agnieta77
07.05.06, 02:56
Z moim jestem prawie 2 lata .On ma corke 12letnia ja 9 letniego syna.Mloda
jest tydzien u nas tydzien u matki bo ja to zaproponowalam i teraz chyba
przez to zwariuje.W tygodniu gdy jest mloda niemal codziennie jest awantura
dodam ze mloda ma ADHD no i zaczyna dojzewac a to mieszanka wybuchowa ja tez
jestem nerwowa i leci.Niemozna jej zwrocic uwagi bo odrazu odpyskuje jak do
kolezanki , zero szacunku.W naszym domu niema zadnych regul przynajmniej
dlaniej czasem ojciec jej zwroci uwage ale czesciej slysze zostaw to niech
robi jak chce bo ona wiesz ona ma problemy .A we mnie az sie gotuje bo
panienka wymalowana ciuchy do szkoly jak na dzisko dekoldy odkryty brzuszek a
taleza po sobie niesprzatnie czy papierka po cukierku wszystko walniete gdzie
popadnie brudne waciki na stole w kuchni w lazience na umywalce albo
pralce.Ciuchy zmienia dwa ,trzy razy dziennie i do prania co oczywiscie jest
na mojej glowie.Nic niemoge miec bo wszystko moje bieze ostatnio czerwone
stringi mimo iz ma zakaz od matki i ojca, pociela mi stanik bo chciala
zobaczyc co w srodku.A na dodatek ze wszystkim dzwoni do tatusia gdy jest u
mamy tzn.sprawy wyjazdowe bo my mamy samochod a exia niema wiec gdy syn exi
do lekaza telefon po zakupy telefon .Moze wszystko by bylo inaczej zeby exia
byla inna ale to jest czlowiek niewie,m jak okreslic ,niewiem ilu juz miala
facetow z 3 ma dzieci ale to do nas wiecznie wydzwania ze wszystkim a mnie
szlak jasny trafia ,bo co mojego obchodzi ze ona sie z nastempnym facetem
poklucila i on jej grozi a ona niewie co ma robic .Ale to przeciez ja jestem
najgorsza i winna wszystkiemu ze moj na kazde zawolanie nie leci.Juz niemam
sily staram sie syna uczyc szacunku i zasad wyznaczam mu granice ale coraz
czesciej slysze ,,a czemu ja mam to robic a ona nie?,,Niewiem moze jestem zla
macocha moze naprawde to tylko ja robie problemy ? niewiem .Moze powinnam sie
zamknac i pozwolic mlodej na wszystko i sie nieodzywac ,ale jak wychowywac
syna.Ja jestem nauczona szacunku ,wspulczucioa tu niema nic kazdy robico chce
i coraz czesciej sa awantury z moim a ja juz niemam sil chce byc z nim ale
niewiem czy nie lepiej by bylo sie rozstac .Przestalam juz sie odzywac
zwracac uwage chodze sprzatam piore gotuje a w sercu mam zal bo to wyglada
jakby sprzataczki potrzebowali a nie mnie jako osoby jestem w tym wszystkim
taka samotna taka rozdarta.Chce dobrze a wychodzi zle i niewiem czy mam
jeszcze sily zeby dalej to ciagnac.Prosze pomozcie mi moze ktos mi podpowie
jak postepowac z dojrzewajaca ADHD bo ja nie mam juz sily .Caluje was
wszystkie macoszki mocno