, ale w odpowiedzi na ewentualny pozew pokazcie tylko konkretne kwoty).
        Wliczcie czesc kosztow mieszkania, jedzenie, ubranka (ile srednio miesiecznie
        wychodzi) itd.
      • m-m-m Re: alimenty w naturze? 04.04.06, 10:50
        Kalkulacje zróbcie jak najbardziej ogólna, aby druga strona niewiele z nich
        mogła wyczytać i by nie zdążyła się przygowtować.
        Mój M. zawsze na każdą sprawę alimentacyjną zabiera furę wszystkich paragonów i
        rachunków i...kładzie sądowi na stole jeśli ten chce się zapoznać z kosztami
        poniesionymi na dziecko. Sąd robi wielkie oczy i rezygnuje ze szczegółowego
        badania tychże kosztów.
        Aczkolwiek można zążądac 15 min. przerwy na zapoznanie się, ale konia z rzędem
        temu, kto przeanalizuje wszystkie paragony zbierane kilka miesiecy w ciągu
        takiej przerwy.
    • luna67 Re: alimenty w naturze? 05.04.06, 14:19
      Dziewczyny zastanowcie sie czy rzeczywiscie istnieja "alimenty w naturze"!!!
      Alimenty to nie prezety (to dobra wola), alimenty to miedzy innymi; czesc
      czynszu za mieszkanie, prad, telefon, ubrania ktore EX napewno dziecku kupuje,
      ksiazki, kino, itd. itp., jak mozna te wydatki zaplacic w naturze?
      Drugie dziecko jest oczywiscie tez brane pod uwage, w takim samym stopniu jak
      pierwsze.

      • e_r_i_n Re: alimenty w naturze? 05.04.06, 14:31
        luna67 napisała:

        > Dziewczyny zastanowcie sie czy rzeczywiscie istnieja "alimenty w naturze"!!!

        Szton napisala "chcielibyśmy ewentualną podwyżkę płacić w naturze czyli w
        odzieży butach dodatkowych opłatach szkolnych itp. czy to wogóle mozliwe?"
        Tak wiec nadal byblo 800 zł na : "miedzy innymi; czesc czynszu za mieszkanie,
        prad, telefon".
        Ojciec, tak jak matka, DODATKOWO kupowalby ubrania, bral do kina itd. Tak chyba
        mozna, prawda?

        > Drugie dziecko jest oczywiscie tez brane pod uwage, w takim samym stopniu jak
        > pierwsze.

        TEORETYCZNIE
      • e_r_i_n Re: alimenty w naturze? 05.04.06, 14:37
        luna67 napisała:

        > Dziewczyny zastanowcie sie czy rzeczywiscie istnieja "alimenty w naturze"!!!

        A tak w ogóle to nawet KRiO mowi, ze mozna zobowiazania alimentacyjne
        zaspokojacia poprzez osobisty wklad w wychowanie i zajmowanie sie dzieckiem.
        To sa wlasnie takie 'alimenty w naturze'. Jak matka nie pracuje, nie ma
        dochodow, to w jaki sposob (Twoim zdaniem) spelnia swoj obowiazek alimentacyjny
        wobec dziecka?
        • luna67 Re: alimenty w naturze? 05.04.06, 16:26
          przeciez w tym poscie chodzi o ojca u ktorego dziecko nie mieszka, a nie o
          matke, zle mnie zrozumialas.

          Rodzic u ktorego dziecko jest zameldowane spelnia zobowiazania alimentacyjne
          wobec dziecka przez wychowanie, a drugi rodzic przez placenie.
          • mikawi Re: alimenty w naturze? 05.04.06, 16:37
            W tym wątku chodzi o podwyżkę alimentów za wszelką cenę. Ojciec płaci 800 zł, z
            tej kwoty matka spokojnie moze opłacić czynsz, wodę, prąd, jedzenie itp
            wydatki. Dodatkowo ojciec aktywnie uczestniczy w finansowaniu innych rzeczy dla
            dziecka POZA płaconą do RĄK MATKI kwotą. Czyli jak pisze autorka opłaca zajęcia
            szkolne, wyposaża pokój, kupuje ubrania, buty, daje dziecku kieszonkowe. TO TEZ
            JEST FINANSOWANIE POTRZEB DZIECKA i jeśli to podliczysz okaże się że w znacznej
            kwocie - DODATKOWO. Różnica jest taka, że matka chciałaby dostawać większą
            gotówkę do ręki, a ojciec chciałby móc część wydatków związanych z dzieckiem
            opłacać samodzielnie, tak jak to robi dotychczas, gdyż przynajmniej a) czuje
            się ojcem a nie bankomatem b) ma jakikolwiek wpływ, że pieniądze idą na
            dziecko.
            I zupełnie nie rozumiem takich kobiet, które za wszelką cenę chcą mieć kasę w
            ręku, mimo że ojciec nie stroni od wydatków na dziecko. To w końcu o co chodzi
            z alimentami - o to żeby potrzeby dziecka były zaspokojone czy żeby matka
            dostawała pieniądze na konto?
            • konkubinka Re: alimenty w naturze? 05.04.06, 22:47
              w 100 procentach zgadzam sie z MIKAWI
            • kicia031 Mikawi 06.04.06, 14:03
              Tylko ze to niestety nie jest takie proste. Rodzic który musi utrzymac dziecko
              na codzien mysli o zupełnie innych rzeczach niż rodzic który raz na jakis czas
              chce błysnąć przed dzieckiem kosztownym prezentem.Ja np. swojemu dziecku kupuje
              rzeczy ladne, ale proste i niezbyt kosztowne, bo uwazam ze ważniejsze jest aby
              starczylo na nauke jezykow, inne zajecia dodatkowe i żeby Babelek wyjechal na
              cale wakacje z zadymionego miasta, bo mu jest przy jego problemach zdrowotnych
              niezbędne. Ex pare razy kupil mu kosztowne, markowe rzeczy i co – policzy sobie
              klapki na basen za 150pln, czy buty za 400PLN, kiedy ja kupuje synkowi bardzo
              ladne buty w Bacie za polowe tej sumy? Albo za komputer który kupil w
              prezencie, rzeczywiście bardzo drogi? I z tego powodu ma placic mniejsze
              alimenty – a co z innymi potrzebami dziecka?Jedzenie? Inne ubrania? Oplaty
              szkolne (tu wycieczka, tu kino, tu teatr, rada rodzicow, komitet klasowy)?
              Angielski?

              Oczywiście zgadzam się, ze sa sytuacje, w których matka nie lozy na dziecko
              tylko na swoje potrzeby, ale tez badzmy rozsadni – samochod kupiony przez matke
              sluzy także dziecku – często się go kupuje ze względu na dziecko – by je wozic
              na zajecia dodatkowe itp, albo by zwyczajnie mieć dla niego wiecej czasu.
              • mikawi Re: Mikawi 06.04.06, 14:22
                odniosłam się do informacji podanych przez autorkę wątku, z której wynika że
                ojciec płaci alimenty (i to nie głodowe) plus dodatkowo finansuje inne,
                regularne wydatki na dziecko. W tym przypadku, z tego co wynika z postu, chodzi
                o to, że eksia chce dostawać gotówkę. I tego nie rozumiem a jestem jakoś
                dziwnie przekonana, że gdyby eks powiedziała wprost - "słuchaj, dziecko powinno
                wyjechać z zadymionego miasta w wakacje zamiast nowych mebli" albo "potrzebuje
                nowej kurtki a nie nowych butów" nie będzie problemu, żeby ojciec sfinansował
                własnie to, co dziecko potrzebuje.

                >a co z innymi potrzebami dziecka?Jedzenie? Inne ubrania?

                czy nie uważasz, że można te potrzeby sfinansować z 800 zł jakie ojciec płaci w
                gotówce?

                > Oplaty
                > szkolne (tu wycieczka, tu kino, tu teatr, rada rodzicow, komitet klasowy)?
                > Angielski?

                z tego co pisze, wynika że właśnie to ojciec finansuje DODATKOWO. Wytłumacz mi
                prosze jaka jest różnica w przypadku, gdyby zamiast zapłacić za wycieczkę sam,
                miał dać tę kwotę matce dziecka?

                • ashan Re: Mikawi 06.04.06, 14:56
                  mikawi napisała:

                  > odniosłam się do informacji podanych przez autorkę wątku, z której wynika że
                  > ojciec płaci alimenty (i to nie głodowe) plus dodatkowo finansuje inne,
                  > regularne wydatki na dziecko. W tym przypadku, z tego co wynika z postu,
                  chodzi
                  >
                  > o to, że eksia chce dostawać gotówkę. I tego nie rozumiem a jestem jakoś
                  > dziwnie przekonana, że gdyby eks powiedziała wprost - "słuchaj, dziecko
                  powinno
                  >
                  > wyjechać z zadymionego miasta w wakacje zamiast nowych mebli"
                  albo "potrzebuje
                  > nowej kurtki a nie nowych butów" nie będzie problemu, żeby ojciec sfinansował
                  > własnie to, co dziecko potrzebuje.

                  no, ale to tylko Twoje dziwne przekonanie wink

                  >
                  > >a co z innymi potrzebami dziecka?Jedzenie? Inne ubrania?
                  >
                  > czy nie uważasz, że można te potrzeby sfinansować z 800 zł jakie ojciec płaci
                  w
                  >
                  > gotówce?
                  >

                  tu się zgadzam - 800 zł zaspokoi w przważającej części koszty utrzymania dziecka

                  > > Oplaty
                  > > szkolne (tu wycieczka, tu kino, tu teatr, rada rodzicow, komitet klasowy)
                  > ?
                  > > Angielski?
                  >
                  > z tego co pisze, wynika że właśnie to ojciec finansuje DODATKOWO. Wytłumacz
                  mi
                  > prosze jaka jest różnica w przypadku, gdyby zamiast zapłacić za wycieczkę
                  sam,
                  > miał dać tę kwotę matce dziecka?
                  >
                  może czysto organizacyjna? Takie opłaty wnosi się bezpośrednio w szkole, moze
                  łatwiej zrobić to matce na zebraniu, niż 1.pójść na zebranie i otrzymać info
                  nt. wniesienia koniecznych opłat 2. zadzwonienie do ojca i przedstawienie listy
                  wydatków 3. umównienie się z ojcem na przekazanie kwoty/umówienie ojca w szkole
                  na przekazanie pieniędzy ?

                  mnie ubawiła ostatnio setnie "prośba" eksa o zbadanie rynku nauki języków
                  obcych, żeby mógł zweryfikować podaną przez mnie orientacyjną cenę lekcji smile
                  Było śmiesznie, ale tylko dlatego, ze stać mnie na to, żeby machnąć ręką
                  na "dofinansowania".

                  Ja wiem, że są ludzie normalni i uczciwi, którzy nie migają się od wypełniania
                  swoich zobowiązań (do których w sumie mogłabym zaliczyć i swojego eksa w
                  kwestiach finansowych, gdyby nie takie zupełnie bezinteresowne złośliwostki),
                  ale kilka najbardziej krzykliwych negatywnych przypadków rzuca na nich spory
                  cień.
                  a.
                  • e_r_i_n Re: Mikawi 06.04.06, 15:10
                    ashan napisała:

                    > może czysto organizacyjna? Takie opłaty wnosi się bezpośrednio w szkole, moze
                    > łatwiej zrobić to matce na zebraniu, niż 1.pójść na zebranie i otrzymać info
                    > nt. wniesienia koniecznych opłat 2. zadzwonienie do ojca i przedstawienie
                    > listy wydatków 3. umównienie się z ojcem na przekazanie kwoty/umówienie ojca
                    > w szkole

                    Czy ja wiem, czy duzo wiecej zachodu? Raczej opłaty nie wnosi sie od razu w
                    dniu, w ktorym padl pomysl wycieczki. takze matka idzie na zebranie, dowiaduje
                    sie o wycieczce, idzie do banku po kase i do szkoly wplacic.
                    Roznica - czy pojdzie do banku, czy spotka z eksem smile
                    • mikawi Re: Mikawi 06.04.06, 15:16
                      ....czy eks podjedzie do szkoły, żeby zapłacić za wycieczkę. O ile ojciec
                      mieszka w mieście dziecka i aktywnie uczestniczy w życiu dziecka - co złego w
                      tym rozwiązaniu?
                    • ashan Re: Mikawi 06.04.06, 19:05
                      Erin, ostatnia moja tu wypowiedź, bo szkoda mi czasu. Miejsce: szkoła mojego
                      syna. WSZYSTKIE sprawy organizacyjne, w tym podanie kosztów np. zielonej
                      szkoły, rady rodziców, składki klasowej etc etc podawane są na pierwszym
                      zebraniu. Idąc na każde z kolejnych wiem, ile mniej więcej kasy na które mam
                      zabrać, ale i tak bywają niespodzianki. Pytanie następujące - ilu
                      tatów "uczestniczących czynnie" w wychowaniu dzieci jest na każdym zebraniu w
                      szkole? Wnosi ekstra-opłaty np. za ochronę? Czy takie ekstrasywink mają pokrywać
                      tylko rodzice na codzień wychowujący dzieci? Czy może należy brać świstki od
                      wychowawczyni na wpłatę każdej dziesiąciozłotówki w celu rozliczenia się z
                      drugim rodzicem? A te "bylejakie" wpłaty w ciągu roku zbierają się w
                      niebagatelne kwoty. Czy Twój mąż wie ile wynosi miesięczne klasowe u Kuby w
                      szkole? Czy i kto finansuje pielęgniarkę? Czy Kuba ma krawat szkolny i ile on
                      kosztował? Jak często są zebrania w szkole i jak wygladają płatności?
                      Czasem taka niewiedza spowodowana jest po prostu mieszkaniem w różnych
                      miejscowościach i kontaktami czysto weekendowymi, czasem brakiem
                      zainteresowania takimi kwestiami rodzica.
                      Pewnie są osoby pasożytujące na swoich dzieciach, i w pełnych i w niepełnych
                      rodzinach, ale to margines. Nie mam zamiaru upokarzać się za każdym razem, gdy
                      wpłacam kolejnych "kilka złotych" na syna i dzwonić do jego ojca po kazdym z
                      zebrań. Nie muszę, stać mnie na to, a jego w najmniejszym stopniu to nie
                      interesuje.
                      a.
                      ps.

                      "... Roznica - czy pojdzie do banku, czy spotka z eksem smile ..."

                      wiesz, wolę iść do bankomatu, niż tracić czas na spotkanie z eksem w celu
                      przekazania sobie z ręki do ręki dwudziestu czy pięćdziesięciu złotych.
                      Zabawne, ale chyba tylko neksiom wydaje się, że kobieta po rozstaniu szuka
                      pretekstów do spotkań ze swoim byłym.
                      • e_r_i_n Re: Mikawi 07.04.06, 08:33
                        Ashan, nie wiem jak Ty, ale ja nie pisze o uniwersalnych zasadach do stosowania
                        niezaleznie od stopnia zaangazowania ojca w zycie dziecka. Stad wycieczka
                        osobista w moim kierunku jest niepotrzebna.
                        Pisze o sytuacji, gdy ojciec jest bardzo aktywny, byc moze chadza na spotkania,
                        a jesli nawet nie, to kontaktuje sie tak czesto, ze nie jest problemem
                        powiedziec mu o skladce na wycieczke. I wtedy zamiast zadac od niego alimentow,
                        mozna powidziec, ze jest wycieczka, zaplacmy po kawalku kazdy.
                        Pisze tez o skladkach wiekszych, nie dwudziestozlotowych (te pewnie sa
                        usrednione i wrzucone w kalkulacje do alimentow).
                        Pomijam juz fakt, ze zdarza sie, ze ojciec nie jest informowany o dodatkowym
                        wydatku (a wypytywanie pewnie tez molgoby byc negatywnie odebrane), a pretensje
                        o nieuczestniczenie w nim sa.
                        • ajmj Re: Mikawi 07.04.06, 10:33
                          Mam właśnie taka sytuację. Syn jedzie na wycieczkę. Nie jestem w stanie z tych
                          alimentów, które płaci na syna Eks pokryc w całości kosztu wycieczki. Eks SAM
                          powiedział, ze na wycieczke da połowe kwoty i bierze na siebie takze
                          kieszonkowe syna, który zapewne chciałby miec jakiś swój grosz na wyjeździe. I
                          za każdym razem u nas w ten sposób się odbywa. Eks płaci 350 zł stałych
                          alimentów a dodatkowo od siebie kupuje synowi, czy np: sponsoruje kolonie.
                          Oczywiście wczesniej uzgadnia ze mną co synowi ewentualnie jest potzrebne, bądź
                          ja sama dzwonie i pytam, czy mógłby kupic to czy tamto. I ja jestem z tego
                          układu zadowolona. Tylko tu musi być spełniony jeden podstawowy warunek. Trzeba
                          chciec i umiec sie dogadać. I nie wystarczy dobra wola jeden strony - tylko
                          dwóch stron.
                    • kasia_kasia13 Re: Mikawi 07.04.06, 11:26
                      > Czy ja wiem, czy duzo wiecej zachodu? Raczej opłaty nie wnosi sie od razu w
                      > dniu, w ktorym padl pomysl wycieczki. takze matka idzie na zebranie,
                      dowiaduje
                      > sie o wycieczce, idzie do banku po kase i do szkoly wplacic.
                      > Roznica - czy pojdzie do banku, czy spotka z eksem smile

                      Dla takie podejscie jest wlasnie zlosliwym utrudnianiem zycia bylej zonie. Bo
                      zamiast po prostu uwzglednic w alimentach te wydatki, facet oczekuje, ze zona
                      go bedzie o kazda zlotowke prosic. A isc do bankomatu jest owszem, prosciej.
                      Niz dzwonic do eksa, umawiac sie z nim itd.
                      • e_r_i_n Re: Mikawi 07.04.06, 11:28
                        kasia_kasia13 napisała:

                        > Dla takie podejscie jest wlasnie zlosliwym utrudnianiem zycia bylej zonie.

                        Tak, oczywiscie, chec aktywnego uczestnictwa w zyciu dziecka jest utrudnianiem
                        zycia bylej zonie smile
                        • kasia_kasia13 Re: Mikawi 07.04.06, 12:00
                          e_r_i_n napisała:

                          > kasia_kasia13 napisała:
                          >
                          > > Dla takie podejscie jest wlasnie zlosliwym utrudnianiem zycia bylej zonie
                          > .
                          >
                          > Tak, oczywiscie, chec aktywnego uczestnictwa w zyciu dziecka jest
                          utrudnianiem
                          > zycia bylej zonie smile
                          >

                          Dla mnie to nie jest przejaw checi aktywnego uczestnictwa w zyciu dzieka. Matka
                          idzie na wywiadowke, potem musi zadzwonic do eksa, poprosic go o pieniadze,
                          spotkac sie nim dodatkowo itd. Aktywne uczestnicwto w zyiu dziecka bylo wtedy,
                          gdyby tatus sam sie na takie wywiadowki REGULARNIE wybieral i sam te sprawy
                          finansowe zalatwial.
                          • e_r_i_n Re: Mikawi 07.04.06, 12:12
                            kasia_kasia13 napisała:

                            > Matka idzie na wywiadowke, potem musi zadzwonic do eksa, poprosic go o
                            > pieniadze, spotkac sie nim dodatkowo itd.

                            Albo w czasie rozmowy, ktora odbywa z ojcem dziecka w celu umowienia kolejnego
                            spotkania powiedziec o wydatku, a kase dostac, gdy ojciec po to dziecko
                            przyjedzie smile

                            > Aktywne uczestnicwto w zyiu dziecka bylo wtedy, gdyby tatus sam sie na takie
                            > wywiadowki REGULARNIE wybieral i sam te sprawy finansowe zalatwial.


                            A skad wiesz, ze w tym przypadku tak nie jest? Tylko jak sie wrzuci te koszty
                            w alimenty, co postulujesz, to ojciec nie bedzie w stanie AKTYWNIE UCZESTNICZYC
                            (w twoim rozumieniu), bo go nie bedzie stac. Chyba, ze ma placic podwojnie (tak
                            jak ma to miejsce, gdy wyprawke wlicza sie do srednich miesiecznych wydatkow,
                            a potem w sierpniu oczekuje sie dodatkowej kasy).
                            • ajmj Re: Mikawi 07.04.06, 12:29
                              popieram Erin.
                              A mi już sie śmiać chce z tych niektórych postówwink
                              ciągle to samo wałkowane.
                              Proste: ja mam szczęscie, ze mam Takiego Eksa. Mój Eks ma szczęscie ,ze ma taką
                              Eksowa jak jawinkhaha
                              A mój M ma nieszczęscie, ze ma taka Eksię, a jego Eksia ma duze sczescie, ze ma
                              takiego Eksiawinkhihi
                              • kasia_kasia13 Re: Mikawi 07.04.06, 13:47
                                > Proste: ja mam szczęscie, ze mam Takiego Eksa. Mój Eks ma szczęscie ,ze ma
                                taką
                                >
                                > Eksowa jak jawinkhaha

                                Macie bardzo duze szczescie. Jak widac z wielu postow, byli malzonkowie z
                                reguly nie umieja sie dogadac w sprawach finansowych dot. dziecka. Gdyby
                                umieli, to nawet ustalanie w sadzie alimentow nie byloby koniecznie, bo
                                kochajacy tata/mama placil(a)by z wlasnej i nieprzymuszonej woli.
                                Moza pisac, ze jak sie dwie strony potrafia porozumiec, to wtedy wszystko da
                                sie zorganizowac i zapewne "alimenty w naturze" sa jak najbardziej do
                                zaakceptowania. Tylko, ze to myslenie zyczeniowe, bo z regulu owe strony
                                dogadac sie nie umieja.
                                • mikawi kasiu... 07.04.06, 14:00
                                  rozmawiamy o kontekście finansowym uczestniczenia w życiu dziecka, co jest
                                  wynikiem tego wątku - z jednej strony samodzielne narzekają, jak facet poza
                                  alimentami się nie dokłada do zakupów czy sam od siebie czegoś nie kupuje
                                  (choćby z tą wyprawką do szkoły), z drugiej strony - tak jak to w przypadku
                                  tego watku - eks żona oczekuje podwyższenia alimentów płaconych w gotówce, nie
                                  uwzględniając że facet ponosi koszt tych wydatków. Idąc dalej - ty piszesz, że
                                  takie rozwiązanie jest wygodniejsze dla matki bo nie musi informować/prosić
                                  eksa o dodatkowe pieniądze. Nawiązując do wyprawki - w różnych wyliczeniach
                                  mających na celu podsumowanie wydatków na dziecko i na tej podstawie określenie
                                  miesięcznej raty alimentacyjnej, matki wpisują wydatki związane z zakupem
                                  ksiazek czy przyborów szkolnych. Dostają alimenty uwzględniające te wydatki a
                                  potem pomstują na eksa, że nie dokłada się do zakupu ksiązek. No to w końcu -
                                  lepiej jak się dokłada/sam finansuje dodatkowe wydatki czy lepiej jak tę kasę
                                  daje w formie alimentów?
                                  • kasia_kasia13 Re: kasiu... 07.04.06, 14:21

                                    > rozmawiamy o kontekście finansowym uczestniczenia w życiu dziecka, co jest
                                    > wynikiem tego wątku - z jednej strony samodzielne narzekają, jak facet poza
                                    > alimentami się nie dokłada do zakupów czy sam od siebie czegoś nie kupuje
                                    > (choćby z tą wyprawką do szkoły), z drugiej strony - tak jak to w przypadku
                                    > tego watku - eks żona oczekuje podwyższenia alimentów płaconych w gotówce,
                                    nie
                                    > uwzględniając że facet ponosi koszt tych wydatków

                                    Zalezy jakie wydatki. Jesli ojciec robi prezent dziecku, jedzie z nim na
                                    wycieczke czy idzie do kina, to owszem, nie powinien z tej okazji mniej placic.
                                    Bo przeciez matka tez ma takie wydatki, tez kupuje dziecku prezent czy idzie z
                                    nim do kina, i nie domaga sie na takie rzeczy alimntow.


                                    >Nawiązując do wyprawki - w różnych wyliczeniach
                                    > mających na celu podsumowanie wydatków na dziecko i na tej podstawie
                                    określenie
                                    >
                                    > miesięcznej raty alimentacyjnej, matki wpisują wydatki związane z zakupem
                                    > ksiazek czy przyborów szkolnych. Dostają alimenty uwzględniające te wydatki a
                                    > potem pomstują na eksa, że nie dokłada się do zakupu ksiązek.

                                    Uwazasz, ze matki tak robia?


                                    >No to w końcu -
                                    > lepiej jak się dokłada/sam finansuje dodatkowe wydatki czy lepiej jak tę kasę
                                    > daje w formie alimentów?

                                    To zalezy czy mozna na nim polegac. Jesli np. zobowiazal sie, ze co roku bedzie
                                    wpolfinansowal "wyprawke" i faktycznie co roku tak robi, do tego sam pojdzie z
                                    dzieckiem na te zakupy, to wetdy spokojnie mozna wyprawki w owe alimnentacyjne
                                    wyliczenia nie wliczac. Ale jesli raz sie dolozy a inny raz nie, a ksiazki i
                                    tak kupic trzeba, to alimety sa jednak czyms pewniejszym.
                                    • mikawi Re: kasiu... 07.04.06, 14:44
                                      > tak jak to w przypadku tego watku - eks żona oczekuje podwyższenia alimentów
                                      > płaconych w gotówce nie uwzględniając że facet ponosi koszt tych wydatków

                                      > Zalezy jakie wydatki. Jesli ojciec robi prezent dziecku

                                      w tym konkretnym przypadku ojciec REGULARNIE kupuje ubrania, buty, opłaca
                                      klasowe składki, wyposaża pokój w meble czy komputer, płaci za wypoczynek
                                      wakacyjny. A eks żona zapowiada podwyżkę alimentów. W takiej sytaucji ojca może
                                      nie być już stać, żeby kupować dziecku to wszystko co do tej pory kupował. No
                                      ale matka będzie miała gotówkę w ręku, o to w końcu chodzi, prawda?

                                      > Uwazasz, ze matki tak robia?

                                      Nie, skądże, pewnie Gumisie.
                                      • ajmj Re: kasiu... 07.04.06, 15:08
                                        Przepraszam za te hihioty, ale mnie naprawde już to bawiwink
                                        Nasza Eksia i owszem, oprócz alimentów, gdzie wliczony jest m.in koszt zakupu
                                        ksiązek do szkoły dla dziecka, dostała dodatkowe pieniądze na te ksiązki dla
                                        córki, potem udała się do brata M i wzięła po raz trzeci na te same ksiązki
                                        biadoląc, iz dziecko nie bedzie sie miało z czego uczyć, poniewaz nie ma na
                                        ksiązkiwink
                                        • ajmj Re: kasiu... 07.04.06, 15:11
                                          zapomniałam o hihotach, hahaha
                                          Kasiu, dobrze napisałaś i ja to zawsze powtarzam, nie byłoby żadnych problemów,
                                          gdyby nikt w ządna strone nie przeginał, jak i Ojciec, który twierdzi, że 200
                                          zł alimentów od niego to majątek i czego ta Baba chce, jak i matka, która
                                          ostatnią koszulę zdarłaby z Faceta, twierdząc, ze z jego wypłaty np:2000 zł
                                          spokojnie moze płacic 1000 zł alimentów. Trzeba byc człowiekiem i tyle.
                                        • mikawi Re: kasiu... 07.04.06, 15:13
                                          tiaaa... u nas tak było z dentystą córki - poprosiła o ekstra kasę bo pilne
                                          leczenie małej jest niezbędne, dostała. Potem się okazało, że na owego dentystę
                                          dała jej pieniądze również matka M. "bo ona nie ma na dentystę małej", a fakt
                                          ten miał miejsce kilka dni po zrealizowaniu przelewu. Finał historii? jak M.
                                          był u dzieci okazało się, że do dentysty eksia jeszcze nie dotarła, więc wziął
                                          córę i poszedł do dentysty. I oczywiście zapłacił.
                            • kasia_kasia13 Re: Mikawi 07.04.06, 13:43
                              > A skad wiesz, ze w tym przypadku tak nie jest?

                              Odnioslam sie do Twojej wypowiedzi.

                              >Czy ja wiem, czy duzo wiecej zachodu? Raczej opłaty nie wnosi sie od razu w
                              >dniu, w ktorym padl pomysl wycieczki. takze matka idzie na zebranie, dowiaduje
                              >sie o wycieczce, idzie do banku po kase i do szkoly wplacic.
                              >Roznica - czy pojdzie do banku, czy spotka z eksem smile


                              Tylko jak sie wrzuci te koszty
                              > w alimenty, co postulujesz, to ojciec nie bedzie w stanie AKTYWNIE
                              UCZESTNICZYC
                              >
                              > (w twoim rozumieniu), bo go nie bedzie stac.

                              W jakim moim rozumieniu? Jak zwykle przekrecasz sens czyjejs wypowiedzi.
                              Odnioslam sie do twoich slow, i dalej tak uwazam: rozliczanie matki z kazdej
                              zlotowki, wymaganie, aby o kazdy wywatek go dodatakowo prosila nie jest
                              uczestnictwem w zyciu dziecka, tylko zwykla upierdliwoscia i zlosliwoscia.
                              Uczestnictwo w zyiu dziecka to przed wszytskim CZAS i UWAGA dla dziecka.
                  • mikawi Re: Mikawi 06.04.06, 15:19
                    ashan napisała:
                    > no, ale to tylko Twoje dziwne przekonanie wink


                    no tak, zapomniałam że wszyscy ojcowie mają w d.. swoje dzieci i robią na złośc
                    eks żonie kupując buty zamiast niezbędnej kurtki
                    • ashan Re: Mikawi 06.04.06, 18:46
                      Mikawi, odpuść sobie, przecież wyraźnie widać, że pisałam z przymrużeniem oka,
                      nie czepiaj się dla samego czepiania się - przecież generalnie się z Tobą
                      zgodziłam.
                      a.
          • tarzynka Re: alimenty w naturze? 05.04.06, 16:41
            > Rodzic u ktorego dziecko jest zameldowane spelnia zobowiazania alimentacyjne
            > wobec dziecka przez wychowanie, a drugi rodzic przez placenie.
            Po prostu jestem oczarowana. Jak dziecko nie mieszka z rodzicem, to on spełnia
            swoje zobowiązania przez płacenie, a nie przez wychowanie. Otóż zapewniam Cię
            luna, że rodzic nie mieszkający z dzieckiem może, a co więcej powinien brać
            udział również w wychowaniu dziecka. I piszę to z pozycji samodzielnej, która
            pewnie by wolała wykreślić ze swojego życia byłego partnera-ojca dzieci (dużo
            łatwiej by było). Dużo bym mu mogła zarzucić, gdybym chciała (nie chce mi się na
            szczęście), ale jego kontakt z dziećmi jest nie do przecenienia dla nich. Mimo,
            że z nimi nie mieszka. Z tego co czytałam (sama o alimenty w sądzie nigdy nie
            walczyłam), to sąd może i bierze pod uwagę wydatki ponoszone przez
            niemieszkającego z nimi rodzica na dzieci przy ustalaniu alimentów. I rozsądnie
            na to patrząc nie widzę nic lepszego w tym na przykład, że matka dostanie
            pieniądze na kurtkę dla dziecka zamiast owej kurtki. Aczkolwiek ja sędzią nie
            jestem i moje zdanie tu się nie liczy.
            • luna67 Re: alimenty w naturze? 06.04.06, 10:52
              kochaniutkie, ja pisze z doswiadczenia.
              Byla EX mojego oprocz alimentow na dzieci dostawala tez alimenty na siebie
              (wiecej niz ja zarabialam i zarabiam niezle), miala tez partnera dobrze
              zarabiajacego (powod rozwodu). Zafundowala/li sobie (przy tych dochodach
              (rodzice jej pozyrowali) dom na raty a dzieci chodzily do nas doslownie obdarte,
              dlugo to tolerowalam, kupowalismy sami ubranka, buciki, zabawki, rowery, maja
              tez u nas osobny pieknie urzadzony pokoj, jezdza z tata na wakacje 2x w roku,
              itd. itp.. Pewnego razu chEXa powiadomila mnie zebym zmienila prace (nie do
              wiary prawda?) na lepszoplatna, bo ona chce "dla dzieci" naturalnie lepsze auto
              (na raty)..... myslalam ze oszaleje, ja sie tu staram, troszcze sie o dzieci,
              zapierd... w pracy (na czyjes dzieci), chce zeby moj chlop byl szczesliwy a tu
              taka reakcja, powiedzialam dosyc.
              Dzieci dostana tak jak im sie przysluguje; alimenty, ale ona nie zobaczy ani
              grosza. Zkonsutowalismy sie z bardzo dobrym adwokatem, przedstawilismy sprawe
              jak sie ma, zapytalismy sie tez jak wyglada sprawa z alientami na dzieci bo my
              za duzo placilismy (dobrowolnie), chcielismy zeby EX dostawala tylko ustalone
              alimenty a reszte jak ubranka, ksiazki itp. maz sam kupowal. Adwokat potwierdzil
              moje zdanie, ze to wszystko co kupujemy sami jest uznawane przez sad za dobra
              wole nikt nas nie zmusza, to matka u ktorej mieszkaja dzieci decyduje o kupnie
              rzeczy, i bardzo dobrze, ale co zrobic w sytuacji jezeli matka te alimenty nie
              wykorzystuje na dzieci? Nie moja sprawa, grund ze dzieci u nas sie dobrze czuja,
              chociaz czasami chce mi sie plakac, ale to za dluga historia.

              Wygralismy sprawe o zniesienie alimentow na EX. Zanim zlozylismy sprawe o
              zniesienie alimentow na EX zbieralismy dowody (jej przyjaciel mieszkal u niej (5
              lat) a byl proforma u kolegi zameldowany zeby ona nie stracila prawa do
              alimentow), po dlugich miesiacach zbierania swiadkow i innych dowodow udalo sie.
              Co sie dalej dzialo nie musze chyba opisywac, mozecie sobie wyobrazic.

              Dzieci nadal chodza (u niej) obdarte, a my jak do nas przychodza to je
              przebieramy w nasze ubranka, adwokat nam polecil, zeby zbierac na to dowody,
              ostatnio jak nam dzieci przywiozla to zrobilismy piekne zdjecie z nia, rzeby nie
              powiedziala ze to my do zdjecia przebralismy dzieci w lachmany (narazie zbieramy
              tylko dowody, w razie czego, bo wiemy ze w przyszlosci dojdzie znowu do jakich
              wyrafinowanych planow ze strony EX).

              Nie musisz mi pisac, ze kontakt ojca z dziecmi jest wazny bo o tym wiem, ja
              pisalam tylko o tym jak sad okresla alimenty rodzicow w stosunku do dzieci.

              Napewno jestes dobra matka ktora dba o odzieci, ale sa tez wyjatki.
              • tarzynka Re: alimenty w naturze? 06.04.06, 11:54
                Luna, rzeczywiście łatwo Wam nie jest i nóż się w kieszeni otwiera. Rzeczywiście
                jest tak, że kupowanie różnych rzeczy dzieciom jest dobrowolne, konieczne i
                ewentualnie teoretycznie egzekwowalne jest tylko płacenie zasądzonych alimentów.
                Z Twojej wypowiedzi nijak mi jednak nie wynika, że sąd przy określaniu wysokości
                alimentów na pewno nie uwzględni tego, co ojciec dobrowolnie łoży na dziecko.
                Sądząc chociażby z postów na tym forum, całkiem często to robi. Napisałaś, że
                "Rodzic u ktorego dziecko jest zameldowane spelnia zobowiazania alimentacyjne
                wobec dziecka przez wychowanie, a drugi rodzic przez placenie." Otóż nie,
                całkiem często oboje rodzice spełniają zobowiązania alimentacyjne zarówno przez
                wychowanie jak i przez utrzymywanie dziecka/dzieci.
            • mangolda Re: alimenty w naturze? 06.04.06, 18:31
              > > Rodzic u ktorego dziecko jest zameldowane spelnia zobowiazania alimentacy
              > jne
              > > wobec dziecka przez wychowanie, a drugi rodzic przez placenie.


              > Po prostu jestem oczarowana.

              ja też smile)
              caly czas powtarzam, ze exiom i ich dzieciom chodzi TYLKO o pieniądze, a tu mnie
              prawie moderatornia chce zakneblować wink)))
              ale taka wlasnie jest prawda

              sama mam taka sytuacje
              dorosle corki mojego M. ciagna tyle kasy ile tylko moga
              najstarsza pobila szczyty bezczelnosci, ma 26 lat i zamiast do pracy poszla
              sobie na kolejne studia, tyle ze to sie nazywa "studia doktoranckie" LOL
              zalozyla mojemu M. sprawe o alimenty, bo przeciez ona sie UCZY

              na szczescie nic nie dostala, ale gdyby moj M. nie mial jeszcze trójki dzieci, w
              tym dwojki do alimentowania to kto wie......

              jej mlodsza siostra uwaza, ze ojciec ma jej finansowac studia.
              ja tez chce skonczyc studia i co mam powiedziec? mam podac swoich rodzicow o
              alimenty albo meza? musze godzic prace w wychownaiem dziecka i studiami, bo
              eksiowe towarzystwo najchetniej wypiloby krew mojemu M.
              jestem za urwaniem kontaktow z nimi, bo kazdy kontakt to okazja do naciagania na
              kolejne ekstrasy, jakby alimentow nie dostawali. O tym, aby ich matki cokolwiek
              finansowaly nawet nie wspomnę.... one są ex i im sie należy. szkoda gadac.
              • szton Re: alimenty w naturze? 06.04.06, 19:40
                ale się porobiło! dziewczyny ja nie napisałam ze m.a.z kupuje odzież i te
                wszystkie podstawowe rzeczy dla tego zeby zrobic ex na złosć np. zamiast kurtki
                buty tylko dlatego że ona tego po prostu wogóle nie robi. Ja nie wiem jak
                uargumentowac przed sądem żeby zostało tak jak jest nie oskarzajac jej o
                zaniedbywanie , z tego co napisała natasza rozumiem ze mogłoby to nas w złym
                świetle postawic że rzucamy fałszywe oskarzenia. Nie mamy kilku miesiecy na
                zbieranie dowodów, ani świadków ponieważ Mąż z ex na rok przed rozwodem
                przeprowadzili sie z drugiego kińca polski i nie maja w naszym miescie
                wspólnych znajomych. Mamy tylko troche rachunków szczególnie na te duże zakupy
                i tyle.Czy któraś z was wie jak jak skontrolowac czy alimenty ida na dziecko?
                przez jakis wniosek do sądu rodzinnego? Jak to wyglada w praktyce.
                • ashan Re: alimenty w naturze? 06.04.06, 20:19
                  szton napisał:

                  > ale się porobiło! dziewczyny ja nie napisałam ze m.a.z kupuje odzież i te
                  > wszystkie podstawowe rzeczy dla tego zeby zrobic ex na złosć np. zamiast
                  kurtki
                  >
                  > buty tylko dlatego że ona tego po prostu wogóle nie robi. Ja nie wiem jak
                  > uargumentowac przed sądem żeby zostało tak jak jest nie oskarzajac jej o
                  > zaniedbywanie ,

                  no cóż, tak się raczej nie da.


                  Mamy tylko troche rachunków szczególnie na te duże zakupy
                  > i tyle.

                  I póki co to musi Wam wystarczyć.

                  Czy któraś z was wie jak jak skontrolowac czy alimenty ida na dziecko?
                  > przez jakis wniosek do sądu rodzinnego? Jak to wyglada w praktyce.

                  Nie ma takiej możliwości. Matka, jako osoba sprawująca opiekę bezpośrednią ma
                  prawo dysponować zasądzonymi alimentami w sposób, który uważa za najlepszy i
                  nie musi tłumaczyć sie ze swoich decyzji ojcu. Bez poddawania w wątpliwość jej
                  motywacji i intencji (a więc zarzucenia jej zaniedbywania dziecka) nie możecie
                  kontrolować jej zakupów. A dokładniej - to czy alimenty idą na dziecko sama
                  wiesz (?), bo nam to tu opisałaś, kwestią zasadniczą jest zaś przekonanie sądu,
                  że matka kompetencji właściwych do decydowania o sprawach dotyczących dziecka
                  nie posiada.
                  a.
Pełna wersja