dzieci jego, dziecko moje, czyli jak się poznać..

04.05.06, 09:36
Witam Was smile Jest tak: ja mam dziecko, mój ma dzieci - razem sztuk trzy -
wszystkie w wieku wczesnoprzedszkolnym. Moja go zaakceptowała, jest fajnie,
planujemy wspólne mieszkanie. I wszystko pięknie ładnie, jednak rodzice eksi
[może ona sama też, nie wiem] nastawiają dzieci przeciwko mojemu, tak pro
forma, byle gadać. O moim istnieniu nie mają pojęcia, a wiem, że tłuką im do
głów nzdury typu 'tata nie kocha mamy, bo znalazł sobie inną.' Powiedzcie mi
proszę, jak najmniej stresowo nas wszystkich razem poznać [może najpierw jak
oswoić dzieci z myślą, że w życiu ich taty faktycznie się ktoś teraz pojawił]
- całą dzieciarnię i dzieciarnię ze mną. Pisałam już o tym na samodzielnej;
nie chcę wyważać drzwi, które już zostały dawno otwarte. Będę Wam bardzo
wdzięczna za pomoc
    • cogita Re: dzieci jego, dziecko moje, czyli jak się pozn 04.05.06, 14:37
      a kim ty jestes dla tego faceta, ze jego dzieci muszą sie z toba i twoim
      poznawać?
      Co ci się tak spieszy?
      Wyjdziesz za faceta za mąż, to wtedy bedziesz sie zapoznawać.
      • natb Re: dzieci jego, dziecko moje, czyli jak się pozn 04.05.06, 15:00
        Nie spieszy. Po prostu pytam, bo pewnie któraś z Was tutaj to przerabiała.
        Jesteśmy razem, mamy wspólne życie i sprawy, kochamy się, oboje mamy dzieci,
        więc zapoznawanie nastąpi prędzej czy później; szukam rady, jak to zrobić, żeby
        miało ręce i nogi w takiej sytuacji a nie innej. A pobierać się nie będziemy i
        więcej dzieci też nie planujemy - once is twice enough, jak mawiają wyspiarze,
        choć oczywiście nigdy nie należy mówić 'nigdy'.
        • cogita Re: dzieci jego, dziecko moje, czyli jak się pozn 04.05.06, 16:22
          Nie sciemniaj, ze jestescie razem i macie wspólne zycie, sprawy,
          przeciez na poczatku napisałaś, ze dopiero PLANUJECIE razem zamieszkać !!!!
          • natb Re: dzieci jego, dziecko moje, czyli jak się pozn 04.05.06, 16:26
            Wiesz, nie wpadłam tutaj się ani kłócić, ani urządzać osobistych wycieczek.
            Pytanie - odpowiedź
    • lilith76 cogita 04.05.06, 17:23
      bądź tak uprzejma i daj się wypowiedzieć najpierw macochom.
      na forum cisza, bo MY mamy jakieś życie, w przeciwieństwie chyba do ciebie.
      • geos Re: cogita 04.05.06, 17:46
        > bądź tak uprzejma i daj się wypowiedzieć najpierw macochom.

        słusznie, coś napastliwa ta osóbka.

        Ja osobiście ci nie poradzę bo przerabiałam ten temat ale nie mam własnych
        dzieci. Więc problem był mniejszy o połowę dzieciarni :o)
        Najpierw pojechalismy razem do kina potem na wspólną wycieczkę ze znajomymi,
        żeby i teren był neutralny i nie było konieczności przebywania we wspólnym
        towarzystwie cały czas. Potem jeszcze jakaś wspólna wycieczka i jakos sie to
        potoczyło. Jakby tak podobnie pomyślec? Tak żeby dzieci miały gdzie pobiegac i w
        co sie pobawić tak żeby się nie nudziły i wspominały to spotkanie dobrze?
        A jak powiedzieć? Chyba szczera dobra rozmowa z dziecmi powinna coś dać? Mój mąż
        tak zrobił ale u nas było łatwiej bo mama dzieci nie zyje. Dlatego piszę że nie
        bardzo mogę pomóc bo inaczej to wszytsko wyglądało.
        Mąż po prostu powiedział dzieciom, że on nie chce być sam całe zycie i spotkał
        kogoś i chciałby im ta osobe przedstawic, może sie polubimy i prosił, zeby mi
        dali szansę. Dali mi szansę :o)
        Ale te wycieczki w neutralny teren to nie taka głupia propozycja. Zarowno dla
        dzieci jak i dl adorosłych, ty tez bedziesz sie denerwowała :o))
        Pewnie tu zaraz jakas macoszka z doświadczeniem w tej kwestii sie dopisze.
        Zycze powodzenia
        • m-m-m Re: cogita 04.05.06, 17:53
          słusznie, coś napastliwa ta osóbka

          Jak przystało na pierwszą śledczą na macochach.
    • m-m-m Re: dzieci jego, dziecko moje, czyli jak się pozn 04.05.06, 17:51
      Jeśli to są rodzice exowej to raczej obiektywni nie będą. Trzymają stronę córki
      bez względu na to jaka jest prawda.
      Najważniejsze jest jaki kontakt z tymi dziećmi ma ich ojciec. Jeśli regularny i
      trwały to rodzice exowej oraz sama exowa jest do zneutralizowania. Owszem one
      słyszą o Was źle, ale jeśli będą u Was bywać to zobaczą, że to nie jest prawda,
      nawet takie małe dzieci to zauważą. Inna sprawa jest jak układać się będzie
      relacja między Twoim dzieckiem, a nimi. Nie ma co ukrywać, że mają przewagę
      liczebną (trzy do jednego), walczą między sobą o pozycję w tej grupie, a co
      dopiero jak dojdzie obcy z zewnątrz wink
      • konkubinka Re: dzieci jego, dziecko moje, czyli jak się pozn 04.05.06, 18:43
        no swietny pomysl z tym poznawaniem sie juz po slubiesmilesmile

        Ja mialam podobna sytuacje , juz kiedys o tym pisalam.Wybralam grunt
        neutralny.Wyjechalam z synem na wczasy , M dojechal ze swoja corka .Nikt nie
        mogl nam wejsc w parade , zadnych opii z boku.Dziecko samo mnie ocenilo.
        Co bylo po powrocie gdy eks sie dowiedziala to juz inna historia ale pierwsze
        wrazenie i wspolny pobyt przez 10 dni dal nam bardzo wiele.
    • natb dzięki 04.05.06, 19:41
      Też kombinowałam taki luźny wspólny dzień - jakiś plac zabaw, lody, wśród ludzi
      i niezobowiązująco. Metoda małych kroków zawsze się sprawdza.
      On ma fantastyczny kontakt ze swoimi dziećmi, zabiera je kilka razy w tygodniu,
      odbiera z przedszkola; wiem, że tzw. przygotowanie gruntu nie należy do mnie;
      sam musi jakoś swoim spadkobiercom przekazać, że pojawił się w jego życiu ktoś.
      Chcę mu trochę podpowiedzieć, jak to zrobić najdelikatniej, dlatego między
      innymi pytam, faceci się czasami trochę gubią wink Wszystkie dzieci [3] są fajne,
      otwarte i dosyć wyluzowane - moją znam, to wiem, a jego z przekazów i
      'podsłuchów' telefonicznych wink Tak się zastanawiam, może fakt, że jest tyle
      towarzystwa, będzie jakoś pomocny... Oby się tylko nie zrodziła zazdrość, ale to
      ewentualnie później i zależy od przekazu i podejścia. Co do eksi zaś, to na
      razie istnieje wirtualnie; jak nadejdzie czas konfrontacji, to dopiero będę
      pisać wink Z mojego życia mój eks zniknął hoho temu i na razie nic się nie
      zapowiada, żeby się pojawił, ja tam się cieszę, że się wypiął, więc On ma trochę
      łatwiej w tej kwestii.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja