Dodaj do ulubionych

wstyd? czy o co chodzi?

12.04.06, 11:23
Bo wczoraj się troszke zestresowalam i powiedzialam mamie, ze tak sobie nie
zycze.

ale do rzeczy.
Bylam wczoraj po mame w pracy. Generalnie jej kolezanki wiedza, ze ja
wychodze za maz, wiec czasem cos dopytuja i tak dalej.
Ja wczoraj poszlam tam i opowiadam mamie o moim chlopie i zeszlo na temat, ze
on cos malej powiedzial, czy mala jemu, nieistotne. Mama oczy na mnie
wymownie zwrocila i palec na ustach, ze cii...
No nic dalej nie mowilam juz, ale pozniej wybuchlam.
Stwierdzilam, ze nie mam najmniejszego zamiaru ukrywac przed nikim, ze moj
chlop ma corke, ze jak mam ochote cos o niej opowiedziec, to bede mowila i
nie bede jakos specjalnie sie tajniaczyc. Ze to jest zupelnie normalna
sprawa, niektorzy tak maja, ze wiaza sie z mezczyznami z dziecmi a inni nie...
ale mnie to wkurzylo.
Podkresle, ze moja mama to dobra kobita, dla majki bardzo mila (poznaly sie),
lubi ją, ale kurcze nigdy jakiejs takiej dulszczyzny nie podejrzewalam u niej.
ech.
Chyba troche jednak wody musi uplynac zanim sie przyzwyczają, ze moj przyszly
mąż ma córke, ktora bedzie obecna na roznego rodzaju spotkaniach i to nie
tylko takich w scislym rodzinnym gronie.
Obserwuj wątek
    • barbara001 Re: wstyd? czy o co chodzi? 12.04.06, 11:42
      No, dokładnie wstyd. Cos w tym stylu: a niech w naszym obejściu dzieja sie
      rózne rzeczy, byle tylko sasiedzi nie patrzyli to nie beda mieli co komentować.
      Przejdzie jej z czasem. A na pewno kiedy będziecie mieli własne dziecko. To
      jest nieco irracjonalne. Bo twoja mama akceptuje chłopa i jego dziecko, ale nie
      jest pewna jak odniesie sie do tego publika i woli na wszelki wypadek nie
      zdradzac szczegółów. Moja tez tak robiła, ale i dzisiaj nie wiem czy jakbym u
      niej w pracy cos opowiadała o małej to czy nie spaliłaby raka. Troche
      dulszczyzna. No i trudno. Nocka, róbmy swoje smile
      • barbara001 Re: wstyd? czy o co chodzi? 12.04.06, 11:49
        Bo naszym matkom wydaje się, ze w innych rodzinach to wszystko takie prawilne.
        Tylko u nich takie dziwactwa sie dzieją. Chociaz z moją mamą pracuje babeczka,
        która mąż zdradza i wszyscy o tym wiedza i ona robi jakies przecudaczne
        podchody by go na tych zdradach złapać choc ten mąż przyznał się do tego juz ze
        100 razy. Więc jakby w porównainu moja mama nie wypada tak źle co jej troche
        humor poprawia, bo owa kolezanka absorbuje uwagę całego przedsiebiorstwa i zięć
        rozwodnik z bagażem jest w takiej sytuacji mało atrakcyjny jako temat do
        komentarzy smile
        • ciemnanocka Re: wstyd? czy o co chodzi? 12.04.06, 11:53
          no wlasnie...
          Az sie zastanawiam co by bylo, gdybysmy koscielnego nie brali. To chyba by
          spalila sie w ogole.
          A tak, przynajmniej przed rodziną bedzie wszystko ok. Chociaz generalnie
          rodzina mojej mamy wie o tym, ze on ma corke, ze mial zone. A rodzina mojego
          taty chyba nie wie, bo kontakty sa nieco ubozsze. Ale jak mama w dzien slubu
          zacznie mi "cii" robic, to chyba wszystkim kurcze przez mikrofon oswiadcze jaka
          jest sytuacja, by nikt nie plotkowal za moimi plecami.

          No przykro mi troche z tego powodu.
          • agnese_1 Re: wstyd? czy o co chodzi? 12.04.06, 12:00
            Mysle, ze to troche kwestia pokoleniowa. Za mlodosci naszych rodzicow 'takie
            rzeczy' mialy rzadziej miejsce. Moi rodzice chlopa zaakceptowali (tez mozemy
            miec slub koscielny, to ulatwilo sprawe, podejrzewam) ale mama kiedys
            napomknela, ze to troche chlop drugiej kategorii i powinien byc podwojnie
            szczesliwy, ze mnie ma, bo inna moze by go nie chciala wink
            Mysle, ze mama nie chciala zrobic ci przykrosci, moze nie chciala, zeby
            kolezanki plotkowaly o tym (wiadomo jak to w pracy, kazdy temat jest dobry...)
          • mangolda Re: wstyd? czy o co chodzi? 12.04.06, 22:44
            ciemnanocka napisała:

            > no wlasnie...
            > Az sie zastanawiam co by bylo, gdybysmy koscielnego nie brali. To chyba by
            > spalila sie w ogole.

            właśnie!
            chodzi o to by robić wszysko tak jakby "ich" nigdy nie było.
            normalny ślub
            normlane życie
            bez gadania i dzieciach exi
            ludzie tego nie akceptują

            dlatego jedyny sposób na przetrwanie dla nexi to wykreślić byłą rodzinę z życia
            M. jesli już musi, niech płaci te alimenty. trudno. ale chyba mamy prawo życ jak
            normalni ludzie, bez balastu, dlaczego to my mamy być pośmiewiskiem i powodem do
            plotek?
            ja z moimi rodzicami ustaliłam, że nikomu z dalszej rodziny, ani tym bardziej
            znajomym nie mówimy ani słowa o poprzednich dzieciach M., nawet mój brat nie
            wie. mam rodzinę w innym mieście, więc tym bardziej nigdy się nie dowiedzą. w
            mojej rodzinie nie utrzymuje się kontaktów z rozwodnikami i za taki mezalians
            napewno zostałabym wykluczona, a moi rodzice pewnie też za to że źle mnie
            wychowali.
            takie jest życie - ludzie nie akceptują anomalii i w sumie trudno się im dziwić,
            z drugiej strony jeśli przyjąć że nasi M. są o.k. to konsekwentnie trzeba uznać,
            że ich ex musiały być jakieś trefne, skoro związku nie umiały utrzymać, a nam
            sie udało. w moim wypadku to wyjaśnienie się zgadza: obydwie exie pochodzą z
            patologicznych rodzin.
            • ciemnanocka Re: wstyd? czy o co chodzi? 12.04.06, 23:03
              a ja wlasnie chce przelamac ta bariere...
              bo takie jest zycie i zdarza sie, ze tak los chce. Ktos kocha tych facetow z
              odzysku. Facet 35-letni tez ma prawo do nowego zycia, do szczescia...

              i tutaj wydaje mi sie problem taki jak z moim poronieniem.
              Ja o tym mowie, nie ukrywam tego - i jak o tym mowie dowiaduje sie, ze ja nie
              jedna...
              uwazam, ze trzeba mowic, by nie bylo to taka duza tragedia dla innych... a moja
              mama z kolei uwazala ze nie ma tematu. Trzeba przestac o tym mowic i
              zapomniec... Tu chyba tak samo.
              A ja nie mam zamiaru tego ukrywac. tak juz po prostu jest. I traktuje to jako
              rzecz normalna. Jasne, ze bym chciala by chlop moj byl bez zobowiazan. Ale
              takich tez juz mialam i nic nie wyszlo. wiec chyba musi tak byc.
    • magret65 Re: wstyd? czy o co chodzi? 12.04.06, 19:51
      Tak, mądrze podsumowałaś. Twoja mama potrzebuje po prostu czasu. A gdzie ona
      mieszka? Wydaje mi się, że przede wszystkim na wsi i w małych miasteczkach może
      to być dużym problemem, gdy mąż ma już dziecko z kimś innym, a nie daj Boże to
      rozwodnik! U nas po prostu takie w kraju panują stereotypy. Na facetów
      z "odzysku", czy innych z dziećmi zawsze rodzina, a czasem i znajomi patrzą
      podejrzliwie. Można też usłyszeć: "A nie stać Cię na wolnego bez zobowiązań?!"
      Jakby to było naprawdę gwarancją, że taki związek będzie szczęśliwszy! Sprób8uj
      być dla Twojej mamy troszkę bardziej wyrozumiała, Wierzę, że Twoja mama z
      czasem się przekona i przesądy zostaną pokonane. Tym bardziej, że sama piszesz,
      że już małą lubi!Daj jej trochę czasu! Ona też musiała się w tym wszystkim
      odnaleźć. Wiadomo, rodzice zawsze chcą dla swoich dzieci tego co najlepsze, ale
      czasem nie pokrywa się to zupełnie z oczekiwaniami ich dzieci!Trzymaj się
      cieplutko! M
        • magret65 Re: wstyd? czy o co chodzi? 13.04.06, 05:25
          No cóż, a może jest to związane ze światopoglądem Twojej mamy? Czy jest bardzo
          religijna? Naprawdę myślę, że wszystko z czasem się ułoży! Najważniejsze, że
          zaakceptowała Wasz związek i lubi malutką! Niestety, w Polsce jakoś obawa: "A
          co powiedzą i pomyślą inni ludzie" jakoś zbyt mocno się zadomowiła!Czy możesz
          podać z jakiego regionu jesteś? Mnie można znaleźć na Dolnym Śląsku!
          Powodzenia! M
    • pom Re: wstyd? czy o co chodzi? 13.04.06, 10:12
      Czasem ludzie skrywają część swojego życia nie dlatego, że się jej wstydzą tylko
      boją reakcji otoczenia. Gdyby ludzie reagowali normalnie, zapewne Twoja mam też
      nie miałaby oporów przed otwartym mówieniem o córce Twojego chłopa.
      Mówie to z własnego doświadczenia - w pracy nie afiszowałam się z tym, że M ma
      dwójke dzieci i jest rozwiedziony TYLKO dlatego, że WIEM z jakimi ludźmi
      pracuję. Wolałam sobie tego oszczędzić będąc w pełni zadowolona ze swego związku
      i ze swego życia.
      Ale tak niestety bywa.

      Taka histryjka: mamy na osiedlu zaprzyjaźnioną budkę z
      warzywami_i_wszystkim_co_niezędne_do_żarcia, którą prowadzi bardzo miłe
      małżeństwo. Widzą nas z M razem, czasem M przyjdzie z chłopcami po chispy
      tudzież inna colę. Otatnio urodziłam, więc wypytywali o płeć, śmiali się, że
      mamy trzeciego chłopaka.smile Zresztą, czasem pytają mnie o chłopców M jakbym ja
      była ich mamą. Z jednej strony głupia sytuacja, z drugiej, czy muszę wszystkim
      naokoło wyjasniać złożoność rodzinnej sytuacji?smile
      Czyli na zewnątrz jesteśmy przykładnym małżeństwem z trójką dzieci, podczas gdy
      nie dość, że dwoje nie naszych wspólnych, to w ddatku żyjemy w konkubinacie.smile)
      Jednym słowem ludzie zawsze będą widzieć rzeczy innymi, niż one rzeczywiście są.
    • johana2 Re: wstyd? czy o co chodzi? 13.04.06, 13:54
      Moich rodziców też trochę zamurowało, kiedy dowiedzieli się o młodym. No
      trudno.... musieli sięwcześniej czy później dowiedzieć. Ale przyzwyczaili się,
      a ja ich nie wtajemniczam znadto w problemy z tym związane. Byli natomiast
      szczęśliwi, gdy dowiedzieli się że możemy wziąć ślub kościelny a nie tylko
      cywilny, mimo że specjalnie do religijnych osób nie należą. Ważne jednak było
      chyba pokazanie, że chłop ma "czystą" przeszłość, mimo, ze tak nie jest he he.
      Jednak to, co otoczenie sobie o nas pomyśli, ciągle jest najważniejsze. Ja nie
      afiszuję się z tym specjalnie ale też nie ukrywam, że mam pasierba, a także że
      jestem już przyszywaną babcią (w tym wieku smile)). Ot po prostu - mam komu
      oddawać rzeczy po naszym synku i nie jest to ktoś obcy, spoza rodziny...
    • tarzynka Re: wstyd? czy o co chodzi? 13.04.06, 15:27
      A ja myślę, że ludzie się boją reakcji otoczenia trochę na zapas. Jak rozpadło
      się moje małżeństwo, to z trudem mi przechodziło przez gardło, że jestem
      rozwódką. Liczyłam się ze spotkają mnie z tego powodu jakieś afronty, ktoś zrobi
      przykrość moim dzieciom. Nic takiego się nigdy nie stało. W nas tego wstydu,
      poczucia porażki też jest czasem całkiem dużo. Wydaje mi się Ciemnanocko, że
      słusznie mówisz. I myślę, że Twoja mama też się nauczy, że to nic strasznego, że
      Twój przyszły na razie mąż ma córkę nie z Tobą i że wszyscy o tym wiedzą. smile
Inne wątki na temat:

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka