chyba muszę przeprosić drogie macochy

09.05.06, 11:24
Witam
Nie jestem jedną z Was i oby zycie nie przygotowało mi niespodzianki i nie musiała się zmagać z takimi problemami z jakimi Wy się zmagacie..przyznaję często tutaj zaglądam (zawsze kiedy odwiedzam forum dziecka),zawsze albo wkurzała mnie wasza pisanina zwłaszcza kiedy dotyczyła ex, dzieci którym połowa z was chetnie zabrałaby ojców i alimenty-jednym słowem nie darzyłam was przesadnym szacunkiem choć niektóre piszące ciepło o dziecich swego M budziły moje dobre uczucie.Dopiero jednak ubiegły tydzień sprawił że zrozumiałam jak byłam krytyczna i niesprawiedliwa wobec was.Cały ubiegły tydzień spędziłam w parku w moim mieście, zawiazując blizszą znajomość z paroma samotnymi paniami i ich dziećmi. Jako ze jestem prawnikiem to byłam zarzucona sprawami głównie alimentacyjnymi i innymi typu jak dowalić staremu jak go wysiudać z własnego mieszkania albo chociaz jak uprzykrzyć zycie jego matce.Spotykałam dorosłe kobiety, matki już odchowanych dzieci ani myślące szukać pracy -na moje zdanie ze jak nie kasy to może trzeba zarobić zostałam zgromiona wzrokiem, z alimentów żyją, kupują ciuchy i cały czas mają status ofiary.Sa pewnie samodzielne i odpowiedzialne babki umiejące kierowac swoim życiem tak jak porządne macochy , normalne exie, nexie tylko czasami szybko wszystko upraszczamy ...jak porzucona to biedna nieszczęsliwa a facet łajdak , a to co się z nim zwiąże to albo głupia albo zdesperowana i za te jednostronne sądy was przepraszam

    • konkubinka Re: chyba muszę przeprosić drogie macochy 09.05.06, 11:41
      po czesci sie z Toba zgadzam.Wlasciwie tylko na forum poznaje sie dziewczyny,
      ktorym naprawde zalezy na dobru dzieci.
      W realu jest ich o wiele mniej a to dlatego , ze nie maja czasu na pisanine w
      internecie a tym bardziej zastanowienie nad tym co jest tu napisane , wola
      posiedziec przy piaskownicy i ponarzekac.
      Tez kiedys probowalam posiedziec na placu zabaw z dwiema takimi mamami ,
      ktorych dzieci chodza do klasy z moim synem.Niestety rozmowa sie nie kleiła.One
      nawet mnie nie krytykują ale patrza ze zdumieniem.
      Kiedys jedna z nich spytala:"jak ty mozesz tak zdjecia sobe robic z ta jego
      corka i w domu przyjmowac".
      Powiedzialam:
      to nie jest jego corka tylko siostra mojej corki .Jestesmy rodzina.

      Zamilkła.

      Poprostu niektorzy nieograniaja , ze po rozpadzie malzenstwa moze pozostac cos
      innego niz chciwosc, egoizm , zazdrosc.Ale zwykle sa to te osoby, ktore nie
      przyjmuja do siebie , ze w malzenstwie sa zawsze dwie strony i potrzeba
      kompromisu.I chca byc ta ofiara.
      Ja np mam ambicje takie aby czuc ze nawet jak alimenty na koto nie przyjda to
      dam rade zadbac o dziecko.U tych Pan jest odwrotnie.Chca sytuacji , w ktorej
      brak alimentow bylby tragedia.

      A i jeszcze jedna rzecz:
      znajomi , rodzina dziwia mi sie (nie podziwiaja a raczej krytykuja) , ze wciaz
      staram sie o dobre relacje z eksem i next .
      Ale znajomi wspolni moi i eksa oraz jego rodzina wcale sie temu nie dziwi ale
      takze mnie nie podziwia.Uwazaja , ze to im sie nalezy.
      Dziwne prawda?
      Tak wiec punkt widzenia zalezy od punktu siedzenia.
    • lilith76 Re: chyba muszę przeprosić drogie macochy 09.05.06, 13:37
      zwróciłaś mi uwagę na jedną rzecz - za mało na forum wątków o tym, że czasami
      fajnie jest być macochą i te dzieciaki potrafią być super.

      wypowiadają się głównie kobiety, które mają jakieś problemy, bo jeśli jest ok,
      to lepiej nie kusić losu i nie wychwalać tego.
      • konkubinka Re: chyba muszę przeprosić drogie macochy 09.05.06, 13:52
        ja tam sie ciesze ze mam pasierbice i to taką.Z całym szacunkiem po tym jak ma
        i miała prany mózg jest naprawde mądra dziewczynką.To jakim uczuciem darzy nas
        a przede wszystkim siostrę jest nie do zastapienia.I nigdy , przenigdy nie
        bedziemy zalozwac naszych sadowych posuniec i walki choc od najblizszych i
        najdalszych sluchalam jaka glupia jestem ze sie angazuje i ze M nie ma szans.
        Wiem , ze jest to tez zalezne od innych czynnikow-poziomu intelektu eks
        chociazby , ktora sama sie przejezdza na wlasnej glupocie a moglaby nas zrobic
        w balona gdyby tylko pomyslala w pore.Zalezy to tez od wieku dziecka.
        Moge jednak z pelna swiadomoscia stwierdzic ze jestesmy na wygranej pozycji
        jesli chodzi o wiezi miedzy nami.
    • jowita771 Re: chyba muszę przeprosić drogie macochy 09.05.06, 14:05
      byłam zarzucona sprawami głównie alimentacyjnymi i innymi ty
      > pu jak dowalić staremu jak go wysiudać z własnego mieszkania albo chociaz jak
      u
      > przykrzyć zycie jego matce

      jak jeszcze któraś pytała, jak pozbawić ojca praw rodzicielskich albo chociaż
      ograniczyć kontakty, to mogła to być nasza eksiasmile
      • konkubinka Re: chyba muszę przeprosić drogie macochy 09.05.06, 14:20
        a tak wlasciwie to nie rozumiem .Chodzilas po parku i zagadywałaś jak Jechowy ,
        czy prowadziłas swego rodzaju badanie rynku?
        bardzo mnie to zainteresowalo...
    • agnese_1 Re: chyba muszę przeprosić drogie macochy 10.05.06, 10:20
      To interesujace co piszesz. Niestety wszyscy generalizujemy, najczesciej
      dlatego ze nie znamy dokladnie sytuacji, ktore probujemy osadzac.
      Przyklad: moja przyjaciolka sie rozwodzi. Znam wszystkie szczegoly jej
      malzenstwa i odejscia meza i w pelni ja popieram jesli chodzi o starania o
      alimenty. Gdybym natomiast byla (odpukac) nowa dziewczyna jej meza pewnie bym
      stwierdzila, zadnych alimentow pazernej babie, niech znajdzie lepsza
      prace/nowego faceta/czy generalnie sie odczepi.
      Najczesciej nie ma czarno-bialych sytuacji. Dlatego powinnismy byc bardziej
      ostrozni w sadach.
      To odnosi sie rowniez do niedawnego postu Cogity, ktorego nie chce mi sie nawet
      komentowac.
      Pozdrawiam
    • haritka A ja jestem czynną macochą i czyjąś eks - next. 22.05.06, 15:13
      Kiedyś szukając jakiejś rady trafiłam na to forum i powiem - byłam
      przerażona atakiem macoch na byłe partnerki i matki dzieci ich facetów.
      Zastanawiałam się skad tyle agresji w tych kobietach ??? - wyliczania kazdej
      złotówki i sekundy danej dziecku.
      Gdy mój były mąż związał się z obecną partnerka byliśmy 6 lat po rozwodzie i
      nic nas oprócz przyjazni nas nie łączyło, nie podałam męża do sądu o alimenty
      bo sam zaproponował kwotę a ja sie na nią przystałam. Przez pierwszy rok było
      bez zmian eks spotykał się z dzieckiem jak dawniej,płacił alimenty a ja ani
      razu nie pojawiłam sie wich zyciu: telefonicznie,listownie jakkolwiek.
      Po roku zaczęło się : eks stopniowo zaczął ograniczac kontakty z
      dzieckiem,układ wakacyjny 1 miesiąc ja drugi ojciec( albo wspólny
      wyjazd ,albo kolonia)został zerwany, z alimentami zaczęły się cuda ( 300zł).
      Nowa partnerka powiedziała mojemu 14 letniemu wtedy synowi,że jest juz du zy
      i musi iść do pracy a nie zawracać ojcu głowę( jak syn powiedział o tym ojcu,
      ta wyparła sie w oczy), nasępnym razem porównała mojego syna do psa i
      powiedziała że z psami jest mniej kłopotu niż dziećmi a kochają bardziej.....
      Oczywiscie swoje osiagnęła bo syn kategorycznie odmówił spotkań z ojcem
      a ojciec zaczął obarczać mnie winą za brak kontaktu z synem i atmosfera z
      całkowicie neutralnej zrobiła się bardzo ciężka.
      Dziś syn ma 20 lat i z ojcem nie utrzymuje kontaktu ale bardzo cierpi z tego
      powodu. Eks nie ma dzieci i tez jest rozgoryczony.
      A ja nie mam ochoty i pomysłu na rozwiązanie tej sprawy bo obaj sa dorośli.
      Ale żeby dopełnic obrazu jestem czynną macochą 9 latka , ktorego matka
      porzuciła w wieku 3 latek i co tez nie chce płacic alimentów - bo uważa ze
      ojciec ma zapewnic dziecku byt. Tak wiec na podsumowanie uważam ze kobiety sa
      dla siebie okrutne a faceci to dzieci. Mozna byc next i dogadać się eks ,
      wieksza rodzina powinna byc wiekszym szczesciem dla dzieci z rozbitych
      zwiazkow a nie podwojnym cierpieniem. Kobiet troche zrozumienia dla siebie
      nawzajem.
      • magret65 Re: A ja jestem czynną macochą i czyjąś eks - ne 22.05.06, 15:31
        Haftka!
        Rozumiem Twój punkt widzenia, gdyż bazujesz na konkretnych, osobistych
        doświadczeniach. Niestety moje są dużo gorsze! Jednego mnie życie nauczyło. Aby
        było dobrze, muszą tego chcieć dwie strony. Potrzeba dojrzałości ze strony
        dorosłych i spojrzenia na problem pod kątem dziecka. Niesteyt wiele samotnych
        matek "odgrywa się" na byłych, nawet bez konkretnych powodów, stosując dziecko
        jako kartę przetargową i ma naprawdę w nosie dobro dziecka! Czemu? W moim
        przekonaniu jest to związane z zaborczością i błędnym nastawieniem, że dziecko
        to moja własność."Rozstaliśmy się, nam nie wyszło, to wypad i wara od dziecka,
        bo ono należy do mnie, bo ja rodziłam, a Twój zasr.... /sorry!/ obowiązek na
        nie łożyć! Cóż, na takiej podstawie ciężko coś budować i osiągnąć za
        porozumieniem stron! M
        • babe007 Re: A ja jestem czynną macochą i czyjąś eks - ne 22.05.06, 17:04
          W zasadzie wszystko rozbija się tu o przysłowiowy "punkt siedzenia". Kiedy
          czytam Wasze posty to wygląda to tak jakby świat składał się niemal wyłącznie z
          wrednych ex, które żle opiekują się dziećmi, robią im wodę z mózgów, żądają
          horrendalnych alimentów, wtrącają się w wasze życie i utrudniają kontakty. A ja
          jako samodzielna (i mająca grono koleżanek w podobnej sytuacji)nie znam ANI
          JEDNEJ, która utrudniałaby kontakty dziecka z ojcem (część o nie zabiega, lub
          zabiegała - niektóre bezskutecznie), część z nich wcale nie występowała o
          alimenty (nie popieram, ale ich wybór), żadna się nie
          chwaliła "czterocyfrowymi", Next-"katalizatory" rzecz jasna nie są obiektem
          przyjaznych uczuć, ale o tym możemy sobie poplotkować w babskim gronie (do
          rozmów z dziećmi są lepsze tematy wink ).

          No więc jak to kurna jest naprawdę?
        • haritka Wszystko rozumiem ! 23.05.06, 09:42
          ale nadal uważam że to jak wyglądają kontakty po rozstaniu - zależy od obu
          stron.Na początku jest bardzo trudno, ale nie wolno dać się wciagnąć w spiralę
          złości,nie wiem czemu tak jest? ale nowe kobiety szybko przyswajają sobie
          negatywny obraz byłej partnerki. Czemu negatywny?, kto go kreuje , kto go
          podkręca - PANOWIE - bo to zła kobieta była. Sama jestem z facetem z odzysku
          i niestety nigdy nie słyszałam o jego żonie dobrego słowa ( 5 lat było żle?
          czemu byli ze sobą, czemu mieli dziecko, czemu, czemu?) . Fakt porzuciła
          dziecko, ale czemu to zrobiła co się stało? Czemu teraz ma nową szczęśliwa
          rodzinę a poprzednia całkowicie wymazała z pamięci. Czy nigdy nie myslicie o
          tym, że wasi faceci coś zepsuli, przegapili że te kobiety stały sie takie "
          złe"?
          Partnerka mojego męża nie znając mnie zupełnie ma o mnie paskudne zdanie itd -
          powiedziała mi to była teściowa (dziwiąc się takiej opini).
          Bardzo czesto myślę o tym że mężczyżni wybielają swoje ego kosztem byłej i
          dają początek wzajemnej agresji, a kobiety lubią opiekować się nimi i w to
          wchodzą.
          Wiem,że są przypadki ekstremalne. Ale czytając tu przemyślenia przyszłych
          macoch i problemy typu : jak nie płacić, jak ograniczyć czas dla tych obcych
          bachorów są przerażające. Przeciez kiedyś i te macochy mogą być po drugiej
          stronie i co wtedy? Mam syna, który ma macochę i sama jestem macochą i
          nigdy nie byłam zmartwiona nową kobietą mojego eks i nigdy nie chciałam
          zastapić pasierbowi matki- ot żyjemy sobie i dajemy żyć innym.
          Choć są problemy wychowawcze, które czasami mnie przerastają ale to taka
          karma.
    • agnese_1 Re: chyba muszę przeprosić drogie macochy 22.05.06, 17:40
      Prawda zazwyczaj lezy posrodku.
      Dziewczyny pisza na tym forum, gdy z ex maja problemy.
      Ja o tym nie pisze bo tego problemu nie mam. Mam za to inne wink
      Na ex nie narzekam, wcale jej nie znam i nie uwazam, ze powinnam. Nie robi
      nikomu pod gore, kontaktow nie utrudnia, wiecej alimentow nie zada. Ja
      katalizatorem nie bylam, ale tez nie krytykuje ex za to, ze rozbila rodzine i
      zostawila mojego chlopa dla innego. I ze zamieszkala z nowym w pare dni po
      rozstaniu.
      Tymczasem z samodzielnej mozna wywnioskowac, ze wiekszosc facetow to dranie
      ktorzy nie chca placic alimentow i widywac sie z dziecmi za podszeptami
      zlosliwych next, ktore z reszta byly katalizorkami.
      Wiec naprawde jest tak, ze kazda z nas ma swoja historie i kazda inna i ze
      generalizowac w zyciu nie mozna.

      • magret65 Re: chyba muszę przeprosić drogie macochy 22.05.06, 22:31
        Dzięki agnese!
        Bardzo trafnie to ujęłaś! Ludzie są różni, każda z nas obraca się w innym
        środowisku. Ja znam również osoby samotne, którym byli, mimo przyznania, w
        ogóle nie płacą alimentów. Nawet moja bliska koleżanka, która jest mądrą,
        realnie stąpającą po ziemi młodą kobietą, nie egzekwuje od faceta alimentów, bo
        machnęła na to ręką. Są jednak również wredne babska, takie jak nasza eksia,
        które, nawet kosztem własnego dziecka, zrobią wszystko, aby tylko dołożyć
        byłemu. Niby czemu nie, skoro im się nie ułożyło, jak planowały, no więc niech
        facet też "ma za swoje"! Pozdr. M
        • geos Re: chyba muszę przeprosić drogie macochy 23.05.06, 07:35
          Włąsnie
          Znam jedną eksię, która wiecznie walczy o pieniadze. Specjalnie zwolniła sie z
          pracy przed końcem rozwodu, żeby dostać wyższe alimenty, zaczęła targac
          dzieciaki po lekarzach, żeby udowodnic w sądzie, że nie moga wszytskiego jeśc bo
          sa uczolena na to i siamto, że problemy z kregosłupem i tak dalej Byle tylko
          podwyższyć kwotę.

          I znam eksię, która o nic nie walczyła, nie chciała od byłęgo nic, facet ją
          zostawił bez pracy, bez srodków do zycia - zabraniał jej pracować miała sie
          zajmowac tylko dziecmi a potem poszedł w sina dal za inną. Praktycznie jej nie
          płacił. Znalazła pracę, skończyła dodatkowe studia. A dzieci mąz często zabiera
          na świeta bo on ich potrzebuje - jak sie okazało, że w nowym związku ich miec
          nie może. Dziewczyna jest sama, nie ma już rodziców dzadków. Więc wtedy czas
          spedza samotnie albo u mojej siostry.

          Dwa różne obrazy, dwie rózne eksie
          Samo zycie jest tak i tak
          • babe007 Re: chyba muszę przeprosić drogie macochy 23.05.06, 09:05
            Być może nadinterpretuję, ale z kliku ostatnich postów mogłoby wynikać, że
            dobra ex, to taka, której nie trzeba płacić alimentów (na dziecko).
            Upraszczając - egzekwuje zasądzone alimenty - zła ex, macha ręką, kiedy ojciec
            nie współuczestniczy w utrzymaniu dziecka - dobra ex. Smutne to... Ja nie
            czułabym szacunku do faceta, który w ten czy inny sposób zaniedbuje swoje
            dzieci. Mam nadzieję, że jestem w większości (tylko nie wiem czy akurat na tym
            forum sad )...
            • zonka77 Re: chyba muszę przeprosić drogie macochy 23.05.06, 09:15
              myślę że nadintrpretujesz
    • bei Re: chyba muszę przeprosić drogie macochy 25.05.06, 11:52
      ...och..są ludzie i ludziskasmile..

      Nasza Eksia jest oksmile...a ja jako eksia- przez 15 lat nie biorę alimentow na
      dziecismile- mimo, ze neksinie ma, więc moj eks nie am na kogo wydawac pieniążkówsmile
Pełna wersja