no az taka zupelnie wredna macocha nie jestem:)

11.04.06, 10:24
No i sama na wlasne zyczenie wracam do tematu nieobecnosci malej na slubie.
Ale wydaje mi sie, ze jakos udalo nam sie ta nieobecnosc malej pogodzic.

Rozmowa z nia byla wielce powazna, powiedzialam jej, ze bierzemy slub -
oczywiscie juz cos tam wiedziala, ale tak oficjalnie powiedzialam dopiero
teraz. (jakies 3 tygodnie temu)
mala sie usmiechnela i stwierdzila, ze fajnie, a po chwili zapytala.
"zobacz nocka, dziwne to najpierw tata pierze slub z jedną a potem drugą
kobietą"
wiec wytlumaczylam, ze czasem tak w zyciu bywa. Ze jej mama ma drugiego
synka, a tata bedzie mial mnie. No i sie z tym zgodzila. Pokazalam jej
sukienke slubna na zdjeciu, bardzo jej sie podobala.
Na wierzchu lezaly zaproszenia i niestety mala sie zapytala czy tez tam jest
dla niej.
Wiec mowie jej ze tam beda sami dorosli, ale jezeli ma ochote to pojdzie do
kosciolka z nami, potem na kolacje a potem wujek ją odwiezie do domu. Na to
ona stwierdzila, ze z wujkiem nie pojedzie, poza tym to co ze nie bedzie
dzieci, ona bedzie z nami w koleczku tanczyla. No poczulam sie jak wredna
faktycznie macocha.
Jednak po chwili mala stwierdzila ze do kosciola to ona nie chce isc.
Zapytalam jej, ze skoro tam nie bedzie dzieci, moze wolalaby z nami w jakis
inny sposob uczcic nasz slub. Powiedzialam, ze jest dla nas bardzo wazna i ze
chcielibysmy, by tez sie cieszyla z nami z tej okazji. I mala stwierdzila, ze
chce isc na zjezdzalnie i hustawki oraz lody. Wiec obiecalam jej, ze wezmiemy
ją na zjeżdzalnie, hustawki i lody z okazji naszego slubu. I ze dostanie
specjalne zaproszenie, specjalnie dla niej.
Wiec mala chodzi i opowiada, ze tata z nocką ma ślub i ze z tej okazji bedzie
na zjezdzalni, lodach hustawkach i ze sie bardzo cieszy.
Mysle, ze jakos wybrnelam.
I mysle, ze wszyscy beda zadowoleni.
Tym bardziej, ze mala wspominala jak byla w restauracji i bylo nudno jej i
chciala do domu wracac. wiec mysle ze hustawki sa lepszym pomyslem. Wezmiemy
ją do takiego centrum handlowego, gdzie jakis swiat zabaw jest i mam
nadzieje, ze bedzie zadowolonawink
    • ciemnanocka Re: no az taka zupelnie wredna macocha nie jestem 11.04.06, 10:27
      acha, jeszcze jedno.

      po jakims czasie pyta mnie Mala "nocka, a ty tez bedziesz rodzic?" zatkalo
      mnie. (ex juz urodzila) Mowie, ze kiedys na pewno, ale nie teraz. Zapytalam
      dlaczego pyta. Mala na to "no nie wiem, bo slub bierzecie". Wiec pewnie ktos
      cos mowil na ten temat...
      ja mowie, ze kolejnego braciszka trzeba bedzie jej zafundowac, ona mowi, ze
      chce siostrzyczke, bo jak bedzie drugi braciszek, to z tym pierwszym beda
      broic...
      No chlop moj mial dosc chyba juz tych wszystkich koligacji rodzinnychwink))
      • barbara001 Re: no az taka zupelnie wredna macocha nie jestem 11.04.06, 10:46
        No, wybrnęłaś.
        My naszej małej zafudowaliśmy po slubie tygodniowy wyjazd, gdzie z okazji
        naszego slubu pilismy szmpana Picolo nad jeziorem i puszczaliśmy bańki mydlane
        na wodęsmile
        A w sprawie rodzeństwa, to "nasze"dziecko dopomina się juz od dawna( przed
        slubem po bajeczce na dobranoc powiedziała do M- Tatusiu, powiedz Barbarce,
        żeby urodziła jakies dziecko, dobrze?).
        I od tamtego czasu była wersja siostrzyczki ale teraz się jej zmieniło, woli
        mieć braciszka, bo bedzie go mogła przebierac za dziewczynkę , ha ha ha. Biedne
        to moje przyszłe dzieckosmile
        • ciemnanocka Re: no az taka zupelnie wredna macocha nie jestem 11.04.06, 11:09
          kurcze podsunelas mi pomysl z szampanem piccolo!!!
          i bedziemy pic w "prawdziwych krysztalowych" kieliszkachsmile))
          • kammik Re: no az taka zupelnie wredna macocha nie jestem 11.04.06, 11:11
            Wyobraziłam sobie Ciebie w welonie na hustawce smile))
          • barbara001 Re: no az taka zupelnie wredna macocha nie jestem 11.04.06, 11:12
            Hmm, to bedzie elegancko. My pilismy z plastikowych kubków, a co po niektórzy
            to nawet z gwinta smile Ale my mielismy polowe warunki.
    • tarzynka Re: no az taka zupelnie wredna macocha nie jestem 11.04.06, 11:51
      Jesteś wredna, jesteś. Jak nie teraz, to później się okaże. Wyślesz małą po
      poziomki w zimie do lasu na pewno. big_grin
      A tak serio, to bardzo fajny pomysł z tymi huśtawkami i szampanem. Mała pewnie
      zapamięta, że z okazji Waszego ślubu spotkało ją coś bardzo miłego. Dużo
      fajniejszego niż nudna dla dziecka uroczystość, na której trzeba być grzecznym.
      • ciemnanocka Re: no az taka zupelnie wredna macocha nie jestem 11.04.06, 13:04
        tarzynko, czy Ty na mniammniamie sie udzielasz?smile
        bo ja skads znam ten nicksmile)

        a poziomki w sumie bym zjadla...
        a Mala dzis blisko, bo z chlopem u dentysty... hmmm...
        • tarzynka Re: no az taka zupelnie wredna macocha nie jestem 11.04.06, 13:13
          Udzielam się, dobrze skojarzyłaś. Nawet pamiętam, że koszyczek z ciasta chciałaś
          piec. Tylko nie zdradziłaś do czego go planujesz użyć. Pewnie do tych poziomek
          po które Małą do lasu wyślesz wink.
          Dentysta do dzieci musi mieć podejście. Moje chodziły do takiego, którego
          uwielbiały i było dobrze.
          • ciemnanocka Re: no az taka zupelnie wredna macocha nie jestem 11.04.06, 13:16
            bo wiesz, nie moge sie tam ujawniac, ze ja wredna macocha jestemsmile
            A faktycznie, koszyczek do tych poziomek, ktore bedzie rowniez oddzielac od
            jagodwink)
            • mrs_ka Re: no az taka zupelnie wredna macocha nie jestem 11.04.06, 15:52
              No proszę, przyroda sama rozwiązała problemsmile
              Fajnie wyszło. Miłego wesela na huśtawkachsmile))

              a.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja