Dodaj do ulubionych

zycie z mala dziewczynka

04.05.06, 11:35
witam was serdecznie. chcialam podzielic sie z wami moja historia, byc moze
bedziecie mi mogly doradzic. kiedy poznalam malutka miala 2 lata. okazalo sie
ze "ten drobny detal" zostal pominiety przez mojego partnera. jej istnienie
bylo dla mnie szokiem, ale nie ze wzgledu na mnie ale ze wzgledu na fakt ze
trudno mi bylo oswoic sie ze swiadomoscia ze moje pojawienie sie w zyciu jej
ojca spowodowalo ze mala nie ma juz pelnej rodziny. jej rodzice nie byli
nigdy malzenstwem ale mieszkali razem. pozniej wszystko sie zmienilo.
pojawilam sie ja i tata malutkiej zniknal z domu. swiadomosc ta bardzo mnie
meczyla od poczatku ale nie znalazlam w sobie sily zeby zostawic czlowieka,
ktorego kochalam. jestesmy razem do dzis i musze powiedziec ze jako partner
jest cudownym czlowiekiem. jest czuly, opiekunczy, lojalny, wierny itd itd. z
perspektywy czasu wiem i wierze ze jego poprzedni zwiazek nie byl dobry ( nie
byli dla siebie stworzeni poza niewatpliwym faktem ze splodzili cudowne
dziecko ) mala uczestniczy w naszym zyciu. mieszka z nami srednio 3-4
miesiace w roku. jest dobrze. kocham ja jak swoje dziecko, chce dla niej jak
najlepiej. mam wrazenie ze i ona bardzo mnie lubi, chociaz sa momenty kiedy
odpycha mnie od siebie. jest jeszcze mala i wiekszowsc takich rekacji
traktuje jako humory malego dziecka. boje sie jednak co bedzie pozniej. beda
pytania, mlodzienczy bunt, obwinianie mnie o rozbicie zwiazku jej rodzicow
itd. jakos sobie pewnie z tym poradze ale martwi mnie fakt ze mlodziez teraz
jest bardzo podatna na narkotyki, zle towarzystwo, sekty itd boje sie zeby
jej bunt przeciwko mnie, jej ojcu itd nie wepchnal jej w te "niebezpieczne
rejony". jestescie macochami wiec poradzcie jak z takim mlodzienczym buntem
walczyc. czytalam post jednej z was o 19 letniej buntowniczce i boje sie czy
i ja kiedys nie bede przechodzic.
nie wiem czy bede miec wlasne dzieci. w tym roku poronilam i .............nie
wiem czy kiedykolwiek dane mi bedzie byc biologiczna matka. moze byc tak ze
mala bedzie moim jedynym dzieckiem.
Obserwuj wątek
      • zonka77 Re: co się martwisz na zapas 04.05.06, 15:33
        Nie jestem w temacie buntowniczych nastolatków (moja pasierbica jak na razie
        potrzeby buntu nie przejawia) Ale chciałabym Ci powiedzieć jedno: jeśli ta
        dziewczynka ma zdrową na umyśle i chcącą ją wychowywać mamę to naprawdę nie jest
        ona i nie będzie nigdy Twoim dzieckiem i chyba dobrze żebyś to rozumiała. Piszę
        tak ponieważ potrafię sobie wyobrazić siebie na miejscu mamy tej dziewczynki.
        Gdybym z jakichkolwiek powodów miała się rozstać z M a na moje miejsce
        pojawiłaby się nowa pani i ta pani kiedykolwiek uzyłaby w stosunku do mojej
        corki określenia "moje dziecko" to stałaby się moim największym wrogiem sad
        Przepraszam że się czepiam ale tak jakoś to mnie w Twoim poście zadziwiło -
        wydaje mi się że chcesz matkować córce M, a ona chyba mamę już ma...
    • lilith76 Re: zycie z mala dziewczynka 04.05.06, 17:21
      niech wreszcie wypowie się kobieta, która jest macochą, bo dotąd żadna taka się
      w tym wątku chyba nie pojawiła...


      ja tylko szybko:
      nie przejmuj się na zapas. dziecko nie poszło jeszcze do szkoły, a ty już
      planujesz bunt nastolatki! ciesz się na razie waszymi aktualnymi dobrymi
      relacjami!
      dziecko ma matkę i ojca - oni będą odpowiedzialni za jej wychowanie jako
      porządnego człowieka. dlaczego zakładasz z góry, że nie potrafią? wink

      nie wiąż się emocjonalnie z tym dzieckiem, bo okaże się, że kradniesz matce
      dziecko. wtedy dowiesz się zapewne, że jesteś zimną wyrachowaną suką, która nie
      potrafi polubić dziecka partnera. co nie zrobisz, dla niektórych pań bywających
      na tym forum na prawach gościa, nie forumowiczki, będziesz niewdzięczna i zła.

      zastanów się, czy da się iść przez związek z poczuciem winy i czkekając na
      jakieś "biblijne plagi". kiedy czegoś się zbyt mocno boisz, to sama to
      przyciągasz.
      • geos Re: zycie z mala dziewczynka 04.05.06, 17:37
        > dodam, że najlepiej zrobisz jeśli urodzisz wasze wspólne dziecko, jest szansa ż
        > e
        > wtedy twój M. straci zaineresowanie malą, zwlaszcza jeśli go w tym wesprzesz :-
        > )


        A dlaczego ma tracić zainteresowanie własnym dzieckiem???!!!
        Jeśłi tak się stanie to nie byłby wart funta kłaków jako dojrzały facet!
        Wszystko da sie pogodzić.
      • m-jak-magi Re: zycie z mala dziewczynka 04.05.06, 17:40
        przeczytalam twoj post i jestem przerazona. wydawalo mi sie ze to forum ma
        pomoc ksztaltowac pozytywne postawy. nie potrafie zrozumiec dlaczego moje
        wlasne dziecko mialoby rywalizowac o uczucia swojego ojca. gdybys miala 2
        dzieci kochalabyc jedno bardziej a drugie mniej ?? dlaczego moj maz mialby
        kochac tylko moje dziecko a o swoim zapomniec ?? to przerazajace co mowisz. czy
        tak wychowujesz swoje dziecko w nienawiasci do rodzenstwa ?? w koncu przez
        wspolnegp ojca twoje dziecko ma rodzenstwo.
        • geos Re: zycie z mala dziewczynka 04.05.06, 17:48
          > przeczytalam twoj post i jestem przerazona. wydawalo mi sie ze to forum ma
          > pomoc ksztaltowac pozytywne postawy.


          Tak jest ale jak to w zyciu zawsze znajdzie sie wyjatek od reguły.

          Jednak z myśleniem o małej jak o własnej córce badź ostrozna
      • m-m-m Re: zycie z mala dziewczynka 04.05.06, 18:02
        jeśli urodzisz wasze wspólne dziecko, jest szansa że
        wtedy twój M. straci zaineresowanie malą, zwlaszcza jeśli go w tym wesprzesz :-
        )


        A kiedys pójdzie do innej pani i to zainteresowanie też straci...
        Poroniona rada: odsuwanie dziecka od rodzica. Jeśli ten facet na to by poszedł
        to z niego szmata nie facet.

        A tak w ogóle: Nie przejmuj się dzieckiem z jego poprzedniego związku. Od
        przejmowania się nim są jego rodzice i nie zdejmuj z nich tej
        opdpowiedzialności.
    • m-jak-magi Re: zycie z mala dziewczynka 04.05.06, 17:49
      macie racje - byc moze uzywanie terminologii ze mala jest moim dzieckiem jest
      naduzyciem. przede wszytskim w stosunku do jej wlasnej mamy. to fakt - mysle ze
      czulabym sie zle gdybym byla na jej miejscu.
      sytuacja jest jednak nieco nietypowa. w sumie rodzice ( jej mama i moj maz )
      nie uczestnicza wspolnie w wychowywaniu dziecka. dzieli nas kilka tysiecy
      kilometrow wiec w zasadzie jest tak ze kiedy jest z mama wychowuje ja mama i
      ojczym a kiedy jest z nami wychowujemy ja razem z mezem ( wychowujemy to nmoze
      za duzo powiedziane ) po prostu stratamy sie organizowac jej dzien, byc z nia
      dbac i uczyc.
      oboje biologizni rodzice bardzo ja kochaja ale juz tak sie ulozylo zycie ze
      mala ma de facto dwa domy i nic sie w tej materii nie zmieni.
      byc moze fakt ze stracilam moje wlasne dziecko powoduje ze z ogromnym
      szacunkiem podchodze do faktu iz mala zaistaniala w moim zyciu.
      • m-m-m Re: zycie z mala dziewczynka 04.05.06, 18:06
        byc moze fakt ze stracilam moje wlasne dziecko powoduje ze z ogromnym
        szacunkiem podchodze do faktu iz mala zaistaniala w moim zyciu

        Ale ona nigdy nie zastąpi Ci własnego dziecka. Nie przenoś na nią swoich
        niespełnionych nadziei.

        juz tak sie ulozylo zycie ze
        > mala ma de facto dwa domy i nic sie w tej materii nie zmieni.


        No to co, że ma dwa? Przy odpowiednio ustawionych relacjach nie jest to
        sytuacja nienormalna.
        • magret65 Re: zycie z mala dziewczynka 04.05.06, 18:16
          Hej, ja Cię rozumiem, bo też zawsze się przejmowałam córką mojego M i do dziś
          to robię, chociaż nie mogę powiedzieć, że między nami istnieją jakiekolwiek
          relację uczuciowe, bo kontaktów z córką M praktycznie nie ma. /Decyzja i takie
          wychowanie jej mamy /
          Myślę jednak, że co innego jest w tej chwili najważniejsze! Odpocznij trochę,
          spojrzyj na świat bardziej optymistycznie i ..... pomyślcie o własnej pociesze!
          Ze szczerego serca Ci tego życzę! Ja 3m-ce po ślubie zaszłam w ciążę i ....
          poroniłam. Syn urodził się dopiero w 2 lata po naszym ślubie i ma dziś 7,5roku.
          Córka jest 3-letnią rozbrykaną dziewuszką i dobrze się rozwija. Dodam, że
          urodziłam ją w wieku 38lat, a w między czasie była jeszcze martwa ciąża! Tak
          więc głowa do góry i zobaczysz, że wszystko się ułoży. Pozdrawiam. M
          • m-jak-magi Re: zycie z mala dziewczynka 04.05.06, 18:28
            dzieki za mile slowa. narazie nie biore pod uwage wlasnego dziecka. to chyba
            zbyt swieza rana. co do malej mam nadzieje ze nawet jesli bede miala wlasne
            dzieci bedzie traktowana na rowni ze wszytskimi dziecmi w tej rodzinie. w koncu
            dzieci nie powinny ponosic odpowiedzialnosci za to ze ich rodzice nie potrafia
            stworzyc wspolnego domu.
              • m-jak-magi Re: zycie z mala dziewczynka 04.05.06, 19:18
                zgadzam sie z toba. nikt nie powinien partnerow do ponoszenia takiej
                odpowiedzialnosci zmuszac. ja po prostu sama z siebie chcialabym cos uczynic.
                moze robie to egoistycznie bo gdzies w glebi duszy czuje sie poniekad
                odpowiedzialna za taka sytuacje. nie jest mi lekko bo w chwilach kiedy kest mi
                zle wylewam kubel zlosci rowniez na mojego meza. mysle ze ostatnio cala
                sytuacja zaczela mnie przerastac. jak juz mi sie wydawalo ze wszytsko sobie
                poukladalam - bylam pewna ze jak urodzi sie moje dziecko zaczne wystudze swoje
                emocje i nieco rozsadniej spojze na wszytsko. nie udalo sie stracilam ciaze a
                emocje wrocily.
    • magret65 Re: zycie z mala dziewczynka 04.05.06, 18:58
      Zobaczysz, czas leczy rany! Strata dziecka to dla każdej matki ogromna
      tragedia, ale właśnie dlatego warto starać się o własne dziecko! Ja, po martwej
      ciąży, mimo że był na świecie już syn, miałam dziwny stan zaglądania do wózków
      z niemowlętami. Ciągle porównywałam i podświadomie obliczałam, ile to moja
      pociecha mialaby już miesięcy! Córka oderwała mnie od tych pesymistycznych
      myśli. Życzę Ci, aby w Twoim przypadku było podobnie! Pozdr. M

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka