ciemnanocka
12.04.06, 11:23
Bo wczoraj się troszke zestresowalam i powiedzialam mamie, ze tak sobie nie
zycze.
ale do rzeczy.
Bylam wczoraj po mame w pracy. Generalnie jej kolezanki wiedza, ze ja
wychodze za maz, wiec czasem cos dopytuja i tak dalej.
Ja wczoraj poszlam tam i opowiadam mamie o moim chlopie i zeszlo na temat, ze
on cos malej powiedzial, czy mala jemu, nieistotne. Mama oczy na mnie
wymownie zwrocila i palec na ustach, ze cii...
No nic dalej nie mowilam juz, ale pozniej wybuchlam.
Stwierdzilam, ze nie mam najmniejszego zamiaru ukrywac przed nikim, ze moj
chlop ma corke, ze jak mam ochote cos o niej opowiedziec, to bede mowila i
nie bede jakos specjalnie sie tajniaczyc. Ze to jest zupelnie normalna
sprawa, niektorzy tak maja, ze wiaza sie z mezczyznami z dziecmi a inni nie...
ale mnie to wkurzylo.
Podkresle, ze moja mama to dobra kobita, dla majki bardzo mila (poznaly sie),
lubi ją, ale kurcze nigdy jakiejs takiej dulszczyzny nie podejrzewalam u niej.
ech.
Chyba troche jednak wody musi uplynac zanim sie przyzwyczają, ze moj przyszly
mąż ma córke, ktora bedzie obecna na roznego rodzaju spotkaniach i to nie
tylko takich w scislym rodzinnym gronie.